darima_ka
21.04.09, 16:25
Pewna kobieta wraca do domu obładowana zakupami.
-Niestety, autobus jej uciekł, próbuje złapać -stopa
-Widzi jedzie auto policyjne, - macha ręką, - zatrzymali się.
-Prosi kobieta: -Podrzućcie mnie do domu, dzisiaj Wigilia, -śpieszę się.
-Współczuli, podwieźli obładowaną zakupami kobietę.
-Ona wysiada i mówi: - Zapłaciłabym wam, ale widzicie panowie, na zakupy wydałam
wszystkie pieniądze, ale jak chcecie, to zapłacę w naturze!
-Nie trzeba -bądź pani spokojna.-Kobieta odchodzi..
- Policjanci spojrzeli na siebie i jeden pyta drugiego: - Co to znaczy w
naturze?- Nie wiem, co nam chciała dąć!
-Policjant otworzył okno i wola do kobiety: - Prośże pani, a jak się płaci w
naturze?- Ona na to: -Co nie wiecie?..-Ściągnę majtki i wam dam!
-Policjant spojrzał na swojego kolegę i pyta: - Władek! -Chcesz majtki?
- Nie!..-Ja tez nie...I odjechali.