Gość: spiwor
IP: *.ssp.dialog.net.pl
11.08.08, 19:57
Piątek godzina 20.00
Hmmm, co by tu w łikend robić, znowu biba i przejście na trzy dni w inny
wymiar, ale po ostatniej jeszcze do końca nie pamiętam jak się nazywam, kurczę
lato wkońcu jest, rumak wyglada jak ogryzek ale jeździ. Szybkie umycie
sprzęta, do garażu i spać. RaTym razem pamiętając rady NY hamak poszedł w
odstawkę i jego miejsce na tylnym siodełku rano pobudka ósma rano, i
pamietając rady NY miejsce na tylnym siodełku zamiast hamaka zajął
namiot+mata, śpiwór i parę rzeczy w plecaku. Szybko na siodełko i pierwsza
tragedia - muzyka silnika niegra, brakuje bębna w tej perkusji. Mało brakowało
a dostałby takiego kopala, że druga strona byłaby połamana. Trzeba wymienić
świece a tu tragedii ciąg dalszy - sklepy moto czynne od 10tej. Trzeba czekać.
Po kupieniu świec moto zagadało, tylko do 3 tyś. obrotów były jeszcze coś nie
tak. Ale to już pikuś, więc szybko na siodełko i ogień w kierunku Konina. Po
60km. cholera zapomniałem telefonu, tak więc zostałem bez telefonu i przy
okazji bez zegarka ale nie ma co się wracać. Jest już Konin i powoli można
zacząć wycieczkę...