Gość: jd
IP: *.acn.waw.pl
31.08.01, 22:50
Szanowni państwo, proszę o pomoc w sprawie następującej. Lubię radio, muzykę z
lat 60-tych, 70-tych i nie znosze radia z nadaktywnymi prowadzącymi, więc
kiedyś zacząłem słuchać Radia Pogoda. Niestety w pewnym momencie i oni wpadli
na pomysł, że nie ma radia bez namolnych gospodarzy programu. Występować
zaczęli i występują do dzisiaj ludzie, którzy zachowują sie nie do wytrzymania
(szczyt ich obecnosci przypada na poranki i popołudnia): są beznadziejnie
sztuczni, irytujaco przymilni, bezmyślnie promienni i optymistyczni, opowiadają
dowcipy z poziomu bardzo dolnych półek "przychodzi baba do lekarza", każdą
kwestie kończą wyuczonym śmiechem od którego zęby bolą i człowiek się za nich
wstydzi. Do tego dochodzą oczywiście telefony od słuchaczy, którzy nie mogą bez
nich żyć, bo są najlepsi, najkochansi, najdowcipniejsi itd. Tyle przy tym
gadają o tym, że najmniej gadają w całej Warszawie, że prześcigną niedługo
Radio TOK, które tylko gada programowo. Zadzwoniłem nawet kiedyś do nich (czyli
Radia Pogogda) z życzliwą uwagą. Pani bezdecyzyjna powiedziała mi, że mam
absolutnie rację i wszyscy to mówia, ale pan decyzyjny oświadczył, że wzrosła
im słuchalnosć i tak zostanie. Było to z pół roku temu i przestałem sie nimi
katować, ale ostanio spróbowałem znowu i zemdliło mnie nieznośnie. Powiedzcie,
czy to ja jestem nienormalny, czy oni ciężko, tępo i zadufanie rąbnięci?