Dodaj do ulubionych

wyprzedzanie z prawej strony

IP: *.acn.pl 05.07.04, 19:15
czy też spotykacie sie na trasach meidzymiastowych z kierowcami ktorzy
usilnie trzymająsie środka jezdni??
opisze sytuacje zeby wszystko bylo jasne:
droga jednopasmowa....z naprzeciwka ruch ciągły....lecę spokojnie yariską te
120-130.....doganiam duzego fiata....a on slimaczy sie 60km/h....i cagle
trzyma sie srodka jezdni....ma spokojnie 70 cm do prawej krawędzi pasa....i
jeszcze z 1,5 metra pobocza.....doganiam...czekam az zjedze a on nic....mysle
sobie ze widocznie cos poboczem sie przemieszcza (rowerzysta, pieszy, krowa
czy jeszcze cos innego)... zjezdzam troche ku poboczu....pytam pasazera czy
cos na poboczu jest...mowi mi ze pusto...no wiec mrugam dlugimi kierowcy
fiata zeby zjechal....a on nic....mrygam znowu....0 reakcji.... zaczynam
trąbic....dalej sie trzyma i nie zjedzie ani o milimetr...za mna juz
sznureczek samochodow...ale z naprzeciwka ciagle leci masa samochodw....w
koncu sie wnerwilem i wziąłem go z prawej strony patrząc tylko wczesniej czy
aby policji niewidac bo wiem ze to złamanie przepisow.... jak go mijalem i
spojrzalem kto prowadzi zobaczylem faceta w kapeluszu i garniaku.....kobite o
wyglądzie typowo wiejskim (nie ujmujac nic mieszkancom wsi)....i dwojke
dzieci z tylu....pewnei z kosciola wracali bo niedziela byla.... patrzyli na
mnei jak na debila ze ich z prawej biore...

czy ludzie naprawde nie maja za grosze pojęcia o kulturze jazdy?? bo takie
cos to jzu ejst przegiecie...

jesli widzisz ze ktos cie dogania to zjedź człowieku na to pieprzone pobocze
bo widocznie on jest szybszy..... albo mu sie spieszy i nei ma czasu zeby
turlac sie 60km/h....

Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 05.07.04, 21:24
      Gość portalu: galwa napisał(a):
      >czy ludzie naprawde nie maja za grosze pojęcia o kulturze jazdy?? bo takie
      cos to jzu ejst przegiecie...

      Przeczytaj uważnie swój post jeśli twoje zachowanie uważasz za kulturalne to
      nic dodać nic ująć.
      W opisie zachowania kierowcy fiata nie dostrzegam nic nie kulturalnego. Owszem
      mógł zjechać na pobocze i ułatwić wyprzedzanie ale to tylko jego decyzja i jego
      ocena czy mógł to zrobić bezpiecznie.
      • Gość: KarinaZ Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.agh.edu.pl 05.07.04, 22:23
        Jeżeli duży fiat jechał z maksymalną dozwoloną prędkością na tym odcinku drogi
        to nie rozumiem dlaczego tak Pana (Panią?) denerwuje to że chciał przestrzegać
        przepisów obowiązujących w tym kraju. Pomijam to że, to Pan złamał przepisy –
        niektórzy mogą nawet uznać że to „Pana sprawa” (ja akurat z tym się nie zgodzę –
        stwarzał Pan zagrożenie, przy ok. 130 km/h duuuże szczególnie przy jak to sam
        Pan stwierdził znacznym natężeniu ruchu z przeciwka).

        Dodam że jeżeli kierowca uznał że warunki nie pozwalają mu jechać z maksymalną
        dozwoloną prędkością, to MIAŁ PRAWO jechać z mniejszą i to ten właśnie kierowca
        o tym miał prawo decydować a nie inni za niego (oni nie wezmą potem
        odpowiedzialności na siebie w razie wypadku). Pan nie mógł w pełni ocenić
        warunków technicznych, psychofizycznych i drogowych w tym konkretnym przypadku
        za tego kierowcę. Pan miał inny samochód, jest pan innym człowiekiem z innym
        doświadczeniem, czasem reakcji itp. a drogi są nie tylko dla tych szybkich,
        super-sprawnych z czasem reakcji rajdowca i z najlepszymi samochodami.

        Naturalnie kierowca ten mógł zjechać maksymalnie na prawo żeby Panu umożliwić
        wyprzedzanie i dobrze by było gdyby to zrobił (rozładowałoby to napiętą
        sytuację) ale w ŻADNYM WYPADKU nie powinien był zjeżdżać na pobocze. To, że w
        danym momencie niczego na poboczu nie widać to nie znaczy, że gdzieś „z za
        krzaka” ktoś na nie wejdzie/wyjedzie – widząc, że to przecież pobocze! Stoją tu
        autostopowicze, ludzie z jagodami, grzybami, jeżdżą nimi dzieci itp. Nigdy nie
        wiadomo kiedy ktoś z polnej drogi sobie na nie wjedzie. Poza tym często zdarza
        się, szczególnie wieczorem że np. rowerzystów widać dopiero z kilkunastu metrów.
        Gdyby kierowca tego fiata zjechał to w razie wypadku wina byłaby po jego stronie
        – Pan by nie wziął jej na siebie prawda? Nie „dla zasady” ktoś wymalował linię
        oddzielającą pobocze od jezdni! ONO NIE JEST PRZEZNACZONE DLA RUCHU SAMOCHODÓW!
        Inni – nie zmotoryzowani też mają prawo jakoś się poruszać po drodze,
        BEZPIECZNIE! Niestety niektórzy z dużym uporem traktują je jako ... dodatkowy
        „pas dla ruchu powolnego” to jest: uciekających przed rozjechaniem małych
        fiatów, ludzi o słabszych nerwach, początkujących itp. A już kompletnym brakiem
        kultury jest w takiej sytuacji trąbienie itp. A w takiej sytuacji wyprzedzanie
        poboczem to już szczyt wszystkiego! Za to powinno się odbierać prawo jazdy! A na
        przejściu dla pieszych też Pan wyprzedza inny samochód bo pasażer Panu
        powiedział że tam na pewno nic nie ma?

        Jak widać ludzie „ze wsi” mieli tu więcej kultury osobistej i Pana nie
        „obtrąbili” (nawiasem mówiąc nie do tego służy klakson:-). Ja bym się mniej na
        Pana miejscu przejmowała „czy mnie policja widzi” a bardziej dbała o swoje i
        innych życie – bo gdzieś ten aspekt całej sprawy Panu umknął - „po drodze”.

        Reasumując:

        KULTURA JAZDY TO: nie spychanie innych, MYŚLENIE o innych, nie „obtrąbianie” BO
        MI SIĘ TAK STRAAASZNIE SPIESZY że wszyscy najlepiej niech wyparują albo odlecą z
        MOJEGO pasa – bo TO JEST WŁAŚNIE PRZEGIĘCIE.

        K.Z.
        • albert.flasz Re: Nie jest to takie proste! 08.07.04, 09:38
          "Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
          jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż
          jednego pasa." - ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. "Prawo o ruchu drogowym",
          art. 16, ust. 4
          • Gość: MaciekS No i zgadza sie IP: *.gs.com 08.07.04, 20:33
            A gdzie mowa o zjechaniu na pobocze? Mowa o trzymaniu sie prawej strony pasa i w
            pasie. Wyznaczone pobocze nie nalezy do pasa ruchu. Nieutwardzona czesc poza
            asfaltem to pobocze. Utrwardzony skrajny pas jezdni po prawej stronie to zwykle
            pobocze a nie pas ruchu.

            Samochod wyprzedzajacy tez powinien zmiescic sie w swoim pasie, ale nie tym
            samym co samochod wyprzedzany.

            Proste czy jeszcze gdzies sa problemy ze zrozumieniem?


            Pozdrawiam
        • Gość: MaciekS Lamanie przepisow IP: *.gs.com 08.07.04, 20:29
          Czy jest Pani policjantka lub prawnikiem? Bo jesli nie to nie nalezy do Pani
          ocena czy ktos lamal przepisy. Sa sytuacje wyjatkowe gdy kierowca musi
          przekroczyc dozwolona predkosc, a w sadzie moga uznac, ze nie byl winny lamania
          przepisow. Polecam troche wiecej doswiadczenia za kierownica. Jesli juz Pani
          przejezdzi te pol miliona kilometrow za kolkiem jak kilku z nas to zrozumie Pani
          o czym pisze. Jazda rowno z kreska czy ponizej nie musi oznaczac
          najbezpieczniejszej sytuacji.

          Natomiast zgadzam sie ze jest chamstwem poganianie kogos kto jedzie w ramach
          ograniczon drogowych. Czlowiek nie ma obowiazku ustepowac przez zjechanie na
          pobocze jesli nie ma do czynienia z pojazdem uprzywilejowanym na sygnale. Jazda
          poboczem tez nie jest zdaje sie legalna.

          Pozdrawiam,
          M.
          • albert.flasz Re: Lamanie przepisow 09.07.04, 10:40
            Gość portalu: MaciekS napisał(a):

            > Jazda
            > poboczem tez nie jest zdaje sie legalna.
            >
            > Pozdrawiam,
            > M.

            "Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz
            osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po
            poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch
            pieszych."
            Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. "Prawo o ruchu drogowym" (Dz. U. Nr 58, poz.
            515, z późn. zm.); art. 16, ust. 5.
            "1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą
            panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a
            w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku
            pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
            2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
            1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
            2) hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego
            utrudnienia;
            3) utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub
            zatrzymania się poprzedzającego pojazdu."
            Ustawa jak wyżej, art. 19, ust. 1. i 2., pkt. 1) do 3).
            Pzdr.
          • Gość: Ejdo Re: Lamanie przepisow IP: *.acn.waw.pl 13.08.04, 21:39
            Nareszcie! Właśnie - pobocze nie jest! pasem ruchu drogowego, służy wiadomo do
            czego, ale nie do jazdy! Nie wolno tak się zachowywać na jzdni,to co zrobił ten
            człowiek w "yarisce" jak napisał, to po prostu skandal. Takich kierowców trzeba
            wyłapywać jak potencjanych przetępców i odbierać prawo jazdy, bo jak widac z
            tej wypowiedzi tego pan/pani nic nie nauczy. Jeszcze uważa, że to jego/jej
            zachowanie jest kulturalne. Straszna i niebezpieczna głupota. Wstyd.
    • Gość: Q Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl 05.07.04, 22:05
      czego chcesz od gościa z Fiata, nie musi, zwyczajnie, pobocze nie służy do zjeżdżanianań kiedy jakiś ... leci na złamanie karku. Poza tym, przekroczyłes prędkość i to znacznie... to Ty masz problem.
    • Gość: agulha Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 00:42
      Hmm, czy mi się wydaje, czy to właśnie p. galwa na forum Praca ujawnił się jako
      osoba, która ma prawo jazdy od roku dopiero? I jeździ 120-130 km/h? Ciekawe. Są
      kraje, gdzie w pierwszym roku posiadania prawa jazdy nakłada się na kierowcę
      dodatkowe ograniczenie (chyba 70 czy 80 km/h; chyba Francja i Szwecja - pewna
      nie jestem). Pierwsze pytanie, czy nie był to aby teren zabudowany? Mówię z
      doświadczenia: w kwietniu zapłaciłam na poczcie mandat, a dostałam go za 93
      km/h na terenie zabudowanym (który specjalnie zabudowany nie był, ale znaki
      były :-((). Jeżeli nie był to teren zabudowany, to OK, fiacik powinien był
      jechać przy prawej krawędzi jezdni, ale nie po poboczu. Jeśli pobocze było
      oddzielone linią przerywaną i był to długi, prosty odcinek bez niczego na
      poboczu na horyzoncie, mógł Ci zrobić grzeczność i nieco zjechać. Ale nie
      musiał. Być może jest nauczony doświadczeniem, że puści jednego, chce
      przejechac dwunastu i kończy się awaryjnym hamowaniem na tym cholernym poboczu,
      żeby nie zabić pieszego albo rowerzysty. Aha: w terenie zabudowanym nie wolno
      trąbić. Za to też można zarobić mandat. A już wyprzedzanie z prawej strony w
      tej sytuacji to szczyt samowoli i chamstwa, poza tym nie pasażer, ale Ty
      odpowiadasz za to, czy nie rąbniesz kogoś na poboczu. Podsumowując, życzę pracy
      w charakterze kierowcy jednego z tych wozów, które mają napis typu "jeżdżę
      niebezpiecznie? Zadzwoń na nr XXXX..."
      • Gość: Andrzej Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 06.07.04, 09:16
        > Aha: w terenie zabudowanym nie wolno trąbić ...

        małe sprostowanie bez względu na to czy teren zabudowany czy nie klakson służy
        do ostrzegania przed zagrażającym niebezpieczeństwem. I tu akurat Galwa mógł
        sie wywinąć z mandatu, bo słusznie ostrzegł kierowcę fiata, że właśnie
        nadciągło niebezpieczeństwo - Galwa_rajdowiec_supermen * w T. Yarisce.

        *) niepotrzebne skreślić
        • Gość: MaciekS Niezupelnie IP: *.gs.com 08.07.04, 20:52
          Tu wlasnie Galwa uprzedzil ze sam zagrozi niebezpieczenstwem. I tak
          prawdpopodobnie zinterpretowalby to zdarzenie rozsadny prawnik - nie koniecznie
          policjant.

          Za to moglby byc mandat i cos wiecej. Cala Twoja logika nie ma sensu. Kazdy
          moglby robic niebezpieczne rzeczy... pod warunkiem ze uzyje klaksonu.

          Pozdrawiam,
          M.
      • wojtek33 Re: wyprzedzanie z prawej strony 15.07.04, 09:56
        Gość portalu: agulha napisał(a):

        > Jeśli pobocze było
        > oddzielone linią przerywaną

        Czy ciągła, poza zakazem zatrzymywania coś zmienia? A przerywana, ale krótsze i
        grubsze "kreski"?
    • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 06:12
      Kol. Galwa zrozumiał wszystko, czy trzeba coś jeszcze dodawać. Siadać, pała z
      zachowania.
      • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 06.07.04, 10:59
        nie bylo ciemno....byl srodek dnia....piekna pogoda i widocznosc po prostu
        przezaje**sta :) prosta droga... bylo widac wszsytko jak na dloni z odleglosci
        conajmniej 500-700 metrow (nie pameitam juz dokaldnie bo to meisiac temu
        bylo)...

        predkosc przekroczylem owszem....PRZY WYPRZEDZANIU... wiedząc ze lamie przepisy
        mijajac go z prawej (tak zdawalem sobie z tego sprawe) chcialem ten manwer
        wykonac jak najszybciej...a ze yariska przyspieszenie ma niezle to złapanie 130
        km/h nie jest wielkim wyczynem (ot zrzucic na 4 i mocniej depnac pedal...pare
        sekund i jest)....

        klaksonu nie znosze uzywac.... i uzywam go w ostatecznosci.... a tutaj po 7
        minutach jazdy z predkoscia 60km/h (to nie byl teren zabudowany a wiec z tego
        co paemitam dop. predkosc wynosi 80) zostalem doprowadzony do ostatecznosci i
        zatrąbilem....

        nie musial zjezdzac az na pbocze....wystarczyloby zeby sie odkleil od srodkowej
        linii....

        dodam tylko iz taka sztywna jazda... caly czas tuz przy lini sprawia
        zagrozenie.... z naprzeciwka ktos moze wyskoczyc i miec nadzieje ze delikfent
        zjedzie.... niejednokrotnei spotkalem sie z tym ze lecialem spokojnie te 80-
        100... i nagle widzialem wyskakujacy z naprzeciwka samochod rozpedzony do 180
        bo mijal tira (tir oczywiscie potrafi zjechac na pobocze)....i przeciez nie
        bede sie trzymal srodka jak kretyn tylko zjade czesciowo na swoje pobocze bo
        ten gosc chce wyprzedzic tego tira (a przy wiekszym natezeniu ruchu nie zawsze
        ejst to takie proste)

        po wyrpzedzeniu duzego fiata spojrzalem we wsteczne lusterko i zobaczylem cały
        sznurek samochodow robiacych DOKLADNIE TO SAMO co ja (czyli wyrpzedzanie z
        prawej)....

        popatrzcie ilu ludziom facet ułatwiłby zycie gdyby troszeczke zjechal na
        prawo.... lcizac ze on mial jakies 60 na liczniku... ja w pare sekund lapie
        predkosc 130.... wiec wyprzedzenie go NORMALNE (l. strony) zajeloby mi pare
        sekund....

        no i nie mowice ze wy tacy swieci i w terenie zabudowanym trzymacie rowno
        50km/h i wogole igdy predkosci nie przekraczacie bo wam nie uwierze....heh ;P

        pzdr
        • misiania Re: wyprzedzanie z prawej strony 06.07.04, 17:19
          o. bardzo mi się podoba słowo "delikfent". to takie nowatorskie podejście do
          ortografii. zazdroszczę polotu.
          • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 06.07.04, 17:43
            to nie jest nowatorskie pdejscie do ortografii tylko zwykly bład ktory kazdemu
            moze sie zdarzyc.... juz nie wciskaj kitu ze piszesz bezbłednie i nie walisz
            zadnych byków.... pozatym zdaje mi się że temat przewodniu tego topica jest
            troszke inny... wiec - jesli mozna - prosiłbym o pisanie na temat... inaczej
            jakakolwiek rozmowa po prostu nie ma sensu...

            pzdr
            • misiania Re: wyprzedzanie z prawej strony 07.07.04, 10:43
              o. pochwaliłam cię za inwencję a ty się czepiasz. fuj!
        • Gość: KarinaZ Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.agh.edu.pl 06.07.04, 19:19
          Gość portalu: galwa napisał(a):

          > nie bylo ciemno....byl srodek dnia....piekna pogoda i widocznosc po prostu
          > przezaje**sta :) prosta droga... bylo widac wszsytko jak na dloni z odleglosci
          > conajmniej 500-700 metrow (nie pameitam juz dokaldnie bo to meisiac temu
          > bylo)...
          >

          Proszę sobie jeszcze raz przeczytać mój wcześniejszy list. Sytuacja na drodze
          może się zmienić podczas wyprzedzania :-) do którego to manewru pobocze nie służy!

          > predkosc przekroczylem owszem....PRZY WYPRZEDZANIU... wiedząc ze lamie przepisy
          >
          > mijajac go z prawej (tak zdawalem sobie z tego sprawe) chcialem ten manwer
          > wykonac jak najszybciej...a ze yariska przyspieszenie ma niezle to złapanie 130
          >
          > km/h nie jest wielkim wyczynem (ot zrzucic na 4 i mocniej depnac pedal...pare
          > sekund i jest)....
          >

          A pisał Pan cytuję: „droga jednopasmowa....z naprzeciwka ruch ciągły....lecę
          spokojnie yariską te 120-130.....doganiam duzego fiata...” – więc jak to było
          :-)? Nawet gdyby przekroczył Pan prędkość akurat przy wyprzedzaniu nic tu nie
          zmienia. Jeżeli wiedział Pan że manewr ten będzie możliwy do wykonania przy ok.
          130 km/h to nie trzeba było go zaczynać!

          > klaksonu nie znosze uzywac.... i uzywam go w ostatecznosci.... a tutaj po 7
          > minutach jazdy z predkoscia 60km/h (to nie byl teren zabudowany a wiec z tego
          > co paemitam dop. predkosc wynosi 80) zostalem doprowadzony do ostatecznosci i
          > zatrąbilem....
          >

          Jeszcze raz przypominam, że widocznie kierowca fiata miał jakieś powody jechać
          60 km/h na terenie zabudowanym a nie dozwolone na jednojezdniowej 90 km/h i miał
          do tego prawo! Gdyby jechał 20 km/h to powinien wtedy zjeżdżać co jakiś czas i
          zatrzymywać się żeby przepuścić jadących szybciej – zgodnie z przepisami. Jechał
          jednak z całkiem przyzwoitą prędkością. A klakson nie służy do rozładowywania
          emocji osób doprowadzonych "do ostateczności" tylko do ostrzegania przed
          niebezpieczeństwem.

          > nie musial zjezdzac az na pbocze....wystarczyloby zeby sie odkleil od srodkowej
          >
          > linii....
          >

          To niech się Pan zdecyduje, wcześniej Pan się denerwował że cytuję „jesli
          widzisz ze ktos cie dogania to zjedź człowieku na to pieprzone pobocze
          bo widocznie on jest szybszy.....” itp.


          > dodam tylko iz taka sztywna jazda... caly czas tuz przy lini sprawia
          > zagrozenie.... z naprzeciwka ktos moze wyskoczyc i miec nadzieje ze delikfent
          > zjedzie.... niejednokrotnei spotkalem sie z tym ze lecialem spokojnie te 80-
          > 100... i nagle widzialem wyskakujacy z naprzeciwka samochod rozpedzony do 180
          > bo mijal tira (tir oczywiscie potrafi zjechac na pobocze)....i przeciez nie
          > bede sie trzymal srodka jak kretyn tylko zjade czesciowo na swoje pobocze bo
          > ten gosc chce wyprzedzic tego tira (a przy wiekszym natezeniu ruchu nie zawsze
          > ejst to takie proste)
          >

          To nie „sztywna” (a tak naprawdę PRAWIDŁOWA) jazda przy prawej linii stwarza
          zagrożenie lecz osoby które wyprzedzają nie upewniwszy się że mają do tego
          wystarczająco dużo miejsca. A pan „wyskakujący z przeciwka zza tira” nie
          powinien mieć tej „nadziei” i oczekiwać że wszyscy mu będą zjeżdżali na pobocze
          tylko powinien trochę myśleć przed wyprzedzaniem i sprawdzić czy da radę
          bezpiecznie wyprzedzić. Poza tym zauważyłam że gdy ktoś zjeżdża na pobocze to
          dopiero wtedy się zaczyna cyrk: wyprzedzanie na trzeciego, czwartego a jakże!
          Hulaj dusza piekła nie ma! A jak ktoś już to wcześniej na forum zauważył żeby
          potem taki uprzejmy kierowca mógł wrócić na pas spooro się musi natrudzić i
          modlić żeby do tego czasu nikogo na poboczu nie było i przy okazji nie
          „wylecieć” na częstych przy granicy pobocza koleinach!

          > po wyrpzedzeniu duzego fiata spojrzalem we wsteczne lusterko i zobaczylem cały
          > sznurek samochodow robiacych DOKLADNIE TO SAMO co ja (czyli wyrpzedzanie z
          > prawej)....
          >

          To że ktoś robi dokładnie to samo co Pan nie jest żadnym argumentem. Jak ktoś
          wjedzie pod prąd to Pan też tak zrobi bo „inni robią to samo”? To jest
          PRZEKLEŃSTWO tego kraju, że nawet jak ktoś będzie miał dobrego instruktora i
          będzie się starał bezpiecznie i kulturalnie jeździć to inni już go „nauczą”
          jazdy. Presja otoczenia jest tak silna że mało kto jest się w stanie temu
          oprzeć. Kierowcy ostrożni i przestrzegający przepisów są tępieni na drogach jako
          „ślimaki” a najlepszy kierowca to ten: jadący 140 na zabudowanym, wyprzedzający
          na trzeciego kawalkadę tirów itp.

          > popatrzcie ilu ludziom facet ułatwiłby zycie gdyby troszeczke zjechal na
          > prawo.... lcizac ze on mial jakies 60 na liczniku... ja w pare sekund lapie
          > predkosc 130.... wiec wyprzedzenie go NORMALNE (l. strony) zajeloby mi pare
          > sekund....
          >

          A ilu by utrudnił? I jeszcze raz, jak Pan nie może go normalnie wyprzedzić to
          niech go Pan NIE WYPRZEDZA!

          > no i nie mowice ze wy tacy swieci i w terenie zabudowanym trzymacie rowno
          > 50km/h i wogole igdy predkosci nie przekraczacie bo wam nie uwierze....heh ;P
          >
          > pzdr


          Nie wiem jak inni ale ja jeżdżę na zabudowanym (nie tylko w mieście) te 50km/h
          i jakoś żyję (i znam jeszcze parę takich osób)i o dziwo docieram tam gdzie chcę
          na czas. Po prostu wystarczy wcześniej wyjechać a nie zwalać potem wszystkiego
          na przepisy, fiaciki i tak dalej :-).

          Pozdrawiam

          K.Z.
          • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 06.07.04, 19:50
            napisze po raz kolejny.... i jesli jeszcze raz ktos przekreci to mnie szlag
            trafi....

            TO NIE BYŁ TEREN ZABUDOWANY!!!!!

            teraz jasne?? przyspieszylem z 60 do 130 nie dlatego ze inaczej bym go nie
            wyprzedzil....moglem rownie dobrze przyspieszyc do 62 i tez pewnie kiedys bym
            go wyprzedzil.... ale jako ze złamałem przepisy (i dobrze o tym widzialem)
            chcialem to zrobic jak najszybciej.... dlatego przyspieszylem do 130 (albo i
            wiecej... nie pamietam) zeby nie turlac sie z tym wyprzedzaniem przez nastepne
            5 km....

            trudno wyleciec na koleinach przy predkosci 60km/h nawet duzym fiatem (w
            warzsawie niejednokrotnie rozbujałem malucha mojej matki do tych 100 - na
            trasie AK na przyklad - i mnie nie wyrzucilo....dlaczego duzy fiat mialby
            wyleciec??)

            klaksonu uzywam tylko i wyłacznie doprowadzony do ostateczności.... przez rok
            jazdy z prawkiem (i 3 lata wczesniej ebz prawka) uzylem klaksonu moze z 5 razy
            wiec raczej nie biję rekordow....

            jesli bym zobaczyl kogos to by wjechal pod prad to nei zrobilbym tego asmego...
            zwroc tylko uwage na to co napiaslem... to RESZTA zrobila tak jak ja....a nie
            ja tak jak inni.... drobna roznica.... jesli oni chca to moga sie turac za nim
            60 na godzine.... ja nie mam czasu...

            sytuacja byłą taka ze bylem akurat w trasie....z pracy.... trasa wyglądała tak:
            warszawa->biała podlaska-> opole -> częstochowa -> warszawa .....łacznie
            cośkoło 1500 km.... właśnie jechałem z białej do opola i naprawde chciałem
            wrócic kiedyśdo domu a nie turlac sie przez 300km z predkoscia 60 na godzine....

            a jak w miescie nie przekraczasz predkosci to tylko mi napisz jeszcze w jakim
            miescie... bo jesli w wawie to nalezy ci sie za to jakas nagroda.... i powiedz
            mi tylko jak to jest byćwypredzanym przez WSZSYTKO łacznie z maluchami i
            rowerzystami??

            pzdr
            • Gość: KarinaZ Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.agh.edu.pl 06.07.04, 20:32
              Gość portalu: galwa napisał(a):

              > napisze po raz kolejny.... i jesli jeszcze raz ktos przekreci to mnie szlag
              > trafi....
              >

              Ups, przepraszam miałam na myśli niezabudowany:-) ale to nic nie zmienia bo
              chodziło mi właśnie o to że miał tam prawo jechać 60 km/h :-)

              > TO NIE BYŁ TEREN ZABUDOWANY!!!!!
              >
              > teraz jasne?? przyspieszylem z 60 do 130 nie dlatego ze inaczej bym go nie
              > wyprzedzil....moglem rownie dobrze przyspieszyc do 62 i tez pewnie kiedys bym
              > go wyprzedzil.... ale jako ze złamałem przepisy (i dobrze o tym widzialem)
              > chcialem to zrobic jak najszybciej.... dlatego przyspieszylem do 130 (albo i
              > wiecej... nie pamietam) zeby nie turlac sie z tym wyprzedzaniem przez nastepne
              > 5 km....
              >

              Jeszcze raz powtarzam, było inne wyjście z tej sytuacji, trzeba było poczekać na
              dobra okazję i wyprzedzić go z dozwoloną prędkością (wtedy 90 km/h w zupełności
              by do tego wystarczyło).

              > trudno wyleciec na koleinach przy predkosci 60km/h nawet duzym fiatem (w
              > warzsawie niejednokrotnie rozbujałem malucha mojej matki do tych 100 - na
              > trasie AK na przyklad - i mnie nie wyrzucilo....dlaczego duzy fiat mialby
              > wyleciec??)
              >

              A skąd Pan wie? A wie Pan jak głębokie koleiny a właściwie wałki asfaltu są na
              poszczególnych trasach w danym miejscu? Przy gwałtownym zjechaniu na pobocze w
              sytuacji gdy ktoś wyjeżdża zza tira na czołówkę, bo o tym tu pisałam, zapewniam
              że nawet dobrym samochodem można "wylecieć". A to że Panu się raz czy dwa udało
              nie jest dowodem na to że jest to bezpieczne.

              > klaksonu uzywam tylko i wyłacznie doprowadzony do ostateczności.... przez rok
              > jazdy z prawkiem (i 3 lata wczesniej ebz prawka) uzylem klaksonu moze z 5 razy
              > wiec raczej nie biję rekordow....
              >
              > jesli bym zobaczyl kogos to by wjechal pod prad to nei zrobilbym tego asmego...
              > zwroc tylko uwage na to co napiaslem... to RESZTA zrobila tak jak ja....a nie
              > ja tak jak inni.... drobna roznica.... jesli oni chca to moga sie turac za nim
              > 60 na godzine.... ja nie mam czasu...
              >
              > sytuacja byłą taka ze bylem akurat w trasie....z pracy.... trasa wyglądała tak:
              >
              > warszawa->biała podlaska-> opole -> częstochowa -> warszawa .....ła
              > cznie
              > cośkoło 1500 km.... właśnie jechałem z białej do opola i naprawde chciałem
              > wrócic kiedyśdo domu a nie turlac sie przez 300km z predkoscia 60 na godzine...
              > .

              W porządku, ale to nie był najlepszy pomysł na szybki i bezpieczny powrót. Inni
              też chcą dojechać do domu, w całości. Fiacik nie jechałby pewnie aż do Warszawy
              i na pewno zdarzyłaby się za parę kilometrów okazja do bezpiecznego wyprzedzenia
              go i wtedy i on i Pan byłby bezpieczny i obyło by się bez tych nerwów.

              >
              > a jak w miescie nie przekraczasz predkosci to tylko mi napisz jeszcze w jakim
              > miescie... bo jesli w wawie to nalezy ci sie za to jakas nagroda.... i powiedz
              > mi tylko jak to jest byćwypredzanym przez WSZSYTKO łacznie z maluchami i
              > rowerzystami??
              >
              > pzdr

              A właśnie że w Warszawie, i wie Pan co? Jakoś mi nie przeszkadza jak jadąc
              Toyotą wyprzedza mnie "maluch" stówą ale śmieszy :-)))))) I da się w Warszawie
              jeździć z dozwolonymi prędkościami, bardzo to lubię :-) Dodam że nie jeżdżę bez
              powodu lewym pasem i mam w zasadzie spokój nawet na Wisłostradzie :-)))) Jestem
              żywym dowodem na to że tam też można przestrzegać przepisów i wyjść z tego żywym
              :-)) Rowerzyści niestety na prostej drodze nie rozwijają 50 km/h, na ogół, więc
              jeszcze nie doświadczyłam tej przyjemności z ich strony. Ale jak by co nie mam
              nic przeciwko. Sama jeżdżę rowerem. Zawsze sa jeszcze: pojazdy wolnobieżne które
              mogę sobie wyprzedzać, piesi na chodniku i o dziwo czasami inni kierowcy
              samochodów też mnie nie wyprzedzają. Ale Pan ich nie widzi bo za szybko Pan
              jeździ :-) a oni znajdują się za mną na moim i sąsiednich pasach.

              A propos a jaką nagrode dostanę? A muszę przedstawić jakiś kwitek (tachograf):-))))


              Pozdrawiam

              K.Z.
              • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 06.07.04, 21:10
                skad wiem ze sie nie wyleci przy tej predkosci? po prostu mozesz mi uwierzyc...
                i ja nie mowie o gwaltownym zjezdzaniu na koleiny... uwierz mi ze maluchem
                spokojnie jazdze po trasie AK (koleiny sa tam wrecz TRAGICZNE)...po
                marszalkowskiej (dziurawa jak ser szwajcarski...teraz ja ponoc zrobili wiec nie
                wiem jak jest...dawno mnie w centrum nie bylo)....i spokojnie jade te 80
                maluchem i wiem ze nic sie nie stanie..

                tzn jeździlem...teraz maluchem nawet po niemieckiej autostradzie bym tyle nie
                jechał bo wiem w jakim jest stanie...a jest w stanie tragicznym (zreszta na
                forum "eksploatacja samochodu" zalozylem o tym topic wiec monza poczytac i sie
                posmiac... wtedy o tym nie wiedzialem i dlatego tak jeździlem....)

                jak mialem przyjemnosc prowadzic partnera to przejechalem 2 pasy na raz na
                trasie AK (panienka wskoczyla mi przed samochod wiec moja reakcja byla dosc
                szybka....w lewe lustrko...czysto...spier**alam na lewo :)) rzeczywiscie mna
                porzucalo...lecialem wtedy jakies 140....pozno bylo i sie spieszylem do
                domu...ale nawet na sekunde koła nie oderwaly sie od asfaltu....

                ja jestem typem kierowcy ktory wyjątkowo nie lubi miećprzed sobą czegos co sie
                wlecze... lubięjeździc ze stała prędkoscia...i stale prędkosci na trasie
                wynoszą u mnie od 100 do 130 (normalne trasy)... (z czestochowy do warszawy
                leci bardzo piekna dwupasmowka....tam tylko czekam na kogos w fordzie czy innym
                dobrym samochodzie...siadam mu na ogonie i zwykle lece do wawy z predkoscia 150-
                170).... i wiem ze przekraczam predkosc i tak dalej.... ale po prostu ja tak
                mam.... nie lubie sie "turlac" z niskimi predkosciami... zwlaszcza ze ostatnio
                jezdze dobrymi i szybkimi samochodami....w ktorych majac 150 na budziku dopiero
                powoli zaczynasz czuc ze szybko jedziesz....wiec majac 60 czujesz sie jakbys
                stal w miejscu :)

                rowerzysci ci nie mijaja?? proponuje ustawic sie na górczewskiej na odcinku
                przy auchanie... albo na prymasa 1000lecia meidzy gorczewska a obozowa....
                (tylko tutaj w nocy bo tam rowerem jezdzic nie mozna po ulicy) i gwarantuje ci
                ze cie przegonie rowerem :)) na wiadukcie przy auchanie wyciagalem spokojnie
                45...na przerzutce 3-4...wiec jakbym wrzucil 3-6 to bym cie przegonil :P

                nie wiem jaka nagrode...ejszcze nie wymyslilem ;P jak wymysle to sie odezwe....
                sprawiasz wrazenie milej osoby (i tak zapewne jest) wiec wierze ci na słowo i
                dowodow nie potrzebuje :)

                btw...kojaze twojego nicka z czata onetu...pokoj warszawa....dobrze kojaze?? :)
                • Gość: Anka Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.amg.gda.pl 07.07.04, 08:08
                  Czas najwyższy, żeby Pan zaczął rozróżniać podstawowe pojęcia: "wyprzedzanie"
                  to zupełnie co innego niż "mijanie". Poza tym złamał Pan przepisy i zachował
                  niekulturalnie w opisanej przez siebie sytuacji. Kierowca we fiaciku powinen
                  był jechac jak najbiżej prawej krawędzi, ale nie po poboczu.
                  • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 07.07.04, 09:13
                    zgadzam sie ze pwinien jechac jak najblizej prawej krawędzi...... ale on jechał
                    jak najblizej lewej krawędzi pasa wyznaczonej przez linięśrodka jezdni.... w
                    tym momencie nie moglem inaczej go minąc...gdyby zjechal do prawej
                    krawędzi....to sądze ze gdybym zrzucił na 3 to bardoz szybko bym wyskoczyl zza
                    niego i zniklby mi w lusterku po paru sekundach...


                    ja takiego człowieka określam mianem "pierdoły nieprzystosowanej do ruchu"....
                    nie znosze jak ktos jest niezdecydowany, jak ktos sie turla srodkiem ulicy 60
                    na godzine.... tacy ludzie powinni uszanowac czas innych... nie wszyscy maja
                    wystarczajaco duzo czasu zeby turlac sie przez 500km z predoscia 60 na godzine
                    (!!!) że złamałem przepisy to wiem.... nie widze w tym nic niekulturalnego...
                    uwazam ze to on zachował sie jak skończony cham ni ustępując nawet kawałka
                    jezdni....niechby dał mi ten metr i ja juz bym sobie poradził.... i wiem ze to
                    jest wyprzedzanie wiec nie wiem o co ci chodzi z wymijaniem...


                    i przestancie do mnie mowic per "PAN" bo nie rozmawiacie z kierownikiem, nie
                    piszecie podania o prace to jest forum na ktorym chyba mozna napisac do
                    kogokolwiek per "ty"... na tym caly pic na forumach i czatach polega ze sie
                    psize ty a nie pan....... pzatym glupio to brzmi.... jesli ejst kierowawne do
                    mnie

                    pzdr
                    • Gość: Anka Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.amg.gda.pl 07.07.04, 09:41
                      w tym momencie nie moglem inaczej go minąc...-wyprzedzić, wymijasz się z
                      kierowcami jadącymi z przeciwka, a omijasz stojące przeszkody, pojazdy, sorry ,
                      ze sie tak przyczepiłam :-), ale zasadnicza róznica jest.
                      • gandzia_farmer2002 Re: wyprzedzanie z prawej strony 07.07.04, 13:33
                        no dobra ale wszyscy wiemy o co chodzi....rajt?
              • Gość: tiggy Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.wroc.bauer.pl / 195.94.215.* 20.08.04, 15:12
                >Rowerzyści niestety na prostej drodze nie rozwijają 50 km/h, na ogół, więc
                >jeszcze nie doświadczyłam tej przyjemności z ich strony

                Na lekkiej "kolarzowie" mozna sie spokojnie rozpedzic na prostej drodze jeszcze
                szybciej. ja na rownym maksymalnie jezdze 55 km/h (ale to juzna ktotkom dystansie)
    • Gość: Mariusz Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 80.241.130.* 07.07.04, 10:07
      Prawko mam 12 lat. Przejechalem moze ze 150-200.000km (szacuje-nie liczylem),
      wiec niezbyt duzo ale jednak troche.

      Przepisy to przepisy a kultura to kultura.

      Zgadzam sie z Galwa, ze KULTURALNE zachowanie Fiata powinno polegac na
      zjechaniu w prawo, moze i na pobocze o ile jest w dobrym stanie. Po dluzszej
      jezdzie sam rowniez bym go wyprzedzil po prawej ale wlosy by mi staly deba.
      Mruganie swiatlami i trabienie to ostatecznosc i zdarza mi sie b.rzadko.
      Kierowca Fiata zachowal sie zgodnie z przepisami ale NIEKULTURALNIE. Wiem, ze
      nie kazdy zgodzi sie teraz ze mna ale jak ktos zachowuje sie w ten sposob do
      mnie to i ja potrafie zapomniec o kulturze. To, czy czas przez jaki Galwa wlokl
      sie za Fiatem byl dlugi zalezy od oceniajacego i jego temperamentu. Nie bylo
      mnie tam i nie bede oceniac. Dziadkow w rozklekotanych Fiatach spotykam na
      drodze i wiem, jaka sa upierdliwoscia. Wiem tez, ze sam moze kiedys bede takim
      dziadkiem ze slabym refleksem.

      Galwa,
      Powinienes sie wstydzic takiego zachowania ale zareczam Ci, ze jest calkiem
      duze grono doswiadczonych kierowcow, ktore w tej sytuacji zachowaloby sie
      podobnie.

      Mariusz
    • klemens1 Kultura 07.07.04, 10:24
      2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
      1) jechać z prędkością nie utrudniającą jazdy innym kierującym,

      4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
      jezdni.

      Do wszystkich "kulturalnych": czy gdyby Fiacik jechał 10 km/h i nie dało się go
      wyprzedzić to też byłoby w porządku? I nie chodzi mi o to żeby musiał zjeżdżać
      na pobocze.
      • Gość: MaciekS Oczywiscie rozumiejsz opatrznie IP: *.gs.com 08.07.04, 20:59
        Niestety odkad nie ma dolnego ograniczenia predkosci minimalnej, bylobo to w
        porzadku choc denerwujace. Proste czy jeszcze skomplikowane i wymaga
        interpretacji profesorow prawa?

        Te rzeczy ktore przytoczyles interpretujesz opatrznie. Wlasnie chodzi o
        utrudnianie jazdy kierowcom wolniejszych pojazdow przez wyzej opisane chamskie
        zachowania - nie odwrotnie.


        Blisko prawej krawedzi.... ale swojego pasa ruchu a nie pobocza czy innego pasa.
        Kierowca wyprzedzajacy nie powinien pakowac sie miedzy pasy, na pas samochodu
        wyprzedzanego zanim skonczy manewr (tzw. zajezdzanie) czy na pobocze.


        Postudiuj uwazniej kodeks pod tym linkiem ktory podsylasz. Interpretacje maja
        byc logiczne zgodnie z przeznaczeniem prawnym przepisu a nie dowolne ze wzgledu
        na wygode jak to w Polsce bywa.


        Pozdrawiam,
        M.
        • klemens1 A ty opacznie 18.07.04, 23:32
          Nie odpowiadałem bo byłem na urlopie.

          > Niestety odkad nie ma dolnego ograniczenia predkosci minimalnej, bylobo to w
          > porzadku choc denerwujace. Proste czy jeszcze skomplikowane i wymaga
          > interpretacji profesorow prawa?

          Wymaga interpretacji. Z tego co piszesz wynika że mogę jechać i 10 km/h i niech mnie nie wyprzedzają.

          > Te rzeczy ktore przytoczyles interpretujesz opatrznie. Wlasnie chodzi o
          > utrudnianie jazdy kierowcom wolniejszych pojazdow przez wyzej opisane chamskie
          > zachowania - nie odwrotnie.

          Zjechanie do krawędzi jezdni jest strasznym utrudnieniem - zaiste. Jechanie przy osi jezdni jest dużo łatwiejsze.

          > Blisko prawej krawedzi.... ale swojego pasa ruchu a nie pobocza czy innego pasa
          > .

          Cały czas o tym trąbię.

          > Postudiuj uwazniej kodeks pod tym linkiem ktory podsylasz.

          Uczyniłem to. Jeżeli masz jakieś zastrzeżenia co do mojej interpretacji, to posługując się tymże linkiem postaraj się wykazać że nie mam racji. Jeżeli tego nie potrafisz - nie pisz po prostu więcej, bo taka dyskusja ("postudiuj kodeks") jest jałowa.
    • misiania Re: wyprzedzanie z prawej strony 07.07.04, 13:30
      a tak w ogóle chciałam zauważyć, że znamy tę sytuację z opisu tylko jednej ze
      stron, nerwowej trochę. ciekawe jak to widział ten drugi kierowca?
      • gandzia_farmer2002 Re: wyprzedzanie z prawej strony 07.07.04, 13:37
        jade sobie spokojnie moim fiacikiem 20-letnim 60km/h... wracam z rodzinka z
        kosciola... a tu nagle jakis pojeb w uarisce mnie dogania... zaczyna mi dawac
        dlugimi po oczach.... potem trabi... ni cholery nei wiem o co mu chodzi...
        nagle zaczyna mnie wyrpzedzac z prawej strony.... rowna sie ze mna i patrzy jak
        na kretyna.... minal mnie... i zobaczylem rejestracje z warszawy... no ta....
        maistowy...

        ;P
        • Gość: Andrzej Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 07.07.04, 14:52
          >> Przyspieszylem z 60 do 130 nie dlatego ze inaczej bym go nie
          >>wyprzedzil....moglem rownie dobrze przyspieszyc do 62 i tez pewnie kiedys bym
          >>go wyprzedzil.... ale jako ze złamałem przepisy (i dobrze o tym widzialem)
          >>chcialem to zrobic jak najszybciej.... dlatego przyspieszylem do 130 (albo i
          >>wiecej... nie pamietam) zeby nie turlac sie z tym wyprzedzaniem przez
          nastepne 5 km....

          Długośc F125p ~ 4,3 metra
          Toyota Yaris (wg cytowanego postu) przyspieszenie na 1m ~ 15 km/h
          Drodzy państwo toż jak ja bym miał takie auto, nie bałbym się wyprzedzać nawet
          górą !!!. A wy się czepiacie.
          • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 07.07.04, 17:36
            hm... nie wiem na jakiej podstawie to piszesz..... nie napiaslem ze jechalem 5
            cm od jego zderzaka..... rownie dobrze moglem jechac 20 metrow za nim..... na
            trasie nigdy nie jade za kims blizej niz te 10 metrow... a bywa i tak ze 30-40
            metrow za kims jade (przy wiekszych predkosciach) bo raczej nei chcialbym
            wjecahc komus w dupe firmowym asmochodem....
            • Gość: KarinaZ Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.agh.edu.pl 07.07.04, 22:18
              Cześć,

              1. Kierujący pojazdem jest zobowiązany przede wszystkim do przestrzegania
              przepisów dotyczących ograniczenia prędkości a dopiero potem do jazdy z
              prędkością nie utrudniającą jazdy innym.

              2. A gdzie w kodeksie drogowym jest napisane że prędkość utrudniająca jazdę
              innym kierowcom to ta trochę poniżej dozwolonej prędkości? I to w dodatku 60
              km/h na ograniczeniu do 90? To właśnie ZA DUŻA PRĘDKOŚĆ UTRUDNIA JAZDĘ!!!!
              Stwarza niebezpieczeństwo bo:

              - nie pozwala bezpiecznie włączyć się do ruchu z drogi podporządkowanej,
              - zmusza innych kierowców do gwałtownego zjeżdżania na pobocze, niezależnie czy
              ktoś wyprzedza z za mnie czy jedzie na czołówkę wyprzedzając np. tira i tak dalej.

              A jak ktoś jeździ stale 130 czy 140 km/h to sorry!!! Ja nie będę jechać 140 bo
              ktoś się spieszy i mu „utrudniam jazdę” bo się na niezabudowanym „wlokę”
              przepisowe 90! JASNE? I nie ważne że fiacik nie jechał 90 ale 60 bo
              najwidoczniej miał ku temu powody! To Galwa utrudniał tutaj jazdę!
              Jazda 60 km/h może na niemieckiej autostradzie byłaby utrudnianiem ruchu! Ale
              nie w Polsce na drodze jednojezdniowej! Nawet na autostradzie minimalna prędkość
              to 40 km/h (Art. 2 pkt 3 Kod. Drog.). Gdyby fiacik „wlókł się” 10 km/h to miałby
              i tak do tego prawo na takiej drodze tylko wtedy powinien co jakiś czas
              zatrzymywać się na poboczu żeby przepuścić innych! A jazda 60 km/h to nie 10!

              3. „Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
              jezdni” a owszem a nie po poboczu. Tu jest napisane MOŻLIWIE blisko – widocznie
              bliżej krawędzi się nie dało z jakiegoś powodu! Ale trzeba było ten przepis do
              końca zacytować następne zdanie w Kodeksie Drogowym brzmi ”Jeżeli pasy ruchu na
              jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa”. Czyli jak miał
              wyznaczony pas ruchu to sobie mógł jechać środkiem tego pasa. Nie wyrywa się
              zdań z kontekstu!!!

              A jeden artykuł Kodeksu wyżej brzmi: „Kierujący pojazdem jest zobowiązany jechać
              z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków w
              jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności
              drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu”.
              Może fiacik jechał 60 km/h a nie 90 bo nie jest już pierwszej młodości, stan
              drogi nie był najlepszy (koleiny itp.), bo wiedział że jak mu ktoś z za tira
              wyskoczy 200 km/h to przy gwałtownym hamowaniu (auto nie pierwszej młodości)
              dachuje i w przeciwieństwie do „ścigacza” z poduszkami powietrznymi itd. on i
              jego rodzina tego nie przeżyją? To on o prędkości ma decydować nie Galwa i inni.
              A natężenie ruchu było duże według opowiadań Galwa.

              A jak już rzucamy cytatami to podstawa wyprzedzania:

              Art. 24 pkt.1
              „Kierujący pojazdem obowiązany jest przed wyprzedzaniem upewnić się w
              szczególności czy:
              1) ma odpowiednia widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
              utrudniania komukolwiek ruchu”
              koniec cytatu i bez komentarza.

              Ponadto pkt 2)

              „..Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez
              silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo – i w razie potrzeby -
              zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania” tak więc co innego trzymać się
              możliwie blisko prawej krawędzi (według MOJEJ oceny możliwie blisko!) a co
              innego zjeżdżać i fiacik nie miał obowiązku zjechać chyba nie jest ciągnikiem?

              Gdyby fiacik jechał 10 km/h to pewnie by co jakiś czas się zatrzymywał ale
              jechał z NORMALNĄ prędkością. Nie widać różnicy 10 km/h a 60 km/h ? Poza tym
              czasami warto poczekać aż trafi się dobra okazja do wyprzedzania. Ale niektórzy
              mają wielki problem ze zdjęciem choćby na chwilę nogi z gazu!



              I jeszcze raz, pobocze NIE SŁUŻY DO JAZDY SAMOCHODEM!!!! I zjeżdżanie na nie ma
              NIC WSPÓLNEGO Z KULTURĄ JAZDY! Ja wolę nikogo po drodze nie zabić niż być tak
              „kulturalna”. Niestety wyrabiają się dziwne poglądy w Polsce na temat tego co
              jest kulturalne a co nie. Jak widać nawet zachowanie zgodne z przepisami uważane
              bywa za „niekulturalne”, tylko potem na drogach w innych krajach Polaków poznaje
              się z daleka. A KULTURA Mariusz polega właśnie na tym że ktoś się potrafi
              zachować nie tylko jak go głaszczą!

              4. Co do „dziadków” jeżdżących po drogach to oni też chcą i maja prawo do
              poruszania się po nich!! Trochę tolerancji! „Dziadek” ze słabym refleksem
              potrafi być sto razy bezpieczniejszym kierowca bo nie „szarżuje” jak niektórzy
              „super kierowcy” i zna swoje mocne i słabe strony! A poza tym może on jechał
              wolno bo właśnie ma duże doświadczenie, gorsze auto (co nie znaczy nie nadające
              się do ruchu) a nie słaby refleks? Wolałabym wsiąść do „rozklekotanego” starego
              fiacika prowadzonego przez ”dziadka” niż do suuuper samochodu jednego z tych
              „ścigaczy” wyprzedzających 140 km/h na trzeciego :-). Można by zrobić ankietę
              wśród „dziadków” kogo oni uważają za „upierdliwość” na drogach. Ja już mam
              swoich faworytów.

              Galwa Ty powinieneś szanować przede wszystkim ZDROWIE I NERWY INNYCH!
              Nie obrażaj innych!! Jak ktoś jedzie 60 km/h to jest niezdecydowany? A co to ma
              tu do rzeczy? Jakoś trudno mi uchwycić związek!! Owszem kierowca jeżdżący
              przepisowo jest niezdecydowany NA GŁUPOTĘ na pewno :-)))).

              A co do tych 500 km przez które się niby „turlają” fiaciki to nie sądzę żeby
              facet się taaak daleko do kościoła wybierał skoro ma inny pod nosem :-))))

              A z wymijaniem to już Ci tłumacze co Anka miała na myśli, spokojnie: chodziło
              jej o to że mówiłeś że mnie na pewno na Górczewskiej „miną rowerki” a wymijanie
              jest wtedy gdy jedziemy w przeciwnych kierunkach więc pewnie setki razy mnie już
              wyminęli :-)))).

              Nie wiem dlaczego Cię denerwuje słowo „Pan” ale skoro tak tego nie lubisz to
              trudno. Chciałam być kulturalna :-)

              A może przeliczyłbyś sobie drogę hamowania niech będzie że na suchej jezdni,
              niech będzie że „prawie stojąc – czytaj przy 60 km/h”? Czy aby nie będzie
              większa niż te ok. 10 m? Aha, i dodaj jeszcze ABS żeby było łatwiej. Aha, i
              uwzględnij jeszcze czas reakcji :-)

              K.Z.



              • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 08.07.04, 10:19
                pisałem juz kilka razy.... byłoby miło gdyby zjechal na pobocze... ale jesli
                tak bardzo boi sie pobocza (jak coponiektorzy tutaj) to neich zjedzie na prawa
                strone pasa.... ja sobie dam z nim rade.... ale niech nie jedzie 5cm od
                srodkowej linii bo to przegiecie...

                nie jestem w 100% pewien czy jechal z kosciola, do kosciola czy wogole nic
                wspolnego z zadnym kosciolem nie mial.... to byl tylko taki moj wniosek
                wyciagneity ze ich wygladu... ale moglem sie mylic bo nie mialem czasu z nimi
                pogadc :P

                co do tego pana.... po prostu mlody jestem i glupio mi czasami jak ktos sie do
                mnie per "pan zwraca... zwlaszcza w tak luznej gadce jak tu... w koncu to net
                jest prawda? :)

                sazde ze ja nie utrudniam jazdy na trasie.... jesli lece te 130 to przewaznie
                kogos wyprzedze i zanim kierowca zorientuje sie ze go cos wyprzedzilo zwykle
                juz mnie nie widzi 9tak wiem ze to mocno naciągane.... to taka przenosnia ;P)
                znacznie bardziej denerwujace jest jak ktos cie wyprzedza przze 5 minut bo nie
                potrafi mocniej pedalu depnac.... a jesli widze ze ktos chce sie wlaczyc do
                ruchu.... to zachowuje sie roznie... jesli widze ze jestem bardzo blisko i nei
                dam rady sie zatrzymac to trudno.... lece dalej.... ale jesli widze ze
                spokojnei mam mozliwosc zwolnienia do 80.... to z wiekszej odleglosci zawze
                mrygne mu swiatlami ze moze jechac bez problemu.... (w tym momencie
                tzw "poganiacz" bardzo sie przydaje...po prostu z odleglosci 100 metrow nei
                zobaczy mojej reki dającej mu znak ze moze spokojnie wjezdzac).... bo ja go
                dogonie.... i jesli jego predkosc bedzie za mala to i tak sobie z nim dam
                rade :) znacznie bardziej zycie utrudniaja za przeproszeniem pierdoly... ktore
                jezdza wolno... turlaja sie po tej ulicy... i przewaznie w ostatniej sekundzie
                kierunek włączaja (ile razy spotkaliscie sie z taka sytuacja... skrecacie w
                lewo... z naprzeciwka jedzie samochod... turla sie nieprzecietnie ale ejst za
                blisko zeby przed niego wskoczyc... 3 metry przez skrzyzowaniem (albo i wogole)
                włacza kierunek i odbija w swoje lewo.... w tym momencie zza neigo wyskakuje
                sznureczek samochodow... i ni choelry nie mozecie skrecic... ile by ualtwil
                zycia gdyby włączyle kierynke 20 metrow wczesniej? wtedy bym sie wyrobil....)

                i uwierz mi..... skoro ja swojego malucha rozbujalem do 120 i zyje.... i wielu
                moich znajomych posiadajacych maluchy tez potrafi ostro na pedal nadepnac... to
                duzy fiat tez by to przezyl.... to jest po protu najzwykeljszy strach przed
                wiekszoa predkoscia... i wcale dziadka nie winie bo wiem ze bardzo czesto to
                zona boi sie jechac 70km/h (przyklad? prosze... jeden moj wujek (60lat) ma zone
                (65lat)... kupili ostatnio skode octavie... i byloby wszystko pieknie ladnie
                gdyby nie to ze szybciej niz 60 raczej nie pojada bo ciotka boi sie
                predkosci.... po jeździe z moim chrzestnym mało zawalu nie dostala... chrzestny
                jest zawodowym kierowca od 35 lat... i jeździ naprawde zajebiscie... to amo
                bylo jak ją odwiozlem raz do domu.... wujkowi sie baaaaaaaardzo podobala moja
                jazda... ciotce troche mniej :D)

                i zadanie matematyczne (neistety matma to ie jest moja mocna strona)...

                jesli dziadek mial 60 na budziku....ja przyspieszylem do 130... zjechalem na
                jego prawa strone gdy bylem jakies 10m o jego zderzaka.... minalem go.... i 5
                metrow za nim wjechalem spowrotem na moj pas.... ile przejechalem po poboczu??
                (jak ktos tu pisal duzy fiat ma 4,7m dlugosci... nie wiem nie znam sie nigdy w
                zyciu duzym fiatem nie jeździlem)
              • Gość: ołówek Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.07.04, 11:10
                Gość portalu: KarinaZ napisał(a):

                > Cześć,
                >
                > 1. Kierujący pojazdem jest zobowiązany przede wszystkim do przestrzegania
                > przepisów dotyczących ograniczenia prędkości a dopiero potem do jazdy z
                > prędkością nie utrudniającą jazdy innym.

                A gdzie w Kodeksie Drogowym jest gradacja tych przepisów?

                I drugie pytanie: gdzie w Kodeksie Drogowym jest przepis zabraniający pojazdom
                zjeżdżania na pobocze (wydzielone linią przerywaną) lub wręcz jazdy po nim,
                oczywiście z zachowaniem należytej ostrożności.
                Pytam o to, bo kiedyś w tv był taki program motoryzacyjny, gdzie policjanci
                wręcz zachęcali kierowców do korzystania z pobocza (tego z linią przerywaną)
                dla ułatwienia innym wyprzedzania.
                • Gość: Mariusz Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 80.241.130.* 08.07.04, 13:33
                  Nasz ukochana Karina stara sie interpretowac przepisy na swoja korzysc byle
                  udowodnic, ze jezdzac 50km/h na obszarze niezabudowanym to ona jest KULTURALNA.
                  NIE! Jestes zawalidroga, ktora swoim zachowaniem powoduje niebezpieczenstwo dla
                  innych uczestnikow ruchu drogowego. Tych innych, ktorych nienawidzisz siedzac
                  prawie na kierownicy i slepiac przez swoje, kupione na bazarze denka od Coca-
                  Coli w swoim 30letnim Fiacie 125p zarejestrowanym pomimo lamania wszelkich norm
                  przez litosciwego znajomego ze stacji obslugi!!!
                  • Gość: Artur Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.waw.pl 08.07.04, 14:23
                    W przeciwienstwie do Ciebie jest bardzo konkretna..
                    Na dyskusje z demagogami szkoda czasu.

                    > Nasz ukochana Karina stara sie interpretowac przepisy na swoja korzysc byle
                    > udowodnic, ze jezdzac 50km/h na obszarze niezabudowanym to ona jest KULTURALNA.

                    Nigdzie nie napisala, ze jezdzi 50 poza obszarem zabudowanym. Skad to wiesz?

                    > NIE! Jestes zawalidroga, ktora swoim zachowaniem powoduje niebezpieczenstwo dla
                    >
                    > innych uczestnikow ruchu drogowego.
                    Skad to wiesz?

                    > Tych innych, ktorych nienawidzisz siedzac
                    Skad to wiesz?

                    > prawie na kierownicy i slepiac przez swoje, kupione na bazarze denka od Coca-
                    > Coli
                    Skad to wiesz?

                    > w swoim 30letnim Fiacie 125p zarejestrowanym pomimo lamania wszelkich norm
                    >
                    > przez litosciwego znajomego ze stacji obslugi!!

                    Skad to wiesz?

                    Reasumujac: mieszanina demagogii, pomowien roznych osob, stereotypow i brak
                    umiejetnosci dyskusji.

                    Karina, szkoda czasu.
                    Artur.
                    P.S. To byly pytania retoryczne.
                • klemens1 Re: wyprzedzanie z prawej strony 08.07.04, 15:10
                  > I drugie pytanie: gdzie w Kodeksie Drogowym jest przepis zabraniający
                  pojazdom
                  > zjeżdżania na pobocze (wydzielone linią przerywaną) lub wręcz jazdy po nim,
                  > oczywiście z zachowaniem należytej ostrożności.

                  6) "jezdnia" - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
                  dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni,

                  8) "pobocze" - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do
                  ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub
                  pędzenia zwierząt,

                  Chyba że przyjmiemy że te "niektóre" to jadące wolniej.
                  Ale nie o pobocze tu raczej chodzi, tylko o złośliwe (albo wynikające ze
                  skrajnej głupoty) blokowanie innych i stwarzanie niebezpieczeństwa.
                • Gość: Artur Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.waw.pl 08.07.04, 15:35
                  > > 1. Kierujący pojazdem jest zobowiązany przede wszystkim do przestrzegania
                  > > przepisów dotyczących ograniczenia prędkości a dopiero potem do jazdy z
                  > > prędkością nie utrudniającą jazdy innym.
                  >
                  > A gdzie w Kodeksie Drogowym jest gradacja tych przepisów?

                  Musisz przestrzegac wszystkie przepisy. Co Karina usilowala wyjasnic w jak
                  najprostszy sposob.
                  Dla przykladu:
                  - jechac z dozwolona predkoscia
                  - uwzgledniac warunki na drodze, stan pojazdu, stan ladunku itd.

                  Dopiero gdybys jechal wolniej, po uwzglednieniu wszystkich innych przepisow do
                  ktorych stosowania jestes zobowiazany, mozna by sie zastanawiac, czy ta predkosc
                  nie utrudnia ruchu innym. Ale decyzje o bezpiecznej predkosci podejmuje kazdy
                  kierowca sam. Jak widac wielu blednie.
                  Ponadto zbyt duza predkosc, tez moze utrudniac jazde innym.

                  > I drugie pytanie: gdzie w Kodeksie Drogowym jest przepis zabraniający pojazdom
                  > zjeżdżania na pobocze (wydzielone linią przerywaną) lub wręcz jazdy po nim,
                  > oczywiście z zachowaniem należytej ostrożności.

                  Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:

                  8) "pobocze" - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do
                  ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub
                  pędzenia zwierząt,

                  Te "Niektore pojazdy" sa wymienione w kodeksie np rower. Yarisa Galwy tam nie
                  widzialem, ale Mariusz, ten ktory (jak przypuszczam) nie nosi okularow kupionych
                  na bazarze z denkami od Coca-Coli moze znajdzie.

                  Artur.
              • klemens1 Re: wyprzedzanie z prawej strony 08.07.04, 14:07
                Gość portalu: KarinaZ napisał(a):

                > 1. Kierujący pojazdem jest zobowiązany przede wszystkim do przestrzegania
                > przepisów dotyczących ograniczenia prędkości a dopiero potem do jazdy z
                > prędkością nie utrudniającą jazdy innym.

                A więc nadal kierowca fiata łamał przepisy.

                > 2. A gdzie w kodeksie drogowym jest napisane że prędkość utrudniająca jazdę
                > innym kierowcom to ta trochę poniżej dozwolonej prędkości? I to w dodatku 60
                > km/h na ograniczeniu do 90?

                W naszym kraju ograniczenia są tak restrykcyjne, że właśnie prędkość nieco
                poniżej dozwolonej utrudnia jazdę - ale nie o prędkość tu głównie chodzi, tylko
                o złośliwe trzymanie się środka jezdni.

                > To właśnie ZA DUŻA PRĘDKOŚĆ UTRUDNIA JAZDĘ!!!!

                ZA tak, ale 90 ni ebyło tam ZA dużą prędkością.

                > Gdyby fiacik jechał 10 km/h to pewnie by co jakiś czas się zatrzymywał ale
                > jechał z NORMALNĄ prędkością.

                A gdzie w kodeksie jest napisane że 10 km/h to prędkość utrudniająca jazdę?

                > I jeszcze raz, pobocze NIE SŁUŻY DO JAZDY SAMOCHODEM!!!!

                Linia na środku jezdni też nie służy do tego żeby się jej trzymać, jeżeli z
                prawej strony jest dużo miejsca (a do pobocza jeszcze daleko).


                > 4. Co do „dziadków” jeżdżących po drogach to oni też chcą i maja pr
                > awo do
                > poruszania się po nich!!

                Niech zjadą trochę na prawo - taki jest ich obowiązek.
                • Gość: Mariusz Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 80.241.130.* 08.07.04, 16:07
                  Klemens,
                  Odpuscmy sobie. Przeciez druga strona az ocieka niechecia do tych, co moga i
                  jezdza szybciej. Ja jezdze srednio szybko: 110-130km/h poza obszarem
                  zabudowanym ale b.czesto natykam sie na maluszki, fiaty 15p, fabie itp. pedzace
                  lewym pasem (katowicka) z predkoscia swietlna 70km/h i nie zjezdzajace na prawy
                  pas. Karina i Artur ich bronia a my wrecz przeciwnie i dzieje sie to na
                  przykladzie podanym przez Galwe gdy tymczasem jest to tylko urywek wiekszego
                  problemu: polskich drog, rozklekotanych amochodow i prowadzacych je gosci w
                  kapeluszach i w denkach od CC.
                  • Gość: galwa Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.pl 08.07.04, 18:33
                    >>BRAWO<<

                    wreszcie ktos kto widzi ze rozklekotany duzy fiat toczacy sie z predkoscia
                    60km/h jest zwykla zawalidroga..... i utrudnia ruch



                    karina: a w jaki sposob ja ci utrudniam ruch jak mijam cie z predkoscia 130km/h
                    przy twoim 50?? przy tej predkosci bedziesz mnie widziala przez pare sekund....
                    trudno tutaj mowic wiec o tym zebym ci jakos jazde utrudnil....
                  • klemens1 Re: wyprzedzanie z prawej strony 08.07.04, 19:22
                    > lewym pasem (katowicka) z predkoscia swietlna 70km/h i nie zjezdzajace na prawy
                    >
                    > pas.

                    To jeszcze nie jest problem, bo można ich wyprzedzić prawym pasem (wielokrotnie udowodnione, że KD na to pozwala), chociaż wprowadzają zamęt, jeżeli chcesz jechać szybciej a z prawej właśnie wszyscy was mijają.
                    Problem jest w sytuacji jaką opisał galwa - wyprzedzanie poboczem to niebezpieczny manewr (wyprzedzanemu może się zachcieć skręcić w prawo np.), ale chyba w tym przypadku był bezpieczniejszy od wyprzedzania prawidłowego.
                    Dziadek w Fiacie powinien zostać co najmniej zdrowo opieprzony za stwarzanie niebezpiecznych sytuacji. I nie żebym nie był tolerancyjny dla wolno jadących - po prostu niech sobie jadą powoli, ale tak, żeby nie przeszkadzać innym (a często da się tak jechać).
                    Kiedyś czytałem że w USA (albo Kanadzie) zabrali jednej babci prawo jazdy za jazdę autostradą 25 km/h. Tylko że autostrada ma kilka pasów w tym samym kierunku, a tu był jeden.
    • Gość: MaciekS Nie jezdzi sie po poboczu IP: *.gs.com 08.07.04, 20:22
      Za takie "uprzejmosci" w innych krajach bys dostal mandat. Nie jezdzi sie po
      poboczu i tyle. Jest to stosunkowow swierzy zwyczaj glupkowato wprowadzony w
      Polsce w bodajze regionie bialostockim i lomzynskim pierwotnie.

      W Polsce jeszcze policja nie lapie za jazde po poboczu, ale zapraszam np. do USA
      gdzie dzielnie policja czeka na takich frajerow w ukryciu... a za te sygnaly
      dawane swiatlami i zastraszanie kierowcow tez ci wlepi mandat przy czym
      samochodu nie zarejestrujesz na nastepny rok jesli z mandatu sie nie rozliczysz
      z policja lub sadem (centralny rejestr ktory wlacza tez Kanade).

      Mysle ze w Polsce to tez sie przyjmie predzej czy pozniej.


      Jezdzij szybko ale nie glupio. Wyprzedzanie jest jednym z niebezpieczniejszych
      manewrow gdzie kilka umyslow (kilku kierowcow) musi wspolpracowac by zapewnic
      bezpieczenstwo a nie tylko twoja wole wyprzedzenia, bo sie gdzies spieszysz.
      Jesli gosc nie moze lub sie boi to nie musi dla ciebie zjezdzac ze "srodka"
      drogi. Jedzie swoim pasem i moze ciebie miec w... nosie.

      Pozdrawiam,
      M.
      • Gość: galwa Re: Nie jezdzi sie po poboczu IP: *.acn.pl 08.07.04, 22:17
        irytuje mnie to rketynskie porownywanie... a w usa to jest tak.. a we francji
        jest siak.... czy ty zauwazyles jakies gwiazdki na naszej fladze?? albo moze na
        starowce warszawskeij wierza eiffla sie pojawila nagle??

        zrozumicie wreszcie ze tu jest polska... i nie porownujcie naszego kraju do
        innych... bo to paranoja....

        tak chesz dązyc do tego upragnionego raju ktorym wg ciebie jest usa?? prosze...
        bedziesz zapieprzal non stop za marny grosz... bedziesz wpieprzac hamburgery
        hotdogi i inny syf... ani sie obejrzysz a przestaniesz sie miescic w drzwi...
        tego chcesz?? to tak ci imponuje?? pomysl czasem czlowieku.... napwrde nie
        trzeba wiele.... tylko troszke....

        i nie rozumiem po keigo wala piszesz o mandatach?? normalne jest ze w polsce
        placi sie tylko te mandaty ktore w miesice sie dostanie (a i tez nie zawsze)...
        z trasy sie nie placi.... bo i po co marnowac kase?? i tak zanim sie polapia w
        papierkach to jzu 3 lata mina.... po cholere mam placic? zeby policja miala na
        nowe radiowozy?? w dupie mam policje bo i tak gowno robia.... zreszta tych ze
        swojego miasta tez nei ma sensu placic... jak im sie przypomni to najwyzej
        potraca ze zwrotu podatku... a jak si nie przypomni to fajnie....
        • rysbel Re: Nie jezdzi sie po poboczu 09.07.04, 14:29
          Irytują mnie buraki (przeważnie z warszawy): to co zrobiłem jest dobre. Galwa
          złamałeś przepisy, "ale musiałeś", on nie złamał, ale ty ustaliłeś i "przyjęło
          się", że w takich sytuacjach to należy robić inaczej niż każą przepisy i fiat
          miał zjechać. Trzymasz się idiotycznie jazdy fiata przy środkowej linii i co
          jakby jechał bliżej prawej to byś wyprzedzał na trzeciego? (sam piszesz, że
          ruch z przeciwka). Puknij się w łeb. Co to kogoś obchodzi że się spieszysz.
          Łamiesz przepisy i masz pretensje do całego świata, że ci drogi nie ustępują.
          Sorry, że masz pracę, która zmusza cię do jazdy przez 1500 km, ale odpieprz się
          od innych.
          RysieK
          • Gość: galwa Re: Nie jezdzi sie po poboczu IP: *.acn.pl 15.07.04, 13:18
            ty sie odpieprz od warzsawy bo prawda jest taka ze polowe ludnosci warszawy
            stanowia niejednokrotnie buraki z roznego zadupia ktorzy tu przyjechali do
            pracy..... wiec mnei nawet nie wkur**iaj!!! gowno wiesz o wawie wiec siedz cicho
            • mejson.e5 Re: Nie jezdzi sie po poboczu 15.07.04, 21:45
              Gość portalu: galwa napisał(a):

              > ty sie odpieprz od warzsawy bo prawda jest taka ze polowe ludnosci warszawy
              > stanowia niejednokrotnie buraki z roznego zadupia ktorzy tu przyjechali do
              > pracy..... wiec mnei nawet nie wkur**iaj!!! gowno wiesz o wawie wiec siedz cicho

              Ale charakterny!
              • galwani Re: Nie jezdzi sie po poboczu 14.08.04, 11:51
                sorry..

                denerwuja mnie takie texty o wawie...

                jestem warszawiakiem.... moja rodzina mieszka tu od 7 pokolen... kocham to
                miasto i mnei wnerwiaja takie texty... przewaznie nie przemyslanie... i
                przewaznie nie sa prawdziwa opinia piszacego tylko zaslyszanym texcikiem... bo
                prosciej przyjac czyjes zdanie niz miec wlasne....

                nie znosze ludzi ktorzy obrazaja moje miasto nie znajac go.... :/
                • Gość: olo Re: Nie jezdzi sie po poboczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 12:14
                  Gdyby Twoja rodzina mieszkała w Wawie od 7 pokoleń to zapewne pisałbyś po
                  Polsku, a nie po "norwesku".
                  • galwani Re: Nie jezdzi sie po poboczu 09.09.04, 15:04
                    o co ci chodzi czlowieku?? po norwesku?? wez sie zastanow prosze cie...
    • mejson.e5 Polskie Normy 08.07.04, 22:21
      Przerażający to kraj, gdzie normą jest jazda 80/h w zabudowanym i 120-140 poza.

      Gdzie starszy człowiek z ograniczonymi przez wiek lub chorobę zdolnościami do
      szybkiego podejmowania decyzji, dłuższym czasem akomodacji wzroku, gorszą
      koordynacją ruchową, mimo dopuszczenia przez lekarza do prowadzenia pojazdów,
      powinien albo pędzić 120 km/h, albo nie wyjeżdżać na drogę w ogóle, a najlepiej
      szybko umrzeć w domu, by nie przeszkadzać innym.
      Takim, co po roku posiadania prawa jazdy jeżdżą 140 na ograniczeniu 80 (trasa
      AK), 100-130 na "normalnych trasach" albo 170 "na ogonie".

      Tylko, że tacy starzy ludzie, często chorzy mają prawo jeszcze jeździć po
      drogach - więcej - mają po nich prawo jeździć nawet inwalidzi.

      Mój ojciec prawie czterdzieści lat jeździł karetkami pogotowia, więc musiał
      umieć jeździć szybko.
      I potrafił przez 56 (!!!) lat nie mieć nawet żadnej obcierki.

      Teraz jest już stary ale nadal jeździ po drogach ale jeździ sporo wolniej niż
      kiedyś, ale ciągle w granicach "przyzwoitości".
      Jakby nadal jeździł szybko, to pierwszy zabrałbym mu prawo jazdy.

      A galwa zamknąłby wszystkich słabszych kierowców w domach.

      Słabszych od żółtodzioba z rocznym stażem.

      Jestem pełen podziwu dla wyważonych, konkretnych i bardzo kulturalnych
      wypowiedzi, próbujących autorowi tego wątku uzmysłowić, że zrobił źle trąbiac i
      wyprzedzając z prawej na drodze dwukierunkowej.

      Ja nic do tego od siebei dodawał nie będę, bo wszystko co słuszne, już zostało
      wyżej napisane.

      Ale to wszystko na nic, Panie i Panowie!
      Żeby wiedza trafiała do głowy, trzeba umieć i chcieć się uczyć.

      Ktoś kto nie chce usłyszeć o zagrożeniach na drodze, nie dowie się o nich zanim
      sam w nie nie wpadnie.
      Ktoś komu nawet nie chce się liczyć drogi hamowania, nie ma pojęcia ani o
      potwornościach przeciążeń w czasie wypadku ani nawet o średniej prędkości przejazdu.

      Miejmy nadzieję, że nauczy się jednak czegoś zanim coś mu się przydarzy.
      Że zrozumie, zmieni nicka i przyzna nam rację.

      A nadzieja matką naszą...

      Pozdrawiam wszystkich!

      Mejson
      • Gość: Andrzej Re: Polskie Normy IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 08.07.04, 23:32
        mejson.e5 napisał:
        >...od żółtodzioba z rocznym stażem.

        Dotknołeś sedna sprawy. Nie bede nikogo czarował że nie zdarza mi się jechać
        szybciej niż można. Ale tylko totalny żółtodziób moze mieć problem w opisanej
        tu sytuacji i wybrać taki manewr. Ja rozumiem, mogą wkurzyć dwa czy trzy Tiry
        jadące 90 i zachowujące odstep miedzy sobą kilku metrów. Ale fiat jadacy 60/h.
        Drodzy Państwo do bezpiecznego wyprzedzenia takiego auta potrzeba jakieś 70 m
        czystej drogi ile czasu Galwa zyskał na tym ze nie zaczekał/nie chciał czekać/
        niewiedział jak przeprowadzić bezpiecznie manewr na takim odcinku ?.
        Kiedyś jechałem jako pasazer z podobnym rajdowcem z Kołobrzegu do Krakowa, jako
        pasażer. Około 700 km - gonitwa wyprzedzanie na siłę, lekko licząć z 15 razy
        spowodował realne zagrozenie. Przejechał tą trasę jakieś 40-50 minut szybciej
        niż ja ją przejeżdzam o niebo bezpieczniej. Był z siebie dumny, mnie było
        niedobrze, nie z powodu łamania KD przez niego, tylko jakbym wiedział ze pojade
        z takim świrem nie jadłbym obiadu przed podróżą.
        Kierowca fiata nie ma tu nic do rzeczy, kiepskiej baletnicy i rąbek spódnicy ...
        Pozdrowienia
        • Gość: galwa Re: Polskie Normy IP: *.acn.pl 09.07.04, 09:04
          wy nie potraficie czytac.... jak z dziecmi... czerpiacie sie do slowek...
          napisze po raz kolejny ze jechallem za nim na tyle dlugo... iz moglo mi sie to
          wreszcie dznudzic... bo sorry ale po przejechaniu 400km... i swiadomosci ze
          czeka mnie jeszcze cos kolo 1000.... perspektywa toczenia sie za duzym fiatem
          byla dosc przygnębiająca...

          nie moglem wykonac tego manewru normalnie.. z lewej strony... bo z lewej byl
          ruch ciagly... i leciało naprawde duzo samochodow.... nie zmieściłbym sie
          meidzy fiatem a tamtymi (no chyba ze wszyscy by na pobocze zjechali rowniotko
          ale jakos tego nie widze w polsce)...

          mam szacunek do starszych kierowcow.... ale moge sie zalozyc ze ojciec kolegi
          ciut wyzej, ktory jezdzil w pogotowiu potrafi zachowac sie kulturalnie.... bo
          do jasnej cholery niektporzy sa w pracy a nie na wakacjach i nie maja czasu na
          takie turlanie sie 60km/h..... bez jaj... jak wy jestescie w robocie i musicie
          pilnie zalatwic costam to tez sie tak turlacie??

          a gdybyscie mili swiadomosc ze macie wyjazd i przejedziecie ok 1500 km to
          byscie sie tak turlali?? otoz nie bo chcielibyscie jak najwiekszy odcinek
          przyjechac dopoki was sen nie zacznie łapac.....a wtedy sie przekimac chwile i
          zostawic sobie te 300km do przejechania... nawet po godzinie snu mozna te 300km
          zrobic... i tak wlasnie przejechalem trase wawa-bialapodlska-opole-czestochowa
          (kima)-warszawa.... tylko ze gdybym sie tak pitolil za tym pierdolotem to bym
          zasnal w polowie drogi miedzy białą a opolem....

          nnie pisz mi o 70 megtrach drogi... bo jak z naprzeciwka ciagle jada samochody
          to i 5 metrow by ci nei starczylo.... pisalem o tym juz kilka razy... problemy
          ze wzrokiem?

          kiepski organizm masz jak ci sie zygac po ostrzejszej jezdzie chce....
      • Gość: galwa Re: Polskie Normy IP: *.acn.pl 09.07.04, 09:07
        mejson: juz ja widze jak ty w terenie zabudowanym zawsze 50km/h jeździsz... a
        na trasie magicznej 90 nie przekraczasz.... miales ojca na
        karetce....fajnie.... ale co to ma do rzeczy? zaloze sie (o ile to prawda z
        twoim ojcem i karetka) ze twoj ojciec ptrafi zachowac sie kuluralnie na
        drodze.... a nie jak wsiok... i jak widzi ze komus sie spieszy to potrafi sobie
        powiedziec "no tak...ja XXX lat tez bylem w pracy... i tez mi sie
        spieszylo...tylko ze ja mialem koguta i wszyscy spier**alali a opn nie..puszcze
        go, cham nie bede".... i do takich kierowcow mam respect.... ale do dziadka
        ktory nie pootrafi zjechac 70 cm w bok... no powiem szczerze ze szlag mnei
        trafia..


        moze jeszcze mi powiecie ze babcia w nissanie patrolu jadaca 50km/h i MALUJACA
        SOBIE USTA(!!!) tez jest ok i ze trzeba szanowac starszych ludzi?? bo mnie krew
        zalewa jak taki obrazek widze....
        • misiania Re: Polskie Normy 09.07.04, 10:06
          oj, bidny galwa, bidny... liczył na poklask a tu jakoś nikt go specjalnie
          ukochać nie chce... eno, naprawdę nie potrafiłeś wyprzedzić gościa z lewej
          strony??????
          • mejson.e5 Re: Polskie Normy 09.07.04, 11:18
            Słyszałem, że lipiec ma być chłodny, ale pod koniec będzie wreszcie ciepło...

            Pozdrawiam wszystkich uczestników dyskusji, dzięki którym autor pozyskał
            mnóstwo interesujących wpisów i wątek zrobił się nadzwyczaj wypasiony.

            Mejson
          • Gość: galwa Re: Polskie Normy IP: *.acn.pl 09.07.04, 18:10
            skad wpadl ci taki pomysl do glowy ze chcialem uzyskac wasza aprobate??
            chciałem przeczytac opinie innych.... nie jestem tutaj po to zeby pochwaly
            czytac... bo i po co mi one?? pochwala od człowieka ktory mnie wogole nie zna
            byłaby bezsensowna... zastanow sie nad tym...

            eno, naprawdę nie potrafiłeś wyprzedzić gościa z lewej
            > strony??????

            no ty bys umiala... rajdowiec za 5 groszy... pffffff... jak ci z naprzeciwka co
            jedzie seria samochodow w odstepach 20-30 metrow to faktycznie mozna sie brac
            za wyprzedzanie goscia ktory jedzie 5 cm od srodkowej linii... brawo...
            gratuluje inteligencji....

            nie szukam miłosci na forum... mam od tego rodzine i dziewczyne... ale widze ze
            znasz to z praktyki... a wiec milego szukania miłosci przez internet <lol>

            • albert.flasz Re: Polskie Normy 09.07.04, 21:41
              Więc przeczytaj sobie moją opinię: uważam, że obydwaj wykazaliście totalny brak
              kultury, przewidywania oraz odpowiedzialności. O ile jednak tamten tego nawet
              nie zrozumiał, z Twoich postów wynika, że uważasz to sobie za powód do dumy.
              Wiem, co Cię boli, bo sam przez parę lat sam tak żyłem i trasy po 1000 km
              dziennie lub więcej nie były dla mnie rzadkością; kiedy jednak obejrzałem sobie
              parę wypadków (w tym 3 we własnym wykonaniu - w tym jeden poważny, wszystkie w
              okolicznościach, w których teoretycznie nic nie powinno się zdarzyć - po prostu
              pech, zmęczenie, brak doświadczenia, pogoda, nieszczęśliwy zbieg
              okoliczności...), szybko nauczyłem się pokory i doszedłem do wniosku, że lepiej
              spóźnić się nawet godzinę lub nocować w samochodzie, niż "wygłupiać", ryzykując
              życiem swoim oraz innych. To nie jest telewizja ani gra komputerowa, nie da się
              cofnąć taśmy ani zresetować!
              • mejson.e5 Reset 09.07.04, 22:45
                albert.flasz napisał:

                "Wiem, co Cię boli, bo sam przez parę lat sam tak żyłem i trasy po 1000 km
                dziennie lub więcej nie były dla mnie rzadkością; kiedy jednak obejrzałem sobie
                parę wypadków (w tym 3 we własnym wykonaniu - w tym jeden poważny, wszystkie w
                okolicznościach, w których teoretycznie nic nie powinno się zdarzyć - po prostu
                pech, zmęczenie, brak doświadczenia, pogoda, nieszczęśliwy zbieg
                okoliczności...), szybko nauczyłem się pokory i doszedłem do wniosku, że lepiej
                spóźnić się nawet godzinę lub nocować w samochodzie, niż "wygłupiać", ryzykując
                życiem swoim oraz innych. To nie jest telewizja ani gra komputerowa, nie da się
                cofnąć taśmy ani zresetować!"

                No właśnie, AF - pokory nie można nauczyć się w rok a często nawet i w 10 lat.
                Obrastamy wszyscy powoli doświadczeniem jak dno statku glonami i sami nie wiemy
                kiedy i gdzie nam się ono przyda. Kiedyś pozornie bez powodu zdejmiemy nogę z
                gazu albo mocniej uchwycimy kierownicę. I potem okaże się, że ocaliliśmy czyjeś
                czy swoje życie.
                I często nawet nie będziemy mieli pojęcia, że to zrobiliśmy.

                I jeśli ktoś nie potrafi uczyć się na cudzych błędach, słuchać rad bardziej
                doświadczonych, to pokory prędzej czy później nauczy go życie.
                Oby nie cudzym kosztem.

                Trudno mężczyźnie przyznać się do błędu.
                Trudno kierowcy na dźwięk klaksonu się nie wku.wić, lecz zrozumieć i przeprosić.

                Ale może kiedyś się uda.

                Pozdrawiam wszystkich,

                Mejson
              • Gość: KA Re: Polskie Normy IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.08.04, 13:29
                albert.flasz napisał:
                > Wiem, co Cię boli, bo sam przez parę lat sam tak żyłem i trasy po 1000 km
                > dziennie lub więcej nie były dla mnie rzadkością; kiedy jednak obejrzałem
                sobie
                >
                > parę wypadków (w tym 3 we własnym wykonaniu - w tym jeden poważny, wszystkie
                w
                > okolicznościach, w których teoretycznie nic nie powinno się zdarzyć - po
                prostu
                >
                > pech, zmęczenie, brak doświadczenia, pogoda, nieszczęśliwy zbieg
                > okoliczności...), szybko nauczyłem się pokory i doszedłem do wniosku, że
                lepiej
                >
                > spóźnić się nawet godzinę lub nocować w samochodzie, niż "wygłupiać",
                ryzykując
                >
                > życiem swoim oraz innych. To nie jest telewizja ani gra komputerowa, nie da
                się
                >
                > cofnąć taśmy ani zresetować!
                Właśnie tak, tylko moim udziałem było ich więcej niż trzy ale rzaden poażny
                (raz lekki guz czole). Mój serdeczny przyjaciel urodzony kierowca, zawodowy
                kierowca, licencjonowany kierowca rajdowy nigdy nawet obcierki miał jeden
                osierocił 3 letnia córke, a na miesiąc przed śmiercia podtrzymywał mnie na
                duchu po mojej trzeciej w ciągu roku stłuczce. Śpieszył się, wyprzedzał
                zorjętował sie ze nie da rady zachamował akurat na plamie oleju. Trumny nie
                otwierano.
                Warto było przemyśleć swoje zachowania na drodze, nadal żyje i już się
                nie "śpiesze"
                Pozdrawiam wszystkich śpieszących się.KA
    • Gość: Pawlo galwa, ty sie k...a chlopie lecz! IP: *.kabel.telenet.be 16.07.04, 18:13
      • Gość: galwa Re: galwa, ty sie k...a chlopie lecz! IP: *.acn.pl 16.07.04, 20:31
        a cos wiecej napiszesz czy tylko na tyle cie stac??

        nie lecze sie.... psycholog to za malo a psychiatry sie boje....
        • mejson.e5 Galwa, to ty jeszcze chłopie żyjesz? 17.07.04, 22:08

          • Gość: galwa Re: Galwa, to ty jeszcze chłopie żyjesz? IP: *.acn.pl 18.07.04, 12:45
            wyobraź sobie ze tak.... i mam sie swietnie....
    • Gość: RF Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 57.66.193.* 12.08.04, 12:11
      Oj facet, aleś ty zdziwiony, a ile można jechać starym kanciakiem, żeby jeszcze
      mógł wyhamować w razie czego. facet jechał jak najbardziej prawidłowo. Jak
      potrzebujesz takiego wyprzedzić to kup sobie szybsze auto a nie narzekaj że Ci
      ktoś nie zjechał bo ty masz Yariskę pewnie jeszcze cały litr pojemności i
      żyłujesz toto na maxa. Często widze takich zarzynaczy autek. Ja sobie jadę 2
      litrówka około 100- 110 a tu cieńkuś 700 pędzi az 120 i wyprzedza, to jakas
      paranoja czy wszyscy posiadacze tych pierdziołków musza udowadniać że są szybcy?
      • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 13:03
        Dlaczego odmawiasz mi prawa do jazdy cieniasem 120/h i wyprzedzenia Cie jeżeli
        nie mam zamiaru jechać za tobą z twoją prędkością? Nie mam zamiaru ci nic
        udowadniać, wleczesz się to cie wyprzedzam. Paranoiczne jest twoje zachowanie,
        jeżeli masz ochotę to jedź swoją 2litrówką nawet 30/h i niech Ci nie
        przeszkadza kierowca owego cieniasa, bo niby w czym ci on miałby przeszkadzać?
        Ambicyjka cierpi frustracie?
        • Gość: KA Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.08.04, 13:36
          Gość portalu: olo napisał(a):

          > Dlaczego odmawiasz mi prawa do jazdy cieniasem 120/h i wyprzedzenia Cie
          jeżeli
          > nie mam zamiaru jechać za tobą z twoją prędkością? Nie mam zamiaru ci nic
          > udowadniać, wleczesz się to cie wyprzedzam. Paranoiczne jest twoje
          zachowanie,
          > jeżeli masz ochotę to jedź swoją 2litrówką nawet 30/h i niech Ci nie
          > przeszkadza kierowca owego cieniasa, bo niby w czym ci on miałby
          przeszkadzać?
          > Ambicyjka cierpi frustracie?

          Cieniasem 120??
          Ambicyjka cierpi frustracie?
          KA
          • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 15:16
            Uważasz, że to niemożliwe? Jesteś pewny że odróżnisz 700 od 900?
            • Gość: KA Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 12.08.04, 15:24
              jak najbardziiej odróżniam nawet jeździłem jednym i drugim i wiem że przy 120
              na byle dziurze zamienia się w szybowiec.
              Gratuluje... KA
              • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 17:11
                A zamienił się? Jechałem swoim sejakiem do Wrocka non stop 130, i jest dla mnie
                niepojęte, że komuś może się to niepodobać. Najgorsze jest wtedy jak taki
                zaspany dupek w dwulitrówce budzi się, wyprzedzony, tylko po to żeby podskoczyć
                do 140, wyprzedzić i... potem znowu przysnąć na 110. No bo jakże to, żeby go
                byle sejak wyprzedzał. Nikt nie mówił tu o dziurach, więc nie kombinuj. Wyluzuj
                facet.
                • szymcior3 Re: wyprzedzanie z prawej strony 12.08.04, 18:12
                  Tacy są włśnie Polacy, jak ma lepsze auto to ambicja mu nie pozwoli aby jechał
                  za gorszym autem, jeśli natomiast taki osobnik ma słabe auto to zrobi wszystko
                  by ten lepszy i szybszy nie mógł go wyprzedzić, trzymając się np. lewej
                  strony... czyli krótko mówiąc zawiść i zazdrość
                  • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.04, 19:26
                    Wyłącz mnie z tego towarzystwa. Nie należę do lewaków. Pojeździłem trochę po
                    zachodnich dróżkach i wiem jak się zachować. Uogólniasz.
                  • Gość: RF Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 57.66.193.* 13.08.04, 13:07
                    Żeby było jasne, jestem uprzejmy i wyrozumiały dla tych co się spieszą, jak
                    ktoś sygnalizuje kulturalnie, że chce mnie wyprzedzić to zjeżdżam jak to tylko
                    możliwe najbliżej prawej krawędzi jezdni i trochę zwalniam żeby się nie
                    stresował za bardzo. Rozumiem o co wam chodzi mnie też tacy czasem wkurzają
                    tyle, że nie jestem zdany na ich łaskę wdepnę parę sekund i gość w lusterku
                    zaczyna znikać a Wy (posiadacze bzykadeł) musicie się stresować lub ryzykować
                    życie żeby takiego wyprzedzić- czy warto? Specyfika naszych pseudodróg powoduje
                    łamanie przepisów i tworzenie nowych zasad, które nie wszyscy znają a już na
                    pewno nie ci którzy daną trasą jadą 1-szy raz oni nie rozumieją co to znaczy
                    zjechać na pobocze żeby komuś ułatwić wyprzedzanie ale wielu tak robi. Tu
                    ostrzegam nie róbcie tego nocą, bywa że stoi tam furmanka albo nawalone auto
                    albo śpi sobie gość po flaszce, różnych rzeczy można się spodziewać.
                    Reasumując, chodziło mi o to że w naszych realich dobrze mieć dynamiczny
                    samochód ze względu na bezpieczeństwo przy wyprzedzaniu + odpowiednie do tego
                    umiejętności, a jazdę bzykadłem na większych prędkościach uważam za głupotę,
                    której skutkami są: zarzynanie silnika, narażanie się na wypadek (nawet nie
                    wyprzedzając przy prędkości 140 km/h taki lekki samochodzik może zostać
                    zdmuchnięty z drogi przez podmuch wiatru) i stwarzanie sytuacji niebezpiecznych
                    dla innych użytkowników. W ten sposób chyba powstał temat nowego forum kończę
                    więc i życzę uprzejmych wyprzedzanych.
                • Gość: KA Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 13.08.04, 13:05
                  Jestem wyluzowany, coż chore ambicje kierowców są niczym nowym i czy to chory
                  posiadacz 2 litrówki czy niecałego litra albi i inna ćwiara chcaca pokazać że
                  jest w stanie więcej bo niech sobie dupek w limuzynie nie myśli. Chore ambicje
                  chorzy ludzie a o dziurach mówić nie trzeba one są a jak polecisz to może byc
                  już za późno choć strata niewielka i samochodzik kiepski i kierowca bez
                  wyobraźni i do ....
                  KA
            • Gość: RF Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 57.66.193.* 13.08.04, 12:53
              Oczywiście że możliwe i rozróżniam 700 od 900 chyba, że już nie można rozróżnić
              bo mu TIR wyskoczył z przeciwka...
              Zdajcie sobie sprawę że nie jest ważna prędkość po rozpędzeniu tylko czas jej
              osiągnięcia a droga wyprzedzania wlekącego się 110-120 km/h auta nie należy do
              krótkich jeżeli te wasze super bolidy mają taki bzykadła pod maską.
              Kiedyś pokonując zakręt w prawo (nie było widoczności co jest za zakrętem)
              nieco się zdziwiłem mając przed maską cieńkusia który nie zdążył wyprzedzić
              przed zakrętem i tylko mojemu refleksowi facet zawdzięcza życie.
              Nie czepiam się tu cieńkusiów ale rozsądku kierowców w tego typu autkach,
              którzy często ryzykują zdrowie lub życie a odnoszę wrażenie że wyprzedzając np
              BMW są dumni jaki to szybki ich bolid jest całe 50 KM mocy i pokazał mu
        • Gość: RF Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 57.66.193.* 13.08.04, 12:43
          A czy ja ci odmawiam? Zwracam tylko uwagę, że Twój bolid jedzie na maksimu
          swoich możliwości a ja mam to w dupie czy ty mnie wyprzedzisz czy nie.
          problem powstaje wtedy jak po kilku minutach tego wyprzedzania nadjeżdża coś z
          przeciwka z dużą prędkością zwłaszcza na wąskiej drodze wtedy nie jesteś taki
          mocny bo ciśniesz w podłogę i dalej masz to 120 czyli tyle co ten obok na 1/3
          gazu, ajak nie daj borze zacznie być pod górkę to zaczynasz zwalniać bo
          silniczek zdycha. Oj Schumacher z ciebie i kto tu mówi o ambicji? Ja jak miałem
          słabe auto to się nie brałem za wyprzedzanie bez pewności że zdążę to zrobić
          bezpiecznie i dalej tak robie może dlatego ponad 20 lat nie miałem wypadku ale
          cóż młodzi i szybcy się wściekli..
          • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:56
            Oj Schumacher z ciebie i kto tu mówi o ambicji? Ja jak miałem
            >
            > słabe auto to się nie brałem za wyprzedzanie bez pewności że zdążę to zrobić
            > bezpiecznie i dalej tak robie może dlatego ponad 20 lat nie miałem wypadku
            ale
            > cóż młodzi i szybcy się wściekli..
            ------------------------------------------------------------
            Nie zrozumiałeś tego co napisałem, albo zrozumiałeś tak jak chciałeś. Nie
            jestem ani samobójcą, ani rajdowcem, ani przesadnie dynamicznym kierowcą. Ot
            taki jakich wielu. Ja daję Ci przykład autostrady do Wrocławia, a ty piszesz o
            sytuacji na dwukierunkowej wąskiej drodze. Nawet nie podejrzewasz, jaki
            potrafię być cierpliwy. Mogę jechać za traktorem czy tirem nawet pół dnia
            jeżeli nie jestem pewien, ze moje autko zdąży to coś bezpiecznie wyprzedzić.
            Nigdy nie wyprzedzam pod górkę bo wiem czym jeżdżę. I na koniec już, mogę
            jechać nawet 500 km na bezpiecznej dupie komuś, kto jedzie równo 90-100 km/h.
            Ale, jeśli ten ktoś jedzie falami od 80 do 120 to biorą mnie diabli i w
            odpowiednim momencie wyprzedzam. I zauważyłem niejednokrotnie, że jak się
            ładnie zaprę i jadę równo np. 90 to i za mną pojawiają się "dwólitrówki"
            jadące równo przez czas jakiś. Myślę, że właśnie dla wygody. A co do
            Schumahera, odbieram to jak komplement, jestem równie rozważny na drodze jak on
            na torze;)
            pozdrawiam olo
            • szymcior3 Re: wyprzedzanie z prawej strony 13.08.04, 18:20
              Problem jest jeszcze taki, że ten "małolitrażowym" autem przed wyprzedzeniem
              nie spojrzy dokładnie w lusterko, widzi daleko na lewym pasie jakieś auto i
              bierze się za wyprzedzanie i naraża tego jadącego "daleko" na ostre hamowanie
              bo nie pomyślał, że np jedzie on 160 km/h, (mam tu oczywiscie na myśli
              autostradę). Ja spotykam się z taką sytuacją bardzo często. Przecież widać
              mniej więcej w lusterku z jaką prędkością zbliża się auto, do tego powinien
              jeszcze dołożyć czas wyprzedzenia poprzedzającego go auta, które w przypadku
              słabych aut jest bardzo długi
              • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 18:41
                A ten jadący w "dużolitrażowym" zawsze spogląda w lusterko dokładnie.
                • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 18:54
                  dokończenie - Kolego ten problem dotyczy wszystkich niepatrzących dokładnie w
                  lusterka. A jeżeli jedziesz 160 na drodze na której dozwolona prędkość wynosi
                  130, to musisz liczyć się z takimi sytuacjami jak opisałeś. Mimo, że patrzę w
                  lustro przed wyprzedzeniem bardzo dokładnie i staram się ocenić prędkość
                  nadjeżdżającego pojazdu, to niejednokrotnie układ dróg (zakręt) nie sprzyja
                  wypatrzeniu w porę pędzącego auta.Moje obserwcje są natomiast takie: Jadę sobie
                  jak wspomniałem spacerowo 90, za mną po tym samym pasie jedzie "dwólitrówka" i
                  kilka innych za nią i jedziemy tak przez czas jakiś. Widzę przed sobą TIRa
                  patrzę w lusterko, "2l-ka" i reszta za mną więc ja kierunek i odbijam. Wiesz co
                  kolesie wtedy robią? Bez kierunkowskazu, jeden za drugim dodają gazu i
                  zabierają się za wyprzedzanie. Nie muszę ci mówić jak kończy się dla mnie taka
                  jazda. Zwolnieniem przed tirem i rozpędzaniem bączka od nowa. Znalazłem i na to
                  sposób, przestałem uprzedzać, że wyprzedzam. Ale ten widok to jest widok
                  spotykany jedynie w Polsce, Słowenii i innych demoludach, gdzie panuje totalne
                  barbarzyństwo, gdzie kultura jazdy to słowa martwe.
                  pozdrawiam olo
                • szymcior3 Re: wyprzedzanie z prawej strony 13.08.04, 19:06
                  Gość portalu: olo napisał(a):

                  > A ten jadący w "dużolitrażowym" zawsze spogląda w lusterko dokładnie.

                  Tak tylko elastyczność na 5 biegu 80-120 w takim 1.0 to 25-30 sek, a w
                  przypadku 2.0 to 10-15 sek. i taki manerw wykona o wiele szybciej i sprawniej
                  • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:10
                    Drogi Szymciorze, tu nie chodzi o elastyczność. Chciałem Ci przekazać, że dupki
                    zdarzają si po obu stronach
                    • szymcior3 Re: wyprzedzanie z prawej strony 13.08.04, 19:17
                      Olo: to, że dupki siedzą za kierownicami to nie jest mi obce. Faktycznie gość
                      może mieć i 5 litrowy silnik ale wyprzedzając nie wcisnie pedalu za mocno bo
                      będzie się obawiał, że za duzo mu spali... ale to już troche rzadszy przypadek.
                      Krew zalewa jak jedziesz sobie autostradą 160 a tu nagle na lewy pas zjeżdza ci
                      maluch, który ledwo co wyprzedza jakąś ciężarówkę, a ty w tym momencie
                      gwałtownie hamujesz i czekasz póki to on wyprzedzi
                      • albert.flasz Re: wyprzedzanie z prawej strony 13.08.04, 22:18
                        Przepraszam, że się wtrącam w tak interesującą dyskusję. W temacie wyprzedzania
                        wypracowałem sobie następującą metodę:
                        1/ dojeżdżając do gościa, którego chcę wyprzedzić, w odległości 15 - 20m rzut
                        oka w lusterko i kontrola sytuacji z przodu (bardzo trudno jest określić
                        prędkość nadjeżdżającego z przeciwka);
                        2/ jeszcze raz lusterko, kierunkowskaz, redukcja biegu i gaz do oporu (dzięki
                        temu zaczynam wyprzedzanie z przewagą prędkości, co jest bardzo ważne dla
                        maksymalnego skrócenia drogi wyprzedzania);
                        3/ po zrównaniu się z wyprzedzanym, gdy już jestem przed nim, znów przechodzę
                        na wyższy bieg i dalej gaz "do dechy", by odsadzić się od niego jak najdalej;
                        4/ w razie najmniejszej wątpliwości - NIE WYPRZEDZAM (szczególnie w tłoku,
                        trudno...), rzadko też wyprzedzam kilka pojazdów jednocześnie (nigdy nie mam
                        pewności co do sytuacji przed wyprzedzanym), chyba że jest dużo miejsca. Liczy
                        się nie tyle prędkość, co przyspieszenia (strata paliwa jest minimalna, chyba
                        ze ktoś stale używa wyłącznie na przemian gazu i hamulca)... a "Cieniasa" (1000
                        cm) parę razy udało mi się rozpędzić do prawie 150 km/godz - fakt, że w
                        warunkach, które na to pozwalały i że za kazdym razem długo musiałem na
                        to "pracować". Nie polecam: jest rzeczywiście za lekki i przede wszystkim za
                        krótki. Jeden nieuważny, nawet niewielki ruch kierownicą - i grozi dachowanie,
                        ale to naprawdę całkiem przyzwoity samochód w swojej klasie.
                        • mejson.e5 Metoda 13.08.04, 22:36
                          albert.flasz napisał:

                          "W temacie wyprzedzania wypracowałem sobie następującą metodę:
                          1/ dojeżdżając do gościa, którego chcę wyprzedzić, w odległości 15 - 20m rzut
                          oka w lusterko i kontrola sytuacji z przodu (bardzo trudno jest określić
                          prędkość nadjeżdżającego z przeciwka);
                          2/ jeszcze raz lusterko, kierunkowskaz, redukcja biegu i gaz do oporu (dzięki
                          temu zaczynam wyprzedzanie z przewagą prędkości, co jest bardzo ważne dla
                          maksymalnego skrócenia drogi wyprzedzania);
                          3/ po zrównaniu się z wyprzedzanym, gdy już jestem przed nim, znów przechodzę
                          na wyższy bieg i dalej gaz "do dechy", by odsadzić się od niego jak najdalej;
                          4/ w razie najmniejszej wątpliwości - NIE WYPRZEDZAM (szczególnie w tłoku,
                          trudno...), rzadko też wyprzedzam kilka pojazdów jednocześnie (nigdy nie mam
                          pewności co do sytuacji przed wyprzedzanym), chyba że jest dużo miejsca. Liczy
                          się nie tyle prędkość, co przyspieszenia (strata paliwa jest minimalna, chyba ze
                          ktoś stale używa wyłącznie na przemian gazu i hamulca)"

                          No właśnie - niby proste i skuteczne, ale jak trudno przyswajalne zasady
                          bezpiecznego wyprzedzania!

                          Sam je stosuję od wielu lat. Dodam jeszcze, że rozpędzanie zaczynam jeszcze na
                          swoim pasie i przejeżdżam na lewy już mocno rozpędzony, dzięki temu przebywan na
                          tym lewym pasie tylko kilka sekund. Gdy miałem Skodę Forman, udawało się tak, by
                          było to ok. 5 sekund.
                          Teraz ma trochę koni więcej, ale zasad nie zmieniłem.

                          A wszystko zaczęło się od nauki wyprzedzania maluchem, gdzie oprócz
                          odpowiedniego biegu i obrotów, należało jeszcze uwzględnić siłę i kierunek
                          wiatru ;-).

                          Przy maluchu "cienias" to potega!
                          Nawet 700-ka...

                          Pozdrawiam,

                          Mejson
                          • albert.flasz Re: Metoda 14.08.04, 12:32
                            mejson.e5 napisał:

                            > A wszystko zaczęło się od nauki wyprzedzania maluchem, gdzie oprócz
                            > odpowiedniego biegu i obrotów, należało jeszcze uwzględnić siłę i kierunek
                            > wiatru ;-).

                            Prawdę mówiąc, "świeżo upieczeni" kierowcy powinni w pierwszym okresie mieć
                            zakaz prowadzenia pojazdów powyżej pewnej pojemności silnika lub powyżej pewnej
                            mocy... Jazda czymś o słabszych możliwościach - to naprawdę dobra szkoła
                            umiejętności optymalnego wykorzystywania tego, co się ma. Inna sprawa, że
                            szkoły jazdy uczą głównie parkowania z dokładnością do centymetra oraz ślepego,
                            bezmyślnego przestrzegania przepisów, zapominają natomiast o radzeniu sobie w
                            ruchu, współpracy z innymi itd; media natomiast wolą promować "image"
                            wypasionych gości w wypasionych brykach, którym, jeżeli czegoś w życiu brakuje -
                            to napewno nie pieniędzy i dystansu do siebie samych!
                            • Gość: olo Re: Metoda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 16:09
                              I obowiązkowo kilka godzin szkolenia we włoskich miastach. :))
                              • albert.flasz Re: Metoda 14.08.04, 23:53
                                Gość portalu: olo napisał(a):

                                > I obowiązkowo kilka godzin szkolenia we włoskich miastach. :))

                                ... Oraz parę tysięcy km po polskich (różnych) drogach!
            • Gość: RF Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: 57.66.193.* 16.08.04, 10:18
              Skąd znowu autostrada? pprzecież ten co zaczął to forum pisał o dwukierunkowej
              drodze. Na autostradzie nie powinno być problemu chyba, że tego typu co w
              następnych postach czyli zajeżdżanie pasa będąc wyprzedzanym.
              Tu jednak małe ostrzeżenie i na autostradzie można spotkać coś z naprzeciwka ja
              widziałem takie spotkanie Focusa z BMW, zakończyło się tragicznie.
              Prędkość jazdy należy więc dostosować do warunków na drodze bo żadna bryka nie
              pokona praw fizyki i jeżeli jadę wolniej to dlatego, że tak jest w granicach
              bezpieczeństwa głupotą jest pędzić na maksa. Po co? Co udowodnię jak przyjadę
              10-15 min. wcześniej? Czasem się rozpędzałem do ponad 200 km/h ale pomyślałem
              sobie jak tera opona wystrzeli? i zwalniałem do przepisowej prędkości. Jedź
              powoli a dalej zajedziesz zapewniam wszystkich. A co do przypadków przyklejania
              się to sądzę, że to w obawie przed mandacikiem, przecież w większości nasze
              trasy to obszar zabudowany i dozwolone 50 km/h więc jak jest jakiś odważny to
              za nim, jego złapią.
    • Gość: Jerzy Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.acn.waw.pl 13.08.04, 21:45
      To ty jesteś straszliwie niekulturalny - mówiąc wprost jestes po prostu
      prostakiem, który nie ma pojęcia o przepisach ruchu drogowego i w dodatku - co
      chyba najgorsze, bo nieuleczalne - nie szanujesz innych użytkowników dróg. Mam
      nadzieję, że nie spotkam cie na swojej drodze, ale niesty jest trochę podobnych
      do ciebie prostaków, którzy tak własnie się zachowują. Zrozum, jesli nie mogłeś
      wyprzedzić tego samochodu, bo z przeciwnej strony ciągle coś jechało to po
      prostu musisz czekać na odpowiedni moment, aby to zrobić, a nie innych
      przeganiać! Ja można tak się zachowywać! Obrzydliwe, a przede wszstkim bardzo
      niebezpieczne, o krok od tragedii.
      • Gość: olo Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 23:40
        Zacytuj choć kawałek postu, na który odpowiadasz. Będzie jaśniej
    • anja.t Re: wyprzedzanie z prawej strony 20.08.04, 15:26
      To są tzw niedzielni kierowcy i niestety on nic nie zrobił wbrew przepisom. A
      ze nie był zbyt rozgarnięty - nie uważał za konieczne zbliżenie sie do pobocza.
      A skoro jest niedzielnym to pewnie i nie orientuje sie w niepisanych zasadach
      ruchu na drodze. Ale za to prawie na pewno nie zginie w jakims wypadku
      samochodowym, nie naraża zycia swego i wspołpasażerów.
    • Gość: alienor Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.crowley.pl 07.09.04, 21:11
      Sie ubawilam: "mrugam mu dlugimi... zaczynam trabic.." a potem "czy ludzie
      naprawde nie maja za grosze pojęcia o kulturze jazdy??". Kultura to m.in.
      umiejetnosc dostosowania sie do innych, w taki sposob, zeby nie dac im odczuc,
      ze cos robia nie tak, w sytuacjach, kiedy nam cos nie pasuje. To trudne,
      dlatego tak malo jest ludzi naprawde kulturalnych.
      • Gość: Lola Re: wyprzedzanie z prawej strony IP: *.pekao.com.pl 08.09.04, 16:26
        Zdecydowanie mniej problemow byloby na drodze gdyby wiekszosc uczestnikow ruchu
        drogowego stosowala sie do nastepujacych zasad:
        1. szybkie ruszanie z zielonych swiatel;
        2. wlaczanie kierunkowskazow przed wykonaniem manewru a nie po ani w trakcie;
        3. bezwzgledne trzymanie sie prawej strony jezdni; a w przypadku drog
        kilkupasmowych - prawego pasa - chyba ze jedziesz szybciej od kierowcy przed
        toba;
        4. utrzymywanie bezpiecznej odleglosci.
        zapewniam was, ze wystarczy stosowanie sie do w/w punktow i nikt nigdy w zyciu
        nie nazwie was zawalidroga. widok osobnikow toczacych sie 50 na godzine lewym
        pasem (podczas gdy prawy posuwa sie w podobnym tepie) przyprawia mnie zawsze o
        bol glowy.
        • galwani Re: wyprzedzanie z prawej strony 09.09.04, 15:06
          BRAWO!! OKLASKI!! OWACJE NA STOJĄCO!! wreszcie ktos kto widzi ze wnerwiajace sa
          zawalidrogi toczące sie wszystkimi pasami an raz z ta asma predkoscia.... i
          tlumoki przyklejone do lewej stroy pasa....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka