klemens1
02.04.14, 18:04
Policja stwierdziła, że samochód nie jest kradziony, ale po pół roku okazało się, że jednak jest. Nie to jednak jest tu znamienne.
wyborcza.pl/1,87648,15725861,Uparty_w_koncu_wygrywa.html#MT
Z Piwowarczykami zgodził się dopiero Sąd Najwyższy, do którego złożyli skargę kasacyjną.
(...)
Piwowarczyk z podziwem wspomina prawnika Prokuratorii. - Był bardzo dobry. Asy trzymał na koniec procesu, zresztą cały czas był świetnie przygotowany. Tym bardziej mnie to boli. Oszukali mnie złodzieje i policja, a państwo, zamiast otoczyć nas opieką, wysyła przeciw nam swoich najlepszych ludzi. Kolejny absurd? Urzędnicy. Myśmy samochód bez problemu zarejestrowali. A przecież w starostwie też sprawdzają, czy nie jest kradziony.
I jak tu być patriotą, skoro państwo jest dla obywatela wrogiem?
Zresztą - podobne procedery, i to tym razem w majestacie prawa, stosuje fiskus. Jeżeli urząd zinterpretuje przepis w jakiś sposób i podatnik się do tego zastosuje, to wcale nie oznacza że podatnik jest bez winy.
O suszeniu w miejscach gdzie "bezpieczeństwo jest szczególnie zagrożone" nawet nie chce mi się pisać.