mejson.e
29.09.06, 22:31
Każdy pewnie miał kiedyś problem z wycofywaniem np. z miejsca postojowego na
ruchliwą drogę. Często nic nie widać aż do poważnego wychylenia się na pas
ruchu - nie zawsze ma się pod ręką drugą osobę, która pomoże przy wyjeżdżaniu
zastępując nam oczy tam gdzie nie widzimy zza kierownicy.
Czasami trafia się jakiś chętny na zwalniane przez nas miejsce i zatrzymuje
się za nami oczyszczając dla nas drogę - to jest ulga!
A czy zdarzyło Wam się spotkać kogoś, kto widząc Wasze wsteczne lampy
zatrzymał się by po prostu pomóc - bezinteresownie, nie będąc zainteresowanym
kawalkiem parkingu właśnie przez was opuszczanym?
Myśle, że tak.
Miłe uczucie prawda? Zero stresu przy wystawianiu kupra pod pędzące zderzaki i
odzyskiwanie wiary w ludzi...
Apeluję do dawania wsparcia takim cofajacym nieszczęśnikom. Często widzimy
takich mając w perspektywie zatrzymanie na czerwonym świetle, więc strata
czasu bedzie nieznaczna.
Dawajmy wsparcie.
Odzyskajmy wiarę w ludzi!
Pozdrawiam,
Mejson
PS: wiem, że wsparcia się udziela, nie daje, ale takiego sformułowania używa
się w wojsku, a czyż nasze potyczki na drodze to nie jest czasem regularna
wojna? Miło jest wiedzieć, że można na kogoś liczyć... ;-)
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.