Gość: OLO.
IP: *.lot.pl
08.05.07, 17:01
...taki jest bilans majowego weekendu. Policja i dziennikarze w mediach nie
specjalnie się tym przejmują, bo to przecież nie dużo... A w ogóle to na ten
długi weekend złożyły się dwa weekendy zwykłe, kiedy to i tak gine ok. 50
osób, wiec wszystko w normie i - spoko...
Ja myślę jednak, że nie spoko. Wyobraźcie sobie salę pełną ludzi: w pracy
szkole czy muzeum i - że oni wszyscy pojechali na weekend.
I nikt z nich nie wrócił. I nie wróci nigdy.
Uważam, że przyzwyczajanie nas do takich płytkich wiadomości i
bagatelizowanie takiej masakry nie służy bezpieczeństwu na drogach. Tak - na
drogach. Bo przestajemy się przejmować, zaczyna się znieczulica, obojętna
statystyka. I tępimy w sobie instynkt samozachowawczy.
Bo każdy jest mądry przed telewizorem. Jakieś wypadki, jakiś policjant, potem
reklamy...
Moim zdaniem po wyjściu z domu i zasiąściu w aucie, nic już nie pamiętamy z
ostrzeżeń i scen z rozbitymi autami. Prześlizgnięcie się nad tematem ma takie
skutki. A reklamy oczywiście trwają trzy razy dłużej, niż jakiś tam raport o
drogach...
Piszę to po to, żeby przytoczyć przykład z Francji. Jakieś 10 - 15 lat temu,
przy dużym wzroście liczby wypadków, zaczęto emitować w mediach drastyczne
sceny z katastrof drogowych i to w godzinach największej oglądalności. Ale
robino to PRZED weekendami - w piątek. Nie pomogły protesty różnych
środowisk - ostrzeżenia pokazywano przez kilka miesięcy - do końca wakacji.
Liczba wypadków i ofiar śmiertelnych spadła o prawie 20%. Potem wycofano się
stopniowo z tych emisji ale statystyki nie wzrosły. Coś ludziom się
zakodowało w głowach. I to nie był strach przed jazdą.
Nie chcę tu obarczać całą winą naszych mediów ale temat masakry na drogach
jest traktowany trochę po macoszemu. Więcej czasu poświęca się zmarzniętym
sadom i finałowi tańca z gwiazdami. Programy motoryzacyjne nie dotykają
tematu, bo to nudne i żle się sprzedaje. Wolą epatować widza nowymi bolidami
i rekordami w sprzedaży. ALE - ktoś te programy ustawia, wymyśla im czas
antenowy, ktoś decyduje.
A może francuski przykład wstrząsnął by naszymi kierowcami ? Bo też jesteśmy
w okresie boomu motoryzacyjnego, za którym nie nadąża boom intelektu na
drodze. Może już nam nie wystarczy odkrywcze stwierdzenie, że nadmierna
prędkość jest przyczyną wielu wypadków ? No jest i co z tego ?