Dodaj do ulubionych

kim sa instruktorzy nauki jazdy ?

IP: *.swidnica.mm.pl 24.11.07, 19:49
sporo jezdze i co raz czesciej denerwuje sie na auta L (nauki jazdy)
a dokladniej na instruktorow w tych autkach. zawsze biore na nich
poprawke. roznie z nimi bywa nagle zahamuje czy skreci bez
kierunkowskazu. jednak denerwuje mnie instruktor ktory ciagnie
slabego kierowce na glowne drogi (oznaczone jedno lub dwucyfrowo). i
jedzie taki uczen na trasie 40km/h (przy obowiazujacym ograniczeniu
90 km/h). tworzy korek. ludzi sie denerwuja bo co raz trudniej
wyprzedzac (drogi jednopasmowe - i spory ruch). chetnie
porozmawialabym z takim instruktorem co chce osiagnac.
Obserwuj wątek
    • Gość: akodo pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlowych! IP: *.chello.pl 24.11.07, 20:59
      a potem niech ten kursant ze świeżym prawem jazdy wsiądzie sam i po raz pierwszy
      wyjedzie na miasto czy drogę międzymiastową - bardzo mądre.
      • Gość: maja Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow IP: *.swidnica.mm.pl 25.11.07, 09:49
        a potem niech ten kursant ze świeżym prawem jazdy wsiądzie sam i po
        raz pierwsz
        > y
        > wyjedzie na miasto czy drogę międzymiastową - bardzo mądre.
        widzisz masz male horyzonty myslowe i dla ciebie twoja odpowiedz
        jest dobra. ale sa inne soposoby. skoro juz wyjezdza na drogi znaczy
        ze zna auto. wie jak przyspieszac i hamowac skrecac itp. ale zanim
        wyjedzie na droge naprawde bardzo uczeszczana gdzie wszyscy jezdza
        okolo 90 km/h nie przyzwyczai sie do predkosci - ale niech predkosc
        poznaje na drogach mniej uczeszczanych. dla mnie idiotyzmem jest
        wypuszczanie ucznia ktory nie potrafi jechac szybciej niz 40 km/h na
        droge krajowa. wg. mnie instruktorzy nie sa pasjonatami nauki jazdy
        lecz zwyklymi pracownikami ktorzy nie wiele daja od siebie
        szczegolnie myslowo.
        • tiges_wiz Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow 25.11.07, 10:10
          jezeli masz problem z wyprzedzeniem kogos jadacego 40 km/h, to raczej ty
          powinnas zrobic jaki kurs bo masz braki w wyszkoleniu.
          • Gość: maja Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow IP: *.swidnica.mm.pl 25.11.07, 10:57
            tiges_wiz nie mam problemu z wyprzedzaniem.
            jesli na drodze gdzie bezpiecznie jedzie sie okolo 90km/h nagle
            jedno z aut jedzie 40 km/h to naprawde powoduje zagrozenie w wruchu.
            za takim autem tworzy sie korek na kilkanascie- kilkadziesiat aut.
            miejsc do wyprzedzania jest co raz mniej takze ze wzgledu na
            powiekszajaca sie liczbe aut na drogach. nie kazdy ma bezpieczne
            wyprzedzanie we krwi. sa kierowcy ktorzy potrzebuje wiecej miejsca
            ale sa tez tacy ktorym wystarczy mala luka i juz wyprzedzaja. ktos
            sie czai zeby wyprzedzic L-ke a pare aut za nim wyprzedza juz
            kolumne aut jakis narwaniec. ludzie w takich sytuacjach denerwuja
            sie a to wplywa na zagrozenie. ten co sie boi wyprzedzac - jest w
            stresie a narwancy ktorzy nie wytrzymuja zeby wyprzedzic L-ke jeden
            po drugim nerwowo wyhylaja sie co chwila szukajac luki zeby byc o
            jedno auto szybciej.
            nie neguje nauki jazdy. neguje bezmyslnych instruktorow.
            mi dane bylo uczyc sie u instruktora ktory wiedzial jak i co.
            • sum_tzw_olimpijczyk Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow 25.11.07, 12:53
              A co powiesz na maszyny rolnicze? Na normalne samochody które jadą wolniej niż
              na znaku (z wielu różnych powodów)? Też powinni jeździć tylko po osiedlu? Mniej
              nerwów na drodze kobieto, to pomaga. Zresztą, stawiam raczej na twoje
              przejaskrawianie - pewnie pani maja chciała jak zawsze lecieć 100-120km/h, a tu
              nauka jazdy jechała 60-70...
              • tiges_wiz Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow 25.11.07, 13:11
                ta kobita jakas pechowa jest .. tyle km zrobilem po roznych drogach i nie
                natkanalem za korek zrobiony na jakiejs DK przez L-ke. Nawet za ciagnikiem bylo
                zawsze gora kilka aut. A tą L-ki atakuja jak tylko z garazu wyjedzie ;)
              • Gość: maja Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow IP: *.swidnica.mm.pl 25.11.07, 13:20
                to ze ty klamiesz nie oznacza ze i ja musze cos przejaskrawiac. skad
                w was tyle zawisci? opisalam sytuacje, ktora miala miejsce i to co
                zauwazylam po reakcjach kierowcow.
                ps. a kogo ina jest ze kierowca siedzi z nosem przy szybie? czy
                instruktor tez nie powinien uczyc jak zajac dobra pozycje za
                kierownica? skoro tego nie czyni to jest zlym instryktorem - tak
                samo jak ten, ktory niepewnego ucznia ciagnie na droge o sporym
                natezeniu ruchu.
                • tiges_wiz Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow 25.11.07, 14:06
                  nie, po prostu ty widzisz problem tak gdzie go nie ma. Skad ten pomysl, ze
                  zawsze bedziesz mogla sobie jechac te 90 km/h i musisz zawsze tyle jechac? Na
                  drodze sa rozne sytuacje, a L-ki to staly element, wiec troche wyrozumialosci ..
                  • Gość: maja Re: pewno, niech uczą jeździć na drogach osiedlow IP: 89.174.100.* 25.11.07, 15:51
                    jestem wyrozumiala dla traktorow jadacych z pola do zagrody po
                    glownych drogach (bo innej mozliwosci nie maja). jednak jesli
                    instruktor kaze niedoswiadczonemu kierowcy (dla ktorego max.predkosc
                    do opanowania auta to 40 - 50 km/h ) zmagac sie z poteznym ruchem
                    samochodow, ktore jada 90 km/h i wiecej to wg mnie jest to
                    nieodpowiedzialnosc i glupota instruktora.
                    moj instruktor zabral mnie na glowna droge jak juz potrafilam
                    jezdzic 70 czy 90 km/h. czasami pozwalal mi jechac nawet szybciej
                    (jak byly do tego odpowiednie warunki), jednak zanim to nastapilo
                    jezdzililam pierw po placu, pozniej po malo uczeszczanych ulicach
                    zarowno w miescie jaki poza nim. dopiero ostatnie godziny jazdy
                    spedzilam na drogach glownych. i nie bylam zawalidroga.

                    > nie, po prostu ty widzisz problem tak gdzie go nie ma.
                    dla mnie jest to problem - niekompetencja w nauczaniu jazdy.
                    > wiec troche wyrozumialosci.
                    na glupoty nie potrafie byc wyrozumiala.

                    ps.pozdrowienia dla mojego Pana instruktora. jestem szczesciara ze
                    udalo mi sie trafic na myslacego nauczyciela

        • akodo78 badź łaskawa nie oceniać moich horyzontów myślowyc 25.11.07, 12:57
          nie ma sensu z Toba dyskutowac skoro nie dostrzegasz absurdu swojej
          wypowiedzi. Wyjezdżają na drogę bo muszą w krótkim czasie nauczyć
          sie jeździć w każdych warunkach, nie wiem czy tak dawno robiłaś
          prawo jazdy że nie pamiętasz ile masz godzin na cały kurs czy też
          jesteś urodzonym kierowcą i nigdy w L-ce nie zgasło Ci auto?
          Rozumiem że najpierw ma sie oswoić z prędkością na drogach
          osiedlowych i gdy już tam nauczy się jeździć 90/h to wtedy Ty
          łaskawie pozwalasz mu wjechać na drogę międzymiastową? Podpowiem Ci
          jeszcze, że 90/h nie jest prędkością obowiązkową.
    • jureek Wszyscy z drogi !!!!!! 25.11.07, 09:47
      Bo Pani Maja jedzie!
      • Gość: rekrut1 Re: Wszyscy z drogi !!!!!! IP: *.chello.pl 25.11.07, 10:16
        "Nauka Jazdy" ma polegać na przystosowaniu kursanta do warunków na
        drodze(każdej drodze nie tylko "mniej uczęszczanej")a nie odwrotnie!
        Wywody "Mai" to czysta demagogia i absurd do kwadratu. To raczej
        prowokacja do dyskusji niż ona sama.
        Mnie też wkurza "L" na zatłoczonej ulicy ale i kolejka za serem w
        sklepie, polityk mówiący aby mówić i jeszcze parę innych rzeczy i
        nie przychodzi mi do głowy aby polityk mógł się wygadać np. w salce
        katechetycznej(kured a może to i dobry pomysł?).

        Pazdzioch:-(
      • Gość: hola Re: Wszyscy z drogi !!!!!! IP: 213.134.181.* 25.11.07, 16:33
        ale zapomniał wół jak cielęciem był...
    • matiulek Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? 25.11.07, 10:41
      czytajac wasze wypowiedzi utwierdzam sie ze to forum odwiedzane jest
      jedynie przez czytsych teoretykow, ktorzy jazde autem znaja tylko z
      opowiesci starszych kolegow.
      • Gość: akodo chcesz zobaczyć skan prawa jazdy? IP: *.chello.pl 25.11.07, 13:00
        co tak w ogóle chciałeś przez to powiedzieć?
    • bujaka_jamajka Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? 25.11.07, 11:10
      Zastanawiam się, gdzie znajduje się drogą 90km/h która ma tylko
      jeden pas ruchu.. Ciekawe.. Może już zapomniałaś jak robilaś prawo
      jazdy i jeździłs 40 km/h. Nie wszyscy instruktorzy pozwalają
      kursantom od razu jechać 90.. Zapomniał wół jak cielęciem był?
      • Gość: maja Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: *.swidnica.mm.pl 25.11.07, 11:19
        droga nr 8 odcinek wroclaw- kudowa
        droga nr 35 odcinek wroclaw - swidnica
        wicej przykladow moge podac pozniej - nie pamietam wszytskich
        miejscowosci i numerow drog.
        a co tyczy drugiej czesci proponuje przeczytac watek od poczatku.
        nie chce sie powtarzac.
        pozdrawiam
    • Gość: brd Przyczyna i lekarstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.07, 12:07
      Prawdziwą przyczyną takiego zachowania instruktorów mogą być słabe
      umiejetności kursanta, konieczność dojechania do oddalonych nawet
      100 km WORD-ów, osobistego załatwiania tam spraw przez kursantów.

      Ale podejrzewam, że najistotniejszą przyczyną to zapis w
      rozporządzeniu o 60 min zajęciach praktycznych bez zapisu o ilości
      kilometrów.
      Natomiast cena za kurs jest ściśle związana z przejechanymi
      kilometrami.
      Nie dziw się więc instruktorowi, którego kursant rozpoczynając jazdę
      włącza stoper - że pojedzie 90 km/h !!!

      Z samej pasji nie da się wyżyć od pierwszego do pierwszego.

      Rozwiązania są proste:
      1. W każdym miasteczku powiatowym utworzyć WORD, jego filię lub PORD.
      2. W rozporządzeniu o szkoleniu zapisać, że 60 min zajęć
      praktycznych odpowiada 25 lub 30 km przejechanych kilometrów.
      3. Ustalić minimalną cenę za kurs.

      Trzy zadania dla nowego Pana Ministra.

      pozdr
      • Gość: maja Re: Przyczyna i lekarstwo IP: *.swidnica.mm.pl 25.11.07, 12:26
        dodalabym podzial liczby godzin na jazde w miescie, poza miastem na
        drogi dwu cyfrowe i na drogi krajowe. to by wiazalo sie z
        podniesieniem kosztow kursu - ale zapewne wplyneloby na poprawe
        bezpieczenstwa na drodze. w starej europie ceny za kurs sa 4 krotnie
        wyzsze niz u nas (co za tym idzie szkolenie jest "dokladniejsze") i
        mysle ze nie jest to bez wplywu na bezpieczenstwo
        • no-comments Re: Przyczyna i lekarstwo 25.11.07, 16:10
          Gość portalu: maja napisał(a):

          > w starej europie ceny za kurs sa 4 krotnie
          > wyzsze niz u nas (co za tym idzie szkolenie jest "dokladniejsze") i
          > mysle ze nie jest to bez wplywu na bezpieczenstwo

          Dokładniejsze?? Ty chcesz wypuszczać kursantów na drogę o dopuszczalnej
          prędkości powyżej 50km/ h dopiero na ostatnich godzinach, a wczesniej niech
          jeździ do bólu po placu i łuku aż się nie nauczy jeździć:/ - i to ma być
          "dokładniejsze" szkolenie??
          Mnie też na początku kursu zdarzyło się jechać 40km/ h po drodze z dozwolonymi
          80km/h i jakoś nie widzę w tym nic złego, najpierw jeździłam 40 km/h, potem 60,
          a w konsekwencji 80km/h po tej samej drodze i nei wyobrażam sobie w jaki inny
          sposób miałabym się przyzwyczaić do wyższej prędkości, do trasy, na której
          wszystko dzieje się szybciej, do szybszego wyprzedzania mnie przez innych
          kierowców, do trudniejszej zmiany pasów, gdy ocena odległości auta jadącego
          80km/h jest inna od oceny odległości auta jadącego 50km/ h po mieście. Gdybym
          miała trasę szybiego ruchu poznać 2 czy 3 razy pod sam koniec kursu, keidy to
          najczęściej kursant i instruktor tuż przed egzaminem póbują nadrobić inne braki
          (a to łuk wciąż nie wychodzi, a to parkowanie) - to nie wiem, czy po odebraniu
          prawa jazdy w ogóle odważyłabym się wyjechać z obszaru zabudowanego.
          • Gość: maja Re: Przyczyna i lekarstwo IP: 89.174.100.* 25.11.07, 16:32
            > Dokładniejsze?? Ty chcesz wypuszczać kursantów na drogę o
            dopuszczalnej
            > prędkości powyżej 50km/ h dopiero na ostatnich godzinach, a
            wczesniej niech
            > jeździ do bólu po placu i łuku aż się nie nauczy jeździć:/ - i to
            ma być
            > "dokładniejsze" szkolenie??

            widocznie nie wiesz jak wyglada kurs na pj np. w niemczech.
            chodzi mi o myslenie. jedni szybciej sie ucza inni wolniej.skoro
            ktos nie daje rady, nie czuje sie pewny niech bierze dodatkowe jazdy.
            > nei wyobrażam sobie w jaki inny
            > sposób miałabym się przyzwyczaić do wyższej prędkości
            sa drogi mniej uczeszczane na ktorych mozna sie rozpedzic do 90km/h
            czy nawet wiecej. bezpiecznie mozna wowczas zachamowac aby poznac
            ile czasu i jaka odleglosc pokona auto w trakcie hamowania z takiej
            predkosci.
            poprostu wydaje misie ze niestety nie wszyscy instruktorzy zdaja
            sobie sprawe jaka wielka odpowiedzialnosc biora na siebie.
            wiekszosci zalezy na tym by odbebnic te 20 godzin i zgarnac za to
            kase. mi chodzi o cos wiecej.
            nauczyciel matematyki jak sie nie przyklada do nauczania nie zagluje
            zyciem i zdrowiem uczniow. a instruktor nauki jazdy owszem. ma duzy
            wplyw na dalszy rozwoj przyszlego kierowcy.
            • jureek Re: Przyczyna i lekarstwo 25.11.07, 17:04
              Gość portalu: maja napisał(a):

              > widocznie nie wiesz jak wyglada kurs na pj np. w niemczech.

              Ale ja wiem. Bo i ja musiałem w Niemczech przed egzaminem parę godzin wykupić i
              moje dzieci robiły tu prawo jazdy w całości. Na pewno nie jest w Niemczech tak
              jak piszesz. Tu np. nie ma w ogóle czegoś takiego jak manewry na placu, od razu
              od pierwszych minut jeździ się po normalnych ulicach. Tak samo z wyjazdami poza
              miasto, czy na autostrady. Nie czeka się z tym na koniec kursu.
              Różnica tylko jest taka, że niemieccy kierowcy jednak więcej cierpliwości
              wykazują i nie przeszkadzają im wolno jadące pojazdy nauki jazdy.
              Jura
            • no-comments Re: Przyczyna i lekarstwo 25.11.07, 18:15
              Gość portalu: maja napisał(a):

              > widocznie nie wiesz jak wyglada kurs na pj np. w niemczech.

              Owszem, nie wiem, ale jeźdzę po Polsce, uczyłam się jeździć po Polsce i to co w
              Polsce mnie najbardziej interesuje, daleka jestem od zachwycania sie wszystkimi
              innymi krajami poza naszym (Ci mają lepsze drogi, a Ci mniej fotoradarów, a Ci
              lepsze szkolenie, a Ci lepsze.... coś tam - wszyscy mają wszystko lepsze, a
              Polacy są bee:/), bo dopóki jeźdzę po Polsce - to tylko sytuacja w Polsce mnie
              interesuje.

              > chodzi mi o myslenie. jedni szybciej sie ucza inni wolniej.skoro
              > ktos nie daje rady, nie czuje sie pewny niech bierze dodatkowe jazdy.

              A w Polsce instruktor ma 30 godzin, żeby naucyzć każdego - mniej i bardziej
              zdolnego jeździć na tyle poprawne, żeby nie powodował zagrozenia na drodze i
              jakoś zdał egzamin. Próby sugerowania kursantowi, że powinien dokupić dodatkowe
              jazdy (z pożytkiem dla siebie) konczą najczęściej się na tym, że obrażony
              kursant opowiada potem, że w OSK wyciągają od niego dodatkową kasę, bo przecież
              we własnym przekonaniu ten 18 letni młodzian zapewne jest już wymiataczem szos.
              Badź może wcale takim kierowcą się nie czuje, ale biorąc niemałe koszty
              szkolenia (bo choć kurs nie kosztuje tyle, co za naszą zachodnią granicą, to
              również nie zarabiamy jak w Niemchech, zwłaszcza mając te 18 czy dwadzieścia
              pare lat) - kursant chce zniwelować koszty do jak najmniejszej kwoty, zwłaszcza,
              że ukończenie kursu jeszcze koncem wydatków nie jest - 30 % zdawalność egzaminów
              w naszym kraju daje do myslenia, zwłaszcza pod kątem planowania ile jeszcze
              trzeba będzie pieniędzy na te egzaminy wydać i na ewentualne dodatkowe
              (obowiązkowe cyz nieobowiązkowe) jazdy. Efekt jest taki, że najczęściej
              instruktorzy jednak idą "na rękę" kursantowi wydając mu zaświadczenie o
              ukończeniu kursu pomimo, że np nie potrafi parkować itd, pozostawiając uczniowi
              wybór, czy będzie się doszkalał czy nie.

              > sa drogi mniej uczeszczane na ktorych mozna sie rozpedzic do 90km/h
              > czy nawet wiecej. bezpiecznie mozna wowczas zachamowac aby poznac
              > ile czasu i jaka odleglosc pokona auto w trakcie hamowania z takiej
              > predkosci.

              A to ciekawe. Nieuczęszczane drogi z dozwoloną 90 km/ h - zapewne zaraz
              wymienisz setki takich przykłądów wokół swojej miejscowości, gdzie mozna tak
              sobie "pojeździć" - ja nie znam takiego ani jednego na odległość 30 km od swojej
              misjcowości, nieczynnych lotnisk też raczej w Polsce za dużo nie uświadczysz,
              więc wątpie, żeby instruktorzy mając zaledwie 30 godzin potrafili wynaleźć
              kursantowi taką nieuczęszczaną drogę, żeby sobie dowoli próbował. I choć nauka
              obserwacji na włąsnej skórze, jak i na jaką odległość hamuje rozpędzone do 90
              km/ h auto - jest jak najbardziej szlachetne - to jednak trudne do
              zrealizowania, nie mówiąc już o tym, że przy wciąż zwiększającym się w naszym
              kraju natężeniu ruchu na drogach - kursant musi wiedziec, jak zachowac się wśród
              innych aut, a nie tylko na "pustej" drodze - po takich z prawem jazdy w łapce
              raczej nie będzie jeździł, a już na pewno nie w naszym kraju.

              > poprostu wydaje misie ze niestety nie wszyscy instruktorzy zdaja
              > sobie sprawe jaka wielka odpowiedzialnosc biora na siebie.
              > wiekszosci zalezy na tym by odbebnic te 20 godzin i zgarnac za to
              > kase. mi chodzi o cos wiecej.
              > nauczyciel matematyki jak sie nie przyklada do nauczania nie zagluje
              > zyciem i zdrowiem uczniow. a instruktor nauki jazdy owszem. ma duzy
              > wplyw na dalszy rozwoj przyszlego kierowcy.

              Zgodzę się z ostatnim zdaniem, ale nijak się to ma do tematu dyskusji.
              Niewypuszczanie kursanta na bardziej uczęszczane drogi
              dopóki nie będzie porządniej jeździł albo nie przestanie się bać prędkości -
              wcale bezpieczeństwa nie poprawi - im więcej sytuacji (nawet trudnych), które
              kursant pozna na kursie - tym lepiej dla jego przyszłej jazdy. Chyba lepiej,
              żeby pewnych rzeczy doświadczył wtedy, kiedy ktoś obok ma dodatkowy pedał
              hamulca. A swoją drogą - instruktorzy chyba też nie są aż takimi debilami, żeby
              nie przykłądać się do nauki do tego stopnia, by wypuścić na egzamin kogoś, kto
              może stanowić zagrożenie dla niego samego na drodze - w końcu najczęściej
              instruktor i jego uczniowie jeźdzą potem po tych samych ulicach.
        • Gość: zbiggy3 Re: Przyczyna i lekarstwo IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.11.07, 22:50
          Już wiem że jesteś kobietą a po tym co piszesz nawet wiem więcej. Jesteś
          blondynką. Teraz jeszcze wyjaśnij nam co to są drogi dwucyfrowe bo za diabła
          takiej w kodeksie nie znalazłem. Nie wiem może mam jakiś stary?
          • bujaka_jamajka Re: Przyczyna i lekarstwo 26.11.07, 09:51
            Gość portalu: zbiggy3 napisał(a):

            > Teraz jeszcze wyjaśnij nam co to są drogi dwucyfrowe bo za diabła
            > takiej w kodeksie nie znalazłem. Nie wiem może mam jakiś stary?

            Też się własnie zastanawiamco to ta droga dwucyfrowa? Nigdy nie
            slyszałam o czymś takim, no ale to może wina tego, że instruktor był
            niedouczony albo coś..;)
          • Gość: maja Re: Przyczyna i lekarstwo IP: *.swidnica.mm.pl 26.11.07, 10:01
            masz bardzo mala wiedze. nie jestem blondynka.
            a co do twojego pytania o droge dwu-cyfrowa- mialam na mysli droge o
            oznaczeniu dwucyfrowym? np. droga nr 35
    • Gość: phi Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: 213.134.181.* 25.11.07, 16:32
      każdy się kiedyś uczył jeździć

      dotarło?

      to nie instruktor jedzie za kursanta
    • Gość: phi Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: 213.134.181.* 25.11.07, 16:36
      ps. a to już twój problem, że się denerwujesz
      tracisz nad sobą kontrolę i masz pretensje do innych ? :}}}

      poza tym zapomniałaś o zachowaniu szczególnej ostrożności? pojazdy z literką L na dachu mają prawo zachowywać się "dziwnie", oni się D O P I E R O szkolą
      • Gość: phi Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: 213.134.181.* 25.11.07, 16:39
        twoje pseudowywody są bez sensu

        ale niestety, do niektórych nie trafia, szczególnie o tak wąskich horyzontach...
        • Gość: maja Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: 89.174.100.* 25.11.07, 16:46
          gdybys przeczytal moje wpisy i je zrozumial oszczedzilbys swoj czas
          i klawiature na wiekszosc wywodu ktorymi obdarzyles moj temat.
          • Gość: phi Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: 213.134.181.* 28.11.07, 15:53
            haha, gdybyś zrozumiała mój wpis, oszczędziłabyś sobie tego komentarza

            mam tak dalej pisać?
    • kozak-na-koniu Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? 25.11.07, 18:04
      Odczep się. Gdzie ludzie mają się nauczyć jazdy w praktyce - na symulatorach???
      Po to "elki" są tak wyraźnie oznakowane, by z daleka było widać, że ma się do
      czynienia z narybkiem i odpowiednio się zachować. Inna sprawa, że instruktorami
      czasem zostają ludzie zupełnie przypadkowi: moja małżonka, gdy robiła prawo
      jazdy bardzo się dziwiła, gdy taki jeden strofował ją za to, że zatrzymując się
      na czerwonym świetle z zamiarem skrętu nie włączała kierunkowskazu dopiero po
      zapaleniu się zielonego. Gdy egzaminator to usłyszał, mało nie pękł ze śmiechu...
    • Gość: zbiggy3 Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.11.07, 22:36
      Mam pytanie do szanownego. Po jakich ulicach Pan się uczył jeździc ?. Mam
      nadzieję że nie tylko po osiedlowych bo jeśli tak to życzę każdemu kierowcy w
      Polsce aby Pana nie spotkał na swojej drodze.
    • Gość: na zimno Mam prpopzycje dla Ciebie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.11.07, 09:48

      Udaj sie za jednym z nich i POROZMAWIAJ.
      No i jak, "mi capisci"?
      (to z wloskiego)
      • Gość: rekrut1 Re: Mam prpopzycje dla Ciebie: IP: *.chello.pl 26.11.07, 11:09
        kozak-na-koniu napisał:
        Odczep się. Gdzie ludzie mają się nauczyć jazdy w praktyce - na
        symulatorach???
        A czemu nie, skoro są specjalne programy dla pilotów zarówno
        wojskowych jak i cywilnych!!!! Co w tym złego że początkujący kursant
        powiedzmy 10godz. spędził by przed symulatorem w towarzystwie
        instruktora? (niekoniecznie tego samego co od "prawdziwej jazdy). Po
        zakończeniu nauki przepisów i np. 9godz.
        jazdy na symulatorze ostatnia godzina była by końcowym egzaminem z
        teorii, i dopiero wtedy odpowiednia ilość godzin prawdziwej jazdy
        po mieście.
        Jest jeszcze problem stresu. Sami wiecie jak "stary" kierowca jest
        "podejrzliwy" gdy auto prowadzi inny kierowca prawda?
        Moja kuzynka zdawała egzamin z jazdy (zresztą po raz czwarty)przed
        jazdami wbrew prawu wyjechałem z nią moim autem na przypuszczalną
        trasę egzaminacyjną(to niewielka miejscowość), jechała naprawdę dobrze
        czuła się dość pewnie, manewry wykonywała poprawnie, na pytania z
        zaskoczenia potrafiła wymienić dopiero co mijane znaki drogowe
        (chciałem sprawdzić czy wie co robi). Po objedzie zdawała egzamin,
        jechałem za nimi(ani ona ani egzaminator nie wiedzieli że za nimi jadę)
        całą trasę i co? Oczywiście nie zdała. Nie zdała bo będąc zestresowana
        chciała być "Świetrzą od Papierza). Na krzyżówce
        zobaczyła daleko samochód i bez potrzeby chciała go koniecznie
        przepuścić.
        I tu mam pytanie do tych z Niemiec, czy tam też panuje taki strach na
        egzaminach czy może większy luz?
        Poza tym ktoś pisał o braku umiejętności parkowania tyłem, to proste,
        mój instruktor "zaprowadził" mnie w boczną uliczkę z garażami, stanął
        tyłem do jednego z nich(oczywiście bardzo poprawnie) i zakomunikował
        mi że zmienimy miejsce nauki jak zaparkuję ta jak on, następnie
        ostentacyjnie wyjął gazetę i zaczął czytać. Od tamtej pory nie mam
        problemu z parkowaniem, nawet tyłem.

        Pozdr.
        Pazdzioch
        • jureek Re: Mam prpopzycje dla Ciebie: 26.11.07, 11:37
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

          > I tu mam pytanie do tych z Niemiec, czy tam też panuje taki strach na
          > egzaminach czy może większy luz?

          Chyba jednak większy luz. A może to też sprawa przygotowania. Ja pamiętam, że
          bardzo bezstresowo podeszłem do egzaminu. Na egzaminie zawsze jest jazda
          miejska, trochę poza miastem i obowiązkowo kawałek autostrady. Parkowanie tylko
          raz. No i najfajniejsze jest, że Twoje prawo jazdy jest już wypisane i po zdanym
          egzaminie i gratulacjach egzaminator od razu wręcza Ci je. Możesz od razu
          przesiąść się do własnego samochodu i pojechać do domu (albo do knajpy oblać
          zdany egzamin).
          Pozdr.
          Jura
          • Gość: tulipan Piękna podpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.07, 13:05
            Czy obecnie oczekując na egzamin średnio 2 miesiące nie powinni w
            międzyczasie urzędnicy przygotować dokumentu prawo jazdy aby można
            go było od razu odebrać w WORD ???

            Bardzo proste zadanie dla Pana Ministra
            • jureek Re: Piękna podpowiedź 26.11.07, 14:25
              Gość portalu: tulipan napisał(a):

              > Czy obecnie oczekując na egzamin średnio 2 miesiące nie powinni w
              > międzyczasie urzędnicy przygotować dokumentu prawo jazdy aby można
              > go było od razu odebrać w WORD ???
              >
              > Bardzo proste zadanie dla Pana Ministra

              Ja nawet do żadnego biura szkoły jazdy nie musiałem się po moje prawo jazdy
              udawać. Po prostu skończyła się jazda egzaminacyjna, wysiedliśmy z samochodu,
              instruktor i egzaminator podali mi ręce i pogratulowali zdanego egzaminu, po
              czym egzaminator wyjął z kieszeni moje prawo jazdy, wręczył mi je, pokwitowałem
              i udałem się do zaparkowanego mojego samochodu, żeby pojechać do domu. Panowie
              jeszcze mi pomachali i zajęli się następnymi dwoma kandydatami. Bardzo
              sympatycznie było.
              Jura
    • Gość: instr. Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 19:12
      Pozdrowienia dla osób, które nauczyły się pływać bez wchodzenia do wody. Maja
      nie masz o pojęcia o tym czym jest szkolenie praktyczne nauki jazdy, więc po co
      się wypowiadasz????? Z wyrazami szacunku jeden z tych instruktorów......
      • Gość: rekrut1 Re: kim sa instruktorzy nauki jazdy ? IP: *.chello.pl 28.11.07, 14:24
        Panie instruktorze naprawdę nie ma co się obrażać wszak(naprawę nie
        wiem kto to powiedział)punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!!
        Występuje oczywisty konflikt interesów i tyle.
        > Pozdrowienia dla osób, które nauczyły się pływać bez wchodzenia do
        wody.
        A żeby wszyscy wyszli z tego cało potrzeba więcej pogody i
        wyrozumiałości z obu stron.
        Pozdrowienia od tych co się nauczyli pływać :-)

        Pazdzioch.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka