Dodaj do ulubionych

Przykład idzie jednak z góry:(

07.12.07, 11:11
Czyli... widziałem już wiele razy łamanie przepisów przez policję, ale wczoraj
widziałem już przegięcie na maxa... Wszedłem sobie na pasy (droga zwykła jedno
jezdniowa w mieście) - kierowca z mojej lewej - czyli pasa bliższego mnie -
się zatrzymał. Doszedłem sobie do połowy jezdni i w ostatniej chwili
uskoczyłem przed nadjeżdżającym radiowozem.
Jak pisałem przykład idzie z góry:( Niestety negatywny. Niestety też nie mam
nr radiowozu - poszedłbym na komendę i zgłosił...
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 11:14
      Magneto w Czterech Pancernych mawial, ze jezdzi szybko, bo tych, ktorzy jezdzili wolno, dogonily kule ;-)

      Wynika z tego, ze samochodem tez trzeba jezdzic bardzo szybko - najlepiej tak szybko, zeby nikt nie byl wstanie nawet zauwazyc nr. rejestracyjnego ;-)
      • Gość: na zimno I zeby takie numery robila "moralicja"? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.12.07, 11:57

        W normalnym kraju nie do pomyslenia. Moralicja sie tanio zblaznila.
        • emes-nju Re: I zeby takie numery robila "moralicja"? 07.12.07, 12:09
          Takie zachowania policjantow powoduja to, ze ich dzialania prewencyjne czy moralizujaco-pouczajace sa skazane na porazke. Dlatego nawet najbardziej sluszny mandat nie jest traktowany inaczej niz jako pobor podatku - w koncu karza ludzie, ktorzy przepisy traktuja dokladnie tak samo jak ukarany... :-/

          Sam mundur nie wystarczy do uzyskania spolecznego zaufania!
          • simon921 Re: I zeby takie numery robila "moralicja"? 07.12.07, 12:27
            >Dlatego nawet najbardziej sluszny ma
            > ndat nie jest traktowany inaczej niz jako pobor podatku - w koncu karza ludzie,
            > ktorzy przepisy traktuja dokladnie tak samo jak ukarany... :-/

            I tu masz niestety racje.

            Ale... teraz mi się przypomniało - panowie jechali bezpiecznie - nie
            przekroczyli prędkości (zdaje się jechali z prędkością patrolową), a przecież
            tylko prędkość zabija:/
          • Gość: na zimno W tym mundurze jest "kierowca" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.12.07, 12:36

            taki sam jak kazdy inny, a wiec przecietny, niestety.
            Pewnie niczego nie zauwazyl(i) i pojechali dalej.

            Po 21 grudnia maja miec wspolne patrole z Polizei
            w zwiazku z "zanikiem" granic. Dobrze by bylo, zeby takich gaf
            nie robili w obcym towrzystwie. Bylaby konsternacja.

    • Gość: Przemo Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 12:13
      Pieszego też obowiązuje hierarchia zachowań.
      I tak jego przechodzenie po przejściu może zostać w każdej chwili
      wstrzymane:
      - przez osoby regulujące ruchem lub uprawnione do jego kontroli
      (policjant w radiowozie ma takie uprawnienia);
      - przez pojazdy w akcji (technicznie może się spalić bezpiecznik);
      - przez bandytów ,którzy uciekają przed policjantami(chyba, że
      chcesz oddać życie dla dobra Ojczyzny);
      - przez pojazdy szynowe;
      - przez pojazdy, których prędkość i odległość wskazuje, że nie widzą
      lub nie reagują (alkohol, narkotyki, bujanie w obłokach) i nie mają
      możliwości zatrzymania się przed przejściem.

      Z tego wynika, że pieszy ma względne a nie
      bezwzględne "pierwszeństwo".
      pozdr
      • simon921 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 12:23
        Pieszy na pasach ma bezwzględne pierwszeństwo - chyba, że jedzie pojazd
        uprzywilejowany lub szynowy. Co nie zmienia faktu, że trzeba uważać, dzięki
        czemu zresztą nie wpadłem pod radiowóz, który nie jechał na żadnym sygnale. W
        tym momencie to ja miałem pierwszeństwo!
        • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 12:53
          Z tym że akurat policja nie musi jechać na sygnale by mieć pierwszeństo nawet
          przed pieszym na pasach . Nie pisze tego by ich w Twoim przypadku bronić bo to
          było naganne zachowanie lecz po to by przypomnieć iż wystarczy tym policmatołkom
          wyciągnąć reke by mogli się bronić iż sygnalizowali Ci prowadzenie "tajnej
          akcji" ( zabawiali się pornolem w swoim wideoradarze ) .
        • Gość: Przemo Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 12:56
          simon921 napisał:

          > Pieszy na pasach ma bezwzględne pierwszeństwo

          Nieprawda:
          "Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest
          obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust.
          2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na
          tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. "

          A szczególna ostrtożność, którą zastosowałeś uratowała Ci życie.
          pozdr
      • kozak-na-koniu Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 12:49
        Pojęcie "bezwzględnego pierwszeństwa" było używane w czasach, gdy
        obowiązywała hierarchizacja przejść dla pieszych, czyli bardzo
        dawno... Potem sprawę uproszczono i pierwszeństwo (bez
        przymiotników) po prostu się ma lub nie. Nie zwalnia to jednak z
        obowiązku posiadania minimum wyobraźni: kierowca nie zawsze ma
        możliwość zauważenia zagrożenia, choćby nawet jechał z prędkością
        minimalną i wcale nie musi w tym czasie dłubać w nosie, być pod
        wpływem, czy też coś w tym rodzaju. Wczoraj np. omal nie najechałem
        na babkę, którą zauważyłem kątem oka, już wjeżdżając na przejście -
        po prostu patrzyłem czy nikt nie wyjdzie zza jadącego w przeciwnym
        kierunku busa a ją zasłonił "słupek" między moją przednią szybą i
        prawymi drzwiami. Tak po prostu się zdarza i o takich rzeczach też
        powinno się jak najwięcej mówić.
        • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 12:55
          Twój przepiękny melodramatyczny opis zdarzenia jedynie wyjaśnia a nie
          usprawiedliwia niestety .
        • Gość: Przemo Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:02
          Mówić tak i mówić też o przyczynie braku widoczności.
          A przyczyny są w samochodzie (słupki,lusterka...) i przyczyny są w
          infrastrukturze.
          Pojazd jadący po łuku może mieć non stop człowieka niewidocznego w
          dokładnie określonym punkcie i jeżeli w tym miejscu jest przejście
          to taka infrastruktura tworzy śmiertelne zagrożenie dla
          bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
          Wystarczy oddalić przejście od skrzyżowania na odległość ok 5 m i
          wtedy całe przejście jest widoczne przez szybę przednia!!!
          pozdr
          • Gość: Poll Re: Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:30
            > Wystarczy oddalić przejście od skrzyżowania na odległość ok 5 m i
            > wtedy całe przejście jest widoczne przez szybę przednia!!!

            A co z miejscami w których nie można oddalić przejścia o 5 metrów ?
            Wystarczy zwolnić i nikomu śmierć nie grozi ale Kozaczyna już pisał że wali go
            bezpieczństwo pieszych i w najbliższej przyszłości nie zamierza się tym
            problemem zajmować . Przy takich poglądach oddalenie przejścia nawet o 15 metrów
            niczego nie zmieni bo on i tak przejścia nie uznaje - jest silniejszy bo w
            samochodzie .
            • Gość: Przemo Re: Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 21:08
              Gość portalu: Poll napisał(a):

              > > Wystarczy oddalić przejście od skrzyżowania na odległość ok 5 m i
              > > wtedy całe przejście jest widoczne przez szybę przednia!!!
              >
              > A co z miejscami w których nie można oddalić przejścia o 5 metrów ?

              Można wykonać przejścia nadziemne, podziemne, śródziemne.
              Śródziemne to podniesienie jezdni o 1m wraz z obniżeniem przejścia o
              1m. Jest to do wykonania w ciągu 24 godz przy obecnym stanie
              techniki.
              Nie zabijaj!
              pozdr
              • Gość: Poll Re: Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 21:25
                Może kiedyś tak uczynią ale póki co Europy nie stać na to więc tym bardziej nas
                . Poza tym jak uzasadnić takie "śródziemne" przejścia ? Postulatem kierowców o
                możliwość szybkiej jazdy ? Odpada . W identycznych miejscach w Unii robi się
                przewężenia , pachołki , szykany itp. spowalniacze . Czemu u nas maiłoby być
                inaczej ?????
                • Gość: Przemo Re: Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 21:41
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > Może kiedyś tak uczynią ale póki co Europy nie stać na to więc tym
                  bardziej nas
                  > . Poza tym jak uzasadnić takie "śródziemne" przejścia ? Postulatem
                  kierowców o
                  > możliwość szybkiej jazdy ? Odpada . W identycznych miejscach w
                  Unii robi się
                  > przewężenia , pachołki , szykany itp. spowalniacze . Czemu u nas
                  maiłoby być
                  > inaczej ?????

                  Naprawdę to my Europy nie potrzebujemy do budowy infrastruktury -
                  wystarczy zaprzestać okradania kierowców z pieniędzy składanych w
                  formie akcyzy paliwowej.

                  Unia już się wycofała ze spowalniania i szykanowania na rzecz
                  upłynniania jazdy - tylko do nas to jeszcze nie dotarło.
                  Techniki te stosowało się tylko w ruchu lokalnym.
                  pozdr
                  • habudzik Re: Infrastruktura 08.12.07, 00:28
                    Gość portalu: Przemo napisał(a):


                    > Naprawdę to my Europy nie potrzebujemy do budowy infrastruktury -
                    > wystarczy zaprzestać okradania kierowców z pieniędzy składanych w
                    > formie akcyzy paliwowej.

                    Zaczynasz odbiegać od tematu . Przykład Unii jest jak dotąd najlepszym z
                    możliwych .



                    > Unia już się wycofała ze spowalniania i szykanowania na rzecz
                    > upłynniania jazdy - tylko do nas to jeszcze nie dotarło.
                    > Techniki te stosowało się tylko w ruchu lokalnym.

                    Brednie . Właśnie dopiero cyrk z szykanami , przewężeniami i blokowaniem mieścin
                    się rozpoczyna na dobre bo przyniosło to oczekiwane efekty . Przejazd od
                    Selestat do Strasbourga to never ending story z przeciwnościami drogowymi dla
                    kierowców o smykałce Colina McR.
                    • Gość: Przemo Re: Infrastruktura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.07, 11:56
                      habudzik napisał:

                      > Zaczynasz odbiegać od tematu . Przykład Unii jest jak dotąd
                      najlepszym z
                      > możliwych.

                      Przykład Unii są dla nas nie do przyjęcia ponieważ Unia już posiada
                      infrastrukturę do szybkiego przemieszczania się (autostrady, drogi
                      ekspresowe) i teraz z braku innego lepszego zajęcia może bawić się w
                      szykany na drogach lokalnych.

                      My musimy wykonać najpierw podstawy (płynność ruchu tranzytowego,
                      rozdzielenie od lokalnego) a nie zaczynać od końca wyrzucając
                      pieniądze społeczne w błoto(np próg zwalniający na dziurawej drodze).

                      "Road Safety Audits
                      1. Criteria at the feasibility stage:
                      (a) geographical location (exposition to landslides, flooding,
                      avalanches, etc.);
                      (b) types and distance of junctions;
                      (c) number and type of lanes;
                      (d) kinds of traffic admissible to the new road.
                      2. Criteria at the draft design stage:
                      (a) design speed;
                      (b) cross-sections (width of carriageway, cycle tracks, foot paths,
                      etc.);
                      (c) visibility;
                      (d) junctions layout;
                      (e) bus and tramway line stops;
                      (f) road/rail level crossings.
                      3. Criteria for the detailed design stage:
                      (a) layout;
                      (b) horizontal and vertical alignments;
                      (c) road signs and markings;
                      (d) lighting;
                      (e) road side equipment;
                      (f) road side environment including vegetation;
                      (g) fixed obstacles at the road side.
                      4. Criteria for the pre-opening stage:
                      (a) users comfort under different conditions such as darkness and
                      bad weather;
                      (b) readability of road signs and markings;"

                      Czytaj o parametrach bezpiecznej drogi
                      ec.europa.eu/transport/roadsafety_library/infrastructure/direc
                      tive_proposal_en.pdf
                      pozdr


                      • habudzik Re: Infrastruktura 08.12.07, 19:02
                        Stary ale my piszemy nie o tranzycie a o miastach i miasteczkach . Sam najpierw
                        pisałeś o jakiś kładkach i przejściach podziemnych . Właśnie Unii stosuje się w
                        miasteczkach specjalne utrudninia dla kierowców by ci nie mogli rozwijać dużych
                        prędkości .
        • emes-nju Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 13:32
          kozak-na-koniu napisał:

          > Pojęcie "bezwzględnego pierwszeństwa" było używane w czasach, gdy
          > obowiązywała hierarchizacja przejść dla pieszych, czyli bardzo
          > dawno... Potem sprawę uproszczono i pierwszeństwo (bez
          > przymiotników) po prostu się ma lub nie.

          A moze nalezaloby, wzorem przepisow dot. pierwszenstwa na wodzie, przestac pisac o pierwszenstwie, a zaczac o tym kto komu musi USTAPIC pierwszenstwa.

          To wbrew pozorom bardzo istotna roznica, bo nie daje pierwszenstwa bezwarunkowo - ktos, kto doprowadzi do kolizji wymuszajac swoje prawo drogi na kims, kto pierwszenstwa mu (z roznych powodow) nie ustepuje, jest wspolwinny. Oczywiscie tylko wtedy, gdy kolizji MOGL uniknac, a nie zrobil tego, bo "mial pierwszenstwo".

          Moze, gdyby tak sformulowane przepisy wprowadzic do KD (i egzekwowac!), skonczylyby sie sliczne samobojstwa pieszych, ktorzy "maja pierwszenstwo" i uwazaja, ze zawiesza to prawa fizyki...
          • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:40
            A dlaczego chcesz tak to robić ? Dlaczego nie zrobić prościej ? Zmusić silom i
            godnościom osobistom kierowców by jechali przez mieścine 50km/h i ani kilometra
            szybciej wtedy nawet pieszy nie znający praw fizyki ma szanse na przeżycie w
            przeciwieństwie do tego pieszego który znając te prawa doskonale , wchodzi na
            przejście bo nie widzi jeszcze pojazdu a tu nagle nadjeżdża rakieta 100km/h i
            nie dość że jest już za późno na ucieczke to jeszcze skutki walniecia są opłakane
            • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 14:42
              Chłopie, Tyś chyba z konia spadł. Co ma prędkość do wtargniecia? To, że jeśli kierowca jedzie 50 km/h to pieszy, potłuczony, ale odejdzie żywy, a przy 100 km/h zginie? Ty chyba nie nadużywasz samochodu, może nie umiesz obserwować, może...? Na własne oczy widziałem dwa wypadki śmiertelne z udziałem pieszego. W obu wypadkach pojazd prawie się nie poruszał. Raz osobowy samochód właśnie ruszał spod świateł, a młodemu chłopakowi sie spieszyło. Niestety doszło do trafienia, a trzeba przyznać, że kierowca zatrzymał auto nieomal natychmiast. Chłopak uderzył w krawężnik i po ptokach. Drugi raz, to starsza pani, w którą uderzył autobus. Co tą panią powodowało nie wiem. Wyglądało to tak, jakby chciała wsiąść do autobusu, ale ten jeszcze jechał. Kobitka wyszła pod pędzący z predkościa powolnej muchy. Słychać było tępe PUK, kobieta padła z silnym krwotokiem z nosa. Silnym, to znaczy sikającym na kilkanaście centymetrów. Trup.

              Przyjmij do wiadomości, że niezależnie od predkości, pojazd ZAWSZE stanowi śmiertelne niebezpieczeńtwo dla pieszego. Emes ma racje, że sformułowanie "ma pierwszeństwo" u bardziej tępych obywateli stanowi śmiertelne niebezpieczeństwo.
              • simon921 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 15:14
                >Przyjmij do wiadomości, że niezależnie od predkości, pojazd ZAWSZE >stanowi
                śmiertelne niebezpieczeńtwo dla pieszego. Emes ma racje, że >sformułowanie "ma
                pierwszeństwo" u bardziej tępych obywateli stanowi >śmiertelne niebezpieczeństwo.

                I Ty i Emes macie rację, ale...
                W przypadku opisywanym nie chodzi o wtargnięcie na jezdnię - zanim by mnie
                radiowóz potrącił dolazłbym bo 3/4 pasów. Macie rację jeśli chodzi o wchodzenie
                bezpośrednio pod nadjeżdżające auto - tylko samobójca w ten sposób egzekwuje
                swoje pierwszeństwo (że niby był na pasach przed autem). Natomiast u nas pozycja
                silniejszego jest nadużywana - mam pierwszeństwo i stoję na środku pasów, bo
                przecież nie zaryzykuje siła wymuszenia swojego prawa. I właśnie o takich
                sytuacjach mówię i taka miałem. Bo ciężko usprawiedliwić kierowcę, ze nie
                widział pieszego, jeśli dodatkowo z drugiej strony przed pasami STOI inne auto.
                Jeśli chodzi o wtargnięcie to edukacja pieszych, ale w drugim przypadku też
                bezwzględna edukacja kierowców.
                • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 15:27
                  Twój opis do mnie trafił. Nie raz trąbiłem na pieszych, których sam puściłem i zobaczyłem, że jakiś samochód mnie omija. Pozostawiłem to bez komentarza z rozmysłem. Co tu komentować. Nasi policjancji cnotliwi na drodze są głównie gdy wystawiają mandat.

                  Odpowiadałem kolesiowi, który z 50 km/h zrobił sobie ołtarz się do niego modli, a może nawet coś bardziej perwersyjnego robi.
                  • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 17:26
                    > Odpowiadałem kolesiowi, który z 50 km/h zrobił sobie ołtarz się do niego modli,
                    > a może nawet coś bardziej perwersyjnego robi.

                    Ten koleś tłumaczy innemu jełopie że cała cywilizowana Europa zrobiła sobie z
                    tego ograniczenia ołtarz i tak gdzie jest to repektowane wypadków nie dość że
                    jest mniej to jeszcze te które się zdarzają maja łagodniejszy przebieg .
                    • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 16:17
                      To wszystko, co dajesz rade napisac? Imponujace. Piszesz dyrdymaly calkowicie oderwane od realiow. Mocno podejrzewam, ze rzadko w ogole wychodzisz z domu, a Twoja madrosc to efekt intensywnego zycia wewnetrznego.

                      Przyjmij wiec do szanownej lepetyny, ze cywilizowana Europa do ruchu drogowego podchodzi w zupelnie odmienny sposob. Przede wszystkim buduje drogi omijajace siedziby ludzkie. Miasta maja obwodnice oraz przyzwoity system komunikacji zbiorowej. Jezeli chodzi o oltarz z 50 km/h to chyba malo jezdzisz. W Szwecji jezdzilem autostradami jednojezdniowymi, na ktorych mozna bylo jechac 110 km/h. W Holandii tzw. teren zabudowany stawiaja naprawde z rozmyslem i z cala pewnoscia nie jest to jedna chalupa. W pagorkowatym dojezdzie z czeskiego Mikulova do Wiednia, na drodze jednojezdniowej nikt nie stawia zadnych ograniczen predkosci na kazdym skrzyzowaniu. MOze wlasnie z tych powodow ludzie przestrzegaja przepisow. Co wiecej, w tych krajach piesi zapewne maja juz w szkolach wbite to glow, ze kolizja z samochodem to powazne ryzyko i nalezy robic wszystko, aby do niej nie doszlo. Nawet gdy racja lezy po stronie pieszego.

                      Miesiac temu z Krakowa do Warszawy, krajowa siodemka, jechalem cos okolo 6 godzin. Nie bylo korkow, padal deszcz. Wynik niezbyt imponujacy, a osiagniety glownie dlatego, ze, podobnie jak inni, ignorowalem wiekszosc ograniczen wsrod kilku zagrod wiejskich czy skrzyzowania z droga gruntowa. Dzieki temu osiagnalem srednia bliska 50 km/h. Gdybym byl ortodoksem, na ktorego Ty sie kreujesz, srednia spadlaby zapewne do 40 km/h. Moze mi powiedziec w imie czyjego bezpieczenstwa? Chyba nie mojego i innych kierowcow czy nawet pieszych? Bo zmeczenie kierowcy to przede wszystkim funkcja czasu jazdy. Predkosc ma marginalne znaczenie. Jezeli odcinek Krakow-W-wa pokonam nieprzepisowo w 4 godziny, to zrobie to w dobrej formie, choc bede sie zachowywal nagannie. Gdy bede jechal, tak jak sobie znakolodzy wymyslili, to kolo Radomia albo zanocuje gdzies, albo bede musial podjac ryzyko jazdy jako niebezpieczny i nieskoncetrowany kierowca. Ja, obudowany blachami, ryzykuje mniej niz pieszy. Oczywiscie bede jechal zmeczony jak pies 50 km/h. W razie uderzenia pieszego, ktory tak na marginesie nie ma prawa zjadowac sie przed maska mojego auta, ma on duze szanse na przezycie. Groteska. Poczytaj co Ty wypisujesz.

                      A moze lepiej jechac tak, aby w ogole nie doszlo do kolizji z pieszym, zamiast minimalizowac efekty? Ty wszystko chcesz zalatwiac od d... strony i pokornie godzisz sie na fatalny stan drog, na pieszych lazacych jak swiete krowy, na nieoswietlonych rowerzystow i jedyne co masz do powiedzenia, to to, ze trzeba jezdzic 50 km/h. Ty chyba cierpisz na zanik komorek mozgowych. Moze to da sie jakos podleczyc. Sproboj kiedys w jakims poscie nie uzyc sformulowania 50 km/h lub pochodnych. To maly krok, ale moze uruchomi Ci sie mozg. Czytaj ze zrozumieniem.

                      Podkreslam: droga W-wa Krakow to pewnie z 8 godzin jazdy zgodnie z przepisami. Po takim czasie kierowca staje sie niebezpieczny. Kazdy postoj to oczywiscie poprawa samopoczucia, ale i w sumie dluzszy czas w drodze. Zmeczenie i znuzenie rosnie. A kostucha czeka.
                      • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 18:58
                        edek40 napisał:

                        > To wszystko, co dajesz rade napisac? Imponujace. Piszesz dyrdymaly calkowicie o
                        > derwane od realiow. Mocno podejrzewam, ze rzadko w ogole wychodzisz z domu, a T
                        > woja madrosc to efekt intensywnego zycia wewnetrznego.

                        A myśl sobie co chceszesz . Co mnie to obchodzi



                        >
                        > Przyjmij wiec do szanownej lepetyny, ze cywilizowana Europa do ruchu drogowego
                        > podchodzi w zupelnie odmienny sposob. Przede wszystkim buduje drogi omijajace s
                        > iedziby ludzkie. Miasta maja obwodnice oraz przyzwoity system komunikacji zbior
                        > owej.

                        Nie wszędzie można wybudować obwodnice i w całym rejonie Alp prawie nie ma
                        obwodnic a wypadków jest o wiele mniej .




                        Jezeli chodzi o oltarz z 50 km/h to chyba malo jezdzisz. W Szwecji jezdzi
                        > lem autostradami jednojezdniowymi, na ktorych mozna bylo jechac 110 km/h.

                        Jechałeś autostradą 110km/h i ani kilometra szybciej . U nas 100 jeździ się
                        przez teren zabudowany . Pisząc o 50km/h miałem na myśli jazde w miasteczkach a
                        Ty mi zmieniasz temat na autostrady szweckie . WSzwecji w miasteczkach jeździ
                        się 50 km/h i tam jest to dopiero ołtarzyk . Przestań brdzić .




                        • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 19:37
                          Oczywiscie, ze ani kilometra wiecej. Wiedzialem bowiem, ze przez kilkaset kilometrow bede wlasnie z taka predkoscia jechal. Nurzace, ale skuteczne. Widzisz gdzies cos takiego w Polsce?

                          Tam gdzie sie nie da budowac obwodnic, to ich nie ma. Tam gdzie sie da, to nikomu nie przychodzi do glowy, aby zaniechac ich budowy. Tu tez jest spora roznica z tym co widzimy w Polsce.

                          Masz, chlopie, klapy na oczach.
                          • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 21:09
                            edek40 napisał:

                            > Oczywiscie, ze ani kilometra wiecej. Wiedzialem bowiem, ze przez kilkaset kilom
                            > etrow bede wlasnie z taka predkoscia jechal.

                            Nie , bo wiedziałeś że jeśli ją przekroczysz to tak Ci dopier...ą po kieszeni że
                            się ze śmiechu nie pozbierasz .


                            Nurzace, ale skuteczne. Widzisz gd
                            > zies cos takiego w Polsce?

                            Właściwie nie bo w Polsce nawet nie po autostradzie zapier...a się 130km/h .



                            >
                            > Tam gdzie sie nie da budowac obwodnic, to ich nie ma.

                            Dokładnie . Mimo to nie ma tam tylu beznadziejnych wypadków . Ty porównujesz
                            różne drogi : nasze bez obwodnic z ichnimi mającymi obwodnice . Chodzi o to by
                            porównać rejony gdzie drogi są takie same - brak autostrad i obwodnic . Dlaczego
                            tam jest lepiej ????


                            • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 09:07
                              Widzisz i tu Cie mam. Ja jechalem 110 km/h bo wiedzialem, ze tak bede jechal dlugo i plynnie. Ty, jak widze, potrzebujesz bata.Mi wystarcza uczciwe warunki. Nie przenos swoich frustracji na moje posty.
                              • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 10:36
                                edek40 napisał:

                                > Widzisz i tu Cie mam.

                                Śnij dalej .

                                Ja jechalem 110 km/h bo wiedzialem, ze tak bede jechal dl
                                > ugo i plynnie. Ty, jak widze, potrzebujesz bata.

                                Możliwe że Wy tam w Szwecji nie potrzebujecie bata i jeździxie wolno ale u nas w
                                Polsce jeździ się zdecydowanie szybciej i dlatego trzeba coś z tym zrobić .



                                >Mi wystarcza uczciwe warunki.

                                Uczciwe warunki pozwalają Ci na jazde z max. prędkością 110 km/h po autostradzie
                                . A powiedz co to są te "uczciwe warunki" ?
                                • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 11:34
                                  Uczciwe warunki. To proste.

                                  Budowa drog. Skoro nie ma drog to: rzetelne stawianie znakow; przebudowa niebezpiecznych odcinkow; unikanie uzywania slowa-wytrycha: "nadmierna predkosc" - wyjscie na wyprzedzanie pod TIR przy predkosci 120 km/h nie jest spowodowane nadmierna predkoscia tylko klinicznym przypadkiem nieuwagi. Brak drog jest wina wladzy. Nie moze ona nalepiac plasterka na gangrene.

                                  Nieuczciwe warunki to tereny zabudowane jedna chalupa, ktore zasieg rozciaga sie na pol kilometra, skrzyzowania z drogami podrzednymi co kilkaset metrow, kazde z ograniczeniem predkosci i, najwazniejsze, wydawanie ekwiwalentu 8 km autostrady na system radarowy. Nieuczciwe jest rowniez robienie z pieszych swietych krow - pieszy na drodze jest dokladnie takim samym uczestnikiem ruchu jak kierowca. Niestety w naszych realiach niezwykle rzadko jest karany, bo nie lapie sie na radar. Brak jest licznych patroli, ktore eliminowalyby z drog pieszych poruszajacych sie niezgodnie z zasadami (rowniez pijanych), nieoswietlonych rowerzystow. Co najwazniejsze, w mediach jest ewidentna nagonka na piratow drogowych. Kiedy ostatnio widziales program o wlasciwym zachowaniu pieszych i rowerzystow na drogach? Programy Uwaga pirat zawsze dotycza kierowcow. Dlaczego ekipa nie zaczai sie na piratow w butach?

                                  Ale Ty i tak tego nie zrozumiesz. Warunki Twojej pracy nie zmuszaja Cie do przejezdzania dziennie powiedzmy tylko 500 km.
                                  • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 12:06
                                    edek40 napisał:

                                    > Uczciwe warunki. To proste.
                                    >
                                    > Budowa drog. Skoro nie ma drog to: rzetelne stawianie znakow; przebudowa niebez
                                    > piecznych odcinkow;

                                    No widzisz jak łatwo mi przyszło zabełtać Ci błekit nieba ? Wychodzi z Twojej
                                    wypowiedzi na to że w Szwecji ponieważ warunki drogowe są bardzo dobre jeździsz
                                    110km/h a w Polsce ponieważ drogi są złe jeździmy 130-150 . Ciekawa teoria .
                                    Poza tym na autostradzie w Polsce i w Szwecji jest podobnie czyli nie ma
                                    skrzyżowań z polnymi drogami . Wróćmy jednak do opisywanych przez Ciebie
                                    miasteczkowych przejść podziemnych , nadziemnych i śródziemnych , dobrze ?





                                    > Nieuczciwe warunki to tereny zabudowane jedna chalupa, ktore zasieg rozciaga si
                                    > e na pol kilometra, skrzyzowania z drogami podrzednymi co kilkaset metrow, kazd
                                    > e z ograniczeniem ,

                                    Przesadzasz , nie ma w Polsce wielkiej ( jeśli w ogóle jest ) ilości terenów
                                    zabudowanych z jedną chałupą a skrzyżowania są ta gdzie są ludzie . To normalne
                                    chyba .





                                    najwazniejsze, wydawanie ekwiwalentu 8 km autost
                                    > rady na system radarowy. Nieuczciwe jest rowniez robienie z pieszych swietych

                                    Nie robi się w Polsce z pieszego świętego . Pieszy świętym jest za granicą
                                    zachodnią .




                                    kpredkosci i
                                    > row - pieszy na drodze jest dokladnie takim samym uczestnikiem ruchu jak kierow
                                    > ca.

                                    Nie w Polsce kierowca jest uprzywilejowany bo nie dostanie mandatu gdy nie puści
                                    pieszego na przejściu a do tego jemu nic nie grozi bo jest silniejszy .




                                    Niestety w naszych realiach niezwykle rzadko jest karany, bo nie lapie sie
                                    > na radar.

                                    A to w Szwecji pieszych się łapie na radar ????? Piłeś czy wąchałeś coś ????



                                    Brak jest licznych patroli, ktore eliminowalyby z drog pieszych porus
                                    > zajacych sie niezgodnie z zasadami (rowniez pijanych)

                                    Te patrole są w Polsce wyręczane w eliminacji z dróg pieszych przez kierowców .
                                    To kierowcy jadacy przez teren zabudowany 100km/h sami eliminują nieprawidłowo
                                    idących pieszych . Czy to dobrze ???
                                    • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 14:51
                                      Zaraz zaraz. Pisalem, ze w Szwecji jezdze 110 km/h. Nie pisalem z jaka predkoscia jezdze w Polsce. Twoim zdaniem, ktore na szczescie nie jest prawdziwe, wszyscy, wiec ja i Ty jezdzimy 130-150 km/h. Pisz za siebie. Ja tak szybko nie jezdze, bo zycie mi mile i to nie tylko moje. Powinienes chyba jednak zrewidowac swoje podejscie. Z jednej strony plujesz sie, ze 50 km/h, piesi itp, a z drugiej pedzisz jak szalony (cytuje: "jezdzimy 130-150 km/h"). To chyba nazywa sie hipokryzja.

                                      Gdy jezdzisz po Polsce tylko, to traktujesz warunki naturalne jak... warunki naturalne. Gdy wracasz z kraju dotknietego cywilizacja (np. z Czech) ilosc bialych tablic dokumentnie oszalamia. Na przyklad w Holandii ciagle mialem ciezka traume. Jade sobie lokalna szosa, to chalupa, tu skrzyzowanie, a ja nie widzialem zadnych znakow. Patrze na zdyscyplinowanych Holendrow. Ufff. Oni tez nie widzieli. To moje przeczulenie wyniesione z Polski, gdzie kazda chalupa ma swoj znak. W cywilizowanym kraju, gdy ktos mieszka w naprawde luznej zabudowie, to traktowane jest to jak jego problem. Samochody nie zwalniaja.

                                      Watek zaczal sie od policjantow, ktorzy olali (podobnie jak wiekszosc przepisow ruchu drogowego) prawa pieszego na przejsciu. W naszym kraju kierowcow dyscyplinuje sie maszynami, nie zwracajac uwagi na zdyscyplinowanie strozow prawa. Czy gdyby istnial jakis bicz na policje, to szaleliby tak, jak szaleja? Oczywiscie istnieja akcje, gdy przez np. 8 godzin danego dnia mamy akcje "pieszy ubrany na czarno, po pijaku idacy po niewlasciwej stronie jezdni i nie nierozrozniajacego pobocza od jezdni". Akcja sie konczy i pieszy znowu jest swiety. W panstwach, w ktorych przepisy sa przestrzegane, piesi tez przestrzegaja przepisow. Wyjatkiem sa niektore miasta w scislym centrum (ogolnie w Skandynawii). Tu pieszy wchodzi nawet na czerwone i wie, ze auto sie zatrzyma. Jednak sprobuj zlapac jakiegos Skandynawa bez oswietlenia roweru, gdy smiga szosa. Za to w Hiszpanii czy we Wloszech pieszy ma gorsze prawa niz ten z Polski. Wejscie na jezdnie w gestym ruchu graniczy z cudem. Nawet gdy bylem "matka" z dwojka malych dzieci. Dopiero gdy bezpiecznie wszedlem na jezdnie, to moglem czuc sie wzglednie bezpieczny. Kierowcy albo sie zatrzymywali, albo karkolomnymi lamancami omijali. Tak na marginesie, gdy probowalem sie wlaczyc do ruchu (powolnego, a jakze), musialem to robic na rympal. W ruchu lokalnym nie istnieje w Hispanii puszczenie. Gdy ja przepuszczalem spotykalem sie ze zdumieniem puszczanego kierowcy lub pieszego. Co kraj to obyczaj. Nie pluj tak na Polske i Polakow, szczegolnie gdy w ostatnich wyborach pokazali, ze maja resztki rozsadku.

                                      Poogladaj choc filmy. Policjant powinien reagowac na wszelkie nieprawidlowe dzialania obywateli. Sa panstwa, gdzie tak sie dzieje. U nas policja lapie glownie na radar. Pieszego idacego nieprawidlowo na radar sie nie da zlapac. Za wolno mknie, a czesci do tego idzie po sinusoidzie, uniemozliwiajacej wycelowanie. Szwecja to panstwo policyjne. Tam mozesz dostac mandat za siedzenie w aucie bez zapietych pasow. Znajomy Szwed potwierdzil. Zwracal nam rowniez uwage, aby jako pieszy postepowac zgodnie ze zdrowym rozsadkiem. Nikt nie zrobi krzywdy, gdy przejde w niedozwolony sposob, ale nie spowoduje zagrozenia. Gdy wtargne na przejscie, to mnie, jako pieszego, bedzie to drogo kosztowalo. Tam policji jest duzo, rozgladaja sie i nie stronia od interwencji. U nas jak jada, to jada (zwykle za szybko lub ekstremalnie powoli - przepisowo bardzo rzadko). Gdy staja to wyciagaja suszarke.

                                      Kolejny punkt, w ktorym sie nie zgadzamy. Moze Tobie podoba sie, ze pijani piesi czy nieoswietleni rowerzysci sa eliminowani przez kierowcow (predkosc tu nie ma absolutnie zadnego znaczenia, gdybys jezdzil duzo, to wiedzialbys, ze sa warunki, w ktorych zadna preskosc auta nie uchroni nieprawidlowo idacego pieszego przed kolizja - ot chocby olsnienie przez swiatla z przeciwka). Ja zdecydowanie uwazam, ze to patrole policji powinny takich pieszych karac. I to surowo. Oni stwarzaja smiertelne niebezpieczenstwo nie tylko dla siebie. Nie wiem jak Ty, bo z Twoich wypowiedzi wynika, ze zmigasz az milo, ja mam odruch unikania kolizji z pieszym. Niezaleznie od predkosci z jaka jade. Tu pieszy moze pozostac niedrasniety, a ja wyladuje w rowie lub na czolowym.

                                      Twoje przemyslenia stanowczo utwierdzaja mnie, ze teoretyzujesz w celu autokreacji. Z Twoich postow wynika, ze jestes najzwyklejszym piratem drogowym. Aby utrzymac predkosc jazdy musisz miec radar, pieszych zamiast edukowac i karac wolis eliminowac zderzakiem. To chore.
                                      • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 16:43
                                        edek40 napisał:

                                        > Zaraz zaraz. Pisalem, ze w Szwecji jezdze 110 km/h. Nie pisalem z jaka predkosc
                                        > ia jezdze w Polsce. Twoim zdaniem, ktore na szczescie nie jest prawdziwe, wszys
                                        > cy, wiec ja i Ty jezdzimy 130-150 km/h. Pisz za siebie. Ja tak szybko nie jezdz
                                        > e, bo zycie mi mile i to nie tylko moje. Powinienes chyba jednak zrewidowac swo
                                        > je podejscie.

                                        Pisząc wszyscy miałem na myśli zdecydowana większość polskich kierowców . To
                                        chyba jasne że nie mogą tak jeździć wszyscy bez wyjątków . Myśl o tym co czytasz .




                                        Z jednej strony plujesz sie, ze 50 km/h, piesi itp, a z drugiej p
                                        > edzisz jak szalony (cytuje: "jezdzimy 130-150 km/h"). To chyba nazywa sie hipok
                                        > ryzja.

                                        Jeżdże szybciej nż pozwalają na to przepisy , to prawda , ale nie zwalam winy za
                                        prędkość na innych , za zły stan dróg i ogólnie infrastruktury .




                                        > Gdy jezdzisz po Polsce tylko, to traktujesz warunki naturalne jak... warunki na
                                        > turalne. Gdy wracasz z kraju dotknietego cywilizacja (np. z Czech) ilosc bialyc
                                        > h tablic dokumentnie oszalamia. Na przyklad w Holandii ciagle mialem ciezka tra
                                        > ume. Jade sobie lokalna szosa, to chalupa, tu skrzyzowanie, a ja nie widzialem
                                        > zadnych znakow. Patrze na zdyscyplinowanych Holendrow. Ufff. Oni tez nie widzie
                                        > li. To moje przeczulenie wyniesione z Polski, gdzie kazda chalupa ma swoj znak.

                                        Przestań przesadzać , nie jest tak że każda chata ma znak a to że terenów
                                        zabudowanych jest może dużo to już nic na to nie poradzimy . Zamierzasz wyburzyć
                                        domy by można było usunąć bałe tablice ?




                                        > W cywilizowanym kraju, gdy ktos mieszka w naprawde luznej zabudowie, to trakto
                                        > wane jest to jak jego problem. Samochody nie zwalniaja.


                                        Nieprawda .



                                        >
                                        > Watek zaczal sie od policjantow, ktorzy olali (podobnie jak wiekszosc przepisow
                                        > ruchu drogowego) prawa pieszego na przejsciu. W naszym kraju kierowcow dyscypl
                                        > inuje sie maszynami, nie zwracajac uwagi na zdyscyplinowanie strozow prawa.

                                        Bo wypadków które powodują stróże prawa to margines . Zajmij się tymi wypadkami
                                        do których dochodzi codziennie .





                                        Oczywiscie
                                        > istnieja akcje, gdy przez np. 8 godzin danego dnia mamy akcje "pieszy ubrany n
                                        > a czarno, po pijaku idacy po niewlasciwej stronie jezdni i nie nierozrozniajace
                                        > go pobocza od jezdni". Akcja sie konczy i pieszy znowu jest swiety. W panstwach
                                        > , w ktorych przepisy sa przestrzegane, piesi tez przestrzegaja przepisow. Wyjat
                                        > kiem sa niektore miasta w scislym centrum (ogolnie w Skandynawii). Tu pieszy wc
                                        > hodzi nawet na czerwone i wie, ze auto sie zatrzyma.

                                        Nie tylko w Szwecji pieszy może spokojnie wejść na pasy nawet na czerwonym . We
                                        Włoszech też tak jest , we Francji również i Hiszpania też zbytnio nie odbiega
                                        od tego systemu .



                                        Za to w Hiszpanii czy
                                        > we Wloszech pieszy ma gorsze prawa niz ten z Polski.

                                        Bzdura , nie istnieje kraj w którym gorzej żyje się pieszemu i jeszcze w morde
                                        dostać może od frustrata za kierownicą .



                                        • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 10.12.07, 11:36
                                          Pisz wyraznie: wiekszosc kierowcow + habudzik moralista

                                          Jezdzisz szybciej i moralizujesz. Swieta inkwizycja!!! Ale wiesz co, ja tez nie zwalam winy na nikogo. Jezdze tak, aby cel osiagnac w jednym kawalku, nie dac sie zlapac na radar i najwazniejsze: trase po Polsce zrobic w jeden dzien. Innymi slowy jezdzimy zapewne podobnie, tylko ja nie moralizuje. Realia opisuje realistycznie.

                                          Chcialby, aby usunieto "tereny zabudowane" gdzie sie tylko da. Na przyklad w luzno rozrzuconych wsiach, z chalupami co 200-300 m i to oddalonymi od szosy o 100 m. Calosc ciagnaca sie na odcinku 10 km i po 500 m terenu niezabudowanego znowu kilkukilometrowy odcinek "zabudowany". Teren zabudowany to chodniki, gesta zabudowa i temu podobne. Chcialbym, aby szczegolnie w takich terenach juz nie zabudowanych stawiali radary. Chodzi o to, ze w miejscu, w ktorym raz na godzine jedzie autochton na traktorze nie nalezy jezdzic szybciej niz 90 km/h.

                                          Dobry czlowieku. Naprawde malo jezdzisz. Po pierwsze na zachodzie Europy ludzie buduja sie w skupiskach. I juz tylko z tego powodu nie ma tam niekonczoncych sie terenow zabudowanych. Kilometr, dwa i po klopocie. Nastepny miasteczko/wies za 5-10 km. Jezeli ktos ma widzenie zasadzic sie przy szosie w luznej zabudowie, to jego problem. Niezaleznie od bredni hipokryty-moralizatora ruch drogowy ma swoje prawa. W strefie scislej zabudowy kierowcy musza jechac powoli (nawet habudzik) i uwazac na ruch lokalny oraz pieszych. W zabudowie luznej, to nieliczni piesi powinni uwazac na samochody. Jezeli potrafisz, to zwroc uwaje, jak wyglada wiekszosc "stref zaploconych" w Polsce. Z reguly pies z kulawa noga nie wysciubia nosa z domu. Ruch pieszy jest marginalny. Jednak stoi jak byk 50 km/h. Ja staram sie zwolnic na tyle, ze takie rzeczy widze. Sprobuj pojezdzic wolniej, to sam zobaczysz o czym pisze.

                                          Ano slusznie. Wypadki, ktore powoduja stroze prawa to margines. Jezdzi ich tak malo, ze to kwestia statystyczna. Najwiecej kolizji maja, gdy wyjezdzaja z krzakow, po "patrolu" z suszarka ;)

                                          Najwyrazniej sa rozne Wlochy i Hiszpania.

                                          j.w.
                                          • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.tvp.pl 10.12.07, 18:25
                                            My tu piszemy o zupełnie czymś innym a Ty stosujesz temat zastepczy
                                            • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 11.12.07, 11:49
                                              Klopot z forma?
                                              • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 11.12.07, 14:20
                                                Formą czego ?
                                                • edek40 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 11.12.07, 14:26
                                                  Forma kogo! Forma niezniszczalnego habudzika!
                                                  • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 11.12.07, 14:41
                                                    Nie bardzo rozumiem o co Ci się rozchodzi sympatyczny człowieku . Nie wiem co
                                                    moja forma ma wspólnego z tym że w Europie z 50km/h zrobiono sobie ołtarzyk i
                                                    tego się kurczowo trzymają zarówno kierowcy jak i stróże prawa .
                                        • tbernard Re: Przykład idzie jednak z góry:( 10.12.07, 15:12
                                          > Bo wypadków które powodują stróże prawa to margines .
                                          Te ujawnione to może i margines.
                                          Zważywszy, że milicja i cała menażeria związana z wymiarem "sprawiedliwości"
                                          praktycznie jest bezkarna gdy ofiarą jest ktoś kto nie ma w rodzinie kogoś
                                          silniejszego z tego kręgu, to oni zawsze będą niewinni, choćby na pasach
                                          pieszego zabili gdy już pieszy znajdował się na drugiej połowie i o żadnym
                                          wtargnięciu nie może być mowy. Zresztą sam stwierdziłeś, że MO nawet nie na
                                          sygnale ma pierwszeństwo, bo mogą potem ściemniać, że łapą coś machali.
                  • kozak-na-koniu Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 19:44
                    Nie ubliżaj inwalidzie. Jemu po prostu znów zadzwoniło w uchu, więc się chwali
                    że wie w którym kościele...;-) Myślę, że cała ta dyskusja nie będzie miała
                    większego sensu, póki ktoś nie odważy się zrobić jakichś rzetelnych badań tego
                    złożonego problemu. Najłatwiej jest powiedzieć, że w Polsce to jest tak, a gdzie
                    indziej jest inaczej, więc Polska to syf a Polacy - banda chamów, brudasów,
                    nierobów, złodziei itd. Już pobieżna obserwacja sytuacji na polskich drogach
                    daje wiele do myślenia: najniebezpieczniej jest tam, gdzie zagęszczenie ruchu
                    jest największe, gdzie rożny ruch (pojazdów i pieszych, lokalny i tranzytowy)
                    jest przemieszany i nikt nawet nie próbuje skutecznie temu zaradzić. Co innego
                    przejścia na małych drogach lokalnych, co innego bezmyślnie rozmieszczone i źle
                    oznakowane przejścia na przelotowych arteriach "szybkiego ruchu", których w
                    odróżnieniu od "innych krajów" u nas wciąż jest multum. Niestety, zbyt często w
                    tej materii u nas odwala się robotę i działa po linii najmniejszego oporu...:-(
                    • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 21:29
                      Czego rzetelne badania chcesz zobaczyć ???? I zanim podasz czego , podaj swoje
                      mówiące co innego . Jeśli nie to wyjdzesz na takiego co opisał nejaki Crannmer :
                      wynurzenie , bleblacja , zanurzenie .
              • Gość: Poll Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 17:40
                To, że jeśli k
                > ierowca jedzie 50 km/h to pieszy, potłuczony, ale odejdzie żywy, a przy 100 km/
                > h zginie?

                To też mam na myśli . W Polsce w wypadkach ginie 2x wiecej ludzi niż za granicą
                . Oczywiście chodzi o te sama ilość wypadków i 2 x wiekszą śmiertelność . Nawet
                jeśli piesz wtargnie nispodziewanie na jezdnie z myślą samobójczą nie oznacza to
                że możemy go bezkarnie zabić . Jeśli bedziesz jechał 50 to on możliwe że
                przeżyje a jeśli bedziesz jechała 100km/h to zapewne go zabijesz . Ja rozumiem
                że to bedzie jego wina bo on wtargnął ale czy za to go zabijać ?

                Na własne oczy widziałem dwa wypadki śmiertelne z udziałem pieszego. W obu w
                > ypadkach pojazd prawie się nie poruszał. Raz osobowy samochód właśnie ruszał sp
                > od świateł, a młodemu chłopakowi sie spieszyło. Niestety doszło do trafienia, a
                > trzeba przyznać, że kierowca zatrzymał auto nieomal natychmiast. Chłopak uderz
                > ył w krawężnik i po ptokach. Drugi raz, to starsza pani, w którą uderzył autobu
                > s. Co tą panią powodowało nie wiem. Wyglądało to tak, jakby chciała wsiąść do a
                > utobusu, ale ten jeszcze jechał. Kobitka wyszła pod pędzący z predkościa powoln
                > ej muchy. Słychać było tępe PUK, kobieta padła z silnym krwotokiem z nosa. Siln
                > ym, to znaczy sikającym na kilkanaście centymetrów. Trup.

                Przytoczyłeś wypadki skrajne . Oczywiście można spaść z dywanu na podłoge i
                złamać sobie kark . Ja jednak przytaczam przykłady wypadków w których pieszy
                może mógł przeżyć gdyby kierowca jechał nie 100 a 50km/h . Ja nie bronie
                nierozgarniętych pieszych , ja tylko pisze że nierozgarnięty nie zasługuje na
                śmierć bo Tobie się śpieszy do pracy
                • Gość: :))) Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.acn.waw.pl 07.12.07, 22:30
                  Gość portalu: Poll napisał(a):
                  > W Polsce w wypadkach ginie 2x wiecej ludzi niż za granicą

                  Bo tam niemalże nie spotyka się ludzi w obrębie tras i szos. Pusto. U
                  nas dzieci babki lepią na poboczu, baby z grzybów wracają,
                  międzywioskowa komunikacja asfaltem kwitnie i masz wynik.

                  > . Oczywiście chodzi o te sama ilość wypadków i 2 x wiekszą
                  śmiertelność . Nawe
                  > t
                  > jeśli piesz wtargnie nispodziewanie na jezdnie z myślą samobójczą
                  nie oznacza t
                  > o
                  > że możemy go bezkarnie zabić .

                  A to co za bzdura? Jaką karę przewidujesz dla mnie, kiedy samobójca
                  (przykładowo zaszczuty przez Kruka - to częste zjawisko w Polsce)
                  wskoczy mi pod samochód?

                  > Jeśli bedziesz jechał 50 to on możliwe że
                  > przeżyje a jeśli bedziesz jechała 100km/h to zapewne go zabijesz .

                  Widziałem, jak kobieta po uderzeniu z prędkością mniejszą niż 50-tka
                  przeleciała kilka metrów w powietrzu. Ta 50-tka to mit. W strefie,
                  gdzie poruszają się ludzie dopuszczalna może być najwyżej 20-tka. A
                  że ludzie w Polsce łażą wszędzie a nie sposób ograniczyć prędkości aż
                  tyle, bo 50 km/h i tak NIKT nie przestrzega, to jest jak jest. Zabija
                  infrastruktura! Zrozum to wreszcie: głupio umieszczone pasy, brak
                  widoczności, pasy poprzez trasę szybkiego ruchu (która przez idiotę
                  została uznana za dróżkę osiedlową, a na takiej robi się pasy nie?),
                  źle wyprofilowane zakręty, koleiny, dziury, szkoły tuż obok tras
                  tranzytowych... można wymieniać jeszcze godzinę. Jak puścisz ogromny
                  ruch pomiędzy dziećmi, to raz na milion pojazdów będzie wypadek. U
                  nas się puszcza i wypadki są. Nie ma to nic wspólnego z kierowcami.
                  Oni nie chcą zabijać. Oni czasami popełniają błędy. Wzmocnione przez
                  organizatora ruchu doprowadzają do tragedii. A chce się to leczyć
                  kradnąc fotoradarami pieniądze kierowcom. Idea słuszna. Okradziony do
                  szczętu nie będzie mógł kupić benzyny, ruch się zmniejszy i wypadków
                  nie będzie. Coś w tym jest...

                  Ja rozumiem
                  > że to bedzie jego wina bo on wtargnął ale czy za to go zabijać ?

                  Obowiązkowa pierzyna na masce? Puchowe oponki? Rozumiem, że upity
                  rolnik zasnął w poprzek drogi, ale zaraz go za to zabijać?
                  • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 00:21
                    Gość portalu: :))) napisał(a):


                    > Bo tam niemalże nie spotyka się ludzi w obrębie tras i szos. Pusto. U
                    > nas dzieci babki lepią na poboczu, baby z grzybów wracają,
                    > międzywioskowa komunikacja asfaltem kwitnie i masz wynik.

                    Najwiecej ginie pieszych w miastach i miasteczkach . Nocne eskapady zbieraczy
                    czegoś tam to margines .





                    > A to co za bzdura? Jaką karę przewidujesz dla mnie, kiedy samobójca
                    > (przykładowo zaszczuty przez Kruka - to częste zjawisko w Polsce)
                    > wskoczy mi pod samochód?

                    A to co za bzdura z tymi samobójcami ? Najczęściej giną normalni a nie samobójcy
                    . Nie przewiduje żadnej kary dla Ciebie pod warunkiem że jechałeś ok 50km/h . Tu
                    nie chodzi o kare tylko o życie . Ty dla nagle wchodzącego , chorego , nie
                    wykształconego , nie znającego praw fizyki pieszego przewidujesz kare śmierci .


                    > > Jeśli bedziesz jechał 50 to on możliwe że
                    > > przeżyje a jeśli bedziesz jechała 100km/h to zapewne go zabijesz .
                    >
                    > Widziałem, jak kobieta po uderzeniu z prędkością mniejszą niż 50-tka
                    > przeleciała kilka metrów w powietrzu. Ta 50-tka to mit.

                    Ta 50 to może i mit ale zawsze 50 km/h daje o 10% szans więcej na przeżycie niż
                    60km/h a 100km/h nie daje tej szansy wcale .
                  • shp80 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 02:08
                    Gość portalu: :))) napisał(a):

                    > Gość portalu: Poll napisał(a):
                    > > W Polsce w wypadkach ginie 2x wiecej ludzi niż za granicą
                    >
                    > Bo tam niemalże nie spotyka się ludzi w obrębie tras i szos.

                    Nie szkodzi. W terenie zabudowanym jest u nas jeszcze gorzej. Kiedyś porównywałem liczbę ofiar w 2006 r wśród pieszych w 4mln Berlinie i w 400tys. Szczecinie. Wyszło, że w Szczecinie, jako pieszy, masz 6-krotnie większą szansę, by zginąć. Zresztą, jeździłem trochę po Berlinie. Różnicę w mentalności kierowców widać gołym okiem. System szkolenia naszych kierowców jest po prostu tandetny. W Polsce nie uczą odruchów, takich, jakie mają kierowcy niemieccy.
                    • kozak-na-koniu Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 09:00
                      shp80 napisał:

                      > . Zresztą, jeździłem trochę po Berlinie. Różnicę w mentalności kierowców widać
                      > gołym okiem.

                      Pieszych oraz innych również. W ogóle, w tym od dawna zmotoryzowanym kraju (w
                      1939 roku po Niemczech jeździło prawie 3,5 miliona samochodów - po Polsce 45
                      tysięcy; 3,5 miliona "dorobiliśmy się" dopiero w latach '80; teraz mamy około 14
                      milionów - ile mają Niemcy? Większa skala dotyczy porównania stopnia rozwoju
                      systemu dróg) ogólna mentalność komunikacyjna jest daleko bardziej zaawansowana
                      niż u nas, bo miała czas się wyrobić.

                      System szkolenia naszych kierowców jest po prostu tandetny. W Pols
                      > ce nie uczą odruchów, takich, jakie mają kierowcy niemieccy.

                      Żadne szkolenie nie nauczy Cię odruchów. Na to potrzeba czasu i praktyki.
                      Wszystkie szkoły w każdym miejscu na Ziemi uczą najbardziej podstawowych podstaw
                      (w Polsce niestety, przede wszystkim tępego przestrzegania ograniczeń prędkości
                      i parkowania z dokładnością do centymetra).
                      • habudzik Re: Przykład idzie jednak z góry:( 08.12.07, 19:14
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > shp80 napisał:
                        >
                        > > . Zresztą, jeździłem trochę po Berlinie. Różnicę w mentalności kierowców
                        > widać
                        > > gołym okiem.
                        >
                        > Pieszych oraz innych również.

                        Oczywiście że innych również z tym że pieszy o złej mentalności w Polsce ginie
                        sam a zła mentalność polskiego kierowcy szkodzi tylko innemu pieszemu .
                        Zajarzyłeś jaka to różnica ? Nikt nie pisze że w Berlinie tylko kierowcy mają
                        inną mentalność , piesi również , ale to kierowca o złej mentalności jest katem
                  • emes-nju Re: Przykład idzie jednak z góry:( 10.12.07, 11:49
                    Gość portalu: :))) napisał(a):

                    > Nie ma to nic wspólnego z kierowcami.
                    > Oni nie chcą zabijać. Oni czasami popełniają błędy.

                    No wlasnie NIKT nie chce zabijac. A jednak... A potem taki zabojca z przypadku nie dosc, ze slyszy zarzuty (czesto stojace w sprzecznosci z fizyka), to jeszcze slyszy, ze bandyta.

                    Sa jednak typy, ktore sa zbyt glupie, zeby umiec ocenic czy ich zachowanie jest bezpieczne czy nie (w sobote takiego widzialem - jechal srodkiem jednopasmowki, bo chcial wyprzedzac i wszystko co jechalo z przeciwka spychal na pobocze; zrejterowal dopiero jak ktorych kolejny TIR dal po swiatlach i mu nie ustapil). Takich trzeba eliminowac, ale jako, ze nie da sie zawsze i wszystkich, to nalezy budowac dorgi tak, zeby tacy kretyni jak najmniej zagrazali normalnym.
          • kozak-na-koniu Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 13:54
            Eee tam, to by dopiero skomplikowało sytuację... Prędzej już jakieś
            medyjalne akcyje, np pod tytułem "nie bądź głupi - nie daj się
            zabić", no i słynna już edukacja komunikacyjna od żłobka do trumny,
            a i tak rzeczywiste efekty przyjdą dopiero po latach, gdy
            wzorem "cywilizowanych" i od blisko już wieku zmotoryzowanych państw
            ludzie się przyzwyczają i przestaną stale robić eksparymenty w
            rodzaju: co jest twardsze, głowa, czy mur?
            • emes-nju Re: Przykład idzie jednak z góry:( 07.12.07, 14:02
              kozak-na-koniu napisał:

              > Eee tam, to by dopiero skomplikowało sytuację...

              Byc moze. Ale wreszcie postawiloby ja na nogach, a nie na glowie.

              Ja naprawde jestem przekonany, ze duza liczba zabitych pieszych, to ROWNIEZ (czepialskim zwracam uwage na to slowo!) wina tego, ze ludzie uwierzyli w to, ze pierwszenstwo daje im nietykalnosc - szczegolnie jak sa na bakier z fizyka.
              • Gość: rekrut1 Re: Przykład idzie jednak z góry:( IP: *.chello.pl 08.12.07, 14:36
                Dodam że mój instruktor mawiał:cmentarze są pełne tych co mili
                pierwszeństwo przejazdu.
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • kozak-na-koniu Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 17:10
                  Pierwszeństwo - pierwszeństwem... Tu chodzi o podstawowe odruchy
                  samozachowawcze. Zawsze dziwiło mnie dlaczego w tzw. "cywilizowanych" krajach ta
                  rzadko spotyka się pieszych i rowerzystów (a jeśli już - to dobrze widocznych)
                  lawirujących między pojazdami.
    • apache5 Re: Przykład idzie jednak z góry:( 09.12.07, 14:18
      Tam też są ludzie i mogą popełniać błędy. A co,mandat sam miał sobie wystawić -
      ma ulgi. Górnik to ma deputat węglowy,kolejarz prywatną stację, syn lekarza
      dodatkowe punkty na studia medyczne. Skasujcie wszystkie przywileje, wtedy
      będzie OK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka