Dodaj do ulubionych

Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly...

02.04.08, 16:47
A w zasadzie nie wybiegly, a wyjechaly - kilkoro na rolkach, kilkoro na deskach. Na szczescie na dosc lokalnej drodze, ale za to prosto pod jadacego powoli pana. Pan trabnal, wiec krolowie jezdni (gimnazjalisci) obrzucili go stekiem obelg (znam te wyrazy, ale staram sie ich nie uzwac nawet w myslach :-P ) - chyba go znali, bo mowili do niego "ty (...)" :-P

Pan pojechal, dzieci zostaly, ale lepsze miejsce do zabawy na jezdni znalazly kilkaset metrow dalej - na szerokim zakrecie o 90 szt. Zakrecie bez cienia widocznosci... Zanim, po wykonaniu telefonu na policje (10 min. oczekiwania), odjechalem, uslyszalem jeszcze kilka klaksonow i jedno hamowanie z bardzo krotkim, ale jednak piskiem opon.

Strasznie duzo dzieci ginie na polskich drogach. Z cala pewnoscia wszystkie z winy kierowcow. A najgorsi sa tacy kierowcy, ktorzy wchodza w zakret o 90 st. nie upewniwszy sie najpierw (pieszo?) czy za nim nie bawia sie grzecznie i calkiem nieszkodliwie nasze dziateczki - np. czy nie jada nam na spotkanie pod prad :-P

Acha - to nie bylo w strefie zamieszkania. 100 m przed szkola bylo ograniczenie do 30 km/h (prog zwalniajacy), ale przed szkola odwolywane przez skrzyzowanie. Calkiem zgodnie z przepisami (nie pisze o zdrowym rozsadku) mozna tam jechac dokladnie tyle samo, co po wiekszosci warszawskich wielopasmowych tranzytowek :-P Na szczescie o ile znakologowi zdrowy rozsadek jest obcy, maja go kierowcy. Na tej ulicy jeszcze nie spotkalem samochodu jadacego szybciej niz 40 km/h.
Obserwuj wątek
    • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 02.04.08, 18:18
      Nikogo nie bronię, ale... :) w Polsce mamy zdecydowanie za mało stref ruchu uspokojonego, czy stref zamieszkania. A miasto winno być dla ludzi..
      Koło mojego osiedla, na którym jeszcze nie ma zbyt dużego ruchu, chociaż kolejne osiedla rosną, jak grzyby po deszczu, wiele razy widuję dzieciaków i dorosłych sunących jezdnią na rolkach, deskorolkach itp..Wiele też razy słyszę, że nie ma gdzie u nas na nich jeździć .. Osobiście wolę już, jak ludzie szaleją na rolkach, niż z butelkami napojów wyskokowych pod bramami..
      Kiedyś, bodajże we "Wprost", podawane były miasta, w których mieszkańcy są najbardziej zadowoleni z życia. Dziwnym zbiegiem okoliczności w czołówce znajdowały się te, znane właśnie z przyjazności dla części niezmotoryzowanej.
      • Gość: rekrut1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.aster.pl 02.04.08, 18:50
        I znowu wypowiedz konfrontacyjna, stawiająca na przeciw siebie
        kierowców - pieszych - rolkarzy itp. W każdym społeczeństwie które
        chce się mienić cywilizowanym członek tego społeczeństwa powinien
        znać swoje miejsce. Inaczej zaczyna się anarchia. Szkoła jest dla
        uczniów(nie dla łobuzerii), jezdnia jest dla samochodów(nie dla
        deskorolkarzy), chodnik jest dla pieszych(nie dla samochodów), wódka
        jest dla ludzi. Jak któregoś z tych elementów brakuje należy się o
        niego upominać a nie łamać(lub pozwalać na łamanie) wszelkie zasady
        współżycia. Może to zbyt górnolotne ale prawdziwe. Dzieciaki giną bo
        szkoła wynajmuje ochronę ale dla nauczycieli nie dla nich, dorośli
        giną bo olewają czerwone światło, itd, itp. Przyjazne miasto to nie
        miasto z samochodami poruszającymi się 10km/h bo zatrują jego
        mieszkańców. A tak na marginesie czy nie odnosicie wrażenia że nasze
        osiedla sypialnie są usytuowane na parkingach? Bo ja tak. Po pracy
        nie idę do domu "jak biały człowiek" tylko uprawiam slalom by dostać
        się klatki schodowej. Więc o jakich przyjaznych miastach mówisz?
        Pozdr5.
        Pazdzioch
        • iberia.pl Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 02.04.08, 21:35
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

          > A tak na marginesie czy nie odnosicie wrażenia że nasze
          > osiedla sypialnie są usytuowane na parkingach? Bo ja tak. Po pracy
          > nie idę do domu "jak biały człowiek" tylko uprawiam slalom by
          dostać się klatki schodowej. Więc o jakich przyjaznych miastach
          mówisz?


          masz racje, ale doskonale wiemy, ze to wynika z tego, ze jak lat
          temu 30 albo i wiecej budowano osiedla to nikt nie przewidzial, ze
          kiedys bedzie normalnie w tym kraju i ludzie beda mieli samochody,
          nawet po kilka samochodow.
          Jak siegam pamiecia to 25 lat temu u mnie pod blokiem stalo raptem 5-
          8 aut, latwo bylo przyporzadkowac auto do sasiada.A teraz? Pewnie
          nawet babcie siedzace w oknach nie sa w stanie spamietac kto czym
          jezdzi :-).
          • Gość: rekrut1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.aster.pl 03.04.08, 00:19
            iberia.pl - owszem masz rację ale przez te lata nikt nic nie robił
            pomimo że wszyscy gołym okiem widzieli zachodzące zmiany. Może czas
            coś zacząć zmieniać skoro tak przywykliśmy do nicnierobienia że
            zaczynamy uważać dzieci bawiące się na jezdni za objaw "przyjaznego
            miasta"?
            Pozdr.
            Pazdzioch
          • Gość: hella Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.icpnet.pl 05.04.08, 09:18

            "> masz racje, ale doskonale wiemy, ze to wynika z tego, ze jak lat
            > temu 30 albo i wiecej budowano osiedla to nikt nie przewidzial, ze
            > kiedys bedzie normalnie w tym kraju i ludzie beda mieli samochody,
            > nawet po kilka samochodow."

            iberio, czy widziałaś nowe osiedle (zbudowane w ostatnich paru latach), na któym jest wystarczająco dużo miejsca dla samochodów? wg mnie jest jeszcze gorzej - ciasne uliczki, minimalistyczny parking (chyba dla gości) i horrendalne ceny garaży (rzadko kto wykupuje miejsce postojowe)- to wszytsko powoduje, ze na większości nowych osiedli uz w ogóle nie ma gdzie nogi postawić :/
        • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 09:56
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

          > I znowu wypowiedz konfrontacyjna, stawiająca na przeciw siebie
          > kierowców - pieszych - rolkarzy itp.

          Ale mi nie przeszkadza taki rolkarz na jezdni, doceniam jego pasję oraz łączę się w bólu, że miasto urządzane jest tylko pod samochody. :)

          > W każdym społeczeństwie które
          > chce się mienić cywilizowanym członek tego społeczeństwa powinien
          > znać swoje miejsce.

          A i owszem. Ale takie miejsca muszą jeszcze istnieć.

          > Inaczej zaczyna się anarchia.
          > Szkoła jest dla
          > uczniów(nie dla łobuzerii), jezdnia jest dla samochodów(nie dla
          > deskorolkarzy), chodnik jest dla pieszych(nie dla samochodów),

          A gdzie parkujesz samochód? Zawsze i wszędzie tylko na jezdni?
          Czy może rozjeżdżasz chodniki, przepisowo oczywiście? :)

          > Przyjazne miasto to nie
          > miasto z samochodami poruszającymi się 10km/h bo zatrują jego
          > mieszkańców.

          Byłeś kiedykolwiek w takim mieście poza granicami Polski, czy tak tylko teoretyzujesz? Oczywiście, że nie mówię tu o każdej ulicy, po której jeżdżą samochody, ale np. o takich zwykłych osiedlowych, czy lokalnych. Kiedyś już pisałem - Berlin to w większości strefy ruchu uspokojonego "tempo 30". A jaki procent takich ulic posiadają polskie miasta, nawet te z obwodnicami?

          > Więc o jakich przyjaznych miastach mówisz?

          W Polsce takich raczej nie uświadczysz. Przekraczając Odrę masz na to duże szanse.

          Pozdr
          Tomek
          • Gość: rekrut1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.aster.pl 03.04.08, 10:18
            shp80 - Nie gniewaj się, pięknie napisane tyle że bez sensu(czysta
            demagogia). W europie nie byłem tylko w Portugalii.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 16:18
              Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

              > shp80 - Nie gniewaj się, pięknie napisane tyle że bez sensu(czysta
              > demagogia).

              Ale masz jakieś wsparcie? :)

              > W europie nie byłem tylko w Portugalii.

              Zajrzyj do demagogicznych Niemiec, Holandii, Dani, Szwajcarii, Szwecji, czy Norwegii i, jak już trochę się zapoznasz z miejską przestrzenią, i tym, w jaki sposób jest ona kreowana, to podziel się uwagami.
              • Gość: icek Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.08, 15:54
                Mam wrażenie, że ludzie zwiedzający europę zza szyby własnego samochodu, wielu rzeczy po prostu nie są w stanie zobaczyć.
                I chyba lepiej napisać wprost o co chodzi, bo ironia słabo działa w internecie :-)

                Cały problem chyba jest bardzo głęboki, bo nie tylko dotyczy kreowania przestrzeni miejskiej, ale też mentalności mieszkańców.
                W Warszawie ktoś kto nie jeździ samochodem do pracy jest dziwadłem.
                W Berlinie 8-10 razy więcej ludzi używa rowerów niż w Warszawie.
                Rewelacyjnie rozwinięta jest komunikacja miejska sbany, ubany, autobusy itd...
                To wszystko powoduje, że mniej osób używa samochodów, a więc i mniej przestrzeni można przeznaczyć na parkingi.
                Ergo, robi się wreszcie miejsce dla ludzi.
                Tego u nas brakuje, wszędzie upycha się samochody, a dzieci przecież też muszą się gdzieś wyszumieć. Niestety u nas wszystko jak na razie odbywa się kosztem dzieci, pieszych, rowerzystów, zieleni...
                • Gość: morgan nie pobiegly na trawe bo tam nasrane przez psy IP: 193.120.116.* 04.04.08, 20:41
                  Jeszcze dodalabym do samochodow psy - wazniejsze niz dzieci, zielen, bezpieczna
                  przestrzen. W Polsce dzieci zostaly zepchniete z trawnikow przez psy - ktore
                  musza sie przeciez wybiegac gdzies no i wysrac. po prostu nie da sie przejsc.
                  Uwazam to za jedna z najbardziej szokujacych rzeczy polskich osiedli i parkow.
                  • Gość: szmatan Re: nie pobiegly na trawe bo tam nasrane przez ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.08, 09:56
                    osobiście nie byłem ale ponoć w UK jest gorzej
                • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 11:37
                  Gość portalu: icek napisał(a):

                  > To wszystko powoduje, że mniej osób używa samochodów, a więc i
                  > mniej przestrzeni można przeznaczyć na parkingi.
                  > Ergo, robi się wreszcie miejsce dla ludzi.

                  A Warszawie jest na odwrot niz w tej wysnionej Jewropie.

                  Komunikacji nie ma (jezeli stojac w korku po horyzont mam w zasiegu wzroku kilka autobusow i tramwajow, ktore sa tak napchane, ze ledwie jada, to jakos, to przy najszczerszych checiach, nie widze jak mieliby sie mieli w DOSTEPNEJ komunikaji zmiescic ci, ktorzy stoja w korku za kierownicami samochodow...), parkingow malo, a przestrzeni dla pieszych jakos tez za duzo nie jest... Do tego miazdzaca wiekszosc dalszej komunikacji (tej z "sypialniami"), to autobusy, ktore stoja w gigantycznych korkach razem z samochodami (wyprodukowanie buspasow na tranzytowkach owocuje niemoznoscia wjechania na te tranzytowki - przed wjazdami stoja samochody i autobusy). To ja wole SIEDZIEC w miekkim fotelu, wachac swiezo wyprana tapicerke i sluchac milej muzyki, niz stac w stojacym w korku autobusie, dopchniety jak sardynka obok sardynki wydzielajacej z siebie zapach rzeczonej, za to podlanej wczorajsza wodeczka :-P

                  Acha - zapraszam na rowerek do Warszawy...
          • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 11:16
            shp80 napisał:

            > Gość portalu: rekrut1 napisał(a):
            >
            > > I znowu wypowiedz konfrontacyjna, stawiająca na przeciw siebie
            > > kierowców - pieszych - rolkarzy itp.
            >
            > Ale mi nie przeszkadza taki rolkarz na jezdni, doceniam jego pasję
            > oraz łączę się w bólu, że miasto urządzane jest tylko pod
            > samochody. :)

            A mi przeszkadza.

            To znaczy... Dopoki go zza zakretu o 90 st. bez widocznosci, jadacego pod prad nie widze, to mi nie przeszkadza. Bo o nim nie wiem. A jak juz sie o nim dowiaduje, to, chorobcia, moze byc za pozno na zastanowienie sie czy mi przeszkadza czy nie...

            I tak na koniec. Sorry, ale jak pisze, ze katastrofalna infrastruktura (rownie jej brak) jest JEDNA Z PRZYCZYN zlych zachowan polskich kierowcow, czytam, ze to zadne usprawiedliwienie (mimo, ze nie pisze tego, zeby kogokolwiek usprawiedliwiac). Natomiast rolkarz czy deskarz na PUBLICZNEJ DRODZE jest ok. bo nie ma skateparkow... Zreszta niech sobie nawet jezdza po mniej uczeszczanych drogach, ale, na litosc!, niech nie traktuja kierowcow jak intruzow! Niech zadbaja o swoje bezpieczenstwo, bo nie chce byc morderca nawet kompletnego kretyna!

            Czy tylko kierowcy maja ponosic wszystkie konsekwensje zapoznienia cywilizacyjnego Polski?! I jeszcze placic za to naprawde ciezkie pieniadze?
            • Gość: rekrut1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.aster.pl 03.04.08, 11:44
              Ale mi nie przeszkadza taki rolkarz na jezdni, doceniam jego pasję
              > > oraz łączę się w bólu, że miasto urządzane jest tylko pod
              > > samochody. :)

              emes-nju - Kurde ja tego nie napisałem!
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 13:08
                Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

                > emes-nju - Kurde ja tego nie napisałem!

                Wiem :-)
          • Gość: Moni Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: 64.254.235.* 04.04.08, 17:42
            Sciezki dla rowerzystow i rolkarzy az sie prosza o wybudowanie!
            Tylko czy znajda sie na to pieniadze?
            • Gość: kaqkaba Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.tvtom.pl 07.04.08, 07:29
              Gość portalu: Moni napisał(a):

              > Sciezki dla rowerzystow i rolkarzy az sie prosza o wybudowanie!
              > Tylko czy znajda sie na to pieniadze?

              Nawet jak się znajdą to zrobią to z kostki po której na rolkach się wygodnie
              jeździć nie da.
      • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 10:56
        shp80 napisał:

        > (...) miasto winno być dla ludzi..

        A w miescie Warszawie, z braku komunikacji, nadal duza czesc mieszkancow MUSI jezdzic samochodami...

        > Osobiście wolę już, jak ludzie szaleją na rol
        > kach, niż z butelkami napojów wyskokowych pod bramami..

        Sadzac z jezyka jakim sie poslugiwali, za dnia zasyfiaja jezdnie (nie drozynki osiedlowe), a po zmroku, bramy.

        > Kiedyś, bodajże we "Wprost", podawane były miasta, w których
        > mieszkańcy są najbardziej zadowoleni z życia. Dziwnym zbiegiem
        > okoliczności w czołówce znajdowały się te, znane właśnie z
        > przyjazności dla części niezmotoryzowanej.

        Widocznie byly to miasta, w ktorych istnieje spelniajaca potrzeby mieszkancow komunikacja albo naprawde male miasta bez korkow i miedzynarodowego ruchu tranzytowego (na zupelnie przeciwnym biegunie niz praktycznie wszystkie duze polskie miasta, ktore sa malym koszmarem dla wiekszosci mieszkancow - pieszych i zmotoryzowanych).
        • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 16:36
          > Widocznie byly to miasta, w ktorych istnieje spelniajaca potrzeby mieszkancow k
          > omunikacja albo naprawde male miasta bez korkow i miedzynarodowego ruchu tranzy
          > towego (na zupelnie przeciwnym biegunie niz praktycznie wszystkie duze polskie
          > miasta, ktore sa malym koszmarem dla wiekszosci mieszkancow - pieszych i zmotor
          > yzowanych).

          Dla zmotoryzowanych koszmar polega przede wszystkim na tym, że są korki. Dla pieszych koszmar polega na tym, że zmotoryzowani zagarniają ostanie kawałki wolnej przestrzeni, w tym nawet te wąskie chodniki, na których w normalnych krajach się _nie parkuje_.
          A problemy z parkowaniem to bolączka każdego większego miasta. Powiesz "bo nie ma parkingów wielopoziomowych".. Tylko, że przeciętny przedstawiciel polskich kierowców musi zaparkować najlepiej przy swoim łóżku.. Już walczyłem z takimi, co mimo istnienia wielopoziomowego parkingu blokowali chodniki i drogi dla rowerów..
          • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 16:53
            shp80 napisał:

            > Dla zmotoryzowanych koszmar polega przede wszystkim na tym, że są
            > korki. Dla pieszych koszmar polega na tym, że zmotoryzowani
            > zagarniają ostanie kawałki wolnej przestrzeni, w tym nawet te
            > wąskie chodniki, na których w normalnych krajach się _nie parkuje_.

            Pol prawdy. Sie nie parkuje jak nikt nie patrzy - tak na prawde, to najbardziej zastawione chodniki i przejscia dla pieszych widzialem kilka lat temu w Niemczech :-) Tam tez nie ma gdzie parkowac i jak ludzie muszac cos szybko zalatwic, ryzykuja mandat. Zreszta, wedlug zeznan mojego znajomego Niemca, mandaty za parkowanie sa jedynymi mandatami jakie ma na koncie ;-) Chyba nie dostaja ich "za niewinnosc"?

            > A problemy z parkowaniem to bolączka każdego większego miasta.
            > Powiesz "bo nie ma parkingów wielopoziomowych"..

            Nie. Powiem natomiast, ze w Warszawie przestrzen mozliwa do wygospodarowania na parkingi, nie jest zagospodarowana optymalnie (czyli tak, zeby jak najmniej przeszkadzajac, upchnac jak najwiecej aut), a raczej tak, zeby miasto mialo jak najwieksze zyski. A zyski ma sie najwieksze generujac niedobory...

            > Tylko, że przeciętny przedstawiciel polskich kierowców musi
            > zaparkować najlepiej przy swoim łóżku..

            Nie tylko polskich! Wszedzie, gdzie jest zapotrzebowanie, a nie ma podazy, ten problem wystepuje. Jezeli masz wybor zaparkowac nieprawidlowo albo w ogole, to co wybierzesz? Duza czesc wybierze nieprawidlowo wiec logiczna konsekwencja jest zaparkowanie przy lozku - co to za zysk zaparkowac nieprawidlowo i jeszcze musiec kawal drogi zapierd... do lozka ;-P
            • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 05.04.08, 01:04
              emes-nju napisał:

              > Tam tez nie ma gdzie parkowac i jak ludzie muszac cos szybko zalatwic,
              > ryzykuja mandat. Zreszta, wedlug zeznan mojego znajomego Niemca, mandaty za par
              > kowanie sa jedynymi mandatami jakie ma na koncie ;-) Chyba nie dostaja ich "za
              > niewinnosc"?

              Pewnie nie. Sądzę jednak, że gdyby znajomy robił to samo w Polsce, to szasna na mandat za złe parkowanie byłaby nieporównywalnie mniejsza. Bo tak na dobrą sprawę nasze służby mundurowe problemu nielegalnego parkowania nie widzą - jedyną metodą na wyegzekowawanie czegokolwiek są niestety słupki..

              > > A problemy z parkowaniem to bolączka każdego większego miasta.
              > > Powiesz "bo nie ma parkingów wielopoziomowych"..
              >
              > Nie. Powiem natomiast, ze w Warszawie przestrzen mozliwa do wygospodarowania na
              > parkingi, nie jest zagospodarowana optymalnie (czyli tak, zeby jak najmniej pr
              > zeszkadzajac, upchnac jak najwiecej aut),

              Spotkałem się z opinią, że Wawie miejsca przeznaczone na parkingi zajmują więcej przestrzeni, niż w Berlinie, choć nie wiem, jak to w rzeczywistości wygląda.

              > > Tylko, że przeciętny przedstawiciel polskich kierowców musi
              > > zaparkować najlepiej przy swoim łóżku..
              >
              > Nie tylko polskich! Wszedzie, gdzie jest zapotrzebowanie, a nie ma podazy, ten
              > problem wystepuje.

              Ale w wielu takich zagranicznych miastach dosyć sprawnie działa coś takiego, jak park@ride. Są zlokalizowane główne parkingi na obrzeżach, przy głównych punktach przesiadkowych, do których dojeżdża się zbiorkomem, rowerem itp.. W takiej sytuacji nie każdy musi dojeżdżać do samego celu samochodem i jest nieco więcej miejsca dla tych, którzy z różnych powodów muszą.
              Wiadomo, że zapotrzebowanie na parkingi samochodowe, w niektórych miejscach zawsze będzie większe, niż to, co może zaoferować miasto. Skoro wiadomo, że tak będzie, to po co upychać kolejne parkingi, które zabierają kolejną cenną przestrzeń? Do tej pory ludzie powinni się już chyba nauczyć, że nie ma tak pięknie, jak w reklamach, gdzie widać jeden samochód sunący wśród górskiego pejzażu :) Tylko, że u ludzi nie ma globalnego myślenia. A jak ktoś zacznie sugerowac takie globalne myślenie, to cię zaczną przyrównywać do kogoś z ustroju panującego w poprzedniej epoce :)

              > Jezeli masz wybor zaparkowac nieprawidlowo albo w ogole, to
              > co wybierzesz?

              Mi nie szkodzi kilkusetmetrowy spacer. Czasami, jak już muszę, wjeżdżam do śródmieścia samochodem, parkuję, gdzie mogę to zrobić legalnie i dygam na nogach. Ale są tacy, którzy zaparkują, kupią coś, wsiądą do samochodu, przejadą kilkadziesiąt, kilkaset metrów i znów zaparkują, wysiądą itp.. I proszę mi tu nie wyjeżdżać, że z lodówkami, czy innymi kredensami wszyscy jeżdżą :)
              • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 12:15
                shp80 napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > (...) wedlug zeznan mojego znajomego Niemca, mandatyza
                > > parkowanie sa jedynymi mandatami jakie ma na koncie ;-) Chyba nie
                > > dostaja ich "za niewinnosc"?
                >
                > Pewnie nie. Sądzę jednak, że gdyby znajomy robił to samo w Polsce,
                > to szasna na mandat za złe parkowanie byłaby nieporównywalnie
                > mniejsza.

                Czyli od Polaka parkujacego gdzie popadnie rozni sie tylko kosztami takiego parkowania :-P

                > Bo tak na dobrą sprawę nasze służby mundurowe problemu nielegalnego
                > parkowania nie widzą

                Jak wyjda z krzakow w celu wykonania akcji "wolny chodnik", to widza.

                > > Nie tylko polskich! Wszedzie, gdzie jest zapotrzebowanie, a nie
                > > ma podazy, ten problem wystepuje.
                >
                > Ale w wielu takich zagranicznych miastach dosyć sprawnie działa coś
                > takiego, jak park@ride.

                W Warszawie jest cos takiego! O ile sie nie myle nadal do parkingow dojazdy nie ma... Ale parkingi przy JEDYNEJ linii metra sa! Jewropa :-P

                > > Jezeli masz wybor zaparkowac nieprawidlowo albo w ogole, to
                > > co wybierzesz?
                >
                > Mi nie szkodzi kilkusetmetrowy spacer.

                Noooo... Z laptopem, rolka papieru do prezentacji, tablica do prezentacji, stojakiem, rzutnikiem multimedialnym. A najlepiej jak w czasie tego spaceru wieje i pada :-P

                Zapraszam w warszawskie dzilnice "biznesowe" na Mokotowie gdzie nowiutkich budynkow jest bardzo duzo, a parkingow tyle, ile w czasach, gdzy byla to dzielnica chylacych sie ku upadkowi magazynow Centralnych Zakladow Centralnie Zdecentralizowanych :-P
          • Gość: mmmnnn Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: 193.120.116.* 04.04.08, 20:50
            No wlasnie - w polskich miastach parkuje sie doslownie wszedzie, w kazdym
            dostepnym miejscu, na chodnikach w kazdej pozycji, chaos. Kierowcy jezdza po
            chodnikach, zeby dostac sie do upatrzonego miejsca, po tym wzgledem to dziki
            zachod (albo wschod). W zachodnich krajach tego nie ma, zwykle miejsca sa
            wyznaczone wzdluz ulicy i tyle. Jesli powoduje to ze jakas poboczna uliczka
            staje sie waska to po prostu kierowcy sie przepuszczaja, zaleznie ktoremu pasuje
            zjechac.
        • Gość: robertrobert1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.broadband.pl 03.04.08, 22:24
          emes-nju napisał:

          > A w miescie Warszawie, z braku komunikacji, nadal duza czesc
          mieszkancow MUSI j
          > ezdzic samochodami...

          W miescie Warszawie jest calkiem sprawna komunikacja oparta na
          autobusach, tramwajach, metrze i koleji podmiejskiej. Jesli ktos nie
          ma ochoty tloczyc sie w srodkach komunikacji zbiorowych ani tez
          beczynnie czekac na przystankach moze zawsze skorzystac z roweru. Od
          ponad 6 lat jezdze po Warszawie na rowerze i jakos nie czuje w tym
          problemu.
          A samochodem jezdze jak musze czyli jak musze zawiesc chore dziecko,
          ciezarna zone, telewizor. Tymczasem wiekszosc kierowcow wsiada do
          samochodu nie kiedy musi tylko kiedy chce bo czy dojazd samochodem
          na odleglosc 2 km jest przymusem?



          > Widocznie byly to miasta, w ktorych istnieje spelniajaca potrzeby
          mieszkancow k
          > omunikacja albo naprawde male miasta bez korkow i miedzynarodowego
          ruchu tranzy
          > towego (na zupelnie przeciwnym biegunie niz praktycznie wszystkie
          duze polskie
          > miasta, ktore sa malym koszmarem dla wiekszosci mieszkancow -
          pieszych i zmotor
          > yzowanych).
          >

          I tu masz racje bo czyz nie nazwac koszmarem przeksztalcanie boisk
          szkolnych na osiedlowe parkingi lub place do nauki jazdy zmuszajac w
          ten sposob mlodziez do zabawy na ulicy?
          • klemens1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 08:50
            > Jesli ktos nie
            > ma ochoty tloczyc sie w srodkach komunikacji zbiorowych ani tez
            > beczynnie czekac na przystankach moze zawsze skorzystac z roweru.

            Zwłaszcza gdy do pracy jest 22 km w jedną stronę i niekoniecznie na miejscu jest
            prysznic.
            • robertrobert1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 14:03
              klemens1 napisał:

              > > Jesli ktos nie
              > > ma ochoty tloczyc sie w srodkach komunikacji zbiorowych ani tez
              > > beczynnie czekac na przystankach moze zawsze skorzystac z roweru.
              >
              > Zwłaszcza gdy do pracy jest 22 km w jedną stronę i niekoniecznie
              na miejscu jes
              > t
              > prysznic.

              22 km dal samochodu. Rowerem zapewne jest krocej np 15 km a to tylko
              45 jazdy. A czy prysznic jest potrzebny?... nie sadze. Wszystko
              zalezy od kondycji. Znam ludzi, ktorzy jezdzac cale zycie samochodem
              po przejechaniu 2 km sa zalani potem natomiast ci, ktorzy jezdza
              rowerem caly czas jazde do pracy traktuja jako spacer a przeciez po
              spacerze nie bierze sie prysznicu, nieprawdaz?
              • Gość: szmatan Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: 91.198.246.* 04.04.08, 14:38
                pojeźdź rowerem, a potem pisz takie bzdety
                • robertrobert1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 21:23
                  Gość portalu: szmatan napisał(a):

                  > pojeźdź rowerem, a potem pisz takie bzdety


                  Jezdze do pracy podobne dystanse od 5 lat wiec to nie sa bzdety. Ale
                  zapewne dla ciebie, marny czlowieczku nie potrafiacy ruszyc sie bez
                  samochodu, takie odleglosci sa niewyobrazalne, nieprawdaz?
              • klemens1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 14:40
                > 22 km dal samochodu. Rowerem zapewne jest krocej np 15 km a to tylko
                > 45 jazdy.

                Niestety, tyle samo. Skrótami się nie da, chyba że przez poogradzane osiedla, ale
                wtedy czas przejazdu będzie dłuższy.
                A prysznic jest potrzebny.
                Gdybym do pracy miał max. 10 km, to pewnie bym rowerem jeździł, bo nawet
                ślimacząc się (a więc nie pocąc) dojechałbym w ok. 45-50 min. Ale 22 km to trochę za
                daleko i za długo.
                • shp80 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 05.04.08, 01:13
                  > Ale 22 km to troc
                  > hę za
                  > daleko i za długo.

                  A park@ride? Dojeżdżasz samochodem do miejsca, gdzie jazda jeszcze przypomina jazdę, ściągasz rower albo wsiadasz do KM i dojeżdżasz tam, gdzie chcesz, bez większych problemów z parkowaniem, bez korków itp.. Oczywiście ja nic nie narzucam.. Może być tak, że samochodem i tak dojeżdżasz szybciej i nie ma to większego sensu.. Ale jest to jakaś opcja "kasująca" argument o zbyt dużej odległości..
                  • Gość: szmatan Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.08, 11:11
                    trzeba pamiętać o kradziejstwie. stary, brzydki rower nie zostanie ukradziony
                    przez profesjonalnego złodzieja (nie przyda mu się) a jak będzie przypięty to
                    nie zostanie zabrany przez złomiarzy
                    • robertrobert1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 21:29
                      Gość portalu: szmatan napisał(a):

                      > trzeba pamiętać o kradziejstwie. stary, brzydki rower nie zostanie
                      ukradziony
                      > przez profesjonalnego złodzieja (nie przyda mu się) a jak będzie
                      przypięty to
                      > nie zostanie zabrany przez złomiarzy

                      Teoretyzujesz i czy znasz to z autopsji? Przez 5 lat ani mi nie
                      ukradki roweru ani mi nie ukradli najmniejszej czesci a rower mam
                      taki, ze zarowno zlomiarz jak i znawca mialby chrapke. Tak wiec
                      panie szmatan , zanim nastepnym razem zaczniesz cos pisac to
                      przemysl czy warto...
                  • klemens1 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 08:18
                    Jeżdżę o takich porach że jedzie się jeszcze dobrze albo już dobrze.
                    Jeżeli już, to prędzej bym przetransportował rower metrem i od metra pojechałbym
                    rowerem do pracy - będzie wtedy coś ok. 9 km.
          • edek40 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 05.04.08, 10:43
            Czy Ty aby na pewno o tej samej Warszawie piszesz, obok ktorej ja mieszkam. Na pokonanie 27 km do pracy samochodem potrzebuje z reguly nie wiecej niz troszke ponad godzine. Komunikacja czesto blisko dwie. Naturalne jest chyba, ze panstwowy moloch PKP nie jest w stanie dopasowac rozkladu jazdy do potrzeb ludnosci, wiec w godzinach szczytu pociagi kursuja z ta sama czestotliwoscia, jak poza. Oczywiste jest rowniez ze do pociagu nie da sie wejsc oraz to, ze godzine pozniej pociagi jada puste, wiec PKP rozwaza likwidacje czesci polaczen z uwagi na nierentownosc. Na pierwszy ogien planuja wywalic dwa pociagi miedzy 8.00 a 10.00. Co wiecej, panstwowy moloch, utrzymywany z naszych podatkow, za nic nie moze dogadac sie z miastem w kwestii rozliczen za wspolny bilet. Zapewne najwazniejszym argumentem jest to, ze PKP dysponuje wiekszym taborem i moze przejechac autobus.

            3/4 linii metra nie zasluguje nawet na wspomnienie, bo to wstyd, a nie chluba.
          • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 12:36
            Gość portalu: robertrobert1 napisał(a):

            > W miescie Warszawie jest calkiem sprawna komunikacja oparta na
            > autobusach, tramwajach, metrze i koleji podmiejskiej.

            Ale zanim to napisales, sprobowales skorzystac z tej swietnej komunikacji w godzinach szczytu? Wiesz... To co namalowane na planie komunikacji wyglada tak samo imponujaco, jak imponujace w realu nie jest... Najlepiej zorganizowana jest komunikacja z wszelkiej masci "sypialniami" - sklada sie praktycznie WYLACZNIE z autobusow. A autobusy tkwia w korkach. Nawet wymalowanie buspasow nic nie zmienia, bo "wyjecie" jednego z dwoch czy trzech pasow z tranzytowki, tak kompletnie ja paralizuje, ze nie sposob w te tranzytowke wjechac (najlepszy przyklad - Warszawski Tarchomin i kompletnie stojacy wjazd na Modlinska).

            > Od ponad 6 lat jezdze po Warszawie na rowerze i jakos nie czuje w
            > tym problemu.

            Dopoki swojego na sciezce dla rowerow nie polamalem, to jezdzilem rowerem, ale problem byl zawsze. Prowadze firme i czasem musze cos przewiesc... Z domu do pracy (15 km - rowerem dalej niz samochodem z braku sciezek przy trasach szybkiego ruchu), z pracy do klienta (duze rzeczy i czasem daleko), z pracy do domu.

            > I tu masz racje bo czyz nie nazwac koszmarem przeksztalcanie boisk
            > szkolnych na osiedlowe parkingi lub place do nauki jazdy zmuszajac
            > w ten sposob mlodziez do zabawy na ulicy?

            Ale... Potrafisz pokazac jakis przyklad takiego dzialania? Bo ja sie z tym nie spotkalem. No, ale mi IDEOLOGICZNIE nie przeszkadza to, ze szkola PO GODZINACH nauki wynajmuje czesc boiska na placyk manewrowy. (Ideologicznie przeszkadza mi w ogole idea nauki jazdy na placykach :-P )
      • bamjozia Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 07.04.08, 05:36

        Koszmarnie niebezpiecznie jest w Suchem przy drodze powiatowej nr:1651K przy
        trasie Poronin-Ząb.
    • Gość: harthausen Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.gdynia.mm.pl 02.04.08, 18:54
      rozumiem, że oprócz wytknięcia tej bzdury tu, na forum zrobiłeś szum tamże i zgłosiłeś to partactwo do Wydziału Komunikacji oraz na jakiś posterunek?
      Tu na forum można pisać wszystko, to owszem dużo, tyle, że nieskutecznie.

      Moja małżonka pisze mejla do UM, broń Boże anonimowo, przedstawia się, do tego wzmianka o wiadomości do naszej lokalnej gazety. Wierz mi, działa. 3 ograniczenia prędkości, jedna inna organizacja ruchu na krzyżówce (zamiana podporządkowań) i ze 3 leżące policjanty .

      • jane14 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 02.04.08, 22:42
        >... Wierz mi, działa. 3 ograniczenia prędkości, jedna inna organizacja ruchu na
        krzyżówce (zamiana podporządkowań) i ze 3 leżące policjanty .

        No to ona należy do tej waaaaaadzy !!!
        Emes już jej chyba nie lubi, za te 3 ograniczenia + trzech śpiochów.
        • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 11:24
          jane14 napisał:

          > Emes już jej chyba nie lubi, za te 3 ograniczenia + trzech
          > śpiochów.

          Czy ograniczenia te sa na wielopasmowej tranzytowce z powodu "matki waszej", czy na lokalnej drozynce gdzie "matka wasza" jest do zaakceptowania?

          Czy ci "spiacy policjanci" urywaja mi kola i wydech (wiekszosc - przejazd przez nie jest identyczny podjazd pod wysoki kraweznik), czy tez sa wystarczajaco "agresywne", zeby zmusic IDIOTOW do zwolnienia, ale bez urywania kol NORMALNEJ WIEKSZOSCI?
          • jane14 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 11:56
            Tego to ja nie wiem, ale pamietam kiedyś wspominałem ze znaki
            szczególnie ograniczeń predkości są czesto stawiane z inicjatywy
            lokalnych społeczności, a wiec OBYWATELI którzy nie chcą mieszkać w
            dziczy.
            Ale ty z uporem winisz urzedasów zapominajac, że w tych "trzech
            chałupach" tez mieszkaja ludzie i też płacą podatki jak ty i maja
            dokładnie takie samo prawo głosu jak ty. I nie maja ochoty być
            rozjeżdzani tylko dlatego, że idą do sklepu czy do sasiada po
            drugiej stronie jezdni.
            • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 13:13
              jane14 napisał:

              > Ale ty z uporem winisz urzedasów zapominajac, że w tych "trzech
              > chałupach" tez mieszkaja ludzie i też płacą podatki jak ty i maja
              > dokładnie takie samo prawo głosu jak ty.

              No wlasnie...

              Pominmy te podatki, ktorych rolnicy nie placa, ale kazdy ma prawo glosu, a decydowac powinna wiekszosc. Czyli, zgodnie z tym, co TY napisales, absolutnie niedopuszczalne jest, zeby kilkudzisieciu mieszkancow tseh halup pode lasem moglo blokowac ruchu np. kilku tys. samochodow na godzine ;-P Jak demokracja, to na calego!

              > I nie maja ochoty być rozjeżdzani tylko dlatego, że idą do sklepu
              > czy do sasiada po drugiej stronie jezdni.

              A ja nie ma ochoty jechac poprzez tsy halupy pode lasem z predkoscia raczego rowerzysty dlatego, ze dwa razy na dobe ktos moze chciec przejsc przez jezdnie. Jak demokracja, to na calego! Wiesz... Wiekszosc rzadzi :-P
              • jureek Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 18:32
                emes-nju napisał:

                > Jak demokracja, to na calego! Wiesz... Wiekszosc rzadzi :-P

                Ciekawie pojmujesz demokrację. Jak dla mnie demokracja nie polega tylko na tym,
                że większość rządzi. Taki ustrój bez wbudowanych mechanizmów prawnych
                gwarantujących przestrzeganie praw mniejszości i prawa w ogóle bardzo szybko
                przerodziłby się w najgorszą dyktaturę. Nie zapominajmy, że większość Niemców
                popierała Hitlera. Czyli było jak najbardziej demokratycznie wegług Twoich
                kryteriów.
                Jura
                • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 12:41
                  jureek napisał:

                  > emes-nju napisał:
                  >
                  > > Jak demokracja, to na calego! Wiesz... Wiekszosc rzadzi :-P
                  >
                  > Ciekawie pojmujesz demokrację.

                  Kpie sobie z Jane. To on pisze o podatkach i prawie glosu, wiec ja pokazuje, ze glosow przeciw ograniczeniom z powodu tseh halop pode lasem jest miazdzaco wiecej niz mieszkancow tych halop. To nie ja powolalem sie na te mechanizmy, a tylko wykazalem sprzecznosc w obliczeniach :-P
                  • jane14 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 13:56
                    Zanim zaczniesz kpic to przyjmij do wiadomości, że w Polsce niewiele
                    ludzi zyje tylko z rolnictwa a i ci płaca podatki.
                    A skoro tych głosów przeciw jest tak miażdząco wiecej no to jaki
                    problem. Napisz ustawę o nowelizacji PORD. Tylko sie pospiesz bo was
                    ubywa a "chałup" przybywa.
                    Proponuje na poczatek kilka artukułów.

                    ART XX1.
                    Zabrania sie stawiania znaków w miejscach gdzie wszyscy, zwyczajowo
                    jeżdża ponad 100/h.

                    ART XX2
                    Patrol kontrolujacy predkość powinien przezd uruchomieniem radaru
                    zawiadamiac kierujacych o swym zamiarze i miejscu pomiaru
                    telefonicznie lub pocztą.

                    ART XX3
                    Zabrania sie pieszym noca przechodzić przez jezdnie. Pieszy jest
                    zobowiazany odczekać z dala od jezdni do świtu.

                    ART XX4
                    Przejście przez nieoświetlona wysepke jest dopuszczalne pod
                    warunkiem rozpalenia ogniska.

                    ART XX5
                    Z obowiazku zachowania szczególnej ostrożności, zwolnione są osoby
                    posiadajace dochody z działalnosci pozarolniczej.

                    Powodzenia w głosowaniu.
                    • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 04.04.08, 14:36
                      Nastepny o binarnym widzeniu swiata...

                      Ale nadal jestes moim GURU :-D
      • Gość: biada Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.08, 23:41
        Biada temu krajowi, w którym dzieci na rolkach będą zajmować jezdnie
        zamiast chodników, gdzie na byle telefon mieszkańca będzie się
        robiło przed jego domem próg zwalniający dla babci i autostradę dla
        wnuczka na rolkach.
        Oj biada.
        pozdr
      • edek40 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 10:57
        No tak. Obywatel pisze, wladza stawia. A potem policjant opowiada, jak na czterdziestce, w terenie zabudowanym zlapal pewna pania, ktora jechala bodaj 70 km/h. Stwierdzila on, ze pan policjant nie moze jej ukarac, bo to ona wnioskowala o te 40 km/h :)
        • tiges_wiz Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 10:58
          moze to ta sama?
      • emes-nju Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 11:18
        Gość portalu: harthausen napisał(a):

        > rozumiem, że oprócz wytknięcia tej bzdury tu, na forum zrobiłeś
        > szum tamże i zgłosiłeś to partactwo do Wydziału Komunikacji oraz na
        > jakiś posterunek?

        Cytuje:

        "(...) Zanim, po wykonaniu telefonu na policje (10 min. oczekiwania), odjechalem (...)"

        Koniec cytatu.
      • Gość: titta Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... IP: *.botany.gu.se 04.04.08, 13:25
        Zamiast jednej obwodnicy i lania dla dzieciakow?
    • inguszetia_2006 Re: Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly... 03.04.08, 20:42
      Witam,
      Z dziećmi to już tak jest, że same kłopoty z nimi;-)Kilka dni temu
      wracam z córą do domu, żar się z nieba leje, klima wyłączona, bo gil
      do pasa wisi,a córa jęczy; "Gorąco mi..." No to mówię tak; "To
      trzeba się rozpiąć, zdjać szalik itd." Przyjeżdżam do domu,
      patrzę... a ta pierdoła wypięła się z fotelika dla dzieci;-) Jechała
      bez pasów;-) "No bo Ty mi kazałaś się rozpiąć"... Dziecięca
      wyobraźnia nie zna granic;-) Może historia nie do końca "na temat",
      ale ku przestrodze.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • emes-nju Odslona druga 04.04.08, 12:49
      Wjezdzam na Al. Solidarnosci z Wislostrady. Jedzie sie uliczka, przy ktorej sa parkingi dla autobusow dowozacych wycieczki na Stare Miasto. I coz widze?

      Kilkudzisiecioosobowa wycieczka mlodziezy szkolnej na zakrecie drogi przechodzi PRZEZ lancuchy (brak jednego slupka spowodowal, ze lancuchy byly na wysokosci ok. 50 cm - ale byly...) i, prowadzona przez kilka pan nauczycielek (!), wchodzi prosto pod nadjezdzajce auta. Dla ulatwienia dodam, ze do bezpiecznego i nie wymagajacego skakania przez lancuchy przejscia na prostym odcinku drogi bylo jakies 15-20 m...

      Takie beda Rzeczypospolite...
      • soffia75 Re: Odslona druga 04.04.08, 14:31
        Na moim osiedlu ulubioną zabawą młodzieży w wieku koniec podstawówki/gimnazjum
        było swego czasu wyskakiwanie znienacka przed przejeżdżające samochody. Fakt, że
        na drodze osiedlowej jeździ się wolniej, ale mimo to niełatwo było wyhamować,
        jak wyskakuje człowiekowi przed maskę rozbawiony nastolatek, najpierw umiejętnie
        chowający się między autami na parkingu lub za wiatą na przystanku.
        I zabawa druga: przebieganie na przejściu dla pieszych przed jadącymi
        samochodami na drodze dwupasmowej (na wylocie z miasta, więc samochody sie
        rozpędzają). Młodzieńcy są zachwyceni - są na pasach, więc "wszystko im wolno",
        a kierowca ma obowiązek się zatrzymać i ich przepuścić. Tylko drogi hamowania
        zapomnieli sobie obliczyć...

        Może ktoś wreszcie wbiłby takim małolatom do głowy, że samochód to nie hulajnoga
        i może im naprawdę zrobić krzywdę...
        • robertrobert1 Re: Odslona druga 04.04.08, 14:38
          soffia75 napisała:


          > I zabawa druga: przebieganie na przejściu dla pieszych przed
          jadącymi
          > samochodami na drodze dwupasmowej (na wylocie z miasta, więc
          samochody sie
          > rozpędzają). Młodzieńcy są zachwyceni - są na pasach,
          więc "wszystko im wolno",
          > a kierowca ma obowiązek się zatrzymać i ich przepuścić. Tylko
          drogi hamowania
          > zapomnieli sobie obliczyć...
          >
          > Może ktoś wreszcie wbiłby takim małolatom do głowy, że samochód to
          nie hulajnog
          > a
          > i może im naprawdę zrobić krzywdę...

          A moze by tak nalezaloby dostowac predkosc do znakow bo wylatowka to
          jeszcze nie autostrada i jazda z predkoscia 50 km/h jest
          obowiazujaca.
          • soffia75 Re: Odslona druga 05.04.08, 00:33
            robertrobert1 napisał:
            > A moze by tak nalezaloby dostowac predkosc do znakow bo wylatowka to
            > jeszcze nie autostrada i jazda z predkoscia 50 km/h jest
            > obowiazujaca.

            Otóż, nie do końca - ta droga to obwodnica miasta, na której dozwolona prędkość,
            wg znaków drogowych, wynosi 70 km/h (czyli wg mentalności większości polskich
            kierowców, jeździ się tędy ok. 90 km/h...). Ponieważ jest to krajowa "piątka",
            gna tędy sporo aut, zwłaszcza transport ciężarowy, który 50-tką jeździ od
            wielkiego dzwonu, za to bardzo lubi się ścigać na równoległych pasach.

            Oczywiście, pieszy ma pierwszeństwo na pasach, ale nie jest "świętą krową",
            tylko powinien brać poprawkę na ograniczenia techniczne samochodu (droga
            hamowania). Samochód niestety nie zatrzyma się w miejscu - zwłaszcza, jeśli jest
            to klasyczny przypadek wtargnięcia na pasy, co gorsza, dla zabawy.
        • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 14:43
          a może by tak jeden z drugim pomyślał że, nawet jeżeli nie można wbiegać
          bezpośrednio pod nadjeżdżające auto, to pieszy nadal ma na pasach bezwzględne
          pierwszeństwo, i kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa. to samo na
          przejeździe dla rowerów
          • tiges_wiz Re: Odslona druga 04.04.08, 14:52
            przy 50 km/h droga hamowania moze wyniesc nawet do 30 m (na zablokowanych kolach
            jeszcze wiecej), zakladajac 0.3s na reakcje (ooo ... przy wypoczetym i zdrowym
            kierowcy), 0.5 na zadzialanie hamulcow i wspolczynnik przyczepnosci 0.7 (asfalt).

            Art. 14. Zabrania się:

            1. wchodzenia na jezdnię:
            a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,

            (pamietaj pieszy o tym, bo moze sie okazac, ze bedziesz polamany i przyjdzie
            jeszcze kierowcy placic odszkodowanie)

            b. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

            2. przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;

            3. zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas
            przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;

            4. przebiegania przez jezdnię;

            www.policja.pl/portal/pol/71/6714/Wypadki_drogowe_w_Polsce_w_2006r.html
            i jak tu mozna sprawdzic czesto wlasnie pieszy jest uznany winnym.
            • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 15:00
              ja o tym wiem, nawet wspomniałem o tym kretyńskim przepisie w swojej poprzedniej
              wypowiedzi, ale w dalszym ciągu nie zmienia to faktu pierwszeństwa pieszego na
              pasach (i rowerzysty na przejeździe).

              nie bronię dzieciaków o których wspominałeś, tylko zwracam uwagę na to że
              pieszego nie obchodzi ile ty jedziesz i jakie masz hamulce - to leży na twojej
              głowie, i jeżeli zbliżasz się do przejścia dla pieszych to musisz zachować
              szczególną ostrożność, dostosować prędkość do warunków panujących itd. - co
              oznacza że na przejściu dla pieszych masz się spodziewać pieszych. pieszy nie
              musi obliczać drogi hamowania - wystarczy żeby nie wchodził pod bezpośrednio
              nadjeżdżający pojazd (dokładność tego przepisu powala, ale niestety on istnieje)
              • emes-nju Re: Odslona druga 04.04.08, 15:06
                Gość portalu: szmatan napisał(a):

                > (...) zwracam uwagę na to że pieszego nie obchodzi ile ty jedziesz
                > i jakie masz hamulce

                A powinno...

                Praw fizyki nie zmienisz i radosny wyskok pod kola zachowujacego ostroznosc, wiec ledwie toczacego sie np. autobusu bedzie bolalo. "Skoczka" krotko, jego rodzine dlugo.

                > jeżeli zbliżasz się do przejścia dla pieszych to musisz zachować
                > szczególną ostrożność, dostosować prędkość do warunków panujących
                > itd. - co oznacza że na przejściu dla pieszych masz się spodziewać
                > pieszych.

                Ale nadal, zgodnie z polskim KD, nie oznacza to nakazu zatrzymania sie i wyjscia z auta w celu przeszukania okolicy, bo cos moze sie na przejsciu pojawic. Jak ktos nagle wbiegnie na jezdnie, a kierowcy nie udowodnia przekroczenia predkosci, to nie kierowca bedzie uznany winnym.
                • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 15:19
                  >Jak
                  > ktos nagle wbiegnie na jezdnie, a kierowcy nie udowodnia przekroczenia predkos
                  > ci, to nie kierowca bedzie uznany winnym.
                  to zależy od śladów hamowania. możesz nie przekraczać prędkości, ale po prostu
                  nie zauważyć pieszego - jeżeli nie wszedł ci bezpośrednio pod koła, to jest to
                  twoja wina. generalne zasady pierwszeństwa w mojej interpretacji są takie:
                  - jeżeli widzisz że ktoś stoi przy przejściu - zatrzymujesz się.
                  - jeżeli widzisz pieszego idącego w kierunku przejścia, bierzesz pod uwagę że
                  będzie chciał skorzystać z prawa pierwszeństwa i tak dostosowujesz prędkość aby
                  móc bezpiecznie zahamować (to samo rowerzyści)

                  argument o energii kinetycznej pojazdu jest słuszny tylko w rozważaniach
                  pieszego, który rozważa czy zaryzykować skorzystanie z pierwszeństwa, czy nie -
                  w dyskusji na temat kto kiedy komu ustępuje pierwszeństwa, albo kto jest winien
                  w przypadku śmierci pieszego na pasach, jest chybiony
                  • emes-nju Re: Odslona druga 04.04.08, 15:32
                    Nie jestes przypadkiem elektrykiem? Nie? Ok. Czy z tego powodu wkladasz paluchy do kontaktu? Nie. Dokladnie tak samo pieszy, bedacy wspoluczestnikiem ruchu, nie musi byc ekspertem od fizyki ruchu pojazdow, ale we wlasnym intersie powinien fizyke ruchu pojazdu brac pod uwage. Tak jak Ty nie wkladajac paluchow do kontaktu bierzesz pod uwage fizyke przeplywu pradu ;-P

                    Korzystasz z pradu w domu, to masz minimum swiadomosci zagrozen. Korzystasz z drogi (przejcie jest czescia drogi), to masz swiadomosc zagrozen. Nie da sie (choc amerykanie probuja obwieszajac wszystko instrukcjami - np. zeby nie prac kotow w pralce) uchronic kretynow przed samymi soba!

                    Problemem nie sa piesi oczekujacy na przejscie (jezeli nie zostanie im ustapione pierwszenstwo, moze nawet klnac i rzucajac kamieniami poczekaja) czy zblizajacy sie w widoczny sposob do przejscia. Problemem sa ci, ktorzy wlaza/wbiegaja na przejscie pod samochod bez zastanowienia, albo, co gorsza, w pelnej i mylnej swiadomosci swoich praw do wchodzenia/wbiegania pod samochod.

                    Zupelnie inna kwestia sa kierowcy slepaki - nie o tym teraz piszemy.
                    • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 15:47
                      rozumiem że jak przejedzie ci po dachu czołg, to użyjesz tej samej argumentacji?
                      właśnie z racji tego że to auta mają większą energię kinetyczną, kierowcy są
                      zobowiązani do jechania z prędkością niepowodującą zagrożenia, a nie piesi do
                      oceniania tej prędkości.

                      > Nie jestes przypadkiem elektrykiem? Nie? Ok. Czy z tego powodu wkladasz paluchy
                      > do kontaktu? Nie. Dokladnie tak samo pieszy, bedacy wspoluczestnikiem ruchu, n
                      > ie musi byc ekspertem od fizyki ruchu pojazdow, ale we wlasnym intersie powinie
                      > n fizyke ruchu pojazdu brac pod uwage. Tak jak Ty nie wkladajac paluchow do kon
                      > taktu bierzesz pod uwage fizyke przeplywu pradu ;-P

                      no tak, domyślam się że przez 1m to nawet z 20km/h się nie zahamuje, ale tak jak
                      mówiłem - to się sprowadza do niewskakiwania pod nadjeżdżające auta, ale nie
                      nazywaj kretynami ludzi, którzy próbują korzystać z własnych praw!
                      • tiges_wiz Re: Odslona druga 04.04.08, 15:54
                        ostatnio to jeden probowal udowodnic, ze kierowcy w wawie rozjezdzaja pieszych i
                        nagle okazalo sie, ze wielu z nich zginaelo na wlasne zyczenie 10 z 24.

                        W artykule bylo wiec nie tylko mowa o karaniu kierowcow, ale takze zwrocono
                        uwage na problem osob starszych:
                        Starsze osoby – piesi, są sprawcami 20% wypadków powstałych z winy
                        pieszych. To bardzo
                        dużo, zważywszy, że ze względu na wiek, nie prowadzą ruchliwego trybu
                        życia. Mówiąc o
                        starszych użytkownikach dróg należy pamiętać, że jest to grupa niejednorodna.
                        Wśród osób 60-
                        letnich cześć jest czynna zawodowo, wiele z nich cieszy się dobrym zdrowiem i
                        nie występują u
                        nich objawy związane ze starością – niepełnosprawność ruchowa czy słaby wzrok.
                        Mimo iż współczynnik osób zabitych na 10 tys. populacji w grupie seniorów
                        jest niepokojąco
                        wysoki, w ostatnich latach odnotowano spadek liczby sprawców pieszych w
                        wieku 60+ przy
                        jednoczesnym wzroście populacji.

                        Z dostępnych badań wiadomo, że:
                        - wolniej adaptują się do zmiennych warunków drogowych,
                        - popełniają błędy przy ocenie sytuacji drogowej np. ocenie odległości pojazdu,
                        - z racji wieku, domagają się, aby kierowcy ustępowali im w każdej sytuacji
                        pierwszeństwa,
                        nawet, gdy łamią przepisy ruchu drogowego,
                        - nie posiadają dostatecznej wiedzy na temat bezpiecznego uczestnictwa w ruchu
                        drogowym,
                        - nie uświadamiają sobie zagrożeń wynikających z ich wieku i wiążącej
                        się z nim
                        niepełnosprawności,
                        - nie mają zamiaru rezygnować ze swoich przyzwyczajeń np. przechodzenia
                        przez ulicę
                        w ryzykownym miejscu.

                        Po za tym jakbys sie przyjrzal, to wiekszosc pieszych jednak ginie po za
                        przejsciami, nawet lezac na jezdni.
                        • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.08, 17:33
                          ja wychodzę z założenia: lepiej zwolnić i zrugać pieszych niż zderzyć się z nimi
                          w świetle prawa, i jeszcze czekać na policje.
                          • tiges_wiz Re: Odslona druga 04.04.08, 17:50
                            > ja wychodzę z założenia: lepiej zwolnić i zrugać pieszych niż zderzyć się z nim
                            > i
                            > w świetle prawa, i jeszcze czekać na policje.

                            a myslisz, ze jak ja jezdze? twoje zalozenie jest sluszne. Sam jezdze
                            defensywnie i jestem wyznawca sw. odstepu nawet jak to oznacza, ze ktos moze mi
                            sie wepchac. Efekt jest taki, ze niedawno uniknalem obcierki, jak pan z pasa
                            prosto, w ostatniej chwili wymyslil, ze jednak skreci w prawo. Wydawal mi sie
                            podejrzany i zdarzylem zareagowac na to, ze idiota nie patrzy w lusterka.
                      • emes-nju Re: Odslona druga 04.04.08, 16:07
                        Gość portalu: szmatan napisał(a):

                        > rozumiem że jak przejedzie ci po dachu czołg, to użyjesz tej samej
                        > argumentacji?

                        W zasadzie juz po tym tekscie nie widze mozliwosci dyskusji, ale...

                        > nie nazywaj kretynami ludzi, którzy próbują korzystać z własnych
                        > praw!

                        Kretynem jest ktos, kto wklada palce do kontaktu gleboko wierzac w prawo do bezpieczenstwa w domu :-P
                        • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.08, 17:28
                          powiem tak: przechodząc przez jezdnię używam twojej logiki, aby zwiększyć szanse
                          przetrwania, ale wrócimy na drzewo jeżeli ustalając prawo będziemy używać takich
                          argumentów.
                          prawo dżungli (czyli prawo silniejszego, bo tym jest argumentacja) to nie jest
                          prawo które daje efekt dużej przeżywalności i bezpieczeństwa

                          ja się generalnie zgadzam z tym (kopirajt baj ju):
                          Problemem sa ci, ktorzy wlaza/wbiegaja na przejscie pod samochod bez
                          zastanowienia, albo, co gorsza, w pelnej i mylnej swiadomosci swoich praw do
                          wchodzenia/wbiegania pod samochod.

                          ale nie jest to jedyny problem - problemem też jest nastawienie kierowców,
                          którzy uważają że skoro pieszy wbiec nie może pod auto (bo zabrania mu prawo i
                          instynkt przetrwania) mogą nie wpuszczać pieszych na jezdnię.

                          domyślam się też że uważasz że usprawiedliwiam gnojów z iluśtam postów wcześniej
                          - sprostuje że nie (chociaż po odświeżającym powrocie rowerem z pracy widzę że
                          podejrzenie uzasadnione). powinni dostać karę, lanie lub szlaban na ten przykład

                          sprzeciwiam się za to argumentacji że gdzieś tam się szybko jedzie, a gó..arze
                          wskakują pod koła - jak jest przejście dla pieszych to się nie jedzie szybko;
                          wtedy też wskakiwanie nie ma sensu. widzisz przejście dla pieszych zastawione -
                          zachowujesz szczególną ostrożność i gó..arze nie straszni.
                          IMHO Odpowiedzialność leży po stronie kierowcy - prawo tego nie definiuje (i
                          dobrze bo była by sytuacja że ludzie wskakiwaliby pod koła celem wyłudzenia
                          odszkodowań, lub z czystej złośliwości) ale po to jest pierwszeństwo pieszego na
                          pasach, mnóstwo obostrzeń (np. dotyczących wyprzedzania), apelów o zachowanie
                          szczególnej ostrożności itp. aby każda próba celowego niewpuszczenia pieszych
                          była złamaniem kodeksu drogowego. problem w tym że nawet policja tego prawa nie
                          przestrzega, sam nie raz byłem świadkiem

                          • klemens1 Re: Odslona druga 07.04.08, 13:39
                            > prawo dżungli (czyli prawo silniejszego, bo tym jest argumentacja) to nie jest
                            > prawo które daje efekt dużej przeżywalności i bezpieczeństwa

                            Argumentacja jest tym, że większy i silniejszy może narobić więcej szkody
                            mniejszemu i słabszemu - i takie są fakty a nie ideologia.
                            W interesie mniejszych i słabszych jest więc przynajmniej DANIE SZANSY większym i
                            silniejszym żeby tamci ich nie spłaszczyli. Jeżeli ta szansa nie zostanie im dana, to
                            pretensje należy mieć wtedy do mniejszych i słabszych.
                        • shp80 Re: Odslona druga 05.04.08, 01:38
                          emes-nju napisał:

                          > Kretynem jest ktos, kto wklada palce do kontaktu gleboko wierzac w prawo do bez
                          > pieczenstwa w domu :-P

                          Przyrównujesz inteligencję kierujących do elektronów? :)
                          W domach stosuje się różne zabezpieczenia (np. wyłączniki różnicowo-prądowe), które mają chronić życie ludzie i zareagować w odpowiednim czasie - możesz to przyrównać np. do progu spowalniającego na jezdni ostatecznie muru, który pojawia się w momencie, gdy samochód prawie uderzaw pieszego :)
                          • emes-nju Re: Odslona druga 07.04.08, 12:48
                            shp80 napisał:

                            > emes-nju napisał:
                            >
                            > > Kretynem jest ktos, kto wklada palce do kontaktu gleboko wierzac
                            > > w prawo do bezpieczenstwa w domu :-P
                            >
                            > Przyrównujesz inteligencję kierujących do elektronów? :)

                            Nie. Probuje wykazac idiotyzm politycznie poprawnej tezy, ze jak ktos chodzi pieszo, to ma wieksze prawo do bycia kretynem niz jak siedzac w domu w kretynskim skupieniu obserwuje gniazdko elektryczne i swedzi go mozg co tez z takim gniazdkiem mozna zrobic :-P

                            A bez kpin.

                            Obywatel RP nie jest traktowany jak kretyn i podaje mu sie do domu zabojczy (z racji napiecia i czestotliwosci) prad w gniazdku. Tu obywatel (nawet maloletni) ma wiedziec (skad?), ze paluchow nie wkadamy.

                            Pieszy obywatel RP ma byc traktowany jak kretyn (wynika to z lektury znacznej czesci postow w tym i innych watkach nt. pieszych), ktory nie wie, ze rozpedzona masa nie jest wstanie zatrzymac sie dokladnie wtedy, gdy ten kretyn wpadnie na pomysl przejscia przez jezdnie.

                            I prad i samochod, z racji swouch fizycznych wlasnosci, moga zabic... Niezdajacym sobie sprawy z fizyki i zagrozen kretynem mozna byc tylko jako pieszy. Bedac w domu trzeba miec swiadomosc zagrozen.

                            Nie sadzisz, ze to glupie...?
            • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 15:36
              > www.policja.pl/portal/pol/71/6714/Wypadki_drogowe_w_Polsce_w_2006r.html
              > i jak tu mozna sprawdzic czesto wlasnie pieszy jest uznany winnym.

              a tutaj widać że wypadków z winy pieszego jest 6x mniej, liderem jest
              nieodpowiednia prędkość
              • tiges_wiz Re: Odslona druga 04.04.08, 15:46
                ale ja pisze o zdarzeniach z pieszymi, a nie o wszystkich wypadkach.
                Kierowcy nie tylko rozjezdzaja pieszych. Czasem wjezdzaja w drzewo czy do rowu.
                • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: 91.198.246.* 04.04.08, 15:53
                  to powiedz gdzie tam są dane, które mówią o ilości wypadków spowodowanych przez
                  pieszych w stosunku do ogólnej ilości wypadków z udziałem samochodu i pieszego,
                  bo trochę nie chce mi się szukać

                  (nie mówię że nie mogą być na niekorzyść pieszych, sam się na nich bardziej
                  denerwuję niż na kierowców aut, gdyż jeżdżę rowerem :D)
                  • tiges_wiz Re: Odslona druga 04.04.08, 16:01
                    najechanie na pieszego 1775 zabitych
                    Nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu 128 zabitych
                    Przejście dla pieszych 301 zabitych

                    Z winy pieszego 1007 zabitych
                    Stanie na jezdni, leżenie 201 zabitych
                    Nieostrożne wejście na jezdnię 500 zabitych

                    • Gość: szmatan Re: Odslona druga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.08, 17:49
                      fakt. to też tłumaczy zachowanie pieszych na mojej drodze do pracy

                      tak sobie teraz myślę, że jak jeżdżę rowerem to w sumie mogę (a wręcz muszę,
                      ścieżki rowerowe są najczęściej razem z chodnikiem - to jest chore IMHO) sobie
                      pozwolić na traktowanie pieszych protekcjonalnie - w wykonaniu auta mógłby się
                      robić korek.

                      konkluzja jedna mi sie nasuwa: gdyby zbadać korelację wchodzenia pod koła z
                      stopniem uczestnictwa w ruchu drogowym, okazałoby się że najwięcej ginie osób
                      które są tylko pieszymi (a jak jeżdżą rowerem to tylko po chodniku, rowerem
                      wigry 3 :D) albo osoby które tylko jeżdżą autem i akurat tego dnia musiały się z
                      jakiegoś powodu przejść: osoby, które mają tylko jeden punkt widzenia
                    • Gość: rekrut1 Re: Odslona druga IP: *.aster.pl 04.04.08, 19:37
                      Myślę że niepotrzebnie się spieracie, kolegi szmatana niebawem nie
                      będzie wśród nas (z racji jego poglądów)więc nie ma o czym mówić.
                      Niemniej zawsze szkoda człowieka niezależnie od jego poglądów
                      i "stosunku do dynamiki".
                      Pozdr.
                      Pazdzioch
                      • edek40 Re: Odslona druga 05.04.08, 10:55
                        A wiesz ja mi bylo MNIE szkoda, gdy trafilem pieszego? To jest cos co calkowicie umyka uwadze. Zaden kierowca nie chce nikomu zrobic krzywdy. Gdy zrobi ja z powodu swojej glupoty, nieznajomosci lub olewania przepisow, to trudno. Gdy, jak np. ja, ktos wezmie na rogi pieszego, a wina lezy po stronie pieszego, to nie dosc ze musi wydac mniej lub wiecej na naprawe auta, to jeszcze przez bardzo dlugi czas leczy sie z traumy powypadkowej. Uwierz mi, co najmniej dwa lata po trafieniu pijaka na szosie, mialem duze problemy, aby znalezc powod do jazdy po szosie w nocy. Teraz kilkanascie lat po wypadku wciaz bywa, ze budze sie w nocy bo wyswietla mi sie film z tego zdarzenia. Z danych przytoczonych przez tigesa, jest wobec tego wiecej poszkodowanych kierowcow niz pieszych. Co z tego, ze kierowca jedzie jak baranek, gdy nasi piesi w sporej swojej liczbie calkowicie ignoruja obecnosc aut na jezdni? Edukacja i karanie powinna obejmowac obie strony. Kwestii dynamiki uczyc trzeba rowniez kierowcow, aby przykro bylo jak najmniejszej ilosci ludzi.
                        • klemens1 Re: Odslona druga 07.04.08, 13:32
                          > Gdy, jak np. ja, ktos wezmie na rogi pieszego, a wina lezy po stronie pieszego, to
                          > nie dosc ze musi wydac mniej lub wiecej na naprawe auta,

                          Czy aby na pewno musi? Jeżeli to pieszy jest winny, to on powinien płacić. Chyba że
                          został totalnie zneutralizowany.
                          • emes-nju Re: Odslona druga 07.04.08, 13:42
                            klemens1 napisał:

                            > > Gdy, jak np. ja, ktos wezmie na rogi pieszego, a wina lezy po
                            > > stronie pieszego, to nie dosc ze musi wydac mniej lub wiecej na
                            > > naprawe auta,
                            >
                            > Czy aby na pewno musi? Jeżeli to pieszy jest winny, to on powinien
                            > płacić.

                            W Polsce w praktyce nie istnieje "instytucja" ubezpieczenia OC dla kazdego, a jako narod jestesmy na tyle biedni, ze szanse na realne sciagniecie pieniedzy ze sprawcy (w jakims rozsadnym, a nie liczonej w latach egzekucji komorniczej po 20 PLN tygodniowo) za bliskie zeru...
                            • klemens1 Re: Odslona druga 07.04.08, 14:46
                              > W Polsce w praktyce nie istnieje "instytucja" ubezpieczenia OC dla kazdego, a j
                              > ako narod jestesmy na tyle biedni, ze szanse na realne sciagniecie pieniedzy ze
                              > sprawcy (w jakims rozsadnym, a nie liczonej w latach egzekucji komorniczej po
                              > 20 PLN tygodniowo) za bliskie zeru...

                              to i tak nieźle - 20 PLN * 50 tyg (1 rok) = 1000 PLN
                              • emes-nju Re: Odslona druga 07.04.08, 15:12
                                klemens1 napisał:

                                > to i tak nieźle - 20 PLN * 50 tyg (1 rok) = 1000 PLN

                                A wiesz ile kosztuje szyba do mojego auta? ;-D
                                • Gość: rekrut1 Re: Odslona druga IP: *.aster.pl 07.04.08, 16:41
                                  Lepiej żeby nie wiedział, po co ma się stresować.
                                  Pozdr.
                                  Pazdzioch
                                • klemens1 Re: Odslona druga 14.04.08, 09:32
                                  > A wiesz ile kosztuje szyba do mojego auta?

                                  Do mojego niedawnego, mocno niepopularnego pojazdu kosztowała 500 PLN.
                                  Oczywiście poza ASO. W ASO to może kosztować i 10 000.
            • shp80 Re: Odslona druga 05.04.08, 01:28
              tiges_wiz napisał:

              > przy 50 km/h droga hamowania moze wyniesc nawet do 30 m (na zablokowanych kolac
              > h
              > jeszcze wiecej),

              No OK, prawa fizyki znamy (choć z Twojego opisu wnioskuję, że powinni znać je tylko piesi). Ale czy kierowcy wiedzą, z czym wiąże się zachowywanie szczególnej ostrożności przy przejeżdżaniu przejścia dla pieszych i to, że na znaku jest 50km/h, nie zawsze znaczy, że będzie to prędkość bezpieczna przy przejeżdżaniu takiego miejsca? A co z odpowiedzialnością związaną z kierowaniem "maszyną do zabijania"?
              • apache5 Re: Odslona druga 05.04.08, 10:30
                "Maszyna do zabijania" sugeruje działanie celowe i świadome z zamiarem zabicia.
                Kierowca to nie morderca, chyba że dąży i godzi się na zbrodnię świadomie. Fakt
                że prędkość dozwolona nie oznacza bezpiecznej nie może rzutować na kwalifikacje
                czynu. Sami dostosowujemy swoją prędkość do sytuacji w ta ocena może się różnić
                od innych ocen, choćby ze względu na markę i rodzaj pojazdu, nasz wiek itp.
                Pieszy to też musi być istota myśląca i tyle.
                • Gość: rekrut1 Re: Odslona druga IP: *.aster.pl 05.04.08, 17:35
                  Powiedział bym więcej to najczęściej jego(pieszego)" być czy nie
                  być "!
                  Nawet przy 20tu nie uda się uniknąć wypadku gdy pieszy wejdzie
                  bezpośrednio pod koła. Ale do shp80 nie dociera ta oczywista prawda.
                  Kiedyś wracaliśmy ze sklepu odcinkiem ul. Marszałkowskiej pomiędzy
                  placem Trzech Krzyży a placem Konstytucji. Jest tam dość wąska
                  jezdnia jednokierunkowa. Spojrzałem w lewo, pusto, już miałem
                  wykonać krok na jezdnię gdy żona coś do mnie powiedziała.
                  Zatrzymałem się, obejrzałem i kątem prawego oka zobaczyłem
                  przejeżdżający samochód.
                  Ja go wcześniej nie widziałem(a niby doświadczony kierowca). Gdyby
                  doszło do wypadku kogo winić, kierowcę?
                  I jeszcze jedna "oczywista oczywistość", wpada się pod samochód
                  którego się nie widzi! Chyba że jest się samobójcą.
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
                  • niewygodny Re: Odslona druga 05.04.08, 23:37
                    Skręciłem kiedyś z głownej w dość małą podporządkowaną. Szkoła,
                    przychodnia lekarska, zaparkowane samochody - czujność i powolutku
                    przed siebie (jakieś 40 km/h). Ale cisza i spokój, chodniki puste,
                    tylko z naprzeciwka chodnikiem po mojej stronie powoli idzie
                    zamyślona studentka (chyba). Gdyby nie była ładna, nie przykułaby
                    mojej uwagi. To mnie a właściwie ją uratowało. Nagle - byłem jakieś
                    10-15 metrów od niej, nie spuszczając zamyślonego wzroku z chodnika
                    rzuciła się sprintem przez ulicę - wprost na moją maskę.
                    Nawet chyba nie zauważyła dobrze co się dzieje, nie spojrzała nawet
                    w stronę stającego w miejscu samochodu- pogalopowała dalej.


                • shp80 Re: Odslona druga 06.04.08, 01:00
                  apache5 napisał:

                  > "Maszyna do zabijania" sugeruje działanie celowe i świadome z zamiarem zabicia.
                  > Kierowca to nie morderca, chyba że dąży i godzi się na zbrodnię świadomie.

                  No więc dlatego pytam się o odpowiedzialność związaną z prowadzeniem "maszyny do zabijania". Co kierowcy czynią, by samochód, który jest w ich rękach, a nie piechoty, nie stał się maszyną do zabijania?

                  > Pieszy to też musi być istota myśląca i tyle.

                  Póki co, ja widzę, że całą odpowiedzialnością obarczacie wyłącznie pieszych, i tylko dlatego, że nie mają strefy zgniotu. Robicie z kierowców ofermy, baranie stado, które nie ma na nic wpływu i lgnie do przodu, jak cała reszta.
                  • niewygodny Re: Odslona druga 06.04.08, 01:26
                    A gdyby ktoś odpowiedział tak: "trzymam się zawsze przepisów, jak
                    70km/h to 70km/h jak 50km/h to 50km/h, pod uwagę zawsze biorę
                    panujące na drodze warunki - pogoda, widoczność, stan nawierzchni
                    oraz wszelkie możliwe ryzyka, 2 100% procentach przestrzegam praw
                    pieszych, nawet im ułatwiam życie - życzliwy jestem. Ale nie mam
                    zamiaru za nikogo myśleć, ani za pieszych ani za rowerzystów, ani za
                    innych kierowców - ich głupota ich wybrakowany instykt zachowawczy,
                    ich życie. Robię wystraczająco dużo by chronić słabszych i głupszych
                    na drodze. W pozostałych wypadkach: mam naprawdę dobrcyh prawników."

                    To czy byłaby to postawa wystarczająco "fair" ?!
                    To nie jest tak że samochody są inruzami w świecie pieszych i
                    rowerzystów (mówię o normalnych kierowcach a nie stukniętych,
                    bezmyślnych opertorach pocisków czterokołowych pocisków rakietowych)
                    po prostu tak wygląda nasz świat - ewolucja techniki jest taka a nie
                    inna - a nie łapać się na ewolucję oznacza nie mieć możliwości
                    przedłużenia swoich genów, albo - jeśli to się udało - zejść
                    wcześniej niż przewidywano.

                    Trochę prowokacyjne i może dla niektórych bez sensu - ale sorry,
                    żyjemy w jakiejś rzeczywistości i albo ją rozpoznamy na tyle że
                    przeżyjemy albo nie (oczywiście możemy z nią walczyć i ją zmieniać
                    ale najpierw trzeba przeżyć ;)

                    • shp80 Re: Odslona druga 06.04.08, 21:58
                      > Trochę prowokacyjne i może dla niektórych bez sensu - ale sorry,
                      > żyjemy w jakiejś rzeczywistości i albo ją rozpoznamy na tyle że
                      > przeżyjemy albo nie (oczywiście możemy z nią walczyć i ją zmieniać
                      > ale najpierw trzeba przeżyć ;)

                      Zapytam tak (retorycznie, rzecz jasna)..

                      Który z poniższych modeli lepiej sprawdza się życiu (mniej ofiar na drogach). Prawo dżungli, czyli prawo silniejszego - w krajach południowych, wchodnich itp, czy prawo słabszego, ochrona prawna słabszych (domyślnie winny kierowca itp.). Który z tych modeli gwarantuje większe bezpieczeństwo na drodze i dlaczego statystyki pokazują, że ten drugi?
                      • emes-nju Re: Odslona druga 07.04.08, 13:14
                        shp80 napisał:

                        > Który z poniższych modeli lepiej sprawdza się życiu (mniej ofiar na
                        > drogach). Prawo dżungli, czyli prawo silniejszego

                        Zalozmy, ze JAK NA RAZIE, mamy w Polsce dzungle. My sobie tu gadu, gadu, wymadrzamy sie, ale sposobu jazdy przecietnego kierowcy nie zmienimy, nie zmienimy tez katastrofalnej, wystawiajecej pieszych "na strzal" infrastruktury (z moimi "ulubionymi" niesterowanymi przejsciami dla pieszych na wielopasmowych tranzytowkach), nie zmienimy nawet przepisow, ktore jak na razie nie nakazuja traktowania przejscia jako fragmentu chodnika wymalowanego na jezdni.

                        Mamy wiec dzungle... Sadze wiec, ze zgodnie ze stanem faktycznym, skrajna glupota sa proby zachowywania sie tak, jakby zagrozenia nie istnialy...

                        Zreszta te zagrozenia istnieja zawsze! Zmiana przepisow na jewropjejskie, przerzuca tylko ciezar odpowiedzialnosci na jeden rodzaj uczestnikow ruchu (a gdzie rownosc wobec prawa...?). Po zmianie przepisow bardziej boja sie kierowcy, a przed zmiana piesi. To faktycznie daje pieszym wiekszy margines bezpieczentwa w konfrontacji z normalnie zachowujacymi sie kierowcami. Ale wylacznie wtedy gdy piesi, w wyniku stosowania mozgow, tez zachowuja sie normalnie...
                        • shp80 Re: Odslona druga 08.04.08, 03:07
                          emes-nju napisał:

                          > Zalozmy, ze JAK NA RAZIE, mamy w Polsce dzungle. My sobie tu gadu, gadu, wymadr
                          > zamy sie, ale sposobu jazdy przecietnego kierowcy nie zmienimy,

                          A jednak w krajach zachodnich też nie zawsze było tak różowo.. Dalej nie jest, bo dalej giną ludzie, ale wiesz, o co chodzi.. Wszystko jest do zrobienia, ale na to potrzeba czasu.

                          > Zreszta te zagrozenia istnieja zawsze! Zmiana przepisow na jewropjejskie, przer
                          > zuca tylko ciezar odpowiedzialnosci na jeden rodzaj uczestnikow ruchu (a gdzie
                          > rownosc wobec prawa...?).

                          No przecież jest równość wobec prawa. Kierowcę chroni strefa zgniotu, pieszego chroni prawo :) Najwyraźniej to działa i kierowcy przypominają sobie o prawach fizyki :D
                          • emes-nju Re: Odslona druga 08.04.08, 15:48
                            shp80 napisał:

                            > No przecież jest równość wobec prawa. Kierowcę chroni strefa
                            > zgniotu, pieszego chroni prawo :)

                            Pomiedzy strefa zgniotu, a najsluszniejszym nawet prawem stanowionym, sa prawa fizyki. Odnosze wrazenie, ze niektorzy zaslepieni wizja politycznej poprawnosci o tym zapominaja...

                            > Najwyraźniej to działa i kierowcy przypominają sobie o prawach
                            > fizyki :D

                            Kierowcy zwykle zdaja sobie sprawe z ich istnienia. Piesi nie zawsze, a prawa stanowione, ktore "zawieszaja" prawa fizyki nie poprawiaja sprawy. Na szczescie polski ustawodawca, mimo, ze w wielu miejscach uznaje wyzszosc praw stanowionych nad naturalnymi, w "konflikcie" pieszy-kierowca, pozostawia prawa fizyki na swoim miejscu i zakazuje wyskakiwania pod jadacy samochod :-P
                            • shp80 Re: Odslona druga 08.04.08, 19:23
                              > > Najwyraźniej to działa i kierowcy przypominają sobie o prawach
                              > > fizyki :D
                              >
                              > Kierowcy zwykle zdaja sobie sprawe z ich istnienia.

                              Tak. Ale w sensie negatywnym "skoro ja ważę tonę i jestem okuty w blachy, to piesi powinni na mnie uważać" ;)

                              > Piesi nie zawsze, a prawa s
                              > tanowione, ktore "zawieszaja" prawa fizyki nie poprawiaja sprawy.

                              Nie poprawiają, bo prawo niezbyt chroni najsłabszych uczestników ruchu, podobnie, jak niektóre rozwiązania drogowe.

                              > Na szczescie
                              > polski ustawodawca, mimo, ze w wielu miejscach uznaje wyzszosc praw stanowionyc
                              > h nad naturalnymi, w "konflikcie" pieszy-kierowca, pozostawia prawa fizyki na s
                              > woim miejscu i zakazuje wyskakiwania pod jadacy samochod :-P

                              I potem to przekłada się na takie, a nie inne bezpieczeństwo na naszych drogach. Świetnie to podsumowałeś :D
                              • emes-nju Re: Odslona druga 08.04.08, 19:39
                                shp80 napisał:

                                > Tak. Ale w sensie negatywnym "skoro ja ważę tonę i jestem okuty w
                                > blachy, to piesi powinni na mnie uważać" ;)

                                Nie. Ja stosuje zasade, ze to ja uwazam. Ale jako, ze zdaje sobie sprawe ze swojej ulomnosci, uwazam, ze piesi tez powinni o siebie zadbac (uwazac) na wypadek jezeli ja, z jakichkolwiek, niekoniecznie kryminalnych, powodow zachowam sie niewlasciwie.
                                >
                                > > Piesi nie zawsze, a prawa stanowione, ktore "zawieszaja" prawa
                                > > fizyki nie poprawiaja sprawy.
                                >
                                > Nie poprawiają, bo prawo niezbyt chroni najsłabszych uczestników
                                > ruchu, podobnie, jak niektóre rozwiązania drogowe.

                                To ja, jako kierowca, prosze o specjalna ochrone przed pociagami na przejazdach kolejowych! Jestem slabszy, nie? :-P

                                > > Na szczescie polski ustawodawca, mimo, ze w wielu miejscach
                                > > uznaje wyzszosc praw stanowionych nad naturalnymi, w "konflikcie"
                                > > pieszy-kierowca, pozostawia prawa fizyki na swoim miejscu i
                                > > zakazuje wyskakiwania pod jadacy samochod :-P
                                >
                                > I potem to przekłada się na takie, a nie inne bezpieczeństwo na
                                > naszych drogach
                                > . Świetnie to podsumowałeś :D

                                Sadzisz, ze przyczyna wypadkow z pieszymi jest przepis zakazujacy im wbiegania pod jadacy samochod? Oryginalna teoria... Zastanowie sie nad nia przy browarku, dzis wieczorem :-)
                                • shp80 Re: Odslona druga 08.04.08, 23:08
                                  emes-nju napisał:

                                  > > Nie poprawiają, bo prawo niezbyt chroni najsłabszych uczestników
                                  > > ruchu, podobnie, jak niektóre rozwiązania drogowe.
                                  >
                                  > To ja, jako kierowca, prosze o specjalna ochrone przed pociagami na przejazdach
                                  > kolejowych! Jestem slabszy, nie? :-P

                                  Tak. Kierujący pociągami powinni być przeszkoleni do nagłej zmiany toru jazdy i zatrzymywania się na dystansie rzędu kilkudziesięciu metrów w przypadku pojawienia się na drodze jakiejś przeszkody...
                                  Pociąg to jednak nieco inna materia, niż samochód, nie sądzisz? Zresztą w wielu miejscach pociągi też mają swoje ograniczenia prędkości.

                                  > > I potem to przekłada się na takie, a nie inne bezpieczeństwo na
                                  > > naszych drogach
                                  > > . Świetnie to podsumowałeś :D
                                  >
                                  > Sadzisz, ze przyczyna wypadkow z pieszymi jest przepis zakazujacy im wbiegania
                                  > pod jadacy samochod? Oryginalna teoria...

                                  Sam tej teorii dowodzisz. Uważasz, że pieszy może wejść na przejście tylko wtedy, gdy pozwolą mu na to kierowcy. Tak pewnie sądzi znaczna część kierowców i potem są zdiwieni, że im jakiś pieszy na przejście "wtargnął"... Zastanów się, czy nie zmieniłbyś swoich nawyków, gdyby z góry było założone, że sprawcą potrącenia pieszego na wyznaczonym przejściu byłby zawsze kierujący..

                                  > Zastanowie sie nad nia przy browarku,
                                  > dzis wieczorem :-)

                                  Byle z umiarem ;]
                                  • emes-nju Re: Odslona druga 09.04.08, 12:20
                                    shp80 napisał:

                                    > Pociąg to jednak nieco inna materia, niż samochód, nie sądzisz?

                                    Nie. IDENTYCZNA. Jest to cialo fizyczne "obdarzone" pewna energia kinetyczna. Od samochodu rozni sie tym, ze zawsze jedzie po tym samym torze, a maszynista nie jest poddany dzialniu takiej ilosci bodzcow jak kierowca jadacego w gestym ruchu samochodu.

                                    No i najwazniejsze - jestem slabszy od pociagu wiec jako slabszy, w identycznym mechanizmie jak pieszy przed samochodem, mam prawo do bycia nieodpowiedzilanym kretynem. Zadam wiec zmiany przepisow na pozwalajace mi na wjezdzanie na przejazd kolejowy bez patrzenia. Maszynista, jako wiekszy, zasloniety masa stali, ma na mnie uwazac :-P

                                    > > Sadzisz, ze przyczyna wypadkow z pieszymi jest przepis zakazujacy
                                    > > im wbiegania pod jadacy samochod? Oryginalna teoria...
                                    >
                                    > Sam tej teorii dowodzisz. Uważasz, że pieszy może wejść na
                                    > przejście tylko wtedy, gdy pozwolą mu na to kierowcy.

                                    To znaczy, zE maja wchodzc jak kierowcy im "nie pozwalaja"? Nadal oryginalne...

                                    > Zastanów się, czy nie zmieniłbyś swoich nawyków, gdyby z góry było
                                    > założone, że sprawcą potrące nia pieszego na wyznaczonym przejściu
                                    > byłby zawsze kierujący..

                                    Nawykow nie. Zawsze jak MOGE, puszczam pieszych.

                                    Bede sie tylko bardziej niz teraz bal kretynow...
                      • niewygodny Re: Odslona druga 07.04.08, 13:19
                        > Który z poniższych modeli lepiej sprawdza się życiu (mniej ofiar >
                        na drogach).

                        Oczywiście, że ten drugi.
                        Tyle, że ja jestem przeciwny wszelkim domysłom w stosowaniu prawa.
                        Winny jest tylko ten który jest rzeczywiście winny. Rzeczą
                        zrozumiałą jest, że wsiadając do konstrukcji ważącej ponad tonę i
                        rozpędzając ją choćby do 50km/h muszę mieć pełną swiadomość co robię
                        i jakie tego mogą być konsekwencje, również dla zaspanych,
                        zdekoncentrowanych i po prostu bezmyślnych pieszych (że o
                        agresywnych rowerzystach nie wspomnę) - ale nie godzę się aby być
                        traktowany jako "domyślny" przestępca w każdej kolizji z pieszym czy
                        z rowerem tylko dlatego że jestem cięższy i lepiej opancerzony.


                    • Gość: rekrut1 Re: Odslona druga IP: *.aster.pl 07.04.08, 16:47
                      Nie widzisz że shp80 prowokuje?
                      Pozdr. Pazdzioch
                      • shp80 Re: Odslona druga 08.04.08, 03:14
                        Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

                        > Nie widzisz że shp80 prowokuje?

                        Czy ja wiem, czy to prowokacja? To jest wyłącznie stwierdzenie faktów. Tam, gdzie słabsi sami muszą dbać o swoje życie, tam zawsze będzie więcej ofiar wśród nich.. Jak to w dżungli bywa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka