rekrut1
07.05.08, 21:07
Miejsce akcji - Warszawa ul. Reymonta. Jedzie sobie "L"-ka, jedzie
dojeżdża do skrzyżowania(ja jadę za nią). Tak się złożyło że zarówno L-
ka jak i ja mamy zamiar skręcić w lewo. L-ka wykonuje manewr skrętu w
lewo i 2m za skrzyżowaniem staje(wąsko nie da rady jej wyprzedzić).
Mija jakiś czas(trudno określić, wydaje się bardzo długi gdy stoi na
środku skrzyżowania).
Myślę sobie, może zgasł silnik? Nie nie zgasł, pan instruktor
postanowił nauczyć kursanta zawracania. L-ka daje wsteczny i zaczyna
się wycofywać. Nie mam gdzie się cofnąć bo w tak zwanym międzyczasie
zrobił się nielichy korek. Pan instruktor otworzył szybę i pogroził
kierowcom którzy na niego trąbili. A Wy potem dziwicie się dziwnym
zachowaniom na szosie. Wszak nauka nie.....
Pozdr.
Pazdzioch
PS.- Kto mu dał prawo jazdy?
- Kto mu dał licencję?