Nauka Jazdy

07.05.08, 21:07
Miejsce akcji - Warszawa ul. Reymonta. Jedzie sobie "L"-ka, jedzie
dojeżdża do skrzyżowania(ja jadę za nią). Tak się złożyło że zarówno L-
ka jak i ja mamy zamiar skręcić w lewo. L-ka wykonuje manewr skrętu w
lewo i 2m za skrzyżowaniem staje(wąsko nie da rady jej wyprzedzić).
Mija jakiś czas(trudno określić, wydaje się bardzo długi gdy stoi na
środku skrzyżowania).
Myślę sobie, może zgasł silnik? Nie nie zgasł, pan instruktor
postanowił nauczyć kursanta zawracania. L-ka daje wsteczny i zaczyna
się wycofywać. Nie mam gdzie się cofnąć bo w tak zwanym międzyczasie
zrobił się nielichy korek. Pan instruktor otworzył szybę i pogroził
kierowcom którzy na niego trąbili. A Wy potem dziwicie się dziwnym
zachowaniom na szosie. Wszak nauka nie.....
Pozdr.
Pazdzioch
PS.- Kto mu dał prawo jazdy?
- Kto mu dał licencję?
    • iberia.pl Re: Nauka Jazdy 07.05.08, 22:04
      skoro o Lkach mowa to mnie irytuja nieziemsko panowie
      pseudoinstruktorowie:

      *bo Lka jedzie na pozycyjnych albo na dlugich albo jest półślepa-do
      licha skoro na egzaminie jest chyba punkt o sprawdzaniu oswietlenia
      auta to jak on uczy??

      *bo jego bardziej interesuje pogawedka z kolega z sasiednie Lki czy
      zapuszczanie zurawia za kobietami na ulicy niz to co robi kursant!

      *bo z parkingu pod moim blokiem zrobili sobie plac manewrowy wiec
      notorycznie jest sytuacja, ze rownoczesnie 3-4Lki cwicza parkowanie
      a mieszkancy musza cierpliwie czekac by np. wyjechac.

      Pomijam fakt,ze uzyskanie licencji jest dziecinnie proste i dostepne
      niemal dla kazdego czego efektem sa takie kurioza iz jezdzic uczy
      ktos kto nie ma bladego pojecia o np. jezdzie defensywnej.
      Ponadto potem nie ma zadnych okresowych kontroli wiedzy
      instruktorow.
      Uwazam,ze 30 godzin kursu to malo, powinnien byc okreslony do
      wyjezdzenia limit km, tak samo na egzaminie a nie 30-40 minut po
      miescie.
      • elyk Re: Nauka Jazdy 07.05.08, 22:29
        gdyby był limit kilometrów do przejechania na egzaminie to sądząc po
        szybkości niektórych L-ek egzamin trwałby cały dzień! Jest min czasu
        i program zadań.
        Limit km jest na nauce jazdy w jeżdzie na drogach o dopuszczalnej
        prędkości powyżej 70km/h i wynosi 50 km.
        • iberia.pl Re: Nauka Jazdy 26.05.08, 13:34
          elyk napisał:

          > gdyby był limit kilometrów do przejechania na egzaminie to sądząc
          po szybkości niektórych L-ek egzamin trwałby cały dzień! Jest min
          czasu i program zadań.

          pytanie:czyli co kurs PJ nalezy odbebnic byle szybciej ?
          Jesli o mnie chodzi to egzamin moze twrac i 3 dni-byle taki ktos po
          tym egzaminie naprawde choc troche umial jezdzic....

          > Limit km jest na nauce jazdy w jeżdzie na drogach o dopuszczalnej
          > prędkości powyżej 70km/h i wynosi 50 km.

          50km/na caly kurs jak mniemam, tak? :-DDDD
    • Gość: sys system IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 23:08
      Przyjęcie w szeregi współuczestników ruchu drogowego = uzyskanie
      prawa jazdy jest niezależne od woli współuczestników.
      Może to kardynalny błąd ?
      W procesie szkolenia praca instruktora nie jest kontrolowana przez
      egzaminatora; praca egzaminatora nie jest kontrolowana przez
      policjanta natomiast owoc ich pracy podlega kontroli policji.
      Czy ten system służy bezpieczeństwu współuczestników ruchu drogowego?
      Jeśli do tego dołożymy organizację ruchu bez kontroli - uzyskujemy
      odpowiedź dlaczego jest tak źle.
      pozdr
      • Gość: rekrut1 Re: system IP: *.aster.pl 08.05.08, 09:57
        Żeby było jeszcze śmieszniej ci "instruktorzy" mają zamiar wozić
        kamery i nagrywać niesfornych kierowców. Mam wątpliwości czy zgodnie
        z prawem każdy może nagrywać kogo ma ochotę? Bo jak tak to ja często
        przejeżdżam przez byłe lotnisko na Bemowie, elek tam zatrzęsienie
        (czasem to pięć jedna za drugą)więc zacznę nagrywać(mam czym)panów
        instruktorów w ich karkołomnych wyczynach na drodze(a jest ich sporo)
        i też będę wysyłał na policję. Obawiam się że "święte krowy" mają
        dyspensę od przestrzegania prawa a ja niestety nie.
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • emes-nju Re: Nauka Jazdy 08.05.08, 10:18
      rekrut1 napisał:

      > - Kto mu dał licencję?

      Należy spełnić następujące warunki:

      - posiadać co najmniej wykształcenie średnie,

      - posiadać, przez okres co najmniej 3 lat, uprawnienie do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem,

      - potwierdzić wymagany stan zdrowia i predyspozycje psychiczne odpowiednim orzeczeniem,

      - ukończyć kurs kwalifikacyjny w jednostce upoważnionej przez wojewodę,

      - zdać egzamin przed komisją powołaną przez wojewodę,

      - niekaralność wyrokiem sądu lub orzeczeniem kolegium do spraw wykroczeń za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym,

      - być wpisanym do ewidencji instruktorów.

      Wystarczy?

      Dla mnie najbardziej wstrzasajacy jest wymog raptem trzyletniego stazu za kolkiem. "Trzyletni" kierowca nie umie NIC!!! Tym bardziej, ze, przynajmniej teoretycznie, mozna zdac egzamin na PJ, odlozyc dokument do szuflady, a potem zapragnac niesc kaganek drogowej oswiaty i, po kursie, przystapic do egzaminu. Kazdy egzamin ma pewien element loterii wiec moze sie udac...

      Najwiekszy klopot w tym, ze w zasadzie trzyletni staz za kolkiem wystarczy do bycia instruktorem. Program szkolenia ukierunowany jest na przysposobienie do zdania egzaminu - o nauce jazdy nie ma nawet mowy. Instruktor musi wiec przy pomocy wlasnej malpiej zrecznosci (jak slupek sie schowa, to krecimy kierownica do oporu), "wyedukowac" inna malpke :-/
      • iberia.pl Re: Nauka Jazdy 08.05.08, 11:24
        Emes, najgorsze jest w tym to, ze przez te 3 lata jego prawko moze
        przelezec w szufladzie....czyli uczy nas ktos kto sam czesto gesto
        nawet nie przejechal 100 tys km.
      • Gość: na zimno Pytanie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.05.08, 11:43

        Czy to jest wymog posiadania przez 3 lta uprawnien, czy tez jest to
        wymog posiadania uprawnien i udokumentowanego posiadania pojazdu
        w tym czasie, co dawaloby nadzieje, ze kandydat ma rowniez
        niezbedne praktyke i przebieg w "km"?

        Bo moze sie zdarzyc, ze facio ma tylko PJ przez ostatnie 3 lata,
        natomiast w tym czasie jezdzil tylko tramwajem!

        Ja sadze, ze prawa instruktorskie powinny byc nadawane dopiero
        po UDOKUMENTOWANYM zyciorysie kierowcy aktywnego przez conajmniej
        5 lat, ukonczonym szkoleniu merytorycznym i dydaktycznym, zdanym
        egzaminie panstwowym. Z warunkow tych wynika automatycznie
        minimalny prog wiekowy pana nauczyciela.





        • Gość: rekrut1 Re: Pytanie: IP: *.aster.pl 11.05.08, 21:20
          Nie było mnie pewien czas więc nie czytałem Waszych uwag. Zrobiłem
          to teraz i bardzo Was proszę odwołajcie to coście tu napisali!!!!!
          Q... to nie może być prawda. Włos(jak ktoś go ma)się na głowie jeży
          jak człowiek sobie uświadomi jakie tłumoki mogą"szkolić" młodych
          kierowców! Jakiej praktyki można nabrać po trzech latach
          amatorskiego jeżdżenia? Nie,nie, to nie może być prawda. Wy mnie tu
          politycznie nie próbujcie kołować, dobrze? Może zbyt chaotycznie ale
          się zbulwersowałem.
          Pozdr.
          Pazdzioch
        • Gość: fasoalala Re: Pytanie: IP: *.chello.pl 25.05.08, 21:00
          Gość portalu: na zimno napisał(a):
          >
          > Bo moze sie zdarzyc, ze facio ma tylko PJ przez ostatnie 3 lata,
          > natomiast w tym czasie jezdzil tylko tramwajem!

          > Ja sadze, ze prawa instruktorskie powinny byc nadawane dopiero
          > po UDOKUMENTOWANYM zyciorysie kierowcy aktywnego przez conajmniej
          > 5 lat,


          to prawda, że przez te 3 lata może nie siadać za kierownicą. A nawet jeśli
          jeździ często, wcale nie jest powiedziane, że jeździć dobrze potrafi. 3 lata to
          zdecydowanie za mało.

          Z drugiej strony jak to udokumentujesz? Jeżeli pracowałeś jako kierowca, nie
          będzie trudno udowodnić. A jeżeli na przykład auto było zarejestrowane na kogoś
          innego? Równie dobrze, może być w dowodzie rejestracyjnym Twoje imię i nazwisko
          a samoachodem możesz jeździć jako pasażer tylko.
        • bujaka_jamajka Re: Pytanie: 25.05.08, 21:51
          By być instruktorem trzeba mieć wykształcenie co najmniej średnie,
          prawo jazdy co najmniej 3 lata, ukończyć kurs na instruktora i zdać
          egzamin państwowy. Proste, prawda?;D
        • Gość: kaqkaba Re: Pytanie: IP: 193.238.200.* 26.05.08, 07:35
          A co powiecie w takim razie na system amerykański. Zdać teorię i do samochodu...
          z każdym kierowcą jako nauczycielem i tak przez rok. A potem na egzamin państwowy?

          > Ja sadze, ze prawa instruktorskie powinny byc nadawane dopiero
          > po UDOKUMENTOWANYM zyciorysie kierowcy aktywnego przez conajmniej
          > 5 lat, ukonczonym szkoleniu merytorycznym i dydaktycznym, zdanym
          > egzaminie panstwowym. Z warunkow tych wynika automatycznie
          > minimalny prog wiekowy pana nauczyciela.

          No i jak mamy takie podejście to po co się dziwić, że żyjemy w kraju absurdów.
          Mamy urzędy do kontrolowania i urzędy do kontrolowania kontrolujących. Mamy
          uprawnienia do nadawania uprawnień i uprawnienia do nadawania uprawnień do
          nadawania uprawnień. I korupcję.
          Może jeszcze, każdy kierowca, który będzie chciał kiedyś zostać instruktorem ma
          sobie tachograf kupić i zamontować na głowie to mu dołożymy minimalny przebieg
          do wymagań??

          Jeździć, każdy z nas się uczy całe, życie. Po kursie, nie ważne z jakim
          nauczycielem, umie się tyle co nic. Zaostrzanie wymagań dla instruktorów nie
          przyniesie żadnych pozytywnych skutków poza podwyżką ceny kursów.
          • kozak-na-koniu Re: Pytanie: 26.05.08, 07:56
            ...A restrykcje wobec kierowców powodujących kolizje, to można
            zaostrzać?... Pisz sobie co chcesz, ja nie chciałbym, żeby np.
            operował mnie chirurg po dwutygodniowym kursie odbytym u znachora,
            nawet najlepszego w całej gminie.:-P
            • rekrut1 Re:Nauka Jazdy 26.05.08, 08:24
              Ostatnio kilka dni przebywałem na "prowincji". Rozmawialiśmy o PJ i
              o egzaminach na nie. Ani moi znajomi ani nikt kogo znali nie zdał
              egzaminu za trzecim razem. Tak za "trzecim razem"! Można powiedzieć
              że wyjątkowo odporni na wiedzę ale czy na pewno? Ponownie zadaję
              pytanie: Kto dla kogo, Pan instruktor dla kursanta czy odwrotnie?
              Dlaczego po trzykrotnym niezdaniu egzaminu kursant nie ma prawa
              zażądać zwrotu pieniędzy od "nauczyciela" skoro ten nie wywiązał się
              ze swoich zobowiązań(zwłaszcza że dotyczy to większości kursantów)?
              A skoro Pan Instruktor nie potrafi to czy dalej powinien być
              instruktorem? Kłania się relacja "władza" - obywatel.
              Pozdr.
              Pazdzioch
            • Gość: kaqkaba Re: Pytanie: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 10:20
              Przykład z chirurgiem... mało trafny.
              1. Chirurg robi a nie uczy
              2. Wiedza wymagana od chirurga jest dużo większa niż kierowcy lub instruktora
              3. Chirurg uczy się (w wersji podstawowej, żeby wyrostek wyciąć) z 10 lat. (6
              lat studiów + specjalizacja, staż czy coś tam innego).

              Jakość kierowcy nie zależy od doświadczenia w prowadzeniu pojazdów instruktora.
              To nie jest przelew wiedzy i doświadczenia.
              Zaostrzanie kryteriów wobec uczących ma spowodować co??
              To nie instruktor daje uprawnienia. Każdy kursant musi jeszcze przejść egzamin.
              I jeżeli go zda to znaczy, że jest przygotowany do samodzielnej jazdy pojazdem
              mechanicznym.
              Każdy z nas ma różne predyspozycje do różnych rzeczy. Jedni nie załapią fizyki
              choćby im ją Einstein tłumaczył a inni nie nauczą się jeździć nawet z najlepszym
              instruktorem.

              > po dwutygodniowym kursie odbytym u znachora,
              > nawet najlepszego w całej gminie.:-P
              Kurs na PJ można skończyć w 2 tygodnie. I nawet jeżeli uczył Cię najbardziej
              doświadczony instruktor to nie znaczy, że zdasz egzamin i nie znaczy, że
              będziesz dobrym kierowcą.

          • Gość: na zimno Ciekawe, ze BRD system szkol i egzaminowania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 10:35

            jakos funkcjonuje bez afer. Jesli cos sie nawet zdarzy, to jest to
            absolutny margines statystyczny. Ludzie bioracy udzial w "takim
            czyms" traca z reguly uprawnienia na cala reszte zycia.

            Afery w naszych polskich osrodkach sa prawie tak powszechne, ze z
            opaska na oczach mozna pokazywac szyldy tych instytucji.

            Podejscie do szkolenia samych nauczycieli oraz kursantow jest
            wykladnia zrozumienia celu. Celem ma byc dobrze wyszkolony kierowca,
            umiejacy zachowac sie w dynamicznie zmiennym ruchu miejskim i
            drogowym/autostradowym, umiejacy udzielic I-szej pomocy, zdajacy
            sobie sprawe z ograniczen technicznych pojazdu, znajacy przepisy.

            Za prawo jazdy placi sie DUZO (2000€ i wiecej). Nikt nie bedzie
            wyrzucal swoich pieniedzy do kosza, a jesli juz placi, to
            taki ktos ma wymagania w stosunku do siebie samego oraz do
            instruktora i szkoly.

            System egzaminowania jest restrykcyjny i nie mam tam miejsca na
            korupcje. Utrata mozliwosci wykonywania zawodu to najlepszy bicz
            na wszystkich.
          • bwv1004 Re: Pytanie: 26.05.08, 16:34
            Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

            > A co powiecie w takim razie na system amerykański. Zdać teorię i
            do samochodu..
            > .
            > z każdym kierowcą jako nauczycielem i tak przez rok.

            Drobne uściślenie - nie istnieje "system amerykański". Każdy stan
            ma własny system. Bywa nawet tak, że do egzaminu praktycznego można
            przystąpić miesiąc (JEDEN miesiąc) po zdanym teoretycznym. Przy czym
            tego, czy w ciągu tego miesiąca przejechało się (z innym kierowcą)
            chociaż 10 m nikt nie kontroluje. {ten tryb dotyczy osób dorosłych,
            młoda młodzież musi odbyć kurs}
    • jane14 Po co komu licencjonowani instruktorzy ? 26.05.08, 08:57
      Kaqkaba słusznie przywołał jako przykład system amerykański.
      Jestem od dawna, patrzac na wysyp szkólek jazdy sprowokowany
      obecnymi udziwnieniami w wymaganiach na uzyskanie PJ, zwolennikiem
      takiego systemu.
      Teoria, przepisy, test, i po zaliczeniu - PJ upoważniajace do
      prowadzenia pojazdu, pod opieką innego kierowcy.
      A jak chce samodzielne PJ, to egzamin praktyczny.
      Jak ktoś nie ma znajomego/krewnego z kim mógłby jeżdzić niech sie
      zapisze na dobrowolny kurs.
      A obecnie przymusowe godziny, których jedynym wynikiem jest właśnie
      wysyp pseudo instruktorów to tylko napedzanie kasy darmozjadom.
      Prawda jest taka, że nikt nikogo prowadzenia pojazdu nigdy nie
      nauczy. Może mu tylko pokazać (lepiej lub gorzej) jak to trzeba
      robić.
      Jak ktos chce i może to sie sam nauczy. Jak nie moze a chce niech
      bierze instruktora.
      Ale jesli to nie bedzie, że kazdy musi, to w zawodzie zostana
      naprawdę tylko ci co potrafią pokazać jak jeżdzić, a spadek popytu
      wymusi wzrost jakości usług.
      W Polsce kiedyś istniała możliwość zdawania egzaminu bez kursu,
      robiła tak podobno prawie 1/3 kierowców. Jakoś w tym przedziale
      wiekowym (to dziś pewnie +40 lat), nie obserwuje się wyrażnie
      niższej "jakości" kierowania.
      • Gość: na zimno System amerykanski? Juz jest wolna amerykanka. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 09:56

        System edukacji oraz populacja podlegajaca edukacji daja w sumie
        skutki widoczne na drogach. I system edukacyjny i populacja
        nie sa swieci. Nikt nie chce sie bic w piersi, bo piers cherlawa,
        i mogloby to pogorszyc stan pacjenta, ktory i tak mmniema,
        ze to tylko lekka grypka. Szkoda sie wiec zameczac.








        • jane14 Re: System amerykanski? Juz jest wolna amerykanka 26.05.08, 10:55
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          >
          > System edukacji oraz populacja podlegajaca edukacji daja w sumie
          > skutki widoczne na drogach.

          To jest bład w rozumowaniu, to nie system edukacji ale system
          egzekwowania wiedzy w praktyce, czyli policja drogowa, decyduje o
          skutkach na drodze.
          Szkoły też mogą opuszczać kiepscy inzynierowie, nawet z wynikami
          B.dobrymi, ale to jakich inżynierów masz w firmie to już sprawa
          szefa firmy. Jak on ta wiedze egzekwuje i jak na jej brak czy próby
          ignorowania reaguje.
          • Gość: NA ZIMNO Jak to juz daaaawno temu ustalono: "ab ovo" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 11:08
            czyli od jajka trzeba zaczac.

            Bo jak juz kogutki podrosna, to jest zbyt pozno.
            Zadne podworko im nie wystarczy. Podziobia sie na smierc.

            Narwane mlode kogutki daja sie juz tylko utemperowac na pienku.
            Przynajmniej smaczny rosolek jest z takiego kogutka.
            • jane14 Re: Jak to juz daaaawno temu ustalono: "ab ovo" 26.05.08, 11:19
              Gość portalu: NA ZIMNO napisał(a):

              > czyli od jajka trzeba zaczac.

              Tyle że na kursie nie edukujemy człowieka, a tylko uczymy go nowej
              umiejetności. W wieku w którym on sie stara o PJ to już dawno nie
              jest jajkiem a sporym kogutem.
              • Gość: na zimno A co przeszkadza juz od szkoly IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 11:32
                podstawowej zaznajamiac dzieci z ruchem drogowym?
                Nawet gdzieniegdzie sie to robi. Slyszalem o takich szkolach.
                Kogutki niekoniecznie musza ladowac na pienku.

                Tata Kubicy potrafil zachecic syna do powaznego potraktowania
                jazdy pojazdem mechanicznym. I udalo sie. Gratulacje!
                Wiec nie robmy ze swoich dzieci mentalnych nieudacznikow.
                • jane14 Re: A co przeszkadza juz od szkoly 26.05.08, 11:42
                  Gość portalu: na zimno napisał(a):

                  > podstawowej zaznajamiac dzieci z ruchem drogowym?

                  Nie żartuj tu nie chodzi o znajomośc czegokolwiek.
                  Zanajamia sie dzieci z matematyka/ortografią i czy z tego powodu
                  wszyscy dorośli umia liczyc albo pisać poprawnie.
                  Poprawnie robią to tylko ci co chcą lub musza .
                  Reszcie sie wydaje ze umie.
                  I poodbnie z ruchem drogowym, mozna uczyć w nieskończonosc. Jeśli
                  ktos chce i musi to sie nauczy znać i STOSOWAĆ. Tyle że w Polsce nie
                  musi stosować, bo system kontroli jest niedorozwiniety.
                  Wiec nie ma co ciągle grzebać w edukacji tylko wreszcie zacznijmy
                  wymagać.
                  Widzisz jak to świetnie zadziałało na rynku inzynierów.
                  Zaczeto wymagać i sa efekty. Jedni zarabiaja, inni albo zmieniaja
                  zawód albo sie ucza by też zarabiać.
            • Gość: kaqkaba Re: Jak to juz daaaawno temu ustalono: "ab ovo" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 11:40
              Złośliwie muszę zauważyć, iż z tych kogutków (tych, które się za młodu na
              drogach nie zabiją) wyrastają dobrzy i doświadczeni kierowcy.
              IMO statystyka zgodnie z którą najwięcej wypadków powodują młodzi kierowcy
              wynika z "gorącej głowy" i młodego wieku niż z niedoborów systemu szkolenia.
              Osoba 35 letnia i 18 letnia zaraz po zdaniu egzaminu i otrzymaniu PJ zachowuje
              się na drodze skrajnie inaczej (statystycznie oczywiście).
              • Gość: na zimno Lepsza jest "selekcja" naturalna? Nie sadze. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 11:54

                Dobra, profesjonalnie zorganizowana szkola jazdy na pewno bedzie
                droga. Ci, ktorzy zaplaca, beda miec wymagania. I bardzo szybko
                przekonaja sie, ze nie warto sie opieprzac, bo to sie nie oplaca.

                System egzaminowania musi byc calkowicie oddzielony od srodowisk
                szkol jazdy. Tylko tak mozna wyegzekwowac zdobyta wiedze.

                Nastepnym "wychowawca" moga byc ubezpieczenia. Ale to juz inna
                para kaloszy.



                • Gość: kaqkaba Re: Lepsza jest "selekcja" naturalna? Nie sadze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 12:11

                  > Dobra, profesjonalnie zorganizowana szkola jazdy na pewno bedzie
                  > droga. Ci, ktorzy zaplaca, beda miec wymagania. I bardzo szybko
                  > przekonaja sie, ze nie warto sie opieprzac, bo to sie nie oplaca.
                  >
                  Zgadzam się. Jeleni nie potrafiących nauczyć jeździć powinien eliminować rynek,
                  a nie kolejne papierki potwierdzające doświadczenie i umiejętności. Wymagania
                  minimalne jakieś muszą być i IMHO są wystarczajace.

                  > System egzaminowania musi byc calkowicie oddzielony od srodowisk
                  > szkol jazdy. Tylko tak mozna wyegzekwowac zdobyta wiedze.

                  Kolejna zgoda. Ale instruktor na egzaminie to i tak dobry pomysł. I kamery w
                  samochodzie również.
                  >
                  > Nastepnym "wychowawca" moga byc ubezpieczenia. Ale to juz inna
                  > para kaloszy.
                  Święta prawda. Ale kalkulacja ryzyka w TU odbywa się na zasadzie tworzenia
                  profilu. Nalbardziej ulubionum składkodawcą polskich TU jest kierowca w wieku
                  35-50 lat z PJ od 5 lat. Posiadający dzieci a samochód średniej klasy nie
                  starszy niż 8 letni.
                  A waracając do profilu to tworzy go statystyka. Jak sąsiad bije żone codziennie
                  a ja w ogóle to mężczyźni na moim piętrze biją zony co drugi dzień.
                  • Gość: na zimno Statystyka niekoniecznie musi byc kreatywna. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 12:20

                    To kwestia metodologii.
                    • Gość: kaqkaba Re: Statystyka niekoniecznie musi byc kreatywna. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.08, 12:30
                      I dostępności danych do stworzenia profilu. W przypadku kierujących nie ma ich
                      zbyt wiele. Wiek, okres posiadania PJ, wypadkowość, punkty karne, miejsce
                      zamieszkania, wykształcenie, dzieci.
                      • Gość: na zimno Ochrona danych osobowych sie klania. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 12:50

                        Firmy ubezpieczeniowe "wiedza swoje". Problem polega na tym, ze firmy
                        te dzialaja z definicji jak "krwiopijca". Dzialalnosci charytatywnej
                        tam nie uswiadczysz, nawet, jesli przez ostatnich 100 lat nie
                        spowodowales zadnego wypadku. Przesadzam, ale porzadnego systemu
                        premiowania dla dobrych kierowcow tez jeszcze nie widzialem.
                        Za to, co wplacilem juz do tej czarnej dziury, moglbym sobie sprawic
                        baaaaaardzoooooo porzadna bryczke. I co ja mam z tego?

                        Stad biora sie place zarzadow, budynki-palace, samochody firmowe,
                        party´s dla zaprzyjaznionych bankowcow.

                        A niby dlaczego te pieszczoszki maja na swoje przyjemnosci wydawac
                        wplacane przeze mnie pieniazki? Moga zyc skromniej i tez przezyja.
                        Nic by im sie nie stalo, biedactwom, tym naszym.

                        Oczywiscie, ze wiem, ze tego sie nie da odkrecic.
                        Tak sobie tylko napisalem.
                        A forse wyplacono tym, ktorym "zycie zrobilo ziaziu".
                        Te ulge, ktora mam, dobrze jest miec, ale to nie zaden powod
                        do prawdziwego zadowolenia finansowego.
                        Jest tak samo jak z przymusowa sluzba zdrowia.
                        Eeeeee tam...
                        • Gość: na zimno Mam pewien pomysl dotyczacy ubezpieczen, ale IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.08, 12:59
                          nie bede go sprzedawac tutaj za darmo.

                          Bylby on niezwykle skutecznym instrumentem samodyscypliny
                          ubezpieczonych. Takie cos mozna ujawnic tylko w obecnosci
                          prawnika po podpisaniu NDA (Non-Disclosure-Agreement).
                          Inaczej czlowieka na 100% uwala, a sami zrobia z tego uzytek.
                          Prezenty mozna dawac na Imieniny.
      • a_weasley Re: Po co komu licencjonowani instruktorzy ? 26.05.08, 16:19
        jane14 napisał:

        > W Polsce kiedyś istniała możliwość zdawania egzaminu
        > bez kursu, robiła tak podobno prawie 1/3 kierowców.
        > Jakoś w tym przedziale wiekowym (to dziś pewnie +40
        > lat),

        Przepraszam bardzo, ale ja właśnie mam 41 lat, a prawo jazdy od lat 21 i
        stanowczo takiej możliwości wtedy nie było. Tzw. kurs eksternistyczny polegał na
        tym, że się nie robiło kursu teoretycznego,ale 18 h z instruktorem wyjeździć
        było trzeba.
        To było obostrzenie, bo jeszcze rok wcześniej wystarczało 8 h.
        Kiedyś, kiedyś, tak dawno, że już wtedy wspominano to jako b. dawne dzieje, i
        owszem, można było - pod licznymi warunkami - uczyć jeździć członka najbliższej
        rodziny. Ale ci, którzy mogli z tego skorzystać, mają w tej chwili pewnie z 50,
        może 40 lat praktyki szoferskiej, a podstawy opanowywali w czasach, kiedy
        samochodów było w Polsce kilkanaście lub kilkadziesiąt razy mniej niż obecnie.
        • jane14 Re: Po co komu licencjonowani instruktorzy ? 27.05.08, 07:52
          Ja mam PJ od 23 lat i z tego co pamietam była wtedy możliwość bo mi
          nawet proponowano. Nie skorzystałem wiec szczegółow nie znam.
          Ale kilku znajomych ten tryb przeszło z powodzeniem.
          Co do ilości samochodów to oczywiscie nie jest bez znaczenia. Ale to
          tylko wyższy próg umiejetności i dyscypliny jaki trzeba opanować. To
          nadal te same samochody i nadal podobne reguły. Tłok na drogach nie
          jest moim zdaniem jakiś istotnym czynnikiem uzasadniajacym
          udziwnianie i wydłużanie w nieskończonosć kursów, czy choćby
          uzasadniajacy wogóle potrzebe ich istnienia w formie obowiazku.
          Dorosły człowiek, a w końcu taki stara sie o PJ sam powinien miec
          zdolnośc oceny swych umiejetności, czy już może czy nie przystapić
          do egzaminu i samodzielnie ruszyć w droge. Nie wiem nawet czy to nie
          najważniejsza umiejetnośc a tej na kursie sie nie uczy.
    • magdalena.sz Re: Nauka Jazdy 26.05.08, 21:10
      Trochę z innej beczki - jako instruktorka - niestety z doświadczenia
      wiem, że młodzi ludzie przychodzący na kurs w zasadzie nie chcą się
      uczyć. Przychodzą na zasadzie "płacę i wymagam" ale nie chodzi im o
      to by się NAUCZYĆ!!! tylko o to by dupę powozić. I to jest przykre.
      Trochę lepiej jest z osobami nieco starszymi. Najgorsi niestety są
      18-latkowie.
      Czasami nawej najgenialniejszy instruktor nie pomoże - jak trafi się
      taki oporny na wiedzę materiał.

      Dzieć :-))
      www.suwaczek.pl/]https://www.suwaczek.pl/cache/870b9ef21c.png[/url]
      fotoforum.gazeta.pl/photo/5/lh/bi/t2zs/GvuZH1TTvjob6cOqZB.jpg
      • Gość: rekrut1 Re: Nauka Jazdy IP: *.aster.pl 26.05.08, 21:40
        Szanowna Pani Instruktor. Czy słyszała Pani o nauczycielu(wychowawcy
        klasy)którego 98% wychowanków kończy którąś tam klasę(np. trzecią)
        po trzech czterech latach nauki?
        "młodzi ludzie przychodzący na kurs w zasadzie nie chcą się uczyć."
        Proszę przeczytać to zdanie dwadzieścia razy i zastanowić się co w
        nim nie tak!
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • magdalena.sz Re: Nauka Jazdy 27.05.08, 07:41
          Szanowny Panie!(równie protekcjonalny ton w zamian)
          Proponuję się tak nie mądrzyć. Instruktorzy nie są wychowawcami
          przedszkola. Na kurs przychodzą osoby "dorosłe" i mamy prawo wymagać
          od nich pewnych rzeczy - między innymi dobrej woli i chęci
          wspólpracy i właśnie o tym pisałam. O tym, że niestety tego u
          większości 18 latków brakuje. Chęci uczenia się!!!! Przepisy to
          bzdety bo i tak 80 % Polaków je łamie - to najczęsciej używany przez
          nich argument. Oczywiście moją rolą jest wbijanie im do głów nieco
          innych zasad, ale wcześniejszy post był nie o tym, więc ten
          moralizatorski ton proszę sobie darować.
          Pozdrawiam
          Magda
          • Gość: rekrut1 Re: Nauka Jazdy IP: *.aster.pl 27.05.08, 10:53
            Więcej pokory Pani Instruktor, młodym ludziom można zarzucić wiele
            ale na pewno nie że są głupi i bezmyślni. Poza tym należało by
            zmienić sposób myślenia(kto dla kogo)no i mniej wyciągać rękę(bo
            można dostać po łapie).
            Nie oczekując odpowiedzi z poważaniem Pazdzioch.
          • inguszetia_2006 Re: Nauka Jazdy 30.05.08, 13:57
            magdalena.sz napisała:

            > Szanowny Panie!(równie protekcjonalny ton w zamian)
            > Proponuję się tak nie mądrzyć. Instruktorzy nie są wychowawcami
            > przedszkola. Na kurs przychodzą osoby "dorosłe" i mamy prawo
            wymagać
            > od nich pewnych rzeczy - między innymi dobrej woli i chęci
            > wspólpracy i właśnie o tym pisałam. O tym, że niestety tego u
            > większości 18 latków brakuje. Chęci uczenia się!!!! Przepisy to
            > bzdety bo i tak 80 % Polaków je łamie - to najczęsciej używany
            przez
            > nich argument. Oczywiście moją rolą jest wbijanie im do głów nieco
            > innych zasad, ale wcześniejszy post był nie o tym, więc ten
            > moralizatorski ton proszę sobie darować.
            > Pozdrawiam
            > Magda

            Witam,
            No i wyszło na to,że dzisiejsi 18-latkowie to wstrętne, rozwydrzone
            bachory;-)W dodatku nadęte bufony;-)To straszne;-)To są właśnie
            skutki macdonaldyzacji społeczeństwa. Wszystko byle jak, byle gdzie,
            aby było. W głowach sieczka, książki to ogląda taki 18-latek tylko
            na półkach(czy ci 18-latkowie to jeszcze potrafią czytać?), na gębie
            buta i hardość.
            I takie matoły mają jeździć?
            Weźcie się w garść egzaminatorzy, bo jak te wszystkie mutanty kupią
            egzaminy, to nie dożyję nastepnych wakacji;-)
            Pzdr.
            Inguszetia

      • emes-nju Re: Nauka Jazdy 30.05.08, 11:06
        magdalena.sz napisała:

        > Przychodzą na zasadzie "płacę i wymagam" ale nie chodzi im o
        > to by się NAUCZYĆ!!!

        No pewnie, ze nie chca sie uczyc, bo od wielu lat wiadomo, ze na kursach nie uczy sie jezdzic, tylko przysposabia (trenujac malpie odruchy z gatunku jak slupek zniknie, to wykonujemy 1,453 obrotu kierownica w lewo) do zdania egzaminu. Wielu instruktorow, po nauczeniu kursanta trudnej sztuki ruszania, zmiany biegow i hamowania, reszte kursu poswieca w zasadzie tylko na snucie sie po trasach egzaminacyjnych (dlaczego w ogole cos takiego istnieje?) i opowiadanie na czym egzaminator moze "obciac" egzaminowanego (nikt nie ma pretensji za rzeczy istotne, ale egzaminy polegaja na szukaniu dziury w calym). Tresura, nie nauka jazdy...

        Moja kobieta jest swiezo po "kursie" :-/
        • jane14 Re: Nauka Jazdy 30.05.08, 12:16
          emes-nju napisał:
          > trenujac malpie odruchy z gatunku jak slupe
          > k zniknie, to wykonujemy 1,453 obrotu kierownica w lewo) do zdania
          egzaminu.

          Kiedyś dla treningu sprawdziłem "trudnośc" tych manewrów. Jest to
          banał pod warunkiem że zamiast liczyć obroty kierownica (kto na to
          wpadł ?) trzeba sobie ustawić porzadnie lusterka . Nieco inaczej niż
          do jazdy bo słupki czy linie są oczywiscie niżej. I wtedy problem
          (oczywiscie o ile ktoś opanował jazdę na półsprzegle) jest banalny.
          Tyle że właśnie trzeba podejść do sprawy logicznie a nie po małpiemu.

          > Moja kobieta jest swiezo po "kursie" :-/

          No i co, radziłeś jej liczyć obroty ?
          • emes-nju Re: Nauka Jazdy 30.05.08, 15:55
            jane14 napisał:

            > Kiedyś dla treningu sprawdziłem "trudnośc" tych manewrów. Jest to
            > banał pod warunkiem że zamiast liczyć obroty kierownica (kto na to
            > wpadł ?)

            Len-instruktor (a raczej ich armia), ktoremu latwiej wytresowac malpe (tym bardziej, ze na egzaminie sprawdza sie tylko czy malpka skacze jak jej kazano) niz wyszkolic kierowce (chocby dlatego, ze nie kazdy, nawet dobrze jezdzacy kierowca jest wstanie zdac "egzamin" oferowany przez WORDy - co ciekawe, jak kiedys zrobili test instruktorom, to, w swietle oficjalnych wymagan, prawie polowa oblala; egzaminatorzy rowniez...).

            > trzeba sobie ustawić porzadnie lusterka .

            Przy cofaniu (wszelkie manewry tylem) na egzaminie nie wolno korzystac z lusterek.

            > > Moja kobieta jest swiezo po "kursie" :-/
            >
            > No i co, radziłeś jej liczyć obroty ?

            Nie. Ona oglada za to na przyklad to, ze prawie zawsze cofam na lustra - widzi jakie to latwe (przy cofaniu w lustrach widac wiecej niz tylko przez tylna szybe) i wscieka sie, ze bedzie musiala zdawac egzamin bez lusterek.

            Acha - moja kobieta obserwuje tez spokojnego i doswiadczonego kierowce (mnie :-D ). I bardzo duzo kuma. Konfrontujac moja jazde z tym czego jej uczono (a raczej nie uczono) i z moimi pyskowkami nt. DEZorganizacji ruchu i znakologii, zaczyna sama wyciagac bardzo sluszne wnioski. Bedzie bezpiecznym, bo krytycznym (glownie wobec siebie) kierowca.
            • jane14 Re: Nauka Jazdy 02.06.08, 06:53
              emes-nju napisał:

              > Len-instruktor (a raczej ich armia), któremu latwiej wytresowac malpe ....

              Instruktora można wybrać, co prawda nie wiem jak wygląda taka umowa ze szkoła
              jazdy ale chyba w trakcie kursu też zmienić jeśli uczy głupot.

              > Przy cofaniu (wszelkie manewry tylem) na egzaminie nie wolno korzystac z luster
              > ek.

              Chyba żartujesz i z czego jeszcze ze wstecznego biegu chociaż wolno ?
              A i owszem podczas jazdy na prostym odcinku do tyłu być może instruktor stawia
              takie dodatkowe "wymagania" aby kursant poznał wszystkie "techniki" ale z
              zakazem na egzaminie to chyba lekka fantazja.

              > Ona ogląda za to na przykład to, ze prawie zawsze cofam na lustra - widzi
              > jakie to łatwe (przy cofaniu w lustrach widać więcej niz tylko przez tylna szyb
              > e) i wscieka sie, ze bedzie musiala zdawac egzamin bez lusterek.

              A jak to będzie wyglądać w praktyce zalepią jej te lusterka, no bo L-ki te
              egzaminacyjne też jak i wszystkie auta maja je obowiązkowo.
              Mało tego podobno jak ktoś nie ustawi ich po wejściu do auta to już ma krechę...

              > Acha - moja kobieta obserwuje tez spokojnego i doswiadczonego kierowce (mnie :-
              > D ). I bardzo duzo kuma.

              No widzisz a jaki alarm podnoszą niektórzy gdy słyszą o projekcie zmian prawa
              umożliwiającym uczenie jazdy nie koniecznie przez licencjonowanego instruktora.

              > Konfrontujac moja jazde z tym czego jej uczono (a raczej nie uczono) i z moimi
              pyskowkami nt. DEZorganizacji ruchu i znakologii, zaczyna sama wyciagac bardzo
              sluszne wnioski. Bedzie bezpiecznym, bo krytycznym (glownie wobec siebie) kierowca.

              No oby wobec siebie ...

    • Gość: /// Re: Nauka Jazdy IP: *.chello.pl 30.05.08, 10:46

      to ja opowiem inne zdarzenie. Kraków, al 29 Listopada, jadę od strony Warszawy i
      jestem przed skrzyżowaniem z Opolską. Po prawej stronie stacja kontroli pojazdów
      i mały placyk. Korek jak nie wiem co w obie strony. stoję na prawym pasie, na
      lewym jakieś transportowe auto, które skutecznie zasłania mi widok na wszystko,
      co może sie dziać na pasach w przeciwną stronę. Auta na moim pasie ruszają, więc
      ja też i....po hamulcach bo z przeciwnego kierunku skręca L-ka, która chce
      wjechać na placyk (która nie mogła mnie widzieć bo to transportowe zasłaniało).
      Pan instruktor mi pomachał a ja nie napiszę o tym, co sobie o nim pomyslałam.
      Dla mnie klasyczny przykład braku odpowiedzialności za siebie, innych
      uczestników ruchu oraz przekazywaną wiedzę
      Co o tym myslicie?
      • jane14 Re: Nauka Jazdy 30.05.08, 10:57
        Gość portalu: /// napisał(a):

        > Pan instruktor mi pomachał a ja nie napiszę o tym, co sobie o nim
        pomyslałam.
        > Dla mnie klasyczny przykład braku odpowiedzialności za siebie,
        innych uczestników ruchu oraz przekazywaną wiedzę
        > Co o tym myslicie?

        No ja nie napisze dosłownie co sobie myśle ale ...
        Nie powiem z głowy w tej chwili, czy tam skret w lewo jest
        dozwolony, jednak zakładajac, że jest w tak gestym ruchu tego typu
        manewr to normalka nie tylko dla L-ki.
        Jeśli ktos musi przebić się w poprzek takiego sznurka samochodów to
        nie ma innego wyjścia jak sie przeciskać niemal po omacku, a ty nie
        udawaj zaskoczonego. Zamiast wpatrywać sie w zderzak poprzednika
        pomysl czemu ten dostawczak, czy co to było, nie ruszył choć i on
        miał pewnie wolne miejsce skoro L-ka się przecisneła przez lewy pas.

    • bryzolin Zapomniał muł, jak cielęciem buł. 31.05.08, 21:56
      Wiele opinii z forów motoryzacyjnych na temat elek brzmi tak, jakby
      ich głosiciele nigdy nie uczyli się jeździć, a od razu urodzili się
      z tą umiejętnością.
      No cóż, pora zrozumieć, że nauka jazdy jest szczególnym
      użytkownikiem dróg. Pozostali kierowcy powinni zacisnąć zęby i
      tolerować. Tak się składa, że nauczanie nie jest mi obce. Bywam
      nauczycielem. Szukanie bezpiecznych zatoczek 15 minut po wydarzeniu
      po to, by wyłożyć kursantowni, co robi źle, to jak "pływanie po
      warszawsku". Du.pą po piasku. Błędy należy korygować na bieżąco. Po
      to jest ta "L" na dachu, żeby wiedzieć, że taki samochód
      najprawdopodobniej będzie zachowywał się nieracjonalnie.
      Tymczasem mamy do czynienia z falą, z falą jak w woju. Na mnie
      trąbili, to i ja trąbię.
      Więcej tolerancji, spokoju, zimnej krwi. Mniej klaksonów, "kur.ew"
      rzucanych przez zamknięte okno. Kultury człowiek może się nauczyć. A
      jej elementem jest SPOKÓJ i uznanie, że skoro ktoś tak robi, to ma
      powód. A kultura jazdy na polskich drogach pozostawia wiele do
      życzenia. Ja wolę niezdecydowanego kursanta, który piecze raka, bo
      mu gaśnie silnik na skrzyżowniu, od chojraka, który uważa, że
      wszystko robi doskonale, cudownie trąbi na wszystkich, posiada
      wachlarz błyskotliwych odzywek na każdą okazję, a nie zawaha się
      wyprzedzać na trzeciego (czwartego), przekroczyć prędkość o 50 km/h,
      zepchnąć kogoś na pobocze, bo on właśnie JEDZIE.
      • Gość: landrover To proste z tymi elkami. IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.06.08, 14:37
        Niech sobie jeżdżą jak potrafia.Ja sobie je zawsze omijam, trzymam
        się od nich z daleka, staram się im nie przeszkadzać, gdy tylko mogę
        to ułatwiam.

        Zupełnie jak z małymi dziećmi.
      • Gość: prawdziwy tebe Re: Zapomniał muł, jak cielęciem buł. IP: *.eranet.pl 02.06.08, 12:38

        rzecz nie w umiejetnosciach, tylko wybujalym egoizmie - jak nie
        umieja, to niech ucza sie tam, gdzie ruch mniejszy/szersze ulice.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja