emes-nju
13.10.08, 15:07
W sobote mialem niewatpliwa nieprzyjemnosc przejechac sie PKSem na dystansie ok. 150 km. (DK 79).
Przejazd przez Warszawe... No, jak to przejazd przez Warszawe w sobote w poludnie :-P Potem Piaseczno z korkiem na jednym skrzyzowaniu z lokalna drozyna (co ciekawe na tej lokalnej drozynie korka nie bylo...). A potem Gora Kalwaria i 40 min. w korku do mikroronda na skrzyzowaniu z miedzynarodowa obwodnica Warszawy (DK 50 - na niej to dopiero stal korek po horyzont!). A potem, po opierd... jaki kierowca dostal od czekajacych prawie godzine na przystanku pasazerow, sie zaczelo...
Wyprzedzanie wszystkiego, co jechalo wolniej. Na podwojnej ciaglej, na przejsciach, na skrzyzowaniach - byleby nadgonic! Udalo sie juz w Kozienicach.
Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym sadzic.
Niby kierowca jechal szybko i lamal przepisy, ale realnie nie powodowal wiekszego zagrozenia (po wyjechaniu ze spowodowanego DEZorganizacja ruchu korka, ruch znikomy).
Z drugiej strony jazda do 100 km/h po waskiej i dosc miejscami wyboistej drodze, to chyba przesada nawet nowym Autosanem (na kilku fotelach byly nawet pasy bezpieczenstwa!).
Z jeszcze innej i wedlug mnie najwazniejszej strony, juz teraz srednia PKSowa, to mniej niz 40 km/h i wprowadzanie do rozkladow korekt na DEZorganizacje ruchu (np. mikroronda na miedzynarodowych szlakach tranzytowych) sprowadzi te predkosc do wartosci poddajacych pod watpliwosci zasadnosc utrzymywania komunikacji - konno bedzie prawie tak samo szybko, a taniej i ekologiczniej.