Dodaj do ulubionych

Nadganial...

13.10.08, 15:07
W sobote mialem niewatpliwa nieprzyjemnosc przejechac sie PKSem na dystansie ok. 150 km. (DK 79).

Przejazd przez Warszawe... No, jak to przejazd przez Warszawe w sobote w poludnie :-P Potem Piaseczno z korkiem na jednym skrzyzowaniu z lokalna drozyna (co ciekawe na tej lokalnej drozynie korka nie bylo...). A potem Gora Kalwaria i 40 min. w korku do mikroronda na skrzyzowaniu z miedzynarodowa obwodnica Warszawy (DK 50 - na niej to dopiero stal korek po horyzont!). A potem, po opierd... jaki kierowca dostal od czekajacych prawie godzine na przystanku pasazerow, sie zaczelo...

Wyprzedzanie wszystkiego, co jechalo wolniej. Na podwojnej ciaglej, na przejsciach, na skrzyzowaniach - byleby nadgonic! Udalo sie juz w Kozienicach.

Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym sadzic.

Niby kierowca jechal szybko i lamal przepisy, ale realnie nie powodowal wiekszego zagrozenia (po wyjechaniu ze spowodowanego DEZorganizacja ruchu korka, ruch znikomy).

Z drugiej strony jazda do 100 km/h po waskiej i dosc miejscami wyboistej drodze, to chyba przesada nawet nowym Autosanem (na kilku fotelach byly nawet pasy bezpieczenstwa!).

Z jeszcze innej i wedlug mnie najwazniejszej strony, juz teraz srednia PKSowa, to mniej niz 40 km/h i wprowadzanie do rozkladow korekt na DEZorganizacje ruchu (np. mikroronda na miedzynarodowych szlakach tranzytowych) sprowadzi te predkosc do wartosci poddajacych pod watpliwosci zasadnosc utrzymywania komunikacji - konno bedzie prawie tak samo szybko, a taniej i ekologiczniej.
Obserwuj wątek
    • edgar22 Re: Nadganial... 13.10.08, 15:19
      emes-nju napisał:
      > Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym sadzic.

      Mają słabego fachowca od rozkładu jazdy. I nerwowego kierowcę, który dał się podpuścić pasażerom.

      > jazda do 100 km/h po waskiej i dosc miejscami wyboistej drodze,
      > to chyba przesada

      Dlaczego przesada? Przecież piszesz, że "realnie nie powodowal wieksze go zagrozenia".
      • emes-nju Re: Nadganial... 13.10.08, 15:43
        edgar22 napisał:

        > emes-nju napisał:
        > > Szczerze powiedziawszy nie wiem co o tym sadzic.
        >
        > Mają słabego fachowca od rozkładu jazdy.

        Czytales do konca?

        Juz teraz, bez uwzgledniania korkow (nie sa przeciez zawsze!), predkosc PKSowa, to niewiele ponad 40 km/h (linie niepospieszne). Wez teraz kalkulator i policz ile czasu zajmuje szalony dystans 150 km przy sredniej 40 km/h. Potem do tego czasu dodaj godzine (korek w Warszawie, Piasecznie i Gorze Kalwarii) i policz srednia.

        A potem skonfrontuj to ze srednia osiagana dylizansem :-P

        > I nerwowego kierowcę, który dał się po dpuścić pasażerom.

        No tak... W PKSie potrzebny heros za kolkiem :-P

        W kark dyszy mu wk.rwione ze 40 osob, a on spokojnie na bujaczku (fajne maja fotele :-P ) "plynie" 50 km/h z pelna swiadomoscia tego, co glosno o nim, za to za nim mowia; z pelna swiadomoscia tego, ze czesc pasazerow nie zdarzy na przesiadki, a nastepny autobus/pociag jest nastepnego dnia; z pelna siadomoscia tego, ze czesc pasazerow nie zdarzy na odpowiednia godzine tam, gdzie musi dojechac; z pelna swiadomoscia, ze jak spozni sie do Kozienic, to moze zalapac sie kare za niedotrzymanie rozkladu... Luzik w majtach :-P

        Jechales kiedys PKSem, ktory sie spoznia godzine na liczacej niewiele ponad 2 godziny trasie do pierwszego punktu przesiadkowego...? Nie? Widac :-P
        • nazimno Poczytaj sobie o Kolei Warszawsko Wiedenskiej. 13.10.08, 15:58
          Kiedy spojrzysz na mape gestosci linii kolejowych pomiedzy
          Odra i Nysa z jednej strony, a "ta druga strona na przeciwko" gdzies
          tam na linii Bugu i dalej, to wyciagniesz odpowiednie wnioski.
          Kolej moglaby wiele zmienic, gdy nie ma odpowiednich drog.

          Wszystko przesiadlo sie dzisiaj na wlasne bryczki.
          Nawet osiagaja te sama predkosc co kiedys.
          Czasem sie zastanawiam, po cholere nam ten caly "rozwoj".

          Widzialem egzemplarz rozkladu jazdy pociagow Krakow-Zakopane z 1936
          roku. Sa tam baaaaaaardzooo ciekawe tabelki z czasami odjazdow
          (Krakow) i czasami przyjazdow (Zakopane). Moze byloby dobrze, gdyby
          panowie milosciwi z przedsiebiorstwa naszych kolei zelaznych
          ktoregos dnia poszli do archiwum?

          Ale niech wczesniej wezma cos na uspokojenie, zanim otworza
          pierwszy rozklad jazdy. Euforia odkrywcy moglaby ich zabic.








          • edek40 Re: Poczytaj sobie o Kolei Warszawsko Wiedenskiej 13.10.08, 16:04
            > Widzialem egzemplarz rozkladu jazdy pociagow Krakow-Zakopane z 1936
            > roku.

            Ja w zeszlym tygodniu mialem watpliwa przyjemnosc przemieszczac sie koleja
            zelazna (za ciezkie pieniadze) z Warszawy do Jeleniej Gory. Do Wroclawia, bo to
            byl pospieszny, jechal tylko 7 godzin. Pozostale 120 km do Jelenie Gory (bo to
            byl pospieszny) jechal 4 godziny. Tak, takie obejrzenie starych rozkladow jazdy
            mogloby zabic.
            • nazimno Cholera, nie spodziewalem sie, ze znajde to 13.10.08, 16:22
              w internecie!

              www.krakownews.pl/film-z-1936
              PS
              I jak Ci, lepiej?
              • nazimno I jeszcze to "na uspokojenie" 13.10.08, 16:35

                newsgroups.derkeiler.com/Archive/Soc/soc.culture.polish/2008-08/msg01914.html

                • sokolasty Re: I jeszcze to "na uspokojenie" 14.10.08, 08:46
                  "Wszystko przesiadlo sie dzisiaj na wlasne bryczki.
                  Nawet osiagaja te sama predkosc co kiedys.
                  Czasem sie zastanawiam, po cholere nam ten caly "rozwoj"."

                  Jak wiezę własne cztery litery we własnych czterech kołach, to mi żaden
                  transport publiczny nie zwieje. A gdzieniegdzie autobus jeździ raz dziennie.
          • emes-nju Re: Poczytaj sobie o Kolei Warszawsko Wiedenskiej 13.10.08, 16:52
            nazimno napisał:

            > Kolej moglaby wiele zmienic, gdy nie ma odpowiednich drog.

            Nie moglaby... Predkosc handlowa PKP jest jeszcze bardziej imponujaca niz PKS - 23 km/h :-P

            > Wszystko przesiadlo sie dzisiaj na wlasne bryczki.

            To prosta kalkulacja. Na przykladzie mojej weekendowej jazdy.

            Dystans 149 km.

            Koszt przejazdu PKSem 28 zl. W moim wypadku razy dwa, no i nie licze taksowki z dworca do domu, a komunikacje za 2,80 od lba. Wychodzi, ze dwuosobowa podroz w te i we wte kosztuje 123,20. I trwa nie mniej niz 4 godziny w jedna strone - a jak sie nie uda to i 6-7 godzin...

            Samochodem, przy spalaniu 10 l/100 km (raczej blizej 8), spale max. ok. 30 l. Liczac 4.30 za litr (ostatnio nawet 4,11) zaplace max. ok. 130 zl. Realnie sporo mniej - blizej 100 zl. I jade max. 2 godziny w jedna strone... I nikt mi nie smierdzi wczorajsza wodka, pawiem i g... I moge sobie wlaczyc klimatyzacje zamiast kisic sie w autobusie tak nieprzewiewnym, ze w tak sloneczny dzien, jak sobota, szyby parowaly od srodka tak, ze az plynela z nich woda.

            Przesiadamy sie we wlasne bryki, bo taniej, mimo wszystko szybciej i ZDECYDOWANIE wygodniej. A moze nawet i bezpieczniej...?
        • jorn Re: Nadganial... 13.10.08, 20:53
          emes-nju napisał:
          Juz teraz, bez uwzgledniania korkow (nie sa przeciez zawsze!), predkosc PKSowa, to niewiele ponad 40 km/h (linie niepospieszne).

          Emes, wsiądź w samochód i przejedź się trasą takiego niepospiesznego autobusu zatrzymując się w każdej wiosce na 3-4 minuty (czas potrzebny na załadowanie i wyładowanie pasażerów oraz sprzedaż biletów) i zobaczysz, czy uda ci się lepszą średnią osiągnąć. Nawet, jeśli na tej trasie nie będzie żadnych utrudnień i jeśli postoje skrócisz do 2 minut eliminując sprzedaż biletów. Na dłuższe trasy trzeba wybierać komunikację pospieszną lub ekspresową.

          Teraz przykład z mojego belgijskiego podwórka - trasa Charleroi - Bruksela. Ok. 55 km. Oto warianty przejazdu bez przesiadek:
          Wariant 1: Przejazd samochodem: zajmuje to ok. 35 minut (autostrada, 120 km/h), jeśli jedziemy poza godzinami szczytu, czyli bez korków w miastach.
          Wariant 2: Autobus lotniskowy łączący największy dworzec w Brukseli z lotniskiem w Charleroi: w rozkładzie ma ok. godziny, zwykle jedzie ok. 40 minut (ta sama autostrada, bez przystanków po drodze ale z ograniczeniem prędkości do 100 km/h)
          Wariant 3: Pociąg pospieszny pomiędzy największymi dworcami w tych miastach: 46 - 48 minut.
          I na koniec odpowiednik niepospiesznego PKS, czyli autobus TEC: 1h49min. Jeśli dobrze liczę, jest to ok. 30 km/h.

          Jak widzisz, nie tylko w Polsce tak jest, ale też w kraju o najgęstszej sieci autostrad w Europie.

          Pozdrawiam

          Jorn

          PS. Zapewniam, że przykład nie jest dobrany tendencyjnie, wszystko sobie można sprawdzić pod poniższymi adresami:
          www.infotec.be/index.aspx?PageId=633009097653807230
          www.b-rail.be/main/F/
          reisinfo.apps.delijn.be/reisinformatie/routeplanner/index.htm?init=true
          www.charleroi-airport.com/doc.php?nd=1101&tid=101&site=1&lg=1
          • emes-nju Re: Nadganial... 14.10.08, 11:57
            jorn napisał:

            > Emes, wsiądź w samochód i przejedź się trasą takiego
            > niepospiesznego autobusu z atrzymując się w każdej wiosce na 3-4
            > minuty (czas potrzebny na załadowanie i wyładowanie pasażerów oraz
            > sprzedaż biletów) i zobaczysz, czy uda ci się lepszą
            > średnią osiągnąć.

            Po pierwsze autobusy, ktorymi jechalem, to nie bylo lokalne autobusiki od wsi do wsi, a zwykle rejsowe "kruzery" osiagajace spokojnie 100 km/h (jak ten, ktorym jechalem). I nie zatrzymujace sie na kazdym przystanku, a pomimo to, jadace ze srednia ok. 40, no moze 45 km/h. Te, ktore zatrzymuja sie na kazdym przystanku osiagaja srednie nizsze niz 30 km/h

            A po drugie, ja nie polemizuje ze srednimi teraz osiaganymi, a z tym, ze dzieki mrufczej pracy DEZorganizatorow, nawet te imponujace rezultaty (akceptowalne na liniach podmiejskich - na liniach miedzymiastowych, a takimi jezdzilem, juz z trudem) moga byc nie do utrzymania. Jezeli na trasie obliczonej na 2 godziny ze srednia 40 km/h na postoj na mikrorondzie traci sie godzine, to naprawde szybciej moze wyjsc konno poprzez pola, poprzez laki... :-P

            No i po trzecie. Na swojej trasie Charleroi - Bruksela masz alternatywe. W Polsce (w zaborze carskim) albo jedziesz autobusem 40 km/h albo samochodem ze srednia, jezeli stosujesz sie do wiekszosci ograniczen, max 60 km/h. To oczywiscie nijak nie ma sie do kondycji gospodarki... :-P
            • jorn Re: Nadganial... 17.10.08, 17:43
              Pisałeś o autobusie niepośpiesznym, to zrozumiałem, że chodzi o
              takiego, który w każdej wiosce staje. Wychodzi na to, że nie, więc
              mój poprzedni post stał się bezprzedmiotowy. Co do całej reszty –
              pełna zgoda.

              Pozdrawiam
        • a_weasley Re: Nadganial... 16.10.08, 15:13
          emes-nju napisał:

          > z pelna swiadomoscia tego, co glosno o nim, za to z
          > a nim mowia; z pelna swiadomoscia tego,

          ...co o nim będą mówić, jeśli ten autobus rozbije. Albo jeśli rozbije inny
          pojazd z kompletem gości.
          • emes-nju Re: Nadganial... 16.10.08, 15:51
            a_weasley napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > z pelna swiadomoscia tego, co glosno o nim, za to z
            > > a nim mowia; z pelna swiadomoscia tego,
            >
            > ...co o nim będą mówić, jeśli ten autobus rozbije. Albo jeśli
            > rozbije inny pojazd z kompletem gości.

            Jak czesto slyszysz o rozbitych PKSach? Dla jadacych tym konkretnie wazniejsze bylo to, zeby zdarzyli na czas po pozaplanowym postoju.
    • nazimno Taka jazda powoduje rozluznienie kryteriow. 13.10.08, 15:21
      Kierowca po jakims czasie zaczyna ignorowac pewne ogolne kryteria,
      tym razem robi to juz na stale. I ktoregos dnia sie to skonczy
      wypadkiem. Nie ma cudow. Autobus nie jest pojazdem wyczynowym.

      Liczy sie tylko spokoj.Nic wiecej.
      Przynajmniej wtedy, gdy wozi sie kilkudziesieciu pasazerow.







      • rekrut1 Re: Taka jazda powoduje rozluznienie kryteriow. 13.10.08, 18:36
        nazimno napisał:” W Unii Europejskiej jeździ się pociągami w rodzaju
        TGV”
        Czy wyobrażasz sobie jaki będzie huk jak to pieprznie?
        „Tymczasem przed wojną koleje były dumą Polaków. Według rozkładu
        jazdy nasi dziadkowie regulowali zegarki.”
        Teraz mamy kwarcowe i nie trzeba ich regulować.
        „Przemyślanie nad morze podróżują minimum 11 godzin 13 minut.”
        No proszę a jednak można wolno i bezpiecznie.
        Pozdr.
        Pazdzioch

        PS. Jak długo na kolei będzie działało 15 związków zawodowych a Pan
        Dr. PKP będzie brał uposażenie niezależnie od wyników nic się nie
        zmieni - szkoda zdrowia.
        Tak na marginesie podobny problem jest z GDDKiA.
        Pozdr.
        • nazimno nazimno tego nie napisal, rekrucie1. 14.10.08, 09:38
          Nic nie szkodzi.
          • rekrut1 Re: nazimno tego nie napisal, rekrucie1. 14.10.08, 09:49
            nazimno tego nie napisal.
            A co obawiasz się represji? Niepotrzebnie.
            PS. miałem pisać że to cytat z cytatu? No taki cytaty to ja nie
            jestem.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • nazimno Niczego sie nie obawiam. 14.10.08, 10:09
              To bylo tylko zauwazenie nagiego faktu zgodnego z prawda
              obiektywna. Nie napisalem tamtego tekstu. Dla samej zasady.

              Kiedys istniala czarna inkwizycja, potem byla brunatna i czerwona,
              troche dluzej trwala ta czerwona, a teraz nastala inkwizycja medialna
              oplacana przez reklamodawcow i inne hojne instytucje.

              Inkwizycja miala to do siebie, ze ZAWSZE wiedziala lepiej, co ktos
              napisal. Nawet scinano lby i palono na stosie, aby ten, co to
              napisal mogl, sobie lepiej uswiadomic ten fakt, zanim trafil
              w nicosc.

              I dalej tak jest, jedynie narzedzia sie zmieniaja, a lbow nie
              ucinaja powszchnie, bo jest to nieestetyczne w telewizji,
              jakkolwiek niektore ugrupowania religijno fanatyczne pozostaja
              przy tej tradycyjnej metodzie perswazji, poniewaz jest ona skuteczna
              i ostateczna.

              Dlatego jestem wyczulony.
    • inguszetia_2006 Re: Nadganial... 13.10.08, 15:21
      Witam,
      A ja jechałam taxi w sobotę wieczorem. Nie poganiałam.
      Koleś tak zap...ł, że zaliczał wszystkie studzienki i wszystkie
      dziury po drodze. Samochód prosił o litość, a mnie zatkało. Po
      wpadnięciu po raz setny w koleiny, stwierdziłam,że jadę z
      psychopatą. Suma sumarum był jednak o.k.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • tymon99 Re: Nadganial... 13.10.08, 15:30
      wąska i wyboista, powiadasz? hardkor się zaczyna dopiero za sandomierzem..
      • emes-nju Re: Nadganial... 13.10.08, 15:45
        Pomiedzy Pilica, a Magnuszewem tez jest niczego sobie :-)

        Za Sandomierz mnie daaaaaaawno nie zagnalo - jak bylem tam ostatni raz, to droga jeszcze byla ;-)
        • tymon99 Re: Nadganial... 14.10.08, 02:11
          no jest jeszcze, jest.. ale naprawdę wąska. i naprawdę pomarszczona. i uroczo
          kręta :D
          ruch na szczęście niewielki, więc kosztem kilku plomb wytrzęsionych z zębów może
          posłużyć za trasę alternatywną z warszawy do krakowa w te dni, gdy dk 7
          się korkuje (dw 728 chwilowo nie istnieje na sporym odcinku..)
    • misiania Re: Nadganial... 13.10.08, 17:49
      ciekawe czy wpływy do budżetu byłyby mniejsze czy większe, gdybyśmy
      się wszyscy przesiedli do komunikacji zbiorowej? w sensie na czym
      państwo wychodzi lepiej w pojedynku: paliwo kupowane indywidualnie
      kontra sprzedane bilety.
      • rekrut1 Re: Nadganial... 13.10.08, 18:41
        Ja bym ten problem postawił tak:paliwo kupowane indywidualnie kontra
        paliwo kradzione zbiorowo. Cena biletu...cena biletu powinna być
        słuszna.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • sokolasty Re: Nadganial... 14.10.08, 08:49
          Do sprzedanych biletów trzeba dopłacić, także rozwój komunikacji miejskiej
          PUBLICZNEJ nie jest w interesie budżetu.

          Ciekawe tylko, że busiarze wychodzą na swoje.
          • rekrut1 Re: Nadganial... 14.10.08, 09:59
            sokolasty napisał:"Do sprzedanych biletów trzeba dopłacić, także
            rozwój komunikacji miejskiej PUBLICZNEJ nie jest w interesie
            budżetu.
            Ciekawe tylko, że busiarze wychodzą na swoje."

            No właśnie, mam znajomego który pracuje "w autobusach" (jak sam
            mawia)na eksponowanym stanowisku. Kiedy rozmowa schodzi na temat
            dopłat z budżetu miasta stwierdza:niech oni(miasto)przestaną się
            interesować naszymi finansami to i komunikacja się poprawi.
            W takim razie kto komu dopłaca?
            Pozdr.
            Pazdzioch
          • emes-nju Re: Nadganial... 14.10.08, 12:08
            sokolasty napisał:

            > Ciekawe tylko, że busiarze wychodzą na swoje.

            Majac czesto nizsze ceny niz PKS i jezdzac szybciej...

            Ale co sie dziwic? Busiarze nie musza utrzymywac TAKICH RZECZY ... W samej hali kasowej mozna rozegrac ze dwa mecze siatkowki. Do tego dochodza jeszcze poczekalnie i biura. Co prawda teraz zaczyna sie tam pojawiac coraz wiecej sklepow (nie licze drobiazgu w kioskach), ale te gigantyczna, za to calkiem zbedna kubature nadal trzeba chocby ogrzac - dzieki wynajmowi powierzchni mniej trzeba do tego teraz dokladac...

            --
            Forum krytycznie myslacych obywateli
    • mejson.e Nie musiał 13.10.08, 22:44
      emes-nju napisał:

      > Wyprzedzanie wszystkiego, co jechalo wolniej. Na podwojnej ciaglej, na przejsci
      > ach, na skrzyzowaniach - byleby nadgonic! Udalo sie juz w Kozienicach.

      No tak - efekt jest - po 50 km wariackiej jazdy opóźnienie nadrobione.

      A jakie byłoby "nadrobienie" gdyby nie wariował?
      Ile pojazdów jedzie wolniej niż 70-80?
      Co dawało mu wyprzedzanie na skrzyżowaniach, ciągłych i przejściach?

      Na dystansie 50 km dało mu mniej niż 5 minut.

      Pozwoliło za to zachować twarz i zyskać akceptację pasażerów.

      Chłop wszak się starał!

      I nie zabił ... tym razem.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • karw123 Re: Nie musiał 13.10.08, 23:02
        Święta prawda.
      • emes-nju Wiem, ze nie musial... 14.10.08, 12:23
        ... ale to zrobil.

        I tu klania sie to, co na swiecie juz wiadomo od dawna - jezeli ktos utknie w czyms extra na drodze, to bedzie staral sie odrobic straty, jakby to bylo nieracjonalne z punktu widzenia "fizyki" zjawiska. Jest to "racjonalne" z punktu widzenia psychiki ludzkiej :-)

        I dlatego zamiast obsadzac drogi szykanami majacymi zapewnic bezpieczenstwo w jednym konkretnym miejscu (a, jak juz zdarzylismy przeczytac, majacymi rowniez zniechcecac ciezki transport do jazdy duktami i zmuszenie go do jazdy autostradami :-P ), lepiej starac sie organizowac ruch maksymalnie plynnie, zeby unikac "strukturalnych" (mikrorondo ZAWSZE mocno spowalnia ruch, a jezeli jeszcze jest tak "mikro", ze na miedzynarodowej trasie nie mieszcza sie na nim TIRy...) wielogodzinnych zatorow.
        • edgar22 Re: Wiem, ze nie musial... 14.10.08, 12:36
          emes-nju napisał(a):
          > I tu klania sie to, co na swiecie juz wiadomo od dawna - jezeli
          > ktos utknie w czyms extra na drodze, to bedzie staral sie odrobic
          > straty

          Rzeczywiście - pewna grupa uczestników ruchu musi dotrzec do celu o określonej porze, ale przecież nie wszyscy.
          Czy większość? Też mam wątpliwości.
          • emes-nju Re: Wiem, ze nie musial... 14.10.08, 14:06
            edgar22 napisał:

            > emes-nju napisał(a):
            > > I tu klania sie to, co na swiecie juz wiadomo od dawna - jezeli
            > > ktos utknie w czyms extra na drodze, to bedzie staral sie odrobic
            > > straty
            >
            > Rzeczywiście - pewna grupa uczestników ruchu musi dotrzec do celu o
            > określonej porze, ale przecież nie wszyscy.
            > Czy większość? Też mam wątpliwości.

            Akurat w przypadku pasazerow autobusu mozesz miec pewnosc, ze przynajmniej jeden z kilkudziesieciu jak nie zdarzy na przesiadke, to nocuje na przystanku...

            A poza tym na czas nie musi musiec zdarzyc wiekszosc - zeby narobic na drodze bigosu wystarczy jeden na stu...
            • edgar22 Re: Wiem, ze nie musial... 14.10.08, 14:08
              > A poza tym na czas nie musi musiec zdarzyc wiekszosc - zeby
              > narobic na drodze bigosu wystarczy jeden na stu...

              Ale wtedy nie ma mowy o "powszechnym" nadrabianiu.
              • emes-nju Re: Wiem, ze nie musial... 14.10.08, 14:29
                edgar22 napisał:

                > > A poza tym na czas nie musi musiec zdarzyc wiekszosc - zeby
                > > narobic na drodze bigosu wystarczy jeden na stu...
                >
                > Ale wtedy nie ma mowy o "powszechnym" nadrabianiu.

                Kwestia skali - jeden nadrabia jadac ograniczenie + VAT, inny ograniczenie razy dwa, a poza tym dosc grzecznie, a jeszcze ktos ograniczenie razy dwa, wyprzedzanie pod gorke, na zakrecie, na przejsciu itd. Chyba nie musze pisac kto jest najgrozniejszy dla bezpieczenstwa? :-)
    • misiek4111 Re: Nadganial... 13.10.08, 23:26
      Typowy przykład naszej rzeczywistości na drogach.
      1. Kierowca zawodowy (?) jedzie jak wariat. Do niedawna sam dużo
      jeździłem autobusami i raczej stwierdzam, że ci "zawodowcy" jeżdżą
      tak z własnej woli, nie pod wpływem żadnej presji. Polecam trasę
      Kraków-Zakopane w wykonaniu jakiegokolwiek przewoźnika.
      2. Autobus jest pełen ludzi i nikt nie reaguje, nie zwraca kierowcy
      uwagi, nie próbuje dzwonić na policję. Świadomość zagrożenia dla
      własnego zdrowia i życia zerowa. Jeden z pasażerów, gwiazda
      demagogii tego forum stwierdza autorytatywnie, że nie ma żadnego
      zagrożenia. Skoro tak to wszystkie przepisy RD na świecie są bez
      sensu.
      3. Gdzie jest policja? Podobno mają tyle cywilnych radiowozów,
      wyłapują piratów tak jak w "Drogówce" i zawsze tyle gadają w TV.
      Smutna rzeczywistość jest taka, że na drogach ich po prostu nie ma.
      Jak daleko zajechałby w/w kierowca, gdyby nadganiał (chyba własny
      niedorowój umysłowy) w taki sposób np. w Belgii. Kiedy w końcu ktoś
      przyjrzy się "pracy" naszej drogówki.
      4. W dyskusji bierze udział ktoś z Belgii. Przedstawia jasno, że
      prędkość autobusu niepośpiesznego tam wcale nie jest wyższa. Staje
      się cud, Emes odpuszcza, nie ma nic do powiedzenia!!!
      • emes-nju Re: Nadganial... 14.10.08, 12:33
        misiek4111 napisał:

        > Typowy przykład naszej rzeczywistości na drogach.
        > 1. Kierowca zawodowy (?) jedzie jak wariat. Do niedawna sam dużo
        > jeździłem autobusami i raczej stwierdzam, że ci "zawodowcy" jeżdżą
        > tak z własnej woli, nie pod wpływem żadnej presji. Polecam trasę
        > Kraków-Zakopane w wykonaniu jakiegokolwiek przewoźnika.

        Polecam zastanowienie sie czy w ogole wpadlo by Ci do glowy podrozowac autobusem prywatnego przewoznika, jezeli ten proponowalby Ci podroz dluga, znojna, za to droga, a potem realizowal ten plan jadac powoli, za to nadal drogo...

        > 2. Autobus jest pełen ludzi i nikt nie reaguje, nie zwraca kierowcy
        > uwagi, nie próbuje dzwonić na policję.

        Bo paszerowie nie siedza na zadku przed komputerem i sie nie madrza, a musza (bo inaczej chyba by tym autobusem nie jechali...) dojechac gdzies na czas. Wezwanie policji skonczy sie tym, ze nie dojada... Latwo byc mundrym na odleglosc :-P

        > Jeden z pasażerów, gwiazda demagogii tego forum stwierdza
        > autorytatywnie, że nie ma żadnego zagrożenia.

        Rozumiem, ze o mnie piszesz - dziekuje za docenienie :-P

        Przytocz mi jednak gdzie pisalem, ze nie bylo ZADNEGO zagrozenia.

        > 4. W dyskusji bierze udział ktoś z Belgii. Przedstawia jasno, że
        > prędkość autobusu niepośpiesznego tam wcale nie jest wyższa. Staje
        > się cud, Emes odpuszcza, nie ma nic do powiedzenia!!!

        Ma. Poszukaj. Wiesz... Nie siedze na forum 24h/dobe ;-P
      • mejson.e Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 14.10.08, 20:07
        misiek4111 napisał:

        > Typowy przykład naszej rzeczywistości na drogach.
        > 1. Kierowca zawodowy (?) jedzie jak wariat.
        (...)
        > 2. Autobus jest pełen ludzi i nikt nie reaguje, nie zwraca kierowcy
        > uwagi, nie próbuje dzwonić na policję. Świadomość zagrożenia dla
        > własnego zdrowia i życia zerowa.

        Świadomość "zysku" z tak "zainwestowanego" ryzyka jeszcze mniejsza.
        Jeden zamknięty przejazd kolejowy albo niekorzystny cykl świateł mógłby taki
        "zysk" czasowy zniwelować skuteczniej niż robi to samochód bezpieczeństwa na
        torze wyścigowym.

        Potrafiłbym sobie wyobrazić stosunek pozostałych pasażerów do tego spośród nich,
        który odważyłby się zaprotestować przeciw wariackiej jeździe.
        Obstrukcja to byłby najmniejszy problem - mogłaby być na przystanku potrzebna
        obstrukcja...

        Ale potrafię sobie tez wyobrazić uwielbienie pasażerów dla kierowcy, który
        złapany przez policję za jeden ze swoich popisów, "inwestuje" kolejne pół
        godziny na stukilometrowej trasie w wyjaśnianie policji o co mu chodziło...

        "Inwestycje" z efektem godnym ostatnich wydarzeń na giełdach - jak "zysk" na derywatach

        Ale co to za zabawa ze złapaniem króliczka - ważne jest by go gonić!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • mejson.e Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 14.10.08, 20:09
          mejson.e napisał:


          > Obstrukcja to byłby najmniejszy problem - mogłaby być na przystanku potrzebna
          > obstrukcja...

          Oczywiście powinno być: "potrzebna obdukcja".

          Wymandrzać się też trzeba umieć... ;-)


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • misiek4111 Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 14.10.08, 23:22
          mejson.e napisał:

          > Potrafiłbym sobie wyobrazić stosunek pozostałych pasażerów do tego
          spośród nich
          > ,
          > który odważyłby się zaprotestować przeciw wariackiej jeździe.
          > Obstrukcja to byłby najmniejszy problem - mogłaby być na
          przystanku potrzebna
          > obstrukcja...
          Wyobraź sobie, że kilka razy sprawdziłem reakcję pasażerów, obeszło
          się tylko zwróceniem uwagi kierowcy, policja nie była potrzebna. A
          więc zupełne podwinięcie ogona, zarówno przez pasażerów jak
          i "zawodowca". Oczywiście kierowca przeginał tak mocno, że z mojej
          gęby było widać że naprawdę skorzystam z komórki. I zrobiłbym to.
          Co do "podwinięcia ogona", to zupełnie tak jak gdy nasi miszczowie
          przejadą granicę, zupełnie tracą rezon.
          Pzdr.
        • jaki71 Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 14.10.08, 23:55
          mejson.e napisał:

          > Potrafiłbym sobie wyobrazić stosunek pozostałych pasażerów do tego spośród nich
          > ,
          > który odważyłby się zaprotestować przeciw wariackiej jeździe.
          > Obstrukcja to byłby najmniejszy problem - mogłaby być na przystanku potrzebna
          > obstrukcja...

          Swego czasu po weselu byliśmy rozwożeni busem takim jak pół dużego autobusu.
          Większość towarzystwa była mocno wesoła i dokańczała imprezę w tym pojeździe co
          nie znaczy że nie marzyła o ciepłym łóżku. Zona ma jedna z niewielu dosyć
          świadomych stwierdziła że kierowca to jakiś wariat. Wywiązała się dosyć burzliwa
          dyskusja między kierowcą i pasażerami a moją ślubną. Efekt był taki że
          dojechaliśmy do domu spokojnym tempem i co najważniejsze w jednym kawałku. I
          żeby nie było, mnie tez sposób jazdy sprzed kłótni nie przeszkadzał :( Jednak
          się da.
          • emes-nju Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 15.10.08, 11:19
            Odroznij konczacych zabawe gosci weselnych od spieszacych sie gdzies pasazerow autobusu i zastanow sie czy NAPRAWDE "sie da". A moze tylko teoretyzujesz? A skoro teoretyzujesz, to przejdzmy do praktyki i odpowiedz mi na ponizsze pytanie:

            Dzwonisz na policje za kazdym razem jak widzisz pirata? (To znaczy co kilka minut :-P ) Ty sam, bez narazania sie kilkudziesieciu innym obcym osobom, ktore Twoje poczucie osobistego bezpiecznstwa maja w glebokim powazaniu, bo ich poczucie koniecznosci zdarzenia na czas, z ich punktu widzenia, przewaza. Oczekuje szczerej, a nie teoretycznej odpowiedzi :-P
            • jaki71 Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 15.10.08, 13:10
              Przecież jasno napisałem że mi się ta jazda podobała ;) To Żona była przerażona,
              ja ją jako dobry mąż tylko poparłem.
              Poza tym przypadkiem nie zdarzyło mi się jechać w autobusie z "szaleńcem", no
              niech będzie nadganiaczem tak że nie wiem co bym zrobił na Twoim miejscu? Może
              bym nawet nie zwrócił uwagi na taką jazdę. Ale Ty zwróciłeś, ale jak już
              napisano autorytatywnie stwierdziłeś że to jest ok. Że to korki winne, że stan
              dróg i ich oznakowanie i ze ludzie się spóźnią. Przepisy jakie głupie by nie
              były są proste znaczy zero-jedynkowe. Albo ich przestrzegasz albo nie.
              Wytłumaczenie ich łamania nie ma żadnego znaczenia.


              A czy dzwonie na policję widząc piratów? Raz miałem ochotę zadzwonić ale... Było
              to tak na zakręcie za zarośniętego łuku naprzeciwko wyrósł mi wyprzedzający
              golf. Ja po hamulcach i na trawę, on między szpaler wyprzedzanych. machnął ręką
              na przeprosiny i jak tylko mnie minął kontynuował bandycki proceder. Niestety z
              tego wszystkiego pamiętałem tylko że był to golf nawet koloru nie pamiętałem
              poza tym że ciemny.
              A i jeszcze jeden raz, jechałem za kolem, który zachowywał się jak napruty -
              cała droga jego i na przemian przyspieszał i zwalniał. Decyzja zapadła telefon w
              dłoń, ale gość skręcił w bok - ja byłe na pomorzu nie znając swojego położenia,
              trochę by trwało zanim bym im wytłumaczył gdzie to się dzieje.
              • emes-nju Re: Typowy przykład naszej rzeczywistości ... 15.10.08, 13:58
                jaki71 napisał:

                > Ale Ty zwróciłeś, ale jak już napisano autorytatywnie stwierdziłeś
                > że to jest ok.

                Juz kogos w tym watku prosilem, zeby mi przytoczyl gdzie cos takiego napisalem...

                > Że to korki winne, że stan dróg i ich oznakowanie i ze ludzie się
                > spóźnią.

                Ale potrafisz odroznic rozwazania od autorytatywnego stwierdzenia? Bo wiesz... Ja w otwierajacym watku poddalem pod dyskusje ze trzy rzeczy. I zadna z nich nie brzmiala, ze kierowca jest git i robil dobrze.

                > Przepisy jakie głupie by nie były są proste znaczy zero-jedynkowe.

                To Twoja wypowiedz jest zero-jedynkowa - przeczytaj jeszcze raz to, co ja napisalem na ten temat.

                > Wytłumaczenie ich łamania nie ma żadnego znaczenia.

                I znowu. To ze staram sie zrozumiec czyjes zachowania, nie znaczy, ze go rozgrzeszam czy tylko tlumacze.

                > A czy dzwonie na policję widząc piratów? Raz miałem ochotę
                > zadzwonić ale...

                No widzisz? Zawsze jest ALE. W moim wypadku tez bylo ich niemalo - na pierwszym miejscu wymienilbym smierdzacych wodka, g... i pawiem wspolasazerow... :-P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka