18.03.09, 15:33
zyecie pisze dziwne scenariusze ...
od kilka wpisow ba blogu pisze o agresywnej jezdzie. spostrzezenia bylo brane
na podstawie drogi do pracy wlasnie tym kawalkiem ...

to jest jakies 150 m przed tablica fotoradar ..
wykrakalem
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: wypadek 18.03.09, 15:39
      Czy cos sobie zobiles?
      • tiges_wiz Re: wypadek 18.03.09, 15:45
        ja nic ..
        tyle ze musialem w korku troche postac, bo wszyscy na przeciwnej stronie drogi
        (3 pasy) musieli sobie poogladac. Od kilku dni tamtedy jezdzilem i czulem ze
        ktos sobie cos zrobi .. i zrobil.
    • inguszetia_2006 Re: wypadek 18.03.09, 15:42
      Witam,
      A co się konkretnie wydarzyło?
      Pzdr.
      Inguszetia
      • tiges_wiz Re: wypadek 18.03.09, 15:46
        z tego co czytam, to koles uderzyl w filar .. z auta nic nie zostalo o fotele
        byly na zewnatrz . pewnie ztrazacy dach odcieli.
        • inguszetia_2006 Re: wypadek 18.03.09, 15:54
          tiges_wiz napisał:

          > z tego co czytam, to koles uderzyl w filar .. z auta nic nie
          zostalo o fotele
          > byly na zewnatrz . pewnie ztrazacy dach odcieli.
          Witam,
          Ale co gdzie i jak?
          Którędy objazdy?
          Bo,do cholery, muszę wrócić do domu przez wschodem słońca;-D
          P.S Wcale nie wykrakałeś, musiało się wydarzyć i tyle. Czasami
          coś "musi" i już.
          Pzdr.
          Inguszetia
        • analny_wybawca Re: wypadek 18.03.09, 16:39
          tiges_wiz napisał:

          > pewnie ztrazacy dach odcieli.

          KTO????
          • tiges_wiz Re: wypadek 18.03.09, 16:59
            strazacy, palec mi sie omsknal .. mam nadzieje ze wybaczysz
    • emes-nju Re: wypadek 18.03.09, 15:51
      tiges_wiz napisał:

      > to jest jakies 150 m przed tablica fotoradar ..
      > wykrakalem

      Wypadek jakich wiele...

      Ale i tak na Lazienkowskiej czesciej dochodzi do niegroznych sluczek
      niz powaznych wypadkow. Nawet kompletnie kretynsko male pasy
      rozbiegowe sa bezpieczniejsze niz ruch poprzeczny.
      • tiges_wiz Re: wypadek 18.03.09, 15:53
        wiem ... tylko ze od dwoch dni obserwowalem tam spietrzenie debili
        drogowych. jazda na zderzaku, gwaltowne zmiany pasow, nagle
        hamowania.. a jezdze tamtedy codziennie
        • emes-nju Re: wypadek 18.03.09, 15:58
          tiges_wiz napisał:

          > wiem ... tylko ze od dwoch dni obserwowalem tam spietrzenie debili
          > drogowych.

          A zarzucano mi, ze moj watek o zamknieciu jednego mostu w Warszawie
          nie miesci sie w kategorii bezpieczenstwo ruchu...

          Ja tez zauwazylem, ze jakosc jazdy (glownie nerwowosc i agresja)
          znaczaco wzrosly razem ze wzrostem dlugosci (a czasem
          bezsensownosci) korkow.
          • nazimno Nie masz wplywu na zachowanie innych. 18.03.09, 16:20
            Spietrzenie "nerwowych" bedzie ZAWSZE. Warszawa ma ten glod mostow od samej
            wojny. Teraz wystawiany jest rachunek. I dzieje sie.



        • rapid130 Re: wypadek 21.03.09, 16:23
          tiges_wiz napisał:

          > wiem ... tylko ze od dwoch dni obserwowalem tam spietrzenie debili
          > drogowych.

          Jakie spiętrzenie? :P

          Hormonów na wiosnę przybyło, skłócona żona zamyka drzwi do sypialni
          na klucz, urody bozia nie dała, albo już zabrała, więc panienki nie
          lecą, no to gdzieś trzeba sobie ulżyć. ;)
      • jane14 Warszawski folklor ? 19.03.09, 09:49
        emes-nju napisał:

        > Wypadek jakich wiele...

        Pozwolę sobie polemizować...
        Wiele to moze w miescie jest stłuczek drobnych zadrapań siniaków itp.
        Ale wypadki w mieście w których ginie kierowca czy pasażer auta to
        naprawde ewenement biorąc pod uwage zarówno dozwolone przepisami jak
        i wynikajace ze zdrowego rozsadku miejskie predkości, czy poziom
        zabezpieczeń wspólczesnych samochodów.
        Nie dziwi takie zdarzenie w niedziele nad ranem przy powrocie
        podpitego towarzystwa z wiejskiej dyskoteki. Ale w
        centrum "europejskiej stolicy", w środku dnia ?
        Takich wypadków nie jest wiele w kazdym razie nie w innych
        europejskich miastach. Może to nasz folklor, znak rozpoznawczy w
        europie ?
        • emes-nju Re: Warszawski folklor ? 19.03.09, 10:46
          Rozumiem, ze przy 80-tce zabic sie nie mozna? Czy tylko dlatego, ze
          tyle to tam jest przepisowo? :-P

          > poziom zabezpieczeń wspólczesnych samochodów.

          A slyszal kiedys o tym, ze dzieki "zamoznosci" polskich obywateli
          sporo na naszych drogach "skladakow" - z dwoch przystankow, kosza na
          smieci i wiadra szpachli?
          • jane14 Re: Warszawski folklor ? 19.03.09, 11:13
            emes-nju napisał:

            > Rozumiem, ze przy 80-tce zabic sie nie mozna? Czy tylko dlatego,
            ze
            > tyle to tam jest przepisowo? :-P

            Zabić to może tak, ale wylecieć z drogi to juz trzeba miec "talent".
            I nie chodzi tu o to czy ktoś miał 100 czy 150. Poprostu duzo wiecej
            niz nakazuje rozsadek w tym miejscu, o tej porze i tym autem.
            Auto nie wypada z drogi ot tak sobie. Kierowca musi sie temu
            przysłuzyc i to naprawde!
            To nie jest jakis głupi bład, To jest ciag irracjonalnych działań
            (predkoś, gwałtowne manewry)

            > A slyszal kiedys o tym, ze dzieki "zamoznosci" polskich obywateli
            > sporo na naszych drogach "skladakow" - z dwoch przystankow, kosza
            na smieci i wiadra szpachli?

            Nie powtarzaj głupich tekstów "sponsorowanych". W Polsce zapewne
            jest wiele róznych aut ale ten delikwent rozpadł sie na filarze a
            nie przed nim. A auto nawet "wielośladowe" sygnały na co sobie mozna
            nim pozwolić wysyła juz przy "spacerowych" predkosciach. Wystarczy
            aby kierowca umiał je odbierać i nie pozwalał sobie na wiecej niz
            auto zniesie.
            • inguszetia_2006 Re: Warszawski folklor ? 19.03.09, 11:22
              Witam,
              A może zasłabł?
              A może miał zawał?
              A może miał skurcz?
              A może coś niedobrego stało się z samochodem?
              A może zobaczył psa?
              A może kota?
              A może po prostu chciał się zabić?
              "Auto samo z siebie tak nie wypada z drogi", hmmm...
              Tylko, że to nie ma nic wspólnego z "ciągiem irracjonalnych działań".
              Ty jesteś naprawdę niepokorny, bo wierzysz w to, że człowiek zawsze
              ma władzę nad wszystkim. Belzebub cię zwiódł na manowce;-D
              Pzdr.
              Inguszetia
              • jane14 Re: Warszawski folklor ? 19.03.09, 11:35
                inguszetia_2006 napisała:

                > Witam,
                > A może zasłabł?
                > A może miał zawał?....

                Moze tylko czemu to może nie zdarza sie w Berlinie, Londynie,
                Sztokholnmie...
                A jak sie zdarzy to przynajmniej nie ma watpliwosci że człowiek padł
                na zawał...

                > .... to nie ma nic wspólnego z "ciągiem irracjonalnych działań".

                No to kiedy wypada auto z drogi ot tak sobie. Twoje wypada?

                > Ty jesteś naprawdę niepokorny, bo wierzysz w to, że człowiek
                zawsze
                > ma władzę nad wszystkim.

                Dokładnie a przynajmniej nad "swymi dziełami" jak np samochód. To
                wynika z doświadczenia, ja nie znam przypadku by auto zawładneło
                kierowcą. A ty znasz ?

                Belzebub cię zwiódł na manowce....

                Jak juz to dokładnie odwrotnie. To ci których zwiódł oddaja sie w
                jego władzę bo nie wierzą że sami podołaja...
                • edek40 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 08:59
                  > Moze tylko czemu to może nie zdarza sie w Berlinie, Londynie,
                  > Sztokholnmie...

                  Moze dlatego, ze na odcinku na ktorym mozna jechac 80 km/h filar wiaduktu powinien byc oddzielony od drogi bariera energochlonna i to odpowiednio uksztaltowana. Beton to bowiem cudownie nieodksztalcalna przeszkoda. Juz chyba lepiej ta osiemdziesiatka przywalic w stojaca ciezarowke. Troszke ustapi i nieco rozproszy energie uderzenia.
                  • jane14 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 09:11
                    edek40 napisał:

                    > Moze dlatego, ze na odcinku na ktorym mozna jechac 80 km/h filar
                    wiaduktu powin
                    > ien byc oddzielony od drogi bariera energochlonna i to odpowiednio
                    uksztaltowan
                    > a.

                    Alez my musimy oszczedzać i co ciekawe jest takie oszczedne a nawet
                    skuteczniejsze rozwiazanie. KAFTAN BEZPIECZEŃSTWA
                    • edek40 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 10:40
                      > Alez my musimy oszczedzać i co ciekawe jest takie oszczedne a nawet
                      > skuteczniejsze rozwiazanie. KAFTAN BEZPIECZEŃSTWA

                      A Zientarski jechal grubo ponad 500 km/h i sa na to liczni swiadkowie.

                      Ja mam tak: zanim ktos nie oceni fachowo, na podstawie rzetelnych przeslanek, ja nie zabieram glosu z wyjatkiem spraw oczywistych. U Zientarskiego byla hopa, a tu brak barier. Jezeli kiedykolwiek widziales crash-test, to zapewne wiesz, ze wykonywany jest z predkoscia sporo nizsza niz dozwolona na wzmiankowaym odcinku Trasy Lazienkowskiej (80 km/h, ustanowiona po wielu latach 50 km/h, ktore zastapilo wczesniejsze 80 km/h) i do tego auto uderza w przeszkode odksztalcalna, a nie kawal betonu. Ale to takie tam. Ja jestem pirat, a kierowca z wypadku do kaftana. Alez to zycie jest proste.
                      • jane14 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 12:33
                        edek40 napisał:

                        > A Zientarski jechal grubo ponad 500 km/h i sa na to liczni
                        swiadkowie.

                        Naprawde? znalazłeś ich ....

                        > Ja mam tak: zanim ktos nie oceni fachowo ... j
                        > a nie zabieram glosu z wyjatkiem spraw oczywistych.

                        No to tak jak ja, problem w tym że dla nas rózne rzeczy są oczywiste.

                        > U Zientarskiego byla hopa,
                        > a tu brak barier.

                        No jasne przecież nie predkość zabija tylko to na co z nia wjedziesz.

                        > Jezeli kiedykolwiek widziales crash-test, to zapewne wiesz,
                        > ze wykonywany jest z predkoscia ...

                        Jeśli się nie mylę 50/h

                        > auto uderza w przeszkode odksztalcalna
                        > , a nie kawal betonu.

                        Testy wykonuje sie zarówno przy uderzeniu o sciane (nomen omen z
                        betonu) jak i np takie wózki imitujace inne auta, i jeśli jak
                        rozumiem widziałeś taki test to ten wózek jest na tyle solidny że
                        urzywaja go wielokrotnie z czego wnioskuje że zbyt to sie on nie
                        odkształaca.

                        > Ale to takie tam. Ja jestem pirat, a kierowca z wypadku d
                        > o kaftana. Alez to zycie jest proste.

                        No własnie byłoby proste gdybyś zrozumiał że jesteś, bo wtedy
                        zakładajac że nie chcesz być, byłaby nadzieja na poprawę.
                        A ten kaftan to nie tylko mój pomysł, pamietasz tę kampanie "stop
                        wariatom drogowym". No wiem niezbyt sie podobała ale filarowi
                        widocznie tak i zatrzymał wariata .
                        • tiges_wiz Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 12:35
                          > Jeśli się nie mylę 50/h

                          Mylisz sie, ale to nic nowego. Nawet nie chce ci sie sprawdzic na stronach NCAP.
                          • jane14 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 22:15
                            tiges_wiz napisał:

                            > Mylisz sie, ale to nic nowego. Nawet nie chce ci sie sprawdzic na stronach NCAP

                            A ty jak zwykle chcesz zabłysnać swą biegłoscią w googlowaniu i wtrącasz coś nie
                            przeczytawszy, czy choć na temat.
                            Ale to taki z kolei folklor tego forum...
                            Nikt nie wspomniał o NCAP, ktora zreszta w dodatku stosunkowo niedawno zmieniła
                            warunki testu w zderzeniu czołowym do 40M/h czyli około 64km

                            Tyle że nie o to chodzi... (oczywiście mnie bo tobie zapewne tak, dlatego ja nie
                            sprawdzałem) bo czy 55 czy 64 to wyniki są co do jednego powtarzalne.
                            Przy tych prędkościach ludzie nie giną!
                            Cos sobie mniej czy bardziej połamią,
                            potłuczą, pechowcy poleżą parę tygodni w szpitalu ale przeżywają, wyobraź sobie,
                            nawet w polonezach. Wystarczy że zapna pasy.
                            No i jak pewnie skoro sprawdzałeś to i jakiś test oglądałeś, wiec widziałeś. Po
                            uderzeniach z ta prędkością nie trzeba ciąć auta na drobne kawałki by dostać się
                            do delikwenta nawet jeśli sam nie wyjdzie...
                        • edek40 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 13:38
                          > Naprawde? znalazłeś ich ....

                          Ja nie. Media znalazly.

                          > No to tak jak ja, problem w tym że dla nas rózne rzeczy są oczywiste.

                          To prawda, jak chocby to, ze ja nie wykluczam istnienia pieszego gdy go nie widze.

                          > No jasne przecież nie predkość zabija tylko to na co z nia wjedziesz.

                          Sama predkosc jeszcze nikogo nie zabila, dlatego ludzie moga latac w kosmos, co
                          wiaze sie z osiaganiem naprawde sporych predkosci.

                          > Jeśli się nie mylę 50/h

                          Chcialbys. Nawet Europa zauwazyla, ze predkosci aut jakos wzrosly czy to sie
                          oszolomom podoba czy nie.

                          > Testy wykonuje sie zarówno przy uderzeniu o sciane (nomen omen z
                          > betonu) jak i np takie wózki imitujace inne auta, i jeśli jak
                          > rozumiem widziałeś taki test to ten wózek jest na tyle solidny że
                          > urzywaja go wielokrotnie z czego wnioskuje że zbyt to sie on nie
                          > odkształaca.

                          Hm....

                          > No własnie byłoby proste gdybyś zrozumiał że jesteś, bo wtedy
                          > zakładajac że nie chcesz być, byłaby nadzieja na poprawę.

                          Szczesliwie nie musze sie poprawiac, a moje konto punktowe, znizki w
                          ubezpieczeniu oraz srednie przebiegi swiadcza mocna na moja korzysc :)))

                          > A ten kaftan to nie tylko mój pomysł, pamietasz tę kampanie "stop
                          > wariatom drogowym".

                          Akcje robilo PZU, ktore narzucilo innym ubezpieczycielom nowy trynd w wyplacie
                          odszkodowania, prowadzacy do naprawiania aut czesciami ze szrotu. Niewiarygodna
                          akcja w wykonaniu niewiarygodnej firmy.

                          > No wiem niezbyt sie podobała ale filarowi
                          > widocznie tak i zatrzymał wariata .

                          Niewatpliwe jest tylko to, ze gosc wbil sie w filar. Reszta, z naszego punktu
                          widzenia, to same pytania. Oczywiscie trzeba miec w sobie odrobine pokory, aby
                          zauwazyc te pytania, podobnie jak zakladac, ze jesli sie czegos nie widzi, to
                          wcale nie oznacza, ze tego czegos nie ma.
                          • jane14 Re: Warszawski folklor ? 20.03.09, 22:51
                            edek40 napisał:

                            > Ja nie. Media znalazly.

                            No i co było 500/h. Nie żebym się czepiał ale nie przypominam sobie takiej wersji...

                            > To prawda, jak choćby to, ze ja nie wykluczam istnienia pieszego gdy go nie widzę.

                            Czyli wierzysz w niewidzialność. Bo ja jak wielokrotnie podkreślałem, nie
                            wykluczam, gdy w ogóle z jakiś powodów nie jestem w stanie zobaczyć, ale gdy
                            generalnie widzę pobocze/chodnik domy drzewa przejście a przechodnia nie no to
                            nie wierze że tam jest...

                            > Sama prędkość jeszcze nikogo nie zabila, dlatego ludzie moga latac w kosmos, co
                            > wiaze sie z osiaganiem naprawde sporych predkosci.

                            No ale jak wiesz nikt też nie próbuje obłożyć księżyca czy innych ciał
                            niebieskich barierkami energochłonnymi ale może się mylę może jednak proponujesz ?

                            > Chcialbys. Nawet Europa zauwazyla, ze predkosci aut jakos wzrosly czy to sie
                            > oszolomom podoba czy nie.

                            I myślisz ze to z tego powodu ?
                            Mnie się wydaje że to z tego by bardziej pogruchotać auta bo by było nudno jakby
                            się okazało że wszystkie są dobre i wytrzymują te 50...

                            > Hm....

                            No testy są rożne słyszałeś np. o teście słonia ?


                            > Szczesliwie nie musze sie poprawiac, a moje konto punktowe, znizki w
                            > ubezpieczeniu oraz srednie przebiegi swiadcza mocna na moja korzysc :)))

                            No nie mniej w innych aspektach, przynajmniej ja widzę coraz więcej zmian na
                            gorsze...

                            > Akcje robilo PZU, ktore narzucilo innym ubezpieczycielom nowy trynd w wyplacie
                            > odszkodowania, prowadzacy do naprawiania aut czesciami ze szrotu. Niewiarygodna
                            > akcja w wykonaniu niewiarygodnej firmy.

                            A co dziwisz sie im po co nowe jak i tak delikwent zaraz znowu rozwali...Ale co
                            do meritum to chyba się mylisz albo jesteś niewiarygodny. W PZU jest to
                            przynajmniej jasno napisane w warunkach no i oczywiście nie ze szrotów ale
                            zamienniki. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Biorąc pod uwagę ceny "orginałow"
                            oraz jakośc zamienników to rozsądne rozwiązanie. Co prawda nie znam z praktyki
                            ale z tego co słyszę inni znacznie "bezczelniej" tną koszty.

                            > Niewatpliwe jest tylko to, ze gosc wbil sie w filar. Reszta, z naszego punktu
                            > widzenia, to same pytania.

                            Mów za siebie, niektóre odpowiedzi już są znane tyle że tobie się nie podobają.
                            Jednak musisz się pogodzić z faktem że odpowiedzi są na tyle dobre na ile są
                            prawdziwe, a nie na ile są zgodne z twoimi oczekiwaniami.

                            > Oczywiście trzeba miec w sobie odrobine pokory, aby
                            > zauwazyc te pytania...

                            Oczywiście trzeba jej mieć znacznie wiecej by zaakceptować odpowiedzi,
                            szczególnie te "niewygodne"
                            • edek40 Re: Warszawski folklor ? 21.03.09, 15:42
                              > No i co było 500/h. Nie żebym się czepiał ale nie przypominam sobie takiej wers
                              > ji...

                              Nie, ja tylko tak dla ubarwienia. Media donosily, ze jechal cos kolo 300 km/h. A potem ktos poczytal dane techniczne modeny i wyszlo, ze to to w ogole 300 km/h nie osiaga. Podano wiec, ze jechal 200 km/h. Jakiz byl powszechny zawod, gdy biegli ocenili predkosc uderzenia na 120-150 km/h, a to oznacza ze ferrari nie jechalo szybciej niz wielu innych w "cywilnych" autach, poniewaz hamowanie w locie lub na trawie nie jest skuteczne. Tak, takie informacje strasznie psuja wydzwiek takiego wypadku. Dochodzi do tragedii, szkody sa znaczne, auto sportowe... No musial pedzic! A wyszlo, ze co poniektorzy nawet starym tico wala 120 km/h. Ty peugeot sie rozpadl. No przeciez nie mogl jechac "tylko" 100 km/h, jak wskazywal predkosciomierz. Musial choc ze 200 km/h inaczej zadnej sensacji nie bedzie. A gdy okaze sie, ze jechal miedzy 90 a 100 km/h, to zadnego wydzwieku dydaktycznego nie bedzie. Bedzie tylko filar nie ogrodzony bariera... No musial pedzic 200 km/h. Wszyscy tego chcemy!!! Inaczej jego smierc pojdzie na marne.

                              > Czyli wierzysz w niewidzialność.

                              Wierze w niewidocznosc zwiazana z bardzo wieloma czynnikami, w tym zmieniajacymi sie dynamicznie, chocby auto ze zle ustawionymi swiatlami z przeciwka. Chyba na widok takiego nie hamujesz?

                              > No ale jak wiesz nikt też nie próbuje obłożyć księżyca czy innych ciał
                              > niebieskich barierkami energochłonnymi ale może się mylę może jednak proponujes
                              > z ?

                              Nie. Pisze tak, poniewaz uzyles sformulowania, ze predkosc zabija. Nie prawda. Szereg okolicznosci, w tym predkosc, moga byc zabojcze. Sama predkosc nikogo jeszcze nie zabila.

                              > I myślisz ze to z tego powodu ?
                              > Mnie się wydaje że to z tego by bardziej pogruchotać auta bo by było nudno jakby
                              > się okazało że wszystkie są dobre i wytrzymują te 50...

                              Czyli jesli skonstruuje sie jeszcze lepsze auta, to crash-testy bedzie sie robic przy 200 km/h, nie osiaganych nigdzie, poza panstwem, w ktorym smiertelnosc na drogach jest najmniejsza w Europie.

                              > No testy są rożne słyszałeś np. o teście słonia ?

                              A slyszales o tescie losia?

                              > No nie mniej w innych aspektach, przynajmniej ja widzę coraz więcej zmian na
                              > gorsze...

                              Znaczy sie mnie widzisz, czy moje konto punktowe czy znizki w ubezpeiczniu. A myslalem, ze net daje minimum anonimowosci.

                              > A co dziwisz sie im po co nowe jak i tak delikwent zaraz znowu rozwali...

                              A co jesli mi rozbito mazde, gdzie czesci do wymiany mialy kosztowac blisko 4000 zl, a mi za cala szkode wyplacono 3600 zl? W PZU z polisy sprawcy. Czy to dlatego, ze znowu ktos mnie rozbije? Pitolisz jak potluczony. To zwykle zlodziejstwo, a nie rachunek ekonomiczny. Skladki pobieraja od katalogowych cen, a wyplacaja wg. swoich kryteriow, zmienianych czesto i chetnie. Na niekorzysc ubezpiecznonego oczywiscie. A z reguly ton na rynku nadaje glowny gracz. Czyli zdaje sie PZU. To od wariatow i napraw aut na szrotach.

                              > Mów za siebie, niektóre odpowiedzi już są znane tyle że tobie się nie podobają.
                              > Jednak musisz się pogodzić z faktem że odpowiedzi są na tyle dobre na ile są
                              > prawdziwe, a nie na ile są zgodne z twoimi oczekiwaniami.

                              Na temat oczekiwan i wynikow napisalem wyzej. Byloby naprawde bardzo zle, gdyby okazolo sie, ze gosc nie jechal wyraznie szybciej niz inni. Wtedy trzeba by wyjasnic dlaczego auto sie tak rozpadlo, czyli dlaczego nie bylo barier.

                              > Oczywiście trzeba jej mieć znacznie wiecej by zaakceptować odpowiedzi,
                              > szczególnie te "niewygodne"

                              No nie, po wypadku Zientarskiego wyrownano hope. Moze tu postawia bariery. Droga nie moze bowiem karac smiercia nawet najwiekszych piratow. No chyba, ze Ty uwazasz, ze moze. Jednakk wtedy pozostaje fundamentalne pytanie: dlaczego w Polsce zniesiono kare smierci za znacznie powazniejsze wykroczenia, a utrzymano dla piratow drogowych.
                              • jane14 Re: Warszawski folklor ? 23.03.09, 11:43
                                edek40 napisał:

                                > Nie, ja tylko tak dla ubarwienia...

                                Rozumiem ale jak widże nie tylko w tej kwestii.

                                > No musial pedzic 200 km/h. Wszyscy tego chcemy!!! Inaczej jego
                                smierc pojdzie na marne.

                                Nie to tylko ty tego chcesz i może jeszcze paru innych którzy na co
                                dzień tam pedą 90-100 wiec nie chcą uwierzyć czym to grozi...

                                > Wierze w niewidocznosc zwiazana z bardzo wieloma czynnikami, w tym
                                zmieniajacym
                                > i sie dynamicznie, chocby auto ze zle ustawionymi swiatlami z
                                przeciwka. Chyba
                                > na widok takiego nie hamujesz?

                                Na sam widok nie ale jeśli ogranicza widocznośc...

                                > Pisze tak, poniewaz uzyles sformulowania, ze predkosc zabija. Nie
                                prawda.

                                Nieprawdą to jest że tak napisałem. Zanajac twe skłonnosci do
                                demagogiii napisałem wyraźnie że zabija to z jaką predkoscią
                                uderzasz ...

                                > Czyli jesli skonstruuje sie jeszcze lepsze auta, to crash-testy
                                bedzie sie robi
                                > c przy 200 km/h,

                                Testy nie robi sie by dać gwarancje bezpieczeństwo do jakiejs
                                konkretnej predkosci ale aby przedewszystkim porównać auta. jeżeli
                                zderzenie przy 150 wykaze że auta A i B maja cała kabine a
                                manekiny "przeżyły" to nie wykluczone że aby roztrzygnąc które jest
                                lepsze podniesie sie predkośc do 200....

                                > > No testy są rożne słyszałeś np. o teście słonia ?
                                >
                                > A slyszales o tescie losia?

                                Słyszałem, ale to zupełnie inne testy a nawet testuja inne elementy
                                auta ...


                                > Znaczy sie mnie widzisz, czy moje konto punktowe czy znizki w
                                ubezpeiczniu. A m
                                > yslalem, ze net daje minimum anonimowosci.

                                Jakbyś nie prezentował sie w swych licznych postach pewnie by
                                zapewniał. No może sie świetnie maskujesz ale to co piszesz w duzej
                                mierze daje obraz twoich zachowań na drodze w przeciwieństwie do
                                konta punktowego jak wiesz wykrywalność jest niska...



                                > A co jesli mi rozbito mazde, gdzie czesci do wymiany mialy
                                kosztowac blisko 400
                                > 0 zl, a mi za cala szkode wyplacono 3600 zl? W PZU z polisy
                                sprawcy. Czy to dla
                                > tego, ze znowu ktos mnie rozbije?

                                Nie zapewne dlatego że gdyby policzono wg orginalnych cześci i
                                autoryzowanego serwisu miałbyś szkode całkowita i nie wiem czy
                                byłbyś tym zachwycony, natomiast wiem że pewnie wyremontowałbyś
                                zamiennikami ...
                                > To zwykle zlodziejstwo...
                                Może, wiec idź z tym do sadu.

                                > A z reguly ton na rynku nadaje glowny gracz. Czyli zdaje sie
                                > PZU. To od wariatow i napraw aut na szrotach.

                                No nie mniej pamietaj że im wiecej "wariatów" tym składki wyzsze a
                                odszkodowania niższe. Bo to rynek własnie...

                                > ... Byloby naprawde bardzo zle, gdyby
                                > okazolo sie, ze gosc nie jechal wyraznie szybciej niz inni. Wtedy
                                trzeba by wy
                                > jasnic dlaczego auto sie tak rozpadlo, czyli dlaczego nie bylo
                                barier.

                                Nic nie trzeba wyjaśniać nawet jeśli "gosc nie jechal wyraznie
                                szybciej niz inni" to wyraźnie szybciej niż potrafił. Problem
                                wszystkich sprawców tego typu wypadków to własnie przecenienie
                                tego "ile potrafię", niezaleznie od tego ile było wolno i ile jada
                                inni w tym miejscu.

                                > Drog
                                > a nie moze bowiem karac smiercia nawet najwiekszych piratow. No
                                chyba, ze Ty uw
                                > azasz, ze moze.

                                To nie droga karze smiercią, tylko pycha (dotyczy nie tylko wypadków
                                drogowych). Gdyby Zientarski miał wiecej skromności co do swych
                                umiejetności podobnie jak i ten kierowca pugeota pewnie
                                przejechaliby zarówno niejedna "hopę" jak i obok niejednego filara.

                                > Jednakk wtedy pozostaje fundamentalne pytanie: dlaczego w Polsc
                                > e zniesiono kare smierci za znacznie powazniejsze wykroczenia, a
                                utrzymano dla
                                > piratow drogowych.

                                Nikt ich nie karze śmiercią oni sie sami zabijaja. Dlatego proponuje
                                dla nich kaftan a nie pluton egzekucyjny...
              • emes-nju Re: Warszawski folklor ? 19.03.09, 11:50
                inguszetia_2006 napisała:

                > Witam,
                > A może zasłabł?
                > A może miał zawał?
                > A może miał skurcz?
                > A może coś niedobrego stało się z samochodem?
                > A może zobaczył psa?
                > A może kota?
                > A może po prostu chciał się zabić?

                Nawet sie nie trudz.

                Za kazdym smiertelnym wypadkiem stoi predkosc. Nawet NIEOSOAGALNE na
                Lazienkowskiej 150 km/h :-P
    • wichura Re: wypadek 18.03.09, 17:51
      W Al. Stanów Zjednoczonych? Też przed chwilą to widziałem, srebrne
      auto pocięte na kawałki i policyjny parawan (=trup).
      I co pomaga fotoradar? "Wszyscy" zap*** ile się da, nagle - czasem
      całkiem niespodziewanie dla innych uczestników ruchu - hamują, by
      potem znów się rozpędzać (sam tak codziennie robię). Tylko teraz
      może znaleźć się debil, który zawnioskuje ustawienie drugiego
      fotoradaru.
      • staszek585 Re: wypadek 18.03.09, 20:17
        Fotoradar to tylko próba zmuszenia kierowców do przestrzegania ograniczenia.
        Oczywiście jeżeli pominiemy drugą możliwość - zrobienia jak największej
        ilości zdjęć i skasowania gości.
        Można jeszcze kierowców zmusić innymi metodami. Zwykle działają progi, nawet
        te durne o budowie takiej, że przejechać je można z zerową prędkością.
        Można zachęcić kierowców do myślenia i rozwagi. Sposób najprostszy, tani i
        skuteczny. Ale nie dla "miszczów kierofnicy".
        • emes-nju Re: wypadek 19.03.09, 10:47
          Progi zwalniajace na trzypasmowej miejskiej tranzytowce?!
    • inguszetia_2006 Re: wypadek 19.03.09, 09:13
      Witam,
      Dziś następny wypadek.
      Duży dzwon na Puławskiej. Widziałam trzy samochody i trzy lawety.
      Całe szczęście na "zielonej trawce" już stali, ale korek w stronę Piaseczna był
      i tak. Zdaje się, że ci skręcający z Puławskiej w lewo dali ciała. Tam zawsze
      ktoś się wyrwie i liczy nie wiadomo na co.
      Wkurzający jest ten lewoskręt, bo zawsze tam ktoś się czai i tak cyrkluje, żeby
      ruszyć, jak Ty jesteś w odległości uniemożliwiającej jakiekolwiek sensowne
      ruchy. Zlikwidowałabym ten zakręt, bo na Ursynów można dostać się wiaduktem.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • misiania Re: wypadek 20.03.09, 09:12
        ten przesmyk za wiaduktem stał się od jakiegoś miesiąca bardzo
        popularny wśród kierowców jadących z P-na. prawdopodobnie nie chcą
        czekać na lewoskręcie w Poleczki, tylko próbują zawrócić na tym
        przesmyku i skręcić w Poleczki w prawo.
    • jane14 I nastepny ... 20.03.09, 08:11
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6403996,Wypadek_na_Kocmyrzowsk
      iej__dwie_osoby_nie_zyja.html

      Jeszcze pewnie nie uprzatneli do końca po tamtym a tu już mamy
      nastepnego (rzecz jasna wybitnego tylko szykowanego przez waadzę)
      polskiego kierowce...
      Czy aby drogi wzorem pokoji w pewnych specjalistycznych pensjonatach
      nie powinny byc oobstawine czyms miękkim...
      • rekrut1 Re: I nastepny ... 20.03.09, 09:54
        "Czy aby drogi wzorem pokoji w pewnych specjalistycznych
        pensjonatach nie powinny byc oobstawine czyms miękkim..."
        Myślę że niepotrzebnie generalizujesz.
        "(rzecz jasna wybitnego tylko szykowanego przez waadzę)"
        W każdej populacji są "ślamazary", "przeciętni" i "wybitni", taka
        jest natura człowieka i nic na to nie poradzisz. Tych "wybitnych" i
        tak nie da się zdyscyplinować, dlaczego? Bo nie!
        Problem pojawia się gdy próbuje się ustawiać przepisy pod
        tych "wybitnych", niereformowalnych(nie tylko w motoryzacji).
        A przecież to nie oni powodują większość wypadków.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • jane14 Re: I nastepny ... 20.03.09, 10:17
          rekrut1 napisał:

          > W każdej populacji są "ślamazary", "przeciętni" i "wybitni", ...
          Tych "wybitnych" i tak nie da się zdyscyplinować, dlaczego? Bo nie!

          No tak to rzeczywiście mocny argument, tyle że innym jakoś sie to
          udaje, przynajmniej na oko podrózujac po innych krajach jakos mniej
          (choć oczywiście bywaja) spotyka sie tych wybitnych. A przecież
          zapewne masz racje, że to nie nad Wisła akurat rodzi sie
          statystycznie wiecej "wybitnych".

          > Problem pojawia się gdy próbuje się ustawiać przepisy pod
          > tych "wybitnych", niereformowalnych (nie tylko w motoryzacji).

          A ja nie widze problemu wprost przeciwnie własnie przepisy musza
          wyraźnie stawiać granice gdzie "wybitny" powinien już cwiczyć swa
          wybitność na torze nie na drodze publicznej, w odpowiednio
          zabezpieczonym przed jego wybitnością aucie i otoczeniu. I tam niech
          swą "wybitność" weryfikuje w konfrontacji z innymi wybitnymi a nie
          filarami, drzewami...

          > A przecież to nie oni powodują większość wypadków.

          Obawiam sie że tych najgroźniejszych ze skutkiem śmiertelnym jednak
          tak.
          • edek40 Re: I nastepny ... 20.03.09, 10:56
            > A ja nie widze problemu wprost przeciwnie własnie przepisy musza
            > wyraźnie stawiać granice gdzie "wybitny" powinien już cwiczyć swa
            > wybitność na torze nie na drodze publicznej,

            I zapewne dlatego na wlasne uszy slyszalem zdanie: dotychczas obowiazywalo tu
            ograniczenie do 70 km/h, ktore malo kto respektowal. W zwiazku z tym
            postawilismy ograniczenie do 50 km/h...
            • jane14 Re: I nastepny ... 20.03.09, 12:40
              No i w pewnym sensie jest to słuszne.
              Już ci o tym pisałem. Kazda metoda nawet kontrowersyjna zmierzajaca
              do uspokojenia ruchu jest lepsza niz bezczynnosc.
              A i efekt uboczny w postaci szybszej eliminacji z ruchu wariatów
              (wyzsza skala punktowa za dodatkowe 20/h też cieszy....
              • babaqba Re: I nastepny ... 20.03.09, 13:56
                jane14 napisał:

                > No i w pewnym sensie jest to słuszne.
                > Już ci o tym pisałem. Kazda metoda nawet kontrowersyjna
                zmierzajaca
                > do uspokojenia ruchu jest lepsza niz bezczynnosc. (...)

                Mnóstwo wypadków spowodowanych jest faktem, że ruch jest już tak
                "uspokojony", że prawie nie żyje. I kiedy po kilkudziesięciu
                kilometrach poruszania się skokami 40-70 km/h pojawia się prosta...
                Problem w tym, że mamy czasy przejazdu skandalicznie długie. Jeździ
                się bardzo wolno i stresująco: dziury, studzienki, fotoradary i
                ruskie TIRy. W takim zagęszczeniu wypadki będą stosunkowo
                liczniejsze, niż na normalnych drogach normalnych krajów.

                Strategia aby oskarżyć o wszystko "wariatów" i pod pretekstem walki
                z nimi przykręcić śrubę wszystkim jak widać dała radę oszukać nawet
                ofiary naszej niemocy cywilizacyjnej (czyli nas). Ale dzięki temu
                można tanimi środkami (maszty fotoradarów, wysepki i inne
                przeszkadzajki) ubezpieczyć się od oskarżeń i strumień pieniądza
                przekierować tam, gdzie trzeba - czyli na zasiłki i "transfery
                socjalne" :)

                Co do prymitywizmu stwierdzeń "surowe kary, więcej kar..." nie będę
                się wypowiadał. I tak mamy o wiele mniej praw niż obywatele państw
                cywilizowanych (Polska od zawsze opiera się wprowadzaniu i
                ratyfikowaniu wszelkich "Kart Praw Podstawowych" etc.) a jeszcze
                szczekamy, że chcemy większego bata?

                Na szczęście to dotyczy Polski B. W bardziej cywilizowanej
                Wielkopolsce potrafią rozwiązać ruch tak, że ograniczenia prędkości
                się znosi a dzięki dobrej organizacji ruchu wypadków nie ma. Wiem...
                niezrozumiałe... musi cud :)
              • edek40 Re: I nastepny ... 20.03.09, 14:32
                > No i w pewnym sensie jest to słuszne.

                Pewnie. Jest to posrednie przyznanie sie do calkowitej bezradnosci panstwa (w osobach swoich podmiotow wykonawczych) w realizacji prawa. Zalosne, groteskowe, grozne, osmieszajace.

                > A i efekt uboczny w postaci szybszej eliminacji z ruchu wariatów
                > (wyzsza skala punktowa za dodatkowe 20/h też cieszy....

                Efekty uboczne opisalem wyzej. Piecdziesiatki rowniez nikt nie przestrzega, a kontrole nadal sa rzadkie.

                Takie dzialanie wpisuje sie w ogolny trynd stanowienia i egzekwowania prawa w Polsce. Prawo zawsze mamy najlepsze, surowe, ale jakos patologie nie przechodza. Mamy wiec kolejne, pod publiczke, zaostrzania prawa, o ktorym wszyscy wiedza, ze i tak nie bedzie ekzekwowane. Innymi slowy nikt nie przejmuje sie za bardzo lapaniem przestepcow, ale tym ktorych jakos udalo sie zlapac daje sie wyzsze wyroki. Na szczescie od pewnego czasu chociaz takie nastawienie wladz sie zmienia.
          • rekrut1 Re: I nastepny ... 20.03.09, 12:46
            Tych "wybitnych" i tak nie da się zdyscyplinować, dlaczego? Bo nie!
            "No tak to rzeczywiście mocny argument" - To nie argument tylko
            fakt.

            Problem pojawia się gdy próbuje się ustawiać przepisy pod
            tych "wybitnych", niereformowalnych.
            "A ja nie widze problemu wprost przeciwnie własnie przepisy musza
            wyraźnie stawiać granice gdzie "wybitny""

            Kiedyś Fedorowicz w swoim felietonie powiedział - "A ja myślałem że
            normą jest ogół a nie margines"
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • tiges_wiz Re: I nastepny ... 20.03.09, 13:02
              mi sie wydaje, ze to Smoleń :P
              • rekrut1 Re: I nastepny ... 20.03.09, 13:54
                "mi sie wydaje, ze to Smoleń :P"
                Być może, pewnie jem za dużo sałaty a za mało mięsa albo na
                odwrót?:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka