przewoz_pw
08.04.09, 11:52
Do tej pory co najwyżej nieregularnie przeglądałem to forum ,ale po ostatnich wypadkach zdecydowałem się co nieco napisać w tym temacie... Być moze przeoczyłem inny podobny temat - ale jak mówię, niezbyt regularnie tu zaglądam.
W ostatnich dwóch dniach doszło do dwóch poważnych wypadków na przejazdach kolejowych. Jeden wypadek miał miejsce na pomorzu zachodnim: www.e-kg.pl/wydarzenia/1198-tragedia-na-przejedzie-kolejowym.html
Drugi na Mazowszu, w Grodzisku Mazowieckim: egrodzisk.pl/galery.php?id=10
W obu przypadkach prawdopodobnie będzie się mówić o winie kierowcy. Takie życie. W pierwszym przypadku to samochód ciężarowy wjechał w pociąg (w bok pociągu) wykolejając go przy okazji, w drugim przypadku pociąg najechał na samochód (z niewielką prędkoścą z resztą, choć na zdjeciach wygląda to nieciekawie).
W obu przypadkach byli ranni, w pierwszym przypadku kierowca samochodu zginął..
Od razu po takich wypadkach pojawiają się komentarze dotyczace bezpieczeństwa i braku sygnalizacji na przejazdach.
Czy zabezpieczenia na przejazdach to jedyna słuszna droga?
Moim zdaniem niestety nie.
Mieszkam przy linii kolejowej, po której poruszają się pociągi z dużymi prędkościami jak na Polskę (osobowe do 130 km/h, dalekobieżne mogą 160 jechać, towarowe do 100km/h).
Cała linia została wyposażona w sygnalizację automatyczną oraz półzapory na przejazdach kolejowych.
No i co z tego... skoro stojąc przed taką zamkniętą półzaporą znajdują się tacy, którzy nawet ciebie wyprzedzą i ominął zapory, tuż przed nadjeżdżającym pociągiem z resztą. Takich przypadków miałem wiele. Wiele razy widziałem samochody przemykające dosłownie o centymetry od zgarniaczy lokomotyw. Znam też niestety kilka przypadków nieudanych manewrów, w których ktoś zginął. Na paru przejazdach zainstalowano kamery TV przemysłowej, bo dochodziło do wielu przypadków złamań rogatek (przez samochody). Czy to coś dało - racvzej nie, bo takie wypadki zdarzają się ciągle.
Czy na prawdę trzeba będzie instalować zapory betonowe żeby ludzie je respektowali? Jak przemówić do wyobraźni kierowców i pieszych, skoro widok (raz na jakiś czas) wraku samochodu czy rozjechanego człowieka - nie wystarcza?
Jak uświadomić, że droga hamowania ze 160km/h to minimum 1000 metrów, ze 130km/h niewiele mniej?
Akcje "Bezpieczny przejazd" chyba niewiele dają, policyjne patrole również, bo rzadko się zatrzymują na przejazdach.
Jestem ciekawy, ilu z czytelników tego Forum zatrzymuje się przed przejazdami? Ja zatrzymuję się przed każdym niestrzeżonym, szczególnie jak widzę tylko znak "STOP", przed przejazdami z dróżnikami również się mocno rozglądam - wiadomo, różnie bywa.
Jakieś pomysły na dojście do trunych bezmyślnych kierowców?