Dodaj do ulubionych

"Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst

24.06.09, 10:09
Ciekawe co powiecie na to:
rosemann.salon24.pl/112174,spowiedz-wariata-ukrzyzowane-polskie-drogi
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 10:16
      Smutne bo prawdziwe.

      Smutne, bo wystarczy, zeby takiemu "wymuszonemu wariactwu" poddalo
      sie 1 na 100, a nawet 1 na 1000 kierowcow, zeby na drogach zrobilo
      sie smiertelnie niebezpiecznie.

      Smutne, bo nasi drogofcy ABSOLUTNIE nie biora w snutych i
      realizowanych przez siebie wizjach powszechnej drogowej
      szczesliwosci takiego drobiazgu jak psychologia...
      • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 10:39
        Witam,
        No ciekawy, ciekawy. Bo jak chciał zrobić 140 w trzy godziny, to wyszło mu
        50km/h średnia. To jak takie miał założenia "ambitne", to ja nie wiem, o co mu
        chodzi. W trzy godziny robię 200 pierwszych kilometrów. Potem postój na kawę i
        żarło. I nie sprawia mi to kłopotów wcale, bo nie jestem zmęczona. Potem to już
        tyłek mnie boli i mi się nie chce jechać. Ale 200, 220 w trzy godziny, to betka.
        Nawet dla mnie, a nie znoszę polskich dróg, nie cierpię, skóra mi cierpnie jak
        mam jechać w trasę i tylko spoglądać za poboczami w razie jakby co. Ja tak mam.
        Patrzę naprzeciw i myślę sobie, zjedzie ten na mnie, czy nie zjedzie. Moja
        koleżanka zginęła, bo człowiek zasnął. Nie mogę się z tym pogodzić, "sprawdzam"
        samochody z przeciwka, czy tor trzymają. To jest bardzo męczące, bardzo.
        Pzdr.
        Inguszetia
        • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 11:01
          Jezeli jestes wstanie utrzymac srednia powyzej 70 km/h na drogach
          jednojezdniowych, to kwalifikujesz sie do miana "wariata" ;-)

          Zeby utrzymac taka srednia nalezy w terenach zabudowanych jechac nie
          mniej niz 70 km/h, a poza nimi zapychac 100-120 km/h. I uda sie te
          70-tke zrobic tylko pod warunkiem, ze na trasie masz wiecej terenow
          niezabudowanych niz zabudowanych. No i oczywiscie waaadza pozwolili
          wyprzedzac.

          Wiem co pisze. Ja, wariat z Alfa Romeo, na trasie wyjatkowo malo
          naznaczonej reka znakologa, dosc rzadko zabudowanej i bez wiekszych
          szykan, z trudem i tylko jak jest naprawde maly ruch (najlepiej w
          nocy), utrzymuje srednia ok. 65 km/h.

          Ostatnio trasie ok. 220 km, ktora w polowie jest terenem zabudowanym
          (w wiekszosci sraczami soltysow - strasznie duzo tych soltysow albo
          maja ciagla sraczke), uzyskujac na swobodnych odcinkach wieksze
          predkosci, jechalem ponad 4 godziny. W nocy i przy znikomym ruchu.
          Musze szczerze przyznac, ze im dluzej jechalem, tym wiecej
          przymruzalem oko na tereny zabudowane sraczami soltysa. Robilem
          sie "wariatem"...
          • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 11:19
            Witam,
            Jak pusto z naprzeciwka, to jadę 140/h.
            Jak coś się pojawia to noga z gazu i "luk" na pole sołtysa;-D
            Czy można wjechać,czy nie ma wcześniej rowu melioracyjnego, czy drzewa nie
            stoją. Jak drzewa, to max 80/h. Choć to i tak nic nie da. Bo 80/h, to i tak za dużo.
            Ech... beznadzieja. Czekam na te autostrady, to wtedy jedyny problem, to będzie
            jak nie zasnąć przy takiej monotonii.
            Pzdr.
            Inguszetia
            • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 11:27
              Inguszetia_2006 napisała:

              > Jak pusto z naprzeciwka, to jadę 140/h.

              Moj siedzacy na prawym fotelu fotoradar nie pozwala mi przekroczyc
              120 km/h...
              • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 11:52
                Witam,
                Ja fotoradaru nie zbieram;-D
                Jedzie z tyłu, albo z przodu.
                Ale te czasy już się skończyły, bo psy mi padły, więc jeden samochód wystarczy
                na wywczas. Nie wiem, jak to będzie, nienawidzę, jak ktoś mi daje cenne
                wskazówki, których wcale mi nie trzeba;-D
                Pzdr.
                Inguszetia
              • vladcs Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 06.07.09, 21:02
                Oj, to dokładnie tak jak u mnie!

                Mam w aucie trzy hamulce: ręczny, nożny i głosowy :)
            • 1.6gtd Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 17:18
              inguszetia_2006 napisała:

              > Witam,
              > Jak pusto z naprzeciwka, to jadę 140/h.
              > Jak coś się pojawia to noga z gazu i "luk" na pole sołtysa;-D
              > Czy można wjechać,czy nie ma wcześniej rowu melioracyjnego, czy drzewa nie
              > stoją. Jak drzewa, to max 80/h. Choć to i tak nic nie da. Bo 80/h, to i tak za
              > dużo.

              Naprawde wspolczuje osobom, ktore jada za Toba.

              Mi ostatnio na trasie Bialystok - Wroclaw srednia wyszla w okolicach 80tki.
              Fakt, ze jechalem wieczorem/noca.
              • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 10:55
                1.6gtd napisał:

                > inguszetia_2006 napisała:
                >
                > > Witam,
                > > Jak pusto z naprzeciwka, to jadę 140/h.
                > > Jak coś się pojawia to noga z gazu i "luk" na pole sołtysa;-D
                > > Czy można wjechać,czy nie ma wcześniej rowu melioracyjnego, czy
                drzewa ni
                > e
                > > stoją. Jak drzewa, to max 80/h. Choć to i tak nic nie da. Bo
                80/h, to i t
                > ak za
                > > dużo.
                >
                > Naprawde wspolczuje osobom, ktore jada za Toba.
                >
                > Mi ostatnio na trasie Bialystok - Wroclaw srednia wyszla w
                okolicach 80tki.
                > Fakt, ze jechalem wieczorem/noca.
                Witam,
                A czemu tak współczujesz, można wiedzieć?
                Pzdr.
                Inguszetia
        • edek40 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 11:12
          > No ciekawy, ciekawy. Bo jak chciał zrobić 140 w trzy godziny, to wyszło mu
          > 50km/h średnia. To jak takie miał założenia "ambitne", to ja nie wiem, o co mu
          > chodzi. W trzy godziny robię 200 pierwszych kilometrów.

          Hm, mi jak byk wychodzi srednia miedzy 50 a 60 km/h. Z tym, ze 60 km/h to
          wychodzi mi coraz rzadziej.
    • simon921 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 12:24
      Właśnie z powyższych względów, gdzie tylko się da staram się jeździć
      bocznymi drogami. Żeby się samemu nie denerwować, albo żeby nie
      zabił mnie inny wkur... kierowca. A bokami często cisza i spokój -
      czasem szybciej, czasem bliżej, ale na pewno bezpieczniej i
      spokojniej.

      No i wszystkim życzę takiego przejazdu jaki miałem w długi weekend
      ostatni. Nie złamałem nawet pół przepisu i miałem średnią 85km/h.
      Najpierw przez Wrocław o 4 rano (60km/h, ale prawie całość płynnie -
      światła jeszcze nie działają), potem A4 (120-130km/h), a potem
      bocznymi drogami w góry (zwykle 50, czasem 90).
      Do takiej jazdy wystarczy jakaś autostrada lub eska w promieniu 30-
      50km od nas.
      • rekrut1 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 12:52
        "a potem bocznymi drogami w góry (zwykle 50, czasem 90)."
        Żeby tak bocznymi drogami jechać trzeba te boczne drogi znać
        (zwłaszcza w górach).
        Kiedyś przez radio usłyszałem o korku od Krakowa po Zakopane. Myślę
        sobie "trza objazdem". Mój objazd miał miejscami ze 20% nachylenia i
        był tak wąski że jak się trafił miejscowy z naprzeciwka to żeby nie
        jego żona(chyba)nami nie pokierowała ta pewnie bym zleciał na dół
        tej łąki(on wybrał przezornie miejsce od środka). W górach więcej
        skrótów nie próbowałem.
        Pozdr.
        Pazdzioch
      • sokolasty Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 13:21
        Gratuluję Simon. A teraz policz sobie średnią, ale z wyłączeniem A4.
      • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 13:27
        No i niech mi ktos powie, ze autostrady nie ratuja zycia ;-)

        Gdyby nie to, ze spora czesc dystansu pokonales bezstresowo, za to
        ze znaczna predkoscia, bardzo niewykluczone, ze jednak
        bys "zwariacial". To znaczy zamiast spokojnej jazdy ze srednia 85
        km/h, jechalbys niespokojnie, ze znacznymi roznicami predkosci
        chwilowej, za to ze srednia na poziomie max. 60-70 km/h.
        • jureek Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 14:35
          emes-nju napisał:

          > No i niech mi ktos powie, ze autostrady nie ratuja zycia ;-)

          A ktoś tak mówi?
          Jura
          • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 14:39
            jureek napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > > No i niech mi ktos powie, ze autostrady nie ratuja zycia ;-)
            >
            > A ktoś tak mówi?

            Owszem.

            Jest tu co najmniej jeden taki. Twierdzi on, ze infrastruktura
            odpowiada za max. 5% wypadkow.
            • kozak-na-koniu Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 14:54
              Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że tacy zachłystują się
              danymi odnośnie zabitych i rannych, wstydliwie przemilczając inne
              cyfry. O ile bowiem Polska rzeczywiście wciąż przoduje w ilości
              ofiar, o tyle na przykład pod względem ilości kolizji daleko nam
              do "najlepszych" (Niemcy, Hiszpania, Włochy, Zjeznoczone Królestwo,
              Grecja, Francja...). Krótko mówiąc, mamy mniej kolizji i wypadków,
              za to są one znacznie cięższe. Może więc jednak oprócz prędkości,
              prędkości i tylko prędkości jest coś jeszcze - na przykład wpływ
              infrastruktury, stanu technicznego dróg i pojazdów, stanu
              ratownictwa...
              • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 15:00
                Infrastruktura BEZPOSREDNIO odpowiada faktycznie za stosunkowo mala
                liczbe ofiar.

                Natomiast posrednio za znaczna. Byc moze nawet za wiekszosc.
                Od "generowania" wariatow, po to, ze na autostradach i innych
                bezkolizyjnych drogach w praktyce nie istnieje kategoria wypadkow,
                ktore u nas zbieraja najobfitsze zniwo - czolowki i zderzenia boczne.
              • rekrut1 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 11:00
                "Krótko mówiąc, mamy mniej kolizji i wypadków, za to są one znacznie
                cięższe." - napisał bym raczej - za to ich finał jest znacznie
                cięższy. Niedawno pisałem o jakości i czasie w jakim jest udzielana
                pomoc ofiarom wypadków. Przeszło bez echa, zawsze "ciekawiej"
                pogadać o "wariatach drogowych", pośmiać się z rzekomo złej
                infrastruktury drogowej(może niektórzy nie wiedzą co to jest?),
                bredzić o tym że lądowiska dla helikopterów przy szpitalach są
                niepotrzebne bo taki to może i na trawniku i temu podobne bzdety.
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • kozak-na-koniu Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 11:16
                  Helikoptery - helikopterami. Szeroko pojęta "edukacja komunikacyjna"
                  w moim przekonaniu powinna także dotyczyć propagowania takich rzeczy:

                  www.ratownictwo2006.republika.pl/
                  www.ratownicy.republika.pl/index_pliki/Page1105.htm
                  ...Tylko po co? Przecież łatwiej i przyjemniej jest "bić pianę",
                  pomstując na "polskich kierowców" i "wariatów drogowych".:(
                  • rekrut1 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 15:54
                    "Helikoptery - helikopterami."
                    "Tylko po co? Przecież łatwiej i przyjemniej jest "bić pianę""
                    Chciał bym być dobrze zrozumiany, nie mam nic przeciwko ratownikom,
                    ludziom ofiarnym i dobrze wyszkolonym, mam pretensje do nakładów(z
                    mandatów jest ich aż nadto)na ratownictwo i sposobu ich wydawania.
                    Jednym z przykładów ich "dziwnego" wydawania są właśnie owe
                    helikoptery. Zakupiono 36 sztuk. Tyle że czas jaki za oszczędzą na
                    transporcie poszkodowanego zostanie stracony z nawiązką w ulicznych
                    korkach(mowa o złotej godzinie ratującej życie). Warto by się
                    pokusić o porównanie statystyk "przeżyć powypadkowych" u nas i w
                    innych krajach. Może wtedy okazało by się że nie jesteśmy jednak
                    takimi "wariatami drogowymi" jakimi próbuje się z nas robić.
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                    • kozak-na-koniu Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 18:20
                      Cóż, mniejszy lub większy odsetek debili i samobójców występuje
                      wszędzie, czemu u nas miałoby być inaczej. Póki jednak nie zacznie
                      się podchodzić do sprawy bezpieczeństwa na polskich drogach z jakąś
                      sensowną wizją przyszłości, rzetelnie, kompleksowo godząc interesy
                      różnych grup i nie żałując kasy, nie pomogą żadne manipulacje
                      statystykami ani doraźne akcje z najbardziej drakońskomi sankcjami
                      oraz medialne nagonki...:(
                      • rekrut1 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 21:09
                        "Póki jednak nie zacznie się podchodzić do sprawy bezpieczeństwa na
                        polskich drogach z jakąś sensowną wizją przyszłości,"
                        Masz rację, ale obawiam się że nastąpi to nieprędko.
                        Kierowcy "prywatni" są w pewnym sensie grupą "wyizolowaną", nie
                        strajkować, buntować się, demonstrować(demolować). A jakby co to
                        zawsze można stwierdzić - "piraci drogowi".:(,:)
                        Pozdr.
                        Pazdzioch
        • simon921 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 15:28
          > Gdyby nie to, ze spora czesc dystansu pokonales bezstresowo, za to
          > ze znaczna predkoscia, bardzo niewykluczone, ze jednak
          > bys "zwariacial". To znaczy zamiast spokojnej jazdy ze srednia 85
          > km/h, jechalbys niespokojnie, ze znacznymi roznicami predkosci
          > chwilowej, za to ze srednia na poziomie max. 60-70 km/h.
          >

          Akurat ja pewnie nie, ale ja mam ten luksus (świadomie wybrany), że
          jeźdżę autem tylko prywatnie, więc sobie mogę jechać spokojnie
          zgodnie z przepisami i na dodatek w takich porach, żeby te 60-70
          średnio osiągać bez łamania przepisów. No i mam szczęście mieszkać i
          jeździć w okolicach, gdzie tereny zabudowane nie występują ciągle
          (jak np. w Małopolsce), no i są autostrady (A4, prawie A18) i
          niedługo A8).
    • rapid130 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 24.06.09, 16:27
      rav107 napisał:

      > Ciekawe co powiecie na to:
      > rosemann.salon24.pl/112174,spowiedz-wariata-ukrzyzowane-polskie-drogi

      Amen. :P

      Pięknie opisany mechanizm budzenia się "wariata drogowego" w KAŻDYM
      kierowcy, na polskiej [bez]dróżce.

      Bo każdy kierowca ma swój punkt krytyczny, powyżej którego ciśnienie mu
      rośnie do granicy wylewu, ślepia robią się przekrwione, szczęki zaciskają
      na kierownicy, a łapska same układają w piąchy.

      Ten punkt leży bliżej lub dalej. Zależnie od temperamentu, chwilowego
      nastroju, pory dnia, fazy księżyca, etc. :P
      • nazimno Wniosek: "let's be cool" 24.06.09, 16:45
        • staszek585 Re: Wniosek: "let's be cool" 25.06.09, 12:05
          Tylko gdzie ten punkt krytyczny jest?
          Wczoraj stałem na autostradzie 50 minut. Na osławionej płatnej między
          Katowicami i Krakowem. Ale inni mieli mniej szczęścia. I też zapłacili za przejazd !
          PS;
          Nie było żadnego wypadku, jedynie zwężenie na jeden pas.
          Wygląda na to, że u nas i autostrady nie pomogą :-)
          • rekrut1 Re: Wniosek: "let's be cool" 26.06.09, 10:45
            Po przegranym procesie z prawnikiem "Twórcy" autostrady
            zabezpieczają przed przykrymi niespodziankami za strony
            użytkowników. Zaczęli rozsyłać wiadomości np. na pocztę Onetu -
            www.autostrada-a4.com.pl/sklep/ . Jak drugi raz zapragniesz
            zakosztować "luksusu" na naszych drogach, zajrzyj tam unikniesz
            niespodzianek.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • rekrut1 Re: Wniosek: "let's be cool" 26.06.09, 10:49
              I pomyśleć, jak ten czas leci, zdawało by się że tak niedawno
              otwarta a już ...... www.autostrada-a4.com.pl/index.php?gid=63

              Pozdr.
              Pazdzioch
            • staszek585 Re: Wniosek: "let's be cool" 26.06.09, 12:09
              Zaglądałem, były tylko apele o cierpliwość :-)
              Tego, że będę stał chyba nie zaplanowali.
    • starypryka Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 26.06.09, 19:36
      Ostatnio tez coś takiego przeżyłem: 170km do zrobienia. Google maps mówiły że
      spokojnie w 3:15 to zrobię. Dołożyłem sobie godzinę na wszelki wypadek i...
      Spóźniłem się 45 minut. Masakra. Niestety jechałem takim samochodem że nawet
      demon nie był w stanie ze mnie wariata wykrzesać.
      Najgorsze jest poczucie bezsilności jak widzisz ze czas z zapasu na kawę zaczyna
      przez palce uciekać, potem już wiesz że zapasu nie ma, a na koniec odliczasz ile
      się spóźnisz.
      Nie najgorsze jest to że w ślimaczym tempie mija kilometr za kilometrem i nie
      widać powodu dla którego to wszystko tak się wlecze :(
      Sam byłem z siebie dymny nie oszalałem, chociaż już sam do siebie wyłem z
      bezsilności. Ciekawe czy inni to słyszeli...
    • mejson.e Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 27.06.09, 08:30
      Zbyt często czułem taką frustrację, jak autor artykułu - niedowierzanie, wściekłość, bezradność.

      Ale nie można zaklinać rzeczywistości i wymagać rzeczy niemożliwych.
      Nie ma też usprawiedliwienia dla szaleństwa, bo nawet jazda na maxa w takich warunkach niewiele da oszczędności czasowych a katastrofalnie zwiększy zagrożenie.
      Nie można kogoś zabić z powodu korków - nie odmrażajmy uszu na złość mamie...

      Nie ma na takie zatwardzenie drogowe innej rady niż je ... ominąć.

      Wtedy nawet w piątkowe deszczowe przedpołudnie wyjeżdżając z Warszawy można mieć frajdę z jazdy...

      www.youtube.com/watch?v=gDPuQqro4PY
      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Za wszelką cenę
      • ano.nim Sztuka objeżdżania 27.06.09, 19:40
        mejson.e napisał:

        > Zbyt często czułem taką frustrację, jak autor artykułu - niedowierzanie, wściek
        > łość, bezradność.
        >
        > Ale nie można zaklinać rzeczywistości i wymagać rzeczy niemożliwych.
        > Nie ma też usprawiedliwienia dla szaleństwa, bo nawet jazda na maxa w takich wa
        > runkach niewiele da oszczędności czasowych a katastrofalnie zwiększy zagrożenie
        > .
        > Nie można kogoś zabić z powodu korków - nie odmrażajmy uszu na złość mamie...

        Nic dodać, nic ująć - korki są często niebotyczne a ich przyczyny często ... nieznane.
        O wiele lepiej przełknąłbym gorycz długiego pełzania, gdybym zobaczył przyczynę - przewróconą cysternę, pożar lasu, karambol, zwalone drzewo - słowem jakiś kataklizm.
        Ale jak wytrzymać, gdy po długiej męce nie ma nawet śladu podpowiedzi, co się działo.
        I pozostaje wtedy najczęściej słuszna diagnoza, że to przeciążona infrastruktura i indolencja części kierowców dodatkowo zatykająca i tak już nieprzejezdne drogi.

        I to dopiero potrafi wk....ć człowieka!

        >
        > Nie ma na takie zatwardzenie drogowe innej rady niż je ... ominąć.
        >
        > Wtedy nawet w piątkowe deszczowe przedpołudnie wyjeżdżając z Warszawy można mie
        > ć frajdę z jazdy...
        >
        > www.youtube.com/watch?v=gDPuQqro4PY

        Pięknie, pięknie, tylko taka sztuczka jest możliwa w znanym terenie, trudno kluczyć na drugim końcu Polski.
        Chyba, że to widziana na filmie nawigacja takie cuda potrafi wykrzesać na poczekaniu? :-)

        A film faktycznie robi wrażenie - początek weekendu po południu, dodatkowo deszcz i remontowane drogi w okolicach Ołtarzewa i Babic a Ty sobie pomykasz jakąś wyczarowaną drogą na zachód jak Harry Potter z peronu 9 i 3/4 :-)

        Pozdr.
      • emes-nju Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 29.06.09, 13:07
        mejson.e napisał:

        > Wtedy nawet w piątkowe deszczowe przedpołudnie wyjeżdżając z
        > Warszawy można mieć frajdę z jazdy...

        Mejson! Nie wiedzialem, ze gustujesz w takich sztuczkach! Wedlug
        mnie ktos, kto moze miec frajde z takiej jazdy (a w zasadzie
        bezruchu), musi byc masochiosta ;-)

        A wracajac do tematu. Klopot zaczyna sie wtedy, gdy na trase, na
        ktora powinno sie stracic max. 2 godziny, rozsadnie zostawiasz sobie
        4, a w ciagu pierwszych 3 nie uda Ci sie wyjechac z miasta... Jezeli
        do tego dojdzie umowione spotkanie, to dla "wystarczajacej" czesci
        kierowcow osiagnieta zostaje masa krytyczna wyzwalajaca wybuch
        wariactwa.

        W poprzednim tygodniu wyjezdzalem z Warszawy (mieszkam blisko jej
        granic) ponad 2 godziny. Umowiony moze nie bylem, ale przyjechanie
        do znajomych sporo po polnocy z radosnym komunikatem "przyjechalem!"
        kloci sie z moim pojeciem kultury. Tym bardziej, ze dla tych
        znajomych (z zabitej dechami wioski) pojecie wielokilometrowego
        korka pozwalajacego na jazde z predkoscia rzedu 3-5 km/h jest tak
        abstrakcyjne (podobie jak wychodzenie z pracy po 19-tej), ze raczej
        beda uwazali, ze za pozno wyjechalem z miasta, bo mi sie nie chcialo
        i mialem w d..., ze sie nie wyspia...

        Naprawde szlag mnie zaczal trafiac. I nie w czasie suniecia w korku -
        to sila wyzsza. Szlag mnie trafil jak po rozgeszczeniu sie ruchu co
        chwila trafialem na "rznaczych z zbroje" egoistow, dla
        ktorych 40-60 km/h z lewymi kolami po lini srodkowej, to odpowiednia
        metoda na przemieszczanie sie. No coz - wyprzedzalem. Wszystko co
        jechalo wolniej niz ja chcialem jechac. Jeszcze nie jak wariat, ale
        ktoz to wie... Bo przeciez jadacy 40 km/h tubylec moze bez kierunku
        zaczac skrecanie w lewo w krzaki (bo zawsze tak robi i nigdy nic sie
        nie stalo) i jak dojdzie do wypadku, to przeciez winna
        bedzie "nadmierna", a z taka predkoscia jechalbym przeciez ja, skoro
        zaparkowalem w tubylcu, a nie na parkingu... Ja, czyli wariat :-/
        • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 29.06.09, 13:30
          Witam,
          Skoro nie dali ci wyprzedzać i się snuli, to dlaczego nie trąbiłeś?
          Pytam z przekąsem?;-D
          Acha, jechałam sobie na trasie za złotą meganką. I podlec zajeżdżał
          mi drogę, zajeżdżał,aż wreszcie machina ruszyła i kierowcy wzięli
          się za wyprzedzanie prawą stroną. Tak. Prawą. Wariaci i świry. Nie
          może być inaczej.
          Pzdr.
          Inguszetia
        • mejson.e Sztuczki 07.07.09, 00:22
          emes-nju napisał:

          > Mejson! Nie wiedzialem, ze gustujesz w takich sztuczkach! Wedlug
          > mnie ktos, kto moze miec frajde z takiej jazdy (a w zasadzie
          > bezruchu), musi byc masochiosta ;-)

          Z bezruchu aut frajdę mogą mieć jedynie ... czyściciele szyb.

          Ja czerpię frajdę z jazdy po zadoopiu, ale za to drożną drogą, równoległą do "szybkiej inaczej" krajówki czy wojewódzkiej.

          Ważne, by udało się na to zadoopie wydostać...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Ćma
          • emes-nju Re: Sztuczki 07.07.09, 12:00
            mejson.e napisał:

            > Ja czerpię frajdę z jazdy po zadoopiu, ale za to drożną drogą,
            > równoległą do "szybkiej inaczej" krajówki czy wojewódzkiej.

            A ja, mimo ze programowo wybieram takie drogi, coraz mniej potrafie
            sie nimi cieszyc. Swoja ucieche sprowadzam raczej do tego, ze mniej
            na takich drogach ludzi, ktorzy chca mnie zabic.

            O ile drogi glowne sa remontowane i modernizowane, o tyle spora
            czesc bardziej lokalnych nie bardzo. W ciagu ostatniego pol roku
            urwalem oslone pod silnik (strumienie wody lejace sie potem na
            alternator, dokonaly dziela zniszczenia - ok. 1500 zl) i mocno
            pokieraszowalem wydech (na lacie, ktora wystawala sporo ponad
            chwilowa powierzchnie bardzo i bez tego nierownej jezdni - na
            szczescie tylko ok. 100 zl, ale moglem przeciez zniszczyc
            katalizator).
    • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 27.06.09, 21:05
      Witam,
      Na siódemce jest znośnie.
      Byłam dzisiaj na Mazurach na kolonii córy i spod domu do ośrodka
      wyszło mi 230 km. Wyruszyłam o 10;30, a o 13;30 byłam na miejscu.
      Pół godziny straciłam w Wawie, bo wszędzie korki i ogólna paranoja.
      Spotkałam wielu fantastycznych kierowców, zjeżdżali na pobocza,
      dziękowali za zjeżdżanie. Pełne zrozumienie, szczególnie, że Tirów
      było trochę, ale nie za wiele w sumie.
      I widziałam jeden wypadek, ale to już na leśnej drodze, gdzie wąsko
      i niebezpiecznie, dwóch chłopa wpakowało się do rowu, ale gadali i
      czekali na lawetę w dobrych humorach.
      Pzdr.
      Inguszetia

      • 1.6gtd Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 27.06.09, 22:28
        inguszetia_2006 napisała:
        > Witam,
        > A czemu tak współczujesz, można wiedzieć?
        > Pzdr.
        > Inguszetia

        Napisalas, ze zwalniasz ilekroc widzisz kogos z naprzeciwka. Strasznie meczaca
        jest taka jazda za kims kto bez wyraznego powodu nie trzyma jednostajnego tempa.
        Pewnie w pierwszej mozliwej chwili probowalbym Cie wyprzedzic. Pozdrawiam
        • inguszetia_2006 Re: "Spowiedź wariata drogowego" - ciekawy tekst 28.06.09, 10:32
          1.6gtd napisał:

          > inguszetia_2006 napisała:
          > > Witam,
          > > A czemu tak współczujesz, można wiedzieć?
          > > Pzdr.
          > > Inguszetia
          >
          > Napisalas, ze zwalniasz ilekroc widzisz kogos z naprzeciwka.
          Strasznie meczaca
          > jest taka jazda za kims kto bez wyraznego powodu nie trzyma
          jednostajnego tempa
          > .
          > Pewnie w pierwszej mozliwej chwili probowalbym Cie wyprzedzic.
          Pozdrawiam
          Witam,
          Zabrzmiało, że hamuję ze 150 do 50?;-D
          Nie, tak nie jeżdżę.
          Zjeżdżam raczej na pobocze, w zasadzie to cały czas połową jestem na
          poboczu, bo wyprzedzają ciągle z przeciwka, a ja chcę żyć i ułatwiam
          innym, jak mogę. Mały zonk miałam wczoraj, bo wcale nie chciałam
          tymi kołami po poboczu jechać, ale koleś się wyrwał z przeciwka na
          trzeciego i głupio zrobił,bo moim poboczem jechały dwie motorynki. I
          posłałam mu wiązankę, bo dlaczego ja mam mijać te motorynki na
          centymetry? A jakby tam były dzieci z jagódkami?
          A raz mnie jakiś smutny człowiek nie chciał wpuścić jak wyprzedzałam
          i wystawił mnie jak zwierzynę na odstrzał. A mógł zjechać na
          pobocze, mógł, bo było pusto na poboczu. Musiałam się wciskać i
          wszystko moja wina byłaby, choć on przyspieszał i zjeżdżał do lewej.
          To się powinno ścigać z urzędu i zabierać prawko za zachowanie
          aspołeczne. Przez takich nauczycieli giną ludzie, na pewno przez
          nich. Tak to sobie wczoraj wymyśliłam na trasie;-D
          Pzdr.
          Inguszetia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka