Dodaj do ulubionych

Zostałem egzaminatorem

IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.08, 11:00
Witam.
Jakiś czas temu zostałem egzaminatorem na kat. B. Przeczytałem
wiele wypowiedzi na temat Państwa wrażeń z przebiegu egzaminu.

Bardzo mnie zainteresował temat egzaminatorów z Łomży. Tyle dobrego
o nich Państwo piszecie, że aż miło. Przecież egzamin jest sytuacją
trudną! Osoba egzaminatora, jego postawa, ma duży wpływ na wynik
egzaminu.

Powiedzcie, proszę, na czym polega ich fenomen. Co macie na myśli,
pisząc,że egzaminator był sympatyczny, w porządku itp. Jakie słowa,
gesty ze strony egzaminatora wpłynęły na Państwa tak, że mijał
stres, atmosfera robiła się przyjazna i mogli Państwo bez
dodatkowego obciążenia wykazać się umiejętnością wykonywania zadań
egzaminacyjnych.

Zapraszam do wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • daga1974 Re: Zostałem egzaminatorem 27.05.08, 12:30
      Po pierwsze - gratuluje,że udało Ci się przejść to wszystko żeby
      zostać egzaminatorem.Wiem,że to nie łatwe :-)
      A odnośnie sympatii egzaminatorów... nie wiesz co to znaczy ? :-)
      więc jesli chcesz być sympatycznym egzaminatorem to: nie psiocz,
      nie marudź, nie narzekaj, nie patrz krzywo, nie wzdychaj , nie
      prychaj,uśmiechaj się cały czas itd... :-)))) A tak zupełnie
      poważnie to po prostu bądź sobą, wykonuj swoją pracę najlepiej jak
      potrafisz, nie "podkładaj się" za nikogo , bo nie warto i nie
      przejmuj się opiniami innych , bo i tak wszystkim
      nie "dogodzisz" ... życzę powodzenia :-)

    • mfaza1 Re: Zostałem egzaminatorem 28.05.08, 13:59
      Witam
      A ja zapytam, jaka była Twoja droga do zostania egzaminatorem
      państwowym.
      1.Skąd u Ciebie wziął się sam pomysł,
      2. czy proces szkoleniowo-egzaminacyjny był trudny,
      3.czy odrazu zatrudniono cię w WORD.
      4.Jaki był przybliżony koszt kursu i egzaminów?

      Ja też od jakiegoś czasu myślę o zostaniu egzaminatorem, zwłaszcza
      że w moim mieście powiatowym planuje się utworzenie ORD.
      Proszę o w miarę sporo informacji, również na mfac@o2.pl
      Pozdrawiam
      Michał
      • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.08, 21:57
        W odpowiedzi dla mfaza1

        1. Egzaminatorem może być osoba, która spełnia wymagania Art. 110
        ustawy prawo o ruchu drogowym.

        2. Szkolenie dla kandydatów na egzaminatora ujęte jest w
        rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005
        r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez
        kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (Dz. U. Nr 217)

        3. Koszt - kilka tysięcy złotych (m-dzy WORD-ami są różnice
        sięgające 800 PLN)

        4. We WORD-ach jest duże zapotrzebowanie na egzaminatorów.

        5. Na egzaminie państwowym jest szalenie niska zdawalność. Na teorii
        zdawalność kształtuje się m-dzy 2-8%. Ludkowie przystępują po 5 - 8
        razy (albo i więcej, tyle, że się do tego nie przyznają). Rzadko kto
        zdaje za drugim razem. Każdy egzamin odbywa się w innym WORD-zie, w
        weekend. No i trochę kosztuje. Na praktycznym ludkowie odpadają
        najczęściej na przygotowaniu do jazdy i za błędną ocenę wykonywanych
        zadań (nie można popełnić błędu w ocenie, w przeciwieństwie do
        wykonywania zadań egzaminacyjnych - tu dwukrotnie źle wykonane
        zadanie skutuje przerwaniem egzaminu)

        6. Nie udostępnia się pytań testowych. Funkcjonuje jednak giełda
        pytań. Pytania są bardzo szczegółowe, baza jest uzupełniana nowymi
        pytaniami. Pytania z giełdy pomagają w przygotowaniach do egzaminu,
        ale trudno spamiętać zawiłe sformułowania, nakreślają problem, ale
        nie masz pewności, co do dokładnego brzmienia - a tu ważne jest
        niemal każde słowo, przecinek itp.

        7. Pytania zakresem obejmują kilkanaście aktów prawnych. Znajdują
        się tam takie techniczne, na które trudno odpowiedzieć nawet
        dziarskim mechanikom.

        8. Rzecz jasna, na psychologi i zajęciach z pedagogiki mieliśmy o
        tym, jak trudnym doświadczeniem jest egzamin, jak różni ludkowie to
        przeżywają, jakie postawy przyjmują kierujący. Sam byłem
        egzaminowany, i będę nadal, wkrótce mam zamiar rozszerzyć
        uprawnienia o kat. A, później C, więc coś o tym wiem. Wiedza
        teoretyczna, mocno statystyczna, moje doświadczenie - jest czymś
        innym, niż to, czego Wy doświadczacie na Waszych egzaminach. Stąd
        mój pomysł na ten wątek. Często dotyczy to rzeczy oczywistych, tak
        mocno oczywistych, że nie podejmuje się nad tym refleksji. A ja chcę
        się nad tym zatrzymać, bo może będę mógł coś zmienić w sobie,
        porozmawiać na ten temat kolegami i koleżankami, którzy też
        egzaminują lub za chwile będą zajmować się tym.
        Mówią, że jestem wymagający. I tego nie rozumiem. Dobrze, że nie
        mówią, że ostry. I w tym bardzo na Was liczę.

        9. A skąd pomysł na egzaminatora? Główny, zupełnie podstawowy powód,
        jest na tyle osobisty... i bolesny..., że nie opowiem o tym.


        • Gość: linka Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 11:24
          Na temat egzaminatorów w Łomży i tamtejszych egzaminatorów to ja
          mogę poematy pisać, wspomagane wielokrotnym /4-krotnym -
          doprecyzowując ;)/ doświadczeniem.
          1. Egzaminator nr 1 - pan w wieku dojrzalszym, przesympatyczny - no
          tak wzyczajnie miły. Jesli ma wnuki to na pewno jest fantastycznym
          dziadkiem :). Przed egzaminem wyjaśnił na czym polega egzamin,
          podkreslił, że nie wolno mu wydawać nieprecyzyjnych i sprzecznych z
          kodeksem poleceń. Rzucił jakiś żart dla rozładowania atmosfery. W
          trkacie egzaminu trochę zagadywał, ale tylko o tyle, żeby rozładować
          atmosferę, a nie rozproszyć mojej uwagi. Oblałam w 35 minucie -
          bezsprzecznie wymusiłam pieszeństwo przy zmianie pasa zmuszajac go
          do hamowania. Powiedział, że poza tym jeździłam bezbłędnie. Pożegnał
          serdecznie życząc powodzenia następnym razem.
          Egzaminator nr 2 - nieco młodszy. Mniej wylewny, ale czuć było
          życzliwość i sympatię do kandydata ;). Starał się pomagać jak mógł.
          Chyba zestresowany nie mniej niż ja - to był jego pierwszy dzień
          pracy w chrakterze egzaminatora. Oblałam w 30 minucie wymuszając
          pieszeństwo przy zmianie pasa na rondzie - kierowca na sąsiednim
          pasie chciał być uprzejmy i zwolnił widząc egzaminacyjna elkę -
          pojechałam. W normalnych warunkach takie postepowanie jest normą - w
          warunkach egzaminu - wymuszenie. Mam silne przypuszczenie, że gdyby
          nie egzaminator nadzorujący miałabym szansę zdać z tym błędem.
          Egzaminator nr 3 - troszkę nijaki, ale oblałam na placu, więc brak
          danych ku rzetelnej analizie ;).
          Egzaminator nr 4 - młody, sympatyczny chłopak, który od początku
          starał się żartować i rozładować stres. Raczej nie rozmawiał w
          czasie jazdy, ale czułam pozutywne fluidy ;). Zresztą znałam go z
          opowiadań innych, więc jak zobaczyłam u kogo zdaję, połowa stresu ze
          mnie zeszła. Dał się przekonać, że parkowanie jest tylko do
          poprawki, a nie oblania egzaminu ;). Po egzaminie podsumował, że
          troszkę nerwowo, ale poza powtórzonym parkowaniem i minimalnym
          najechaniem na pojedynczą ciągłą - bez błędu. Gratulował i życzył
          powodzenia na drodze.
          Wszystkich ich czasem spotykam na mieście jak egzaminują. Wszystkim
          się kłaniam i ślicznie uśmiecham - do egzaminatora, który dał mi
          uprawnienia oczywiście najśliczniej ;).
          Moim zdaniem metoda na sukces jest bardzo prosta - oblewać za błędy,
          a nie jakieś wydumane drobiazgi, być sympatycznym, wydawać jasne
          polecenia z odpowiednim wyprzedzeniem, a po egzaminie omówić błędy i
          wyjaśnić dlaczego wynik egzaminu jest taki a nie inny.
          • Gość: xxx Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.01.09, 20:35
            jeżeli sygnalizowałaś zamiar zmiany pasa ruchu i kierowca zwolnił a
            Ty bezpiecznie zmieniałaś pas ruchu i egzaminator przerwał egzamin
            to zrobił to niezgodnie z instrukcją egzaminowania i mam o nim
            niskie mniemanie a zasłanianie się egzaminatorem nadzorującym było
            tylko obawą żeby pani nie napisała skargi bo wystarczy przeczytać
            czym jest nieustąpienie pierwszeństwa
      • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.08, 00:04
        Witam Szanownego Kolegę.
        Przemyślę propozycję i odezwę się. Póki co zapraszam do zapoznania
        się z wypowiedziami w moim wątku "Czym wkurzył Was egzaminator?".
        Znajdziesz tam, obok zabawnych i budujących wypowiedzi, pod
        quazipoezją czy kpiną- zaszyty dramat wystraszonego człowieka, w
        obliczu wszechmogącego egzekutora.
          • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.08, 10:20
            Egzaminator bezpośrednio przed egzaminem otrzymuje listę osób
            zakwalifikowanych na egzamin. Otrzymuje ją na dwa możliwe sposoby:

            1. koordynator przydzielił osobę danemu egzaminatorowi
            2. urządzenie losujące wylosowało danemu egzaminatorowi osobę na
            egzamin

            Na liście osób zakwalifikowanych nie ma zbyt wielu informacji.
            Dotyczą one danych osobowych jak imię, nazwisko, PESEL, mogą być
            zapisane kodem ograniczenia, np. wymagane okulary. I tyle o
            człowieku wie egzaminator przed egzaminem. Podczas egzaminu
            egzaminator dowie się tyle, ile potrzebuje żeby odpowiednio ocenić
            umiejętności osoby egzaminowanej.

            To, czy dany człowiek podchodzi do egzaminu kolejny raz, dowie się z
            dokumentacji, nad którą się pochyli po egzaminie, kiedy już wróci do
            budynku ośrodka, żeby uzupełnić je o wpis wyniku zakończonego
            egzaminu.

            W dużych ośrodkach jest bardzo małe prawdopodobieństwo, żeby trafić
            na tego samego egzaminatora. Im mniejszy ośrodek, i im więcej
            podejść, tym szansa powtórnego spotkania wzrasta. Tylko, czy będzie
            on pamiętać tą osobę? Mało prawdopodobne. No, chyba że ktoś
            wulgarnie zachował się w stosunku do egzaminatora. O takim to
            dowiedzą wszyscy egzaminatorzy w ośrodku z imienia i nazwiska.
            • bolek-10 Re: Zostałem egzaminatorem 06.06.08, 14:14
              jestem egzaminatorem dopiero rok i tez probuje byc mily (bez przesady
              oczywiscie) ale niezawsze mi sie to oplaca. dowiedzialem juz sie przez ten czas
              ze trzeba pamietac o jednym: masz miekkie serce miej twarda dupe. niewszyscy
              bowiem doceniaja uprzejmosc. no ale jak ktos nawet teoretycznie (po dokladnym
              wytlumaczeniu i rozrysowaniu na kartce) nie rozumie ze popelnil podstawowy blad
              to nie wiem co robi na egzaminie...
              jedno jest pewne im lepiej osoba zdajaca czuje sie za kolkiem i im bardziej
              instruktor przylozyl sie zeby ja przygotowac tym mniejsze nerwy ma ona na
              egzaminie.
              no ale to jest moje skromne zdanie, nie trzeba sie z nim przeciez zgadzac:)
              szczere gratulacje dla nowych egzaminatorow!!!
    • Gość: tutu Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.fdk.airbites.pl 06.06.08, 15:28
      1. Mój egzaminator mówił mi na "ty", a to sprawiło, że poczułam się jakoś luźniej :) (Różnica wieku jaka nas dzieliła to ho ho. Jakieś 40 lat)

      2. Mimo popełnionych błędów w trakcie egzaminu nie skrytykował mnie. Nie obraził. Nie powiedział czegoś, co sprawiło mi przykrość.

      3. Miał poczucie humoru. Żartował na temat innych kierowców, którzy jechali obok

      4. Na koniec powiedział mi nawet komplement :)

      hihi
    • Gość: Magda Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.08, 08:18
      Wczoraj miałam pierwsze podejście, niestety z fatalnym skutkiem. Egzaminator był
      miły, nic nie komentował, jedynie wydawał polecenia. Dopiero jak mi kazał się
      przesiąść i rozryczałam się, to zaczął do mnie się uśmiechać mówiąć: Pani Madziu
      niech Pani nie płacze, proszę, wrócimy do WORDU i wszyscy będą myśleli że jestem
      taki niedobry.
      • Gość: rabi Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 01:33
        witam

        Ja też jestem "świeżo upieczonym" egzaminatorem i piątek usłyszałem
        od młodej Pani , że pomimo , iż nie zdała tego egzaminu - bardzo
        miło jej się ze mną jeździło i bardzo chciała by trafić znów na
        mnie. Naprawdę ciepło się robi w takiej sytuacji gdy słyszy sie
        takie słowa od osoby której "n" wpisujesz.
        Co do osób egzaminowanych zawsze staram się być miły ,
        kulturalny ,ubrany w garnitur lub co najmniej koszula + krawat ,
        nigdy do nikogo nie zwracam się na "Ty" , nie komentuje błędów w
        trakcie jazdy , (za "światła" i "płyny" z zad 1 nigdy nikogo nie
        oblałem i nie mam zamiaru . No chyba , że mi ktoś wyjaśni ,że nie ma
        ochoty mi tego omawiać) Nie oblewam za brak świateł mijania w ruchu
        drogowym - dwukrotnie pytam czy oby na pewno gotowa (osoba) do jazdy
        w ruchu drogowym , jeśli odpowie ,że tak wyjeżdżamy na miasto i
        proszę ją o włączenie swiateł mijania i uznaje jako 1 -szy błąd przy
        włączaniu się do ruchu . Nigdy jeszcze nie oblałem nikogo
        za "gaśnięcie silnika" . W moim przypadku osoby najczęściej oblewają
        za T12 . Takie to moje zasady.
        Pozdrawiam
        • yennyfer11 Re: Zostałem egzaminatorem 16.06.08, 15:58
          ...jak zobaczysz jakiegos ciapoluda-egzaminowanego to nawet jesli
          sobie pomyslisz ze 'ten oto czleczek nie zda' nigdy nie dawaj mu
          tego odczuc-kiedys czytalam artykul w ktorym wypowiadali sie
          egzaminatorzy lodzcy i jeden z nich stwierdzil, ze to czy osoba
          potrafi jezdzic czy nie widac na pierwszy rzut oka-to jest nie fair
          zeby zdajacych od razu skreslac 'bo wygladaja jak...' ...jak
          zdawalam za drugim razem egzamin mialam wrazenie ze egzaminator od
          samego poczatku jest na nie-byl oschly, nic sie nie odzywal, nie
          usmiechal sie-owszem to w koncu ja nie zdalam, ja robilam bledy-ale
          atmosfera w samochodzie byla straszne...to sa niby takie drobiazgi-
          ale postaw sie w sytuacji zdajacego...ludzie sa rozni-a czasami
          zwykla gadka o pogodzie przed wejsciem do samochodu potrafi
          rozladowac napiecie...to nie chodzi o to zeby przepuszczac kazdego
          jak leci...chodzi o sposob w jaki sie 'wytyka bledy'-jedni robia to
          po chamsku inni potrafia powiedziec to bardziej asertywnie, ale mimo
          wszystko uprzejmie...
            • wellla Popieram - bądz uczciwy po prostu i.. 18.06.08, 09:33
              miły nawet jak ktoś coś robi źle. Postaw sie w sytuacji zdającego -
              w większości przypadków to jest ich 31 godzina jazdy! Do tego
              dochodzi stres jak przed każdym egazaminem. Każdy ma problemy, Ty
              jesteś egazaminatorem, dlatego nie mieszaj swoich złych dni, bo
              jesteś po kłótni z żoną, dzieckiem czy kimkolwiek, nie przenoś jej
              na osobę egazaminową, bo to nie fair. Bądz uczciwy po prostu,
              uśmiech też pomoże a nie naburmuszona mina.
              • Gość: KR Kwestia rozmowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:11
                Do Pawła;
                Staram się nie rozmawiać ze zdającym. Staram sie ograniczyć do
                poleceń [w formie prośby] i ewentualnie doprecyzować kierunek jazdy
                lub planowane zadanie. FRozmowa powoduje często brak koncentracji u
                zdającego i to że zwyczajnie głupio mu w pół słowa przerywać bo
                trzeba podać polecenie. A i zdający potrafią jako powód do
                kwestionowania sposobu prowadzenia egzaminu podać "egzaminator mnie
                zagadywał, itd"... No ale oczywiście jeśli ktoś coś tam dla
                powiedzmy poprawienia sobie samopoczucia coś zagai to owszem można
                odpowiedzieć....
                • Gość: KR Re: Kwestia rozmowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:23
                  Do rabi;
                  No jeśli dwukrotnie pytasz o przygotowanie do jazdy a zdający nie
                  włączy świateł mijania to wynik negatywny a nie 1 bład w zadaniu.
                  Wiesz zasady trzeba mieć ale jak się zdający odwoła od wyniku [z
                  innej przyczyny] to nadzór marszałkowski unieważni egzamin podając
                  jako powód błędną ocenę zadania "właczanie się do ruchu" i jak się
                  koledze "przytrafi" kilka takig "marszałkowskich unieważnień" to do
                  egzaminu weryfikacyjnego tylko krok!
                  Niestety ...piszę niestety - instrukcji trzeba przestrzegać nawet
                  jeśli masz miękkie serce i w Twojej ocenie osoba zdająca dałaby
                  sobie radę...a tu np. dwa razy popełniła jakiś powiedzmy banalny
                  błąd [dwa razy zmiana pasa ruchju na lini ciągłej]. Bo później się
                  to mści! A nie obronisz tego "bo taka pani miła była...a chciałem
                  dać jeszcze jej szansę..."
                  Tez czasem szlag trafia jak widzi się tych idiotów popełniających
                  PRZESTĘPSTWA w ruchu drogowym na naszych oczach a tu trzeba
                  postępując ZGODNIE z instrukcją osobie wpisać "N".
                  Jest takie przysłowie ze jak się ma miękkie serce to trzeba mieć
                  twardą....! Niestety życie uczy że to prawda.
                  Pozdrawiam Kolegów Egzaminatorów i innych Czytających.
    • Gość: :) Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.stk.vectranet.pl 22.06.08, 23:11
      Zabrzmi troche głupio, ale nie flirtuj z egzaminowanymi kobietami:))
      Takie coś serio rozprasza.
      poza tym po prostu bądź człwiekiem.
      Ja kiedys jechałam z takim cielakiem, co wywiózł mnie w jakieś pole
      i się też zapytał, czy aby na pewno jestem przygotowana do jazdy(a
      przedtem jeździlismy 10 minut po miescie), zorientowałam się
      zapaliłam te swiatła, ale to i tak nic nie dało-wynik negatywny.

      moją najgorszą trauma było jak egzaminator powiedział mi coś w
      stylu: tak niewiele brakowało-taka gadja na serio boli dlatego
      lepiej tak nie mów:))

      pozdrawiam
      • Gość: GGGGGG :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 09:49
        kiedy podchodziłem pierwszy raz do egzaminu 2 miesiące temu trafił mi sie bardzo
        nie przyjemny człowiek i w sumie to od razu było widać że chce mnie oblać ale
        pomyślałem może to tylko pozory no więc podeszliśmy do samochodu i kazał mi
        pokazać światła gdy zacząłem je objaśniać on nawet na mnie nie patrzył tylko
        obszedł samochód do okoła i powiedział jak skończyłeś to wsiadaj powiem szczerze
        że powiedział to takim tonem że poczułem sie jak totalny kretyn le jak każe to
        wsiadam zrobiłem łuczek i górke egzaminator wszedł do samochodu i powiedział
        "jedziem mistrzuniu" i znowu jakoś nie swojo sie czulem ale gdy tylko wyjechałem
        przez brame powiedział mi tekst "wiesz postawie sprawe jasno u mnie mało kto
        zdaje a praktycznie to probuje wszystkich oblewać" zapytałem sie dlaczego a on
        na to "bo nie będe wypuszczał na ulice potencjalnych zabójców swojej rodziny"
        zapytałem sie skąd pan jest odpowiedział a ja na to że niestety tam nie będe
        jeżdził wtedy on sie uśmiechnął ironicznie i wydał komęde "proszę zawrócić" no
        to ja kierunek w lewo i zawracam na 3 razy lecz na poboczu drogi stał tir
        zatrzymałem sie od niego jakieś 3metry znaczy egzaminator mnie zatrzymał więc
        pytam dlaczego pan użył hamulca jeżeli mam jeszcze ze 3 metry do tego tira wtedy
        on na to " wspominałem ci już że mam 2 dzieci ?? jeśli nei to ci mówie jesli byś
        przyłożył w ten samochód to ja bym stracił prace a tego nie chce" jadąc dalej
        otrzymałem polecenie proszę tu zaparować no to ja jadąz dosłownie 1-2 na godzine
        toyotą yaris kierunek i próbje sie wpakować na miejsce gdy poczółem szarpnięcie
        samochodu i kolejny tekst wypowiedziany z uśmiechem na ustach "hi i gdzie sie
        tak pchasz chcesz żebym straci pracę ???" no więc wiedziałem ze użycie 2 krotnie
        hamulca to nara z prawkiem więc piękna riposta "czy pan ma coś z oczami czy z
        głową że nie widzi pan że bez żadnego problemu moge sie tu zmieścić i będe miał
        jeszcze miejśce żeby zatańczyć a pan mi hamulca używa aż tak pan chciał żebym
        oblał" co na to starszypan odpowiada "wiesz dałem ci do zrozumienia na samym
        początku że dziś to nie twój szczęśliwy dzień" pytam sie dlaczego "ponieważ mam
        zasade że nie przepuszczam nikogo kto zdaje pierwszy raz no więc wyszedłem z
        samochodu i poszedłem do domu nie wracając do ośrodka
        • lotka.z Co z nagraniami z egzaminu? 10.07.08, 10:38
          Egzaminatorzy przeciez wiedza,ze rozmowa na egzaminie w aucie jest
          nagrywana.Ja zdawalam 4 razy i u 3 panow pelny profesjonalizm a
          jeden powiedzial mi ze mamy dwie godziny opoznienia i trzeba szybko
          zalatwic ten egzamin,ale bylo to w drodze z osrodka do samochodu.
    • Gość: Jess Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.173.27.161.tesatnet.pl 13.07.08, 23:31
      Osobiście mogę wyrazić moje zdanie na temat egzaminatorów zdawałam w
      wordzie w poznaniu zdałam za 8 razem ale mniejsza o to Kiedy
      chodziłam na egzaminy i trafiali mi sie egzamintorzy to moze na tych
      8 jeden pan był bardzo miły mimio ze egzamin oblałam reszta ciagle
      krzyczała o byle co np mowie do egzaminatora ktoś na przepuscza
      mozemy jechac a pan nagle krzycz po co Pani mi to mowi przeciez
      widze ;/ albo cały egzamin były krzyki egzaminatora co bardzo mnie
      stersowało. Moj znajomy jest egzaminatorem bardzo duzo radośc
      sprawia mu ze kogos obleje na egzaminie wrecz uwielbia to jest to
      bardzo przykre ale coż nie mowie ze kazdy jest taki :) pozdrawiam
    • Gość: :) Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.gprs.plus.pl 18.09.08, 13:35
      1 egzaminator - wyszedl z usmiechem na twarzy odebralam go bardzo
      pozytywnie. Po otwarciu maski zlapal mnie mocno za lokiec i zapytal
      czy jestem pewna ze potrafie jezdzic ja "chyba tak" potem jeszcze 3
      razy powtorzyl to pytanie ze w koncu powiedzialam "tak jestem
      pewna". Nastepnie zapytal czym bede jezdzic po zdaniu egzaminu gdy
      mu odpowiedzialam stwierdzil ze ten samochod sie dla mnie nie nadaje
      itp. Łuk OK. Po gorce zaczal na mnie krzyczec ze w zlym miejscu sie
      zatrzymalam. OK wyjechalismy na miasto po ok 30min jazdy zakonczyl
      egzamin ze niby zle sie ustawilam do skretu w lewo. Ciemno bylo,
      wiec OK mozliwe nie wnikalam.

      2 egzaminator- na samo wejscie mieszane uczucia zero usmiechu, ale
      tez nie skrzywiony. Łuk poszedl OK. Gorka - pierwsze podejscie
      samochod zgasl, drugie podejscie nie moglam zwolnic recznego bo za
      mocno zaciagnelam. Pan zakonczyl egzamin.

      3 egzaminator - Super. Mimo ze oblalam gorke wyjechalam na miasto i
      Pan bardzo mi dziekowal ze sie na to zdecydowalam bo przyjemnie mu
      sie ze mna jezdzilo i jest mu bardzo przykro ze musi oblac egzamin.
      Generalnie Pan przemily i podniosl mnie na duchu ze zdecydowalam sie
      na kolejne podejscie ;)

      4 egzaminator - Okropny facet, widac bylo ze z gory jest nastawiony
      na oblanie. No i mnie oblal ;/

      5 egzaminator - Na samo wejscie mieszane uczucia. Ale gdy tylko
      wsiedlismy do samochodu zaczal rozmowe abym sie nie stresowala itp.
      Na placu powiedzial ze mam sie nie spieszyc, ze to egzamin
      panstwowy, ze to wazna rzecz i ze bez stresu nie da sie tego
      przejsc. Łuk i górka OK. Na miescie sporo bledow narobilam. W czasie
      jazdy troszke ze mna rozmawial. Po dojechaniu do osrodka i po
      wyliczeniu mi moich bledow z usmiechem na twarzy poinformowal mnie
      ze egzamin zakonczony pozytywnie :)
    • Gość: Kriss333 Re: Zostałem egzaminatorem IP: 80.50.4.* 18.12.08, 19:04
      Wcześniej pisałem ze przymierzam się do kursu egzaminatora. Od stycznia
      rozpoczynam kurs, który ma trwać około pół roku, spotkania maja odbywać sie co
      dwa tygodnie sobota i niedziela. Tyle wiem na dzień dzisiejszy. Po pierwszym
      spotkaniu będę wiedział więcej, więc poinformuje forumowiczów.
      • Gość: Kriss333 Re: do jasminum 3 IP: 80.50.4.* 08.01.09, 20:00
        Początkiem tego roku miały nastąpić zmiany, ale jak to w naszym państwie bywa
        wszystko odwlecze się, ustawa jest w fazie czytania w sejmie. Jedyna pozytywna
        wiadomość dotycząca zmian, to skrócenie czasu egzaminu praktycznego z 40 min. do
        25, ta zmiana ma wejść w kwietniu, a z nią pewnie wejdzie zmiana w egzaminie
        teoretycznym.
        • Gość: jasminum3 Re: do jasminum 3 IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.09, 23:13
          Witam wszystkich baaaardzo serdecznie! Myślałem, że ten mój wątek
          zwyczajnie umarł. Dziękuję za Wasze uwagi i zwierzenia z przeżyć na
          egzaminie. Miło by było, jesli dodacie, jakiego miasta dotyczą.

          Zmiany mają wejść! W wersji pierwszej od 01 lutego br. Ostatnio
          usłyszałem, że może od marca. Dotyczą kilku rzeczy, nie będę ich
          przytaczał, można o tym poczytać bezpośrednio w źródełku. Nie ma się
          czego obawiać! Ludkowie posiadający odpowiednie umiejętności tego
          nie odczują, no może krócej będą czekać w kolejce oczekujących na
          egzamin, podobie jak pozostali.

          Wiele emocji wywołuje możliwośc skrócenia egzaminu do 25 minut.
          Dodać należy, że dotyczyć ma sytuacji, kiedy zrealizowany zostanie
          program egzaminacyjny z wynikiem pozytywnym! Ma to skrócić kolejki
          oczekujących na egzamin.
          Osobiście odnoszę się do tego pomysłu z dystansem, żeby nie
          powiedzieć z niechęcią. W moim przekonaniu wszystkich
          przystępujących do egzaminu powinny obowiązywać takie same zasady.
          Czas trwania egzaminu do nich należy. Albo wszyscy spędzą w ruchu
          drogowym nie mniej niż 25 minut, albo 30, 40 itd, o ile zrealizowany
          zostanie program egzaminacyjny.

          A dlaczego nie skraca się egzaminu tym, którzy mają wynik negatywny?
          Dodajmy, o ile zrealizowany został program egzaminacyjny! Można
          wówczas takiej osobie wskazać, z czym sobie radzi słabiej i co
          wymaga jeszcze pracy! Ta opcja byłaby dla mnie bardziej rozsądna i
          bezpieczniejsza, gdyby nie wymóg jednolitych zasad dla wszystkich,
          do czego mam szczególne przywiązanie.
          To dopiero byłby - przepraszam za wyrażenie- przerób w WORD-ach!
          Większośc przecież uzyskuje wynik negatywny.

          Te minimum 40 minut miało swój sens, jak przekonywali mnie na kursie
          dla kandydatów na egzaminatorów.. Chodzi o aspekt psychologiczny.
          Potrafimy być skupieni przez 30 minut. Po tym czasie wychodzą
          nawyki, nieuwaga, brak myślenia podczas jazdy itd.

          Rozumiem, że po tym jak zostanie zrealizowany program w myśl
          nowelizacji rozporządzenia w sprawie egzaminowania, egzaminator
          poprosi o przesiadkę, żeby tylko delikwent nie narobił i zdał. Prawo
          tego nie zabrania już dziś! Żarty żartami a i tak my nie decydujemy.
          A nonsensowny arkusz przebiegu egzaminu, który nijak ma się do
          obowiązujących zasad i programu, pozostanie!

          Nie ma czym się przejmować. Wątpię, czy egzaminatorzy będą narażać
          się na unieważnienia egzaminów wynikających z trybu 25 minutowego.
          Nieliczni nie popełniają błędów! A tak, każdy coś tam narobi!
          Skupcie się na nauce i ćwiczeniach! Reguły gry ustalają inni! A
          egzaminatorzy to nie potwory! Przynajmniej, kiedy rano zaglądam do
          lustra, to go tam nie jeszcze spotkałem... Chyba, że to kwestia
          czasu.
          • Gość: krakowianka Re: do jasminum 3 IP: *.kolornet.pl 24.01.09, 22:04
            Bardzo miło wspominam przedwczorajszy egzamin. Wszystko za sprawą
            egzaminatorki. Oto co sprawiło, że moim zdaniem przeprowadziła ten
            egzamin rewelacyjnie: Mówiła bardzo spokojnym, przyjaznym tonem,
            powtarzała polecenia, oznajmiła, że można ją pytać w razie
            wątpliwości jakie było polecenie. Umiała stworzyć przyjazna
            atmosferę (usmiech, raz na czas rzuciła jakieś słowo komentarza - do
            dnia, pogody, sposobu jazdy, auta itd) krótkie wymiany zdań, które
            sprawiły, że się rozluźniłam. Nie było żadnych nieprzyjemności, czy
            podpuszczania z jej strony. Była bardzo uprzejma, mimo to widać
            było, że nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, że to ona tu rządzi.
            Dziekuję bogu, że trafiłam na nią! (MORD)
            • Gość: frailik Re: do jasminum 3 IP: 217.153.207.* 12.11.09, 15:18
              Zdawałam na Radarowej w Wawie trzy razy:

              1) Egzaminator bez większych emocji, nie był miły, ale niemiły też
              nie. Oblałam z własnej winy - plac bez problemu, ale wyjechałam na
              miasto bez świateł i od razu był koniec egzaminu

              2) Egzaminator bardzo miły i ciepły. Zestresowałam się bardzo i dwa
              razy skopałam łuk. Stwierdził że uczona byłam złej techniki, po
              poinformowaniu mnie że oblałam stanął ze mną z boku i wyjaśniał mi,
              jak powinnam ten łuk robić.

              3) Egzaminator chamski i niekulturalny. Byłam zdenerowana, a on nie
              wykazał ani odrobiny zrozumienia. Nie mogłam go absolutnie o nic
              zapytać. 60 minut męczył mnie w mieście, wywiózł mnie poza
              standardowe trasy egzaminacyjne, w miejsca, w których nigdy nie
              byłam i z tego co wiem egzaminatorzy nigdy się tam nie zapuszczają.
              Przy powrocie do WORDa kazał mi skrecić w prawo, i w połowie skrętu
              zaczął wykrzykiwać że jednak prosto i że mam zero refleksu - więc go
              poinformowałam, że skoro to jest egzamin, nie chcę wykonywać
              gwałtownych zmian kierunku, że wolę spokojnie zawrócić i pojechać
              tam, gdzie mi karze. Ostatecznie egzamin zdałam, ale facet robił
              wszystko, żeby mnie podpuścić. Może dlatego tak bardzo zebrałam się
              w sobie i byłam baaaardzo uważna, żeby nie mógł się do niczego
              przyczepić.
    • Gość: g Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.centertel.pl 09.01.09, 14:17
      witam Pana Egzaminatora
      jestem po pierwszym (i nie ostatnim) egzaminie. mogę Panu powiedzieć
      tak - "mój" Pan Egzaminator był oschły, niemiły, czepialski, na
      wstępie powiedział, że jest nam za wesoło (w grupie zdających dla
      rozładowania atmosfery zaczeliśmy rozmawiać i ktoś się zaśmiał) i
      zaraz nie będzie. i nie było. 4 osoby "poległy" na placu, z czego
      może 1 słusznie. reasumując - proszę się nie czepiać, nie wprowadzać
      nerwowej atmosfery. Pan, jako egzmainator, z pewnością jest
      zdenerwowany (nie wiem Pan z kim Pan jedzie i co ta osoba umie), ale
      kandydat na kierowcę jeszcze bardziej. przecież ma za sobą 30 godzin
      (albo trochę więcej) "za kierownicą". a opinie o egzaminach,
      zwłaszcza te złe, podkręcają tylko zdających, którzy jeszcze dobrze
      nie zaczęli egzaminu a już go kończą. i jeszcze jedno - tam gdzie
      się da nie widzieć błędu może Pan go nie odnotowywać np. przy
      parkowaniu centymetry od tego, żeby był kąt prosty (parkowanie
      prostopadłe) - oczywiście jeśli Pan wydaje polecenie : parkowanie
      prostopadłe a ktoś robi skośne to co innego ;)
      pozdrawiam
    • kastelka Re: Zostałem egzaminatorem 11.01.09, 08:22
      mam małe doświadczenie w zdawaniu egzaminu, ponieważ zdałam za pierwszym razem 9.01.09 (z jaką satysfakcją to piszę, że mało nie pęknę z dumy:-))
      Mój egzaminator był niewątpliwie życzliwy tzn:przy pierwszym kontakcie przedstawił się i uśmiechnął, po prostu.
      Po otwarciu maski zapytał mnie tylko o podstawowe rzeczy, płyny, jak mierzymy poziom oleju, gdzie wlewamy olej silnikowy- trwało to minutę.Światełka również były ekspresowe. Potem kazał zrobić łuk, obserwował mnie z boku, nie wiem, jaka miał mine bo skupiona byłam na zadaniu a nie oceniającym.
      Przy górce, nie miał uwag, że dałam za dużo gazu.
      Na mieście po prostu siedział z boku i spokojnym głosem wydawał polecenia. Dwa razy skomentował, że coś mogłam zrobić lepiej (szybciej skręcić w lewo i płyciej wjechać w brame przy zawracaniu z użyciem biegu wstecznego) ale zrobił to spokojnym głosem. Co było natomiast genialne w jego wykonaniu: bardzo pochwalił mnie za nie zatrzymanie się na żółtym świetle przy szybkim dojeżdzaniu do świateł.
      Moim zdaniem na egzaminie na prawko działą również zasad pierwszego wrażenia. Zdałam bez problemu plac i obsługę, byłam spokojna, usmiechnięta, może dzięki temu miałam na starcie już małego plusika u egzaminatora?
    • Gość: Kriss333 Re: Zostałem egzaminatorem IP: 80.50.4.* 11.01.09, 21:45
      Witam
      Po pierwszym spotkaniu na kursie mogę powiedzieć tyle że droga do egzaminatora
      jest długa i trzeba będzie się sporo uczyć. Przede wszystkim ustawy o ruchu
      drogowym, zasad egzaminowania, przepisy ruchu drogowego, wszelkie nowinki
      dotyczące pojazdów, obsługi pojazdów, dydaktyka, psychologia. Do tego dochodzi
      jeszcze praktyka egzaminatorska w ramach kursu, oraz egzamin wewnętrzny, który
      okazuje się trudnym egzaminem. Przeważnie z grupy dwudziestokilku osobowej zdaje
      taki egzamin średnio 5 osób, egzamin można powtarzać jeszcze dwa razy. W
      momencie gdy nie zdamy wewnętrznego egzaminu, nie zostanie nam wydane
      zaświadczenie o kończeniu kursu z wynikiem pozytywnym, a to kończy naszą karierę
      jako egzaminatora, chyba że ponownie zapiszemy sie na kurs i wniesiemy stosowną
      opłatę.
      Gdyby powiodło nam sie na wewnętrznym egzaminie, musimy uczestniczyć w siedmiu
      egzaminach jako obserwator a trzy takie egzaminy przeprowadzić w word-zie. Po
      tak przebytej drodze mozemy złozyć papiery w urzędzie marszałkowskim. Urzad
      wyznaczy nam miejsce i termin egzaminu państwowego, a tam zdaje średnio 5 osób
      na 100.
      Pozdrawiam przyszłych egzaminatorów.
      W miarę możliwości będę informował na bieżąco.
      • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.09, 23:26
        Witam wszystkich baaaardzo serdecznie! Myślałem, że ten mój wątek
        zwyczajnie umarł. Dziękuję za Wasze uwagi i zwierzenia z przeżyć na
        egzaminie. Miło by było, jesli dodacie, jakiego miasta dotyczą.

        Zmiany mają wejść! W wersji pierwszej od 01 lutego br. Ostatnio
        usłyszałem, że może od marca. Dotyczą kilku rzeczy, nie będę ich
        przytaczał, można o tym poczytać bezpośrednio w źródełku. Nie ma się
        czego obawiać! Ludkowie posiadający odpowiednie umiejętności tego
        nie odczują, no może krócej będą czekać w kolejce oczekujących na
        egzamin, podobie jak pozostali.

        Wiele emocji wywołuje możliwośc skrócenia egzaminu do 25 minut.
        Dodać należy, że dotyczyć ma sytuacji, kiedy zrealizowany zostanie
        program egzaminacyjny z wynikiem pozytywnym! Ma to skrócić kolejki
        oczekujących na egzamin.
        Osobiście odnoszę się do tego pomysłu z dystansem, żeby nie
        powiedzieć z niechęcią. W moim przekonaniu wszystkich
        przystępujących do egzaminu powinny obowiązywać takie same zasady.
        Czas trwania egzaminu do nich należy. Albo wszyscy spędzą w ruchu
        drogowym nie mniej niż 25 minut, albo 30, 40 itd, o ile zrealizowany
        zostanie program egzaminacyjny.

        A dlaczego nie skraca się egzaminu tym, którzy mają wynik negatywny?
        Dodajmy, o ile zrealizowany został program egzaminacyjny! Można
        wówczas takiej osobie wskazać, z czym sobie radzi słabiej i co
        wymaga jeszcze pracy! Ta opcja byłaby dla mnie bardziej rozsądna i
        bezpieczniejsza, gdyby nie wymóg jednolitych zasad dla wszystkich,
        do czego mam szczególne przywiązanie.
        To dopiero byłby - przepraszam za wyrażenie- przerób w WORD-ach!
        Większośc przecież uzyskuje wynik negatywny.

        Te minimum 40 minut miało swój sens, jak przekonywali mnie na kursie
        dla kandydatów na egzaminatorów.. Chodzi o aspekt psychologiczny.
        Potrafimy być skupieni przez 30 minut. Po tym czasie wychodzą
        nawyki, nieuwaga, brak myślenia podczas jazdy itd.

        Rozumiem, że po tym jak zostanie zrealizowany program w myśl
        nowelizacji rozporządzenia w sprawie egzaminowania, egzaminator
        poprosi o przesiadkę, żeby tylko delikwent nie narobił i zdał. Prawo
        tego nie zabrania już dziś! Żarty żartami a i tak my nie decydujemy.
        A nonsensowny arkusz przebiegu egzaminu, który nijak ma się do
        obowiązujących zasad i programu, pozostanie!

        Nie ma czym się przejmować. Wątpię, czy egzaminatorzy będą narażać
        się na unieważnienia egzaminów wynikających z trybu 25 minutowego.
        Nieliczni nie popełniają błędów! A tak, każdy coś tam narobi!
        Skupcie się na nauce i ćwiczeniach! Reguły gry ustalają inni! A
        egzaminatorzy to nie potwory! Przynajmniej, kiedy rano zaglądam do
        lustra, to go tam nie jeszcze spotkałem... Chyba, że to kwestia
        czasu.
      • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.09, 23:28
        Witam wszystkich baaaaaardzo serdecznie! Myślałem, że ten mój wątek
        zwyczajnie umarł. Dziękuję za Wasze uwagi i zwierzenia z przeżyć na
        egzaminie. Miło by było, jesli dodacie, jakiego miasta dotyczą.

        Zmiany mają wejść! W wersji pierwszej od 01 lutego br. Ostatnio
        usłyszałem, że może od marca. Dotyczą kilku rzeczy, nie będę ich
        przytaczał, można o tym poczytać bezpośrednio w źródełku. Nie ma się
        czego obawiać! Ludkowie posiadający odpowiednie umiejętności tego
        nie odczują, no może krócej będą czekać w kolejce oczekujących na
        egzamin, podobie jak pozostali.

        Wiele emocji wywołuje możliwośc skrócenia egzaminu do 25 minut.
        Dodać należy, że dotyczyć ma sytuacji, kiedy zrealizowany zostanie
        program egzaminacyjny z wynikiem pozytywnym! Ma to skrócić kolejki
        oczekujących na egzamin.
        Osobiście odnoszę się do tego pomysłu z dystansem, żeby nie
        powiedzieć z niechęcią. W moim przekonaniu wszystkich
        przystępujących do egzaminu powinny obowiązywać takie same zasady.
        Czas trwania egzaminu do nich należy. Albo wszyscy spędzą w ruchu
        drogowym nie mniej niż 25 minut, albo 30, 40 itd, o ile zrealizowany
        zostanie program egzaminacyjny.

        A dlaczego nie skraca się egzaminu tym, którzy mają wynik negatywny?
        Dodajmy, o ile zrealizowany został program egzaminacyjny! Można
        wówczas takiej osobie wskazać, z czym sobie radzi słabiej i co
        wymaga jeszcze pracy! Ta opcja byłaby dla mnie bardziej rozsądna i
        bezpieczniejsza, gdyby nie wymóg jednolitych zasad dla wszystkich,
        do czego mam szczególne przywiązanie.
        To dopiero byłby - przepraszam za wyrażenie- przerób w WORD-ach!
        Większośc przecież uzyskuje wynik negatywny.

        Te minimum 40 minut miało swój sens, jak przekonywali mnie na kursie
        dla kandydatów na egzaminatorów.. Chodzi o aspekt psychologiczny.
        Potrafimy być skupieni przez 30 minut. Po tym czasie wychodzą
        nawyki, nieuwaga, brak myślenia podczas jazdy itd.

        Rozumiem, że po tym jak zostanie zrealizowany program w myśl
        nowelizacji rozporządzenia w sprawie egzaminowania, egzaminator
        poprosi o przesiadkę, żeby tylko delikwent nie narobił i zdał. Prawo
        tego nie zabrania już dziś! Żarty żartami a i tak my nie decydujemy.
        A nonsensowny arkusz przebiegu egzaminu, który nijak ma się do
        obowiązujących zasad i programu, pozostanie!

        Nie ma czym się przejmować. Wątpię, czy egzaminatorzy będą narażać
        się na unieważnienia egzaminów wynikających z trybu 25 minutowego.
        Nieliczni nie popełniają błędów! A tak, każdy coś tam narobi!
        Skupcie się na nauce i ćwiczeniach! Reguły gry ustalają inni! A
        egzaminatorzy to nie potwory! Przynajmniej, kiedy rano zaglądam do
        lustra, to go tam nie jeszcze spotkałem... Chyba, że to kwestia
        czasu.
        • Gość: gość Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 20:38
          > Witam wszystkich baaaaaardzo serdecznie! Myślałem, że ten mój
          wątek
          > zwyczajnie umarł. Dziękuję za Wasze uwagi i zwierzenia z przeżyć
          na
          > egzaminie. Miło by było, jesli dodacie, jakiego miasta dotyczą.
          Dobry pomysł,ale.......może coś za coś.
          Napisz, w jakim województwie(nie mieście) jesteś egzaminatorem,a
          kursanci,o ile zechcą,niech piszą,w jakim mieście mieli egzamin.
        • Gość: exam5 Re: Zostałem egzaminatorem do krissa IP: 80.48.178.* 14.01.09, 20:15
          widzisz kolego twój entuzjazm szybko minie kiedy zaczniesz pracę, nie wiem
          jakbyś się starał i tak będziesz traktowany z góry. nie ważne kim jesteś jak
          egzaminujesz jak się starasz, na nic zapał i wiedza. ja mam wszystkie kategorie
          i też mogę coś na temat powiedzieć. nie czytałem całego wątku więc może nie na
          temat pisze ale...Nie jest łatwo ale ja kocham swoją pracę i będę walczył z
          stereotypem.
            • Gość: Aga Re: Zostałem egzaminatorem do krissa IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 16.01.09, 11:12
              Drodzy egzaminatorowie,wasza praca jest cięzka i odpowiedzialna,ale
              taka wybraliscie sobie sami zakładam.My przyszli kierowcy idąc na
              egzamin oczekujemy profesjonalizmu,z waszej strony.Nie potrzebne sa
              sztuczne uśmiechy i wymuszone żarty,tym bardziej złośliwe
              uwagi.Wszyscy powinniśmy pamietać o tym po co sie spotykamy.Jazda
              samochodem to odpowiedzialna decyzja Wy nam to
              umożliwiacie....jednak cała odpowiedzialnośc spoczywa na
              nas......jestescie tylko ogniwem.....łaczącym długi
              proces....nauki .Bo wasze tak na egzaminie to tylko przepustka do
              dalszej nauki,codziennej na drodze.Dlatego nie powinniście sie
              wywyższac,bo nie ma do tego powodu.Osobiście uważam że system
              zdawania egzaminów jest nie dopracowany.Ale to nie wasza
              winna.Mierzenie centymetrem parkowania dla mnie
              bzdura...............Wystarczy odrobina zrozumienia i wyrozumiałości
              a tak trudy egzamin można oblać nawet godnie.....TAk więc przyznam
              się że sama idę we wtorek na czwarty,,,,,,i mam nadzieję że trafie
              na profesjonalistę na placu manewrowym,człowieka godnego tego
              zawodu.....Do tej pory trafiłam na takiego raz ,i pomimo porazki
              (górka i nerwy)bede codziennie się modlić za tego człowieka żeby
              zawsze był takim egzaminatorem.Spokojny nie poganiający żeczowy i
              kompetentny,,,nawet udzielił mi rady juz po oblanym
              egzaminie.Pamiętajmy więc ze odrobina życzliwości nikogo jeszcze nie
              zabiła.Pozdrawiam serdecznie z Wrocławia,,,,,pieknego miasta....
              • Gość: g Re: Zostałem egzaminatorem do krissa IP: *.centertel.pl 16.01.09, 11:55
                Właśnie - odrobina życzliwości jeszcze nikogo nie zabiła :)
                Egzaminator powinien powstrzymać sie od komentarzy "niech pani
                zapyta kolegów jak ...", "koledzy pani powiedzą ..." itp. (byłam
                ostatnio jedyną dziewczyną w grupie zdających i nie potrzebowałam
                niczego dowiedzieć się od panów) i nie ponaglać - tyle. aż tyle?
                • Gość: Aga Re: do egzaminatorów IP: *.eranet.pl 16.01.09, 13:00
                  no własnie życzliwość.....to cenna cecha..która sprawdza się nie
                  tylko na egzaminach ale i w życiu na codzień.....A w dzisiejszych
                  czasach jest produktem niezbednym wręcz,.....by nie
                  zwariowac,,,,,,,bo ciągłe czychanie na cudze potkniecia jest przykre.
                  • Gość: exam5 Re: do egzaminatorów IP: 80.48.178.* 16.01.09, 19:50
                    Codziennie staram się aby każdy egzamin był również dla mnie wyjątkowy, bo wiem
                    ze dla osoby zdającej jest, z tego właśnie powodu bronię się przed rutyną i
                    szablonowym zachowaniem. Moi zwierzchnicy chyba to widzą bo czasami na koncie
                    jest więcej niż zwykle (szkoda że tylko czasami).
                      • Gość: Asiiia Re: do egzaminatorów IP: 80.51.211.* 21.01.09, 13:34
                        Ja jestem po niezdanym egzaminie, ale z mojej winy. Mój egzaminator
                        był światny, na samym początku powiedział mi, żebym sie nie
                        denerwowała, przy pokazywaniu płynów powiedział "spokojnie". Podczas
                        jazdy nie odzywał się do mnie, tylko wydawał mi polecenia. Dopiero
                        po przesiadce, gdzie była interwencja powiedział do mnie "Proszę
                        Panią dlaczego?, Tak ładnie Pani jechała" Od razu zrobiło mi sie
                        lepiej. Staliśmy chwilkę na poboczu na awaryjnych i rozmawialiśmy,
                        omówił mi przebieg egzaminu, co mu się podobało itp. Podczas powrotu
                        do WORD żartowaliśmy sobie, i miałam wrażenie, że był zmartwiony.
                        Ale to moja wina, że egzamin został przerwany. Tyle się nasłuchałam
                        o tych egzaminatorach, że na prawdę starsznie się bałam, ale nie
                        było czym :) i pomimo wyniku negatywnego wyszłam z tego samochodu z
                        wielkim uśmiechem :) Teraz czekam na poprawkę i mam nadzieje, że
                        znowu trafię na tego samego Pana egzaminatora :)
            • permanentne_7_niebo Re: Zostałem egzaminatorem do krissa 19.03.09, 15:05

              Gość portalu: niuńka napisał(a):

              > Exam ale tak jest w każdej pracy. Dopóki sam nie jesteś sobie
              panem to na nic
              > starania, chęci ... tak czy siak zawsze znajdzie sie powód zeby
              sprowadzić te
              > starania do parteru. Trudno, głową się muru nie przebije.
              Pozostała nadzieja i
              > wiara (ale to brzmi, nie? ;) )

              To prawda, wiesz, że możesz wychodzić z siebie i stawać obok, rzadko
              kiedy to coś daje. Pracowałam rok temu w biurze w OSK i nie
              należałam do osób zbyt cenionych, kursanci bywali różni... ale tych
              najsympatyczniejszych mogę do dziś wymienić z imieniai nazwiska i b.
              cieplutko wspominam:) i po to się to robi - Ty też masz na pewno
              takich zdających:)
      • Gość: Kriss333 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.pool.einsundeins.de 01.02.09, 12:37
        Witam wszystkich.

        Na kolejnych kursach, kodeks drogowy jest jak to sie mówi
        rozkładany na czynniki pierwsze, analizowane są poszczególne
        artykuły itd. Każde zajęcia rozpoczynaja sie od testu, składajacego
        sie z 20 pytań. Pytania w testach podobne lub takie same, które
        znajdują sie w bazie pytań egzaminacyjnych dla egzaminatorów. Nie
        powiem ze są łatwe, mam przeszłość instruktorską i uważałem że
        przepisy znałem na dość dobrym poziomie. Testy na wszystkie (A,B,C,D)
        kategorie prawa jazdy rozwiązuje jak to się mówi śpiewająco. Jednak
        po pierwszym teście okazało się że mam 8 błedów (można zrobić tylko
        2),a co z tym idzie moja opinia o wiedzy jaka posiadam zmieniła się.
        Jedynym plusem po takim teście jest informacja, ze byłem jednym z
        lepszych którzy ten test wykonali, normą było 12-15 bładów. Ogólnie
        mówiąc na dzień dzisiejszy jestem podłamany ilościa materiału jaka
        należy opanować, aby zostać dopuszczonym do egzaminu państwowego na
        egzaminatora. Praca, dom, rodzina, ogólny brak czasu na nic, a
        człowiekowi zachciało sie kursu egzaminatora, ale nie poddaje się,
        mam nadzieje że ukończe z wynikiem pozytywnym.
        Informacja dla chcących w przyszłości zostać egzaminatorem. Powstaje
        projekt ustawy, który dopuści do kursu na egzaminatora tylko osoby z
        wykształceniem wyższym technicznym (inżynier) lub prawniczym, a nie
        jak obecnie jest każdym wyższym, szkolenie bedzie trwało pół roku,a
        nie 156 godz. jako obserwato trzeba bedzie uczestniczyc w 100
        egzaminach państwowych, a 20 wykonac pod nadzorem, a nie
        odpowiednioi 7 i 3. Także ten rok jest ostatnim w którym mozna
        rozpocząć na starych zasadach kurs.

        Pozdrawiam
        • Gość: exam5 Re: Zostałem egzaminatorem IP: 80.48.178.* 01.02.09, 13:46
          kolego Krissie, w tej chwili potrzeba na rynku około 400 egzaminatorów a na
          egzamin po kursie czeka około 2000 chętnych natomiast w trakcie kursu jest
          dalsze 3000 kandydatów. Rynek nie jest w stanie wchłonąć takiej ilości
          egzaminatorów. Jeśli chodzi o Ustawę o Kierujących to jej projektów było jakieś
          12 i przestałem śledzić co nowego się pojawia. Jeśli chodzi o wymogi to właśnie
          takie powinny być żeby wśród egzaminatorów byli najlepsi z najlepszych, na moim
          kursie niczego się nie dowiedziałem, sam do wszystkiego musiałem dojść. Kolego
          bardzo Cię proszę nie narzekaj, na trud na ilość nauki, zostań egzaminatorem
          czego Ci życzę i wtedy zobaczysz że wiesz ciągle za mało i codziennie się
          uczysz. Jeśli chodzi o wykształcenie lub doświadczenie, same studia kierunkowe
          nic nie dadzą, lepszym zapleczem jest bycie czynnym instruktorem.
          • Gość: Kriss333 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.pool.einsundeins.de 01.02.09, 19:02
            Równiez jestem zdania ze studia kierunkowe o niczym nie świadczą.
            Osoba kończąca politologie, moze być lepszym egzaminatorem od osoby
            która ukończyła prawo. Wszystko zalezy od samej osoby, jego
            predyspozycji itd. Moim zdaniem bycie instruktorem, moze pomóc w
            zostaniu egzaminatore jedynie w części praktycznej egzaminu. To fakt
            że człowiek jest obyty z pojazdem i może go kontrolowac z miejsca
            pasażera, ma wyrobione nawyki i wie na co zwracac uwagę w różnych
            sytuacjach na drodze. W części teoretycznej pomoże ale nie za wiele,
            instruktor po ukończonym kursie zdaje egzamin i na tym jego nauka
            kończy się, moze uczyc wiele lat, nie zagladając do kodeksu ruchu
            drogowego. Czasami zaglądnie do nowych testów, które pojawią sie po
            nowelizacji ustaw. Jeśli chodzi o kandydatów na egzaminatorów, wiem
            o tym ze jest to pokaźna grupa oczekująca na egzamin, w 2007 zdawało
            około 2500 osób z czego zdało około 700. Wiem o tym ze jest
            zapotrzebowanie na egzaminatorów w ośrodkach i bedzie większe z
            przyszłym rokiem ,ponieważ zostaje ograniczony maksymalny wiek 65
            lat dla egzaminatorów. A w wiekszości ośrodków w polsce pracuje
            wiele osób przekraczający ten wiek, więc z mocy ustawy przymusowa
            emerytura. Dzięki kolego za życzenia, ja również życzę Ci tego
            samego. Pozdrawiam
            • Gość: jasminum3 Re: Zostałem egzaminatorem IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.09, 22:38
              Zwracam uwagę na słowa klucze jak: nie mniej, może, tylko, zawsze
              lub ich brak w sugerowanych odpowiedziach. Szok poegzaminacyjny plus
              zawiłe sformułowania w teście udaremniają dosłowne powtórzenie
              pytań, na jakie się trafiło. Traktujcie to jako kierunek kopania w
              materiałach, mało sugerujccie się odpowiedziami, pytania z giełdy
              nie są dokładnie powtórzone, a na tych niuansach bazuje egzamin.
              Nie ignorujcie rozp. MI w sprawie szczegółowych warunków
              technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń
              bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków... Śledźcie zmiany!
              Szczególiki!