Tja Pyskata wlazła kilka lat temu w owe Tele-Gówno i siedzi w nim po dziś
dzień. W maju Pyskata wykonała telefon a raczej kilka telefonów do owego
.............. (lepiej wykropkuję) z pytaniem kiedy ma wypowiedzieć umowę aby
pozbyć się tego cholerstwa. Poinformowano ją, że miesiąc przed czyli
najpóźniej do 11.05.2010. Tak więc Pyskata za pomocą innej firmy wypowiada
umowę w dniu 10.05.2010 i kilka dni później dostaje Kündigungsbestätigung.
Niestety Kündigungsbestätigung wprawdzie zawiera datę, kiedy umowa została
wypowiedziana ale nie zawiera informacji kiedy umowa się kończy.
Mało tego firma za pośrednictwem której Pyskata wypowiedziała umowę, dostaje
wiadomość, że umowa kończy się w roku 2012. Pyskata wykonuje pierwszy telefon
i spokojnie pyta: dlaczego 2012 i do tego marzec jak Pyskata wie i ma na
piśmie, że umowa była zawarta w czerwcu. Pani grzecznie przeprasza i mówi, że
sprawę będą wyjaśniać. Pyskata czeka parę dni i dzwoni ponownie, grzecznie
pytając o to samo o co już pytała, Pani z Tele-Gówna grzecznie odpowiada, że
sprawę trzeba wyjaśnić. Mija następnych parę dni i Pyskata już lekko wku....na
jedzie do TG .... tam Pan ją informuje, że sprawa się wyjaśnia. Pyskata więc
pyta kiedy się wyjaśni i czy jest szansa, że jeszcze w tym roku .... ???? Pan
informuje, że wyjaśni się 25.05 i Pyskata dostanie to na piśmie. 25.05.
Pyskata dostaje list a w nim .....Kündigungsbestätigung. Niestety
Kündigungsbestätigung wprawdzie zawiera datę, kiedy umowa została
wypowiedziana ale nie zawiera informacji kiedy umowa się kończy.
Pyskata wpadła w furię ...... i dzwoni dziś po raz nie zliczę który do TG i
..... zgadnijcie co Pan Pyskatej powiedział?
Pan powiedział, że sprawę trzeba wyjaśnić