jessi_a
25.07.09, 10:03
Henry Louis Gates, czarnoskóry wykładowca Harvardu, został
aresztowany za próbę włamania do własnego domu w Cambridge.
Zarzuty przeciwko niemu (o zakłócanie porządku publicznego) zostały
oddalone, jednak naukowiec stwierdził, że padł ofiarą rasistowskich
stereotypów.
W obronie afroamerykańskiego wykładowcy stanął także prezydent
Barack Obama, który podczas środowej konferencji prasowej
poświęconej reformie służby zdrowia, stwierdził, że policja w
Cambridge "zachowała się głupio".
Ta niefortunna wypowiedź stała się przyczyną szerokiej debaty w
mediach na temat znaczenia rasy w Stanach Zjednoczonych po wyborze
pierwszego afroamerykańskiego prezydenta.
Zarzucano Obamie stronniczość, że broniąc wersji wydarzeń Henry'ego
Louisa Gatesa, przeczy istnieniu w Ameryce "ślepych na kolor skóry"
służb publicznych. Tym samym miał przyznać, że dyskryminacja jest
czymś powszechnym, a mit o postrasowości amerykańskiego prezydenta
miał zostać obalony raz na zawsze.
Nie pomogły też wyjaśnienia Roberta Gibbsa, który po stwierdzeniu,
że prezydent Obama szanuje i docenia ciężką pracę policjantów,
zaznaczył, że cała historia została rozdmuchana, ponieważ trafiła w
czuły punkt pełnych obsesji ludzi mediów.
zrodlo: AP