jessi_a
22.08.09, 17:06
"35-letnia muzułmańska konwertytka, która niedawno została usunięta z jednego
z podparyskich basenów, najwyraźniej o powyższej zasadzie zapomniała.
Próbowała lansować we Francji - ojczyźnie bikini - obcą kulturową modę na
burkini, czyli strój kąpielowy zakrywający wszystko to, co już w 1946 odsłonił
Louis Renard, wynalazca bikini, a nawet – o zgrozo – jeszcze więcej. W sumie z
daleka burkini wydaje się niewiele różnić od kosmicznych strojów pływackich,
dzięki którym podczas ostatnich mistrzostw pływackich pobito niemalże
wszystkie rekordy świata. Z bliska jednak widać wyraźnie, że stroje te są
noszone przez muzułmanki nie po to, żeby pobijać kolejne rekordy pływackie,
gdyź nie przylegają one ściśle do ciała, tylko po to by
promować "fundamentalizm, radykalizm i wrogie wzorce odzieżowe". Na szczęście
Francja ma wielu Terlikowskich, którzy w porę dostrzegli kolejną próbę zamachu
na obyczajowe status quo i udaremnili wysiłki zmierzające w kierunku obniżenia
krajowych standardów odzieżowych… lub jak kto woli, bezodzieżowych. Chwała im
za to. Niech żyje topless (również w wydaniu francuskiej prezydentowej) i
bikni!"
Quelle: arabia.pl