zulukilo
18.12.12, 22:29
Po raz pierwszy widziałem na premierze, że ludzie (niektórzy tylko co prawda) brali z szatni płaszcze i wychodzili na mróz. Ja też miałem ochotę, ale z szacunku nie do sztuki, bo tej nie było za wiele, ale do swojego oportunizmu - nie zrobiłem tego. Przedstawienie reżysersko chybione. Aktorsko może tu i ówdzie bez specjalnych zarzutów (rzeczywiście Sokołowski, Utko i Ławniczak należeli do najlepszych). Słusznie w recenzji zauważono, że główna bohaterka (bohater) nie radzi sobie z rolą. Przez cały spektakl miałem wrażenie (może poza sposobem chodzenia, nie znam się na tym, to może ocenić chyba tylko kobieta), że aktor miał właśnie kłopoty z przypisanym mu transwestytyzmem. Nie wiedział tego także reżyser. Jeśli wiedział, to nie powiedział. Humor tekstu autora wcale się nie skrzył. Moim zdaniem klapa.