Dodaj do ulubionych

Poproszę o odczucia

09.12.05, 22:22
Po dzisiejszym "Uprowadzeniu z Seraju". Chę iść w niedzielę na tzw. rzekomą
ogrodniczkę (chyba wiadomo, dlaczego).
Obserwuj wątek
    • iwa_ja Re: Poproszę o odczucia 09.12.05, 23:37
      Nikt nie był?
      • quasthoff Re: Poproszę o odczucia 09.12.05, 23:42
        Byłem, ale w czasie trwania Festiwalu Mozartowskiego, latem.
    • jdrk Re: Poproszę o odczucia 10.12.05, 00:58
      iwa_ja napisała:
      > Po dzisiejszym "Uprowadzeniu z Seraju". Chę iść w niedzielę na tzw. rzekomą
      > ogrodniczkę (chyba wiadomo, dlaczego).

      Nic nie wiedzialem :( Co, gdzie, kiedy? Mozesz jasniej? ;)
      • arana Podpowiedź 10.12.05, 13:33

        To tu, Jędrku.
        www.wok.pol.pl/kv196.html
        Spójrz na wykonawców, a od razu zrozumiesz, dlaczego Iwa chce iść w
        niedzielę. :)

        Ps Niestety, nie słyszałam tego. I w niedzielę też nie usłyszę. :(






        • iwa_ja Re: Podpowiedź 10.12.05, 14:42
          arana napisała:

          > Spójrz na wykonawców, a od razu zrozumiesz, dlaczego Iwa chce iść w
          > niedzielę. :)

          hehehe

          > Ps Niestety, nie słyszałam tego. I w niedzielę też nie usłyszę. :(
          Ja jeszcze na 100% nie wiem, czy pójdę (pies itd.). Ale jak pójdę, napiszę. Jak
          zwykle - dyletancko ale z uczuciem!
          • wedrowiec2 Re: Podpowiedź 10.12.05, 15:02
            Iwo, ja nie o ogrodniczkach, ale w sprawie Riposty. To już koniec???
            Powiedz, że nie:(((
            • iwa_ja Re: Podpowiedź 10.12.05, 15:26
              Wędrowcze, @!
    • verdiprati Re: Poproszę o odczucia 11.12.05, 21:49
      Właśnie zostałem skuszony twoim postem do zakupu biletów na Don Giovanniego. W
      ten sam dzień miałem jechać do Cottbus też na Don Giovanniego, ale Cottbus mam
      pod nosem (mieszkam w Zielonej Górze) więc jeszcze zdążę, a do lata jeszcze
      daleko. Najbardziej ucieszyła się moja córka (10 lat, 4 klasa szkoły podst.) -
      weteranka operowa. W Warszawie jeszcze nie była, a malutka sala na pewno jej
      się spodoba.
      • iwa_ja Ogrodniczka 11.12.05, 22:41
        Bardzo brzydko teraz sobie klnę, ale może uda mi się opisać, na jaki temat.
        Otóż samo przedstawienie bardzo udane. Marzanna, Leszek, Justyna fantastyczni.
        Zwłaszcza Justyna Stępień w tej trójcy błyszczy. Wspaniale mozartowsko
        błyszczy. Jerzy mi się średnio podoba, ale to moje odczucie. Nie podoba mi się
        bowiem, że nie trzyma jedolitej barwy głosu. A, i Kozłowska. Fajna.
        O AK właściwie pisać nie powinnam, bo wiadomo, że będzie subiektywnie. Ale kto
        mógłby tak wspaniale i tak aktorsko odśpiewać tę arię w drugim akcie, jak nie
        ON!!!!
        Walory spektaklu zakłóciło mi jednak niemiłe wydarzenie. Otóż siedziałam na
        balkonie. Na tymże balkonie siedziała też dziewczyna z dzieckiem, chyba
        trzyletnim. Dziecko komentowało, że zgasło światło, że coś tam jeszcze. Cały
        czas z tyłu słychać było jakieś szelesty.
        W czasie przerwy po pierwszym akcie zwróciłam się do bileterki (tej w
        okularach, gładko uczesanej, z warkoczem), że chciałabym się przesiąść na dół
        (było trochę wolnych miejsc). Na jej pytanie o co chodzi powiedziałam, ze na
        górze siedzi małe dziecko, które trochę jednak mi przeszkadza. Pani bileterka
        była bardzo zdziwiona. Bo ta pani z dzieckiem podobno przychodzi do WOK często
        i nie było skarg. W tym momencie obok wyrosła ta pani z dzieckiem. Też była
        bardzo zdziwiona. Bo przecież dziecko odezwało się głośno "tylko" dwa razy...
        (nie skomentowałam, chociaż cisnęło mi się na usta, że gdyby każdy tutaj
        odezwał się tylko dwa razy...).
        Mam problemy z krtanią, muszę co chwila popijać wodę, inaczej dostaję ataku
        kaszlu. Po tej rozmowie chciałam wejść na widownię z kubkiem z wodą (myślałam,
        że w bufecie WOK będzie można kupić butelkę). Zatrzymała mnie szatniarka, która
        przysłuchiwała się rozmowie. Nie pozwoliła wejść z kubkiem, chociaż ją
        prosiłam. Podczas drugiego aktu zaczęłam się dusić. Pod koniec drugiego aktu na
        balkonie rozległo się wycie małego dziecka.
        Nie mogłam ryzykować spokoju innych osób na widowni i opuściłam WOK po drugim
        akcie...
        Przepraszam, ale czy naprawdę można tak bardzo nie miec wyobraźni i nie liczyć
        się z innymi? Przyszłam na operę.
        PS. Lubię dzieci.
        • bwv1004 Re: Ogrodniczka 12.12.05, 00:52
          Uuuu to WOK daje plamy. Zakaz wody poza tym, że nieludzki wobec popijajacej (w
          kontekscie jej krtani), to jeszcze w sumie przeszkadzajacy innym. Chyba
          wolalbym, zeby ktos kolo mnie dyskretnie popijal z kubeczka, niz zeby sie dusil
          i kaszlal.

          Ale trzyletnie dziecko do opery? Ludziom sie w glowach poprzewracało. Już
          nagonka wymuszająca na restauracjach "przyjazność dzieciom" nie bardzo mi się
          podoba - i gdyby jakaś restauracja miałaby odwagę reklamować się jako "od 12
          lat", mieli by szanse mnie skusic. Ale na opery, koncerty powinien byc twardy
          zakaz wprowadzania dzieci w wieku nieopanowywalnym. I natychmiast jak sa
          klopoty obsluga powinna wypraszac. Bylem kiedys na koncercie Concerto Polacco i
          tez jakas kobieta przyszla z wysoce nieletnim halasujacym bachorem. Po
          pierwszym numerze zostala wyproszona - i oczywiscie miała czelność stawiać
          opór :-(.
          • verdiprati Re: Publiczność (sic) 12.12.05, 16:06
            Najbardziej "barwną" publiczność miałem okazję spotkać w kwietniu w Kliczkowie,
            gdzie Arte dei Suonatori grali pierwszy (i jak sie później okazało ostatni
            koncert - z powodu śmierci papieża odwołano kolejne koncerty). Tam to dopiero
            było towarzystwo. Miałem wrażenie, że prawie każdy przyjechał pick-upem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka