jaga64
19.02.06, 13:21
Pani prezydentowa Kaczyńska nie rzuca się w oczy tak bardzo, jak Jolanta
Kwaśniewska – nie chodzi w krótkich spódniczkach ani kapeluszach z wielkim
rondem, nie ma fundacji, nie jest też specjalnie urodziwa. Myli się jednak
ten, kto myśli, że jest wolna od uczucia próżności.
Okazuje się, że prezydentowa znacznie się odmłodziła. I nie mam tu na myśli
zabiegów kosmetycznych. Według oficjalnej biografii, Kaczyńska jest młodsza
od swojego małżonka o rok – urodziła się bowiem w 1950 r. Wiadomo też, że
studiowała na Uniwersytecie Gdańskim. Ale kiedy to było - tego już się z
oficjalnej notki biograficznej nie dowiemy. W wirtualnej encyklopedii czytamy
jednak, że naukę na UG rozpoczęła w roku 1961 – czyżby więc rozpoczęła studia
jako 11-letnia dziewczynka? Bynajmniej. Koleżanki z roku, do których trafił
tygodnik „NIE” zaprzeczają, jakoby Marysia była od nich młodsza – twierdzą,
że były równolatkami.
Encyklopedia i koleżanki podają też inną, prawdziwą, datę urodzin
prezydentowej – jest to rok 1943, co czyni ją o 6 lat starszą od swojego
małżonka.
Poproszona przez „Super Express” o wypowiedź psycholog Izabella Kurzejewska
wyjaśnia, że to kłamstwo ze strony Kaczyńskiej traktować należy jako
kokieteryjne mrugnięcie okiem do Polaków. Moim zdaniem, kokieteria wychodzi w
takim razie Kaczyńskiej podobnie jak kłamstwa – czyli nie za dobrze.
Nie rozumiem po co to przekręcanie daty - nie ma się czego wstydzić.
Szczególnie, że gdyby nie to - nikt by nie mówił o jej wieku. A tak już
wszyscy wiemy, że babcia narodu ma 62 lata.