Dodaj do ulubionych

Świeto 11

11.11.09, 23:36
Byl rok 85 moze 86 - chyba dzien nauczyciela a moze jakies inne
swieto w kazdym razie lekcji nie ma - co namniej polowa klasy z
wypiekami czeka na fizyke - wiemy ze mlody nauczyciel - nazywal sie
Dąbrowski - przyniosl gitare i bedzie spiewal Kaczmarskiego - to
bylo dopiero patriotyczne przezycie. Tu "Mury", "Obława" "Zbroja" a
za oknem zywa komuna.

www.youtube.com/watch?v=ar1D7nWKguw&feature=related
Obserwuj wątek
        • amamit Re: Świeto 11 12.11.09, 20:58
          W '86 miałam 11 lat.
          Miałam wspaniałą nauczycielkę historii... Zaraziła mnie pasją. Uczyła mnie do końca podstawówki. Paliła papierosy na lekcjach :), była przepiękną kobietą i mówiła prawdę. Pamiętam ósmą klasę. Biegałam ze starszym od siebie przyjacielem i "Wyborczą" po Pietrynie, a ona się zaśmiewała: jak twój ojciec się dowie...
          Pamiętam też, zdarzenie, które mnie rozbawiło do łez... dowiedziała się, że dyrektor szkoły podsłuchuje jej lekcje. Na pierwszej godzinie lekcyjnej następnego dnia (akurat z moją klasą) zaczęła od tego, że otworzyła drzwi, uprzejmie zamknięte przez ostatniego wchodzącego, na całą szerokość i rzuciła w przestrzeń korytarza: po co słuch nadwyrężac? Po czem do nas, już naprawdę głośno: nie macie nic przeciwko, że pan dyrektor usiądzie miedzy wami? nóg też szkoda... Myślałam, że wpadnę pod ławkę. :))) Od tego dnia nie zamykała drzwi od pracowni... Nie przestała też mówic prawdy.
          Koniecznie chciałam mieć 5 z historii na koniec ósmej klasy... u niej 5 to chyba 7 :)... do tego nie było mnie w szkole przez pół semestru. Powiedziała: dobrze, będziesz zdawać u mnie egzamin. Jutro na lekcji.
          Następnego dnia zapytała mnie tylko o jedno: co myślisz, gdy mówię Lwów?
          Mam tę piątkę. Już nigdy nie zależało mi tak bardzo na żadnej ocenie...
    • amamit Re: Świeto 11 12.11.09, 22:25
      A tak w ogóle to bardzo lubię Kaczmarskiego... Późniejszego też...
      Lubię to nawet nie to słowo...
      Weż sobie do serca...

      www.youtube.com/watch?v=R7cAMn2CbPc

      Błogosławię zło...
      Błogosławię zło na ekranie niebieskim
      Mój intymny kontakt z istotą gatunku.
      Widzę i osądzam, jak Stwórcy namiestnik,
      Taniec śmierci, zdrady, gwałtu i rabunku.

      W naturalnych barwach, w dowolnym języku,
      Z dźwiękiem tak klarownym, jak klarnet Mozarta
      Sięgam po wieczorną porcję krwi i krzyku
      Stamtąd, gdzie akurat ginie trzystu Spartan.

      Nie brak mi współczucia. Wzburzam się i wzruszam;
      Stwierdzam z satysfakcją, że doznałem szoku;
      Niby balon szlochu kształt zyskuje dusza
      Łzawią mi paprochy uczuć w chłodnym oku.

      A na co dzień, w życiu - przydarza się rzadko
      Żeby rzecz, co wstrząsa - ujrzeć jak na dłoni.
      A gdy już się uda świadkiem być wypadku -
      To dźwięk ktoś zagłuszy, widok ktoś przysłoni.

      Zaś ekran niebieski szczegóły powtarza
      Krwiście bezlitosne zbliżenia w zwolnieniach,
      Chociaż w każdej chwili może je wymazać
      Palcem tknięty pilot - podczerwień sumienia.
      Jacek Kaczmarski
      4.2.1995

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka