Dodaj do ulubionych

Wasze przełomowe utwory czyli...

26.12.06, 10:57
...de gustibus est disputandum :)

Myślę, że tego typu wątek będzie przydatny (i po prostu ciekawy)
dla wielu osób, zarówno dla poznających dopiero muzykę poważną,
jak i dla wytrawnych melomanów, którzy przypadkiem coś pominęli :)


Jakie utwory wywołały u Was największe emocje? Czyje wykonania? Które z nich
sprawiły, że zmieniło się Wasze podejście do muzyki? Jak się
zmieniał Wasz gust muzyczny? Co sądzicie o swoich przeszłych,
teraźniejszych i przyszłych (?) upodobaniach do muzyki klasycznej?


Myślę, że taka wymiana zdań jest dobrym pomysłem na poznanie
naprawdę wartościowej muzyki.


Pozdrawiam świątecznie,


Piotrek


Obserwuj wątek
    • dr.ravic Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 26.12.06, 10:57
      To zacznę od siebie :)
      Dla mnie takimi przełomowymi utworami były:

      1. nagrania Glenna Goulda:


      - Wariacje Goldbergowskie Bacha, interpretacje z 1981r.
      - Sztuka fugi
      - Angielskie Suity
      - Fugi i Tokaty


      Tak ogólnie... Na pierwszym miejscu dla mnie Bach.
      Zresztą zaczęło się wszystko od Bacha - od sonaty organowej e-moll
      BWV 528 (Andante!)


      2. wiolonczelowe


      - Jaqueline du Pre & Barenboim (wspaniały duet) - ulubione Sonaty
      Francka i Chopina
      - Yoyo-Ma & Koopman (Simply Baroque)
      - Maisky - Bacha sonaty


      3. Koncerty fortepianowe


      - Prokofieva No. 3 (Argerich & Abbado)
      - Chopina (Zimerman)
      - Rachmaninov No. 2, 3 (Sokolov)
      - Mozarta (Pollini, Horowitz)


      4. Bartok - Cudowny Mandaryn, Mikrokosmos
      5. Ligeti project II - atmosfery
      6. Symfonie Prokofieva, szczególnie III
      7. La Boheme - Freni & Pavarotti (szczególnie gdy byłem zakochany :)
      8. Debussy - La Mer (Boulez)
      9. Mozart - Requiem
      10. Sonaty Beethovena - Brendel
      11. Pianiści jak
      Richter (za całokształt), Pollini (gł. Chopin), Horowitz, Sokolov,
      Sultanov (wariacje na temat Carmen w Jego wykonaniu z konkursu van
      Cliburn 1989 !)
      12. Pasja Św Mateusza Bacha Masaaki Suzuki
      13. Cantata BWV 51 (Emma Kirby & Gardiner !!)


      a ostatnio odkrywam Richarda Straussa. Metamorfozy w wykonaniu Karajana
      zrobiły na mnie wielkie wrażenie.


      ---------
    • littlun1 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 27.12.06, 12:57
      Przelomowym momentem bylo znalezienie kasety z sonatami beethovena . Wtedy jednoczesnie czytalam doktora faustusa .
    • radcawegrowicz Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 27.12.06, 20:45
      I koncert fortepianowy Brahmsa
      I koncert wiolonczelowy Haydna
      to są utwory dzięki którym pokochałem muzyke klasyczną (potem na dobre
      skręciłem w stronę baroku - ale do dziś mam sentyment do ww. dzieł i od czasu
      do czasu powracam do nich)
      • jan_telecki Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 28.12.06, 13:45
        wychowywalem sie w domu gdzie nie sluchalo sie muzyki powaznej,
        mialem jakies 10-12 lat, gdy byłem sam w domu ogladalem w telewizji koncert
        symfoniczny - wykonywano Bolero Ravela i utwor ten wywołał u mnie szok.
        Byłem zachwycony. W tym momencie zainteresowalem sie muzyką poważną.

        takie wspomnienie z dziecinstwa...
        • schaetzchen Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 28.12.06, 17:38
          Nie mam utworów, które zachęciły mnie do słuchania muzyki klasycznej - bo w
          wieku lat 7 trafiłam do ogniska muzycznego, co jakoś dalej pokierowało moimi
          losami... Moi rodzice nie są muzykami, w domu nie było imponujących zbiorów
          nagrań, choć Tata słuchał sporo muzyki (głównie gregoriańskiej, co też mi się
          miło z dzieciństwem kojarzy) - z czarnych płyt - ja miałam jako dziecko
          zabroniony dostęp do adapteru - wiadomo, zepsuję. Ale mam taką kasetę której
          słuchałam mając lat kilka, z V Symfonią Schuberta, Sonatą KV 331 Mozarta (może
          mylę KV, ta z marszem tureckim) i 7 Ostatnich Słów Chrystusa Haydna (w wersji na
          kwartet smyczkowy). Słuchałam tej kasety na przemian z inną, z Koncertem a-moll
          Bacha skrzypcowym i Mszą c-moll Mozarta i to są moje pierwsze "dorosłe" utwory
          które pamiętam.
          Potem jakoś się tak złożyło, że już nawet byłam nieco osłuchana z różną muzyką,
          ale nie znałam nic Brahmsa - i kiedyś w tv usłyszałam początek Koncertu d-moll z
          Rubinsteinem... to była miłość od pierwszego wejrzenia. A żeby było śmieszniej,
          to czytałam o tym koncercie wcześniej w pamiętnikach Rubinsteina, że taki piękny
          i jego ukochany - nie mogę się z tym nie zgodzić... Od tej pory Brahms to jeden
          z moich ukochanych kompozytorów.
          Podobnie miałam z III Koncertem Rachmaninowa, o którym najpierw słyszałam
          mnóstwo zachwytów, a dopiero potem (stosunkowo późno) go poznałam.
          To tyle :)
          • x-man66 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 28.12.06, 22:47
            Podobnie u mnie, nikt nie słuchał klasyki i może dlatego, będąc sam w domu i
            przełączając kanały TV (podam odnośnik czasowy:środkowy Gierek i w TV były całe
            dwa rewelacyjne kanały 1 i 2) trafiłem na V symfonię Beethovena: dźwięk mono
            obraz czarno-biały a ja przed samym ekranem.
            Beethoven to był pierwszy impuls.
            Drugi impuls to koncert fortepianowy Griega z Rubinsteinem (nagranie z 1975 roku
            z kim - nie wiem).
            A trzecim wymagającym już wykonania większej pracy było odkrycie co to za utwór
            rozpoczynał "Reminiscencje muzyczne". I to spowodowało przesłuchanie większej
            ilości utworów. Szczególnie w w/w audycji, i to była moja "szkoła muzyczna"
            Dużo później niesamowite wrażenie zrobiła na mnie (nomen omen) V symfonia
            Szostakowicza - przypadkowo usłyszana w sklepie muzycznym, zapytałem co to jest
            i od razu kupiłem. W domu przesłuchałem całość i mnie powaliło.
            Chyba wtedy zakiełkowało we mnie przekonanie, że do pewnych epok trzeba
            dorosnąć. I tak jak we wczesnej fazie nie trawiłem baroku totalnie - teraz jest
            zupełnie inaczej.

            PS A tak a propos: czy ktoś jeszcze pamięta audycje J Webera ?
            • winoman Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 00:03

              > PS A tak a propos: czy ktoś jeszcze pamięta audycje J Webera ?

              Jasne, że pamiętam!!! To u niego po raz pierwszy słuchałem Goulda, to u niego
              poraził mnie Gilels grający fantazję d-moll i sonatę a-moll Mozarta, to ewnie
              przez niego (a może raczej dzięki niemu) słucham głównie pianistów!

              A wracając do głównego tematu wątku, u mnie były to dwa nagrania z dość skromnej
              płytoteki rodziców. Najpierw "Preludia" Liszta, potem koncert skrzypcowy
              Brahmsa w wykonaniu Tadeusza Wrońskiego. Słuchałem tego na okrągło, zawsze po
              powrocie ze szkoły, dyrygując wyimaginowaną orkiestrą (i skrzypcami w
              Brahmsie!). Tak się do tego wykonania Wrońskiego przyzwyczaiłem, że później
              długo musiałem się od niego odzwyczajać.

              Pozdrawiam!
              • jastej Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 22:47
                > PS A tak a propos: czy ktoś jeszcze pamięta audycje J Webera ?
                >
                > Jasne, że pamiętam!!! To u niego po raz pierwszy słuchałem Goulda, to u niego
                > poraził mnie Gilels grający fantazję d-moll i sonatę a-moll Mozarta, to ewnie
                > przez niego (a może raczej dzięki niemu) słucham głównie pianistów!


                Całkiem miło stwierdzić, że w sprawie "Jan Weber" jest nas więcej. Nie tylko
                pamiętających, ale i jakoś "naznaczonych" przez jego niezapomniane audycje...
                Ciekawe, jakie audycje robiłby Jan Weber obecnie - w dobie powszechnej
                dostępności płyt
              • stary71 Koncert skrzypcowy Brahmsa z Wrońskim i Rowickim 31.12.06, 15:22
                To jest wspaniała interpretacja! Kupiłem to nie wiedząc nic ani o Brahmsie, ani
                o Wrońskim, jako dziecię nieletnie. Też się do tego przyzwyczaiłem, ale wcale
                się nie chcę odzwyczajać. Dla mnie na zawsze pozostanie punktem odniesienia.
                Później redagowałem książki Wrońskiego, w końcu go poznałem osobiście i
                powiedziałem mu, co myslę o tym nagraniu. Jako szczenię akademickie puszczałem
                to nagranie starym profesorom, nie mówiąc co to - wszyscy byli zachwyceni. I ja
                pozostałem do dziś.
                s71
        • dynamitee Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 26.01.07, 20:09
          u mnie też zainteresowanie muzyką poważną zaczęło się od "Bolero" Ravela. tyle,
          że ja usłyszałam to na żywo w filharmonii, z koncertu wyszłam roztrzęsiona (w
          pozytywnym sensie :)
    • maro76 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 28.12.06, 17:38
      jakby sie zastanowić to wyjdzie mi ze na dobre w świat muzyki
      klasycznej wszedłem po wysłuchaniu arii szampańskiej z Don Giovanniego
      i było to wcale nie tak dawno temu:)

      wcześniej miałem epizody zainteresowania tą muzyką
      polegało to na słuchaniu składanek "the best" i ówcześnie
      grającego pirackiego radia Mozart


      a później jak już się bardziej zainteresowałem to podobał mi się
      szczególnie V koncert Beethovena, zdążyłem już go sobie osłuchać
      do znudzenia i na razie przestał mnie kręcić;)

      emocje wywoływały u mnie wykonania Fritza Reinera
      a z utworów to
      Hammerklavier
      fragmenty Ein Deutsches Requiem
      Trauermarsch Wagnera
      Requiem Mozarta

      no i bardzo lubię koncerty fortepianowe
    • m2w7 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 07:47
      Najpierw Bach- w jakimś filmie SF wykorzystano (w transkrypcji elektronicznej)
      utwory organowe. I wkrótce potem był festiwal muzyki organowej w zborze
      ewangelickim w Warszawie- muzyka na żywo, z wrażeniem kołysania przy potężnych
      dźwiękach...Potem ojciec kolegi pozyczył magnetofon studyjny (był technikiem w
      radiu). Słuchaliśmy ówczesnych przebojów (połowa lat 70). A tatuś słuchał
      "Czarodziejskiego fletu" (arie Królowej Nocy i Papegena z Papageną nadal są
      jednymi z moich ulubionych). I "Ave Maria" w nietypowym wykonaniu McFerrina
      (głos, scat) i Yo-yo Ma (wiolonczela).
    • abdul25 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 11:03
      Dla mnie takim przełomem było Clair de Lune Debussy'ego.
      Nawet nie pamiętam w czyim wykonaniu, ale było najwyraźniej tak sugestywne i
      wypełnione emocjami, że skłoniło mnie do zajęcia się muzyką klasyczną, ale to
      było parę lat temu...
      Jestem bardzo ciekaw jak Blechacz wykonał Claire de Lune na koncercie finalistów
      Konkursu Chopinowskiego, słyszałem, że to przełom, nikt wcześniej nie wykonał
      utworu nie-chopinowskiego na koncercie finalistów, Prawda to?

      Io fei gibetto de le mei caset
      • schaetzchen Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 14:55
        Nieprawda, Bunin zagrał część Sonaty Haydna. Ale rzeczywiście, nie zdarza się to
        zbyt często. Blechacz zagrał pięknie, a kontemplację dodatkowo uprzyjemniało to,
        że wygaszono (tylko na ten bis!) wszystkie światła - oprócz rzecz jasna
        punktowego światła na pianistę.
        • abdul25 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 22:55
          To sobie mogę wyobrazić...
          Powiedz mi, czy jest jakieś nagranie Clair de Lune w wykonaniu Glenna Goulda? W
          sumie powinno być, a jest to chyba wykonawca (szczególnie wokresie późnym),
          który gra dosyć cierpliwie, bez tej nowoczesnej manii popisów technicznych przez
          nadmierną szybkość...
          Pozdrawiam!

          Io fei gibetto de le mei caset
          • schaetzchen Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 29.12.06, 23:00
            Według dyskografii z książki Riegera "Glenn Gould czyli Sztuka Fugi" GG nagrał
            Debussy'ego tylko Rapsodię na klarnet i fortepian, z J.Campbellem; SMK 52661
            • abdul25 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 30.12.06, 10:32
              Dzięki, a masz jakieś ulubione wykonanie Clair de Lune?
    • stary71 Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 31.12.06, 17:23
      W moim domu był fortepian, starsza siostra trochę uczyła się grać, ojciec był
      muzykalny, chadzał z nią do filharmonii, ale poza tym uważało się, że muzyka to
      rozrywka.
      Pierwszym "moim" kompozytorem był Mendelssohn - w radio usłyszałem Muzykę do
      Snu nocy letniej i to mnie zatkało. Miałem 6 czy 7 lat.
      Nauka gry na fortepianie, którą zacząłem późno, bo w wieku 9 lat - okazała się
      rozczarowaniem. Ale póżniej spodobało mi się kilka rzeczy - sonatiny Kuhlaua,
      Clementiego, wreszcie sonaty Mozarta. Próbowałem komponować w tym stylu, ale
      jeszcze nie byłem muzykiem. To znaczy - muzyka była gdzieś cały czas, ale na
      drugim planie. Wciąż coś gryzmoliłem - w konspiracji.
      Potem - w liceum (nie posłano mnie do szkoły muzycznej) odkryłem Beethovena.
      Zaczęło się od wysłuchanego w radio Koncertu B-dur z Czerny-Stefańską (tak!).
      Nagrałem go sobie na magnetofonie Melodia i słuchałem w kółko. Potem
      objawieniem stał się V Koncert. Cudo, za którym szaleję do dzisiaj.
      W liceum kupowałem sobie płyty - Haydn, Mozart Beethoven. Koledzy nie mogli się
      nadziwić. Oni kupowali Trubadurów, Skaldów, (też lubiłem), Czerwone gitary
      (nieeee!!!) - ja byłem tym dziwakiem.
      Wtedy zrozumiałem, że na Bacha jestem za głupi (tak zostało do dziś) i że w
      ogóle to klasycyzm, romantyzm i kawałek dalej.
      Kolejne odkrycia - mniej więcej w kolejności chronologicznej:
      Hebrydy i "Szkocka" Mendelssohna
      Cała symfonika Beethovena - wszystko, wszystko!!!. A VII najbardziej!
      Schubert - też wszystko, z "Wielką" C-dur na czele
      Brahms - koncerty, trochę później symfonie
      Potem, w czasie studiów:
      Schubert - Kwintet C-dur z 2 wiolonczelami
      Dworzak - VIII Symfonia i cykl uwertur "Przyroda, Życie, Miłość"
      Dworzak - Requiem, Pieśni biblijne.
      Mahler - Wszystkie symfonie, najmniej VIII, najbardziej VI
      Zaraz po studiach wielkie odkrycie - symfonie Sibeliusa. Niełatwo przyszło, ale
      pozostało.
      Potem to jest tak, że trochę się traci świeżość doznań, jak się już jest
      tym "profesjonalistą" i trzeba się starać, żeby tego nie zgubić. Olśnień jest
      jakby mniej, ale sie zdarzają:
      Dworzak - Dumki (absolutnie genialne!!!)
      Szostakowicz - V, X Symfonia
      Saint-Saens - Organowa, V Koncert (kryształ, nie forma!)
      Vaughan Williams - V Symfonia, potem też dwie ostatnie
      To wszystko są tylko upodobania. Nie wymieniłem ukochanego Haydna, Schumanna,
      paru innych gości. Niektórzy patrzą na mnie z podejrzliwością, że coś za dużo
      tych utworów mi się podoba. No, ale ja w ogóle bardzo lubię muzykę.
      Pozdrowionka
      Stary71



      Nie zapomnę Longwehicla....
      • arsnova Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 01.01.07, 15:13
        Pierwszym koncertem, na który wybrałam się samodzielnie w bardzo wczesnej
        młodości, była Wielka Msza h-moll pod Rilingiem. Wtedy to był dla mnie wielki
        szok. Olśnienie. Potężne wrażenie - jakby dotknięcie Absolutu.
        Teraz, po latach, Riling mi się wcale nie podoba, ale to pierwsze wrażenie
        zostało.
        A pierwsza ważna kasteta? Mesjasz pod - nie uwierzycie - Marinerem! I tak mi to
        uktwiło w pamięci i sercu, że z tego Marinera z czsów wczesno nastoletnich
        dopiero Minkowski mnie wyleczył parę lat temu:)
    • zamek Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 04.01.07, 10:26
      Spróbuję w punktach:
      1. Gama C-dur przez jedną oktawę grana tercjami. Naprawdę! "Odkryłem" ją dla
      siebie na rodzicielskim pianinie w wieku lat bodajże pięciu i natychmiast
      poddałem się jej urokowi. Coś było takiego w tych tercjach, że nie mogłem
      oderwać od nich uszu :) Potem, gdy przyjmowali mnie do szkoły juzycznej,
      okazało się, że słuch kwalifikuje mnie na skrzypka i zamiast obcować z
      czysciutkimi dźwiękami fortepianu, musiałem wysłuchiwać własnych fałszów.
      Dopóki nie nauczyłem się grać z poprawną intonacją, nie znosiłem ćwiczyć.
      2. "Coś" Beethovena. Nie wiem dokładnie, od którego utworu zacząłem go po
      prostu ubóstwiać i podziwiać. Może, kiedy w pierwszych klasach liceum
      muzycznego uświadomiłem sobie istnienie formy, zaczął mi się tak podobać.
      Trudno powiedzieć.
      3. IV Symfonia Brahmsa, zagrana własnoręcznie. Dopóki nie dotknąłem Brahmsa
      własnymi palcami, miałem go za nudziarza. A tutaj, z czwartego pulpitu altówek,
      nuta po nucie uszy otwierały mi się coraz szerzej i rósł zachwyt... Pozostał do
      dzisiaj. Jakiś czas byłem dosłownie chory na Brahmsa, jak oszalały
      kompletowałem dyskografię, chciałem mieć wszystko, po prostu wszystko, co
      napisał. "Boleści" wzmogły się po pierwszym wysłuchaniu Koncertu d-moll
      (bodajże z Gilelsem). Dużo mi jeszcze do kompletu brakuje, ale wciąż zbieram i
      słucham.
      4. Koncert altówkowy Williama Waltona. Odkrycie, że w XX wieku powstała
      przepiękna, niezwykle wartościowa _estetycznie_ muzyka, było dla mnie wtenczas
      objawieniem. A jeszcze ja w środku tej muzyki... Zagrywałem się tym Koncertem,
      delektowałem jak starym winem, każdą nutkę miałem wypieszczoną do ostatnich
      granic. Moje jedyne niespełnione muzyczne marzenie - zagrać Koncert Waltona z
      orkiestrą.
      5. Koncert na rożek angielski Peterisa Vasksa, ale o tym już wiecie :)
      • ondine Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 04.01.07, 13:06
        1 temat z "polskich drog"- akurat wyswietlano ten serial kiedy mialam doslownie
        kilka tygodni i wszyscy sie zarzekaja ze to dzialalo lepiej niz smoczek, po
        prostu nagle stawalam sie jakby zahipnotyzowana. nie wiem, na ile to bajania
        mojej matki, pamietam tylko sama ten motyw juz kilka lat pozniej, zupelnie mnie
        rozbrajal.
        2 jakies potworne pirackie kasety z "peer gynt", koncertem b dur czjkowskiego i
        innymi hiciorami..chcialam tego sluchac non stop i wymyslalam do tego
        choreografie. wygladalo to przesmiesznie, biegalam po domu w swoich
        przebraniach scenicznych i tupalam strasznie sasiadom (bo motylem nigdy nie
        bylam haha)..uwielbialam "w grocie krola gor", do dzis to pamietam, a mialam
        moze 4 lata..
        w sumie gdybym byla lekko mowiac drobniejsza, pewnie skonczyloby sie na
        baletowce..granie bylo jakby rezultatem ubocznym mojej checi wyrazania sie
        przez muzyke. chodzilam nawet na balet, no ale od razu bylo widac ze nie bede
        filigranowa tancerka..no ale nigdy nie jest za pozno, liszowska tez moze
        tanczyc, to dlaczego nie ja;)
        3przed szkola muzyczna i juz podczas nauki mialam odkrycia muzyczne srednio raz
        na tydzien;)
        4 z przelomow..gaspardy w wieku 15 lat..sonata 110 beethovena w podobnym
        wieku..ravel w calosci, jego muzyka orkiestrowa ( totalna faza w
        liceum ).."swieto wiosny"...2 koncert brahmsa.."wyspa umarlych"
        rachmaninowa...w sumie nic oryginalnego, przechodzilam fazy jak kazdy uczen
        liceum.

        4 brahmsa jest moim fetyszem, sluchalismy jej w kolko z przyjaciolmi, byla
        ilustracja muzyczna do wielu libacji (haha pewnie jacys znajomi mogli by mnie
        teraz zidentyfikowac przez net, coz to byly za libacje sesese)...sluchalismy
        tego w kolko, non stop
        koncert waltona tez jest piekny, gralam akompaniament chyba jako jeden z
        pierwszych w moim zyciu w liceum, niezly poczatek;)

        jeszcze 2 koncert prokofiewa, tak samo jak jego sonaty skrzypcowe..bardziej
        nawet niz fortepianowe solo, bo wiecej dzwieku, ciekawiej..2 koncert to chyba
        dla kazdego przelom. udalo mi sie wycwanic i zamiast koncertu lutosa na dyplom
        robie wlasnie 2 prokofiewa. orka jakich malo, chyba cos de facto
        najtrudniejszego co zdarzylo mi sie robic..nie do objecia mozgiem, ale tak
        genialne, ze nie potrafisz sobei odpuscic i wciaz chcesz sie tego uczyc.

        ostatnio odkryciem moim bylo "les vepres" (nieszpory?)rachmaninowa.
        • jdrk Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 05.01.07, 13:05
          ondine napisała:
          > udalo mi sie wycwanic i zamiast koncertu lutosa na dyplom
          > robie wlasnie 2 prokofiewa.

          No, to gratulacje! :)

          Na mnie tak podziałała kiedyś VII Sonata Prokofiewa - szok i zachwyt jednocześnie ;)
    • dorak8 ja mam taka perelke 25.01.07, 11:42
      To czakona Vitalego w wykonaniu Jaszy Heifrtza. NAgranie z organami. Robi
      wrazenie.
    • dynamitee Re: Wasze przełomowe utwory czyli... 26.01.07, 19:57
      utwory, słuchając których niezmiennie mam ciarki na plecach:

      "W grocie króla gór" z suity Peer Gynt Edvarda Griega
      "Montecchi i Capuletti" z suity Romeo i Julia Sergiusza Prokofiewa

      w obydwu przypadkach genialnie budowana atmosfera napięcia :)
      pamiętam, jak byłam na koncercie poświęconym w całości twórczości Griega, In
      the hall of the mountain king był grany, potem bisowany, a ja siedziałam
      wkomponowana w fotel z wrażenia :)
      a Montecchi i Capuletti- świetny nie tylko jeśli chodzi o budowanie nastroju,
      ale też bogaty, różnorodny dźwiękowo. mam zawsze wrażenie, że jestem w innym
      świecie, gdy tego słucham :)

      inny utwór, walc Arama Chaczaturiana, nie znam tytułu. wiem tylko, że został
      wykorzystany jako "ścieżka dźwiękowa" do dramatu "Maskarada" Lermontowa. bardzo
      piękny walc, mój ulubiony, porusza we mnie jakąś czułą strunkę :)

      mam w domu wersję "Humoreski" Dworzaka ze skrzypcami Isaaca Sterna. trochę
      stylizowana na muzykę ze starego kina. też bardzo piękna, wzruszająca.

      ehh, można by pisać i pisać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka