IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 09:09
Brawo Medek!
Reakcja prawidłowa.
PiS dla mnie dobry, to i ja też dobry dla PiS-u.
I o to chodziło!
Obserwuj wątek
    • jakub.medek Re: Felieton 07.08.07, 12:33
      Rozczaruję Pana. Postrzegam świat w nieco inny sposób: mądre moim
      zdaniem decyzje popieram, głupie - krytykuję. Przynależność partyjna
      decydentów nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Zwłaszcza że
      doświadczenie uczy że politycy są jak chorągiewki. Wspieranie kogoś
      wyłacznie z powodu posiadanej przez niego legitymacji partyjnej jak
      do tej pory zawsze kończyło się głebokim roczarowaniem. No chyba że
      będzie to partia zdrowego rozsądku ;)

      Przy okazji, po nicku wnoszę że hołduje Pan wartościom
      konserwatywnym. Z tego co pamiętam jedną z nich jest dobre
      wychowanie. A to raczej nie dopuszcza zwracania się do kogoś, na
      bolszewicko-żołdacką modłę, po samym nazwisku.
      Pozdrawiam
      Jakub Medek
      • brodoc Re: Felieton 07.08.07, 13:28
        A mnie się zawsze wydawało, że osoby publiczne powinny być trochę
        mniej czułe na swoim punkcie. Także, a może przede wszystkim
        dziennikarze, których praca polega na krytykowaniu (między innymi),
        powinni zdawać sobie sprawę z tego, że nie są spod tej krytyki
        wyjęci. Tymczasem po każdym niemal wpisie na forum na Pański temat,
        pojawia się Pan, Wielce Szanowny Panie Redaktorze, pouczając (dość
        zresztą protekcjonalnie i mało uprzejmie), a zdarza się, że wręcz
        wyzywając na pojedynek bądź grożąc prokuraturą.
        Niech Pan zatem zacznie naukę dobrego wychowania od własnej
        redakcji - zarówno lokalnej, jak i warszawskiej. Niech Pan na
        przykład zwróci kolegom uwagę, że nie powinni pisać per: Giertych
        czy Kaczyński. Niech piszą - Szanowny Pan Premier Jarosław
        Kaczyński. Trudno przecież przyjąć, że podobają sie Panu takie
        bolszewicko-żołdackie teksty, jakie codzień publikuje Wyborcza.
        • Gość: wkoronkiewicz Re: Felieton IP: 85.232.247.* 07.08.07, 13:54
          zwracać się do szanownego pana premiera - szanowny panie premierze?
          obawiam się, ze czytelnicy odebraliby to jako kpinę z szanownego
          pana premiera.
          co do zwracania się do kogoś po nazwisku, niestety muszę przyznać
          rację panu redaktorowi. nie jest miłe tak komuś prosto z mostu.
          choć odrobina dystansu do samego siebie każdemu z nas by się
          przydała. pozdrawiam zatem Was wszystkich moje gołąbeczki.
        • Gość: jakub.medek Re: Felieton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 17:54
          Panie Brodocu!
          Załóżmy czysto hipotetycznie, że ma pan na nazwisko Kowalski. Czy
          wolałby Pan bym zwracał się do Pana: Panie Kowalski, czy też po
          prostu, jak w wojsku: Kowalski?

          Ja zdecydowanie preferuję pierwszą z wymienionych form. I wydaje mi
          się to normalne. Ale może żyje w jakiejś wydumanej, alternatywnej
          rzeczywistości i mam nierealne wymagania...
          • drzazgarz Re: Felieton 07.08.07, 19:03

            Brodoc niestety ma rację i na nic się zdadzą różne komentarze sprytnie omijające
            sedno sprawy. Zawsze należy najpierw zacząć od siebie. Tak więc niech najpierw
            panowie redaktorzy z wybiórczej przestaną pisać "bolszewicko-żołdackie" teksty a
            dopiero później będą mieli prawo moralne wymagać czegoś od innych.

            Co do formy "pan" to są takie fora, że taka forma jest powszechnie stosowana. Tu
            w zwyczaju jest zwracanie się na ty. Też wolałbym żeby było inaczej, ale skoro
            tak jest, to nie wolno winić za to jakiejś wybranej osoby czy też domagać się
            dla siebie jakichś specjalnych praw.

            Teraz do koro. Nie wypowiadaj się więcej w moim imieniu bo ja też jestem
            czytelnikiem i wcale tak nie myślę jak ty.
            • brodoc Re: Felieton 08.08.07, 08:40
              Myślę, że możemy tu mówić o pewnym nieporozumieniu. Pan, Panie
              Redaktorze, odebrał owe "Medek" z pierwszego postu jako wołacz,
              uznając tym samym, że autor zwraca się w ten - fakt, mało grzeczny -
              sposób do Pana. Ja uznałem, że zwraca się on do forumowiczów, nie do
              Pana.

              Podpierając się przykładem: gdybym obejrzał w telewizji, jak
              Kaczyński wyrzuca Leppera z rządu, mógłbym napotkanemu sąsiadowi
              rzec: brawo Kaczyński! Nie znaczyłoby to, jak sądzę, że jestem
              niegrzeczny. Gdybym jednak spotkał samego Kaczyńśkiego, dobre
              wychowanie faktycznie nakazywałoby zrezygnować z powyższego okrzyku.

              Odebrałem ów pierwszy post jako zbliżony do tego pierwszego
              przykładu (choć zdaję sobie sprawę, że owe brawa raczej ironiczny
              mają wydźwięk). Pan uznał, że to do Pana. Kto ma rację, powinien
              rozsądzić sam autor wpisu. Dodam jeno, że gramatyka jest po mojej
              stronie - w znaczeniu, o które Pan autora postu podejrzewa,
              po "brawo" koniecznie powinien być przecinek. Pomijam już fakt, że,
              jak sądzę, wołaczowa forma nazwiska Medek jest inna:)))

              Nadal podtrzymuję jednak, że jest Pan, Panie Redaktorze, stanowczo
              przewrażliwiony na własnym punkcie.
              • Gość: idzikczortu Re: Felieton IP: *.sub-66-174-79.myvzw.com 08.08.07, 18:28
                Ciekawy wywod "brodoca" i wlasciwie to zupelnie sluszny.
                Jeden watek "brodoca" ciut bym rozszerzyl a mianowicie ten dotyczacy
                wielu formalnych zwrotow ciagle pozostajacych w polskim jezyku ktore
                straszliwie i nie potrzebnie utradycyjniaja jezyk polski.
                Oto "brodoc" w swoim przykladnie grzecznym zwrocie do p. Medka pisze:
                "...jest Pan, Panie Redaktorze, stanowczo przewrazliwiony...".
                Absolutnie prawidlowo i grzecznie ale jakze XIX-sto wieczne podwojne
                wyroznienie tytulem: Czy Pan, Jasnie Wielmozny, zechcialby...
                Jezeli jezyk polski nie zacznie sie szybciej demokratyzowac to
                szybko zagrozi nam wspolczesny makaronizm, t.j., zalanie jezyka
                wspolczesna Lingua Franca - angielskim.
                • Gość: w Re: Felieton IP: *.bsk.vectranet.pl 09.08.07, 19:17
                  musze stwierdzić, że Pan Redaktor w ogóle stara się pozować na osobę wielce
                  kulturalną, co nie preszkadzało parę dni temu na forum zwrazcać się do mnie per
                  błazen i cham...ale cóż...jest na to parę określeń...równie kulturalnych...
                  • Gość: jakub.medek Re: Felieton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:35
                    Po prostu dostosowałem swój poziom wypowiedzi do pana poziomu
                    wypowiedzi. Ale i tak pan nie zrozumiał.

                    Mam tu przypomnieć jak zaczął pan rozmowę ze mną? Wówczas musiałbym
                    do ostrych sformułowan pod pana adresem dorzucić jeszcze jeden:
                    hipokryzji.
                    • Gość: w Re: Felieton IP: *.bsk.vectranet.pl 10.08.07, 11:51
                      Drogi Panie po prostu błysnął Pan kulturą i elokwencją....ja też moge spróbowac
                      dostosować się do Pańskiego pozimomu....i nawyzywać, ale po co? musi Pan sobie
                      uświadomić, że pewnych braków prostactwem się nie nadrobi...bo sposób Pańskich
                      wypowiedzi w kilku postach z rzędu to po prosto PROSTACTWO...prosze sobie
                      jeszcze raz przeczytać naszą dyskusję i odświeżyć pamięć.... dotyczy artykułu
                      "Rządowa zabawa Rospudą". pozdrawiam...i trochę pokory...przydałoby się...
                    • Gość: w Re: Felieton IP: *.bsk.vectranet.pl 10.08.07, 11:53
                      a nawiązując do Pana testów w stylu "nie zrozumiał Pan" ....to jaśniej
                      proszę...jakieś przesłanie Pańskie wypowiedzi mają nieść, czy co? mimo wszystko
                      pozdrawiam....
    • www.zieloni-bialystok.w.pl Re: Felieton 08.08.07, 23:03

      Jest skandalem, że z przyznanych przez Sejm na tiry na tory 50 mln
      wiadomosci.wp.pl/kat,41794,wid,8648859,prasaWiadomosc.html "zg
      inęło" 35 mln - zostało tylko 15
      biznes.onet.pl/1,1423798,prasa.html podczas gdy sama
      obwodnica Augustowa ma kosztować ok. 600 mln zł, a w Polsce brakuje
      300 obwodnic -wniosek ktoś BLOKUJE TIRY NA TORY. Licząc że do
      przewiezienia 5000 tirów dziennie pokonujących trasę Litwa Polska -
      Niemcy potrzeba np. ok.2500 wagonów i nawet zakładając koszt 1
      wagonu = 1 mln złotych, za 2, 5 mld zł (czyli koszt np. 4 obwodnic
      Augustowa) mielibyśmy rozwiązany problem ok. 100 miejscowości, a nie
      tylko 4)

      Czy organizatorom blokad i zwolennikom budowy obecnej obwodnicy
      Augustowa bardziej zależy na rozpoczęciu budowy niż na rozwiązaniu
      problemu tirów. Czy reprezentują interes firm budowlanych i
      drogowych czy mieszkańców ? Dyjuk w "Dzienniku" 01.08.2007 r.
      przyznaje, że liczy na zyski lokalnych firm budowlanych,
      transportowych oraz miejsca pracy przy budowie. Ile z 600 mln
      chcieliby uszczknąć zwolennicy budowy tak jak np. R.Malinowski
      były "dziennikarz" Kuriera Porannego a teraz "rzecznik prasowy"
      drogowców? W Polsce brakuje ponad 300 obwodnic, w tym Warszawy,
      tymczasem od początku wiadomo, że problemu tirów w Polsce nie
      rozwiąże 1 sprzeczna z prawem Polski i Unii Europejskiej obwodnica,
      lecz np. zmiana trasy Via Baltica (wariant przez Łomżę) tak by np.
      tiry w ogóle omijały Augustów, lub realizacja blokowanego przez
      lobby drogowo transportowe programu "Tiry na Tory" www.tiry-
      na-tory.w.pl

      Dopóki Polska nie wybuduje obwodnic we wszystkich miastach
      (nierealne) to albo wdrażamy Tiry na Tory, albo niech Tiry omijają
      Polskę) Przecież nawet Warszawa jako jedyna Europejska stolica nie
      ma obwodnicy, a Minister "Środowiska" przesuwa już zaprojektowaną bo
      przeszkadza mu pod domem – identycznie jak burmistrz Augustowa po
      prostu trzeba projektować poza obszarem Natura 2000 i zgodnie z
      prawem a nie by firmy drogowe nakradły jak najwięcej z państwowej
      kasy to propozycja ogólnopolskiego referendum w sprawie Tiry na Tory
      www.tiry-na-tory.w.pl

      Program "Tiry na Tory to nie tylko najszybsze i najtańsze
      zmniejszenie ilości torów na polskich, niedostosowanych drogach, a
      więc zmniejszenie wypadków, zniszczenia dróg, hałasu, zanieczyszczeń
      i wibracji, ale także wykorzystanie tranzytowego położenia Polski na
      szlakach wschód-zachód i północ - południe - nowe miejsca pracy i
      zyski z opłat za przewóz Tirów. Według badań dzisiaj przeciętny TIR
      przejeżdżający w tranzycie (i niszczący drogę tak jak przejazd 100
      tys. samochodów osobowych) zostawia w Polsce tylko ok. 170 zł
      (wliczając nocleg, wyżywienie i opłaty drogowe w wysokości np. ...6
      zł dziennie - kierowcy maja np. tańsze rosyjskie paliwo itp.),
      podczas gdy na 1 takim tirze możnaby zarobić 1300-2000 zł opłaty za
      przewóz koleją. W Łapach koło Białegostoku Zakłady Kolejowe
      zamówienie na wagony kolejowe dla tirów postawiłoby na nogi,
      podobnie jak kolej...itp.

      www.bstok.pl/news/?news=1115 ''Tiry na tory'' nawoływało aż
      dwóch przedstawicieli ruchu ekologicznego. Jednak zdesperowani
      postawą Unii ludzie nie chcą już słuchać nikogo. Po kilkunastu
      latach walki o fundusze i pozwolenie na budowę mają dość czekania i
      kolejnych ofiar. Marzą o prawie do spokoju i normalnym życiu. Bez
      chmur trujących spalin i ogłuszającego ryku silników potężnych
      maszyn. www.bstok.pl/news/foto/?zdj=1115d_1
    • www.zieloni-bialystok.w.pl Re: Felieton 08.08.07, 23:09
      wiadomosci.wp.pl/kat,41794,wid,8648859,prasaWiadomosc.html „Ci
      ężarówki rozjeżdżające polskie drogi będą przewożone koleją.
      Kilkanaście tysięcy ciężarówek przemknie po torach na trasie
      pomiędzy Litwą a Niemcami. To właśnie tiry powodują największą
      liczbę wypadków, niszczą środowisko przez wydalane ogromne ilość
      spalin i hałas, a do tego niszczą drogi, które są później w
      opłakanym stanie. Chcemy to zmienić - mówi Sławomir Sadowski z
      Ministerstwa Transportu. Dlatego wzorem Szwajcarii w ramach
      ministerialnego programu "Tiry na tory" do 2013 roku w Polsce
      zostanie uruchomionych kilka połączeń kolejowych pomiędzy polskimi
      granicami. To po nich specjalnymi wagonami niskopodłogowymi będą
      przewożone całe zestawy samochodów. W tym czasie kierowcy będą
      odpoczywać w wagonie-kuszetce doczepionym na końcu składu.
      Niemożliwie? Tak może się wydawać, bo o tym projekcie mówi się co
      najmniej od kilku lat, ale teraz już wiadomo, że pierwsza taka linia
      zostanie uruchomiona w połowie 2007 roku. Na początek na 700-
      kilometrowej trasie Rzepin - Suwałki będzie kursował w obie strony
      jeden pociągi PKP Cargo. Zabierze ze sobą w jedną stronę ok. 40
      ciężarówek. Rocznie będzie można przewieźć w ten sposób kilkanaście
      tysięcy ciężarówek. Jeśli pomysł się sprawdzi, PKP Cargo kupi
      kolejne wagony. To będzie bardzo ekologiczny i bezpieczny transport -
      zachwala pomysł Andrzej Massel z Centrum Naukowo-Technicznego
      Kolejnictwa w Warszawie. W uchwalonym przez Sejm budżecie na 2007
      rok na realizację programu posłowie wygospodarowali 50 mln zł,
      resztę dopłaci Unia Europejska (czyli za cenę budowy tylko 10 takich
      obwodnic jak Augustowa - a w Polsce brakuje ponad 300 obwodnic -
      można by przewieźć na tej trasie 100% tirów). Do 2013 roku na
      program dostaniemy Z UNII EUROPEJSKIEJ 109 MILIONÓW EURO. To się w
      efekcie opłaci. Oszczędzimy na przykład na ciągłej naprawie dróg.
      Zyska też środowisko.” TIRY NA TORY to rozwiązanie stosowane w np.
      Szwajcarii, Austrii i idealne dla Polski. Polska jako kraj
      tranzytowy przecinających się najważniejszych europejskich szlaków
      transportowych wschód - zachód i północ - południe traci zamiast
      zarabiać na tranzycie. Tiry niszczą nieprzystosowane polskie drogi,
      powodują wypadki i zanieczyszczają środowisko. Jednocześnie
      bankrutuje polska kolej, na skutek braku dobrych przepisów, które
      podobnie jak np. w Szwajcarii i Austrii umożliwiałyby szybszy,
      tańszy dla kierowców przejazd przez Polskę TIRÓW na TORACH.

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      biznes.onet.pl/1,1423798,prasa.html
      Tiry torami nie pojadą (Puls Biznesu/11.07.2007, godz. 06:33)
      Program "Tiry na tory" spalił na panewce. Ministerstwo Transportu
      robi co może, by go ratować. I pieniądze.
      Pomysł był szczytny, ale od początku oderwany od rzeczywistości. W
      ubiegłym roku grupie posłów, wspieranej przez ekologów i mieszkańców
      miejscowości rozjeżdżanych kołami potężnych ciężarówek, udało się
      wcisnąć do budżetu pilotażowy program "Tiry na tory". Jednak zamiast
      50 mln zł, które początkowo miało pójść na ten cel, ostatecznie
      udało się wyrwać tylko 15 mln zł.
      Program zakładał, że koleje uruchomią pociąg z Rzepina do Suwałk,
      który w rok przewiezie 20 tys. Tirów. To niewiele - dla porównania:
      tylko przez most przez Wisłę w Górze Kalwarii przejeżdża w ciągu
      doby 12-15 tys. ciężarówek. Autorom pomysłu chodziło jednak o
      pilotaż, który miał dać odpowiedź na pytanie, czy wysłanie Tirów na
      tory jest dobry.

      Zabrakło wagonów
      Cały plan wziął jednak w łeb. Nie tylko dlatego, że transport koleją
      jest droższy niż ciężarówką: według wyliczeń PKP, chcąc być
      konkurencyjnym, przewoźnik kolejowy musiałby za przewiezienie Tira z
      Rzepina do Suwałk brać 1,2-1,3 tys. zł. Tymczasem koszt przejazdu
      pociągu z takim ładunkiem ze Wschodu na Zachód wynosi około 1,9 tys.
      zł, i to bez opłaty za dostęp do infrastruktury kolejowej.
      - Idea przerzucenia części ładunków z transportu samochodowego na
      kolej ma sens, ale tylko wtedy, gdy jest traktowana poważnie, a nie
      jako jednorazowa akcja. Żeby przewóz TIR-ów był opłacalny, trzeba
      zmniejszyć stawki dostępowe do infrastruktury kolejowej. A one
      spadną, tylko wtedy, gdy państwo weźmie na siebie część kosztów
      związanych z jej utrzymaniem - mówi Janusz Piechociński z Zespołu
      Doradców Gospodarczych TOR, były szef sejmowej komisji
      infrastruktury.
      Pilotaż nie ruszył jednak z powodu bardziej prozaicznego: zabrakło…
      wagonów. PKP Cargo ich nie ma. Przed uruchomieniem pilotażu koleje
      Austriackie obiecywały, że wydzierżawią potrzebny tabor, ale gdy
      przyszło co do czego, okazało się, że nie można na nich liczyć. I
      trudno im się dziwić - wagony do przewozu Tirów to dzisiaj towar
      poszukiwany w całej Europie.

      Z Północy na Południe
      Ministerstwo Transportu nie rezygnuje jednak z programu, ani z
      pieniędzy przyznanych przez Sejm. Dlatego pracuje nad nowym
      projektem: chce uruchomić kanał transportowy z portów fińskich przez
      Gdynię i dalej na południe w kierunku Austrii i Włoch. Naczepy
      samochodowe część drogi pokonywałyby na pokładach statków, a dalej
      pociągami PKP Cargo Uzyskano już zgodę innych krajów na przejazd
      pociągów. Pierwsze transporty z naczepami miałyby wjechać z Gdyni
      już 1 września.

      - Oprócz 15 mln zł z budżetu państwa chcemy wykorzystać 9 mln zł z
      unijnego programu Galileo wspierającego modernizację infrastruktury
      transportowej - mówi Mirosław Chaberek, wiceminister transportu.

      Resort chce wykorzystać pieniądze na inwestycje w infrastrukturę
      kolejową, m.in. na rozbudowę terminala intermodalnego systemu
      Modalor w Sławkowie. Niewykluczone, że terminal tego rodzaju
      powstanie również w Porcie Gdynia. Eugeniusz Twaróg

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      xxxxxxxxx

      Torami, nie przez Augustów (2007-05-04)
      www.bialystokonline.pl/artykul.php?ida=20531
      www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070504/REG00/70503033
      Region. Terminal przeładunkowy powstaje w miejscowości Łosośna koło
      Kuźnicy. Inwestycję prowadzi Centrum Logistyczne z siedzibą w
      Dobrzyniewie Dużym. Jest to inicjatywa prywatna, ale
      współfinansowana ze środków unijnych. Ma kosztować około 150 mln zł.
      Terminal będzie uruchamiany etapami.

      - Po uruchomieniu w czwartym kwartale 2007 roku terminal umożliwi
      kolei przejęcie części przewozów tirami przeciążoną i uciążliwą
      drogą z Białegostoku przez Augustów do Suwałk. Tu szlak rozwidla się
      do Budziska oraz przez chronione lasy Puszczy Augustowskiej. Zamiast
      wozić kontenery tirami drogą przez Augustów, warto je przenieść na
      wagony kolejowe - mówi Jacek Tyliński, doradca Centrum Logistycznego
      w Łosośnej.
      W przypadku tzw. transportu nieskonteneryzowanego Centrum
      Logistyczne proponuje ładować towar na platformy kolejowe w
      Białymstoku albo w Tłuszczu i rozładowywać w Landwarowie, stacji
      kolejowej znajdującej się między Wilnem i Kownem.
      - Inwestycja została zlokalizowana na terenach po nieczynnych
      kopalniach kruszywa naturalnego, z dala od obszarów zabudowanych.
      Docelowo terminal zajmie powierzchnię 40 hektarów. Na razie
      realizujemy pierwszy etap - poinformował Jacek Tyliński.
      Jego zdaniem z oferty tak zwanego transportu kombinowanego mogliby
      także skorzystać przewoźnicy z województwa podlaskiego, co
      przynajmniej tymczasowo rozwiązałoby problem przeciążonej tirami
      drogi do Augustowa.
      - Szczerze mówiąc, to nic nie słyszałem o takiej inwestycji. My nie
      jesteśmy przeciwni takim rozwiązaniom, jak "tiry na tory". Jednak
    • www.zieloni-bialystok.w.pl Re: Felieton 08.08.07, 23:10

      Jakie referendum warto zrobić
      www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=7406
      Dodano: piątek, 16 marca 2007 - 18:58

      W 1994 r. Szwajcarzy w powszechnym głosowaniu zdecydowali o zmianie
      polityki transportowej swojego kraju.

      Szwajcaria to, podobnie jak Polska, kraj tranzytowy, przez który
      prowadzą bardzo liczne szlaki komunikacyjne o znaczeniu
      międzynarodowym. Był czas, gdy Helweci, podobnie jak Polacy dzisiaj,
      uważali, że aby podołać wyzwaniom, które stwarza ta sytuacja, trzeba
      budować autostrady. W efekcie ich gęstość jest jedna z najwyższych w
      Europie, ale również – choć jakość i stosowane zabezpieczenia są
      daleko wyższej próby niż można się spodziewać po koncernach pana
      Kulczyka czy Stalexporcie – Szwajcaria jest krajem, gdzie np. z
      powodu ruchu samochodowego aż ponad 30% ludności żyje w
      ponadnormatywnym hałasie, co znacznie przekracza średnią europejską.

      Rozwiązaniu tego problemu służyło referendum, które odbyło się w
      roku 1994. Nie zastanawiano się jednak, czy budować obwodnicę przez
      jeden z rezerwatów przyrody. Ludzie aż tak bardzo się od siebie nie
      różnią, więc prawdopodobnie, tak jak w przypadku Rospudy i
      Augustowa, jego wynik byłby przesądzony w zależności od tego, w
      jakiej skali przeprowadzono by głosowanie. Szwajcarzy widząc, że
      budowa autostrad – oprócz wygody dla cudzoziemców i różnych
      uciążliwości dla nich samych – żadnych problemów na dłuższą metę nie
      rozwiązała, a nowe drogi generują coraz większy, narastający z roku
      na rok ruch samochodowy, postanowili sprawę rozwiązać raz, ale
      skutecznie. W referendum, o którym mowa zdecydowali się na zmianę
      całej dotychczasowej polityki transportowej, czyli na to, co od roku
      1996 określamy w Polsce hasłem „Tiry na tory”. Zwolennicy tej opcji
      odnieśli zwycięstwo i choć lobby autostradowe kilka lat potem –
      także przez referendum – próbowało obalić wyniki głosowania z roku
      1994, to jednak obywatele ponownie wybrali kolej.
      W wyniku głosowania sprzed 13 lat Szwajcarzy zapisali nie gdzie
      indziej tylko w Konstytucji takie stwierdzenia:

      Artykuł 84
      (1) Konfederacja chroni regiony alpejskie przed negatywnymi skutkami
      transportu tranzytowego. Konfederacja ogranicza uciążliwości
      spowodowane przez ruch tranzytowy, tak aby nie przynosiły one
      uszczerbku ludziom, zwierzętom, roślinom, a także ich środowisku
      życia.
      (2) Transport towarowy przez Alpy szwajcarskie będzie odbywać się
      koleją. Rząd Federalny podejmie w tym celu konieczne kroki. Wyjątki
      od tej zasady możliwe są tylko wtedy, gdy jest to nieuniknione.
      Muszą one być określone w ustawie.
      (3) Przepustowość dróg tranzytowych w regionach alpejskich nie może
      być zwiększona, za wyjątkiem obwodnic, które mają zmniejszyć
      uciążliwość ruchu tranzytowego w miastach i wioskach.
      Artykuł 85
      (1) Federacja ma prawo nałożyć na ruch ciężkich pojazdów towarowych
      opłatę proporcjonalną do powodowanych kosztów, o ile koszty, jakie
      ponosi na skutek tego ruchu społeczeństwo, nie są pokryte przez inne
      świadczenia.
      (2) Wpływy z tych opłat będą przeznaczone na pokrycie strat
      powstałych w wyniku ruchu drogowego.
      (3) Kantony otrzymują część wpływów z tych opłat. Ich wielkość
      zależy od wpływu, jaki mają one na sytuację w regionach górskich i
      trudno dostępnych.

      Często w dyskusjach z przedstawicielami drogowców można usłyszeć, że
      przecież Szwajcarzy najpierw wybudowali autostrady, więc my też
      powinniśmy je zbudować, a potem może próbować unowocześniać kolej.
      To trochę tak jakbyśmy mieli koniecznie fundować sobie wszystkie
      plagi i problemy, które nas kiedyś ominęły, a dopiero później
      wykorzystywać dawno znane i o wiele tańsze recepty na ich usunięcie.
      Takie podejście nie tylko zahacza o śmieszność, ale skazuje Polskę
      niemal automatycznie na wieczną drugorzędność i cywilizacyjne
      zacofanie. Bo system transportu to jeden z najważniejszych
      wyznaczników rozwoju kraju. Autostrady zbudowano nawet na
      afrykańskich pustyniach, natomiast sprawny transport publiczny i
      kolejowy jest udziałem tylko najbardziej cywilizowanych krajów.

      Inny częsty argument to stwierdzenie, że Szwajcarzy mogą sobie
      pozwolić na takie fanaberie jak inwestycje kolejowe, ponieważ są
      bogaci. Tymczasem na przykładzie polityki transportowej widać, że
      jest dokładnie odwrotnie. Szwajcarzy są bogaci właśnie dlatego, że
      trzeźwo myślą, a niemal cały program „Tiry na tory” jest tam
      finansowany przez opłaty pobierane od kierowców ciężarówek, w tym w
      dużej mierze (około 20%) od kierowców zagranicznych, którzy w
      efekcie oprócz spalin zostawiają w tym kraju pieniądze. Te pieniądze
      z kolei pozwalają na zbudowanie infrastruktury kolejowej,
      odciążającej drogi i poprawiającej stan środowiska, w którym żyją
      gospodarze. W ten sposób stworzono samonapędzający się mechanizm
      stymulujący zmiany w dobrym kierunku – opłaty za ciężarówki są coraz
      większe, więc coraz więcej środków idzie na inwestycje kolejowe i
      coraz bardziej wzrasta ilość towarów przewożonych po torach, w
      konsekwencji koleje są coraz bardziej rentowne. W Polsce działa
      mechanizm przeciwny, wzorowany na USA. Podatki w cenie benzyny
      poprzez fundusz drogowy napędzają budowę autostrad, te z kolei
      wywołują coś, co w języku specjalistów określa się jako ruch
      wzbudzony i tak dalej, aż do totalnej betonizacji i zakorkowania
      kraju. Nie na darmo narodem, który spędza najwięcej czasu w
      samochodzie są Amerykanie. Niektóre wyliczenia pokazują, że czas
      stracony w ten sposób w USA pokrywa się z brakującymi Amerykanom
      kilkoma tygodniami urlopu rocznie w porównaniu do cywilizowanych
      krajów europejskich.

      Szwajcarzy zadbali o to, by zarówno cele jak i działanie całego
      mechanizmu zostały jasno określone w ustawach. Dlatego w części
      tymczasowej konstytucji, w artykule 196 zapisano, że „Dla
      sfinansowania najważniejszych programów kolejowych, Rząd federalny
      ma prawo:
      A. Użyć całych wpływów z opłat za pojazdy ciężarowe aż do momentu,
      kiedy wprowadzone zostaną opłaty uzależnione od mocy silnika i
      zużycia paliwa według artykułu 85 i może w tym celu je zwiększyć o
      100% lub więcej
      B. Użyć nie więcej niż dwie trzecie podatku, o którym mowa w
      artykule 85
      C. Użyć podatków na paliwa określonych w artykule 86 na pokrycie 25%
      kosztów nowych połączeń transalpejskich”.
      Jeszcze bardziej jednoznacznie działanie całego mechanizmu określa
      ustawa federalna z 19 grudnia 1997:
      „Pobieranie opłat od przewozu samochodami ciężarowymi ma na celu
      pokrycie długofalowych kosztów infrastruktury i kosztów ponoszonych
      przez społeczności lokalne w wyniku ruchu pojazdów w takim zakresie,
      w jakim takie koszty nie są wyrównywane przez inne świadczenia i
      opłaty. Wprowadzenie tej opłaty ma również na celu pomoc w poprawie
      ramowych warunków dla kolei na rynku transportowym oraz skierowanie
      większej ilości towarów na kolej”.

      Opłaty, o których mowa, wprowadzono od 1 stycznia 2001 r. dla
      wszystkich ciężarówek o wadze powyżej 3,5 tony. Początkowo wynosiły
      one ok. 36 euro za 100 kilometrów. Od 1 stycznia 2005 r. opłaty te
      wzrosły o 50%, a planuje się, że w 2008 roku 40-tonowy tir za
      przejechanie 300 km będzie płacić 225 euro. Pieniądze z tego tytułu
      przeznaczone są w 2/3 na modernizację infrastruktury kolejowej (800
      milionów franków rocznie) oraz na rozwój transportu kombinowanego
      (ok. 200 milionów franków rocznie), natomiast 1/3 zostaje użyta na
      poprawę stanu dróg lokalnych. Dla porównania, w Polsce na
      program „Tiry na tory” w 2007 roku planuje się przeznaczyć 50
      milionów złotych, tj. około 20 milionów franków szwajcarskich.

      W Szwajcarii od momentu wprowadzenia opłat ilość ciężarówek
      przejeżdżających przez Alpy zmniejszyła się o 10%, choć przedtem
      rosła z roku na rok. Wyraźnie wzrósł takż
    • www.zieloni-bialystok.w.pl Re: Felieton 08.08.07, 23:11
      Rail Baltica lepsza od obwodnicy
      www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=7254
      Dodano: niedziela, 25 lutego 2007 - 16:03
      Nad doliną Rospudy walka w obronie polskiej przyrody przed polskim
      barbarzyństwem i bezmyślnością nabiera rumieńców. (...) Parę dni
      temu oglądałem reportaż w telewizji Trwam pod dumnym tytułem: „Po
      stronie prawdy”. Dochodzenie do prawdy według tej ponoć jedynej
      polskiej i katolickiej stacji wyglądało mniej więcej tak. Najpierw
      dano 5 minut na wypowiedzenie swoich racji na filmie obrońcom
      przyrody, potem przez 55 minut trwał zmasowany atak przedstawicieli
      lokalnej administracji i lokalnej społeczności. Znany mi skądinąd
      Wojciech Baturo głosił nawet, że te zdjęcia co to je pokazują
      w „Gazecie Wyborczej” to wielka lipa, bo są robione z lotu ptaka i
      żeby je zrobić trzeba latać helikopterem, a jak się lata to dopiero
      się szkodzi przyrodzie, a tak naprawdę to takich widoków tam nie ma.

      W czasie trwania reportażu prowadzący ojciec Piotr co chwila mówił,
      że jak my tu teraz rozmawiamy, to za naszymi plecami trwa intensywny
      ruch tirów i ludzie cały czas cierpią. I rzeczywiście, co pewien
      czas kamera pokazywała, jak przechodnie polskim zwyczajem podbiegają
      na przejściu przy sławnym rondzie i slalomem wymijają ciężarówki,
      które nawet nie raczą się zatrzymać. Co ciekawe, nie wywołało to
      wśród prowadzących ten program nasuwającego się od razu pytania,
      dlaczego na tym przejściu nie ma świateł czy choćby policji. Nikt z
      poszukiwaczy prawdy spod znaku telewizji Trwam nie wpadł też na
      pomysł, żeby zastanowić się, dlaczego wśród polskich ofiar wypadków
      drogowych piesi i rowerzyści stanowią 43%, a w całej Unii
      Europejskiej średnia wynosi 23%. Dlaczego te same ciężarówki
      notorycznie i bezkarnie łamią wszelkie przepisy w Polsce, a gdy
      tylko przekroczą granicę litewską, to jadą zgodnie z przepisami i o
      30 kilometrów na godzinę wolniej. Dlaczego w niezależnych badaniach
      jesteśmy wymieniani jako kraj, gdzie skuteczność działania policji
      drogowej jest najniższa na kontynencie. Natomiast mówił o tym
      przekonująco jeden z uczestników krakowskiej manifestacji, częsty
      bywalec tamtych rejonów. Otóż po polskiej stronie granicy policji
      niemal nie uświadczysz, a jak już jest, to zamiast mandatu wystarczy
      dać około 100 złotych łapówki. Natomiast gdy minął granicę litewską
      i jadąc pustą szosą w nocy, wśród lasów przekroczył szybkość o 10
      kilometrów, to jak spod ziemi wyłonili się policjanci litewscy.
      Pytani, po co stoją przy takim małym ruchu, w nocy i na pustej
      szosie, odpowiedzieli, że po to, aby łapać i karać mandatami takich
      jak on.

      Na internetowej stronie „Tiry na tory” jej autorzy skrupulatnie
      zbierają opisy wypadków powodowanych przez tiry i protestów
      mieszkańców przeciw... No właśnie, niemal połowa z nich jest przeciw
      budowie obwodnic, które z reguły oznaczają to samo, co w Krakowie –
      po krótkim okresie ulgi ruch jest na starej drodze taki, jaki był, a
      oprócz tego kolejne osiedla pokryte są betonem, hałasem, spalinami.
      I to właśnie mieszkańcy tych dzielnic czy małych miejscowości, gdzie
      dotychczas było cicho, protestują przeciwko wyrzucaniu śmieci, czyli
      efektów złej polityki transportowej, za kolejny podmiejski płot.

      Charakterystyczny jest tu przykład moich rodzinnych Gliwic, gdzie
      problemy podobne do tych z jakimi boryka się Augustów miała
      rozwiązać autostrada A4. Oczywiście nie rozwiązała, tiry jak
      jeździły przez centrum miasta, tak jeżdżą, mieszkańcy nadal
      protestują, i jak to zwykle w Polsce wszyscy są bezradni. Natomiast
      władze miasta chcą przeciąć centrum kolejną drogą szybkiego ruchu,
      bo Unia daje na to pieniądze. To, że obok płynie przypominająca
      bardziej ściek niż rzekę Kłodnica, na której oczyszczenie Unia też
      dałaby pieniądze, nikogo nie interesuje. Nie twierdzę, że nigdzie
      nie trzeba budować obwodnic, czasem, zwłaszcza w małych
      miejscowościach, są one konieczne, ale wcale nie zawsze budowa
      obwodnicy oznacza jakąś radykalną poprawę sytuacji na dawnej trasie.

      Na budowę obwodnicy Augustowa zaplanowano jak dotąd pół miliarda
      złotych, choć inne oferty były o kilkaset milionów droższe, ale
      przecież nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli potentat, który wygrał
      przetarg będzie w czasie budowy mieć kłopoty, to państwo, czyli
      podatnicy dołożą. Na pierwszy w Polsce program „Tiry na tory” w
      skali całego kraju przeznaczono w tym roku 50 milionów złotych,
      czyli 1/10 tego, co na obwodnicę jednego miasteczka. W najnowszym
      tygodniku „Przegląd” można tymczasem przeczytać, że budowa trasy
      kolejowej Rail Baltica od Białegostoku do Kowna kosztowałaby około
      2,2 miliardów złotych, ale Unia mogłaby sfinansować do 85% całości,
      bo od lat to właśnie Rail Baltica jest zapisana jako jeden z
      unijnych priorytetów. A zatem na polskiego i litewskiego podatnika
      łącznie przypadłoby z tej sumy 15%, a więc zaledwie 330 milionów.
      Krótko mówiąc, to, co rozwiązałoby problem nie dwóch miast, ale
      całej trasy i nie zniszczyłoby przyrody, jest tańsze niż budowa
      jednej obwodnicy przez najcenniejsze przyrodniczo miejsca, nie
      mówiąc o karach, jakie raczej na pewno nałoży na polskich podatników
      Unia. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Rail Baltica mogłaby
      zostać zbudowana szybciej, nie mówiąc o innych korzyściach, jak
      choćby ta, że z Warszawy do Wilna jeździlibyśmy w 3 godziny.

      Oczywiście powie ktoś, że nie można zagwarantować, iż kierowcy tirów
      zechcą wozić ładunki platformami kolejowymi. Otóż można. Uchwalona w
      2006 r. dyrektywa Unii Europejskiej upoważnia już dzisiaj do
      nakładania na towarowy transport drogowy takich opłat, które
      pokrywają 100% kosztów zewnętrznych. Tymczasem według raportu Unii
      Europejskiej TERM 2005 (EEA Report No 3/2006 European Environment
      Agency, str. 31 i 52) Polska jest pod względem włączania kosztów
      zewnętrznych do opłat za benzynę i korzystanie z dróg przez tiry
      ostatnia w Europie (mogłyby one wzrosnąć o około 300%). Jest
      natomiast na drugim miejscu jeśli chodzi o wysokość stawek ze
      transport kolejowy. I tylko ktoś, kto wierzy, w teorię małego Jasia,
      że na tym świecie wszystko dzieje się przez przypadek, może
      twierdzić, że wpływy lobby autostradowego to spiskowa teoria
      dziejów. Poza tym jest jeszcze prawo i środki administracyjne, jest –
      a może raczej kiedyś będzie – polska policja z prawdziwego
      zdarzenia, nie biorąca łapówek, ale dająca mandaty. (...)

      Protestujących wspierają potężne media, jest za nimi Komisja
      Europejska i spora część krajowej opinii publicznej, zmiany
      klimatyczne zaczynają być widoczne nawet dla tych, którzy nie
      wychodzą z klimatyzowanych wnętrz, dlatego szkoda by było, gdyby
      cała ta spora mobilizacja i poświęcenie nie zostały zmienione w
      jakiś sukces bardziej długofalowy.
      Paradoksalnie, jestem przekonany, że gdyby rozwiązywanie problemu
      zacząć od Rail Baltica i zmiany stawek dla różnych rodzajów
      transportu w całej Polsce oraz programu doraźnych działań, takich
      jak choćby światła i kładki dla pieszych czy paru uczciwych
      policjantów w newralgicznych punktach miasta, to mieszkańcy
      Augustowa odczuliby ulgę szybciej niż w przypadku obwodnicy. W
      dodatku mieliby nadal w okolicy coś pięknego, czego nie ma już
      nigdzie indziej i czego wartość będzie rosła, a przede wszystkim
      zasłynęliby w Polsce jako ci, którzy pierwsi odważyli się być
      rozumni. A jeżeli Jarosław Kaczyński szczerze uważa, że lokalna
      społeczność ma prawo decydować w sprawach dotyczących finansów całej
      Polski, to można by zaproponować lokalne referendum nad zakazem
      tranzytu ciężarówek przez to miasto i przymus ładowania ich na
      platformy kolejowe. Albo na temat zamknięcia dla tirów przejścia w
      Budzisku. I niech to będzie referendum tylko na Podlasiu albo nawet
      w
    • www.zieloni-bialystok.w.pl Więcej informacji na stronach internetowych: 08.08.07, 23:12

      Więcej informacji na stronach internetowych:
      www.zieloni.osiedle.net.pl/via-baltica-rospuda.htm
      www.zieloni-bialystok.w.pl -Białystok, Podlasie-lokalne
      informacje; eko - działalność, problemy, rozwiązania
      www.tiry-na-tory.w.pl
      www.via-baltica.w.pl - www.darzbor.v24.pl/via-
      baltica/index.htm MAPA - DLACZEGO VIA BALTICA PRZEZ BIAŁYSTOK TO
      NONSENS, PROJEKT OBWODNICY AUGUSTOWA I SUWAŁK OMIJAJĄCY DOLINE
      ROSPUDY I TERENY PRZYRODNICZE, INFORMACJE:
      www.darzbor.v24.pl/vb/index.php
      wszystko nt. wariantu omijającego obszar chroniony – szybciej i
      taniej:
      www.siskom.waw.pl/rospuda/Wariant_alt/
      www.viabalticainfo.org
      Raporty „Zielonego Mazowsza” na temat Rospudy www.zm.org.pl/?
      t=rospuda
      GAZETA WYBORCZA RAPORTY O ROSPUDZIE:
      www.gazetawyborcza.pl/8,75402,3900615.html
      Andrzej Strumiłło artysta malarz, mieszka w Maćkowej Rudzie nad
      Czarną Hańczą
      Podpisałem apel „Gazety”. Nie godzę się z zarozumialstwem
      technologicznymi administracyjną butą, przez które uczepiono się
      projektu budowy, nie licząc się z konfliktem, jaki z tego wyniknie.
      Wiem, jak bardzo potrzebna jest trasa Via Baltica. Jednak można było
      poprowadzić ją inaczej. Stracono czas, a teraz manipuluje się
      ludzkim zniecierpliwieniem i dramatem, by poprzeć szybką realizację
      projektu. Ja nie wierzę jednak, że decyzja o przeprowadzeniu
      alternatywnej drogi opóźni jej budowę. Przekonuje mnie pomysł
      obejścia doliny, tym bardziej że jest to tańsza wersja i ma szansę
      uzyskać finansowe wsparcie z Europy. Rozumiem gorycz mieszkańców
      Augustowa, ale zostali zmanipulowani – przez błąd techniczny albo
      czyjeś interesy. Tu jednak nie chodzi o jakąś roślinkę czy ptaszka z
      oryginalnym ogonkiem. Chodzi o ekosystem i przestrzeń, która raz
      zniszczona już nigdy się nie odbuduje.

      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

      wiadomoscicsk.blog.onet.pl/2,ID180491658,index.html
      GDDKiA manipulowała z wyborem wariantów do analizy inwestycji
      transportowej, po to by przepchnąć swój wariant. Zapewne decyzja
      była już podjęta gdy pisano papiery, i opracowanie miało tylko
      wykazać słuszność z góry założonego przebiegu. Pod to dobrano
      warianty- jeden prosty na skróty, inne półkoliście wokół niego.
      Pobieżność jakich mało, a wynagrodzenie ktoś za taką analizę pobrał.
      rządowe warianty
      Niestety, analiza była nie niezależna, ale rządowa (niezależna
      analiza jest jeszcze na etapie opracowywania przez Scott Wilson).
      Pominięto dwa najtańsze warianty. Najkrótszy, który w całości omija
      dolinę Rospudy, oraz najtańszy wariant wschodni, pokrywający się z
      istniejącą drogą i tylko w Augustowie przechodzący estakadą przy
      torach nad istniejącą drogą.
      pozarządowe warianty- najkrótszy różowy i najtańszy jasnogranatowy
      Nawet gdyby pod uwagę nie brano kryteriów ekologicznych, to obecnie
      realizowany wariant za astronomiczne 25 mln PLN za 1 km (najdroższa
      droga w Polsce!) nie miałby najmniejszych szans. Ale przecież Unia
      Europejska narzuca prawem analizy wielokryteriowe.

      To, co zrobiła GDDKiA to jedno wielkie oszustwo. Ci ludzie kłamią
      opinię publiczną twierdząc iż postępowano zgodnie z prawem, i robią
      to w żywe oczy, ze świadomością tego że nie mają racji i że złamali
      prawo.
      najtańszy wariant wschodniej obwodnicy Augustowa
      Opr. Adam Fularz/ TransportInfo 2007-02-16

      Lista zwolenników obwodnicy do zapłaty kar UE zbieramy informacje o
      wszystkich enuzjastach obwodnicy wbrew prawu UE niech tylko oni
      płaca kary UE pokazywali się w TV, Radiu POronnym nosili
      pomarańczowe wstążeczki pomarańczowy to kolor ostrzegawczy w
      sygnalizacji świetlnej oznacza że zaraz włączy się czerwone światło
      wstrzymujące ruch JAK POPIERAJA NIECH PŁACA KARY UNII EUROPEJSKIEJ
      ANTYEKOLODZY DO CZARNOBYLA,NA BIALORUS,SKORO ŁAMIENIECIE UNIJNE
      PRAWO. Dopóki Polska nie wybuduje obwodnic we wszystkich miastach
      (nierealne) to albo wdrażamy Tiry na Tory, albo niech Tiry omijają
      Polskę) Przecież nawet Warszawa jako jedyna Europejska stolica nie
      ma obwodnicy, a Minister "Środowiska" przesuwa już zaprojektowaną bo
      przeszkadza mu pod domem – identycznie jak burmistrz Augustowa po
      prostu trzeba projektować poza obszarem Natura 2000 i zgodnie z
      prawem a nie by firmy drogowe nakradły jak najwięcej z państwowej
      kasy to propozycja ogólnopolskiego referendum w sprawie Tiry na Tory
      www.tiry-na-tory.w.pl

      TREŚĆ ZASTRZEŻEN UNII EUROPEJSKIEJ Z 12.12.2006r.-OBWODNICE
      WASILKOWA,AUGUSTOWA SA SPRZECZNE Z PRAWEM,DLATEGO NIE FINANSUJE ICH
      UNIA EUROPEJSKA I NAKAŻE ICH ROZBIÓRKĘ,A PRZEZ TĘ ZAŚCIANKOWĄ
      GŁUPOTĘ CAŁA POLSKA STRACI WSZYSTKIE DOTACJE UE
      www.zm.org.pl/?a=bruksela-06c
      • Gość: Konserwa Ależ Zielony nafajdał! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 12:51
        Proponuję akcję:
        WAGONY NA TIRY
        Będzie taniej, szybciej, ciszej, a więc i ekologiczniej.
        • www.zieloni-bialystok.w.pl Re: Ależ Zielony nafajdał! 09.08.07, 23:20
          a trase tych tirów puscimy ci przez dom pomiedzy kuchnia a pokojem:)
      • Gość: r... "każda kasa jest dobra"-motto zielonego IP: 80.54.13.* 09.08.07, 18:16
        całość jest na
        portalwiedzy.onet.pl/1,15,8,26343399,72951780,2826517,0,forum.html ,
        zielony chwali się tam, że oszukuje płacących mu, tekst zielonego jest
        odpowiedzią na pytanie o kasę od browaru, jak do tej pory nie wyjaśnił tej kwestii

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka