remont wbrew wspolnocie

21.09.09, 09:19
Witam,

Mam pytanie do doswiadczonych w tej materii. :) Chce zrobic remont w swoim
mieszkaniu polegajacy na czesciowym wyburzeniu sciany nosnej. Mam odpowiednie
papiery (architekt, konstruktor z uprawnieniami, projekt, opis techniczny).
Własciwy urzad (wydzial architektury) zostal poinformowany i wyraza zgode na
taka przebudowe. Niestety, problemy zaczynaja sie ze wspolnota. Zarzad
powiedzial, ze taka decyzja musi byc podjeta na drodze uchwaly wspolnoty -
wyrazenie zgody na przebudowe. Niestety, wiekszosc ludzi (leciwych zreszta
juz) mowi liberum veto, czyli nie bo nie. Mimo przeprowadzenia calego procesu
zgodnie ze sztuka (konstruktor, wydzial architektury) argumenty sa
niewystarczajace, aby przekonac ludzi, ze nic im nie grozi ;) Pytanie, co
mozna z tym zrobic? Co grozi za niezastosowanie sie do uchwaly wspolnoty?
(czyli mimo wszystko, remont zrobie, zgodnie z projektem i pozwoleniami).
Macie moze jakies rady?
    • kleryk29bis Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 09:31
      grizwold napisał:



      > Niestety, problemy zaczynaja sie ze wspolnota. Zarzad
      > powiedzial, ze taka decyzja musi byc podjeta na drodze uchwaly wspolnoty -
      > wyrazenie zgody na przebudowe.

      Niestety to jest prawda. Zacząć trzeba było od uzyskania zgody właścicieli lokali. Pozostaje ci jeszcze droga sadowa by zrealizować swój pomysł.

      > Mimo przeprowadzenia calego procesu
      > zgodnie ze sztuką
      (konstruktor, wydzial architektury)

      chyba przesadzasz , olałeś współwłaścicieli lokali, nie uzyskałeś ich zgody, a to jest podstawa!!!!!!!


      Co grozi za niezastosowanie sie do uchwaly wspolnoty?
      > (czyli mimo wszystko, remont zrobie, zgodnie z projektem i pozwoleniami).


      Rozpoczniesz wojnę we wspólnocie, a wynik nie jest łatwy do określenia, będziesz miał na karku PINB z doniesienia wspólnoty (Zarządu)

      • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:13
        kleryk29bis napisał:
        > Niestety to jest prawda. Zacząć trzeba było od uzyskania zgody właścicieli loka
        > li. Pozostaje ci jeszcze droga sadowa by zrealizować swój pomysł.

        Wiesz, uznalem, ze jak bede mial wiecej papierkow z "pieczatkami" to latwiej uda
        mi sie przekonac sasiadow, ze ich w zasadzie ten remont nie dotyczy, ergo nie ma
        powodu, aby blokowali moja inicjatywe. Najgorsze jest to, ze ludzie mowia "nie,
        bo nie" == brak jakichkolwiek merytorycznych argumentow. Zalamka... ;/

        > > Mimo przeprowadzenia calego procesu
        > > zgodnie ze sztuką
        (konstruktor, wydzial architektury)
        >
        > chyba przesadzasz , olałeś współwłaścicieli lokali, nie uzyskałeś ich zgody, [b
        > ]a to jest podstawa!!!!!!![/b]

        Spokojnie, jeszcze nikogo nie olalem, bo remontu nie zaczalem. :)
        Inna sprawa, dla mnie to zaczyna wygladac na kuriozum.... Wszystkie instancje,
        urzedy, specjalisci sie zgadzaja, a kilka osob nie majacych zielonego pojecia o
        temacie mowi nie BO nie. Wiec generalnie czlowiek z klatki obok bedzie mi mowil,
        co moge a czego nie moge zrobic w swoim wlasnym mieszkaniu. Ekstra.
        • kleryk29bis Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 05:59
          grizwold napisał:

          > Wiesz, uznalem, ze jak bede mial wiecej papierkow

          to jest tak typowe dla rasy polaków...że każdy z nas ustala własne zasady (w tym przypadku - Uznał zamiast się poradzić fachowców, zawierzył plotkom, zasadzie jedna Pani drugiej pani, Jak On może to i ja) że nie dziwię się ze masz teraz problem. Sam naważyłeś piwa , bo olałeś współwłaścicieli, oni dowiedzieli się na końcu.
          Nie dziwi ciebie to. A odwróć sytuacje ...jak by była twoja reakcja dowiadując się o wszystkim na końcu?

          Podskakiwałbyś z radości?

          > Spokojnie, jeszcze nikogo nie olalem, bo remontu nie zaczalem. :)

          mylne rozumowanie , olałeś i to na wstępie .
          Każdy remont składa się z dwóch etapów. Przygotowawczego gdzie zbiera się niezbędne "papierki i pieczątki" i realizacyjnego gdzie wali się "młotkiem i przecinakiem".

          > Inna sprawa, dla mnie to zaczyna wygladac na kuriozum.... Wszystkie instancje,
          > urzedy, specjalisci sie zgadzaja, a kilka osob nie majacych zielonego pojecia o
          > temacie mowi nie BO nie.

          Czy wszystkie instancje? A wspólnota to nie instancja i ta najważniejsza, bo od niej powinieneś zacząć?

          Jaki interes mają w tym urzędasy - wyciągnąć od ciebie kasę, bo z tego żyją . Za każda "pieczątkę" się płaci. Oni sprawdzają dokumenty im dostarczone.
          Dziwi mnie, że nie upomnieli się o uchwałę wspólnoty w sprawie zgody na dysponowanie przez ciebie nieruchomością na cele budowlane.- ten to ingerencja w części wspólne.



          • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 12:31
            > Czy wszystkie instancje? A wspólnota to nie instancja i ta najważniejsza, bo od
            > niej powinieneś zacząć?

            Spokojnie.

            Pomysl, skad inwestor moze wiedziec czy wymagane bedzie pozwolenie budowlane a wiec zgoda wspolwlascicieli bez projektu przebudowy?

            Gdyby przebudowa nie naruszala konstrukcji budynku bylaby zwyklym remontem i nie bylaby wymagana zgoda wspolwlascicieli.

            Tak wiec logiczne jest wykonanie projektu w pierwszej kolejnosci.
      • mikolaj66 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:18
        Ha, ha, ha,
        Co za bzdury opowiadasz kleryk 29bis.
        Jeżeli w MOIM lokalu robię remont, czy przebudowę zgodnie ze sztuką
        budowlaną, czyli mam wszystkie pozwolenia, projekty lub ekspertyzy
        to Wspólnocie nic do tego i żadnych uchwał nie musisz mieć.
        Możesz uprzejmie poinformować i przeprosić sąsiadów, że będzie
        głosniej, bo masz remont.
      • mikolaj66 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:26
        > Rozpoczniesz wojnę we wspólnocie, a wynik nie jest łatwy do
        określenia, będzies
        > z miał na karku PINB z doniesienia wspólnoty (Zarządu)

        Ale bzdura,
        Dla mnie mógłby być nawet Krajowy inspektor, jeżeli wykonuję remont
        zgodnie z projektem. Miałbym wtedy dodatkowe potwierdzenie, że robię
        zgodnie ze sztuką.,
        • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:30
          A czy sciana nosna/konstrukcyjna nie jest czescia wspolna? (mimo, ze
          przeprowadzam remont/przebudowe w ramach swojego lokalu?)
          • mikolaj66 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:44
            grizwold napisał:

            > A czy sciana nosna/konstrukcyjna nie jest czescia wspolna? (mimo,
            ze
            > przeprowadzam remont/przebudowe w ramach swojego lokalu?)

            Idąc Twoim tokiem myślenia zapytam:
            czy prowadząc remont/przebudowę w postaci malowania, przyklejania
            płytek itp... też pytałeś o zgodę Wspólnotę??

            • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:54
              Nie, poniewaz to nie narusza czesci wspolnej. Jedynie 'dekoruje' ją ;)
              • masaccio_silesia Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 10:59
                ściana nośna jest częścią wspólną budynku przy wystąpieniu o pozwolenie na
                budowę (wymagane w tym wypadku vide prawo budowlane) musisz przedstawić
                "Oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele
                budowlane", którego załącznikiem będzie uchwała WM zawierająca zgodę na takie prace.
                W poprawnie działającym urzędzie nie dostaniesz pozwolenia na budowę.
                Wykonanie prac bez pozwolenia na to są stosowne art i paragrafy...
                • mikolaj66 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 11:26
                  Mam odpowiednie
                  papiery (architekt, konstruktor z uprawnieniami, projekt, opis
                  techniczny).
                  Własciwy urzad (wydzial architektury) zostal poinformowany i
                  wyraza zgode na taka przebudowe
                  .


                  Więcej nie zabieram głosu szkoda czasu.
                  Do niektórych prośba - czytajcie ze zrozumieniem.
                • netkater Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 11:59
                  Brawo!
                  To jest konkretna ekspercka odpowiedź jaką udzielił (a)
                  masaccio_silesia.

                  A Ty mikołaj66 nie wprowadzaj w błąd czytających i nie rób za
                  eksperta jak nie masz do tego uprawnień. Natomiast podyskutować
                  zawsze możesz oczywiście ale zaznacz że to tobie tylko się tak
                  wydaje.
            • goscdw Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 15:54
              mikolaj66 napisał:

              > grizwold napisał:
              >
              > > A czy sciana nosna/konstrukcyjna nie jest czescia wspolna? (mimo,
              > ze
              > > przeprowadzam remont/przebudowe w ramach swojego lokalu?)
              >
              > Idąc Twoim tokiem myślenia zapytam:
              > czy prowadząc remont/przebudowę w postaci malowania, przyklejania
              > płytek itp... też pytałeś o zgodę Wspólnotę??
              >




              widzisz buraczku mikolaj66 od krytykowania.
              Nie do śmiechu ci będzie, jak ty zaczniesz dobierać się do ścian konstrukcyjnych które stanowią część nieruchomości wspólnej.

              Naucz się rozróżniać, ingerencję poprzez wykuwanie ściany (np. otworu ) od remontu bieżącego, konserwacji czym jest malowanie, przyklejanie płytek itp..


              No cóż łatwiej coś (kogoś) wyśmiać, niż pozyskać wiedzę w danym temacie , ale buraków nie brakuje :>


        • majkowa Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 13:57
          mikolaj66 napisał:
          > Ale bzdura,
          > Dla mnie mógłby być nawet Krajowy inspektor, jeżeli wykonuję remont zgodnie z projektem. Miałbym wtedy dodatkowe potwierdzenie, że robię zgodnie ze sztuką.,


          Wykonasz remont zgodnie ze sztuką, ale w nie swojej własności, bez zgody właściciela.

          Nazywa się to samowola budowlana.
    • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 11:55
      grizwold napisał:

      > Własciwy urzad (wydzial architektury) zostal poinformowany i wyraza zgode na
      > taka przebudowe.

      Czy ta "zgoda" polegala na niezgloszeniu sprzeciwu na zgloszenie remontu czy tez otrzymal Pan pozwolenie budowlane na ingerencje w elementy konstrukcyjne budynku?
    • majkowa Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 13:48
      grizwold napisał:

      > Witam,...
      >
      > Własciwy urzad (wydzial architektury) zostal poinformowany i wyraza zgode na > taka przebudowe."

      NIE KŁAM, że masz zgodę właściwych organów, bo jednym z podstawowych załączników do wniosku o pozwolenie na budowę lub zgłoszenia wykonywania robót jest oświadczenie o dysponowaniu nieruchomościa na cele budowlane, czyli zgoda wspólnoty.(art. 33 ust. 2 Prawa Budowlanego).


      PRAWO BUDOWLANE
      Art. 28.
      1. Roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, z zastrzeżeniem art. 29–31.
      2. Stronami w postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę są: inwestor oraz właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu.

      Art. 32.
      4. Pozwolenie na budowę może być wydane wyłącznie temu, kto:
      ... 2) złożył oświadczenie, pod rygorem odpowiedzialności karnej, o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane.

      4a. Nie wydaje się pozwolenia na budowę w przypadku rozpoczęcia robót budowlanych z naruszeniem przepisu art. 28 ust. 1.

      • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 14:42
        majkowa napisała:
        > > Własciwy urzad (wydzial architektury) zostal poinformowany i wyraza zgode
        > na > taka przebudowe."
        >
        > NIE KŁAM (...)

        Majkowa, dziekuje Ci za wklad w dyskusje, ale takie osobiste wycieczki to brak
        elementarnej kultury. Dla Twojej informacji: bylem w urzedzie, odpowiedni
        inspektor obejrzal plany, zapoznal sie z sytuacja, i nie widzi absolutnie
        zadnych przeszkod w przeprowadzeniu przebudowy. Oczywiscie, ze do wystawienia
        odpowiedniego papierka wymagana jest zgoda wspolnoty. Chodzilo mi zatem o
        sytuacje, w ktorej osoby kompetentne (konstruktor, architekt, urzad) mowia TAK,
        a wspolnota mowi NIE (bo nie) i co z ta sytuacja mozna zrobic.
        • netkater Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 15:06
          Należy zażądać (pisemnie) od zarządu wspólnoty przeprowadzenia w tej
          sprawie głosowania (podjęcie uchwały właścicieli)
          Od strony prawnej tak to wygląda:
          UoWL:
          Art. 22.
          2. Do podjęcia przez zarząd czynności przekraczającej zakres
          zwykłego zarządu potrzebna jest uchwała właścicieli lokali
          wyrażająca zgodę na dokonanie tej czynności oraz udzielająca
          zarządowi pełnomocnictwa do zawierania umów stanowiących czynności
          przekraczające zakres zwykłego zarządu w formie prawem przewidzianej.
          3. Czynnościami przekraczającymi zakres zwykłego zarządu są w
          szczególności:
          5) udzielenie zgody na nadbudowę lub przebudowę nieruchomości
          wspólnej,

          - (konstrukcja nośna budynku jest oczywiście nieruchomnością wspólną)

          - jezeli uchwała będzie niepomyślna to pozostaje droga:

          Art. 25. 1. Właściciel lokalu może zaskarżyć uchwałę do sądu z
          powodu jej niezgodności z przepisami prawa lub z umową właścicieli
          lokali albo jeśli narusza ona zasady prawidłowego zarządzania
          nieruchomością wspólną lub w inny sposób narusza jego interesy.
          1a. Powództwo, o którym mowa w ust. 1, może być wytoczone przeciwko
          wspólnocie mieszkaniowej w terminie 6 tygodni od dnia podjęcia
          uchwały na zebraniu ogółu właścicieli albo od dnia powiadomienia
          wytaczającego powództwo o treści uchwały podjętej w trybie
          indywidualnego zbierania głosów.

          ====================================================
          Gdyby zarząd nie chciał przeprowadzić głosowania (zdarzają sie takie
          głąby) to pozostaje:
          Art. 26. (3) 1. Jeżeli zarząd nie został powołany lub pomimo
          powołania nie wypełnia swoich obowiązków albo narusza zasady
          prawidłowej gospodarki, każdy właściciel może żądać ustanowienia
          zarządcy przymusowego przez sąd, który określi zakres jego uprawnień
          oraz należne mu wynagrodzenie. Sąd odwoła zarządcę, gdy ustaną
          przyczyny jego powołania.

          Groźba zarządu przymusowego powinna zadziałać chyba że w zarządzie i
          wspólnocie sami kamikadze są.
        • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 15:37
          grizwold napisał:

          > bylem w urzedzie, odpowiedni
          > inspektor obejrzal plany, zapoznal sie z sytuacja, i nie widzi
          absolutnie
          > zadnych przeszkod w przeprowadzeniu przebudowy. Oczywiscie, ze
          do wystawienia
          > odpowiedniego papierka wymagana jest zgoda wspolnoty. Chodzilo
          mi zatem o
          > sytuacje, w ktorej osoby kompetentne (konstruktor, architekt,
          urzad) mowia TAK,
          > a wspolnota mowi NIE (bo nie) i co z ta sytuacja mozna zrobic.

          Czyli nie masz oficjalnej zgody urzedu w formie pozwolenia
          budowlanego. To co opisujesz to niezobowiazujaca pogawedka z
          urzednikiem.

          Bez zgody wlasciciela/wspolwlasciciela urzad ci pozwolenia
          budowlanego nie wyda.

          Wlasciciel ma prawo miec watpliwosci do przedstwionych przez
          ciebie wyliczen i ekspertyz i na podstwie tych watpliwosci ma
          prawo sie nie zgodzic.

          Pozostaje ci wizyta w sadzie.
          • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 22:19
            wiseman1 napisał:
            > Czyli nie masz oficjalnej zgody urzedu w formie pozwolenia
            > budowlanego. To co opisujesz to niezobowiazujaca pogawedka z
            > urzednikiem.

            Na tym etapie - tak. Ale daje pewne pojecie o rozmiarach przedsiewziecia.

            > Bez zgody wlasciciela/wspolwlasciciela urzad ci pozwolenia
            > budowlanego nie wyda.

            Tak.

            > Wlasciciel ma prawo miec watpliwosci do przedstwionych przez
            > ciebie wyliczen i ekspertyz i na podstwie tych watpliwosci ma
            > prawo sie nie zgodzic.

            I tego wlasnie nie rozumiem. Sadzisz, ze wszyscy wlasciciele sa ekspertami z
            zakresu budownictwa/konstrukcji? Watpie. Czemu zatem oceniaja projekt
            przygotowany przez osobe kompetentna?

            Dochodzi zatem do pewnego absurdu. Wlasciele nie wyrazaja zgody mimo, ze nie
            maja odpowiednich kwalifikacji, aby ocenic, czy dany projekt jest poprawny czy nie.

            Odpowiadajac z niechecia na post forumowiczki nizej przedstawilem sytuacje
            odwrotna. Sasiad z dolu chce zrobic sobie remont. Zatrudnia fachowca, ktory
            przygotowuje mu profesjonalny projekt przebudowy. Sasiad przychodzi do mnie z
            prosba o podpisanie sie pod uchwala udzielajaca mu pozowolenia na ten remont.
            Moje wyksztalcenie i zawod nie daja mi moralnego wrecz prawa aby ocenic
            sensownosc przedstawionego projektu. Moge oczywiscie przedstawic swoje
            watpliwosci (jezeli takowe sie pojawia), ale nie oznacza to zablokowania tej
            inicjawyty. Bo jakim prawem? Nie mam wrecz moralnego prawa, aby kwestionowac
            prace specjalisty konstruktora. Jezeli bym to zrobil, wykazalbym sie typowym
            pieniactwem. Po co?

            I to jest wlasnie kwintesencja tego watku! Jak radzic sobie z niemerytorycznymi
            dyskusjami pt. "nie zgadzam sie, bo nie".

            > Pozostaje ci wizyta w sadzie.

            To juz ostatecznosc. Bedzie sie to ciagnelo jak flaki z olejem przez kolejne
            miesiace.
            • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 00:50
              grizwold napisał:

              > I tego wlasnie nie rozumiem. Sadzisz, ze wszyscy wlasciciele sa ekspertami z
              > zakresu budownictwa/konstrukcji? Watpie. Czemu zatem oceniaja projekt
              > przygotowany przez osobe kompetentna?

              Pozostali wlasciciele nie musza wierzyc ze ta osoba jest kompetentna.
              Maja do tego prawo poniewaz gdyby wszyscy projektanci byli kompetentni to nie bylo by sytuacji,opisywanych w mediach, walacych sie domow, mostow i innych konstrukcji budowanych przez "kompetentne" osoby.


              > Dochodzi zatem do pewnego absurdu. Wlasciele nie wyrazaja zgody mimo, ze nie
              > maja odpowiednich kwalifikacji, aby ocenic, czy dany projekt jest poprawny czy
              > nie.

              Nie musza wierzyc, tak jak Ty, ze osoba ktora Ci ten projekt wykonala jest kompetentna.

              > Odpowiadajac z niechecia na post forumowiczki nizej przedstawilem sytuacje
              > odwrotna. Sasiad z dolu chce zrobic sobie remont. Zatrudnia fachowca,...

              Remont ktory nie narusza elementow konstrukcyjnych budynku nie wymaga pozwolenia budowlanego (wystarczy zgloszenie) i sasiedzi nie maja nic do tego co w swoim mieszkaniu robisz.

              Jesli mieszka Ci sie niewygodnie w swoim mieszkaniu bez zmieniania elementow konstrukcyjnych budynku to moze jest pora sprzedac to mieszkanie i przeprowadzic sie do takiego w ktorym konstrukcja budynku Ci nie przeszkadza.
              • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 07:45
                wiseman1 napisał:
                > Pozostali wlasciciele nie musza wierzyc ze ta osoba jest kompetentna.
                > Maja do tego prawo poniewaz gdyby wszyscy projektanci byli kompetentni to nie b
                > ylo by sytuacji,opisywanych w mediach, walacych sie domow, mostow i innych kons
                > trukcji budowanych przez "kompetentne" osoby.

                Zgoda. Ale czy to oznacza, ze nalezy kazdy projekt z gory odrzucic, bo a nuz...?
                Nie sadze. Jezeli ktos ma watpliwosci, to naturalnym jest, ze osoba
                zainteresowana (w tym przypadku ja)
                bedzie probowala rozwiac wszelkie watpliwosci. Zatem, jezeli ktos nie jest
                przekonany, niech uzyje takich argumentow.
                Niech da szanse przedstawic np. dorobek danego konstruktora. Mozliwosci jest wiele.
                A blokowanie jakichkolwiek ruchow w mysl zasady "nie bo nie" jest po prostu...
                chamskie.

                > Nie musza wierzyc, tak jak Ty, ze osoba ktora Ci ten projekt wykonala jest komp
                > etentna.

                jw.

                > Remont ktory nie narusza elementow konstrukcyjnych budynku nie wymaga pozwoleni
                > a budowlanego (wystarczy zgloszenie) i sasiedzi nie maja nic do tego co w swoim
                > mieszkaniu robisz.

                Ok, chodzilo mi o taki remont/przebudowe, ktora wymaga ode mnie zgody. Czyli
                analogiczna sytuacja do mojej teraz.

                > Jesli mieszka Ci sie niewygodnie w swoim mieszkaniu bez zmieniania elementow ko
                > nstrukcyjnych budynku to moze jest pora sprzedac to mieszkanie i przeprowadzic
                > sie do takiego w ktorym konstrukcja budynku Ci nie przeszkadza.

                Bledne rozumowanie. Idac dalej, jezeli w budynku mieszkaja dzieci albo starsze
                osoby, nienalezy halasowac (czyli kuc scian np.), bo przeciez ludzie maja prawo
                do odpoczynku. Dzieci i osoby starsze zwlaszcza. Czy to oznacza, ze mam
                "cieszyc" oko glazura rodem z PRL?
                Swoja droga, jaka masz pewnosc, ze za kilka lat nie zmieni Ci sie koncepcja na
                mieszkanie, i bedziesz chcial wprowadzic jakas modyfikacje?

                Dorzucajac odpowiedz na post kogos z gory, kto zarzucil mi (tez nie wiem, czemu)
                "olanie" wspolnoty i informowanie jej na samym koncu... aby w ogole rozpoczynac
                zamieszanie ze wspolnota musze miec cokolwiek. Przeciez nie pojde do ludzi i nie
                powiem "chce zrobic remont, ale jeszcze nie wiem jaki. Zgodzi sie Pan/Pani?".
                Wiec szanowni forumowicze, troche spokojniej w tej dyskusji. :) Nie rozumiem
                ataku, ktore kilka osob tutaj uskutecznia. Wspolnota wg. mojego uznania
                dowiaduje sie w odpowiednim momencie. Po uzyskaniu planow od konstruktora i
                zasiegnieciu jezyka w wydz. arch. moge isc do ludzi i pokazac im: chce zrobic to
                i to, tutaj sa dokumenty, jezeli ma Pan/Pani ochote sie zapoznac. Nie rozumiem,
                gdzie tu jest blad myslowy.
                • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 12:25
                  > A blokowanie jakichkolwiek ruchow w mysl zasady "nie bo nie" jest po
                  prostu...
                  > chamskie.

                  Nie masz racji. Niezgodzenie sie na taka przebudowe jest zwyczajnie
                  niechecia do podejmowania ryzyka z ktorego nie ma sie zadnej korzysci.

                  > Bledne rozumowanie. Idac dalej, jezeli w budynku mieszkaja dzieci
                  albo starsze
                  > osoby, nienalezy halasowac (czyli kuc scian np.), bo przeciez ludzie
                  maja prawo
                  > do odpoczynku.

                  Nie masz racji. Prawo do ciszy sasiedzi maja jedynie w okreslonych
                  godzinach.

                  > Swoja droga, jaka masz pewnosc, ze za kilka lat nie zmieni Ci sie
                  koncepcja na
                  > mieszkanie, i bedziesz chcial wprowadzic jakas modyfikacje?

                  Jesli nie beda wymagaly pozwolenia budowlanego to gdzie widzisz
                  problem?

                  > Nie rozumiem, gdzie tu jest blad myslowy.

                  Ja nie widze w Twoim postepowaniu bledu.
                  Moze ci atakujacy nie do konca zrozumieja cala sytuacje.

                  Wspolczuje Ci tej sytuacji ale taka jest specyfika mieszkania w domu
                  wielorodzinnym. Trzeba sie liczyc nawet z "widzimisie" pozostalych
                  wlascicieli.
                  • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 12:55
                    wiseman1 napisał:
                    > Nie masz racji. Niezgodzenie sie na taka przebudowe jest zwyczajnie
                    > niechecia do podejmowania ryzyka z ktorego nie ma sie zadnej korzysci.

                    A czy zawsze ktos musi miec korzysc? Nie mozna po prostu ulatwic zycia drugiemu
                    czlowiekowi? A ryzyko? Zadne. Przy takiej zmianie, jaka planuje jedyna
                    konsekwencja jest halas przez kilka dni, jak bede kul sciane.

                    > Nie masz racji. Prawo do ciszy sasiedzi maja jedynie w okreslonych
                    > godzinach.

                    Wolne zarty. Nie w mojej wspolnocie, gdzie "niepisane prawo" mowi, ze prawo do
                    ciszy ludzie maja zagwarantowane 24h na dobe. Chcesz wymienic glazure w
                    lazience? Licz sie ze skargami, protestami, ciaglym nachodzeniem sasiadow (mimo,
                    ze robisz wszystko przepisowo, w odpowiednich godzinach).

                    > > Swoja droga, jaka masz pewnosc, ze za kilka lat nie zmieni Ci sie
                    > koncepcja na
                    > > mieszkanie, i bedziesz chcial wprowadzic jakas modyfikacje?
                    > Jesli nie beda wymagaly pozwolenia budowlanego to gdzie widzisz
                    > problem?

                    Jezeli nie beda wymagaly - nie ma problemu. A jezeli beda?

                    > Wspolczuje Ci tej sytuacji ale taka jest specyfika mieszkania w domu
                    > wielorodzinnym. Trzeba sie liczyc nawet z "widzimisie" pozostalych
                    > wlascicieli.

                    Oczywiscie. Tylko powtarzam: kiedys sytuacja moze sie odwrocic, i od mojego
                    widzimisie bedzie zalezalo, czy ktos zrobi sobie cos w domu wykraczajacego poza
                    standardowy remont. Ale o tym sasiedzi juz nie pomysla.
                    • wiseman1 Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 13:21
                      > Wolne zarty. Nie w mojej wspolnocie, gdzie "niepisane prawo" mowi...
                      A co Cie zmusza do przejmowania sie niepisanym prawem?

                      > Jezeli nie beda wymagaly - nie ma problemu. A jezeli beda?
                      Napisze jeszcze raz.
                      Jesli konstrukcja budynku przeszkadza Ci w spokojnym w nim mieszkaniu,
                      zmien miejsce zamieszkania.

                      > Oczywiscie. Tylko powtarzam: kiedys sytuacja moze sie odwrocic, i od
                      mojego
                      > widzimisie bedzie zalezalo,...
                      Tego typu decyzje podejmowane sa wiekszoscia glosow, wiec jesli Twoje
                      "widzimisie" bedzie mialo wiekszosc to masz prawo je miec.
    • majkowa Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 18:09
      grizwold napisał:

      "Majkowa, dziekuje Ci za wklad w dyskusje, ale takie osobiste wycieczki to brak elementarnej kultury"

      Niewiarygodne, kłamca obraża się na to, że ktoś mu powiedział prawdę.

      Dyskutanci wskazują, że wykonując roboty budowlane bez pozwolenia na budowę grizwold ma zamiar złamać prawo i dopytuje jak tu ominąć przepisy i przechytrzyć właściciela, który ma pełne prawo do odmowy wydania zgody na naruszenie ścian nośnych.

      Właściciele nie muszą uzasadniać dlaczego się nie godzą. Ten prosty fakt nie dociera do grizwolda.
      Natomiast grizwold musi tak uzasadnić potrzebę naruszenia ścian nośnych aby przekonać właścicieli, że odniosą z tego powodu korzyść.

      Grizwold napisał:
      "Mam odpowiednie papiery (architekt, konstruktor z uprawnieniami, projekt, opis techniczny)."

      Za chwilę okaże się, że papiery to mają być, a na razie konstruktor powiedział ustnie, że na pewno można.

      Nie wierzę też, że grizwold zrobił projekt budowlany przed upewnieniem się, że zostanie on zrealizowany, więc pewnie projektu technicznego tez nie ma.

      I taka prawdopodobnie jest cała prawda grizwolda.
      • grizwold Re: remont wbrew wspolnocie 21.09.09, 22:08
        Szanowna forumowiczko,

        Tym postem dajesz swiadectwo nie tylko typowo polskiego pieniactwa, ale rowniez
        braku umiejetnosci czytania ze zrozumieniem (o kulturze osobistej juz
        wspomnialem). Takze ta riposta koncze z Szanowna dyskusje.

        Nie zamierzam lamac prawa, ani omijac przepisy. Probuje zastanowic sie, jak
        rozwiazac problem pt. "nie bo nie". Konstruktor z uprawnieniami przygotowal
        odpowiedni projekt oraz opis techniczny przebudowy nie naruszajacy w zaden
        sposob interesow innych wlascicieli mieszkan. Inspektor z wydzialu arch.
        zapoznal sie z dokumentacja oraz z cala sytuacja, i stwierdzil, ze urzad
        problemow nie bedzie robil, poniewaz projekt jest rzetelny i sensowny, a
        planowana zmiana - niewielka. Oczywiscie, to bylo tylko ustne zapewnienie
        (wynika to z przepisow).

        Mam nadzieje, ze tym razem jasno i wyrazie przedstawilem problem. Problem typowo
        polski czyli pies ogrodnika. Gdyby do mnie przyszedl sasiad z dolu z projektem
        zmian, zatwierdzonym przez odpowiedniego specjaliste, jakims totalnym absurdem
        byloby zwalczanie tej inicjatywy w imie zasady "nie bo nie". Tyle tylko, ze to
        ja jestem teraz osoba z inicjatywa, a mieszkancy robia problemy. I to nie chodzi
        o jakies korzysci, ktore jakoby mieliby uzyskac. Nie. Po prostu to ich w
        zasadzie nie dotyczy.

        Raz jeszcze dziekuje Ci za bezowocny i nic nie wnoszacy post.
        • ssnn Re: remont wbrew wspolnocie 22.09.09, 14:02
          grizwold,
          ton Twoich wypowiedzi pozwala mi wysnuć przypuszczenie, że sposób w jaki
          komunikujesz się z sąsiadami może mieć niemały wpływ na ich odmowę.

          Jeśli zaś dla nich jesteś znacznie milszy i grzeczniejszy, a to sąsiedzi są
          wrednymi pieniaczami, to pomyśl o zmianie mieszkania. Po co inwestować w tak
          niekorzystnie położoną nieruchomość? Jeśli to stado oszołomów, to może się wnet
          okazać, że nie chcą naprawić dachu, wymienić pionów itp.
          • masaccio_silesia Re: remont wbrew wspolnocie 24.09.09, 11:09
            grizwold
            niezależnie od twojego wyobrażenia o przedmiocie zapytania na tym forum
            fakty są takie:
            1. popadłeś w koszty - odpracowanie projektu, ekspertyzy konstrukcyjnej, a
            wystarczyło zobowiązanie w uchwale do zapoznania członków WM z ich treścią po
            uzyskaniu zgody na prace.
            2. nie masz zgody pozostałych współwłaścicieli budynku na prace budowlane
            3. nie masz z uwagi na ad 2 pozwolenia na budowę - o tym było m.in w moim poście
            wcześniej
            stąd wynika jeden wniosek - kolejność działań przeczy logice i ekonomii
            polemiki z innymi użytkownikami tego nie zmienią, chyba że koniecznie
            potrzebujesz odreagować swoją "nadgorliwość"

            dla porządku głosowanie uchwały wg uowl przy "dużej" WM oznacza że nie
            potrzebujesz mieć po swojej stronie wszystkich - wystarczy ci większość
            powyższe powinno wyczerpać temat
            • t-pa Re: remont wbrew wspolnocie 28.07.13, 20:32
              Powyzsza dyskusja, z malymi wyjatkami pozwolila mi okreslic sytuacje podobna do tej w jakiej sie obecnie znajduje. Podsumowujac wydaje mi sie, ze problemem jest glownie sytuacja "jajka i kury". Nie mozna uzyskac pozwolenia bez zgody wspolnoty a wspolnota jest podejrzliwa poniewaz nie ma zezwolenia. Wlasnie z powodu braku kwalifikacji do oceny projektu wspolnota moze bac sie podjecia decyzji, ktora w najgorszym wypadku moglaby sie okazac nawet niebezpieczna z powodu naruszania sciany nosnej. Sytuacja prawna jest tu niestety niedopracowana praktycznie.
              Byc moze wyjsciem z impasu byloby poproszenie o wydanie warunkowej zgody wspolnoty a warunkiem byloby uzyskanie pozwolenia i przeprowadzenia odpowiednich ispekcji. Lub odwrotnie wydanie zgody na budowe pod warunkime uzyskania zgody wspolnoty i przedstawienia jej w inspektoracie przed rozpoczeciem prac budowlanych. Mysle, ze ustawa budowlana powinna byc w tym wzgledzie dopracowana. Nie dziwie sie wspolnocie. Z wielu wypowiedzi wynika, ze wlasciciele mieszkan czesto lekcewaza przepisy i pozostalych lokatorow. Zasada "wolnoc Tomku w swoim domku" jest jeszcze niestety zbyt powszechna.
    • pispisia Re: remont wbrew wspolnocie 16.11.13, 13:01
      Chcesz robić co chcesz, nie powinieneś mieszkać we Wspólnocie, bo każdy remont 1 lokalu utrudnia życie pozostałym Właściecielom, mają prawo powiedzieć veto , tym bardziej , że są leciwi i chcą mieć święty spokój.
    • serafin666 Re: remont wbrew wspolnocie 16.11.13, 15:18
      jeżeli wspólnota powiedziała NIE ( w uchwale ! ) - to należało tę uchwałę zaskarżyć ( w trybie art. 25 ust. 1 uowl ) do sądu ; jeżeli Twoje roszczenia były należycie uzasadnione ( ekspertyzy ), to sprawę wygrasz...
      • serafin666 Re: remont wbrew wspolnocie 16.11.13, 15:20
        dodam, że mieliśmy taką sytuację ( usunięcie fragmentu ściany nośnej ), zamontowano stalową belkę zastępującą usunięty fragment i właściciel mieszkania uzyskał bez problemu pozwolenie budowlane...
        • seth-gecko Re: remont wbrew wspolnocie 30.11.13, 23:11
          takie rzeczy nie zawsze sa możliwe, ale bez konsultacji z budowlańcami, wspołnotą i masą papierkowej roboty raczej ciężko coś wywalczyć przy remoncie ingerujacym w pierwotny układ mieszkania
          • stuntman-mark Re: remont wbrew wspolnocie 30.01.14, 22:52
            aż tak źle nie jest, ale trzeba pamietać żeby poważniejszą ingerencję przedyskutować ze spółdzielnią lub zarządcą
Pełna wersja