jasio1231
13.12.09, 18:30
Mam do was pytanie. Jak zachowac sie w nastepujacej sytuacji:
W domu, w ktorym mieszkam, jest strych. O ten strych toczyly sie
boje kilka lat temu, ale w koncu sprawa sie uspokoila. Nadal wisi
tam suszaca siew bielizna, a sasiedzi wynosza tam meble na okres
malowania mieszkania. Tak bylo od lat.
Nagle kilka tygodni temu pokawil sie na klatce schodowej projekt
uchwaly. Ze Zarzad ( dwuosobowy, a praktycznie jednoosobowy)uchwala
sprzedaz czesci strychu wlascicielowi mieszkania graniczacego z
nim. Nie bylo tam podane ani jaka czesc strychu zarzad sprzedaje,
cena miala byc ustalona pozniej. Nie byly tez podane warunki
sprzedazy, ani wyszczegolniony specjalny cel, na ktory zostana
przeznaczone pieniadze ze sprzedazy tego strychu. Ot po prostu -
fundusz remontowy.
Chce tu nadmienic, ze moje miedszkanie miesci sie pod tym
nieszczesnym strychem. I tez mam ochote na powiekrzenie mojego
mieszkania. Przebic schodki na strych z mojego przedpokoju lub
jednego z pokoi nie byloby trudno. No wiec napisalem do Zarzadu, ze
jestem zainteresowany rowniez w wykupie tego strychu. I z tego co
wiem, trzeci sasiad jest rowniez tym strychem zainteresowany. Bez
wzgledu na moje pismo, pojawila sie dozorczyni, ktora zaczela
zbierac szybko podpisy pod ta ustawa o sprzedazy wybranej przez
Zarzad osobie.
I co dalej z taka sprawa robic? Wlasciciele innych mieszkan
podpisujac taka niejasna ustawe nawet nie wiedzieli, ze byli inni
chetni do strychu. Nie wiedzieki nawet, ze mozna bylo urzadzic
przetarg i Wspolnota zarobilaby na tym wiecej.
Cos tu jest nie tak. Co z taka sprawa dalej zrobic? Dlaczego
zarzadowi tak sie spieszylo ze spraedaza tego strychu wybranej
osobie? Czy jest to zgodne z istniejacym prawem?