zosienkaa_0102
30.01.11, 13:10
Witam serdecznie. Bardzo proze o pomoc w odnalezieniu pomocnych przepisów, a może ktos miał podobną sytuację.
Od niedawna należę do wspólnoty mieszkaniowej. Kupując mieszkanie nie wiedziałam, że wdepnełam na taką minę. Częśc lokali to lokate wyodrębnione (ok 30%) zas reszte to lokale gminne - nie weim czy operuje fachowym słownictwem. Sytuacja wyglądała tak, ze były to mieszkania przydzielane przez Urzad miasta. Ok 5 lat wstecz paruastu najemców wykupiło lokale. Jest zarzad wspólnoty. I jest ADM, z ramienia Urzędu wcześniej administrowali budynkiem a po przejęciu przez wspólnote domniemam, że wspólnota administrowanie przekazała im. Zarządca jest starszy dziadek - niedosłyszący, niedowidzący, slepo wierzący Pani z ADM. O sytuacjach, które mają miejsce mogłabym książkę napisac. Ale wspomna o 2 ponieważ wydarzyły się w minionym tygodniu i chciałabym przygotowac sie na zebranie wspólnoty.
Po 1 Pani sprzataczka roznosząc podwyżke czynszu oraz "jakieś"pismo jak t okresiliła, poprosiła o podpis w wyznaczonym miejscu. Po czym zaczelam czytac owe pismo i okazało się, ze jest to uchwała podjeta przez wspólnote dn 28 stycznia. Napisane, ze wszyscy lokatorzy głosowali za itd... No czegos tu nie rozumiem, pismo roznoszone dajmy na to 24 stycznia mówi, ze 28 lokatorzy głosowali. Skad wiadomo, ze frekfencja 100%. Myslała, ze to pomyłka w datach - zdarza się. jednak okazało się po telefonie do adm, że ten podpis co złozyłam to włanie to głosowanie za dana uchwałą. Ludzie ratuknu... Jak to???? Sprzataczka prosiła abym podpisała, ze odebrałam - czyt przyjełam do wiadomości.
Po 2 w naszej klatce non stop dochodzi do libacji alkolowych, młodziez non stop stoi na klatce pali pije, zarzywa narkotyki. Policja często odmawia interwencji, bo jak przyjeżdzaja nikogo niby juz nie ma. Blok jest potężny, kilkuklatkowy. W naszej klatce było wejście główne do klatki i z tyłu wyjscie drugie zamykane na klucz, który posiadał kazdy własciciel. Zarówno jak i z 1 wyjścia jak i drugie korzystali miej więcej lokatorzy pół na pół. Z tyłu bloku jest parking, śmietnik. Kilka dni temu drzwi prowadzące na tyły bloku zostały zaspawane ( teraz z dzieckiem na ręku z siatami pełnych zakupów biegamy na okretkę. Poszła petycja do adm. Zero odpowiedzi. Po moim telefonie uzyskałam informację, ze drzwi zaspawano na polecenie zarzadcy, a po telefonie zarządca powiedział, ze była to decyzja wspólnoty. Zaraz zaraz ja nic nie podpisywała, nikt mnie o zdanie nie pytał. Poza tym w mojej klatce zaledwie 5 lakatorów ma wykupione mieszkania i każdy korzystał z tylnego wyjścia. Co w takiej sytuacji, na jakiej podstawie zaspaw. drzwi, gdzie moge domagac się wyjasnien, na jakie paragrafy się powoływac???