arlenaa
22.11.14, 17:58
Mamy psa, który miał kiedyś problem z wyciem pod naszą nieobecność. Zastosowaliśmy różne środki, które złagodziły problem i pies już tylko bardzo sporadycznie wyje, gdy nas nie ma, terapia przynosi skutek. Mamy jednak sąsiadów, którzy bardzo wyolbrzymiają ten problem, słowem kłamią twierdząc, że pies wyje godzinami, gdy ja wiem, że nie było mnie tylko pół godziny. Czasem proszę znajomego, żeby przeszedł się pod moimi oknami pod moją nieobecność i on twierdzi, że pies siedział cicho, a sąsiedzi piszą skargi do administratora, że notorycznie wyje. Skarżą się też na uporczywe szczekanie - gdy ktoś zadzwoni dzwonkiem do drzwi, pies zaszczeka, ale to jest szczeknięcie, a nie szczekanie uporczywe. Pracuję w domu i ograniczam moje wyjścia do minimum, ale czasami muszę wyjść - zawsze wtedy jest skarga do administratora, że pies wył (czasem wiem, że nie wył, bo stoję w pobliżu bloku i nasłuchuję). Pies robi postępy i wyje już teraz naprawdę rzadko, mój znajomy, który mieszka w pobliżu mówi, że słyszał go przez kilka minut ok. miesiąc temu. A słyszałby go, bo pracuje w sklepie przy samym bloku i tam słychać mojego psa. Jak mam udowodnić administratorowi, że skargi są mocno przesadzone? Inni sąsiedzi przyznają i rację, ale mówią, że nie pójdą zeznawać w sądzie, jeśli bedzie taka konieczność. Jeden twierdzi, że ja mam rację, ale nie stanie przeciwko tamtemu sąsiadowi, bo to kolega.
Dostałam pismo od administratora, że w związku z ogromną ilością skarg powiadomi dzielnicowego i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, bo ja nie robię nic w tym kierunku. Dodam jeszcze, że ten sąsiad NIGDY nie zasygnalizował mi żadnego problemu, od razu pisze skargi.