domino33
04.02.05, 18:19
Kamienica posiada 3 wspolwlascicieli, 10,26 ,64 /100 - to sa nasze udzialy.
Posiadamy umowe uzytkowania nieruchomosci,wiec wiemy co kto uzywa w ramach
swojego udzialu. Ja( 26/100) i ten wspolwlasciciciel,ktory ma 10/100 potrafimy
jakos dojsc do porozumienia, ale nie za wiele mozemy zdzialac ,jesli ten co
ma 64/100 ma wszystkie prawa uwaza sie za "pana na wlosciach" i co zdecyduje
to robi. Nam oczywiscie pozostaje tylko droga sadowa, ale czy z kazda sprawa
latac do sadu? W praktyce nie jest to chyba mozliwe,chociaz z punktu widzenia
czasu. Kodeks cywilny,ktory obowiazuje nas, mowi m.in. o czynnosciach zwyklego
zarzadu w ktorych decyduje wiekszosc w/g wielkosci udzialow,co wlasciwie dla
nas nie ma zadnego znaczenia bo on zawsze w tym przypadku nas przeglosuje.
Gdybysmy z kolei mieli zniesiona wspolwasnosc i moglibysmy glosowac 1 glos
jeden wlasciciel to w tym przypadku ten co rzadzi teraz jak szara ges nie mial
by szansy pozniej. Czy moze wlasciwie jest jeszcze jakies inne wyjscie z tego
koszmaru o ktorym nie wiem?
Bardzo prosze o podpowiedz i z gory dziekuje.