Dodaj do ulubionych

ZARZĄD NAD MAŁĄ WSPÓLNOTĄ

31.05.05, 14:35
Jestem ciekawy opinii innych osób z podobnymi doświadczeniami:

Od kilku miesięcy mieszkam w małej wspólnocie - kamienica z trzema
mieszkaniami. Wspólnota nie jest nigdzie zarejestrowana, nie ma funduszu
remontowego i nikt nie sprawuje zarządu nad nieruchomością, a tymczasem
narastają konfikty związane z użytkowaniem części wspólnych oraz szereg
innych...

Sąsiedzi (a wśród nich pewna niezbyt "uspołeczniona" pani) podjęli się na
własna rękę - bez uzgodnień ze mną - czegoś, co nazwali naprawą dachu po czym
chcieli, żebym za nią zapłacił. Wcześniej również zachowywali się jakby
znaleźli u mnie pracę ("Mąż naprawił rynne - daj Pan sto złotych -:)

Ogólnie: nie możemy sie porozumieć, a wzajemne kontakty obfitują w okrzyki i
wyzwiska. Tymczasem dach wymaga remontu generalnego (wraz z krokwiami),
podobnie elewacji i ogrodzenie. Ta pierwsza potrzeba wynika z oględzin
fachowców, a druga z poczucia estetyki oraz - przezde wszystkim- - z wezwania
władz miasta do estetyzacji posesji.

Chciałbym skierować sprawę do sądu o ustanowienie przymusowego zarządu.
Niechętnie pozbędę się ok. 200 zł miesiecznie na wynagrodzenie, ale mam
nadzieję, że może to zmusić sąsiadów do sprzedaży mieszkania - zasadnoczo
taką chęć deklarują, ale od kilku lat nic się w tym temacie nie dzieje.
Jeżeli właściwie oceniam ich możliwości finansowe, to po prostu nie poradzą
sobie z opłacaniem wynagrodzenia dla zarządcy oraz skłądki na fundusz
remontowy.

Wychodze przy tym z założenia, że nowi sąsiedzi już gorsji być nie mogą...

Proszę o komentarze i inne pomysły na rozwiązanie sytuacji.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka