sraczynski
11.10.06, 14:33
Witam
Po krótce opiszę problem by było wiadomo o co chodzi. Mam mieszkanie spółdzielcze, od jakiegoś roku stale rosną opłaty za ciepłą wodę - teraz prawie 38zł za m3. Przed około rokiem kwartalne zurzycie ciepłej nigdy nie wynosiło wiecej niż 8-9 m3, po tym okresie od rozliczenia do rozliczenia było już tylko gorzej. Teraz za poprzednie 3 miesiące nabiło 17 m3!! Co jest jakimś chorym żartem bo staram się wode oszczedzac - w kuchni cieplej nie uzywam od wielu miesiecy. Wczoraj wieczorem coś mnie tknęło i rzuciłem sobie okiem na wodomierz od ciepłej wody w łazience i co widzę? Gdy słyszę, że sąsiad z dołu ma odkręcony kran u mnie powoli nabija licznik! Nie żeby obracał się z zawrotną szybkością, poprostu kułeczko sobie leniwie giba w przód i w tył. Po godzinnej obserwacji nabił ponad 1.2 litra wody.
Zgłosiłem to rano w spółdzielni, przyszedł hydraulik i rzekł, że wodomierz musi być popsuty. Pogadaliśmy chwilę i zaproponowano mi takie rozwiązanie - muszę kupić wodomierz który oni zamontują w miejsce starego, przez 3 miesiące zobaczymy ile mi nabije zurzycie i wtedy różnicę odejmą od tych 17m3 z poprzednich miesięcy. Nie bardzo mnie to satysfakcjonuje bo gdy pomyślę, że przez rok płaciłem za tą cholerną wodę która była niesłusznie naliczana, już nie wspominając, że w ramach oszczędności spółdzielnia grzeje ją tylko od godz 6-22 a do tego w środku dnia i tak jest ledwo ciepła to mnie szlag trafia.
Blok jest 2 piętrowy, mieszkam na samej górze. Pomyślałem o takim rozwiązaniu. Spuścić z kranu u sąsiada z dołu 10 litrów, sprawdzić ile wtedy nabija u mnie i potem odnieść się z tym do zurzycia jakie miał w ostatnich 4 kwartałach. Powinno to dać jasny obraz sytuacji. Ew. sprawdzić czy sąsiad z parteru też mi nie nabija - co jest prawdopodobne - wtedy obliczyc dla obu. Oczywiście spodziewam się, że spółdzielnia będzie robić wszystko bym tylko nie odzyskał pieniędzy, już dziś usłyszałem, że wodomierze należą do lokatora i jak jest zepsuty to tylko i wyłącznie jego wina, i że ogólnie się nie da niczego cofnąć, że zapisane, finito i mogiła. Jest XXI wiek, przy odrobinie dobrej woli da się zrobić wszystko.
I tu mam pytanie, czy ktoś miał podobny przypadek lub wie jak się odnieść do mojej sprawy, jak rozmawiać z ludzmi ze spółdzielni lub jaki jest przepis który pomoże mi w tej wytuacji. Proszę o szybką odpowiedz bo jutro w południe już chcą grzebać przy rurach.