Dodaj do ulubionych

Stare kwity a nadzór budowlany.

16.06.09, 23:42

Witam!
W zeszłym roku znieśliśmy notarialnie współwasność kamienicy.
Zachowane zostały wszystkie procedury wynikające z UWL:
- kamienica ma 80 lat była rodzinną kamienicą czynszową, przez kilka
pokoleń przechodziła z rąk do rąk, wykonano w niej przez te lata
wiele remontów oraz wiele przebudów, nie było żadnej dokumentacji
technicznej budynku, więc rzeczoznawca wykonał projekt podziału wg
naszych sugestii i stanu faktycznego lokali,
- otrzymaliśmy zaświadczenie od starosty,
- poszliśmy do notariusza i sprawa się zakończyła - każdy ma swoje.
Powstała duża wspólnota (8 lokali i 5 właścicieli).
Kilka dni temu jedna ze współwłaścielek napisała do PINB donos na
dwóch właścieli oskarżajac ich o samowolę budowlaną sprzed kilku
lat, oświadczyła także w donosie, że niezgadza się z podziałem na
lokale i nie brała udziału w pracach biegłego dokonujacego pomiaru
budynku (!!). Do donosu dołaczyła jako dowód na samowolę dokument z
1982 roku, który ma tytuł "Opinia" (nie zaświadczenie, ani decyzja)
nie zawiera żadnej podsatwy prawnej a jedynie jest propozycją
podziału na lokale mieszkalne. W obecnej chwili, na podstawie nowego
aktualnego podziału większość z tych lokali mieszkalnych sprzed lat
to już lokale użytkowe (sklepy), co uwidocznił biegły rzeczoznawca i
co zatwierdził starosta (zaświadczeniem). Podczas oględzin inspektor
NB odnosił się do aktualnego projektu wyodrębnienia lokali,
porównujac stan obecny "z dokumentacją" sprzed 30 lat dołączoną do
donosu. W związku z tym oględziny i wyjaśnienia trwały 4 godziny.
Ostatecznie inspektor wydał postanowienie o obowiązku
zalegalizowania części lokali użytkowych (będących 30 lat temu
mieszkaniami)i wstrzmał ich użytkowanie.
Wobec tego rodzą się pytania:
1.Sokoro nie miałem żadnej dokumentacji techniczniej budynku, a
przyjąłem stan "zastany" i na podstawie tego rzeczoznawca zrobił
podział - co jest bardziej wiarygodne to co jest teraz czy to co
było przed 30 laty?
2. Przestudiowałem Prawo Lokalowe z tamtego okresu i nigdzie nie
znalazłem takiego pojęcja jak "Opinia", prawdopodobnie nie było
wtedy czegoś takiego jak obecne "zaświadczenie o samodzielności
lokali", a jeżeli było to jaką nosiło nazwę...?
Zammierzam podważyć wiarygodność tych odgrzanych "dokumentów", bo
nie po to przed rokiem przeprowadziliśmy inwentaryzację budynku,
złapalismy stan faktyczny, by teraz przy każdej nasłanej kontroli
tłumaczyć INB dlaczego 30 lat temu kawałek ściany był a teraz go nie
ma.
I na zakończenie najważniesze pytanie: jakie kroki prawne mogę
podjąć i z jakiego paragrafu w stosunku do autorki donosu by uniknąć
kolejnych nasyłanych kontroli INB opierajacych się na starociach?
Z góry dziekuję za rady i pomoc.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • xxxll Akualizaja dokumentacji załatwi sprawę 17.06.09, 05:34

      :> Trzeba zaktualizować dokumentacje techniczną przez osobę z uprawnieniami. Jeden egzemplarz złożyć w PINB i po herbacie.
      Żegnajcie stare koszmary.

      ----------------------------------------------------------------
      Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
      www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
      • podkarpatka21 Re: Akualizaja dokumentacji załatwi sprawę 17.06.09, 08:11
        Sprawa wydaje się prosta, ale ... wymaga wykonania projektu
        powykonawczego i wykonania sterty papierów, co z kolei wiąże się z
        kosztami. Budynek nie posiada żadnej dokumentacji technicznej.
        Ostatnim dokumentem który uwzględnia tzw. stan faktyczny jest
        projekt wyodrębnienia samodzielnych lokali i wydane na jego
        podstawie zaświadczenie.
        • xxxll Re: Akualizaja dokumentacji załatwi sprawę 17.06.09, 13:12

          podkarpatka21 napisała:

          > Sprawa wydaje się prosta, ale ... wymaga wykonania projektu
          > powykonawczego
          i wykonania sterty papierów, co z kolei wiąże się z
          > kosztami. Budynek nie posiada żadnej dokumentacji technicznej.


          :> No właśnie, trzeba wykonać (odtworzyć) dokumentacje techniczną przez uprawnioną osobę. Bez tego ani rusz. To jest podstawa egzystencji wspólnoty.(patrz prawo budowlane)

          Koszt takiej dokumentacji odtworzeniowej(w twoim przypadku) to jakieś 8-10 tyś zł. za całość(architektura + instalacje). Jak się powiedziało "A" to trzeba i "B".


          ----------------------------------------------------------------
          Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
          www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
    • majkowa Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 08:36
      Zastrzeżenia inspektora PINB dotyczą samowolnej zmiany sposobu użytkowania lokali z mieszkalnych na użytkowe.

      Należy przeprowadzić procedurę legalizacyjną wg przepisów Prawa Budowlanego.

      Sprawdź temat przedawnienia kar za samowolę budowlaną.
      • xxxll Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 13:19
        majkowa napisała:

        > Zastrzeżenia inspektora PINB dotyczą samowolnej zmiany sposobu użytkowania
        > lokali z mieszkalnych na użytkowe.

        Uważam, że raczej nie samowoli, a braku dokumentacji technicznej!!!!

        Starosta wydał na podstawie operatu wykonanego przez rzeczoznawcę majątkowego świadectwo o samodzielności lokalu, że lokal jest lokalem użytkowym.

        PINB ma problem, bo nie ma do czego porównać (szkicu z operatu do dok. technicznej) - i w tym jest chyba ból. Po za tym ten donos...tez trochę bruździ...



        ----------------------------------------------------------------
        Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
        www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
    • podkarpatka21 Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 12:02
      Ponawiam pytanie: czy ktoś z Państwa wie, jaką w roku 1982 nosiło
      nazwę zaświadczenie o samodzielności lokali? Czy aż tak bardzo
      zmieniło sie nazewnictwo?? W dalszym ciągu uważam, że "opinia", o
      której piszę na początku, nie jest decyzyjna, tym bardziej że nie
      podano w niej żadnej podstawy prawnej oraz nie została podpisana
      przez ówczesnego naczelnika miasta i gminy czy choćby z jego
      upoważnienia. W rodzinnej dokumentacji znalazłem Decyzję z dn. 21
      września 1982 r. przyznającą lokal mieszkalny w tejże kamienicy
      lokatorowi (notabene mieszka w nim nadal) i pismo to wygląda tak:
      Decyzja
      Działając na podst. art. 51 ust 1 i 2 ustawy z dn. 10.IV.1974 r.
      Prawo lokalowe ?Dz. U.......? w sprawie zasad i trybu przydziału
      lokali mieszkalnych /Dz. U. z 1981 Nr 9 poz. 37/ oraz art. 104 KPA,
      po rozpatrzeniu sprawy mieszkalnej Ob. ....., zam. w .......
      przydzielam
      Ob. ....... lokal mieszkalny w budynku ......... itd, itp.
      W dalszej części Decyzji znajduje się uzasadnienie, z powołaniem się
      na cytowane wyżej paragrafy. Całość podpisana przez Naczelnika
      Miasta i Gminy inż. XY.
      Jak się ma więc "opinia" rzekomo zatwierdzająca podział na
      samodzielne lokale mieszkalne, (goła!), podpisana przez jakiegoś
      urzednika do tak sformułowanej Decyzji o przyznaniu zwykłego lokalu
      mieszkalnego lokatorowi??? Muszę coś z tym zrobić, bo nie daje mi to
      spokoju! Może ktomuś jednak jakiś pomysł się nasunie - będę
      wdzięczny.
      Przed chwilą nasz kierwonik budowy stwierdził, że wykonanie pełnej
      dokumentacji powykonawczej w tak wielkiej kamienicy na pewno nie
      zamknie się w 5 - 8 tys. zł. Poradził, żeby dać sobie spokój i nie
      odgrzewać starych kotletów. My nie odgrzewamy, ale po tamtej starej
      wariatce wszystkiego można się spodziewać! Dodam jeszcze, że (żeby
      było weselej) kamienica znajduje się w strefie zabytków, tak więc
      jeszcze niech się wojewódzki konserwator doczepi - będzie komplet!
      A Inspektor NB, z którym już rozmawiałem (baaardzo życzliwy i
      życiowy człowiek) wyda mi lada chwila postanowienie o
      zalegalizowaniu niektórych pomieszczeń, a gdy tego nie zrobię w
      określonym przez niego terminie (do 20 tys. opłata legalizacyjna),
      wyda decyzję o przywróceniu lokali do poprzedniego stanu, a ja w tym
      czasie rozpocznę procedury przekwalifikowania lokali na usługowo-
      handlowe.
      Pozostaje więc sprawa tych - moim zdaniem -
      niewiarygodnych "dokumentów" dołączonych do donosu... Nie mogę tego
      zostawić i chyba złożę do dokumentacji, do nadzoru, swoje
      zastrzeżenia...
      Pozdrawiam!
      • xxxll Re: Dokumentacja techniczna. 17.06.09, 13:24

        :> Tak czy owak, od wykonania aktualnej (aktualizacji) dokumentacji technicznej nie uciekniecie jako wspólnota - posiadanie aktualnej dokumentacji technicznej to wymóg ustawowy.(prawo budowlane) :>



        ----------------------------------------------------------------
        Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
        www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
    • majkowa Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 14:39
      Nie jest trudno ustalić pierwotny sposób użytkowania lokali w 80-letniej kamienicy.
      Jeżeli znamy przeznaczenie lokali zawarte w projekcie budowlanym, to każde inne ich wykorzystywanie bez przeprowadzenia odpowiednich procedur jest samowolą budowlaną.

      Aby ustalić projektowe przeznaczenie lokali należy odnaleźć choćby część podstawowej dokumentacji projektowej.
      W tym celu proponuję udać się do instytucji zajmującej się systemem wodno-kanalizacyjnym miasta.

      Na pewno budynek jest skanalizowany i istnieje w nim instalacja wodna. W archiwum tej instytucji (w Łodzi nazywa się ona Zakład Wodociągów i kanalizacji), można znaleźć te części projektu budowlanego, które wykorzystywane były do stworzenia projektu instalacji wod-kan w tym budynku.
      Zazwyczaj są to tzw. podkłady budowlane na których nanosi się instalacje.

      Wystarczy do nich zajrzeć i sprawa stanie się jasna. Inżynier z PINB wie o tym doskonale i nie musi powoływać się na jakiekolwiek, jak piszesz "opinie" cioci, bez podpisów i mocy prawnej. On ustalił sposób wykorzystania tych w lokali inną metodą, prawdopodobnie tą którą opisałem.


      • xxxll Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 15:13

        majkowa napisała:

        > Wystarczy do nich zajrzeć i sprawa stanie się jasna. Inżynier z PINB wie o tym
        > doskonale i nie musi powoływać się na jakiekolwiek, jak piszesz "opinie" cioci,
        > bez podpisów i mocy prawnej. On ustalił sposób wykorzystania tych w lokali inną metodą,
        > prawdopodobnie tą którą opisałem.


        No powiedzmy, że przyjmiemy tę linię "konfrontacji", to ile jest warte świadectwo o samodzielności lokali i podpisem starosty, że jest to lokal użytkowy, bo tak stwierdził, nie byle kto, tylko rzeczoznawca majątkowy?
        Przypominam, że obecnie, brak jest aktualnej dokumentacji technicznej!


        ----------------------------------------------------------------
        Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
        www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
    • serafin666 możę się przyda 17.06.09, 15:49
      Sąd Najwyższy w wyroku z 3 kwietnia 2009 r. (sygn. II CSK 601/08)
      uznał, że regulamin porządku domowego wspólnoty mieszkaniowej nie
      może narzucać właścicielowi dalej idących ograniczeń czy obowiązków
      niż wynikające z kodeksu cywilnego. Dotyczy to również możliwości
      prowadzenia w mieszkaniu firmy.

      weźcie adwokata, niech pogoni tę urzędniczą hołotę...
    • serafin666 możę się przyda 17.06.09, 15:53
      Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia 2008 r. (IV CSK 393/2007)
      "Na czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu muszą się
      zgodzić w uchwale właściciele lokali. Należy do nich przebudowa
      ściany nieruchomości wspólnej wymagająca pozwolenia na budowę.
      Właściciele nie mogą natomiast zakazać uchwałą zmiany sposobu
      użytkowania lokalu należącego do członka wspólnoty."
    • majkowa Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 17.06.09, 16:17
      Starosta wydając zaświadczenie o samodzielności lokalu użytkowego nie został poinformowany przez właściciela o tym, że jest to lokal użytkowy przekształcony z lokalu mieszkalnego.

      Do samowoli budowlanej dodać należy wprowadzenie w błąd urzędnika państwowego. A to podlega już pod Kodeks Karny.

      Art. 272.kk
      Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


      Dla jasności sprawy cytuję odpowiednie artykuły Prawa Budowlanego

      Art. 71.
      1. Przez zmianę sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części rozumie się w szczególności:

      1) (uchylony);
      2) podjęcie bądź zaniechanie w obiekcie budowlanym lub jego części działalności zmieniającej warunki: bezpieczeństwa pożarowego, powodziowego, pracy, zdrowotne, higieniczno-sanitarne, ochrony środowiska bądź wielkość lub układ obciążeń.

      2. Zmiana sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części wymaga zgłoszenia właściwemu organowi. W zgłoszeniu należy określić dotychczasowy i zamierzony sposób użytkowania obiektu budowlanego lub jego części. Do zgłoszenia należy dołączyć:

      1) opis i rysunek określający usytuowanie obiektu budowlanego
      ... itd.


      4. Zgłoszenia, o którym mowa w ust. 2, należy dokonać przed dokonaniem zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części. Zmiana sposobu użytkowania może nastąpić, jeżeli w terminie 30 dni, od dnia doręczenia zgłoszenia, właściwy organ, nie wniesie sprzeciwu w drodze decyzji i nie później niż po upływie 2 lat od doręczenia zgłoszenia.



      Art. 71a.
      1. W razie zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części bez wymaganego zgłoszenia, właściwy organ, w drodze postanowienia:

      1) wstrzymuje użytkowanie obiektu budowlanego lub jego części;
      2) nakłada obowiązek przedstawienia w wyznaczonym terminie dokumentów, których mowa w art. 71 ust. 2.

      2. Po upływie terminu lub na wniosek zobowiązanego, właściwy organ sprawdza wykonanie obowiązku, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, i – w przypadku stwierdzenia jego wykonania – w drodze postanowienia ustala wysokość opłaty legalizacyjnej.
      Na postanowienie przysługuje zażalenie.

      3. Do opłaty legalizacyjnej stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące kar, o których mowa w art. 59f ust. 1, z tym że stawka opłaty podlega dziesięciokrotnemu podwyższeniu.

      4. W przypadku niewykonania w terminie obowiązku, o którym mowa w ust. 1, albo dalszego użytkowania obiektu budowlanego lub jego części, pomimo jego wstrzymania, albo zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części, pomimo wniesienia sprzeciwu, o którym mowa w art. 71 ust. 3–5, właściwy organ, w drodze decyzji, nakazuje przywrócenie poprzedniego sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części.

      • xxxll majkowa - czysty populizm- tylko po co? 17.06.09, 20:13

        majkowa napisała:

        > Starosta wydając zaświadczenie o samodzielności lokalu użytkowego nie został po
        > informowany przez właściciela o tym, że jest to lokal użytkowy przekształcony z
        > lokalu mieszkalnego.


        :> to są jakieś żarty , że nie powiem jaj sobie robisz, ...
        dokumentacji technicznej nie ma....
        rzeczoznawca stwierdził stan faktyczny... (podobnie jak przy wycenie lokali gminnych do sprzedaży),
        nikt nikogo nie oszukał, niczego nie zataił, po co to straszenie...

        słowa, słowa, słowa... czysty populizm w imię czego

        ----------------------------------------------------------------
        Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
        www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/
      • podkarpatka21 Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 18.06.09, 12:44
        Dziękuję wszystkim za fachowe porady oraz wykazanie chęci pomocy! Na
        razie czekamy na postanowienie inspektora, termin upływa jutro, więc
        pewnie w poniedziałek je dostaniemy.
        Natomiast w odpowiedzi na wypowiedź "majkowej" (która - nie ukrywam -
        podniosła mi ciśnienie!) wyjaśniam:
        powołany przez ówczesnych współwłaścicieli rzeczoznawca dokonał
        inwentaryzacji kamienicy "z natury", dokonał również pomiaru
        wszystkich pomieszczeń, sporządził stosowny projekt wyodrębnienia
        lokali i tenże projekt wraz z wnioskiem współwłaściciele złożyli w
        tutejszym starostwie. Już następnego dnia (a więc niezwłocznie)
        zostaliśmy zawiadomieni, że pełna, zatwierdzona przez starostwo, a
        podpisana przez upoważnionego urzędnika, jest do odbioru. Żaden ze
        współwłaścicieli nie wywierał jakiejkolwiek presji na starostę, nie
        ponaglał, nie ma też mowy o wprowadzeniu kogokolwiek w błąd! Zgodnie
        z przepisami starosta mógł (w ciągu 7 dni) podjąć decyzję o
        skontrolowaniu przedmiotu postępowania, a więc miał prawo przysłania
        do kamienicy kontroli w postaci swoich urzędników, którzy by
        dokonali weryfikacji złożonych dokumentów ze stanem faktycznym. Mógł
        złożyć sprzeciw, czego nie zrobił. Nie zakładam, iż podpisał, nie
        analizując papierów. Tak więc twierdzenie, że "oprócz samowoli
        budowlanej mogło też dojść do wprowadzenia urzędu w błąd" jest
        bezzasadne. Nie można doszukiwać się w działaniu innych chęci
        wyłudzenia bądź zamierzonego oszustwa. Życie nie polega przecież na
        nieustannym podejrzewaniu innych o niecne zamiary (na szczęście
        celujący w takich działaniach minister lada chwila wyjeżdża do
        Brukseli!) Poza tym ciekawe, jak byś postąpił/-ła kupując udziały w
        80-letniej kamienicy, w której nie zachowała się żadna dokumentacja
        techniczna, a na przestrzeni tych lat przewinęły się przez ten dom
        dziesiątki ludzi (właścicieli i lokatorów), którzy nieustająco
        przebudowywali budynek, w lokalach mieszkalnych zakładali sklepy,
        zamieniali olbrzymie tarasy na mieszkania. Wszystko to - wbrew
        pozorom - zgodne było z ówczesnymi przepisami. Czyniono to na
        podstawie różnorodnych dekretów, nakazów bądź nawet... opinii! Nikt
        nie traktował nigdy tych przebudów i zmian jako samowoli budowlanej.
        Sprawa jest zagmatwana, dokumentację - jako nowo powstała wspólnota -
        staramy się tworzyć. Potrzeba na to jak wiadomo troche czasu, co
        rozumie tutejszy inspektorat nadzoru. Nie może tego jednak pojąć
        jedna ze współwłaścicielek, której jedynym dokonaniem jest pisanie
        donosów i nasyłanie kontroli.
        Dziękuję Ci zatem "majkowa" za rady, jednak pomoc nie polega na
        wyolbrzymianiu i mnożeniu problemów. To naprawdę nie pomaga.
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję wszystkim! Odezwę się.
        • majkowa Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 18.06.09, 16:23

          Moje spostrzeżenia i rady wynikają z chęci pomocy, nie złośliwości, tak byś nie pozostawała w nieświadomości co może cię czekać.

          Zachowanie inspektora PINB wskazuje na to, że ukierunkowuje sprawę na legalizację samowolnej zmiany sposobu użytkowania kilku lokali, co podpowiedziała mu owa pani w donosie.
          Poza tym nie wierzę w życzliwe uśmiechy i dobrą wolę PINB, bo zrobią wszystko aby wydostać od was jakąkolwiek opłatę.
          Obym się myliła.

          Życzę pozytywnego zakończenia sprawy.

          Napisz jaka była decyzja PINB.
          • podkarpatka21 Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 18.06.09, 21:32
            Dziękuję! Odezwę się na pewno jak już będziemy mieli postanowienie w
            ręce.
            Pozdrawiam!
          • podkarpatka21 Re: Stare kwity a nadzór budowlany. 23.07.09, 22:22
            Witam!
            PINB zarzucił nas kilkoma zawiadomieniami, że przedłuża rozpatrzenie
            sprawy "ze względu na jej skomplikowany charakter", najpierw do
            19.07, potem do końca sierpnia. W tzw. międzyczasie owa paniusia
            dołączyła do dokumentacji (po miesiącu trwania postępowania!!)
            kolejne papiery sprzed lat, rzekomo opis techniczny budynku, który
            nijak się ma do stanu faktycznego (a nawet stanu tego sprzed lat!),
            np. wg tego, co dołączyła, a tego co mamy teraz stropy są inne,
            grubości ścian zewnętrznych całkiem inne, dach z eternitu, a mamy z
            blachy, a co najważniejsze budynek nam się skurczył o... ponad 70 m
            kw!! Nie jestem fachowcem z dziedziny budownictwa, ale nie sądzę,
            aby warunki atmosferyczne aż tak destrukcyjnie wpływały na budynek,
            by aż tyle go ubyło!!! Dlaczego Wawel jeszcze stoi??? Albo inny
            Łańcut, czy Krasiczyn, że o piramidach nie wspomnę!?? Kolejna,
            kompletna bzdura!

            Ale do rzeczy: w kolejnym zawiadomieniu PINB poinformował nas, że
            wpłynęły nowe "dokumenty" od owej paniusi oraz że zgodnie z
            przepisami mamy prawo jako strona zapoznać się z nimi i do nich
            odnieść. Po 3 dniach jednak PINB wydał postanowienie, w którym
            wstrzymuje nam użytkowanie tamtego lokalu (zgodnie z art. 71a prawa
            budowlanego), informuje o możliwości zalegalizowania - do 15
            października br., podaje kwotę legalizacyjną w wys. 75 tys. zł. W
            przypadku niezalegalizowania wyda decyzję o konieczności
            przywrócenia go do stanu poprzedniego, wiadomo.

            Od postanowienia nie możemy się odwołać (chyba że do WSA), wyłączył
            nas jako stronę w toczącym się postępowaniu, mało tego - odniósł
            się - porównując papierzyska sprzed lat do aktualnego opisu budynku
            sporządzonego przez rzeczoznawców przed zniesieniem współwłasności -
            do rzekomej "dokumentacji inwentaryzacyjnej" dołączonej do donosu
            paniusi! PINB nie przyjmuje wyjaśnień, że lokal owy został
            zakwalifikowany przez rzeczoznawców jako użytkowy, bo nie spełniał
            wymogów lokalu mieszkalnego. Porównuje go z bzdurną "dokumentacją"
            paniusi, gdzie w rzucie kondygnacji ów lokal miał być rzekomo
            lokalem mieszkalnym, skłądającym się (uwaga!) ze: SKLEPU, MAGAZYNU
            oraz pokoju (taki rysunek i opis został dołączony i PINB uznaje to
            za lokal mieszkalny!) Żeby było jeszcze śmieszniej w postanowieniu
            PINB określa ten nasz lokal "lokalem handlowym", którego użytkowanie
            wstrzymuje. Jeeeeezu!!

            Dodam jeszcze, że kolejno przysyłane nam zawiadomienia mają różne
            numery spraw, postanowienie ma też inny numer.

            Czy ktoś coś z tego rozumie?? Jest gorąco, upał wszystkim daje się
            we znaki, PINB też człowiek - jedną nogą już pewnie siedzi na
            urlopie, ale żeby aż tak się poplątać w tym wszystkim??

            W poniedziałek mamy spotkanie z panem inspektorem - chcemy go
            przekonać, żeby jednak odrzucił tamte papierzyska, ze wzgledu na ich
            zerową wartość prawną, merytoryczną..., każdą!

            To na razie byłoby "na tyle" jak mawiał klasyk.

            Pozdrawiam! Odezwę się jeszcze. Nie obiecuję jednak, że będzie to
            coś mądrego...
    • xxxll Siła zaświadczenia o samodzielności lok. 20.06.09, 07:01

      :> Nie można się domagać sprostowania zaświadczenia o samodzielności
      lokalu ani jego uchylenia. Mowa o tym w wyroku Warszawskim Sądzie
      Administracyjnym - sygn. VII SA/Wa 350/09


      ----------------------------------------------------------------
      Zarządzanie - to sztuka bądź praktyka, rozumnego stosowania środków dla
      osiągnięcia wyznaczonych celów -(Henri Fayol).
      www.sn.pl/orzecznictwo/index.html wyroki sądowe - www.ebos.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka