podkarpatka21
16.06.09, 23:42
Witam!
W zeszłym roku znieśliśmy notarialnie współwasność kamienicy.
Zachowane zostały wszystkie procedury wynikające z UWL:
- kamienica ma 80 lat była rodzinną kamienicą czynszową, przez kilka
pokoleń przechodziła z rąk do rąk, wykonano w niej przez te lata
wiele remontów oraz wiele przebudów, nie było żadnej dokumentacji
technicznej budynku, więc rzeczoznawca wykonał projekt podziału wg
naszych sugestii i stanu faktycznego lokali,
- otrzymaliśmy zaświadczenie od starosty,
- poszliśmy do notariusza i sprawa się zakończyła - każdy ma swoje.
Powstała duża wspólnota (8 lokali i 5 właścicieli).
Kilka dni temu jedna ze współwłaścielek napisała do PINB donos na
dwóch właścieli oskarżajac ich o samowolę budowlaną sprzed kilku
lat, oświadczyła także w donosie, że niezgadza się z podziałem na
lokale i nie brała udziału w pracach biegłego dokonujacego pomiaru
budynku (!!). Do donosu dołaczyła jako dowód na samowolę dokument z
1982 roku, który ma tytuł "Opinia" (nie zaświadczenie, ani decyzja)
nie zawiera żadnej podsatwy prawnej a jedynie jest propozycją
podziału na lokale mieszkalne. W obecnej chwili, na podstawie nowego
aktualnego podziału większość z tych lokali mieszkalnych sprzed lat
to już lokale użytkowe (sklepy), co uwidocznił biegły rzeczoznawca i
co zatwierdził starosta (zaświadczeniem). Podczas oględzin inspektor
NB odnosił się do aktualnego projektu wyodrębnienia lokali,
porównujac stan obecny "z dokumentacją" sprzed 30 lat dołączoną do
donosu. W związku z tym oględziny i wyjaśnienia trwały 4 godziny.
Ostatecznie inspektor wydał postanowienie o obowiązku
zalegalizowania części lokali użytkowych (będących 30 lat temu
mieszkaniami)i wstrzmał ich użytkowanie.
Wobec tego rodzą się pytania:
1.Sokoro nie miałem żadnej dokumentacji techniczniej budynku, a
przyjąłem stan "zastany" i na podstawie tego rzeczoznawca zrobił
podział - co jest bardziej wiarygodne to co jest teraz czy to co
było przed 30 laty?
2. Przestudiowałem Prawo Lokalowe z tamtego okresu i nigdzie nie
znalazłem takiego pojęcja jak "Opinia", prawdopodobnie nie było
wtedy czegoś takiego jak obecne "zaświadczenie o samodzielności
lokali", a jeżeli było to jaką nosiło nazwę...?
Zammierzam podważyć wiarygodność tych odgrzanych "dokumentów", bo
nie po to przed rokiem przeprowadziliśmy inwentaryzację budynku,
złapalismy stan faktyczny, by teraz przy każdej nasłanej kontroli
tłumaczyć INB dlaczego 30 lat temu kawałek ściany był a teraz go nie
ma.
I na zakończenie najważniesze pytanie: jakie kroki prawne mogę
podjąć i z jakiego paragrafu w stosunku do autorki donosu by uniknąć
kolejnych nasyłanych kontroli INB opierajacych się na starociach?
Z góry dziekuję za rady i pomoc.
Pozdrawiam.