Dodaj do ulubionych

syn stosujący przemoc??

13.08.07, 17:13
Prosze o poradę. Podejrzewam, ze moj dorosły syn, który mieszka od 4
lat ze swoją narzeczoną (ślub ma być w przyszłym roku) ze mną i
mężem w naszym domu, stosuje wobec niej przemoc psychiczną. Jest
potwornie wybuchowy, rozzłoszczony wrzeszczy i przeklina, ale też
później traktuje ją jak podczas miodowego miesiąca. Opowiadał
kiedys, że zagroził jej, że wyskoczy przez okno. Jak mu "w czymś mu
zawini", to traktuje ją jak małe, niegrzeczne dziecko, które trzeba
ukarac. Jest więcej niepokojących mnie sygnałów. Do nas, czyli do
rodziców tak sie nigdy nie zachowuje. Mam pytanie konkretne: czy mam
cos robić, czy nic (ale czasem bardzo mi jej żal), czy to mam jej
dac test "przemocowy", który znalazłam na tym forum(30 pytań), czy
jemu?? Wkraczać ostro "do akcji", gdy widze, że jej sie dzieje
krzywda?? Ale gdy on sie wścieka, to przeciez i tak nic nie usłyszy.
Rozmawiac z nim, gdy jest spokojny?? Dobrze wiem, że go nie zmienię,
to dla mnie oczywiste. Czuję jakieś zło i nie wiem, czy mam sie
przeciwstawić.
Obserwuj wątek
    • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 15:12
      To znaczy, wiem, ze chce sie przeciwstawić, tylko nie wiem jak.
      Jeszcze dodam, że widzę czasem jak jego narzeczona jest jakaś
      wystraszona, zalękniona, gdy chce porozmawiać, zwłaszcza, gdy syn
      jest w pobliżu. Mam wrażenie, jakby sie bala wyrażać swoje opinie na
      jakikolwiek temat, gdy on może slyszeć. Gdyby ktos wyraził opinię,
      to bardzo proszę, chętnie przeczytam i zastanowię się co zrobić.
      Martwie się po prostu, choć wiem, ze nie ja jestem odpowiedzialna za
      dorosłego człowieka
      • droka Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 15:46
        Ja nie mam wtym doswiadcznia, bo moj syn nigdy nie mial dziewczyny,
        ale chyba bym sprobowala porozmawiac z tą dziewczyna przy jakiejś
        okazji ale nigdy wtedy gdy jest tylko chwila czy pare minut. toby
        musialo byc tyle czasu aby wiadomo było, ze symn w tym czasie nie
        przyjdzie. Porozmawiałabym z nią aby mieć pewność że ona się niczego
        nie boi. na poczatku bym bardzo przekonujaco powiedziala, ze syn nie
        wie o tej rozmowie i ze nigdy, ale to nigdy sie nie dowie - no i
        tego bym oczywiscie poźniej dotrzymala, nie wolno nic synowi
        powiedziec co sie Pani dowiedziala, bo to moze sie odbic na tej
        dziewczynie.

        Gdyby ona rzeczywiscie się bala Pani syna ale nie chciala nic z tym
        zrobic, to ja bym dala jej do poczytania to forum aby do ślubu się
        zdąrzyla z tym tematem oswoić i zdecydować czy chce tak ryzykowac.

        Ja wprzypadku mojego syna nie zyczę rzadnej kobiecie aby się z nim
        związała. Nie odciągałabym ich na siłę, alebym chciała mieć pewność
        że ona wie co robi i czym ryzykuje, bo więcej nie wiem co mozna
        zrobić.
      • droka Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 15:56
        Zapomnialam napisac, ze na pewno bym nie rozmawiala o tym z synem,
        tylko z tą dziwczyną. Ale to ja, a nie wiem jak Pani to czuje.
        • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 21:20
          Cieszę się, że Pani zabrała glos, dziękuję. Myślę, że to dobry
          pomysł zapytac samą "zainteresowaną". Ona jest taka dobra, grzeczna
          dziewczyna i ma anielską cierpliwość do mojego syna. On jest bardzo
          zaradny i odpowiedzialny, ma wlasną firme, ale jest taki wybuchowy.
          Smutno mi bardzo i ciężko, bo naprawde boję sie, czy ona nie bedzie
          cierpiec. Wiem, ze za nich zycia nie przezyje...
    • pmwk Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 22:55
      wow, no powiem szczerze jestem pod podziwem tego postu...

      chciałabym mieć taką teściową jak Pani..
      ja jestem z przemocowcem, moja teściowa widziała siniaki na moim
      ciele (pomijam przemoc psychiczną o której doskonale widziała),
      a potem krzyczała na mnie, że jej syn jest idealny, a ja jestem
      wariatką itd.
      zero pomocy z jej strony, tylko odwrotnie - atak na mnie,

      gratuluję prawidłowego spojrzenia. wkroczyć należy, moim zdaniem, ja
      jako synowa tego właśnie oczekiwałam od teściowej i bardzo się
      zawiodłam:(

      może polecić terapię? ale napewno wkraczać, radzę pogadać z synową,
      niech wie, że ma w Pani oparcie, razem coś wymyślicie, dla dobra
      obopólnego..

      Trzymam kciuki
      • pmwk Re: syn stosujący przemoc?? 14.08.07, 23:10
        aha, no i myslę, że to też jest "wg mnie" jedyny jakiś sposób, żeby
        kiedyś tam narzeczona nie zostawiła Pani syna. Bo zapewniam, ze
        kiedyś wybuchnie, bo emocje się kumulują.

        jak bym miała teśiową, która by pomogła mi " w tej własnie sprawie",
        to może bym nie odeszła. a tak odeszłam, no rozwodu jeszcze nie
        mamy, ale...
        tyle że po ślubie, i z dzieckiem..
        :(

        myślę, że ona bardzo się ucieszy, jak Pani z nią porozmawia.
        jeśli jest Pani z wwy, to mogę dać namiar na bardzo dobrego
        psychoterapeutę, który w taki syt pomaga..

        pozdrawiam serdecznie i powodzenia
        • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 15.08.07, 09:06
          Ogromnie sie ucieszylam z następnych postów. Nie jestem z W-wy, ale
          rowniez z duzego miasta. Do tej naswietlenia tej sytuacji dodam, że
          mam meza alkoholika, mlodszy syn tez jest uzalezniony od alkoholu.
          Oboje synowie sie napatrzyli na przemoc, na brak szacunku dla
          kobiety. Dopiero po 30 latach małzenstwa mam odwage zeby protestowac
          i sie bronic.Na pewno bede szukac profesjonalnej rady, bo mam w tym
          wprawę. Jestem od roku na terapii dla wspoluzaleznionych, wiec
          troche wiedzy mam.
          Wczoraj byla awantura domowa, z błahych powodów oczywiscie, mąż w
          ich obecnosci zachował sie agresywnie (potworny tekst do mnie). Syn
          nawet sie nie odezwał, gdy powiedzialam, zeby maz przeprosił chocby
          tę dziewczynę. Bo żeby przeprosil mnie mowy nie ma, bo nie wie, co w
          tym złego, że mnie wyklina, straszy i poniża (a to ja jestem głównym
          źródłem dochodu w rodzinie). Powiedzialam, ze nastepnym razem
          zadzwonie po policję. Ją przeprosił, a ona odpowiedziała, że nie
          szkodzi... Ręce mi opadły. Sama nie wiem skad we mnie tyle siły :).
          Dzięki, ze mnie wspomagacie
          • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 15.08.07, 13:10
            Teraz zdalam sobie sprawe z powagi sytuacji, w jakiej jest przyszła
            synowa. Rozmawiałam z nimi na temat wczorajszej awantury. I wyszło
            na to, że obwinił za nią właśnie mnie !! Czyli, że jeżeli ZWRACAM
            UWAGE w jasnych komunikatach na to, że mąż stosuje przemoc, i
            protestuję, mówiąć, że groźby są karalne, to ja jestem WINNA. Dałam
            się wręcz na chwilę zmanipulować i poszłam wyciągnąć rękę do męża,
            który od rana zastosował wrogie milczenie. Myslicie, że sobie z tym
            poradzę?? Czasami mam ochote uciec z własnego nowego domu, żeby sie
            uwolnić od takich psychopatycznych przekonań moich "bliskich"
            • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 15.08.07, 13:12

              Ma być tak:
              Rozmawiałam z nimi na temat wczorajszej awantury. I wyszło
              na to, że SYN obwinił za nią właśnie mnie !!
              • droka Re: syn stosujący przemoc?? 15.08.07, 21:40
                No faktycznie.

                Gdyby tak naprawdę chciec zrobić cos na maksa, to faktycznie
                trzebaby było radykalnie. Ja nic nie sugeruję, ale wyprowadzenie się
                Pani z domu (choc nie sądzę aby to Pani brała naprawdę pod uwagę)
                dałoby do myślenia członkom rodziny. Maż pewnie by tego aktu nie
                zrozumiał, ale kto wie czy synowie nie nabraliby respektu dla Pani i
                nie pojawiłaby się kiełkujaca wątpliwość, czy zostawiony na stare
                lata ojciec jest aby na pewno godnym wzorem do naśladowania i czy
                ich postawa wobec kobiet ma rzeczywiste podstawy. Może
                zweryfikowaliby swój wizerunek kobiety - jako kobiety uległej. A że
                najwyraźniej nie cenią uległości, chociaż ją egzekwują - taki akt
                odwagi i niezalezności musiałby narobic dużego zamieszania w ich
                wyobrażeniach!

                Ale oczywiście - jak wspomniałam - to jbyłaby decyzja kosmiczna i ja
                tylko tak sobie poleciałam w marzenia. :)
    • pawel.drozdziak Re: syn stosujący przemoc?? 21.08.07, 00:54
      Witam,

      System ktory propagujemy opiera sie na kilku regulach podstawowych.
      Pierwsza z nich, to uswiadomienie sobie wlasnych praw w danej
      sytuacji. Przede wszystkim Pani ma prawo we wlasnym domu czuc sie
      bezpiecznie i komfortowo w relacjach z najblizszymi. Jesli slyszy
      Pani, ze syn mieszkajac z Pania wrzeszczy i przeklina, ma Pani pelne
      prawo powiedziec, co Pani w zwiazku z tym czuje, nawet, jesli te
      wrzaski i przeklinanie nie sa skierowane do Pani.
      Jesli odczuwa Pani niepokoj na mysl o tym, co syn robi, takze ma
      prawo Pani mu o tym wprost powiedziec, szczegolnie, ze razem
      mieszkacie.
      Wszelkie spiski, potajemne rozmowy za jego plecami, dawanie jego
      partnerce kserowek i linkow na fora tak, zeby nie wiedzial itd. sa
      przejawami strachu przed synem. Czyli nie tylko jego narzeczona jest
      w takim wypadku sterroryzowana, ale i Pani przylacza sie wtedy do
      tych sterroryzowanych, ukrywajacych sie i spiskujacych osob. Rozmowa
      powinna byc z synem i powinna byc poprowadzona mniej wiecej w takim
      duchu:

      Sluchaj, trudno mi o tym mowic, ale bardzo mnie niepokoi to, co
      widze. Konkretnie chodzi mi o twoje zachowanie w stosunku do twojej
      narzeczonej, takie jak (tu nalezy wymienic konkretne przyklady).
      Absolutnie sobie nie zycze w moim domu takich krzykow i awantur i
      kiedy to slysze, jestem zaniepokojona i przestraszona. Czuje sie tez
      winna, bo mieszkacie pod moim dachem, wiec w jakis sposob przez
      zaniechanie przylaczam sie do tego. Chce, zebys wiedzial, ze tego
      nie akceptuje. Jesli masz jakis problem w kontaktach z nia, mozemy o
      tym porozmawiac, moze cos doradzimy, ale krzykow, awantur i grozb
      samobojczych w swoim domu ja znosic nie bede. Sa terapeuci, mozna
      sie zglosic po bezplatna pomoc (namiary na forum) wiec mozesz to
      zrobic. No i chce, zebys wiedzial, ze jesli takie sytuacje jak (tu
      przyklady) beda sie powtarzaly, to my bedziemy reagowac, poczawszy
      od powiedzenia glosno, ze nam sie to nie podoba, przez interwencje
      policji, na wywaleniu cie stad konczac. Tak wiec zadam, zebys
      zmienil swoje postepowanie, bo nie chce widziec takich zachowan jak
      (przyklady) nigdy wiecej w swoim domu. Stanowczo, lagodnie, bez
      leku, prosto w oczy i jawnie. Ma Pani do tego pelne prawo.
      • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 22.08.07, 21:37
        Bardzo dziekuję, bardzo, tego mi trzeba było, takich właśnie słów.
        Doskonale rozumiem to, co Pan napisał, bo bardzo często stosuję
        takie jasne komunikaty w sytuacjach, które są dla mnie znajome. Ale
        jak to w życiu, przy zaskakujących sytuacjach tracę głowę. Dużo sie
        przez ten długi rok terapii nauczyłam, tylko czasem potrzebuje
        wsparcia.
        Przemoc słowną dopiero od niedawna potrafię rozpoznać, bo przez
        wiele lat nawet nie wiedziałam, że mogę mieć własne zdanie. Inne,
        niż mojego męża, opinie i poglądy budziły jego wrzask. A ja się boje
        wrzasku. Tylko już wiem, że to normalne - bać się, ale i stanowczo
        bronić swoich praw do życia w szacunku do siebie i spokoju.
        Gdy stwierdziłam, że jeszcze do tego mój syn, na zimno (czyli bez
        alkoholu) źle sie zachowuje w stosunku do swojej dziewczyny, wpadłam
        w panikę. I jeszcze to.. pomyślałam. Jakby było mało dwóch
        alkoholików. Czasem nie moge uwierzyc, że to moje życie i moja
        rodzina (nikogo innego bliskiego nie mam).
        I stąd moja wizyta na tym forum. Naprawde bardzo mi Pan pomógł
        • akacjax Re: syn stosujący przemoc?? 05.09.07, 23:00
          Uważam, że pomoc przydałaby się (psychologiczna) również tej dziewczynie. Ta jej zgoda na takie traktowanie jest dalece niepokojąca. Nie ważne, czy dotyczy tego chłopaka, czy gdyby się rozstali-innego.

          Co do odpowiedzi Pana Pawła dodam, że za słowami muszą iść czyny. Gdy sie powie-będę dzwonić na policję-to nastepnym razem trzeba zadzwonić, bo puste słowa, to strata czasu.
          I od razu piszę- wiem, jak może być to trudne do wykonania, ale może to jedyna metoda na uratowanie syna przed nim samym.
          • radzisz2 Re: syn stosujący przemoc?? 07.09.07, 20:19
            Oczywiście zadaję sobie z tego sprawę że mam postępowac
            konsekwentnie i zwykle tak sie własnie zachowuje. Jak juz wyżej
            pisałam od ponad roku korzystam systematycznie z terapii, bo w mąż i
            młodszy syn są uzaleznieni od alkoholu (tak myśle, bo przeciez nikt
            ich nie diagnozował). Starszy syn juz był w poradni, jako DDA, ale
            nie skorzystał z terapii. Wiem, że namawiał narzeczoną, bo chciał
            też by oboje uczestniczyli w jakiejkolwiek terapii, ale ona omówiła.
            Nie zmuszę dorosłych ludzi do działania, choćby jak najbardziej
            pożytecznego. Korzystając z modlitwy: "Boże użycz mi pogody ducha,
            abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi abym zmieniał
            to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego"
            potrzebuje obecnie najbardziej mądrości, która zmniejsza moje
            cierpienie, gdy patrzę na swoją rodzinę. Jestem pewna, że przy
            najbliższej okazji wykorzystam swoją wiedzę i determinację, by się
            ptzeciwstawiać, gdy dzieje się krzywda..
    • baabcia Re: syn stosujący przemoc?? 28.10.07, 14:32
      szukałam tu kogos i przypadkowo trafiłam
      pewnie do czegos mi się to ma przydać :-)
      dodam taka radę - cwicz swoje zachowani na każdym kroku - upewniaj się na obcych
      ludziach i błahych sytuacjach, ze umiesz mówić, ze coś Ci się nie podoba i
      przeszkadza Ci;
      kiedy ktos wrzeszczy na dziecko na ulicy, kiedy dzieciak rzuci papierek, kiedy
      ktoś trzaska drzwiami - nie chodzi o to, zebyś była upierdliwa tylko nabrał
      pewności siebie i sprawdziła jak to należy mówić, żeby robiło wrażenie;
      Powiedz rodzinie co masz powiedzieć i zacznij budować swoje szczęście - co
      zrobia to ich sprawa potem ale jeśli Tobie uda się zbudować nowe zycie to dla
      nich najlepsza terapia bez słów.
      • konwalia9 jestem pod wrażeniem Pani postawy.......... 31.10.07, 22:17
        piszę oczywiście do autorki postu- rzadko można spotkać tak mądrą,
        obiektywną i uczuciową kobietę, teściową (w relacji synowa- teściowa
        i w ogóle w odniesieniu do opisywanej sytuacji), nie mogę Pani nic
        sensownego poradzić bo nie mam odpowiedniego wykształcenia (wiedzy)
        ani podobnych doświadczeń choćby ale wspieram Panią całym sercem i
        życzę wytrwałości........ pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka