Dodaj do ulubionych

Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem?

18.07.10, 17:02
www.altair.com.pl/start-2466
Jak że w innym wątku pozostało bez odpowiedzi zapraszam do dyskusji na
podstawie tego artykułu.
taka dyskusja daje szanse na rzeczywistą ocenę relacji Polska - USA
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 17:26
      Takim samym jak przed wojna.
      Takim samym jak po bitwie pod wiedniem
      takim samym jak w czasie drugiej wojny swietowej...
      "Bog, honor i Ojczyzna"
      Jezlie takie bedziemy mieli priorytety jak wyzej, to biada nam...
    • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 17:33
      koniecznie przeczytajcie artykuły do których linki znajdują się na samym dole,
      oczekuje z niecierpliwością komentarzy zachwyconych zachodnimi inwestycjami w
      mielec i świdnik...
      • swarozyc Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 18:05
        a ja proponuje przestudiowac wyczyny kapitalu francuskiego przed wojna w Polsce...
        deja vu...
        • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 18:35
          swarozyc napisał:

          > a ja proponuje przestudiowac wyczyny kapitalu francuskiego przed wojna w Polsce
          > ...
          > deja vu...


          nie znam tematu, jesli to możliwe prosze o jakiś link
          • swarozyc Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 18:45
            afera zyrardowska itp..
    • cie778 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 21:42
      Ale co to ma do rzeczy? Zakładając roboczo, że to wszystko prawda i nie ma tu
      żadnych zaniedbań po polskiej stronie - to jeszcze raz: w czym problem?
      W czym przeszkadza Ci fakt, że za Polskę umierać będą rodacy złodziei?
      Churchill przypisują stwierdzenie: Wielka Brytania nie ma przyjaciół tylko
      interesy.
      Może by się tego trzymać?

      pozdrawiam
      jasol
      • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 13:03
        > Ale co to ma do rzeczy? Zakładając roboczo, że to wszystko prawda i nie ma tu
        > żadnych zaniedbań po polskiej stronie

        no nie ma bo wszystko układa się w logiczną całość
        1. przejmują producenta uzbrojenia za grosze bo obiecują w zamian nowe
        technologie i rynki zbytu
        2. rzucają jakiś ochłap (rurki, montaż kilku silników) - że niby nowe technolegie są
        3. rezygnują z kontraktów i rynków zbytu które miałą firmą pod kontrolą dzięki
        czemu sami opanowują te nowe rynki - pierwszy zysk
        4. produkują już tylko na krajowe podwórko podnosząc ceny drenując w ten sposób
        budżet państwa które dało się podejść

        > W czym przeszkadza Ci fakt, że za Polskę umierać będą rodacy złodziei?

        nikt nie będzie za Polske umierał teraz tak jak nikt nie umierał w 1939, pójdzie
        jakby co nota protestacyjna w ONZ a Obama wstanie, powie "dziś wszyscy jesteśmy
        Polakami" a po południu poleci na partyjkę golfa

        > Churchill przypisują stwierdzenie: Wielka Brytania nie ma przyjaciół tylko
        > interesy.
        Może by się tego trzymać?

        podpisuję się pod tym!
        więc zadbajmy o swoje interesy - w związku z tym nalezy wprowadzić wizy dla
        amerykanów
        wizy wydawać góra co drugiemu
        powinny kosztować 10 000 zeta (oczywsicie bezzwrotnie w razie odmowy)i tylko na
        krótki okres
        może im zbrzydnie przyjezdzanie do Polski i kręcenie lodów?
        trzeba się bronić przed szarańczą, przecież po nich tylko spalona ziemia
        zostaje, spadają wpływy do budżetu ludzie tracą pracę a rodziny zródło utrzymania
        kiedyś zaprosliśmy krzyzaków, teraz zaprosiliśmy USA - czas zorganizować
        grunwald bo inaczej nas ta szarańcza zeżre żywcem

        • cie778 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 14:34
          ack79 napisał:

          > > Zakładając roboczo, że to wszystko prawda i nie ma tu żadnych
          > > zaniedbań po polskiej stronie
          >
          > no nie ma bo wszystko układa się w logiczną całość

          Większość wariatów większych i mniejszych także jest bardzo przekonywująca i logiczna - wystarczy tylko zaakceptować przyjmowane przez nich (często ukryte) założenia. Na tym forum takoż znaleźć można fanów pomysłów dla których wszystkiemu złemu są winni: kapitaliści, Rosjanie, PiS, Żydzi albo Arabowie - acz muszę przyznać, że cześć z nich to nie wariaci a jedynie propagandziści albo bezmózgowcy.
          Wracając do tekstów altairu, w szczególności Hypkiego: ich założenia są następujące:
          - Amerykanie są źli i oszukują,
          - Europejczycy są dobrzy i współpraca z nimi da dobre rezultaty,
          - najlepsze jest polskie i należy takie zakłady zawsze wspierać,
          W szczegółowym przypadku Mielca czy Rzeszowa błędy popełniono przy prywatyzacji nie rezerwując w umowach odpowiednich praw MONu do istniejących opracowań. Ale to są błędy po polskiej stronie. Ażeby wyjaśnić mechanizm: Negocjujący sprzedaż urzędnicy są rozliczani tylko i wyłącznie z uzyskanej kwoty. więc nie interesuje ich zastrzeganie czegokolwiek bo to obniża kwotę sprzedaży. A my mamy deficyt budżetowy i minister Grad maksymalizuje zyski (tak jak jego poprzednicy, za wyjątkiem może Jasińskiego).

          > > W czym przeszkadza Ci fakt, że za Polskę umierać będą rodacy złodziei?
          >
          > nikt nie będzie za Polskę umierał

          Ech - determinizm w historii i polityce jest ideą z lekka ośmieszoną. Niemal zawsze coś można zrobić i to coś akurat zależy - przynajmniej częściowo - od naszej polityki. Jak Amerykanom wyjdzie, że się opłaca to będą umierać.

          > > Wielka Brytania nie ma przyjaciół tylko interesy.
          >
          > podpisuję się pod tym!
          > więc zadbajmy o swoje interesy (ciach opis sankcji na Amerykę)

          Te sankcje to jest - jakby to ująć - mało przemyślane rozwiązanie. Dlatego, że:
          - większość przyjezdnych to Amerykanie polskiego pochodzenia, często obywatele polscy. Na których nam zależy (a czemu to pisałem przy okazji wyborów).
          - państwu polskiemu zależy na tym, żeby tu przyjeżdżali Amerykanie. Żeby zwiedzali, poznawali ludzi i robili interesy. Bo to zwiększa możliwość, że kiedyś ktoś w Stanach uzna, że warto umierać za Gdańsk.
          - jedyną alternatywą dla Amerykanów jest UE. Polityka realna nie polega na dobrowolnym odcięciu sobie możliwości ruchu i fakt, że akurat obecny rząd to robi świadczy o tym rządzie a nie o możliwych kierunkach polityki.
          - złudzenie, ze Niemcy, Włosi czy Francuzi (he he - Francuzi!) będą uczciwszymi partnerami jest - no właśnie - złudzeniem. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że amerykańskie koncerny są najuczciwsze w tym, co robią w Polsce. Inna sprawa, ze mają najlepszych prawników.
          Ale nawet nie bazując na prywatnych opiniach - porównaj sobie dzieje Okęcia (EADS) i Mielca (Sikorsky). To ja naprawdę wolę sprzedawać firmy Amerykanom.

          Rozwiązaniem realnych problemów opisanych przez Altair nie wyrzucanie kogokolwiek ale stworzenie identycznych reguł gry dla wszystkich. No ale wtedy Rychu, Miro i Zbychu by się nie uchowali...

          pozdrawiam
          jasiol
          • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 14:56
            W wiekszosci masz racje,z tym ze zupelnie inne kwestia jest ze te
            prywatyzacje jak i pozniejsze zwiazane z tym sprawy to jedna wielka
            kpina.Akurat kupili to Amerykanie.Tak ze prawda jest ze nalezy
            skonczyc z robieniem wszystkiego w imie "sojuszu i przyjazni" a
            zawsze najpierw myslec o sobie.
            • bmc3i A'propos prywatyzacji 19.07.10, 15:08
              wyborcza.pl/1,76842,8151508,Armia_na_diete__Minister_zapowiada_rewolucje.html
              • browiec1 Re: A'propos prywatyzacji 20.07.10, 16:37
                Dobry pomysl.
          • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 15:23
            > - Amerykanie są źli i oszukują,
            > - Europejczycy są dobrzy i współpraca z nimi da dobre rezultaty,

            ja tam nie wnikam w przekonania polityczne Hypkiego
            amerykanie są źli bo są sprytni i bezwzględni
            Europejczycy nie są tacy źli bo nie mają tyle sprytu co amerykanie po prostu
            ale wniosek jest taki że trzeba było trzymać samemu ten przemysł i nawet dotować
            w chwilach gdy ma kłopoty po to by przetrwał kryzys, zdobył nowe rynki i
            rozwinał własne produkty - każde inne działanie naraża na straty i utratę miejsc
            pracy

            > W szczegółowym przypadku Mielca czy Rzeszowa błędy popełniono przy prywatyzacji
            > nie rezerwując w umowach odpowiednich praw MONu do istniejących opracowań. Ale
            > to są błędy po polskiej stronie.

            czy to błedy czy łapówy to nie ma znaczenia
            bo jak ktoś chce odpowiednie klauzule tam zawrzeć to i tak zmięknie przy
            odpowiednio dużej kasie, a jak nie zmięknie to sie go usunie
            jeśli druga strona jest sprytniejsza (a jest) to i tak obejdzie każdą klauzulę w
            umowie

            > iowo - od naszej polityki. Jak Amerykanom wyjdzie, że się opłaca to będą umiera
            > ć.

            nie, zachodowi zawsze się opłaca naobiecywac nam gruszek a później nas sprzedać
            lub potraktować jak jaszczurka traktuje swój ogon w razie niebezpieczeństwa

            > Te sankcje to jest - jakby to ująć - mało przemyślane rozwiązanie.

            oczywiście że tak - to w sumie żart - choć sama wola polityczna takiego
            rozwiązania mogłaby kims wstrząsnąć

            > Ale nawet nie bazując na prywatnych opiniach - porównaj sobie dzieje Okęcia (EA
            > DS) i Mielca (Sikorsky). To ja naprawdę wolę sprzedawać firmy Amerykanom.

            dlaczego my wszystko musimy sprzedawać?
            dlaczego wszyscy myśla tak samo
            dlaczego nikomu do głowy nie przyjdzie by kupować?
            dlaczego to my nie możemy kupić czeskiej firmy i zrobić tam tego co robią u nas
            amerykańce?
            od 20 lat media wpajaja polakom ze trzeba wszystko sprzedawać i nawet już
            wyobraźnie nie starcza że można by coś kupić...

            a w TV i prasie tylko o jakichś krzyżach czy straszeniu ruskimi rakietami w
            kaliningradzie - tematy które nie wpływają w żaden sposób na poziom życia Polaków
            za to temat który na ten poziom wpływa - to o tym cisza i spokój

            dodatkowo mnie drażni fakt że jak rosjanie nałożyli embargo na jakieś nasze
            produkty to wielka draka wszędzie (w sumie słusznie)
            ale jak ameryklanie przejmują firmę, niszczą ją dla własnych interesów i ssą
            kasę z budżetu (skala strat znacznie większa niż w aferze z embargiem rosjan) to
            znów cisza i spokój
            i później nienawiść do rosjan (częsciowo uzasadniona) i durna miłość (kompletnie
            nieuzasadniona) do ameryki która pozwala im na jeszcze większe przekręty
            • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 15:33
              jack79 napisał:

              > > - Amerykanie są źli i oszukują,
              > > - Europejczycy są dobrzy i współpraca z nimi da dobre rezultaty,
              >
              > ja tam nie wnikam w przekonania polityczne Hypkiego
              > amerykanie są źli bo są sprytni i bezwzględni
              > Europejczycy nie są tacy źli bo nie mają tyle sprytu co amerykanie po prostu

              A to z czego wywnioskowales?


              > ale wniosek jest taki że trzeba było trzymać samemu ten przemysł i nawet dotowa
              > ć
              > w chwilach gdy ma kłopoty po to by przetrwał kryzys, zdobył nowe rynki i
              > rozwinał własne produkty - każde inne działanie naraża na straty i utratę miejs
              > c
              > pracy
              >


              A to akurat polska narodowa rozrywaka - pozbyc sie z wlasnych raka wszystkeigo.
              We wlasnych rekach jak wiadomo parzy.



              > > W szczegółowym przypadku Mielca czy Rzeszowa błędy popełniono przy prywat
              > yzacji
              > > nie rezerwując w umowach odpowiednich praw MONu do istniejących opracowań
              > . Ale
              > > to są błędy po polskiej stronie.
              >
              > czy to błedy czy łapówy to nie ma znaczenia
              > bo jak ktoś chce odpowiednie klauzule tam zawrzeć to i tak zmięknie przy
              > odpowiednio dużej kasie, a jak nie zmięknie to sie go usunie
              > jeśli druga strona jest sprytniejsza (a jest) to i tak obejdzie każdą klauzulę
              > w
              > umowie
              >


              Tak sie konczy prywatyzacja na sile.


              > > iowo - od naszej polityki. Jak Amerykanom wyjdzie, że się opłaca to będą
              > umiera
              > > ć.
              >
              > nie, zachodowi zawsze się opłaca naobiecywac nam gruszek a później nas sprzedać
              > lub potraktować jak jaszczurka traktuje swój ogon w razie niebezpieczeństwa
              >

              i dlatego oplacilo mu sie wyzwolic w 1991 r. Kuwejt?


              > > Te sankcje to jest - jakby to ująć - mało przemyślane rozwiązanie.
              >
              > oczywiście że tak - to w sumie żart - choć sama wola polityczna takiego
              > rozwiązania mogłaby kims wstrząsnąć
              >
              > > Ale nawet nie bazując na prywatnych opiniach - porównaj sobie dzieje Okęc
              > ia (EA
              > > DS) i Mielca (Sikorsky). To ja naprawdę wolę sprzedawać firmy Amerykanom.
              >
              > dlaczego my wszystko musimy sprzedawać?
              > dlaczego wszyscy myśla tak samo
              > dlaczego nikomu do głowy nie przyjdzie by kupować?
              > dlaczego to my nie możemy kupić czeskiej firmy i zrobić tam tego co robią u nas
              > amerykańce?
              > od 20 lat media wpajaja polakom ze trzeba wszystko sprzedawać i nawet już
              > wyobraźnie nie starcza że można by coś kupić...


              To akurat prawda. Mozna tylko bolec nad tym. Bo wszedzie na swiecie dba sie o to
              aby jak najwieksza czesc gospdoarki pozostawala w krajowych rekach, sa nawet
              odpowiednie regulacje prawne w tym zakresie, tylko Polacy musza wszystko
              rozsprzedac na zachod - czy trzeba czy nie trzeba. To generalia - w praktyce nie
              mogly sie utrzymac na rynku osobno ani Milec, ani rzeszow i inne zaklady
              lotnicze. Moze gdyby ktos kiedys pomyslal w odpowiednim momencie o stworzeniu
              jednego duzego koncernu lotniczego, i dobrze to zorganizaowal, moze jakos
              kreciloby sie to. Utrzymywanie jednak poszczegolnych pzeli osobno, to byl ich
              grub wszystkich razem.

              >
              > a w TV i prasie tylko o jakichś krzyżach czy straszeniu ruskimi rakietami w
              > kaliningradzie - tematy które nie wpływają w żaden sposób na poziom życia Polak
              > ów
              > za to temat który na ten poziom wpływa - to o tym cisza i spokój
              >
              > dodatkowo mnie drażni fakt że jak rosjanie nałożyli embargo na jakieś nasze
              > produkty to wielka draka wszędzie (w sumie słusznie)
              > ale jak ameryklanie przejmują firmę, niszczą ją dla własnych interesów i ssą
              > kasę z budżetu (skala strat znacznie większa niż w aferze z embargiem rosjan) t
              > o
              > znów cisza i spokój

              A jaka firme "zniszczyli dla wlasnych interesow"?
              • aso62 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 15:42
                bmc3i napisał:

                > A jaka firme "zniszczyli dla wlasnych interesow"?

                Przyłączam się do pytania - chciałbym zobaczyć nazwę tej firmy
                zniszczonej przez Amerykanów.
            • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 15:38
              jack79 napisał:

              > ale jak ameryklanie przejmują firmę, niszczą ją dla własnych interesów i ssą
              > kasę z budżetu (skala strat znacznie większa niż w aferze z embargiem rosjan) t
              > o
              > znów cisza i spokój


              Tak sie sklada ze najwiecej popeerelowskich przedsiebisorstw zniszczyli w Polsce
              Niemcy. Nie te z czolowki, ale przedsiebiorstwa srednie i male, ktore
              najczesciej przestawaly istneic po roku doch po sprzedarzy. Przejedz sie na
              prowincje i zainteresuj sie roznymi agrometami, agromami, zakladami miesnymi, i
              temu podobną drobnica.
            • cie778 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 11:06
              jack79 napisał:

              > > - Amerykanie są źli i oszukują,
              > > - Europejczycy są dobrzy i współpraca z nimi da dobre rezultaty,
              >
              > amerykanie są źli bo są sprytni i bezwzględni
              > Europejczycy nie są tacy źli bo nie mają tyle sprytu co amerykanie

              Ech...
              Na poważnie to Ci Matrek odpisał, ale nie wiem czy to cokolwiek da, bo ewidentnie Mickiewiczem* jedziesz.
              Dałem przykład - porównanie prywatyzacji Okęcia i Mielca. Sprawdziłeś cokolwiek? Poszukałeś? Jesteś w stanie podać, co obiecywali nabywcy a co zrealizowali? Nie, bo inaczej byś głupot nie wypisywał.

              > > Jak Amerykanom wyjdzie, że się opłaca to będą umierać.
              >
              > nie, zachodowi zawsze się opłaca naobiecywac nam gruszek a później nas
              > sprzedać lub potraktować jak jaszczurka traktuje swój ogon w razie
              > niebezpieczeństwa

              Już pisałem - determinizm w polityce, to rzecz z lekka przestarzała. Marksiści zrobili z niego nawet naukę a ostał się z tego jeno bełkot tornsona.

              > dlaczego my wszystko musimy sprzedawać?

              Nie wszystko. Ale większość. Dlatego, że państwo jest bardzo nieefektywnym właścicielem. Czasami można to pominąć, ale rzadko.

              > dlaczego wszyscy myśla tak samo

              Nie no, bez przesady. Większość nie myśli tylko papuguje. A reszta rzadko się zgadza choćby w kwestii przy którym stoliku usiąść.

              > dlaczego nikomu do głowy nie przyjdzie by kupować?
              > dlaczego to my nie możemy kupić czeskiej firmy i zrobić tam tego co
              > robią u nas amerykańce?

              Doucz się. Polskie firmy kupują w Czechach - ale to są firmy w branżach które są mocne w Polsce. Żywność, te klimaty. Niestety - rozwój ciekawszych branż załatwiła republika bananowa (Optimus czy Betacom).

              * Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko

              pozdrawiam
              jasiol
              • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 15:41
                > Ech...
                > Na poważnie to Ci Matrek odpisał, ale nie wiem czy to cokolwiek da, bo ewidentn
                > ie Mickiewiczem* jedziesz.

                pracowałem w polskiej firmie która eksportuje do ponad 90 krajów na świecie,
                pomagałem w rozpatrywaniu reklamacji jako specjalista od spraw technicznych
                dotyczących produktu i miałem doskonałe rozeznanie kto i co
                oczywscie wiele reklamacji jest uzasadnionych ale w nieuzasadnionych prym wiedli:
                chińczycy - reklamują wszystko co im do głowy wpadnie, ale nie chcą zwrotuu
                towaru tylko rabaciki, nawet może być ten rabacik przy następnej dostawie,
                często chodzi choćby o 0,5%, ot tacy drobni oszuści w zasadzie nieszkodliwi ale
                uciążliwi
                niemcy - Ci potrafią kupowac na zapas jak cena dobra a później jak im towar leży
                wymyślają co mogą byle zwrócić, jednak jak im się udowodni że ich powody są
                bzdurami to się zamykają i zapominają o sprawie
                francuzi - Ci mówią że coś jest nie tak i nie można się z nimi dogadać właściwie
                co :)
                skandynawowie lubią zareklamowac ale chwali im się to że szukają dobrego
                rozwiązania dla obu stron dla podtrzymania współpracy
                generalnie patrząc na cały świat najwięcej reklamuje europa i chiny
                no i czasem USA
                więc teraz jak to robią amerykańce
                zamawiają tak wielką partię że alarm w całej firmie!
                później się okazuje że nie pasuję im żaden z blisko tysiąca asortymentów i
                trzeba przygotować dla nich nowy, oczywiście tańszy
                handlowiec który to prowadzi zgadza się na wszystko nawet największą głupotę bo
                załatwia tak wielki kontrakt że ma tylko dolary w oczach
                więc zgadza się pewną cenę która wymaga produkcji elementów z tolerancją 0,01mm
                a możliwości maszyn to 0,2mm - tak więc surowca pójdzie więcej niż było w
                analizie kosztów i okazuje się że bedziemy produkowac dla USA za darmo - ale to
                nic, tak wielka masa spowoduje że spadną w firmie koszty stałe wiec i tak sie
                opłaca robić!
                wysyła się towar do USA wcześniej sobie zażyczyli że tylko przez jeden port
                towar może przechodzić... towar w porcie w wielkiej ilości
                amerykanie przysyłają pismo że towar jest, ale nie spełnia wymagań bo to i to,
                my mamy u siebie próbki i sprawdzamy ich zasstrzeżenia i wszystko gra jak
                najbardziej, ale oni twierdzą że im kolor nie odpowiada bo miał być RAL 3012 a
                jest np. 3013 (sprawa wysoce umowna każdy widzi to inaczej). Na koniec dopisuja
                że żądają obniżenia kosztów o 10%, wcześniej nie odbiora towaru, a towar stoi w
                porcie i rosną koszty jego magazynowania, jak się firma doczytała w kontrakcie
                który podpisała -za wszelkie koszty zwiazane z transportem I PRZECHOWYWANIEM
                towaru zanim zostanie odebbrany płacimy my, no i co teraz?
                reklamacja bzdurna, ale koszty przechowywania rosną!
                dobra, nie ma wyjscia, nie ma czasu na sądzenie, zgadzamy sie
                no to oni pisemko że znaleźli kolejną wadę.....
                tak się zabawiają amerykańce

                co ciekawe (na pewno duże znaczenie ma to że tam bardzo mało towaru szło) nie
                było przez lata żadnej reklamacji z rosjii - ale oni pewnie tacy durni jak my -
                ze jak coś przybyło od zachodniej strony to na pewno jest super, a jak nie
                wygląda na takie to pewnie tak miało być ze nie wygląda

                > Dałem przykład - porównanie prywatyzacji Okęcia i Mielca. Sprawdziłeś cokolwiek
                > ? Poszukałeś? Jesteś w stanie podać, co obiecywali nabywcy a co zrealizowali? N
                > ie, bo inaczej byś głupot nie wypisywał.

                a co Ty mi z jakimś pojedyńczym przykładem,
                ja mam próbkę na podstawie tysięcy reklamacji, tylko niestety nie mogę ich
                udokumentować
                ale jeśli chcesz mi powiedziec że inni oprócz amerykanów też są oszustami to się
                z Tobą zgodzę :)

                > Nie wszystko. Ale większość. Dlatego, że państwo jest bardzo nieefektywnym właś
                > cicielem. Czasami można to pominąć, ale rzadko.

                to bzdury których Polaków nauczył balcerowicz

                "Temasek Holdings to w całości kontrolowana przez państwo firma inwestycyjna
                zarządzająca aktywami wartymi około 127 mld USD, stanowiącymi około 54%
                singapurskiego PKB. Proszę zwrócić uwagę, że TS nie zarządza rezerwami
                walutowymi Singapuru – tym zajmuje się GIC – Government of Singapore Investment
                Corporation. GIC zarządzą ponad 300 mld USD. Czy którykolwiek z piewców
                liberalnych sukcesów Singapuru zechce mnie przekonać, że podstawą funkcją rządu
                (core function) jest spekulacja na rynkach finansowych? Tym właśnie, z
                niebywałymi sukcesami, zajmuje się Temasek Holdings."

                "Osiemdziesiąt procent populacji Singapuru mieszka w mieszkaniach zbudowanych i
                zarządzanych przez Housing and Development Board – agencję Ministerstwa Rozwoju
                Narodowego odpowiedzialną za zarządzanie mieszkaniami komunalnymi (public housing)."

                To są kwiatki nie z PRL-u Gierka tylko z podobno najbardziej liberalnej
                gospodarki świata - jak widac Polska w wielu dzidzinach jest bardziej liberalna
                niż Singapur tylko jakoś na bogactwo mieszkańców sie to nie przekłada
                • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 16:10
                  wracając do tej historii
                  jak ją komuś opowiadam to każdy mówi - wolny rynek kapitalizm
                  mam ochotę dac w pysk wtedy
                  jaki kurna wolny rynek?!
                  sprzedaący chciał zrobić wolnorynkowy biznes
                  a kupujący od razu miał założenie żeby oszukać sprzedającego
                  to nie jest żaden wolny rynek tylko oszustwo którego nie da się ukarać!!!
                  tak wygląda dziś "wolnorynkowa" gospodarka
                  Ci którzy nie stosują takich chwytów musza wyginąc bo bedą mniej konkurencyjni
                  od tych co kantują
                  • jack79 Za francuski know how i super technologie sklepowe 20.07.10, 16:44
                    płaca Polacy tak:

                    gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,8117695,Czerwona_kropka_wstydu_.html
                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8157877,Naruszenia_byly__ale_to_nie_mobbing___Inspekcja_Pracy.html
                    ja widac nic wielkiego sie nie stało, jak my możemy pozwalac się tak traktować,
                    Carrefour powinien sie już teraz pakować! nie ma problemu, przyjdą inne sieci
                    lub odrzyje kilka polskich sklepów


                    • jack79 Re: Za francuski know how i super technologie skl 20.07.10, 16:45

                      > lub odrzyje kilka polskich sklepów

                      odżyje
                  • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:02
                    Nie martw sie-drugi Tupolew moze bedzie na sprzedaz-pchniemy go
                    Amerykanom to za wszystko odpokutuja;)
                • aso62 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 16:56
                  Przepraszam, ale gdzie ty tu widzisz oszustwo Amerykanów? Ja widzę
                  tylko porażającą głupotę i amatorszczyznę kierownictwa twojej firmy.
                  • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:02
                    > Przepraszam, ale gdzie ty tu widzisz oszustwo Amerykanów? Ja widzę
                    > tylko porażającą głupotę i amatorszczyznę kierownictwa twojej firmy.

                    więc Ty też
                    kurka, chłopie
                    sprzedaj mi nieruchomośc a wywale Cię w kosmos tak że nie będziesz miał pojęcia
                    i nikt Cie nie uratuje, ani prawnik ani duch świety
                    niedawno kupowałem to znalazłem taki piękny "myk" że hej

                    zrozum że jak ktoś chce kogoś oszukać to to zrobi
                    co mieliśmy się nie zgodzić na poniesienie kosztów przechowywania?
                    myślisz że to by załatwiło sprawę?
                    otóż nie
                    parametry towaru były takie że mogli to kupć tylko oni, bo dla innych nie
                    spełniało by pewnych norm, oni zamówili coś co nie spełnia norm ale im pasuje,
                    TYLKO IM
                    dlatego tylko oni mogli to kupić
                    a że kontrakt wielki musisz im to sprzedać
                    powiedz jak Ty byś to ominął
                    proszę powiedz tu wszystkim
                    • aso62 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:16
                      Po prostu nie podpisałbym takiego kontraktu.

                      Nie przyjmuję logiki "kontrakt tak wielki, że nie można tego nie
                      sprzedać", na takiej logice przejechało się wiele firm. Kontrakt ma
                      być przede wszystkim opłacalny. W firmach w których
                      pracowałem zdarzało się, że przyjmowaliśmy zlecenia o których z
                      góry
                      wiedzielismy, że nie będą opłacalne. Ale to było
                      wykalkulowane ryzyko, dotyczyło nowych klientów uznanych za
                      atrakcyjnych więc kierownictwo poszło na promocyjną cenę żeby
                      wsadzić nogę w drzwi. Ale jeśli się przeliczyliśmy, pretensji do
                      klienta nie było. Nikt nie zmuszał nas do podpisywania takich umów.

                      Nie rozumiem jak można podpisywać umowę na podstawie nieaktualnej
                      kalkulacji opłacalności. Co na to ludzie od produkcji?

                      Nie rozumiem też jak można być zaskoczonym warunkami zawartymi w
                      umowie, nie macie zwyczaju czytać tego co podpisujecie? Tu jeszcze
                      dochodzi fakt, że warunek był dość standardowy.

                      I zupełnie nie pojmuję jak moża mieć pretensje do klienta, że
                      odrzuca towar niezgodny ze specyfikacją. Argument, że RAL 3012 "na
                      oko" ciężko odróżnić od RAL 3013 to możesz opowiadać swojej babci.
                      Zobowiązaliście się w umowie, że będzie RAL 3012 to ma być
                      3012. Jeżeli, juz po podpisaniu umowy, okazało się, że macie jakiś
                      problem z tym kolorem to należało o tym pogadać z klientem przed
                      dostawą, a najlepiej przed malowaniem. Uzyskać zgodę klienta na
                      zastosowanie koloru zastępczego, potwierdzić to aneksem do umowy
                      . A wy jak za PRL - klient powinien brać co dają i jeszcze się
                      cieszyć że w ogóle coś dostał. LOL

                      Mówiąc krótko - wam kury szcz... prowadzać panowie, a nie firmą
                      zarządzać.
                      • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:28
                        > Po prostu nie podpisałbym takiego kontraktu.
                        >
                        > Nie przyjmuję logiki "kontrakt tak wielki, że nie można tego nie
                        > sprzedać", na takiej logice przejechało się wiele firm. Kontrakt ma
                        > być przede wszystkim opłacalny. W firmach w których
                        > pracowałem zdarzało się, że przyjmowaliśmy zlecenia o których z
                        > góry
                        wiedzielismy, że nie będą opłacalne. Ale to było
                        > wykalkulowane ryzyko, dotyczyło nowych klientów uznanych za
                        > atrakcyjnych więc kierownictwo poszło na promocyjną cenę żeby
                        > wsadzić nogę w drzwi. Ale jeśli się przeliczyliśmy, pretensji do
                        > klienta nie było. Nikt nie zmuszał nas do podpisywania takich umów.

                        nacisk z góry - trzeba kontrakt podpisać, jest zbyt duży by tego nie zrobisz,
                        prezes karze dyrektorowi dyrektor handlowcom i handlowiec wie że musi nawet jak
                        mu sie nie podoba, jak tego nie zrobi wyleci z pracy, kierownik zbierze ochrzan,
                        wyżej dyrektor od prezesa - burokratyczna maszyna!


                        > Nie rozumiem też jak można być zaskoczonym warunkami zawartymi w
                        > umowie, nie macie zwyczaju czytać tego co podpisujecie? Tu jeszcze
                        > dochodzi fakt, że warunek był dość standardowy.

                        no handlowiec musiał podpisać więc się zgadzał - pamietaj ze to Ci wspaniali
                        amerykanie chcieli kupić tak bardzo dużo, a oni się uśmiechają, poklepują po
                        pleckach, co złego w tym małym pukciku skoro chodzi o tak wielka kasę?
                        ale nawet bez tego punktu nie było szans bo jak pisałem produkt niestandardowy i
                        tylko dla nich

                        > I zupełnie nie pojmuję jak moża mieć pretensje do klienta, że
                        > odrzuca towar niezgodny ze specyfikacją. Argument, że RAL 3012 "na
                        > oko" ciężko odróżnić od RAL 3013 to możesz opowiadać swojej babci.

                        nie pamietam dokładnych numerków - RAL był dokładnie taki jak trzeba
                        porównaj sobie RAL 2003 i 2011 np jest praktycznie taki sam, my widzieliśmy ze
                        jest taki jak trzeba, ale czas na udowadnianie tego kosztpwałby magazynowanie...

                        > Zobowiązaliście się w umowie, że będzie RAL 3012 to ma być
                        > 3012. Jeżeli, juz po podpisaniu umowy, okazało się, że macie jakiś
                        > problem z tym kolorem to należało o tym pogadać z klientem przed
                        >
                        dostawą, a najlepiej przed malowaniem. Uzyskać zgodę klienta na
                        > zastosowanie koloru zastępczego, potwierdzić to aneksem do umowy
                        >
                        . A wy jak za PRL - klient powinien brać co dają i jeszcze się
                        > cieszyć że w ogóle coś dostał. LOL

                        nie rozumiesz, klient od poczatku do końca ładował nas na minę, nie miał zamiaru
                        płacić wynegocjowanej ceny dlatego zalezało mu by towar nie spełniał typowych
                        norm bo byśmy go zabrali z portu i finał, a tak trzeba było sie dawać wodzic za
                        nos bo tylko oni mogli za to zapłacić
                        są firmy co z tego żyją, z tym że chińczyki np. to tacy "dresiarze" co znajdą
                        dwie puszki po piwie i sprzedadza z zyskiem
                        a amerykanie to jak ktoś powiedział "mają rozmach skur..syny"

                        > Mówiąc krótko - wam kury szcz... prowadzać panowie, a nie firmą
                        > zarządzać.

                        taaa, ja to obserwowałem z boku że tak powiem, jako wspomagający proces reklamacyjny
                        ale powiem Ci ASO tak, jak będziesz miał firmę produkcyjną (a może masz?) to ja
                        chętnie coś kupie od Ciebie, w bardzo dużej ilości, podpisze z Tobą umowę -
                        będziesz początkowo zadowlony, ale
                        jak już Cię puszczę z torbami to zrozumiesz o czym mowa
                        znam już tyle amerykańskich myków że położe każdego, niech no mi tylko który
                        podpadnie :)


                        • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:31
                          aha, najlepsze to że ten RAL nie miał żadnego znaczenia przy użytkowaniu bo to
                          co sprzedawaliśmy to produkt który idzie w obudowę i nikt go nie ogląda
                          w sumie za bład można było uznać wpisanie tego koloru z określonym RAL-em do umowy
                          ale klientowi zależało - my potrafimy zrobić - czemu nie?
                          no i masz cwaniaków
                          co mieli się nasi nie zgodzić? preecież kupujący by się uparł i koniec, a jak
                          prezes by sie dowiedział że nie podpisano kontraktu bo nie chcieliśmy sie
                          zgodzić na określenie koloru to by wyj...ł wszystkich :)
                        • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:57
                          jack79 napisał:

                          > znam już tyle amerykańskich myków że położe każdego, niech no mi tylko który
                          > podpadnie :)

                          A francuskie znasz? A niemeickie? A moze tylko amerykanskie cie w oczy kolą?
                        • aso62 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 20:04
                          jack79 napisał:

                          > nacisk z góry - trzeba kontrakt podpisać, jest zbyt duży by tego
                          > nie zrobisz, prezes karze dyrektorowi dyrektor handlowcom i
                          > handlowiec wie że musi nawet jak mu sie nie podoba, jak tego nie
                          > zrobi wyleci z pracy, kierownik zbierze ochrzan, wyżej dyrektor od
                          > prezesa - burokratyczna maszyna!

                          Domyślam się, ale co to ma wspólnego z Amerykanami? To nasza rodzima
                          głupota.

                          > no handlowiec musiał podpisać więc się zgadzał - pamietaj ze to Ci
                          > wspaniali amerykanie chcieli kupić tak bardzo dużo, a oni się
                          > uśmiechają, poklepują po pleckach, co złego w tym małym pukciku
                          > skoro chodzi o tak wielka kasę?

                          Wszystko pięknie ale wraca do jednego - zaślepienie mamoną blokujące
                          elementarne myślenie.

                          > nie rozumiesz, klient od poczatku do końca ładował nas na minę,
                          > nie miał zamiaru płacić wynegocjowanej ceny dlatego zalezało mu by
                          > towar nie spełniał typowych norm bo byśmy go zabrali z portu i
                          > finał, a tak trzeba było sie dawać wodzic za nos bo tylko oni
                          > mogli za to zapłacić są firmy co z tego żyją,

                          Kolego, zamiast się dawać wodzić za nos trzeba było
                          powiedzieć "sprawdzam". Czyli napisać do nich: OK, my jesteśmy
                          pewni, że kolor jest zgodny z zamówieniem ale tych kolorów jest tyle
                          i bywają do siebie tak podobne, że czasem można mieć wątpliwości.
                          Żeby je wyjaśnić zamierzamy zlecić niezależnemu ekspertowi zbadanie
                          zgodności koloru powłoki ze specyfikacją. Jednocześnie czujemy się w
                          obowiązku poinformować, że, w przypadku pozytywnego wyniku w/w
                          badania, będziemy oczekiwali od was pokrycia jego kosztów.

                          Tego typu pismo z reguły szybko poprawia wzrok takim cwaniaczkom.

                          > ale powiem Ci ASO tak, jak będziesz miał firmę produkcyjną (a może
                          > masz?) to ja chętnie coś kupie od Ciebie, w bardzo dużej ilości,
                          > podpisze z Tobą umowę - będziesz początkowo zadowlony, ale
                          > jak już Cię puszczę z torbami to zrozumiesz o czym mowa
                          > znam już tyle amerykańskich myków że położe każdego, niech no mi
                          > tylko który podpadnie :)

                          Cud, że jeszcze jakieś nieamerykańskie firmy produkcyjne istnieją na
                          świecie.:)

                          A poważnie, oszustów i cwaniaczków na świecie jest pełno ale ich
                          rzeczywista skuteczność nie jest zbyt wysoka. Żerują głównie na
                          naiwnych, nieuważnych, żadnych sukcesu, itp. Specjalnie zresztą ich
                          wyszukują. Już kiedyś chyba o tym rozmawialiśmy, przy innym
                          temacie. Najważniejsze to zachować trzeźwość myślenia i nie pozwolić
                          im przejąć pełnej inicjatywy na etapie negocjowania i spisywania
                          umowy. Zwłaszcza spisywania umowy. Prawie we wszystkich przypadkach
                          kiedy brałem udział w procesie sprzedaży/negocjacji umowę pisałem
                          SAM
                          (z pomocą prawników oczywiście). Więc nie było możliwości,
                          że czegoś nie wiedziałem, nie zrozumiałem, coś mnie zaskoczyło.
                    • aso62 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:28
                      Po prostu nie podpisałbym takiego kontraktu.

                      Nie przyjmuję logiki "kontrakt tak wielki, że nie można tego nie
                      sprzedać", na takiej logice przejechało się wiele firm. Kontrakt ma
                      być przede wszystkim opłacalny. W firmach w których
                      pracowałem zdarzało się, że przyjmowaliśmy zlecenia o których z
                      góry
                      wiedzielismy, że nie będą opłacalne. Ale to było
                      wykalkulowane ryzyko, dotyczyło nowych klientów uznanych za
                      atrakcyjnych więc kierownictwo poszło na promocyjną cenę żeby
                      wsadzić nogę w drzwi. Ale jeśli się przeliczyliśmy, pretensji do
                      klienta nie było. Nikt nie zmuszał nas do podpisywania takich umów.

                      Nie rozumiem jak można podpisywać umowę na podstawie nieaktualnej
                      kalkulacji opłacalności. Co na to ludzie od produkcji?

                      Nie rozumiem też jak można być zaskoczonym warunkami zawartymi w
                      umowie, nie macie zwyczaju czytać tego co podpisujecie? Tu jeszcze
                      dochodzi fakt, że warunek był dość standardowy.

                      I zupełnie nie pojmuję jak moża mieć pretensje do klienta, że
                      odrzuca towar niezgodny ze specyfikacją. Argument, że RAL 3012 "na
                      oko" ciężko odróżnić od RAL 3013 to możesz opowiadać swojej babci.
                      Zobowiązaliście się w umowie, że będzie RAL 3012 to ma być
                      3012. Jeżeli, juz po podpisaniu umowy, okazało się, że macie jakiś
                      problem z tym kolorem to należało o tym pogadać z klientem przed
                      dostawą, a najlepiej przed malowaniem. Uzyskać zgodę klienta na
                      zastosowanie koloru zastępczego, potwierdzić to aneksem do umowy
                      . A wy jak za PRL - klient powinien brać co dają i jeszcze się
                      cieszyć że w ogóle coś dostał. LOL

                      Mówiąc krótko - wam kury szcz... prowadzać panowie, a nie firmą
                      zarządzać.
                      • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:59
                        aso62 napisał:

                        > I zupełnie nie pojmuję jak moża mieć pretensje do klienta, że
                        > odrzuca towar niezgodny ze specyfikacją. Argument, że RAL 3012 "na
                        > oko" ciężko odróżnić od RAL 3013 to możesz opowiadać swojej babci.
                        > Zobowiązaliście się w umowie, że będzie RAL 3012 to ma być
                        > 3012. Jeżeli, juz po podpisaniu umowy, okazało się, że macie jakiś
                        > problem z tym kolorem to należało o tym pogadać z klientem przed
                        >
                        dostawą, a najlepiej przed malowaniem. Uzyskać zgodę klienta na
                        > zastosowanie koloru zastępczego, potwierdzić to aneksem do umowy
                        >
                        . A wy jak za PRL - klient powinien brać co dają i jeszcze się
                        > cieszyć że w ogóle coś dostał. LOL
                        >


                        :))

                        Dobre. 100% racji.


                        > Mówiąc krótko - wam kury szcz... prowadzać panowie, a nie firmą
                        > zarządzać.
                        • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 17:02
                          bmc3i napisał:

                          > aso62 napisał:
                          >
                          > > I zupełnie nie pojmuję jak moża mieć pretensje do klienta, że
                          > > odrzuca towar niezgodny ze specyfikacją. Argument, że RAL 3012 "na
                          > > oko" ciężko odróżnić od RAL 3013 to możesz opowiadać swojej babci.
                          > > Zobowiązaliście się w umowie, że będzie RAL 3012 to ma być
                          > > 3012. Jeżeli, juz po podpisaniu umowy, okazało się, że macie jakiś
                          > > problem z tym kolorem to należało o tym pogadać z klientem przed
                          > >
                          dostawą, a najlepiej przed malowaniem. Uzyskać zgodę klienta na
                          > > zastosowanie koloru zastępczego, potwierdzić to aneksem do umowy
                          > >
                          . A wy jak za PRL - klient powinien brać co dają i jeszcze się
                          > > cieszyć że w ogóle coś dostał. LOL
                          > >
                          >
                          >
                          > :))
                          >
                          > Dobre. 100% racji.


                          czy wy nie rozumiecie co ja do was pisze?
                          NIE MIELIŚMY ŻADNYCH KŁOPOTÓW Z KOLOREM kurna - wyrażnie to napisałem
                          ale amerykańce twierdziły ze jest nie taki jak trzeba
                          można się było z nimi kłócić, ciągnąc do towaru kogoś kto rozstrzygnie spór,
                          pisać odwołania, ciągnąc sprawy w sądzie - tylko co z tego SKORO NIKT INNY NIŻ
                          TA AMERYKAŃSKA FIRMA BY TEGO NIE KUPIŁ???????
                          • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 17:06
                            Od poczatku amerykańska firma sobie założyła że nie kupi teggo towaru na
                            warunkach takich jak podpisała kontrakt - tylko wykorzystując różne kruczki
                            poprowadziła tą sprawę tak żeby orżnąć naszych

                            skoro taki badziewny towar to na cholerę go wzieli????
                            kolor be, ale jak 10% taniej to już kolor dobry?

                            mówię wam wyraźnie że oszukiwali od poczatku do końca a wy mi jakieś dziwne
                            tłumaczenia które maja ich bronić


                            • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 19:42
                              No to po prostu przyznaj ze byliscie dupy i po temacie.
                              • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 20:38
                                > No to po prostu przyznaj ze byliscie dupy i po temacie.

                                to nie ja, to tamci
                                handlowcy, po polonistyce czy anglistyce i przez to bez pojęcia...

                                ale zrozum, jeżeli ktoś chce od Ciebie coś kupić to ma możliwośc zastosowac
                                milion kruczków prawnych żeby Cie wyrolować

                                ja np. znalazłem kruczek jak wyrolowac kogoś kto mi sprzedaje nieruchomość - są
                                luki w prawie i łatwo je wykorzystać....tylko trzeba być do tego jeszcze skur..synem


                              • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 21:47
                                browiec1 napisał:

                                > No to po prostu przyznaj ze byliscie dupy i po temacie.


                                Ale tak browiec w stanach czesto jest. Nie chodzi nawet o firmy i kontrakty,
                                lecz nawet o zwyklych fizycznych ludzi. Wynajmuje taki pokoj w hotelu 200 dol za
                                noc, i natychmiast po zamelinowaniu siue w nim, dwoni do recepcji z zalem ze nie
                                odpowiada mu tysiac rzeczy - oczywiscie z zaDANIEm obnizenia ceny za nocleg. Toi
                                czesta praktyka. Tyle tylko rozciagac to na wszystkich amerykanow, czyt w
                                przypadku jacka na wszystkie amerykanskie firmy, to tak jakby twierdfzic ze
                                wszyscy polacy kradna w Niemczech samochody.
                                • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 22:20
                                  > Ale tak browiec w stanach czesto jest. Nie chodzi nawet o firmy i kontrakty,
                                  > lecz nawet o zwyklych fizycznych ludzi. Wynajmuje taki pokoj w hotelu 200 dol z
                                  > a
                                  > noc, i natychmiast po zamelinowaniu siue w nim, dwoni do recepcji z zalem ze ni
                                  > e
                                  > odpowiada mu tysiac rzeczy - oczywiscie z zaDANIEm obnizenia ceny za nocleg. To
                                  > i
                                  > czesta praktyka. Tyle tylko rozciagac to na wszystkich amerykanow, czyt w
                                  > przypadku jacka na wszystkie amerykanskie firmy, to tak jakby twierdfzic ze
                                  > wszyscy polacy kradna w Niemczech samochody.

                                  to tam tak każdy?
                                  ja myslałem że trafiliśmy na największych fachowców od naciagania to widze w USA
                                  potrafi byle wioskowy głupek :)
                                  no nic, moze i my sie kiedyś nauczymy....tylko ze na takim świecie trudno żyć...
                                  • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 22:31
                                    jack79 napisał:

                                    > > Ale tak browiec w stanach czesto jest. Nie chodzi nawet o firmy i kontrak
                                    > ty,
                                    > > lecz nawet o zwyklych fizycznych ludzi. Wynajmuje taki pokoj w hotelu 200
                                    > dol z
                                    > > a
                                    > > noc, i natychmiast po zamelinowaniu siue w nim, dwoni do recepcji z zalem
                                    > ze ni
                                    > > e
                                    > > odpowiada mu tysiac rzeczy - oczywiscie z zaDANIEm obnizenia ceny za nocl
                                    > eg. To
                                    > > i
                                    > > czesta praktyka. Tyle tylko rozciagac to na wszystkich amerykanow, czyt w
                                    > > przypadku jacka na wszystkie amerykanskie firmy, to tak jakby twierdfzic
                                    > ze
                                    > > wszyscy polacy kradna w Niemczech samochody.
                                    >
                                    > to tam tak każdy?
                                    > ja myslałem że trafiliśmy na największych fachowców od naciagania to widze w US
                                    > A
                                    > potrafi byle wioskowy głupek :)
                                    > no nic, moze i my sie kiedyś nauczymy....tylko ze na takim świecie trudno żyć..
                                    > .

                                    Ameryaksnki rzad uruchomil dwa programy dla obcych panstw - Foreign Military
                                    Financing (FMF) dla pomocy w finansowaniu zakupow amerykanskiego uzbrojenia,
                                    oraz Foreign Military Sale (FMS), dla pomocy panstwom kupujacym w negocjacjach
                                    amerykalnskim przemyslem zbrojeniowym. Pomocy dla tych, ktorzy nie maja
                                    doswiadczenia w prowadzeniu tego typu negocjacji z nimi. Polska korzystala przy
                                    zakupie F-16 zarowno z FMF jak i FMS, a juz Holandia przy zakupie Patriot PAC-3
                                    nie korzystala ani z jednego ani drugiego. Bo Holendrzy nauczyli sie juz
                                    rozmawiac z amerykanskimi firmami.
                          • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 21:42
                            jack79 napisał:

                            > czy wy nie rozumiecie co ja do was pisze?
                            > NIE MIELIŚMY ŻADNYCH KŁOPOTÓW Z KOLOREM kurna - wyrażnie to napisałem
                            > ale amerykańce twierdziły ze jest nie taki jak trzeba
                            > można się było z nimi kłócić, ciągnąc do towaru kogoś kto rozstrzygnie spór,
                            > pisać odwołania, ciągnąc sprawy w sądzie - tylko co z tego SKORO NIKT INNY NIŻ
                            > TA AMERYKAŃSKA FIRMA BY TEGO NIE KUPIŁ???????


                            Tzn. dokladny numer koloru mieliscie zapisany w umowie czy nie? I czy numer
                            koloru dostarczonego przez Wasza firme byl dokladnie taki jak w umowie?
                            • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 22:18
                              > Tzn. dokladny numer koloru mieliscie zapisany w umowie czy nie? I czy numer
                              > koloru dostarczonego przez Wasza firme byl dokladnie taki jak w umowie?

                              handlowiec mówi ze chce taki kolor dokładnie, a my poco?
                              bvo klient chce
                              da się zrobic - no da, ale po co (wszyscy inni chcą albo czerwony albo
                              niebieski, itp.)
                              jak sie da to ma być!
                              no to był
                              tyle że kolor to nie wymiar - jak coś mam mieć 20cm plus minus 1mm to albo ma
                              albo nie
                              ale kolor to jakby to powiedzieć....wartość rozmyta
                              znajdź gdzieś paletę kolorów RAL i niektóre sa dla mnie nierozróżnialne, dla
                              kogoś innego są rozróżnialne ale nie sa za to rozróżnialne innymi numerami :)
                              no o kolory (ich odcienie!!!) ciężej się kłócić niż o wymiar - myśle że dlatego
                              tak szczegółowo go określono - trudniej się wykłócić o swoje - a czas mija...
                  • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:55
                    aso62 napisał:

                    > Przepraszam, ale gdzie ty tu widzisz oszustwo Amerykanów? Ja widzę
                    > tylko porażającą głupotę i amatorszczyznę kierownictwa twojej firmy.

                    Ja pracowalem w Polsce w pewnej firmie - czolowa marka w swojej dzeidzinie
                    drobnych art. gospodarstwa domowego, polska marka, jedna fabryka w Czechach,
                    jedna w Singapurze bo znacznie taniej, w polsce tylko siec oddzialow handlowych,
                    kilkuset przedstawicieli handlowych, i ogromny obrot w hipermarketach. Ale np.
                    Makro nie placilo - wbrew umowie - po 8 miesiecy, czy nawet rok, ale zarzad
                    spolki godzil sie na to i ja jako prawnik nie mialem prawa ruszyc Geanta czy
                    innego Auchana w windykacji, bo handlowcy by mnie zabili. Wszystko przez obrot -
                    bardziej oplacalo sie czekac na platnosc kilaka milionow zlotych po iles
                    miesiecy, niz windykowac i przerwac zamowienia z ich strony w ten sposob.,



                    Nie wiem tylko co w przypadku Jacka przyklad z Amerykanami mial powiedziec....
                • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 16:59
                  Taaa,przyklad Singapuru jest wrecz genialny.Moze jeszcze jakis myk
                  np. z Lichtensteinem?Albo Andora?
                  Co do Balcerowicza-jakby nie on mielibysmy drugie Wegry albo i
                  jeszcze lepiej.Co dostrzega z kazdym rokiem coraz wiecej Polakow,bo
                  za granica ze to geniusz wiedza od dawna.I prosty przyklad-odszedl
                  ten co krzyczal Balcerowicz musi odejsc czy wlasnie Balcerowicz?
                  A na koniec-Cie ma racje(i co wie kazdy w miare rozsadny czlowiek)
                  ze gospodarka dobrze funkcjonuje gdy wiekszosc zakladow jest w
                  rekach prywatnych.
                  • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:07
                    browiec1 napisał:

                    > Taaa,przyklad Singapuru jest wrecz genialny.Moze jeszcze jakis myk
                    > np. z Lichtensteinem?Albo Andora?

                    no singapur jest najbardziej liberalny podobno więc musiałem dać ten singapur
                    właśnie, a nie koree północną


                    > Co do Balcerowicza-jakby nie on mielibysmy drugie Wegry albo i
                    > jeszcze lepiej.


                    a czemu nie drugie czechy np.?
                    tam też nie było balcerowicza i jakoś lepiej jest


                    > A na koniec-Cie ma racje(i co wie kazdy w miare rozsadny czlowiek)
                    > ze gospodarka dobrze funkcjonuje gdy wiekszosc zakladow jest w
                    > rekach prywatnych.

                    głupi dogmat i bede się przy tym upierał!!!
                    czym się różni firma państwowa od wielkiej firmy akcyjnej?
                    i tu i tu ludzie na stanowiskach decydują o nie swoich pieniadzach!
                    nie ma żadnej różnicy
                    TPSA była państwowa i było źle
                    teraz TPSA została sprywatyzowana i dalej jest państwowa tylko francuska - i co
                    to jest lepsze?

                    p.s. tylko żeby zaraz ze mnie ktoś komucha i lewicowca nie zrobił, dlatego że
                    prawde piszę

                    • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:28
                      No i co ze jest liberalny? To zupelnie inne panstwo niz Polska,to
                      jak porownywanie mysliwca i ferrari-oba szybkie ale w innych
                      warunkach.
                      Czemu nie Czechy? A w czym tam jest tak lepiej? poza tym inni sie od
                      balcerowicza uczyli-ci co sie nie uczyli zle skonczyli.
                      Poza tym mowimy o firmach prywatnych a nie jak jeden moloch
                      panstwowy kupi inny moloch panstwowy.Jak cos jest prywatne to o to
                      sie dba-bo wlasnie sa w tym tez Twoje pieniadze a nie
                      jakiegos "panstwa".
                      P.S.Komunisci tez mowili ze mowia prawde:P
                      • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:39
                        > No i co ze jest liberalny? To zupelnie inne panstwo niz Polska,to
                        > jak porownywanie mysliwca i ferrari-oba szybkie ale w innych
                        > warunkach.

                        ano to że liberalny znaczy kapitalistyczny, prywatny, to do czego podobno dążymy

                        > Poza tym mowimy o firmach prywatnych a nie jak jeden moloch
                        > panstwowy kupi inny moloch panstwowy.

                        no ale w Polsce sprzedaż TPSA to nazwano przecież prywatyzacją - prywatyzacja po
                        Polsku to nie jest przekazanie w ręce prywatnych inwestorów tylko sprzedaz na
                        zachód - takie kryteria sprzedaż TPSA spełnia...

                        >Jak cos jest prywatne to o to
                        > sie dba-bo wlasnie sa w tym tez Twoje pieniadze a nie
                        > jakiegos "panstwa".

                        jak masz 3 osobową firmę jest to prawda
                        jak masz 50-osobową też prawda
                        ale wyobraź sobie że firma zatrudnia 10 000 ludzi
                        ja w niej pracuje a Ty masz jej akcje - jest prywatna? no niby jest
                        tylko dlaczego ja mam dbać o Twoją firmę - dlatego że nazywa się prywatna a nie
                        państwowa? no co TY?
                        moim kierownikiem jest wujek który mnie przyjał do pracy i zawsze daje mi premie
                        nie wazne jak pracuję
                        wynosze wszystko co się tylko da, jak mam zły humor to psuję jakąś tam maszynę -
                        a co mnie to
                        teraz rozumiesz że duży koncern niczym sie nie różni od państwowego?

                        ten balcerowicz to ekonomista tak?
                        tu mam listę ekonomistów
                        na której on jest pozycji?
                        makro.pb.pl/2171223,20659,10-najbardziej-cenionych-polskich-ekonomistow?ref=col3
                        • jack79 Numer 2 z listy - Stiglitz 20.07.10, 17:50
                          co sądzi o MFW:

                          Joseph Stiglitz

                          Wszystko uległo zmianie, gdy radykalnej krytyce poddał MFW laureat ekonomicznej
                          Nagrody Nobla, Joseph Stiglitz.

                          Podstawowe elementy krytyki Stiglitza:

                          * MFW prezentuje jako fakty coś, co jest tylko ideologią (neoliberalną), a
                          jako rodzaj nie podlegającej dyskusji prawdy tezy, co do których istnieje bardzo
                          ostry spór w ekonomii, a nawet - istnieją bardzo mocne dowody na stanowisko
                          wręcz przeciwne.
                          * MFW postrzega światową gospodarkę tylko i wyłącznie z punktu widzenia
                          specyficznego środowiska finansjery. Nawet jeśli nie wynika to ze złej woli
                          podejmujących decyzje, są oni przekonani, że co jest dobre dla finansjery, jest
                          dobre dla całej światowej gospodarki. Stiglitz podaje dowody, że tak nie jest.
                          * Wymuszanie na uzależnionych od pomocy MFW państwach liberalizacji rynków
                          finansowych, nadmiernej dyscypliny budżetowej, nadmiernego wyczulenia na
                          utrzymanie bardzo niskiego stopnia inflacji (kosztem innych, ważniejszych -
                          zdaniem Stiglitza - czynników ekonomicznych) doprowadziło do upadku wielu
                          gospodarek.
                          * Najlepiej rozwijają się kraje, które potrafiły się przeciwstawić
                          naciskom MFW (Malezja, Chiny, Indie), a te, które ślepo go słuchały, zapłaciły
                          za to katastrofą gospodarczą (Indonezja, Tajlandia, Argentyna i inne)
                          .
                          * Nieprzejrzystość i brak procedur demokratycznych w podejmowaniu decyzji
                          przez MFW.
                          * Stosowanie podwójnych standardów - słabe państwa dostają bardzo
                          rygorystyczne warunki do spełnienia, a np. Rosja nie wywiązuje się z niczego,
                          przejada całą pomoc w procesach korupcyjnych, i nadal tę pomoc otrzymuje.
                          * Niedopuszczanie do procesu decyzyjnego państw najbardziej
                          zainteresowanych, czyli potrzebujących pomocy, a czasem wręcz monopolizacja
                          procesu przez reprezentantów amerykańskiego Ministerstwa Skarbu.
                          * Sprzeniewierzenie się ideom Keynesa, który wymyślił MFW. Keynes twierdził,
                          że rynek z natury nie działa doskonale i zadaniem takiej instytucji jest pomoc w
                          sytuacji, gdy rynek zawodzi i popada w recesję. MFW utrzymuje, że rynek zawsze
                          działa doskonale i odmawia udzielenia pomocy państwom, które nie chcą zredukować
                          swojej ingerencji w rynek

                          Jego to mogę słuchać
                          ale jakiegoś tam balcerowicza który nic nie znaczy w światowej ekonomii?
                        • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 17:57
                          Ale SIngapur to panstwo-miasto,centrum finansowe,wiec co Ty w ogole
                          porownujesz?
                          Ja pisze ogolnie o wlasnosci prywatnej a nie o "polskiej
                          prywatyzacji" wiec nie mieszaj jednego z drugim.
                          To co piszesz dalej zarowno o firmie,jak i to ze w jakas taka liste
                          chcesz Balcerowicza wepchnac swiadczy niestey o tym ze w tym temacie
                          probujesz na sile udowodnic swoja teze mimo ze nie ma ona poparcie w
                          rzeczywistosci.
                          P.S.Jak bedziesz rozwalal wujkowi zaklad i on przez to padnie to
                          problem Twoj a szczegolnie wujka.I o to wlasnie chodzi w zakladzie
                          prywatnym.
                          • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:04

                            > P.S.Jak bedziesz rozwalal wujkowi zaklad i on przez to padnie to
                            > problem Twoj a szczegolnie wujka.I o to wlasnie chodzi w zakladzie
                            > prywatnym.

                            w ,moim przykładzie wujek jest tylko kierownikiem
                            włascicielem jesteś Ty i tysiąc innych akcjonariuszy
                            jednak jako akcjonariusze mało wiecie co sie tam dzieje, nie jesteście w stanie
                            zrobić nic wiecej niż wybrać prezesa czy radę nadzorczą
                            a dalej o wszystkim decydują oni, Ci co tam pracuja, do nich ta firma nie należy
                            oni ją mogą okradać tak samo jak mogą okradać państwową
                            na spokojnie to przemyśl:
                            mała firma może byc typowo prywatna bo własciciele mogą nadzorować całość
                            jednak w dużym koncernie własciciel może nadzorować tylko szczyt władzy - niżej
                            już wszyscy czują sie tak samo jak w firmie państwowej

                            można powiedziec że własnośc prawdziwie prywatna" kończy się na firmach
                            100-osobowych, w większych firmach "prywatnych" zasady są takie same jak w
                            państwowych, wiem bo pracowałem...

                            • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:08
                              No to musialo byc wesolo w tym Twoim zakladzie.A jesli o samym
                              przykladzie mowa-tam gdzie sa zainwestowane prywatne pieniadze
                              udzialowcow interesuje zysk-jesli jest wisi im to jak zostal
                              osiagniety.Jesli jadnak zabawy twoje i wujka mialyby doprowadzic do
                              zlej sytuacji po prostu wylatujecie na zbity...wiadomo co:)
                              • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:16
                                > No to musialo byc wesolo w tym Twoim zakladzie.A jesli o samym
                                > przykladzie mowa-tam gdzie sa zainwestowane prywatne pieniadze
                                > udzialowcow interesuje zysk-jesli jest wisi im to jak zostal
                                > osiagniety.Jesli jadnak zabawy twoje i wujka mialyby doprowadzic do
                                > zlej sytuacji po prostu wylatujecie na zbity...wiadomo co:)

                                ale przecież wujek nie powie że ja zepsułem maszynę bo jest moim wujkiem,
                                będzie tak samo jak w państwoej firmie - nie ma znaczenia kto jest włascicielem,
                                jest zbyt duża by to miało znaczenie

                                wyborcza.biz/biznes/1,100896,8157138,Finska_Nokia_szuka_nowego_prezesa.html
                                nokia ma problemy, akcjonariusze się wsciekają i co oni mogą?
                                nie ma znaczenia czy nokia bedzie państwowa czy prywatna, mogą co najwyżej
                                prezesa zmienić, a ja z wujkiem w firmie dalej ręka ręke myje, ja mu donosze na
                                ludzi, on przymyka oko na moje słabości (opierniczanie sie i niszczenie maszyn)
                                i daje pełne premie
                                PRZEWAGA PRYWATNEGO NAD PAŃSTWOWYM TO MIT W DUŻYCH FIRMACH
                                c.n.d
                                • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 16:11
                                  Nie,jak widzisz na przykladzie NOKII zmienia wladze,takie wujkow
                                  wywala na ryj,a chwile pozniej rdzine wuja.Bo zawsze znajdzie sie
                                  ktos kto powie komu trzeba o wkladzie Twim dla zakladu.
                              • kstmrv Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 23:45
                                Kto jest właścicielem Lockheeda, Boeinga, Northropa, Raytheona?
                                • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 00:14
                                  kstmrv napisał:

                                  > Kto jest właścicielem Lockheeda, Boeinga, Northropa, Raytheona?


                                  raytheon:

                                  * William H. Swanson - 9,96%
                                  * Keith J. Peden - 18.25%
                                  * David C. Wajsgras - 20.87%
                                  * Jay B. Stephens - 13.15%
                                  * Jon C. Jones - 41.86%

                                  Reszte sobie sam znajdz,.
                                  • cie778 akcje - w sprawie formalnej: 21.07.10, 12:01

                                    bmc3i napisał:

                                    > raytheon:
                                    >
                                    > * William H. Swanson - 9,96%
                                    > * Keith J. Peden - 18.25%
                                    > * David C. Wajsgras - 20.87%
                                    > * Jay B. Stephens - 13.15%
                                    > * Jon C. Jones - 41.86%

                                    Razem: 104,09 %

                                    Nie to, że bym się czepiał, ale zwyczaj przewiduje sumowanie do 100 %...
                                    btw - Raytheon jest giełdowy?

                                    pozdrawiam
                                    jasiol
                                    • bmc3i Re: akcje - w sprawie formalnej: 21.07.10, 12:20
                                      cie778 napisał:

                                      >
                                      > bmc3i napisał:
                                      >
                                      > > raytheon:
                                      > >
                                      > > * William H. Swanson - 9,96%
                                      > > * Keith J. Peden - 18.25%
                                      > > * David C. Wajsgras - 20.87%
                                      > > * Jay B. Stephens - 13.15%
                                      > > * Jon C. Jones - 41.86%
                                      >
                                      > Razem: 104,09 %
                                      >
                                      > Nie to, że bym się czepiał, ale zwyczaj przewiduje sumowanie do 100 %...
                                      > btw - Raytheon jest giełdowy?
                                      >
                                      > pozdrawiam
                                      > jasiol

                                      Literowka. Jon C. Jones ma 41.86%


                                      Tak. jest gieldowy - index RTN
                                      • bmc3i kurcze 21.07.10, 12:21
                                        bmc3i napisał:

                                        > cie778 napisał:

                                        > >
                                        > > Razem: 104,09 %
                                        > >
                                        > > Nie to, że bym się czepiał, ale zwyczaj przewiduje sumowanie do 100 %...
                                        > > btw - Raytheon jest giełdowy?
                                        > >
                                        > > pozdrawiam
                                        > > jasiol
                                        >
                                        > Literowka. Jon C. Jones ma 41.86%
                                        >
                                        >
                                        > Tak. jest gieldowy - index RTN

                                        31.86%
                                        • bmc3i Reszta akcji 21.07.10, 12:25
                                          Reszte akcji maja Vanguard Windsor II Fund, Hartford Capital Appreciation Fund,
                                          Vanguard Five Hundred Index Fund, BlackRock Equity Dividend Fund i rzesza drobnicy.
                                          • bmc3i Boeing 21.07.10, 12:33
                                            Najwiekszymi akcjonariuszami Boeinga sa John F. Mcdonnell, W. James Mcnerney,
                                            James F. Albaugh, James A. Bell, Timothy J. Keating. Razem amja 47,61% akcji,
                                            przy czym tylko James A. Bell ma 35.84%.

                                            Rozne fundusze inwestycjne maja 8,79%, reszta jest w posiadaniu drobnicy.
                                          • bmc3i Uzupelnienie info o wlascicielach Raytheona 21.07.10, 13:13
                                            Brak wlascicieli instytucjonalnych, czyli panstwowych


                                            www.tracked.com/company/raytheon-co/ownership/?p=14&v=current&t=all&ts=RTN&q=1,2010&o=owner_share_percent&s=desc
                                        • cie778 Re: kurcze 21.07.10, 13:18
                                          bmc3i napisał:

                                          > > btw - Raytheon jest giełdowy?

                                          > Tak. jest gieldowy - index RTN

                                          Dzięki za wyjaśnienia.
                                          Struktura akcjonariatów imo wyjaśnia efektywność amerykańskich korporacji.
                                          Wszystko i tak ustala ze sobą paru właścicieli a nie parę rządów (casus Airbusa)

                                          pozdrawiam
                                          jasiol
                                          • browiec1 Re: kurcze 21.07.10, 16:36
                                            I jak wychodzi na tym Airbus (czy raczej jego klienci)mozmy ogladac
                                            od paru lat.
                            • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 12:50
                              jack79 napisał:

                              >
                              > > P.S.Jak bedziesz rozwalal wujkowi zaklad i on przez to padnie to
                              > > problem Twoj a szczegolnie wujka.I o to wlasnie chodzi w zakladzie
                              > > prywatnym.
                              >
                              > w ,moim przykładzie wujek jest tylko kierownikiem
                              > włascicielem jesteś Ty i tysiąc innych akcjonariuszy
                              > jednak jako akcjonariusze mało wiecie co sie tam dzieje, nie jesteście w stanie
                              > zrobić nic wiecej niż wybrać prezesa czy radę nadzorczą
                              > a dalej o wszystkim decydują oni, Ci co tam pracuja, do nich ta firma nie należ
                              > y
                              > oni ją mogą okradać tak samo jak mogą okradać państwową
                              > na spokojnie to przemyśl:


                              Zarzad, Rada nadzorcza, to rzeczywiscie nic....

                              Rada Nadzorcza dziala w imieniu spolki, ustanawiana jest jednak przez
                              akcjonariuszy w celu kontroli poczynan zarzadu.

                              Jak funkcjonuje nadzor wlascicielski w wielkich korporacjach, to juz inna
                              sprawa, bo bywa z tym roznie, ale nikt do tej pory nie wymysli lepszego sposobu.

                              Nie chce bronic prywatnosci wilekich przedsiebiorstw za wszelka cene, zwlaszcza
                              ze wielkie przedsiebierstwa takze panstwowe nie zawsze sa zle zarzadzane, ale
                              regula przynajmniej jest taka ze prywatny wlasciciel, dba lepiej o firme niz
                              panstwowy. Z panstwowym nadzorem w Polsce, problem jest populizm - tak z jednej
                              ka i z drugiej strony - tak ze strony plastikowych liberoalow - jak wyznajoacy
                              slepą doktryne "balcerowiczowie", jak i "socpaństwowców", piszacych wylacznie o
                              grabieży.

                              Prawda lezy jak zwykle gdzies po srodku. W niektorych przypadkach prywatyzacja
                              jest konieczna, w innych zas jest tylko skokiem na kase, w najlepszym zas
                              przypadku w 100% ideologicznym rozdawnictwem cudzego mienia na zasadzie
                              antyjanosikowania: zabrac biednym - oddac bogatym, ubranym w szatki "niezbednej
                              prywatyzacji, jako jedynym zdrowym modelu gospodarczym".

                              Tymczasem, wystarczy znieszc chore ograniczenia kominowe, aby w spolkach
                              panstwowych mogli pracowac najlepsi (i najdrozsi) specjalisci. Czasem tez zmiane
                              sposobu kontraktowego.
                              • browiec1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 16:34
                                Tak,zniesc ogranczenia placowe i juz np. w TVP zacznal pracowac
                                najlepsi z najlepszych a nie kolesie czy to z lewa czy to z
                                prawa.podobnie w spolkach panstwowych-po wyborach najwyzej zmienia
                                dobrych specjalistow na jeszcze lepszych,a nie obsadza swoimi w
                                ramach podziekowania za kampanie wyborcza.Dajmy spokoj bajkom,co?
                                • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 21.07.10, 16:39
                                  browiec1 napisał:

                                  > Tak,zniesc ogranczenia placowe i juz np. w TVP zacznal pracowac
                                  > najlepsi z najlepszych a nie kolesie czy to z lewa czy to z
                                  > prawa.podobnie w spolkach panstwowych-po wyborach najwyzej zmienia
                                  > dobrych specjalistow na jeszcze lepszych,a nie obsadza swoimi w
                                  > ramach podziekowania za kampanie wyborcza.Dajmy spokoj bajkom,co?

                                  Jakos nie slychac aby Francuzi narzekali na upolitycznienie France Tecelom, czy
                                  Desault Aviation.
                          • bmc3i browiec 20.07.10, 18:42
                            browiec1 napisał:

                            > Ale SIngapur to panstwo-miasto,centrum finansowe,wiec co Ty w ogole
                            > porownujesz?
                            > Ja pisze ogolnie o wlasnosci prywatnej a nie o "polskiej
                            > prywatyzacji" wiec nie mieszaj jednego z drugim.
                            > To co piszesz dalej zarowno o firmie,jak i to ze w jakas taka liste
                            > chcesz Balcerowicza wepchnac swiadczy niestey o tym ze w tym temacie
                            > probujesz na sile udowodnic swoja teze mimo ze nie ma ona poparcie w
                            > rzeczywistosci.
                            > P.S.Jak bedziesz rozwalal wujkowi zaklad i on przez to padnie to
                            > problem Twoj a szczegolnie wujka.I o to wlasnie chodzi w zakladzie
                            > prywatnym.

                            Z ta Tepsa -jaki byl CEL PRYWATYZACYJNY sprzedazy TP SA francuskiej PANSTWOWEJ
                            France Telecom?
                            • browiec1 Re: browiec 21.07.10, 16:21
                              Ale czemu Ty sie mnie pytasz?Jedyne co mi przychodzi do glowy to po
                              prostu uzyskanie kasy z prywatyzacji.
                              www.networld.pl/news/40886/Prywatyzacja.TP.SA.dokonana.html
                              • bmc3i Re: browiec 21.07.10, 16:25
                                browiec1 napisał:

                                > Ale czemu Ty sie mnie pytasz?Jedyne co mi przychodzi do glowy to po
                                > prostu uzyskanie kasy z prywatyzacji.
                                > www.networld.pl/news/40886/Prywatyzacja.TP.SA.dokonana.html


                                A widzisz - w tym wypadku panstwowe bylo juz dobre najwyrazniej...

                                Za 4 mld dol. Jak myslisz - ile kosztowlaoby polozenie od zera wszystkich linii
                                tepsy w Polsce? Bo ja stawiam teze, ze znacznie wiecej niz te 4 mld USD. Efekt
                                jest taki, ze sprzedano cale przedsiebioerstwo za mniejsze pieniadze, niz
                                wartosc tylko linii. Jak wiele innych przedsiebierstw w kraju, ktore sprzedano
                                za kwotw mniejsza niz wartosac nalezacych do nich nieruchomosci tylko.
                                • browiec1 Re: browiec 21.07.10, 16:41
                                  Co widzisz,bo nie rozumiem,chcesz mi cos powiedziec?
                                  Reszta Twojego postu jest dyskusyjna bo opiera sie jedynie na Twoich
                                  przypuszczeniach.
                                  P.S.Jak myslisz ile kosztowala modernizacja tego wszystkiego w TP???
                                  • jack79 Re: browiec 21.07.10, 16:59
                                    Zastanówmy się czemu Polska nie kupiła france telekom i nie ma dziś zysków z obu
                                    firm?
                                    czy nie byłoby lepiej kupowac zachodnie firmy zamiast sprzedawać swoje?
                                    wtedy mozna by leżeć brzuchem do góry a budżet sam by się napełniał....
                                    • aso62 Re: browiec 21.07.10, 17:54
                                      Po pierwsze, nie przypominam sobie żeby ktoś w Polsce upoważniał
                                      rząd do bawienia się w kapitalistę za pieniądze podatników. Rząd
                                      dostaje pieniądze na transfery socjalne oraz wypełnianie funkcji
                                      których nie można bądź trudno sprywatyzować. Inwestować w akcje może
                                      każdy indywidualnie.

                                      Po drugie, skąd rząd RP miał niby wytrzasnąc kilkadziesiąt mld $
                                      żeby kupić France Telecom?
                                      • jack79 Państwowy kapitalizm lepszy niż wojna... 21.07.10, 20:35
                                        bo można wykupić przeciwnika po troszeczku i to się robi z nami...

                                        > Po pierwsze, nie przypominam sobie żeby ktoś w Polsce upoważniał
                                        > rząd do bawienia się w kapitalistę za pieniądze podatników.

                                        a kto upoważnił rząd francji do bawienia się w kapitalistę za pieniądze podatników?


                                        > Po drugie, skąd rząd RP miał niby wytrzasnąc kilkadziesiąt mld $
                                        > żeby kupić France Telecom?

                                        France telekom to akurat leci na pysk więc w sumie ich bym nie chciał, ale na
                                        pioczatek odkupiłbym cały KGHM i TPSA
                                        a skąd kasa? a no stąd:
                                        sprzedałby rząd obligacje denominowane w euro
                                        te trochę miliardów w jedną czy drugą stronę co za różnica?
                                        za tą kasę dokapitalizowałby jakąś państwową firmę
                                        a ta firma kupiłaby i TPSA i KGHM
                                        oprocentowanie obligacji to około 5%
                                        a zysk byłby z dywidendy to raz
                                        oto zysk dla KGHM za ostatnie pięc lat w procentach kapitalizacji spółki
                                        stooq.pl/q/m/?s=kgh
                                        a oto dla TPSA
                                        stooq.pl/q/m/?s=tps
                                        do tego dochodzi kasa która nie poszła na dywidendę...

                                        jak widac zysk z dywidendy większy niż oprocentowanie obligacji więc się OPŁACA,
                                        budżet się napełnia i może na KRUS zacznie wystarczać????

                                        już cytowałem gdzieś
                                        "Temasek Holdings to w całości kontrolowana przez państwo firma inwestycyjna
                                        zarządzająca aktywami wartymi około 127 mld USD, stanowiącymi około 54%
                                        singapurskiego PKB. Proszę zwrócić uwagę, że TS nie zarządza rezerwami
                                        walutowymi Singapuru – tym zajmuje się GIC – Government of Singapore Investment
                                        Corporation. GIC zarządzą ponad 300 mld USD. Czy którykolwiek z piewców
                                        liberalnych sukcesów Singapuru zechce mnie przekonać, że podstawą funkcją rządu
                                        (core function) jest spekulacja na rynkach finansowych? Tym właśnie, z
                                        niebywałymi sukcesami, zajmuje się Temasek Holdings."

                                        skoro w takim liberalnym kraju rzad moze się zajmować inwestycjami kapitałowymi
                                        to czemu nie w "socjalistycznej Polsce"?

                                        moze lepiej nich kasa ze sprzedaży obligacji nie idze bezpośrednio na ZUS-y
                                        KRUS-y gdzie jest przejadana tylko niech idzie na przejmowanie dochodowych
                                        przedsiebiorstw na całym świecie i dopiero zyski z tych przedsiębiorstw niech
                                        spłacaja obligacje i napełniają budżet?

                                        to by była wspaniała inwestycja a nie przeżeranie kasy jak dziś - na które
                                        pomstują "liberałowie" a ich receptą jest sprzedawanie majątkju zamiast jego
                                        pomnażanie?
                                        • aso62 Re: Państwowy kapitalizm lepszy niż wojna... 21.07.10, 23:17
                                          jack79 napisał:

                                          > a kto upoważnił rząd francji do bawienia się w kapitalistę za
                                          > pieniądze podatników?

                                          A kto powiedział, że się bawił?

                                          Historia tego co dzisiaj nazywa się France Telecom sięga połowy XIX
                                          w. Wtedy król Francji przyznał rządowi monopol na prowadzenie
                                          łączności telegraficznej, głownie ze względów militarnych, częściowo
                                          politycznych. Później, kiedy pojawił się telefon, to też
                                          zmonopolizowano. I stąd się wzięła państwowa własność telekomu
                                          nikacji we Francji. To nawet nie funkcjonowało jako firma tylko
                                          część Ministerstwa Poczty czy czegoś tam. Z bawieniem się w
                                          kapitalistę nie miało nic wspólnego.

                                          > jak widac zysk z dywidendy większy niż oprocentowanie obligacji
                                          > więc się OPŁACA, budżet się napełnia i może na KRUS zacznie
                                          > wystarczać????

                                          Ty dalej nie rozumiesz, że rząd nie istnieje dla zarabiania
                                          pieniędzy, od tego są obywatele. Jeżeli uważasz, że to taki świetny
                                          to pie...rząd (i odpie...się od rządu), sam weź kredyt, kup te
                                          akcje i się bogać. I namiawaj innych do tedgo samego. Ale uważaj,
                                          nie masz elementarnej wiedzy o rachunku ekonomicznym więc się nie
                                          zdziw jeśli za parę lat zaczną cię odwiedzać ludzie z bejsbolami
                                          żeby ci podziękować za "dobre rady".

                                          > "Temasek Holdings skoro w takim liberalnym kraju rzad moze się
                                          > zajmować inwestycjami kapitałowymi to czemu nie w "socjalistycznej
                                          > Polsce"?

                                          Nie masz pojęcia o Singapurze ani Temasek więc się nie wymądrzaj.

                                          Skąd ty sobie ubzdurałeś, że rząd Singapuru zajmuje się inwestycjami
                                          kapitałowymi? Tym się zajmuje właśnie Temasek. Robi to całkowicie
                                          niezależnie od rządu bo, choć to firma w 100% państwowa, statut
                                          Temaseku zapewnia mu pełną niezależność polityki inwestycyjnej od
                                          woli rządu. Czyli Temasek może w każdej chwili sprzedać dowolną
                                          firmę z portfela bądź kupić dowolną firmę na świecie i rząd nie ma
                                          nic do gadania w tej sprawie. Rząd moiże jedynie rozliczać zarząd z
                                          uzyskiwanych finansowych, czyli stopy zwrotu z zarządzanego
                                          portfela. Tam nie ma żadnych "przedsiębiorstw strategicznych" czy
                                          wymogów "wspierania polityki gospodarczej rządu", jest tylko wymóg
                                          zarabiania pieniędzy.

                                          I druga ważna rzecz - system wynagradzania pracowników Temasek. Jak
                                          w każdej praktycznie firmie ludzie mają jakąś podstawową pensję +
                                          premię od wyników. Im wyżej w hierarchii tym znaczenie premii
                                          rośnie. Premia naliczana jest od zysku ekonomicznego, czyli różnicy
                                          między faktyczną uzyskaną w danym okresie stopą zwrotu z inwestycji
                                          a referencyjną stopą zwrotu. Nie wiem ile dokładnie ta referencyjna
                                          stopa teraz wynosi w Temasek ale, wiedząc jakie stawki są generalnie
                                          stosowane w firmach, podejrzewam, że coś koło 10%. Tzn. dopiero jak
                                          uzyskana stopa zwrotu przekroczy 10%, w firmie naliczany jest
                                          fundusz premiowy. Jeżeli będzie to np. 8% to firma poniosła stratę
                                          ekonomiczną, a wtedy biada pracownikom, o czym jeszcze napiszę.

                                          Tylko część premii wypłacana jest od razu, w przypadku kierownictwa
                                          ok. 1/3, pracowników szeregowych trochę więcej. Reszta trafia do
                                          tzw. banku premiowego, gdzie każdy pracownik ma swoje "konto".
                                          Premia siedzi w tym banku od 3 do 12 lat i dopiero po tym okresie
                                          może zostać wypłacona. Ten system ma chronić firmę przed:

                                          1. sztucznym, krótkoterminowym "pompowaniem" wyników przez
                                          kierownictwo bądź pracowników szeregowych;

                                          2. wpływem cykli gospodarczych, czyli sytuacji, że w czasach
                                          prosperity pracownicy dostają duże premie od duzych zysków a gdy
                                          przychodzi kryzys i straty niwelujące częśc poprzednich zysków,
                                          pracownicy premii przecież nie zwracają.

                                          I tu dochodzimy do unikalnej, niespotykanej w firmach w Europie czy
                                          USA, cechy systemu wynagradzania Temasek - on działa w obie
                                          strony.

                                          Kiedy Temasek osiąga zysk ekonomiczny, pracownikom naliczane są
                                          premie, kiedy Temasek ponosi stratę ekonomiczną też, ale ujemne
                                          . I nie jest to jakaś teoria - ostatni kryzys spwodował, ze dwa
                                          lata temu wartość portfela Temasek skurczyła się o prawie jedną
                                          trzecią. Pracownikom naliczono takie ujemne premie, że nie dość, że
                                          wymazały wszystko co mieli w tym banku premiowym (czyli stracili
                                          odroczone części premii zarobione przez poprzednie 3 - 12 lat) to
                                          jeszcze pozostały ujemne salda, czyli wisieli firmie pieniądze.

                                          Niestety, coś takiego jak Temasek jest całkowicie niemożliwe w
                                          Polsce więc u nas własność państwową należy po prostu wyeliminować.
                                      • bmc3i Re: browiec 21.07.10, 21:56
                                        aso62 napisał:

                                        > Po pierwsze, nie przypominam sobie żeby ktoś w Polsce upoważniał
                                        > rząd do bawienia się w kapitalistę za pieniądze podatników.


                                        A przypominasz sobie, aby ktos go upowaznil, do sprzedazy calego majatku narodowego?


                                        >
                                        > Po drugie, skąd rząd RP miał niby wytrzasnąc kilkadziesiąt mld $
                                        > żeby kupić France Telecom?


                                        Zapewne z tego samego zrodla z jakeigo wzieli je Francuzi - kredyt, ktory splaca
                                        dzisiaj TP SA.
                                    • browiec1 Re: browiec 21.07.10, 19:40
                                      Ty czasem czytasz co piszesz?
                                    • bmc3i Re: browiec 21.07.10, 21:54
                                      jack79 napisał:

                                      > Zastanówmy się czemu Polska nie kupiła france telekom i nie ma dziś zysków z ob
                                      > u
                                      > firm?
                                      > czy nie byłoby lepiej kupowac zachodnie firmy zamiast sprzedawać swoje?
                                      > wtedy mozna by leżeć brzuchem do góry a budżet sam by się napełniał....

                                      Pewno dlatego ze France Telecom dlatego kupila Telekomunikacje Polska, aby sama
                                      uniknac sprzedaży.

                                      Zrodlo: Le Figaro.
                                  • bmc3i Re: browiec 21.07.10, 21:53
                                    browiec1 napisał:

                                    > Co widzisz,bo nie rozumiem,chcesz mi cos powiedziec?
                                    > Reszta Twojego postu jest dyskusyjna bo opiera sie jedynie na Twoich
                                    > przypuszczeniach.
                                    > P.S.Jak myslisz ile kosztowala modernizacja tego wszystkiego w TP???

                                    Po pierwsze Tyepsa w formie jakiej zostala sprzedana francuzom,nie bykla juz
                                    telekomunikacja z czasow prlu - miala juz okablowany caly kraj, z nowoczesnymi
                                    centralami. A co jeszcze zmodernizowali francuzi po przejeciu firmy, to zrobili
                                    na swoj rachunek - DLA SIEBIE.
        • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 16:21
          jack79 napisał:

          > > Ale co to ma do rzeczy? Zakładając roboczo, że to wszystko prawda i nie m
          > a tu
          > > żadnych zaniedbań po polskiej stronie
          >
          > no nie ma bo wszystko układa się w logiczną całość
          > 1. przejmują producenta uzbrojenia za grosze bo obiecują w zamian nowe
          > technologie i rynki zbytu
          > 2. rzucają jakiś ochłap (rurki, montaż kilku silników) - że niby nowe technoleg
          > ie są
          > 3. rezygnują z kontraktów i rynków zbytu które miałą firmą pod kontrolą dzięki
          > czemu sami opanowują te nowe rynki - pierwszy zysk
          > 4. produkują już tylko na krajowe podwórko podnosząc ceny drenując w ten sposób
          > budżet państwa które dało się podejść
          >


          W Polsce sa rozne rodzaje inwestycji i rozni inwestorzy. Mozna w tym wyroznic
          inwestycje wg krajow pochodzenia kapitalu.

          O ile najwiekszymni inwestorami niemieckimi w sensie liczby sa przedsiebiorstwa
          niem eickie, o tyle sa to przede wszystkim mali inwestorzy. Rozne niemeickie
          firmy rodzinne, czy inne niewielkie spolki kapitalowe. W odrozneiniu od nich,
          inwestycje amerykanskie to glownmie inwestycjie wielkich korporacji. Problem w
          tym, ze owe niemieckie inwestycje malego niemieckiego kapitalu sa en mase
          najmniej trwale i najmniej pozytku przynaszace Polsce. Z reguly polegaly na
          kupieniu prywatyzownego "przedsiebiorstwa panstwoego", i rozlozeniu go, czesto
          przez zwykle wywiezienie maszyn i urzadzen do niemiec. Bo cena kupna PP z czesto
          sprawnymi maszynami byla tansza niz cena zakupu nowych maszyn w Niemczech.
          Czasem tez zakup byl zwyklym wrogim przejeciem. Bo dla takiej rodzinnej firmy
          masarniczej z Maklemburgii Pomorza przedniego, duze zakaldy miesne tuz nad Odra
          byly powaznym konkurentem. A ze mozna bylo je kupic za grosze, wiec czemu nie
          pozbyc sie konkurenta za smieciowe DM.



          Wielkie korporacja natomiast, jelsi juz inwestuja, to w celu wyciagniecia zysku
          z dzialalnosci operacyjnej. Sikorski jesli zainwestowal w Polsce, to nie
          filalntropijnie, lecz maja na widoku okreslony interes, chocby przez sprzedaz
          Polsce helikopterow.

          Z druigiej strony, zaden wielki koncern nie zainwestuje w Polsxce, ejsli nie
          lezy to w jego dlugoterminowych planach inwestycyjnych, czy ogolnej polityce
          inwestycyjnej. Wciskanie wiec jakichs przedsiebiorstw koncernom na sile, jest
          paranoja - bo jesli je przez to "wezma", to jest oczywis\te ze nie beda zakladu
          rozwijac, bo nie lezy to w jego planach inwestycyjnych.
          • jack79 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 15:47

            > O ile najwiekszymni inwestorami niemieckimi w sensie liczby sa przedsiebiorstwa
            > niem eickie, o tyle sa to przede wszystkim mali inwestorzy. Rozne niemeickie
            > firmy rodzinne, czy inne niewielkie spolki kapitalowe.

            jasne ze niemcy mogli napsuc nawet więcej, ogólnie cała europa
            ale mi nie chodzi o to kto więcej złego zrobił
            mnie denerwuje to że amerykanom jest to robić tak łatwo bo jak wujek z ameryki
            sie odzywa to wszyscy na kolana przed nim

            jeśli mamy jakieś kontakty z rosjanami czy niemcami to wszystcy są ostrożni bo
            wielu Polaków obu nacji nie lubi
            ale jak przychodzi do kontaktów z USA to wszyscy padaj na płask i im sie same
            nogi rozkładają

            a można by zapytać co takiego w ostatnich latach złego zrobili nam rosjanie ze
            ich nienawidzimy i co dobrego zrobiło USA ze ich kochamy?
            • bmc3i Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 20.07.10, 18:18
              jack79 napisał:

              >
              > > O ile najwiekszymni inwestorami niemieckimi w sensie liczby sa przedsiebi
              > orstwa
              > > niem eickie, o tyle sa to przede wszystkim mali inwestorzy. Rozne niemeic
              > kie
              > > firmy rodzinne, czy inne niewielkie spolki kapitalowe.
              >
              > jasne ze niemcy mogli napsuc nawet więcej, ogólnie cała europa
              > ale mi nie chodzi o to kto więcej złego zrobił
              > mnie denerwuje to że amerykanom jest to robić tak łatwo bo jak wujek z ameryki
              > sie odzywa to wszyscy na kolana przed nim
              >
              > jeśli mamy jakieś kontakty z rosjanami czy niemcami to wszystcy są ostrożni bo
              > wielu Polaków obu nacji nie lubi
              > ale jak przychodzi do kontaktów z USA to wszyscy padaj na płask i im sie same
              > nogi rozkładają
              >
              > a można by zapytać co takiego w ostatnich latach złego zrobili nam rosjanie ze
              > ich nienawidzimy i co dobrego zrobiło USA ze ich kochamy?


              Jack, toi sa urban legends. jak z tym offsetem. tyle bylo krzyku, jak to nas
              Amerykanie wyrolowali, tymczasem poszedl NIK sprawdzil wykonanie offsetu iw
              wyszlo zer Amerykanie wywiazali sie ze swoich zoboiwiazan. A tam gdzie bylo cos
              popieprzone, to z winy P0olakow... zrobili...
              ...

              Ale wiesc gminna n iesie, ze to Amerykanie nas w ch
    • rzewuski1 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 18.07.10, 22:24
      bo unas pokutuje przeswiadczenie ze jak juz sojusznik to napewno nas
      nie oszuka, nasz wielki przyjaciel itd itd
      to nasza wina ze tak dajemy sie oszukiwac
      nie dziwie sie zreszta jezeli nasz rzad czy tez prokuratura[ nie
      wiem dokładnie kto ]pyta sie amerykanów czy mozna zrobic sztuczna
      mgłe
      to gdzie my jestesmy?
    • rusek11 Re: Czy na pewno jesteśmy sojusznikiem? 19.07.10, 23:00
      jak mialem psa to niewatpliwie byl moim sojusznikiem, ale i tak wykonywal
      wszystkie moje komendy.
      polska jest panstwem zaleznym, w dzisiejszych czasach od usa, wczesniej od zsrr
      i tak samo jak antyzsrrowcy marzyli zeby szlag trafil sowety (zeby sie
      wyswobodzic ze strefy radzieckich wplywow) tak samo i teraz chcesz sie
      uniezaleznic od usa kibicuj arabom terorystam i licz ze kryzys zniszczy i
      rozwali usa,he
      tyle ze na rozpierduche zsrr pracowalo pelna para usa i jego kolonie (ue i inne
      badziewie)natomiast teraz nikomu sie nie oplaca pohybel jankieska, dlatego albo
      naturalnie zdechnie albo dalej bedzisz sie kolonizowac z 'uczciwa'(ten jasiol
      jajcarz niezly,he) jankiesnia.
      co do prywatyzacji to w czasach prl tak zwane ruchy niepodleglosciowe
      (solidarnosc, kory i inne duraki ) byly finansowane przez usa, dzis tamte
      inwestycji przynosza zysk, normalna kolonijna polityka,he
      • cie778 Wiara i wiedza... 20.07.10, 10:42
        Jak to miło spotkać żywą egzemlifikację opisanego chwilę wcześniej zjawiska, tj. faceta któremu wszystko kojarzy się z jednym.

        rusek11 napisał:

        > dalej bedzisz sie kolonizowac z 'uczciwa'(ten jasiol jajcarz niezly,he)
        > jankiesnia.

        Drogie dziecię neostrady. Wiem, że polska język trudna język ale czy dostrzegasz może różnicę znaczeniową pomiędzy "uczciwy" w "uczciwszy"?
        Co do reszty bełkotu o kolonialiźmie USA w Polsce, to polecam solidną lekturę. Na dobry początek słownik języka polskiego (coby się nauczyć rozróżniać kolonializm od neokolonializmu) a potem może być któraś ze stron o napływie inwestycji zagranicznych do Polski.
        I jak już zamiast wiary gorącej będziesz posiadał wiedzę to wrzuć tabelkę o wielkości inwestycji zagranicznych np. Niemiec, Francji, Włoch i USA. Np. przez ostatnich 5 albo 10 lat. I najlepiej z podziałem na branże - to będzie szansa na realną ocenę zjawisk i gadułę.

        pozdrawiam
        jasiol
        • rusek11 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 14:45
          cie778 napisał:

          > Jak to miło spotkać żywą egzemlifikację opisanego chwilę wcześniej zjawiska, tj. faceta któremu wszystko kojarzy się z jednym.

          z czym mi sie co kojarzy? konkrety prosze, albo moze nie otwieraj swej jadaczki.
          bo tobie sie kojarzy z "> Drogie dziecię..."
          ksiedzem jestes?


          > Wiem, że polska język trudna język ale czy dos
          > trzegasz może różnicę znaczeniową pomiędzy "uczciwy" w "uczciwszy"?

          polska jenzyk latwa jenzyk i dostrzegam roznicy miedzy zlodziejem ktory
          cie obrabuje i zostawie w jednych majtkach i ktory nawet twa belizna sie nie
          wybrzydzi, ale ten pirwszych jest wedlug takich jak ty uczciwszy od tego
          drugiego oczywizda, hehe


          > Co do reszty bełkotu o kolonialiźmie USA w Polsce, to polecam solidną lekturę.
          > Na dobry początek słownik języka polskiego (coby się nauczyć rozróżniać kolonia
          > lizm od neokolonializmu)

          a co to za roznica? tak ci siak polska jest panstwem zaleznym od usa i ue.
          a twoje czepianie sie definicji jest wlasciwie odwroceniem uwagi od istoty rzeczy.


          a potem może być któraś ze stron o napływie inwestycji
          > zagranicznych do Polski.
          > I jak już zamiast wiary gorącej będziesz posiadał wiedzę to wrzuć tabelkę o wie
          > lkości inwestycji zagranicznych np. Niemiec, Francji, Włoch i USA. Np. przez os
          > tatnich 5 albo 10 lat. I najlepiej z podziałem na branże - to będzie szansa na
          > realną ocenę zjawisk i gadułę.

          po co?
          ej, zdrowy jestes?

          wlasciwie sie nie odnosilem do tego cos ty wyprodukowal wciesniej, no taka nie
          udolna manipulacyjka, najpierw dla podniesienia wlasnej wiarygodnosci pirdneles:
          "Większość wariatów większych i mniejszych także jest bardzo przekonywująca i
          logiczna - wystarczy tylko zaakceptować przyjmowane przez nich (często ukryte)
          założenia. Na tym forum takoż znaleźć można fanów pomysłów dla których
          wszystkiemu złemu są winni: kapitaliści, Rosjanie, PiS, Żydzi albo Arabowie -
          acz muszę przyznać, że cześć z nich to nie wariaci a jedynie propagandziści albo
          bezmózgowcy."

          potem oskarzyles polske i polakow:
          "Ale to są błędy po polskiej stronie."

          zeby pod koniec tryumfalnie oglosic:
          "Z moich prywatnych obserwacji wynika, że amerykańskie koncerny są najuczciwsze
          w tym, co robią w Polsce. Inna sprawa, ze mają najlepszych prawników.
          Ale nawet nie bazując na prywatnych opiniach - porównaj sobie dzieje Okęcia
          (EADS) i Mielca (Sikorsky). To ja naprawdę wolę sprzedawać firmy Amerykanom."

          widzisz takich jak ty, ktorzy wystawiaja siebie na obiektywnych i niezaleznych a
          'tylnymi drzwiami' probuja przepchnac swoj propagandowy szajs jest na gwno.pl
          na peczki, dlatego nie podniecaj sie tak, pisz zrozumiale i nie wciskaj dutrnot
          a beda z ciebie intelektualista,hehe




          >
          > pozdrawiam
          > jasiol
          • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 14:53
            rusek11 napisał:

            >
            > a co to za roznica? tak ci siak polska jest panstwem zaleznym od usa i ue.
            > a twoje czepianie sie definicji jest wlasciwie odwroceniem uwagi od istoty rzec
            > zy.
            >


            Twoja Rosja rowniez. Gdyby kraje UE przestaly nagle kupowac Wasz das,
            spadlibycie do poziomu Tatarstanu.

            >
            • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 15:16
              >
              > Twoja Rosja rowniez. Gdyby kraje UE przestaly nagle kupowac Wasz
              das,
              > spadlibycie do poziomu Tatarstanu.

              Buhahaha to się obśmiałem :)
              • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 15:31
                berkut1 napisał:

                > >
                > > Twoja Rosja rowniez. Gdyby kraje UE przestaly nagle kupowac Wasz
                > das,
                > > spadlibycie do poziomu Tatarstanu.
                >
                > Buhahaha to się obśmiałem :)

                berkut, juz o tym rozmawialismy kilkakrotnie conajmniej. Nie kaz mi po raz
                kolejny dawac linku do tebelki ze struktura dochodow z ekspoertu. Ponad 70% to
                dochody z eksportu surowcow naturalnych, 20% to dochody z eksportu przymyslu
                maszynowego.

                Wysatcrzylo ze ostatnio ceny ropy i gazu na swiatowych ryynkach spadly, a od
                razu zaczely sie w Rosji strajki. A co by bylo gdyby UE - gl;owny kupiec
                rosyjskich weglowodorow - przestala je nagle kupowac? To nie jest uzaleznienie?
                • jack79 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 15:44

                  > kolejny dawac linku do tebelki ze struktura dochodow z ekspoertu. Ponad 70% to
                  > dochody z eksportu surowcow naturalnych, 20% to dochody z eksportu przymyslu
                  > maszynowego.

                  to źle świadczy o Rosji
                  ale co powiedzieć o USA skoro oni eksportują około 2 miliarady dolarów dziennie? :)
                  eksportują zera w komputerach o takiej wartości
                  czyli eksportują nic :)
                  nie wiem czy to dowód ich geniuszu, czy może dowód ich światowej dominacji, czy
                  może dowód na to że świat oszalał....
                  • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:26
                    jack79 napisał:

                    >
                    > > kolejny dawac linku do tebelki ze struktura dochodow z ekspoertu. Ponad 7
                    > 0% to
                    > > dochody z eksportu surowcow naturalnych, 20% to dochody z eksportu przymy
                    > slu
                    > > maszynowego.
                    >
                    > to źle świadczy o Rosji
                    > ale co powiedzieć o USA skoro oni eksportują około 2 miliarady dolarów dziennie
                    > ? :)
                    > eksportują zera w komputerach o takiej wartości
                    > czyli eksportują nic :)
                    > nie wiem czy to dowód ich geniuszu, czy może dowód ich światowej dominacji, czy
                    > może dowód na to że świat oszalał....

                    To nie jest zaden dowod. Struktura eksportu swiadczy o strukturze gospodarki. W
                    Rosji gro gospodarki opiera sie na suroiwcach i produktach niskoprzetworoznych,
                    stad glownie to eksportuje. Stany eksportuja relatywnie malo, ale eksportuja
                    wyroby bardzo wysko przetworzone. Wszystko z tego powodu, ze amerykanska
                    gospodarka nie jest - jak nemiecka czy japonska - nastawiona na eksport, lecz na
                    rynek wewnetrzny. Kazdy z tych modeli ma wady i zalety, ale jest jak jest. Sam w
                    sobie zaden model nie jest ani dobry ani zly. Fakt jest natomaiost faktem, ze
                    wartosc sprzedanej amerykanskeij produkcji przemyslowej tylko na wewneteznym
                    rynku amerykanskim, jest wieksza niz cale PKB Niemiec, tworzone glownei rpzez
                    eksport.
                    • jack79 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:33
                      główny towar eksportowy amerykanów to dolary i obligacje
                      który cały świat chwa do banków i kupuje dalej
                      to jest cud nad cuda
                      przelewają nam zera do komputerów a my im wysyłamy surowce i towary

                      GENIALNE!!!

                      niektórzy to nazywają tzw. podatek imperialny :)
                      • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:43
                        jack79 napisał:

                        > główny towar eksportowy amerykanów to dolary i obligacje
                        > który cały świat chwa do banków i kupuje dalej
                        > to jest cud nad cuda
                        > przelewają nam zera do komputerów a my im wysyłamy surowce i towary
                        >
                        > GENIALNE!!!
                        >
                        > niektórzy to nazywają tzw. podatek imperialny :)

                        blah, balh, blah. Z takimi tekstami to na forum onetu, bo na tym, forum to juz
                        tylko smieszy.
                        • jack79 Podatek imperialny 21.07.10, 16:57
                          Po wojnie amerykanie mieli dużo złota, świat miał doświadczenia z wielkiej
                          depresji i chcąc uniknąc talkich barier hadlowych jak wtedy (które przyczyniły
                          się do depresji) chciał łatwiejszego przepływu kapitału, w związku z tym
                          amerykanie zaproponowali by wszystkie waluty rozliczać w dolarach...
                          i teraz cytuję:

                          "Waluty narodowe państw sygnatariuszy układu Bretton Woods były w założeniu
                          wymienialne na dolara amerykańskiego po określonym kursie. Ponieważ dolar był
                          wówczas zewnętrznie (w wymianie międzynarodowej) wymienialny na złoto oznaczało
                          to de facto oparcie systemu na wzorcu złota. Złoto było w tym układzie
                          strażnikiem integralności systemu w tym sensie że zewnętrzne długi między
                          sygnatariuszami regulowano w dolarach. W warunkach stałej proporcji dolara do
                          złota ($35/uncja) było to dla sygnatariusza równoznaczne z płaceniem w złocie. W
                          tej postaci układ Bretton Woods przetrwał 26 lat.
                          Wielkie wydatki w latach 60-tych, szczególnie związane z wojną wietnamską i
                          polityką Great Society Johnsona sprawiły załamanie się dyscypliny finansowej w
                          Ameryce i znaczne deficyty. Spowodowało to zachwianie się wiary w pokrycie
                          złotem stale rosnących mas papierowego pieniądza. Na dysproporcję tą wskazywał
                          wielokrotnie generał De Gaulle, adwokat bardziej rygorystycznego standardu
                          złota. De Gaulle w szczególności występował przeciwko regulowaniu przez Amerykę
                          swoich długów zewnętrznych drukowanym przez siebie papierowym dolarem. Uważał że
                          jest to nie fair i domagał się aby czyniła to w złocie. Wymusiło by to powrót do
                          dyscypliny finansowej wymaganej od innych.
                          Gdy propozycje De Gaulle'a pozostały bez echa zaczął on w 2-ej połowie lat 60
                          jednostronnie wymieniać francuskie nadwyżki dolarów na złoto fizyczne. Po pewnym
                          czasie i po utracie znacznej części swoich rezerw, przyparty do muru rząd Nixona
                          skapitulował. 15 Sierpnia 1971 Nixon ogłosił ze Ameryka nie będzie odtąd
                          honorować swojego zobowiązania z Bretton Woods do wymiany dolarów na złoto

                          po stałym kursie. Ten efektywny default Ameryki na powziętych zobowiązaniach
                          określany bywa jako zamknięcie złotego okna przez Nixona."
                          jak widzisz amerykanie w pewnym momencie złamali ustalenia, bo wcześniej
                          "kradli" drukując dolary bez pokrycia i dlatego straciły one wymienialność w
                          złocie - de Gaulle ich wyczuł :)
                          ale amryaknie pokazali wszystkim fucka i cały świat musiał pokornie spuścić głowę
                          teoretycznie w tym momencie dolar powinien się stać walutą śmieciową, ale nie,
                          handel międzynarodowy już się przyzwyczaił do dolara i poszło dalej
                          dodatkowo istnieje coś takiego jak agencje ratingowe (oczywiscie amerykańskie
                          głwóeni - choć chińczycy zagrali własnie na nosie i powlali swoja która wstawiał
                          USA do trzeciego koszyka a nie że są najlepsi :)
                          i jak nie masz rezerw walutowych to agencja mówi że Polska ma za małe rezerwuy i
                          to grozi destabilizacja finansów - i już musisz mieć tych rezerw więcej - czytaj
                          miec więcej zer w komputerze a w zamian dostarczysz amerykanom surowców i towarów :)

                          na dzień dzisiejszy w bankach centralnych jest kilka bilionów dolarów USA, świat
                          posiada obligacji amerykańskich za kilka bilionów dolarów, dodajmy do tego
                          jeszcze to co trzymają na kontach firmy i zwykli ludzie
                          uzbiera sie 10 bilionów jak nic
                          i za taką kasę którą wchłonął świat amerykanie dostali od tego świata surowce i
                          towary
                          rosja jak handluje surowami to musi je wydobyć
                          a ameryka jak sprzedaje swoje surowce (dolar i obligacje) to robi tro za pomoca
                          kliknięcia w enter - 100%marży :)
                          to jest genialne
                          ale z drugiej strony nabijanie sie z Rosji że sprzedaje nieprzetworzone surowce
                          jest trochę głupie skoro ameryka nie sprzedaje nawet powietrza a tylko zera w
                          kompach - czyli dosłownie nic - to coś nie ma w niczym pokrycia

                          gdyby Polska waluta zajeła rolę dolara i moglibyśmy "wyeksportować" na cały
                          świat biliony złotówek i nakupić sobie za to surowców i towarów, to myślisz że
                          jak Polska by dziś wyglądała?
                          może nawet lepiej niż USA
                          nic nie musielibyśmy robić, wszystko robiliłyby za nas zagraniczne firmy a my w
                          zamian płacilibyśmy złotówkami które oni trzymaliby w swoich komputerach :)
                          • bmc3i Re: Podatek imperialny 21.07.10, 21:58
                            Tak, a komputer na ktorym ten tekst splodziles, zbudowany jest zz czesci
                            powstalych Koreii Pln.
                            • jack79 Re: Podatek imperialny 21.07.10, 22:24
                              > Tak, a komputer na ktorym ten tekst splodziles, zbudowany jest zz czesci
                              > powstalych Koreii Pln.


                              trzeba przyznac że dobrze korzystają z tych możliwości eksportu dolarów - nie
                              przejadają wszystkiego!!! :)
                              skubani kiedyś eksportowali koraliki i wódkę dla indian
                              teraz mają jeszcze lepszy towar :)

                              i tak po prawdzie...czesto na nich jadę (dla równowagi na forum) ale wcale nie
                              uważam że świat pod panowaniem rosji, niemiec, czy chin (może już niedługo?)
                              byłby lepszy
                              szczerze mówiąc to panowania żółtych sie boję, bo ich mentalnośc bardziej
                              przypomina owady - takie wszystko bardziej na rozkaz i bez dyskusji - obawiam
                              sie że ich kultura mniej ceni zycie jednostki niż ta amerykańska...żółci i ich
                              społeczeństwo niebezpiecznie kojarzą mi się z mrowiskiem

                              pozdrawiam
                              • bmc3i Re: Podatek imperialny 21.07.10, 22:38
                                To ze Ty pop nich jedziesz, i wielu innych spowodowane jest glownie tym, ze sa
                                po pierwsze aktywni, a wiec na swieczniku, po drugie dlatego ze maja bardzo
                                otwarta polityke informacyjna. Amerykanska ustawa o wolnosci mediow jest
                                wszechpotezna w USA - w Ameryce wklada sie ją w pod jezyk kazdego urzednika
                                ktory probowalby cos nie powiedziec. Zasada nr 1, nie mozna odmowic informacji o
                                niczym, co nie zostalo zgodnie z prawem zastzrezone jako tajne.

                                W Rosji nie moznA sie dowiedziec takiej pierdoly, takiej glupoty jak koszt
                                budowy jednego okretu wojennego, w Polsce na skierowane do MON-u jakiekowleik
                                pytanie z pwoolaniem sie na prawo prasowe, otrzymuje sie g... warta bo
                                kompletnie nic nei mowiaca papke.
                                • bmc3i krotko mowiac 21.07.10, 22:41
                                  krotko mowica, latwo jest "walic" w kogos kto nie ukrywa sie za podwojna gardą,
                                  na dodatek pelnymi garsciami czepiac w tym waleniu z funkcjonujacych wszedzie na
                                  swiecie, ale zwlaszcza w Europie mitów na temat Ameryki.

                                  Na dodatek dziala zasada bij silniejszego.
                • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 17:35
                  Ponad 70% to
                  > dochody z eksportu surowcow naturalnych, 20% to dochody z eksportu
                  przymyslu
                  > maszynowego

                  No proszę SUROWCÓW NATURALNYCH a nie samego gazu? Czyli cały
                  przemysł wydobywczy, przetwórczy, transport, do tego metalurgia,
                  obróbka metali i tak dalej. Jest różnica no nie :) Sam wzrost
                  eksportu jakos surowiec jest spowodowany znacznym wrostem cen gazu i
                  ropy. Dalej sama Rosja produkuje dużo produktów wysokoprzetworzonych
                  na swój własnych rynek bo poprostu jest on spory. To też dużo aut
                  jest wchłanianych przez rynek wewnętrzny i tak dalej.
                  • browiec1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 17:50
                    Tyle ze duza czesc tych samochodow to samochody zachodnie.
                    • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 17:59
                      > Tyle ze duza czesc tych samochodow to samochody zachodnie.

                      Produkowane w FR.
                      • browiec1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:05
                        Ale mowimy o osiagnieciach rosyjskiej gospodarki.A nie tluzeniu
                        czegos w jorlowych montowniach;)
                        • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 19:15
                          > Ale mowimy o osiagnieciach rosyjskiej gospodarki.

                          No i ? Całkiem niezłe są :)

                          A nie tluzeniu
                          > czegos w jorlowych montowniach;)

                          Nie każdy zakład jest montownią, i to dotyczy również Polski.
                          • browiec1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 16:24
                            Moze i sa tylko powtarzam-mowimy o tym co zaklady rosyjskie
                            stworzyly-a takie BMW w Kaliningradzie to nie rosyjski samochod.Lada
                            to co innego.
                            • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 16:26
                              > Moze i sa tylko powtarzam-mowimy o tym co zaklady rosyjskie
                              > stworzyly-a takie BMW w Kaliningradzie to nie rosyjski
                              samochod.Lada
                              > to co innego.

                              Nie ja mówię co gospodarka rosyjska tworzy...
                              • browiec1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 16:40
                                Ona tylko produkuje na licencji a nie tworzy.mysmy lanosa
                                nie "tworzyli".
                                • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 21:19
                                  > Ona tylko produkuje na licencji a nie tworzy.mysmy lanosa
                                  > nie "tworzyli".

                                  Nie chodzi o to w tej dyskusji tylko o to, że na rynek wewnętrzny
                                  produkują np bardzo dużo aut, ostatnio dynamika była dosyć spora.
                                  Ich rynek wewnętrzny jest narazie bardzo chłonny z racji tego, że np
                                  gospodarka FR się rozwija, wrasta konsumpcja itp itd. Stąd ocenianie
                                  takiej gospodarki z takim rynkiem na podstawie strukuty eksportu
                                  niewiele powie. Porównywanie np do tego USA też nie ma sensu.
                  • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:20
                    berkut1 napisał:

                    > Ponad 70% to
                    > > dochody z eksportu surowcow naturalnych, 20% to dochody z eksportu
                    > przymyslu
                    > > maszynowego
                    >
                    > No proszę SUROWCÓW NATURALNYCH a nie samego gazu? Czyli cały
                    > przemysł wydobywczy, przetwórczy, transport, do tego metalurgia,
                    > obróbka metali i tak dalej. Jest różnica no nie :) Sam wzrost
                    > eksportu jakos surowiec jest spowodowany znacznym wrostem cen gazu i
                    > ropy. Dalej sama Rosja produkuje dużo produktów wysokoprzetworzonych
                    > na swój własnych rynek bo poprostu jest on spory. To też dużo aut
                    > jest wchłanianych przez rynek wewnętrzny i tak dalej.

                    blah, blah, blah, berkut. Nie zadna metaluyrgia, lecz eksport surowcow
                    naturalnych. W to nie wchodzi zaden przetop, czy inna "metalurgia"., Czyste zywe
                    surtowce aturalne, w postaci nieprzertworzonej., Surowce naturalne to nie stal,
                    lecz rudy zelaza...
                    • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 19:15
                      to nie wchodzi zaden przetop, czy inna "metalurgia"., Czyste zyw
                      > e
                      > surtowce aturalne, w postaci nieprzertworzonej., Surowce naturalne
                      to nie stal,
                      > lecz rudy zelaza...
                      >

                      Aha rozumiem w postaci nieprzetworzonej np Awisma dostarcza tytan :)
                      Samą rudę hehe.

                      Surowce naturalne to nie stal,
                      > lecz rudy zelaza...

                      Hehe ale to jest właśnie wliczane do surowców...
                      • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 22:53
                        berkut1 napisał:

                        > to nie wchodzi zaden przetop, czy inna "metalurgia"., Czyste zyw
                        > > e
                        > > surtowce aturalne, w postaci nieprzertworzonej., Surowce naturalne
                        > to nie stal,
                        > > lecz rudy zelaza...
                        > >
                        >
                        > Aha rozumiem w postaci nieprzetworzonej np Awisma dostarcza tytan :)
                        > Samą rudę hehe.
                        >
                        > Surowce naturalne to nie stal,
                        > > lecz rudy zelaza...
                        >
                        > Hehe ale to jest właśnie wliczane do surowców...

                        Co chcesz powiedzie, ze w statystukach PKB stal powstla z rud, wlicza sie od
                        surowców naturalnych?
                        • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 23:08
                          > Co chcesz powiedzie, ze w statystukach PKB stal powstla z rud,
                          wlicza sie od
                          > surowców naturalnych?
                          >

                          Mój błąd metali nie kalsyfikuje sie ( raczej) jako "surowiec" ale
                          nadal jest to produkt niskoprzetworzony. Nie zmienia to jednak
                          faktu, że nie ocenia się gospodarki na podstawie struktury eksportu,
                          ( sam wzrost udziału ropy igazu związany jest ze sporym skokiem ich
                          cen szczególnie kraju, którego rynek wewnętrzny sporo wchłania.
                          • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 00:06
                            berkut1 napisał:

                            > > Co chcesz powiedzie, ze w statystukach PKB stal powstla z rud,
                            > wlicza sie od
                            > > surowców naturalnych?
                            > >
                            >
                            > Mój błąd metali nie kalsyfikuje sie ( raczej) jako "surowiec" ale
                            > nadal jest to produkt niskoprzetworzony. Nie zmienia to jednak
                            > faktu, że nie ocenia się gospodarki na podstawie struktury eksportu,
                            > ( sam wzrost udziału ropy igazu związany jest ze sporym skokiem ich
                            > cen szczególnie kraju, którego rynek wewnętrzny sporo wchłania.



                            Struktura eksportu oddaje w przyblizeniu strukture calej gospodarki.
                            kraj ktory produkuje głownie proso i pataty, nie bedzie ekportowal helikopterow.
                            I odwrotnie, kraj w ktorym go produktów stanowia wyroby wysokoprzetworzone,
                            bedzie mial rowniez eksport w ktorym wyroby wysokoprzetworzone zajmuja poczesne
                            miejsce.
                            • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 00:12
                              Struktura eksportu oddaje w przyblizeniu strukture calej gospodarki.
                              > kraj ktory produkuje głownie proso i pataty, nie bedzie ekportowal
                              helikopterow
                              > .
                              > I odwrotnie, kraj w ktorym go produktów stanowia wyroby
                              wysokoprzetworzone,
                              > bedzie mial rowniez eksport w ktorym wyroby wysokoprzetworzone
                              zajmuja poczesne
                              > miejsce.
                              >

                              No właśnie nie w przypadku kraju którego rynek wewnętrzny wchłania
                              ogrom produktów itp. Nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.

                              • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 00:31
                                berkut1 napisał:

                                > Struktura eksportu oddaje w przyblizeniu strukture calej gospodarki.
                                > > kraj ktory produkuje głownie proso i pataty, nie bedzie ekportowal
                                > helikopterow
                                > > .
                                > > I odwrotnie, kraj w ktorym go produktów stanowia wyroby
                                > wysokoprzetworzone,
                                > > bedzie mial rowniez eksport w ktorym wyroby wysokoprzetworzone
                                > zajmuja poczesne
                                > > miejsce.
                                > >
                                >
                                > No właśnie nie w przypadku kraju którego rynek wewnętrzny wchłania
                                > ogrom produktów itp. Nie wszystko jest takie proste jak się wydaje.
                                >

                                Mieszasz rozne rzeczy. Co innego wielkosc eksportu, a co innego jego struktura.
                                To ze rynek wewnetrzny wchlania duza czy bardzo duzo krajowej produkcji (jak w
                                USA np.), nie oznacza ze jakis produkt wypadnie z eksportu. Przynajmniej nie w
                                gospodarce rynkowej, w ktorej gdy czegos zabraknie, natychmaist znajdzie sie
                                ktos kto to cos wyprodukuje.
                                • berkut1 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 09:29
                                  > Mieszasz rozne rzeczy. Co innego wielkosc eksportu, a co innego
                                  jego struktura.

                                  Ja nic nie mieszam....
                • marek_boa Re: Wiara i wiedza... 22.07.10, 22:02
                  Matrek to żeby było jeszcze śmieszniej Napisz od razu ,że będą sobie herbatkę
                  na węglu drzewnym parzyć zamiast na gazie!:)
            • rusek11 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 15:23
              no wlasnie materacu, w rosji tych inwestycji jest o wiele wiecej, to co, jest
              bardziej zalezna od jankiesni niz polska czy mniej, co ten smieszny czlowieczek
              chcial powiedzic?

              p.s. materacu, ja juz ci pisalem ale przypomne, medzy mne a toba jest taka
              roznica ze ja chce polske niezalezna od usa, ue i rosji a ty zdecydowanie od
              rosji troche mniej od ue azeby jak najbardziej zalezna byla od usa, jestes taki
              wspolczesny targowiczanin, jest na gwno.pl podobny do ciebie 'jaby rodinu prodal
              no nikto nie pakupaet' manny_jestem, znasz kolege?
              • browiec1 Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 16:49
                Rosjanie to akurat stwierdzili niedawno ze im nie sa do niczego
                potrzebne zagraniczne inwestycje.Tylko jakos nie chca slowa
                dotrzymac i cos do konca jeszcze nie wywalili wszystkich
                zagranicznych koncernow z kraju.
                • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 20.07.10, 18:29
                  browiec1 napisał:

                  > Rosjanie to akurat stwierdzili niedawno ze im nie sa do niczego
                  > potrzebne zagraniczne inwestycje.Tylko jakos nie chca slowa
                  > dotrzymac i cos do konca jeszcze nie wywalili wszystkich
                  > zagranicznych koncernow z kraju.


                  Ostatnio liza stopy amerykanom, z prosba o ameryklanskie technologie. Miedzio az
                  specjalna podroz w tej sprawie do Sillicon Valley odbyl, i z Terminatorem sie na
                  niedzwiedzia brał.
                • marek_boa Re: Wiara i wiedza... 22.07.10, 22:14
                  Pomylnęło się Ciebie Browiec ale tylko lekko!:) Firmy inwestujące w Rosji nie
                  mogą mieć w spółkach więcej jak 49% udziałów!
                  -Pozdrawiam!
          • cie778 Re: Wiara i wiedza... 21.07.10, 14:15
            rusek11 napisał:

            > > faceta któremu wszystko kojarzy się z jednym.
            >
            > z czym mi sie co kojarzy? konkrety prosze, albo moze nie otwieraj swej
            > jadaczki

            1. Opowieść o kojarzeniu się z jednym funkcjonuje już w Polsce od baaardzo dawna. Ja ją pamiętam z "Pięknych dwudziestoletnich" Hłaski, ale występowała już wcześniej. Sugeruję przeczytać, zrozumieć, nauczyć się rozpoznawać aluzje.

            2. Tobie oczywiście wszystko się kojarzy ze Złym USA, dzięki czemu znakomicie nadajesz się na przykład.

            3. Swoją opinie o chamstwie wyraziłem tutaj. Spróbuj dorosnąć zamiast bluzgać.

            > bo tobie sie kojarzy z "> Drogie dziecię..."
            > ksiedzem jestes?

            Nie, żona się nie zgodziła ;-). Zwrot "drogie dziecię" jest formą paternalistycznego zwrotu w stosunku do osoby która zachowuje się w dziecinny sposób.

            > > nauczyć rozróżniać kolonializm od neokolonializmu
            >
            > a co to za roznica?

            Istotna. Zwłaszcza w przypadku obecnej sytuacji Polski. Pewnie Ci to umknęło, ale politykę neokolonialną w stosunku do nas prowadzą np. Niemcy, a politykę kolonialną Rosja w stosunku do całego Kaukazu.
            Może Ci jeszcze nikt tego nie powiedział, ale ludzie po to się uczą żeby dostrzegać m.in. takie różnice. A w dodatku nie dość, że są wstanie to wyjaśnić, to jeszcze rozumieją co się do nich mówi.

            > tak ci siak polska jest panstwem zaleznym od usa i ue.

            I od Rosji i od Chin i od Tajwanu. Nie nudzą cię takie ogólniki bez realnej treści? Acha - zgodnie z regułami języka polskiego: Polska, USA, UE.

            > > jak już zamiast wiary gorącej będziesz posiadał wiedzę to wrzuć
            > > tabelkę o wielkości inwestycji zagranicznych np. Niemiec, Francji,
            > > Włoch i USA. Np. przez ostatnich 5 albo 10 lat. I najlepiej z
            > > podziałem na branże - to będzie szansa na realną ocenę zjawisk i
            > > gadułę.

            > po co?

            No i widzisz - znowu się ustawiłeś jako facet któremu wszystko się kojarzy z jednym.
            A dlatego, że aby dyskutować o realnym zjawisku potrzebne są do tego dane. Rzecz jasna - jeśli zależy Ci wyłącznie na nawalance to dane nie są potrzebne, ale wtedy nie dziw się traktowaniu.

            pozdrawiam
            jasiol
            • rusek11 Re: Wiara i wiedza... 22.07.10, 15:26
              > 1. Opowieść o kojarzeniu się z jednym funkcjonuje już w Polsce od baaardzo dawn
              > a. Ja ją pamiętam z "Pięknych dwudziestoletnich" Hłaski, ale występowała już wc
              > ześniej. Sugeruję przeczytać, zrozumieć, nauczyć się rozpoznawać aluzje.

              dzieki za sugestje, ale nie wyczuwam wewnetzrnej potzreby 'czytac, rozumiec i
              uczyc sie rozpoznawac aluzje' twoje. nastepnym razem gdy sie wysilisz na
              'aluzje' zastanow sie czy twoj interlokutor jest chetny na nie ;)
              aha, przeczytalem recenzje na to 'dzielo' halaski i starczylo mi tego "W opisie
              Hłaski Polska Ludowa jest krajem szarym i ponurym, ale też zaskakującym w swojej
              groteskowości, poza tym kraj ten przecież zaludniają nie tylko partyjni
              aparatczycy, ale i zastraszone społeczeństwo." zeby napewno nie tracic swego
              czasu na to 'dzielo', ale jako czel wolny w zadnym wypadku nie odmawiam ci prawa
              wierzyc w co tylko zechcesz.

              > 2. Tobie oczywiście wszystko się kojarzy ze Złym USA, dzięki czemu znakomicie n
              > adajesz się na przykład.

              skad ta swiatla mysl?he
              ja jankiesniu nawet troche lubie, bo
              a) sa podobni do rosji, mentalnie i imperialnie;)
              b) ten kraj bardzo dobitnie pokazuje potencjal przecietnego emigranta z polski
              (i nie tylko), jedni wylaza ze skorupy burastwa i zacofanego
              anty-wszystkocopolskie i staja sie bardziej swiatowi, multikulturowi, pozbywaja
              sie wiele kompleksow i uprzedzen , inni (niestety wiekszoszc) staczaja sie coraz
              bardziej.
              c) okupuja niezaleznie panstwa, zabijaj cywili, prowadza smiercionosna imperska
              polityke. (to mi sie podoba w kontekscie ze urabiaja w to gowno i polske, co
              wytraca wszystkie te antykomusze, antyruskie, katynskie, i inne
              'narodowosciomenczenskie' argumenty).
              i tak dalej ...

              > 3. Swoją opinie o chamstwie wyraziłem tutaj. Spróbuj dorosnąć zamias
              > t bluzgać.

              na moja niewina uwage "(ten jasiol jajcarz niezly,he)" zareagowales "ywą
              egzemlifikację opisanego chwilę wcześniej zjawiska, tj. faceta któremu wszystko
              kojarzy się z jednym.", "Drogie dziecię neostrady", "Wiem, że polska język
              trudna język...", "Co do reszty bełkotu...", "I jak już zamiast wiary gorącej
              będziesz posiadał wiedzę...".
              i ty mnie chcesz pouczac? haha
              facet ty to naprawde jajacarz jestes :)

              > Nie, żona się nie zgodziła ;-).

              zona to nie zawsze problem, ostatnio gdzies byla informacja ze z 500 ksiedzy
              zonatych przeszlo na wiare katolicka z innych wiar i dostali na te zony zgode
              watykanu, trudno jest w to uwierzyc, ale jeden papa wie co sie w watykanie gra;)

              Pewnie Ci to umknęło, a
              > le politykę neokolonialną w stosunku do nas prowadzą np. Niemcy, a politykę kol
              > onialną Rosja w stosunku do całego Kaukazu.

              no wlasnie tym 'kaukazem' wykazales swa, wybacz, ograniczonosc umyslowa :(
              wedlug takich jak ty polska prowadzi polityke kolonialna w stosunku do slonska,
              hiszpania baskow, a twa umilowana jankiesnia luzjane, chyba tam bialych jest
              mniej od czarnych i latynosow.
              szkoda, ale to o tobie wlasnie:( zjawiska


              > Może Ci jeszcze nikt tego nie powiedział, ale ludzie po to się uczą żeby dostrz
              > egać m.in. takie różnice. A w dodatku nie dość, że są wstanie to wyjaśnić, to j
              > eszcze rozumieją co się do nich mówi.

              probujesz mnie pouczac nie majacy nic do zaoferowania, ani nie prezentujac nic
              co bylo by warto sie do zastanowienia, osmieszasz sie.

              > I od Rosji i od Chin i od Tajwanu. Nie nudzą cię takie ogólniki bez realnej tre
              > ści? Acha - zgodnie z regułami języka polskiego: Polska, USA, UE.

              to nie sa 'ogolniki' tylko fakty, a ze nudne, to tez fakty :)
              co do pisowni, pisze tak jak mi sie podoba, jesli cie moja ortagrafia boli to
              jest mi przykro, ale nie jestem zainteresowany ograniczac swoje upodobania tylko
              dlatego ze sa w internecie osoby majace kompleks 'dyktandyczny' :)

              > No i widzisz - znowu się ustawiłeś jako facet któremu wszystko się kojarzy z je
              > dnym.
              > A dlatego, że aby dyskutować o realnym zjawisku potrzebne są do tego dane
              > ]. Rzecz jasna - jeśli zależy Ci wyłącznie na nawalance to dane nie są potrzebn
              > e, ale wtedy nie dziw się traktowaniu.

              nie krecz, podaj juz te dane i przyznam ci racje, tylko ze na razie nie
              jestem w stanie pojac wczym :)
              • bmc3i Re: Wiara i wiedza... 22.07.10, 15:36
                rusek11 napisał:

                > > 1. Opowieść o kojarzeniu się z jednym funkcjonuje już w Polsce od baaardz
                > o dawn
                > > a. Ja ją pamiętam z "Pięknych dwudziestoletnich" Hłaski, ale występowała
                > już wc
                > > ześniej. Sugeruję przeczytać, zrozumieć, nauczyć się rozpoznawać aluzje.
                >
                > dzieki za sugestje, ale nie wyczuwam wewnetzrnej potzreby 'czytac, rozumiec i
                > uczyc sie rozpoznawac aluzje' twoje. nastepnym razem gdy sie wysilisz na
                > 'aluzje' zastanow sie czy twoj interlokutor jest chetny na nie ;)
                > aha, przeczytalem recenzje na to 'dzielo' halaski i starczylo mi tego "W opisie
                > Hłaski Polska Ludowa jest krajem szarym i ponurym, ale też zaskakującym w swoje
                > j
                > groteskowości, poza tym kraj ten przecież zaludniają nie tylko partyjni
                > aparatczycy, ale i zastraszone społeczeństwo." zeby napewno nie tracic swego
                > czasu na to 'dzielo', ale jako czel wolny w zadnym wypadku nie odmawiam ci praw
                > a
                > wierzyc w co tylko zechcesz


                Marek Hlasko, to akurat autor kultowy w Polsce, bez wzgledu na srodowisko. Swego czasu młodzieżowy wieszcz. Jesli wiec nie wiesz o kim /o czym piszesz - jak w wiekszosci przypadku - lepiej sie nie wypowiadaj.


                >
                > > 2. Tobie oczywiście wszystko się kojarzy ze Złym USA, dzięki czemu znakom
                > icie n
                > > adajesz się na przykład.
                >
                > skad ta swiatla mysl?he


                Pokazujesz to w niemal kazdym poscie, wiec to nie jest zadna swiatla mysl, lecz triuzm.


                > probujesz mnie pouczac nie majacy nic do zaoferowania, ani nie prezentujac nic
                > co bylo by warto sie do zastanowienia, osmieszasz sie




                I to pisze gosc, ktory z lekcewazeniem odnosi sie do tworczosci Hlaski, bo przeczytał jakąs... recenzje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka