dirloff
07.01.11, 23:11
Coraz więcej osób i instytucji pisze z powagą oraz uznaniem o rozwoju gospodarczym i wzrastającym znaczeniu geopolitycznym Chin, a teraz zaczyna wspominać się o przełożeniu tegoż na obronność Państwa Środka. Oczywiście, jest w tym także sporo straszenia i lobbystycznego wyciągania kasy od państw, jednak nie można nieustanie tego wszystkiego zwalać na wyolbrzymianie potencjału tego kraju.
Warto by tu zastosować analogię do Prus. Tych pierwotnych, będących Brandenburgią-Prusami, które silna dyscyplina, protestancki etos pracy, pakiet fryderycjańskich reform oraz traktowanie przez władcę jako jednego organizmu, przekształciły w europejskie mocartwo. A było to biedne państwo, rozdrobnione, podzielone terytorialne, otoczone wrogami, z dwoma znaczniejszymi miastami (Berlin i Królewiec). Jednak dzięki własnej agresji i podgryzaniu sąsiadów, rozepchało się w Europie. Sądzę, że to co obecnie dzieje się w Chinach, to taki tożsamy dla fryderycjańskich reform w Prusach okres.
Dlatego, nie kpijmy z niedoskonałości J-20, bo J-30 może być równorzędny dla amerykańskiego 6-gen'a. I czytajmy Clausevitza na nowo. To zawsze warto;-)
www.tvn24.pl/-1,1688748,0,1,think_tank-z-usa-chinskie-lotnictwo-zaleje-wroga,wiadomosc.html
Natomiast USA zamykają programy EEV oraz F-35B. Pomimo zapewnień, myślę, że śmiało i ten drugi projekt możemy już odhaczyć. Cóż, upada główny feature F-35, czyli rola pionowzlota nowej generacji, następcy Harriera...
www.tvn24.pl/0,1688691,0,1,nieskonczony-strumien-pieniedzy-na-uzbrojenie-wysechl,wiadomosc.html