rpg_7
03.12.11, 21:05
Witam,
na początku lat 90-tych zeszłego stulecia przewinął mi się, w rozmowie z kumplem, temat: partyzanci miejscy. Znajomy opowiadał mi o książce, która czytał - chyba o towarzyszu Che, w której przewijała się taka myśl, że w niedalekiej przyszłości (czyli w sumie obecne lata) główną areną czy polem walki będą miasta, a w tych miastach będą prowadzili działania bojowe ww "partyzanci miejscy". "Naznaczony doświadczeniem" formami działań partyzantów na europejskim TDW (II wś) tylko się popukałem w głowę, zastanawiając się, że to przecież bez sensu. Rzeczywistość napisała inną historię, w której ww teza sprawdza się, można powiedzieć, prawie w 100 procentach (szczególnie działania na Bliskim Wschodzie ostatnich lat - Irak, niebawem Syria, może jutro - Iran, Liban, Jordania czy Turcja). Co więcej, jeżeli takie działania będą prowadzone przez zawodowych partyzantów to można powiedzieć, że wchodzimy w nowy rozdział historii wojskowości...
pzdr
ps
czy ktoś z Was zetknął się z ww tezą? może jakieś bliższe informacje, pozycje teoretyczne mógłby tutaj zaprezentować?