Dodaj do ulubionych

Dywanik Prezesa

10.09.02, 20:31
Pan Antoni ubiegał się o pracę. Zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną
przyszedł do onieśmielająco wielkiego biura. Miła sekretarka podała mu
ankietę do wypełnienia, po czym poleciła czekać na wezwanie z gabinetu
Prezesa. Pan Antoni zajął miejsce wśród kilkunastu oczekujących i wyraźnie
znudzonych panów. Usiadł więc pan Antoni i czeka, czeka i czeka, panowie
obserwują muchy na suficie, maszyny do pisania terkocą głośno, zegar wybija
kolejne kwadranse.. I nic. W końcu pan Antoni wstał i wszedł do gabinetu
Prezesa. Pan Antoni jako jedyny otrzymał posadę. Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • cardemon Re: Dywanik Prezesa 10.09.02, 21:24
      Czy to zagadka logiczna czy tekstowa?
      Jesli logiczna, to bym powiedzial, ze prezes perfidnie cichutkim glosem wzywal
      kandydata do swego gabinetu by wylowic tego z najlepszym sluchem, tzn. tego
      ktory przy terkocie maszyn do pisania i bijacym ciagle zegarze byl w stanie
      uslyszec zapraszajacy "szept" prezesa. Dlatego pan Antoni dostal te prace. Czy
      byly to "Polskie Nagrania", czy jakas inna firma? A moze "stanowisko" stroza
      nocnego? Chociaz chyba nie stroz, bo wtedy prezes zrobilby nabor noca i wylowil
      tego kandydata, ktory nie zasnal w poczekalni. :)

      pzdr. CdM
      • cardemon Re: Dywanik Prezesa 10.09.02, 21:36
        cardemon napisał:

        > Czy to zagadka logiczna czy tekstowa? (...)

        Widze, ze byl to 3000 post na tym forum. Przyznaje sie, ze popelnilem go
        calkiem nieswiadomie. :)))

        CdM
        • cardemon Re: Dywanik Prezesa 10.09.02, 22:30
          mesquaki napisała:

          > Tak sobie myślę, że zagadka jest prosta i chyba nie będę ingerować, póki ktoś
          > nie zgadnie zupełnie i do końca. :)

          Rozumiem, ze zgadlem albo niezupełnie, albo nie do konca, albo nie zgadlem do
          konca, choc zupelnie, lub do konca ale niezupelnie. W takim razie tez nie bede
          ingerowac. :)

          pzdr. CdM

          PS. Mes, nie miej mi za zle tego zartu, po prostu jestem w dobrym humorze i
          tyle. :)

          PPS. Mam tak diabelska zagadke, ze tej to juz nikt nie rozwiaze i zastanawiam
          sie, czy w ogole ja tu zamieszczac. Sam nie wiem jakie jest jej optymalne
          rozwiazanie, to troche tak jak ze "100 więźniami i zarówką".
          • kopperek Re: Dywanik Prezesa 10.09.02, 23:02
            cardemon napisał:

            > PPS. Mam tak diabelska zagadke, ze tej to juz nikt nie
            rozwiaze i zastanawiam
            > sie, czy w ogole ja tu zamieszczac. Sam nie wiem jakie
            jest jej optymalne
            > rozwiazanie, to troche tak jak ze "100 więźniami i
            zarówką".

            Dawaj dawaj:)) A jeśli jeszcze to rozwiązanie polega na
            takiej prawdziwej optymalizacji (a nie w sensie
            statystycznym), to już w ogóle...
          • mesquaki Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 00:06
            cardemon napisał:

            > Rozumiem, ze zgadlem albo niezupełnie, albo nie do konca, albo nie zgadlem do
            > konca, choc zupelnie, lub do konca ale niezupelnie.
            Z ust mi to wyjąłeś :)
            > W takim razie tez nie bede ingerowac. :)
            Nie wiem, z czego to wynika, ale w wybór nie ingeruję :)
            > PS. Mes, nie miej mi za zle tego zartu, po prostu jestem w dobrym humorze i
            > tyle. :)
            Świetnie, zaraz wrażę jaką szpilę ;)
            > PPS. Mam tak diabelska zagadke, ze tej to juz nikt nie rozwiaze i zastanawiam
            > sie, czy w ogole ja tu zamieszczac. Sam nie wiem jakie jest jej optymalne
            > rozwiazanie, to troche tak jak ze "100 więźniami i zarówką".
            Hmm, poprzednie przypadki sugerują, że różnie to może być z tą trudnością...
            Dawaj śmiało!
            Żarówki wydają mi się taką zagadką co się nadaje na rzucenie na inne forum. Mam
            też paru genialnych kolegów - fachowców od algorytmów, którym chętnie bym ją
            zapodała. Oporni są na razie, ale pracuję.. :)
        • kopperek Re: Dywanik Prezesa 10.09.02, 22:49
          mesquaki napisała:

          > Tak sobie myślę, że zagadka jest prosta i chyba nie
          będę ingerować, póki ktoś
          > nie zgadnie zupełnie i do końca. :)

          Mes - ale już wcześniej uważałaś ją za prostą, czy do
          tego wniosku natchnął Cię post Cardemona? ;)

          A poza tym - prosta czy nie, posiada jednak wiele
          możliwych rozwiązań i dlatego pomysł na nie-ingerowanie
          wydaje mi się dyskusyjny. No chyba, że to jedno
          rozwiązanie - gdy się go dojrzy - jest faktycznie
          ZDECYDOWANIE bardziej przekonujące od pozostałych.
          Rzeczywiście tak jest? Proszę jednak o odpowiedź i
          pozdrawiam.
          • mesquaki Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 00:20
            Oczywiście, post Cardemona pokazał, że poszukiwania idą we właściwym kierunku i
            teraz będzie już łatwo.
            To jest taka zagadka w stylu ślimaczków przeprawiających się przez tory. Z
            podpowiedziami byłoby za łatwo - żadna frajda. Jasne, że rozwiązań jest wiele,
            a czy to jedno jedyne będzie najbardziej przekonujące dla wszystkich - bardzo
            wątpię. Zagadki z takim rozwiązaniem satysfakcjonującym wszystkich chyba tu
            jeszcze nie było :).
            pozdrowiska
    • Gość: johndoe Re: Dywanik Prezesa -możliwe rozwiązania IP: *.tlsa.pl 11.09.02, 10:17
      1. jak wiadomo drzwi w gabinetach prezesow zwykle sa wyciszone, zwlaszcza jezeli w biurze sa terkoczace maszyny do pisania :). wobec czego prezes wzywal ludzi na rozmowe, czego nikt oczywiscie nie slyszal, itd...
      2. odpowiez jest w ankiecie. moglo tam byc pytanie, na ktore kandydat musial odpowiedziec zanim wszedl do gabnetu. brak odpowiedzi na to pytanie dyskwalifikowal go. antos czekal na wezwanie i wiedzac, ze jest np 15, wszedl po 15 wezwaniu.
      3. w ankiecie byla w jakis sposob zamiesczona informacja o tym jak dlugo moze trwac rozmowa. antos policzyl sobie czas rozpoczecia pracy prezesa i wyliczyl swoja kolejke.
      4. w ankiecie bylo pytanie czy kandydat jest gotowy zlamac zasady i konwenanse, coby dostac prace. antos wlasnie je zlamal wchodzac na rozmowe bez proszenia.
    • reptar Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 21:38
      Wybacz, mesquaki, że pójdę w semantykę ;)

      Nie daje mi spokoju ten "dywanik" w tytule postu. Nie ma o nim nic w treści,
      ale... Specjalnie zajrzałem do słownika. Pod hasłem "dywanik" stoi: "Jeśli
      przełożony wezwał swojego podwładnego na dywanik, to wezwał go do siebie, aby
      dać mu upomnienie, naganę lub zażądać wyjaśnienia czegoś". A więc określenie
      jest wystarczająco sugestywne, a może nawet jednoznaczne.

      A zatem - Antoni nie był na dywaniku, bo nie był (wtedy jeszcze) podwładnym.
      Kto zatem był wzywany na dywanik? Być może wszyscy pozostali byli podwładnymi,
      byli wezwani na dywanik, byli pracownikami, nie byli tam w sprawie przyjęcia.
      Według mojej hipotezy Antoni był jedynym kandydatem. I dlatego.

      • mesquaki Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 21:55
        Oj, Reptar, czy nie za często aby zaglądasz do słownika? ;)

        Bardzo mi się ten pomysł podoba, aż żałuję, że moje rozwiązanie nie jest tak
        przemyślne. Niestety, dywanik w tytule nie ma żadnego logicznego uzasadnienia w
        świetle słownikowych informacji :).
    • cardemon Proba pelniejszej odpowiedzi - Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 22:25
      Wiec moim zdaniem to bylo tak: Pan Alojzy wypelnij formularz jak i wszyscy inni
      kandydaci i usiadl sobie przed gabinetem prezesa tuz przy jego drzwiach. Nalezy
      tez nadmienic, ze pan Alojzy mial bardzo dobry sluch, tak wiec pomimo terkotu
      maszyn dobrze slyszal wypowiadane przez prezesa za drzwiami nazwiska. Prezes
      bral kolejne formularze do reki, czytal dane kandydata i wypelnione rubryczki,
      po czym wywolywal klienta, a ze drzwi mial wyciszone i sam cicho mowil, bo np.
      mial chorobe strun glosowych, to inni kandydaci nic nie slyszeli i pozostawali
      na swoich krzeslach liczac muchy. Oczywiscie, jak prezes odczytal nazwisko pana
      Alojzego, to ten od razu wstal i wszedl do gabinetu. Pan prezes, jak zobaczyl,
      ze ma do czynienia z czlowiekiem o doskonale wyczulonym sluchu (moze pan Alojzy
      byl niewidomy?), co przy jego slabym glosie nie bylo bez znaczenia, bez wahania
      zatrudnil pana Alojzego w swojej spolce.

      No i jak tym razem? Poprawilem sie choc troche? :)

      pzdr. CdM
    • musztardek Re: Dywanik Prezesa 11.09.02, 23:04
      mesquaki napisała:
      > za to wzywanie jakieś było.

      A może warunkiem było posiadanie telefonu komórkowego? Pan Antoni miał takiż
      przy sobie - jako kulturalny człek wyłączył zawczasu dźwięk pozostawiając
      wibrator, więc gdy Prezes zadzwonił, Pan Antoni wiedział, że ma wejść.

      ech, sam w to nie wierzę...

      Pozdrawiam,
      Musztardek
        • kopperek Re: Dywanik Prezesa 12.09.02, 00:51
          A może Prezes wzywał tych ludzików poprzez zapalenie
          takiego napisu nad drzwiami "następny proszę"? I badał
          zdolność długotrwałej koncentracji...

          No bo skoro wszyscy mieli świetny słuch...

          Pozdrawiam:)
            • kopperek Re: Dywanik Prezesa 12.09.02, 01:09
              a może po prostu pan Antoni jako pierwszy zauważył, że
              drzwi do gabinetu Prezesa się otwierają?

              Wygląda mi w każdym razie na to, że wzywanie było
              "wizualne", bo na hałas zawsze się reaguje (o ile ma się
              bardzo dobry słuch, no i się nie śpi), a na sygnał
              wizualny można zareagować tylko o ile patrzyło się w
              odpowiednią stronę (→koncentracja). Czy tak?
                • uhuhu Może rozwiązanie? 12.09.02, 08:17
                  Hej,

                  wykoncypowałem coś takiego:

                  prezes chciał, aby nowo zatrudniony pracownik znał alfabet Morse'a. Po co? Nie
                  wiem, ale to miało być decydujące przy przyjęciu. Być może w ankiecie było
                  pytanie o znajomość tego alfabetu. W każdym razie prezes wzywał do gabinetu
                  kolejnych kandydatów... alfabetem Morse'a wystukiwanym na maszynie. Być może
                  stukała sekretarka z gabinetu szefa imiona i nazwiska kandydatów, a zatrudniony
                  miał być ten, który wśród tego całego terkotu potrafił wychwycić swoje imię i
                  nazwisko!

                  Chyba mnie poniosło. Ale mogło tak być, no nie?

                  Pzdrw, uhuhu
                  • uhuhu Może rozwiązanie? - suplement. 12.09.02, 08:21
                    To jeszcze ja,

                    z tego, co wiem, alfabet Morse'a to długie i krótkie dźwięki. O ile krótki
                    dźwięk (kropka) uzyskać na maszynie do pisania żaden problem, to właśnie się
                    zastanawiam, jak na maszynie do pisania oddać długi dźwięk (kreskę)!!! Może
                    przesuwakiem, który robi charakterystyczne <krzzzzzzzzzt>?!!

                    Uhuhu
        • Gość: johndoe kolejne propozycje IP: *.tlsa.pl 12.09.02, 09:38
          1. wezwanie przekazane poprzez tukot maszyny do pisania /ktos juz pisal o alfabecie Morse'a/
          2. wezwanie przez komorke /np. SMS/, ale to nie sprawdza przydatnosci kandydatow
          3. wezwanie w obcym jezyku, ktory wedlug dyrektora byl potrzebny w pracy
          4. praca zalezala od zdolnosci wylawiania okreslonych dzwiekow sposrod innych. prezes wsywal w czasie, gdy pracowaly maszyny do pisania. tylko Antos to uslyszal.

          A teraz poprawne rozwiazanie!!!!!!!!!!!!!!!
          Mesqauki napisała:
          "Miła sekretarka podała mu
          ankietę do wypełnienia, po czym poleciła CZEKAC NA WEZWANIE Z GABINETU Prezesa."
          Antoni wszedl do gabinetu prezesa i CZEKAL Z NIEGO na wezwanie /gramatycznie powinno byc teraz "czekal w nim"/
          • reptar Re: kolejne propozycje 12.09.02, 10:43
            Gość portalu: johndoe napisał(a):

            > Antoni wszedl do gabinetu prezesa i CZEKAL Z NIEGO na wezwanie /gramatycznie
            > po winno byc teraz "czekal w nim"/


            Właśnie, jak sam się słusznie reflektujesz, "czekać z gabinetu" jest bez sensu.
              • reptar Re: kolejne propozycje 12.09.02, 11:25
                Nie, nie, komentować jest dobrze właśnie ZANIM się okaże, tak jest zabawniej ;)

                Była już taka zagadka ze ślimaczkiem i torami, gdzie się okazało na końcu
                (i co mi się spodobało), że ślimaczek nie umiał liczyć i bzdury gadał.
                Może i ta sekretarka nie umiała się poprawnie wysłowić, może, tylko skąd wtedy
                pan Antoni wiedziałby, że jej słowa należy traktować według innej gramatyki?
                No chyba że pochodzili z tego samego plemienia. Ale tak czy siak, uważam,
                że to zbyt grubymi nićmi szyte.
        • reptar Re: u hu hu!!! 12.09.02, 10:48
          uhuhu napisał:

          > reptar,
          > a może muchy brzęczały alfabetem Morse'a?
          > :-))


          Nie, nie! miałem na myśli raczej coś w rodzaju entomologicznych auspicjów.
          Wolę bogów odgadywano z lotu ptaków. To kwestia proporcji (skali).

          Nawet mi się to podoba ;)
          • uhuhu rozwijam koncepcję reptara. 12.09.02, 10:59
            ojej,

            to znaczy sugerujesz, że pan Antoni to był auger, który przepowiadał nie tylko
            z lotu ptaków, ale i much? Albo, co bardziej prawdopodobne, Antoni to
            praprapra.......wnuk jakiegoś wielkiego augera. Kiedyś augerowie (augerzy?)
            czytali z lotu ptaków, a teraz ta umiejętność to duża rzadkość - potrafią to
            tylko najwięksi, a pan Antoni, jako początkujący auger, umie tylko czytać z
            much...

            Stąd wiosek ostateczny - prezes był również potomkiem augera, ale o dużo
            większej wiedzy niż pan Antoni - i potrzebował ucznia, któremu to przekaże.

            A w ankiecie musiało być pytanie o to, czy ankietowany miał za przodka augera...

            ....

            Tak, nie wyspałem się.

            uhuhu

            • uhuhu poprawiam koncepcję uhuhu 12.09.02, 11:22
              ufff,

              dobrze, że dodałem ten dopisek, że jestem niewyspany.

              oczywiście, chodzi o AUGURA, nie o AUGERA.

              a tutaj link, na potwierdzenie.

              sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2718
              reptar - dzięki za reflex.

              skruszony uhuhu_ufff...
          • reptar Re: u hu hu!!! 12.09.02, 11:34
            mesquaki napisała:

            > Oj, Reptar, czy nie za często aby zaglądasz do słownika? ;)



            Oj, Mes, ja nie tylko do słownika, ja czasem jeszcze do Literatury.
            A tam znalazłem, że:


            O większego trudno zucha, jak był Antek Burczymucha...

            To oczywiście słowa z wiersza *Antoniny* Konopnickiej ;)
    • Gość: Pulbek Re: Dywanik Prezesa IP: *.daimi.au.dk 12.09.02, 11:32
      A nie moze byc tak ze po prostu z gabinetu prezesa
      dobieglo tubalne wolanie "Antoni X, prosze!", pan Antoni
      wstal i poszedl do gabinetu prezesa, odbyl rozmowe,
      wyszedl, wszyscy inni po kolei weszli do gabinetu i
      odbyli rozmowy, pan Antoni okazal sie najlepszy i jako
      jedyny dostal posade?

      Bez sensu, co?

      Pulbek.
      • kopperek Re: Dywanik Prezesa 12.09.02, 13:11
        Gość portalu: Pulbek napisał(a):

        > A nie moze byc tak ze po prostu z gabinetu prezesa
        > dobieglo tubalne wolanie "Antoni X, prosze!", pan Antoni
        > wstal i poszedl do gabinetu prezesa, odbyl rozmowe,
        > wyszedl, wszyscy inni po kolei weszli do gabinetu i
        > odbyli rozmowy, pan Antoni okazal sie najlepszy i jako
        > jedyny dostal posade?
        >
        > Bez sensu, co?
        >
        > Pulbek.

        Przeciwnie, ZBYT sensowne:). Za proste, mówiąc inaczej
        (wg mnie). Poza tym ten trop z koncentracją... Czyli
        raczej Prezes nie wywoływał nikogo po imieniu, tylko po
        prostu zawołał coś w stylu "proszę" albo jakoś tak.

        Trochę Twoje rozwiązanie ubezsensiłem, ale obawiam się,
        że i tak za mało.

        pozdrawiam:)
    • mesquaki Re: Dywanik Prezesa 12.09.02, 16:07
      -/---//-.../-.--/.-../.-//.--./---/.../.-/-../.-//.-./.-/-../../---/-/./.-.././
      --./.-./.-/..-./../.../-/-.--//
      -.../.-./.-/.--/.-//-../.-../.-//.--/.../--../-.--/.../-/-.-/../-.-./....//
      -.-/-/---/.-./--../-.--//---/-../--./.-/-../.-../..//
      :)
      • reptar Re: Dywanik Prezesa 12.09.02, 16:35
        mesquaki napisała:

        > -/---//-.../-.--/.-../.-//.--./---/.../.-/-../.-//.-./.-/-../../---/-/./.-
        .././
        > --./.-./.-/..-./../.../-/-.--//
        > -.../.-./.-/.--/.-//-../.-../.-//.--/.../--../-.--/.../-/-.-/../-.-./....//
        > -.-/-/---/.-./--../-.--//---/-../--./.-/-../.-../..//
        > :)


        To ja już wolę zgadywać dalej :(
                • reptar Re: Harcerzyk 12.09.02, 16:51
                  mesquaki napisała:

                  > Oj, no na pewno znalazłby się jakiś mały zuch czy harcerzyk do pomocy :)


                  Uwaga, zaglądam do słownika ;)

                  harcerzyk - wódka rozcieńczona sokiem owocowym
                  ("Słownik polszczyzny potocznej", i to PWN-owski!).

                  albo tu: tolo.vmh.net/slownik_lt.html
                  Harcerzyk - drink. Mieszanka wybuchowa każdego absolutnie alkoholu znajdującego
                  się pod ręką. Dla twardzieli i desperatów.
                  • mesquaki Re: Harcerzyk 12.09.02, 17:00
                    reptar napisał:

                    > Uwaga, zaglądam do słownika ;)
                    > Harcerzyk - drink. Mieszanka wybuchowa każdego absolutnie alkoholu
                    > znajdującego się pod ręką. Dla twardzieli i desperatów.

                    O mamo moja! :)))))) No i jak mam tu udawać, że zajmuję się pracą?!
                    A alfabetu Morse'a w tym czy innym słowniku nie ma????
                      • cardemon Re: Harcerzyk 13.09.02, 05:28
                        reptar napisał:

                        > mesquaki napisała:
                        >
                        > > A alfabetu Morse'a w tym czy innym słowniku nie ma????


                        > Jest, ale może znajdzie się inny desperat ;)

                        No wiec desperatem tez nie jestem, ale znalazlem sobie "tlumacza" w sieci.
                        Wystarczy wprowadzic kod w afabecie Morse'a i dostajesz gotowa odpowiedz. :)

                        www.soton.ac.uk/~scp93ch/morse/trans.html
                        pzdr. CdM

                        PS. Mes, czy Ty do zakodowania swojego postu korzystalas z tej samej strony?

                        PPS. Acha i jeszcze jedno slowko. Mysle, ze znalezlismy tu co najmniej jeszcze
                        kilka innych mozliwych odpowiedzi na podana lamiglowke. :))))
    • mesquaki rozwiązanie-tym razem czytelne:) 13.09.02, 05:48
      Na początku chciałam przeprosić za pomyłkę jaką popełniłam w tekście. Zamiast
      wezwania Z gabinetu powinno być oczywiście wezwanie DO gabinetu. Nie wiem, skąd
      mi się to wzięło (cóż, jak już Antoni Arystoteliusz zauważył, każda praca
      zarobkowa obciąża i degraduje umysł :). No i trochę to namieszało.

      Prezes szukał radiotelegrafisty, który wykaże się czujnością i wśród stukotu
      maszyn wyłapie wiadomość "jeśli to słyszysz, to wejdź do gabinetu" Morsem.
      Kreski koduje się w takich wypadkach przez dwa szybko po sobie następujące
      dźwięki.
      Gratuluję Uhuhu, Johnowi Doe i wszystkim współtwórcom :)

      Przyznam, że nijak się to nie ma do koncepcji augura czytającego z much :)
      Były i inne piękne pomysły, ach były.. :)

      PS1.To mnie natchnęło do pomysłu takiego: a może by tak w drugą stronę?
      Wymyślmy zakończenie do zagadki! Mam taką jedną, która sama w sobie jest
      bardzo ładna, a rozwiązanie w żaden sposób mnie nie satysfakcjonuje. Co Wy na
      to?

      PS2-do Cdm. Morse'a znam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka