sowietolog
07.03.12, 00:30
Tak się zastanawiam, czy - przysłowiowo - skórka była/jest warta wyprawki? Prawie 3 mld dollarów, spore nawet jak na Rosję opóżnienia,, jeszcze większa nerwówka dyplomatyczno-biznesowa i bądż co bądż jednak nie nówka, a kadłub po generalnym remoncie.
Czy mając świadomość tego wszystkiego Indie podjęłyby w ogóle negocjacje z Rosją? Czy czasem nie korzystniej byłoby zamówić u Francuzów, Hiszpanów czy Włochów coś mistralo-czy cavour'opodobnego, lecz większego, z licencją na budowę u siebie w przyszłości, z możliwością eksportu do krajów trzecich? 3 mld na ulicy nie leżą i sądzę, że taka suma skusiłaby Europejczyków.
Co za te 3 mld możnaby na Starym Kontynencie zbudować?
dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,3,1067,aktualnosci-ze-swiata,vikramaditya-w-grudniu
PS. Oczywiście, wiem, że była to pewnego rodzaju transakcja wiązana z Rosją i MiG'ami-29K, jednak równie dobrze możnaby tak myk przeprowadzić z Francją i Rafale M (wersja morska, pokładowa). Zwłaszcza teraz, gdy Indie niby wybrały Rafale.