Byłam na Wsi

17.01.11, 20:01
i widziałam żżownicę i pajączka żywe, o. A towarzystwo się zachowuje jak ci śpiący rycerze, podnosi głowę i pyta "już czas?"
    • leloop Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 20:08
      nam wczoraj przebiegła przed samochodem wewiórka, tez była taka letko zaspana ;)
      • lellapolella Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 20:11
        miałam wczoraj biedronkę na klawiaturze:)
      • yoma Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 20:11
        Rozglądałam się. Nimo. Twardo śpią.

        Ale, odkryłam mimochodem rewelacyjną, nowatorską metodę uprawy róż pod śniegiem...
        • se_nka0 Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 20:16
          POD śniegiem??? Jak nie ma naturalnego to ten z armatek musi być ? ;)
          • yoma Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 20:30
            Najwyraźniej. Było tak. Jak wyjeżdżałam w tropiki, to było jeszcze ciepło, a jak wróciłam, leżał metr śniegu. Efekt: RÓŻE NIEOKRYTE. tERAZ ŚNIEG STOPNIAŁ, PATRZĘ, A ONE POD

            ups, przepraszam, mogę nie poprawiać?

            a one pod tym śniegiem rosły sobie dalej w najlepsze. Nowe gałązki, nowe liście... jak je teraz zetnie, to się chyba zapłaczę, tfu tfu na psa urok...
            • lellapolella Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 22:14
              no, ja się cieszę z tej wiadomości, bo u mnie podobnie, a chłop nie wierzył:) Te, co się nie połamały, to urosły, jedna w sposób bardzo ostentacyjny:)
              • newill6 Re: Byłam na Wsi 17.01.11, 22:18
                o...pchła !...pchła go na kanape...:)
                • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 08:53
                  Newill, pchła nie oznacza wiosny tylko konieczność przeprowadzenia odpchlenia. One, te pchły nie lubieją piołunu.
                  A u mnie też była biedronka i komary latały. Wycięłam suche trawy i wyrwałam trochę chwaściorów. Rozsypałam dolomit w warzywniku, bo już mi się tam mech rozpanoszył, a poza tym mądre ludzie mówią, że magnez roślinom trzeba dostarczać. No to dostarczyłam :)
                  U mnie też róże rosły pod śniegiem :)
                  • yoma Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 11:05
                    To co, nie okrywać? :)

                    A kumpel mówi, że mu pszczoły wyleciały na przechadzkę.
                    • lellapolella Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 12:33
                      ja do- okryłam, aż takiej ufności nie mam... w połowie stycznia?
                      • yoma Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 12:48
                        Tak mówi, nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć...
                        • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 19:05
                          Jutro okrywam róże. Myślę, że w lutym-marcu jeszcze nam zima da popalić... Nie lubię takiej wiosny w styczniu, bo później w kwietniu jest zima :(
                          • leloop Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 20:30
                            Jutro okrywam róże
                            i słusznie, luty nie na darmo nosi taka nazwę. zresztą u mnie dziś wiosna się skończyła, wieczorem temperatura zjechała o jakieś 10 stopni w porównaniu do wczoraj :/ ale za to nie pada :)
                            • krista57 Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 20:34
                              Co to znaczy,że okrywacie róże?
                              A te kopczyki co robiłam jesienią nie wystarczą?
                        • lellapolella Re: Byłam na Wsi 18.01.11, 19:17
                          kumplowi wierzę, zimie- nie:) One tak lubią w środku zimy na kupę wylecieć, że tak powiem, nic to specjalnie nie znaczy
                          • hesperia1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 08:25
                            Wytłumaczcie mi proszę bo nie rozumiem.Jak to z tymi różami jest ?U nas na placu kościelnym róże sobie rosną i nikt o nie za bardzo nie dba,nie mówiąc już o okrywaniu na zimę.A one rosną,nie przemarzają i kwitną.
                            • leloop Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 08:38
                              wypowiem się jako laik,
                              na mój "laicki" rozum jest to zależne od odmiany, te przed kościołem to pewnie róże parkowe czy jak je zwal, są na pewno odporniejsze od wydelikaconych róż ogrodowych :)
                              wystarczy, ze się je przycina, czasem podlewa a one kwitną :)
                              • horpyna4 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 09:13
                                Bo większość "normalnych" róż nie wymaga okrywania, ale ostatnio rozpowszechniły się odmiany wyhodowane w krajach o łagodnym klimacie (np. Holandia). Warto przed posadzeniem konkretnej odmiany upewnić się co do jej mrozoodporności, bo zwykle można mieć bardzo podobną, ale odporniejszą. Jest wiele odmian zalecanych do uprawy w Szwecji, te wytrzymują większe mrozy.
                                • lellapolella Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 11:52
                                  Krista, nie panikuj, moim zdaniem kopczyki wystarczą:)
                                  Kiedy tu zamieszkałam, nie było ogrodu, ale przed chałupą stała sobie rabata różana. Oczywiście nic z nią nie robiłam, bo nie wiedziałam, że trzeba, czasem widziałam, że sąsiadka okłada swoje jesienią obornikiem po szyję ale sądziłam, że to nawożenie. Z rabaty po kilku latach przeżyła jedna róża, to chyba Kronenburg, mam ją do dziś, choć nie lubię wielkokwiatowych, no ale taką bohaterkę trzeba uhonorować:)
                                  W gminnym mieście też jest ogromna rabata różana w centrum, róże nie są okrywane, tylko jeszcze cięte jesienią, i to krótko. Tyle, że odkąd mam oko na róże, zauważyłam, że rośliny na niej są wymieniane en masse co roku... Tak sobie myślę: kogo, do diabła, na to stać??? I wychodzi, jakby nie kombinując, że mnie i tych wszystkich, co płacą podatki:/

                                  Aaa, no i tak, większość dostępnych róż to albo mieszańce herbatnie albo mają takowe w genach... delikatniuśkie. W wypadku róż typu centifolia czy gallica, czyli z grubsza tzw. starych, wcale bym się nie przejmowała. Pod płotami i przy opuszczonych gospodarstwach, czasem w środku lasu- mają się doskonale:)
                                • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 13:45
                                  Najbardziej odporne są te tzw. stare odmiany róż. Nie bez powodu są stare :)
                                  Na przykład 'Louise Odier' wyhodowana w 1851 r. we Francji (ukłony dla Leloop i Newilla :)) po tych mrozach, które były, ma całkiem zielone gałązki. Nawet końcówki nie są przemarznięte.
                                  • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 13:47
                                    Krista, co do okrywania róż... To wstyd się przyznać, ale ja po prostu nie zdążyłam swoich okopczykować. Dlatego będę to robiła dopiero teraz... Siadł i się wstydził :(
                                    • yoma Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 14:06
                                      No i co, pod śniegiem ciepło.
                              • hesperia1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 14:22
                                To teraz powiedzcie mi proszę,czy gdybym sobie tak dziabnęła gałązkę,to da się to jakoś ukorzenić.Moja babcia tak dawno temu robiła z różami imieninowymi(tymi z kwiaciarni też).Róża stała w wazonie,a kiedy zwiędła była wsadzana na działkę.Babcia takie krzaczory róż miała,że wszyscy jej zazdrościli.I nigdy nie okrywała,właściwie mało opiekuńcza była w stosunku do kwiatów,a one rosły jak głupie.
                                • leloop Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 14:42
                                  bez problemu, tylko raczej nie teraz gdy towarzystwo śpi.
                                  Lella z pewnoscia Ci podpowie kiedy. ja zrobiłam tak z różą sąsiadów wczesna jesienią, ścięłam gałązki, wsadziłam do mieszanki torfu i ziemi, to wszystko do mini szklarni zrobionej z 5 litrowej butelki po wodzie (przecięłam, posadziłam różane patyki, ściętą gore butelki przykleiłam z powrotem taśmą) i zaglądałam wczoraj, maja listki :)
                                  stoją w chłodzie ok. +10
                                • yoma Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 15:30
                                  No własnie miałam cię spytać, JAK babcia to robiła, bo mam różę ciętą piękną bardzo i mam na nią zakusy...
                                  • hesperia1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 16:33
                                    Babcia z tych co kij od miotły wsadzi i on rośnie.Chodzi o to że robiła to zwyczajnie,nawet nieszczególnie zwracając uwagę na porę roku(no,wiadomo że zima odpada).Róża w wazonie sobie była aż do zwiędnięcia,po czym taka zwiędniętą babcia wsadzała normalnie do gruntu,podlewała,na to słoik i koniec pieśni.
                                    Ja w tamtym roku dwie próbowałam w ten sposób zasadzić,ale jedna zgniła,druga uschła.Dlatego tez pytałam,bo może jakieś bardziej pewne sposoby są,przynajmniej dla mnie.
                                    • lellapolella Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 16:58
                                      najlepiej jesienią ale wiadomo, że zawsze lepiej spróbować jak się ma pod ręką coś wartego zachowania:)
                                      Tak jak pisze Hesperia, najlepiej wziąć łodygę od kwiatu, który już przekwitł. Obcinamy górę, ciach prosto! potem dół, ciach na ukos! Tak, żeby miała ze dwie pary liści, najlepiej prawdziwych, czyli w wypadku herbatniej, składających się z pięciu listków(te pod kwiatem mają często 3) Zanurzamy ukośną końcówką w ukorzeniaczu, wkładamy do doniczki z ziemią luźną, ogrodową z piaskiem cumbajszpil, podlewamy i przykrywamy, tu zdecydowanie najlepsza okazuje się ucięta butelka plastikowa. Jesienią kładziemy na dworze, gdzieś pod krzaczkiem, żeby się nie ugotowało na słońcu, teraz chyba bym dała na chłodny parapet. Może wypuścić korzenie, może zczernieć i paść trupem. Ważne: nie zalewać. I jest tak, że po paru próbach widać, że liście jednak przeszkadzają:( I tak wyschną, oblecą i przyjdą na ich miejsce nowe pąki, prawdopodobnie wcześniej niż się pojawią korzenie... Zatem skracamy je, przyznam się, że zdarzyło mi się zupełnie oberwać, ale na zdrowy rozum to karalne, bo asymilacja
                                      • yoma Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 17:13
                                        No to łodygą chyba też ten tego... Ta moja piękna cięta wypuszcza odnóżkę. Wymyśliłam, żeby jak przekwitnie, uciachać odnóżkę z piętką i do ukorzeniacza. (Oczywiście potem do ziemi.) Dobrze wymyśliłam?

                                        Dobra ta Hesperii babcia, kurcze...
                                        • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 19:20
                                          No to ja się przyznam... robię całkiem po barbarzyńskiemu. Mianowicie ucinam gałązki tak jak Lella mówi i do ukorzeniacza daję, jak Lella mówi, a liście odcinam od razu. Zostawiam gołe patole. Ale terminy to są takie, jak Bóg da. Nooo, jak mam czas i zrazy. I większość się ukorzenia. Teraz na przykład nawsadzałam różnistych w... listopadzie. Prosto do ziemi, na grzędę, przykryłam tylko liśćmi co obok spadnięte leżały. Odkryłam teraz, a tam wszystkie (nooo poza jedną cieniutką) mają pączki.
                                          W ubiegłym roku sadzonkowałam do doniczek w marcu, a obcinałam jesienią i dołowałam w kącie szklarni, powiązane w pęczki. Ale teraz nie chce mi się bawić w doniczki, a poza tym niczego sobie nie zadołowałam. Dopiero jak się zakorzenią na grzędzie, to je dam do doniczek. Jutro mam zamiar kilka ściąć i wetknąć obok tych, co mają pączki. A wtykam tak, że tylko jeden pączek jest na równi z ziemią, a dwa pod ziemią. Barbarzyństwo, co? :)))))
                                          Mnisi jak kiedyś ukorzeniali róże, to na dole wciskali ziarenko pszenicy. I ponoć rezultaty mieli rewelacyjne :) Może kiedyś tak spróbuję?
                                          • yoma Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 19:24
                                            Mam! Mam! Mam pszenicę!

                                            Została mi z kutii z zaprzeszłych świąt, a ptaszyska nie chcą jeść :) A ostatnia kutia była na kuskusie i zaprawdę powiadam wam, rewelacja.
                                            • lellapolella Re: Byłam na Wsi 19.01.11, 22:23
                                              mi została pszenica na kutię ale łuskana, chyba się nie liczy...
                                              • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 20.01.11, 08:19
                                                Kutia się nie liczy. Bo to musi być pszenica, co będzie kiełek wypuszczała. A wypuszczając ten kiełek będzie się rozpychała w tej róży i skłaniała ją do ukorzenienia..
                                                • leloop Re: Byłam na Wsi 20.01.11, 09:25
                                                  A wypuszczając ten kiełek będzie się rozpychała w tej róży i skłaniała ją do ukorzenienia..
                                                  czyli naturalny ukorzeniacz, trzeba będzie wypróbować :)
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 20.01.11, 18:56
                                                    A może być coś innego oprócz pszenicy?
                                                  • lellapolella Re: Byłam na Wsi 20.01.11, 22:16
                                                    ożesz, a ja całą jesień wydłubywałam pszenicę, którą mi gołębie sąsiadów wtykały pod róze, pewnie w ramach uwielbienia(dla róż, rzecz jasna)...Yoma, w zoologicznym może będzie dla jakichś gryzoni albo innej gadziny- jutro może zdążę, zanim wszystko pozamykają to zerknę
                                                  • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 20.01.11, 23:16
                                                    Do patyków Ci wtykały? Czy po prostu w ziemię? :))))
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 14:43
                                                    Donoszę, że urżłam odnóżkę z piętką i wetknęłam bez pszenicy. No co, najwyżej padnie.
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 15:11
                                                    Aha, i powiadacie, że raczej w chłodnym?
                                                  • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 15:24
                                                    Na dworze musi być. W domu nawypuszcza cieniutkich gałązków, a i tak jak przesadzisz do ogrodu, to padnie. Daj do doniczki, doniczkę wkop w glebę i przykryj jakimiś chabziami, korą czy też liśćmi. Jak świat zacznie żyć, to i ona powinna listki zacząć wypuszczać.
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 17:30
                                                    Oki, dzięki
                                                  • lellapolella Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 15:50
                                                    w ziemię ale pod same krzaczki, tam, gdzie chciałam mieć laboratoryjnie, co by wszystkie listki opadłe pozbierać... całe pęczki wschodzącej pszenicy:( Były gołębie i sroki, pomysł w sumie bardzo sroczy, bo one mają takie gospodarskie zapędy, ale to gołębie żrą głównie ziarno więc zgłupiałam... w spółkę weszły, czy co?
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 17:32
                                                    Może ci po prostu sroki podrzucały coś w zamian za coś? U mnie sójki zabierają suche buły, a zostawiają orzechy, nie chcą darmo...
                                                  • dorkasz1 Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 19:48
                                                    No i u mnie sójki też takie chlebożerne. Ale po tym jak ganiają u mnie mazurki i sikorki, to nie wierzę w takie ich dobre serce, raczej dzioby mają za małe i im wypada.
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 22.01.11, 20:21
                                                    Raczej, ale co mi szkodzi wierzyć w dobre serce :) U mnie sikorki nie dają sobie w kaszę dmuchać, frrrruuuuu.... i sójce bułę spod dzioba.
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 24.01.11, 14:27
                                                    Róża cięta zdycha

                                                    to idę ją wetknąć.
                                                  • yoma Re: Byłam na Wsi 24.01.11, 15:20
                                                    Wetknęłam i postawiłam w chłodzie jedną z drugą

                                                    pożywiom, uwidim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja