adam_al
13.03.12, 13:47
Lada moment dowiemy się jak wygląda wizja i plany dotyczące MW na najbliższe lata. Z cytowanych poniżej fragmentów wynika, że NDR będzie jeszcze większy, rozwijanie będą siły "minowe", odchodzimy od dużych okretów.
Fragmenty z art. publikowanego przez Rzeczpospolitą
"Jeszcze w tym miesiącu ministrowie obrony narodowej i skarbu przedstawią koncepcję, co dalej z polską Marynarką Wojenną i przywiązaną do niej stocznią w Gdyni. Sztab Generalny, jak się dowiadujemy, został w styczniu zobowiązany do przygotowania planów dla marynarki do 2030 r. Na dniach mają być gotowe. Wszystko jest oczywiście związane z odejściem od nieudanego i trwającego ponad dziesięć lat projektu budowania korwety Gawron."
"W którą stronę idą nowe rozwiązania? Pomysł ma polegać na budowaniu trzech garnizonów rakietowych na Wybrzeżu. – Rakiety są uniwersalne. Zawsze można je przeprogramować i walczyć z ich użyciem z agresorem wdzierającym się drogą lądową – opisuje rozmówca z MON. Drugi element to zrezygnowanie ze stawiania na efektowne, mocno uzbrojone, lecz drogie okręty. Priorytetem będą trałowce do szukania min przeciwnika i stawiania własnych."
"Jak wyglądałby konflikt w rejonie Bałtyku? – O ile Rosjanie chcieliby stosować taki manewr, bo przecież prostszym jest agresja lądowa przez Białoruś lub okręg kaliningradzki – zastrzega polityk zajmujący się obronnością. Załóżmy jednak, że atak idzie również drogą morską. Trwałby raptem kilka dni. Realia są takie, że rosyjskie myśliwce nawet bez przekraczania polskiej strefy powietrznej są w stanie rakietami zniszczyć wszystko, co stoi w porcie w Gdyni czy Gdańsku. Kwadrans po rozpoczęciu konfliktu gawron byłby na dnie.
Na Bałtyku nawet nie ma gdzie ukryć takiego okrętu przed atakiem. Generał zajmujący się strategią wojskową: – Dalej wyglądałoby to tak, że podpływają duże okręty i ostrzeliwują brzeg, następnie na szybkich łodziach podpływa desant. Przed tym się mamy bronić. Jak? Trzeba budować obronę rakietową na Wybrzeżu i minować ewentualne podejścia desantu, inwestować w trałowce, które oczyszczają morze z min i stawiają pułapki na marynarkę przeciwnika. Trafia mnie szlag, gdy słyszę admirałów, którzy mówią: „gawron jest nam potrzebny, żeby utrzymywać szlaki żeglugowe na przykład do gazoportu, gdy dojdzie do konfliktu". Nadlatuje bombowiec wroga, zrzuca 150 min i szlaku nie ma. Żaden gawron temu nie zaradzi. Do oczyszczania szlaków są potrzebne małe trałowce, a nie korwety."