Dodaj do ulubionych

Nuklearne drony

10.04.12, 14:26
Sandia National Laboratories rozpoczeła prace zmierzajace do opracowania dronow z napedem nuklearnym, zdolnych do utrzymywania sie nad rejonem obsewracji przez cale miesiące.

Nie mam teraz czasu na pisanie, wiec wiecej szczególow napisze poznym wieczorem.
Obserwuj wątek
    • a4095211 Re: Nuklearne drony 10.04.12, 15:20
      bmc3i napisał:

      > Sandia National Laboratories rozpoczeła prace zmierzajace do opracowania dronow
      > z napedem nuklearnym, zdolnych do utrzymywania sie nad rejonem obsewracji prze
      > z cale miesiące.
      >
      > Nie mam teraz czasu na pisanie, wiec wiecej szczególow napisze poznym wieczorem
      > .

      - mały stosik będzie latał, baterie jądrowe czy generatory radioizotopowe?

      Pozdrawiam
      www.ssbn.pl
    • sowietolog Re: Nuklearne drony 10.04.12, 16:08
      Z jednej strony przypominają się te mini-elektrownie nuklearne wielkości kontenerów - a zapewniające energię miastom/gminom/hrabstwom - firm Siemens, Hitachi, Toshiba czy tej amerykańskiej firmy, która kilka/kilkanaście takich mini-elektrowni miała umieścić na Alasce, a z drugiej sf w postaci universum Terminatora, gdzie humanoidalne roboty (cyborgi/androidy) czy właśnie drony są zasilane nuklearnymi ogniwami energetycznymi wielkości dzisiejszych normalnych baterii notebookowych/laptopowych. Tak jak napisałem - niby sf, jednak już od jakiegoś czasu zarówno USA, jak i CCCP/Rosja (obecnie pewnie także Izrael i Chiny) dysponowały walizkowymi bombami atomowymi - zatem bardzo dalece posunięta miniutaryzacja nie jest ułudą...
    • speedy13 Re: Nuklearne drony 10.04.12, 17:57
      Artykuł z Guardiana www.guardian.co.uk/world/2012/apr/02/us-plans-nuclear-drones

      Sandia na swoich stronach nic póki co o tym nie pisze (albo ja nie znalazłem). Generalnie goście twierdzą, że są to prace czysto teoretyczne (studium wykonalności) i nie zamierzają nic budować póki co. Zdaje się że w przedmiotowym dokumencie nie pada nawet słówko "nuklearny" a tylko "nowe technologie wykraczające daleko poza możliwości napędu opartego na węglowodorach".

      Ciekawe swoją drogą, czy byłby to faktycznie mini-reaktor w normalnym znaczeniu tego słowa (chyba za ciężki), czy zaawansowana bateria termiczna ogrzewana rozpadem np. plutonu (chyba za mała moc) czy jakiś kompletny odjazd jak np. urządzenie wykorzystujące izomery jądrowe do magazynowania energii (chyba za bardzo egzotyczny pomysł).
      • browiec1 Re: Nuklearne drony 11.04.12, 00:12
        Gdzie Ty Speedy sie tego wszystkiego nauczyles?:))
      • sowietolog Re: Nuklearne drony 11.04.12, 00:44
        Czy może być tak, że program utajniono, a trwa w najlepsze; natomiast to, co do nas dociera, to tylko samoistnie czy kontrolowane przecieki?
      • bmc3i Re: Nuklearne drony 11.04.12, 01:16
        speedy13 napisał:

        > Artykuł z Guardiana www.guardian.co.uk/world/2012/apr/02/us-plans-nuclear-drones
        >
        > Sandia na swoich stronach nic póki co o tym nie pisze (albo ja nie znalazłem).
        > Generalnie goście twierdzą, że są to prace czysto teoretyczne (studium wykonaln
        > ości) i nie zamierzają nic budować póki co. Zdaje się że w przedmiotowym dokume
        > ncie nie pada nawet słówko "nuklearny" a tylko "nowe technologie wykraczające d
        > aleko poza możliwości napędu opartego na węglowodorach".
        >
        > Ciekawe swoją drogą, czy byłby to faktycznie mini-reaktor w normalnym znaczeniu
        > tego słowa (chyba za ciężki), czy zaawansowana bateria termiczna ogrzewana roz
        > padem np. plutonu (chyba za mała moc) czy jakiś kompletny odjazd jak np. urządz
        > enie wykorzystujące izomery jądrowe do magazynowania energii (chyba za bardzo e
        > gzotyczny pomysł).

        Sandia pracuje nad tym wespol-w zespol z Northropem Grummanem, ktory juz w 1986 roku opatentował drona zasilanego reaktorem chlodzonym helem. Poki co Sandia oznajmil o zakończeniu juzz prac koncepcyjnych. Wedlug oswiaqdczenia Sandii prace mialy charakterteoretyczny i koncepcyjny, ale zostaly juz zakoncozne, a ich wyniki przetestowane za pomoca symulacji i modeli komputerowych. Wyniki osiagnely juz taki poziom, ze "z latwością moga byc przetransferowane do przemyslu w celu opracowania szczególowych projektow". Z uwagi jednak na kwestie polityczne, nie nalezy spodziewać sie powstania prototypu w najblizszej, ani nawet w średniookresowej perspektywie.
        • marek_ogarek Re: Nuklearne drony 11.04.12, 05:47
          Nie sadze zeby projekt byl do zrealizowania w jakimkolwiek cywilizowanym kraju. Chocby ze wzgledu na aspekt ochrony srodowiska.
    • kstmrv Re: Nuklearne drony 10.04.12, 20:19
      bmc3i napisał:

      > Sandia National Laboratories rozpoczeła prace zmierzajace do opracowania dronow
      > z napedem nuklearnym, zdolnych do utrzymywania sie nad rejonem obsewracji prze
      > z cale miesiące.
      >
      > Nie mam teraz czasu na pisanie, wiec wiecej szczególow napisze poznym wieczorem
      > .
      >

      Swego czasu powstawał projekty dużych samolotów napędzanych reaktorami atomowymi. Nic z tego nie wyszło ze względów bezpieczeństwa (katastrofa takiego samolotu podczas startu czy lądowania, nie mówiąc o bombie, skaziłaby znaczny teren). W przypadku bezpilotowców może być inaczej. One mogłyby operować z wojskowych lotnisk, z dala od cywilnych terenów i swoje operację też nie przeprowadzałyby nad miastami. Gorzej jak się taki rozbije nad obserwowanym terenem, podpadałoby to pod wrogi atak nuklearny.
      • browiec1 Re: Nuklearne drony 11.04.12, 00:12
        Jak dla mnie to nie bylby problem "ataku" a dostania sie czegos takiego w lapy np. talibow.Chodzi mi o materialy rozszczepialne.
      • speedy13 Re: Nuklearne drony 11.04.12, 00:18
        Hej

        kstmrv napisał:

        > Swego czasu powstawał projekty dużych samolotów napędzanych reaktorami atomowym

        Nie były to tylko projekty. W USA przetestowano lotniczy reaktor na samolocie doświadczalnym - odpowiednio przebudowanym B-36 (NB-36H). Odbył on 45 lotów próbnych trwających łącznie 215 godzin (z czego reaktor pracował przez 89 godz.). Analogiczne prace prowadzono w ZSRR na samolocie Tu-95LAL. On również wykonał ponad 40 lotów doświadczalnych.

        Ostatecznie z pomysłu atomowego bombowca zrezygnowano. Jądrowy napęd okazał się strasznie kłopotliwy. Jako tako dało się osłonić przed promieniowaniem kabinę załogi, jednak pełna osłona biologiczna byłaby zbyt ciężka. Reaktor "świecił" więc bardzo mocno na boki i do tyłu. Nie przeszkadzało to specjalnie w czasie lotu na wysokości kilku tysięcy metrów, jednak po wylądowaniu zagrożenie dla personelu naziemnego było dosyć duże. Z amerykańskiego programu pamiętam projekty bardzo śmiesznych hangarów, z grubymi żelbetowymi ścianami i specjalnym otworem: samolot miał być w nim ustawiany w taki sposób, że przód kadłuba z kabiną załogi wystawał na zewnątrz, zaś środek kadłuba z reaktorem osłonięty był owym żelbetowym pancerzem. Planowano też zastosowanie zdalnie sterowanych pojazdów-robotów do obsługi naziemnej. Zapewne w radzieckim projekcie też coś podobnego wymyślano.

        Ostatecznie napęd jądrowy uznano, jak mówię, za zbyt drogi i zbyt kłopotliwy. Akurat w tym samym czasie udało się opanować technikę tankowania w powietrzu i tę metodę zwiększania zasięgu zarówno w USA jak i ZSRR uznano za bardziej perspektywiczną i wygodną.

        > i. Nic z tego nie wyszło ze względów bezpieczeństwa (katastrofa takiego samolot
        > u podczas startu czy lądowania, nie mówiąc o bombie, skaziłaby znaczny teren).

        No właśnie :) Nie wiem jak było w ZSRR, ale amerykańskiemu NB-36 w lotach próbnych towarzyszył m.in. samolot transportowy z plutonem spadochroniarzy Marines na pokładzie, ze specjalnego pododdziału do likwidacji skażeń, wraz z odpowiednim sprzętem, ubiorami ochronnymi itp. W razie katastrofy "atomowca" mieli oni od razu desantować się na miejsce i zabezpieczyć wrak a także w razie potrzeby rozpocząć wstępne odkażanie.

        A żeby nie było off-topa, bo wszak temat jest o bezzałogowcach, oto chyba najfajniejszy (choć może nie najmądrzejszy :) ) z projektów: Vought SLAM, określany też jako projekt Pluto, a potocznie "flying crowbar" - latający łom, z uwagi na niezwykle mocną konstrukcję jaką miał posiadać.
        www.voughtaircraft.com/heritage/products/html/slam.html
        SLAM miał być naddźwiękowym pociskiem manewrującym, napędzanym przez atomowy silnik strumieniowy. Reaktor o mocy cieplnej 600 MW zapewniał mu ciąg w okolicach 16 ton. Przewidywana prędkość max. na małej wysokości (300 m) wynosić miała ponad 3 Ma, a zasięg lotu 21300 km; na dużej wysokości (10700 m) było to odpowiednio ponad 4 Ma i 182000 km. Pluto wyposażony miał być w kierowanie programowe bezwładnościowe z korektą opartą o porównywanie rzeźby terenu rejestrowanej przez radar z zapisaną w pamięci mapą (TERCOM). Miało to umożliwić mu precyzyjną nawigację z licznymi zmianami trasy. Szkoda byłoby bowiem tak drogiego i skomplikowanego pocisku na jeden cel. SLAM miał mieć na pokładzie od 14 do 26 bomb (pocisków) jądrowych, np. 16 ładunków po 1 Mt, umieszczonych w specjalnych pionowych wyrzutniach w kadłubie i wystrzeliwanych w górę (żeby dać SLAM-owi czas na oddalenie się) nad kolejno mijanymi przez pocisk celami. Co miał ze sobą zrobić na końcu misji, to nie jest jasne - czy samobójczo spaść na ostatni cel, ewentualnie z ostatnią głowicą jądrową, czy skierować się gdzieś nad ocean i bezkonfliktowo utopić w możliwie najgłębszym miejscu. Obstawiam to drugie, gdyż tak miał wyglądać lot próbny planowany na rok 1967: kilka wielkich ósemek w rejonie poligonu atomowego na Wyspach Marshalla i samozatopienie na głębokości 6000 m. Ostatecznie program przerwano w 1964 wobec zbyt wysokich kosztów i potencjalnej możliwości zestrzelenia Pluto, jeśli nie przez ówczesne to przyszłe rakiety przeciwlotnicze, a także ze względu na trudności związane z ewentualnymi lotami doświadczalnymi. Przeprowadzono jedynie w 1961 próby statyczne silnika atomowego na stanowisku naziemnym (i faktycznie działał OK).
        • sowietolog Speedy, a ten "reaktor torowy"? 11.04.12, 00:39
          moto.pl/MotoPL/1,88389,10237580,Powrot_samochodow_z_napedem_jadrowym.html
          A co sądzisz tym koncepcyjnym wozie (a raczej samej koncepcji, bo prototyp/model/demonstrator technologii "jeszcze" nie powstał) inżynierów Cadillac'a? Skoro w średniej klasie aucie osobowym czy busie lub SUVie, to dlaczego by nie w dronie wielkości Predatora czy GlobalHawka?

          PS. Na marginesie - tu być może najpiękniejsze auto na świecie... ;-)))))
          moto.pl/MotoPL/1,88389,10140488,Cadillac_Ciel___Niebo_nad_Kalifornia.html
          • speedy13 Re: Speedy, a ten "reaktor torowy"? 11.04.12, 09:59
            Sam nie wiem co o tym sądzić. Potencjalnie reaktor torowy jest ciekawym pomysłem, natomiast czy by się jakoś szczególnie nadawał do napędzania samochodu/samolotu...? Kilkakrotnie budowano czy projektowano atomowe reaktory dla samolotów, rakiet, sztucznych satelitów i za każdym razem były to normalne reaktory uranowe.

            Na czym ta sztuczka polega: Teoretycznie jest tak, że tor nie jest zdolny do reakcji łańcuchowej, a tylko do indukowanego rozszczepienia (powodowanego przez neutrony dostarczane z zewnątrz). W owym magicznym reaktorze służy do tego coś w rodzaju akceleratora, tzn. nie coś tylko akcelerator na dobrą sprawę, rozpędzający jakieś jony, np. protony, które się zderzają z czymś ciężkim, np. jądrami ołowiu i w efekcie wylatują neutrony z takich zderzeń. Taka machina zwie się SNS (Spallation Neutron Source). Samo to urządzenie jest zresztą nieco kłopotliwe, to tylko na oko wygląda tak prosto, że se zderzamy i bęc, dopiero parę lat temu udało się sensowny SNS zbudować. Na szczęście dużo neutronów potrzeba tylko na początek, w wyniku rozpadu toru-232 powstaje m.in. uran-233. Ten jest już normalnie rozszczepialny (łańcuchowo), oczywiście otoczony wielką ilością toru żadnej reakcji łańcuchowej nie spowoduje, ale dostarcza neutronów do rozszczepienia samego siebie i tego toru i z zewnątrz musimy ich już dużo mniej dostarczać.

            W każdym razie skoro nie ma reakcji łańcuchowej to i nie potrzeba masy krytycznej, więc potencjalnie reaktor mógłby być mały (tylko musiałby dostarczyć dość energii dla swego SNS-a). Nie musi być też tak masakrycznie zabezpieczony jak te uranowe, bo skoro nie ma reakcji łańcuchowej, to znaczy że jak zakręcimy kurek z neutronami to reakcja zastopuje i szlus. Czyli system łatwiejszy jest do kontrolowania. Przynajmniej w teorii. W praktyce o ile wiem nikt komercyjnego reaktora na tor póki co nie oferuje, a to o czym się mówi to takie normalne duże reaktory dla elektrowni (w Indiach chyba nawet jedna jedyna elektrownia tego typu chodzi, albo się buduje co najmniej).

            Bo oczywiście można też tak chytrze zakombinować, tak wzbogacić tor czymś rozszczepialnym, uranem czy plutonem, że reaktor będzie jechał na własnych neutronach; tyle że to w praktyce niczym się już nie różni od normalnego reaktora atomowego, przynajmniej z lotniczego punktu widzenia, więc o tym nie pisałem.
            • kacp-erm Re: Speedy, a ten "reaktor torowy"? 12.04.12, 22:43
              Na szczęście dużo neutronów potrzeba tylko
              > na początek, w wyniku rozpadu toru-232 powstaje m.in. uran-233.

              Tak w tylko w kwestii formalnej.
              Nie w wyniku rozpadu toru-232 tylko toru-233, który to powstaje w wyniku wchłonięcia neutronów przez tor-232. Potem w wyniku rozpadu promieniotwórczego powstaje Pa 233 i dalej wreszcie U-233 :)

              Na podobnej zasadzie tworzy się Pu 239 z U238...
        • marek_boa Re: Nuklearne drony 11.04.12, 22:38
          W ZSRR Speedy było kilka projektów samolotów napędzanych reaktorem atomowym! Fakt ,że ten najbardziej znany to Tu-95LAL(Tu-119) ale latał jeszcze An-22-PŁO :
          www.testpilot.ru/russia/antonov/22/plo/an22plo.htm
          W projektach było tego więcej:
          www.testpilot.ru/russia/tupolev/120/120.htm
          www.testpilot.ru/russia/myasishchev/m/30/m30.htm
          www.testpilot.ru/russia/myasishchev/m/60/m60.htm
          -Pozdrawiam!
          P.S. A tutaj zdjęcie reaktora z Tu-98LAL:
          crimso.msk.ru/Site/Crafts/Craft20465.htm
    • browiec1 Re: Nuklearne drony 11.04.12, 00:14
      Wreszcie znormalnieli decydenci,jak tu kiedys pisalem w kosmos maja w glorii chwaly powrocic reaktory jadrowe,tu tez jak sie chce efektow trzeba miec zrodlo zasilania najmoscniejsze z obecnie znanych.
      • a4095211 Re: Nuklearne drony 11.04.12, 16:03
        browiec1 napisał:

        > Wreszcie znormalnieli decydenci,jak tu kiedys pisalem w kosmos maja w glorii ch
        > waly powrocic reaktory jadrowe,tu tez jak sie chce efektow trzeba miec zrodlo z
        > asilania najmoscniejsze z obecnie znanych.

        - normalność, normalność... ale jak zleci to-to jak np. Rorsat w latach 70-tych na Kanadę to trzeba będzie się wyprowadzić z okolicy.

        Pozdrawiam
        ssbn.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka