Dodaj do ulubionych

T 34 Mityczna Broń-czytaliście ?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 19:54
Kupiłem ostatnio książkę pod tytułem j/w autora Roberta Michulca.Po pobieżnym
przeglądnięciu mam mieszane odczucia,co do "bezstronności i
obiektywności"autora.
Może ktoś z Was to czytał,co o tym sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? 25.08.04, 20:58
      Nie czytałem, ale dość mocno przejrzałem w Empiku. Właśnie z powodu niskiej (moim zdaniem) bezstronności autora nie kupiłem tej książki.
      • patmate Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? 25.08.04, 23:56
        Mam obie części, chętnie kupię ciąg dalszy. Autor jest wyjątkowo ironiczny
        wobec sowietów, ale wnioski wysnuwa moim zdaniem prawidłowe. Nie wiem tylko
        dlaczego przyczepił się akurat tylko do Mceńska i tej nieszczęsnej 85mm która
        zniszczyła jednego Panzera. Poza tym nie on jeden (NTW, ale który nr to nie
        pamiętam). Zdaje sie jeszcze jego autorstwa Monografia Lotnicza o Ił 2, też
        bardzo krytyczna.
        Pozdrowienia
        • wladca_pierscienii Michulec LUBI demitologizować 10.01.05, 13:44
          > Zdaje sie jeszcze jego autorstwa Monografia Lotnicza o Ił 2, też
          > bardzo krytyczna.

          A oto co napisał w przedmowie (?) do swojej książki "Uwaga Stukas ! Część I":

          "Ogromna popularność, jaką zdobył sobie Junkers Ju 87 w trakcie II w.ś.,
          mogłaby wskazywać, iż bombowiec nurkujący to stricte niemiecki wynalazek. Nic
          jednak bardziej błędnego. Tak jak w przypadku czołgu, stworzonego i po raz
          pierwszy użytego przez państwa Ententy, również i nurkowiec został wprowadzony
          do historii przez inną nację niż Niemcy. Jedynym bezspornie niemieckim wkładem
          w etos nurkowców stało się słowo Stuka - synonim bombowca nurkującego,
          rozsławiony na cały świat właśnie przez Ju 87. Choć może nie tyle przez sam
          samolot, ile raczej dzięki osiągniętym przez niego sukcesom, tak
          spektakularnym, że określenie to zazwyczaj uchodzi za nieoficjalną nazwę
          właśnie tej konstrukcji. "

          Facet lubi demitologizować. Taki typ człowieka :-)
          • patmate Re: Michulec LUBI demitologizować 10.01.05, 19:31
            Michulec LUBI demitologizować-to i owszem, ale kolebką tego typu samolotów było
            USA-stamtąd przecież Udet zakupił dla Luftwaffe (niby prywatnie za kasę
            Goringa) pierwsze samoloty przystosowane do bombardowań z lotu nurkowego. Tyle
            że gdy w USA i Japonii potrzebowano nurkowca przeciw okrętom, Niemcy skierowali
            je przeciw celom lądowym.
            pzdr
    • Gość: arek Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: *.pro-futuro.com 27.08.04, 11:33
      Ja rowniez mam podbne odczucia.
      Oczekiwalem do autora wiecej prfesjonalizmu.
      Jedyna mocna strona wydawnictwa to ciekawe zdjecia , ale glupie podpisy pod
      nimi.

      Pozdr.
      aREK
      • patmate Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? 27.08.04, 12:16
        W takim razie polecam "Czołg T-34" serii TBU nr 1, wydawnictwa MON 1969r.
        Pozdrowienia
        • Gość: J-33 Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: 217.8.163.* 27.08.04, 12:31
          Książka jest ironiczna, styl jest fatalny ale mimo to warto przeczytać.
    • wielki_czarownik Patmate 27.08.04, 14:12
      Nikt nie twierdzi, że T-34 to był ideał. Czołg ten miał 1000 zalet i 1000 wad. Ale trzeba wypośrodkować i opisać ten sprzęt UCZCIWIE a nie starać się za wszelką cenę zaistnieć na rynku i mieszać "Rudego" z błotem.
      We fragmentach które przejrzałem autor ukazuje rzeczy oczywiste w taki sposób jakby odkrywał Atlantydę. Pamiętam fragment o hałasie i kiepskiej widoczności z czołgu. Niech mi ktoś pokaże czołg który jest cichy i ma dobrą widoczność z wnętrza kadłuba.
      Owszem Sherman był cichszy, ale w zamian za to jego silnik palił się niczym zapalniczka o czym nie zauważyłem by autor wspomniał.
      Jak już mówiłem - T-34 miał masę wad. Tylko, że autor skupił się głównie na nich i eksponował je tak, jakby inne czołgi były ich pozbawione.
      • patmate Re: Patmate 27.08.04, 20:54
        Nie twierdzę że Rudy był w ogóle do bani, także czasami (co zaznaczyłem) styl
        autora jest irytujący, ale czy mamy do dyspozycji lepszą pozycję dotyczącą tego
        czołgu w literaturze? Przeczytałem całą książkę, co jednak wszystkim wydającym
        opinie na podstawie fragmentów-polecam.
        Bardzo byłem zdziwiony np. porównaniami balistyki dział T-34 z oponentami
        (zwłaszcza 85mm vs konkurencyjne 75 i 76mm).
        Dla mnie większość wniosków wydaje sie dobrze umotywowanych. Dlaczego Sowieci
        tuż po uruchomieniu produkcji mieli już gotowy prototyp poprawionego T-34M,
        chyba musieli sobie zdawać sprawę z niedoskonałości poprzednika.
        T-34 był dobry na początku wojny, a potem też bo było go dużo.
        Co do Shermana i jego pożarów to lekarstwem były mokre komory amunicyjne, a
        nie wymiana silnika na diesla.
        • wielki_czarownik Re: Patmate 27.08.04, 21:23
          Weźmy jeszcze poprawkę na warunki konstruowania T-34 i Shermana. W Rosji czołgi robiono niemal w szczerym polu (produkcja wojenna). Co do poprawek, to pamiętajmy, że Niemcy opracowywali modernizację Pz IV w tempie karabinu maszynowego. Ale to nie znaczy, że to był zły czołg.
          Co do działa 85 mm to rzeczywiście miała braki w przebijalności pancerzy.
          A co do Shermana, to nawet mokre komory nie zmieniły jego wizerunku jako jeżdżącej zapalniczki.
          • Gość: Malkontent Re: Patmate IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 22:11
            Mój Ojciec skończył w 1951 roku szkołę pancerną w Poznaniu,następnie służył w
            mieszanym pułku pancernym w Nysie.Ta jednostka miała na wyposażeniu T-
            34,Shermany(z dostaw amerykańskich, kilka ich było)i ciężkie działa
            samobieżne.O Shermanach wypowiadał się bardzo krytycznie-łatwo,same z siebie
            potrafiły się zapalić(nazywano je "praszczaj rodina"),były słabe w
            terenie.Potem po ich wycofaniu były używane jako cele na poligonach.Pocisk
            p/panc z T-34-85 przebijał ich pancerz z każdej strony.Szczególnie wrażliwy był
            przód kadłuba,ten okrągły,była to miękka,odlewana stal.Podobnie przód wieży.Pod
            względem odporności pancerza,w/g ojca T-34 był lepszy.Także armata 85 mm z T-34
            była dużo lepsza od 75 Shermana.Natomiast gorsze były rosyjskie
            celowniki,trudniej było je wyjustować do działa i po regulacji szybciej się
            rozregulowywały ponownie.
            W każdym razie on jako czołgista twierdzi,że T-34 był znacznie lepszy.A
            zwłaszcza te produkcji polskiej i czeskiej
            • Gość: trooper Armaty IP: *.revers.nsm.pl 28.08.04, 04:09
              Od najgorszej do najlepszej:
              - rosyjska 76 mm
              - rosyjska 85 mm
              - amerykańska 76 mm

              Rosjanie testowali ww armaty na strzelaniu do Tygrysa Królewskiego na Kubince.
              Okazało się, że amerykańska 76 mm jest dużo lepsza od rosyjskiej 85 mm, podobną
              przebijalność osiągając z 1.5-2.0 x większych dystansów. A najlepiej wypadło
              niemieckie długolufowe 8.8 cm, bez porównania.
              • Gość: SAGGER parametry skuteczności. IP: *.euronet.net.pl 28.08.04, 14:24
                armaty amerykańska 76,2mm w najlepszym razie jest niewiele lepsza od
                radzieckiej 85mm.pociski z działa amerykańskiego mogły z 1km przebić pancerz o
                grubości: 90mm. większość pocisków stosowanych do tego działa miało
                przebijalność (na 1km)pomiędzy 85-95mm przy nachyleniu pancerza 30 stopni od
                pionu.wyjątkiem były pociski HVAP które na 1km przebijały 132mm ,a na 2km -
                99mm stali
                działo 85mm :większość pocisków do tego działa przebijało na 1km pancerz bruby
                na 100mm.choć jednak pod kątem 90 stopni.pocisk APCBC przebijał128mm na 1km pod
                kątem 90 stopni.
                armaty więc są porównywalne.
                niestety nie mam już linka ze strony na której to znalazłem ale są w miarę
                wiarygodne.
                • dreaded88 Sherman Firefly i wszystko jasne ;-) 28.08.04, 19:06
                  Z 17-pdrem 85-ka już nie bardzo mogła rywalizować.
                  • Gość: SAGGER Re: Sherman Firefly i wszystko jasne ;-) IP: *.euronet.net.pl 28.08.04, 21:15
                    co prawda to prawda.jednak sherman firefly miał gorsze opancerzenie niż
                    np.sherman M4A3 z działem 76,2mm, bo był po rprostu "zwykłym "shermanem z
                    lepszym działem.
                    • dreaded88 Re: Sherman Firefly i wszystko jasne ;-) 30.08.04, 15:01
                      Owszem, jednak, w razie potrzeby, nie byłoby chyba wielkiego problemu z
                      wetknięciem 17-pdra, albo i 90-tki M3, do M4A3 - przy wszystkich swoich wadach
                      Sherman miał poważną podatność na modernizacje.
                • Gość: Misza z battlefield.ru IP: 195.208.237.* 29.08.04, 01:13
                  Nasze:

                  www.battlefield.ru/guns/defin_4.html
                  US:

                  www.battlefield.ru/guns/defin_6.html


            • patmate Re: Patmate 28.08.04, 18:15
              Cyt. "..W każdym razie on jako czołgista twierdzi, że T-34 był znacznie lepszy.
              A
              > zwłaszcza te produkcji polskiej i czeskiej" i właśnie to jest jedną z
              głównych tez Michulca w jego książce. Mianowicie legenda czołgu powstała po
              wojnie, kiedy to jakość produkcji czołgu zdecydowanie poprawiła się, a opinia
              została rozciągnięta na czołg wojennej produkcji.
              75mm Shermana nie powinna być porównywana z 85mm T-34, a raczej z poprzednią tj
              F-34 (75mm) od której była lepsza. Ba mało tego krótkolufowa niemiecka Kwk37
              była porównywalna z F-34 a nawet lepsza na dystansie 500-1000 metrów
              (penetracja Kwk 75 do 100mm z 1000m i 30stopni nachylenia, F-34 tylko 50mm).
              "...Natomiast gorsze były rosyjskie
              > celowniki, trudniej było je wyjustować do działa i po regulacji szybciej się
              > rozregulowywały ponownie..."
              O wartości czołgu decyduje nie jeden parametr, ale całość, czyli od pancerza
              poprzez działo, celowniki, amunicja, środki łączności (nie zawsze była
              radiostacja), ergonomia. T-34 był pojazdem skonstruowanym w ZSRS i jakością
              odpowiadającą tamtejszej kulturze technicznej.
              „Praszczaj radina”- do tej pory sądziłem że był to przydomek dział p-panc
              45mm , być może później przeszedł w LWP na Shermany.

              Pozdrowienia
              • dreaded88 Re: Patmate 28.08.04, 18:53
                W zasadzie to masz rację, ale w szczegółach chyba trochę błądzisz. 75-ka M3
                pierwszych Shermanów miała jednak nieco gorsze parametry niż F-34 ( penetracja
                przy 90 st. - 66 mm M72 vs 71 mm BR-350A na 500 m, 60 vs 51 na 1000 m, 50 vs 40
                na 2000m; jednak do F-34 dostępny był też pocisk BR-354P: 100 mm/500 m, 51
                mm/1000 m, poza tym gorsze nieraz wyniki sowieckiej armaty nie mają IMHO źródła
                w balistyce, a raczej w metodyce szacowania przebijalności - sowieci
                przyjmowali przebicie płyty przez 50% pocisków, Niemcy - przez 25%, nie wiem,
                jak Amerykanie). KwK 37 mogła przebijać pancerz 100 mm na 1000 m tylko
                pociskami kumulacyjnymi, dla rdzeniowych było to zupełnie nierealne, skoro
                nawet KwK 40 L/48 na 1000 m przebijała takimi max. 97 mm. Czyli trudno w sumie
                krytykować na tej podstawie sowiecką armatę. Oczywiście, od KwK 40 była już
                zdecydowanie słabsza, nawet biorąc poprawkę na różnice w szacowaniu.

                Praszczaj Rodina przezywano działa samobieżne SU-76. Fajne przydomki miewały
                Granty ("bratnia mogiła dla siedmiu").
                • patmate Patmate do dreaded88 28.08.04, 22:52
                  Cyt.: "...w balistyce, a raczej w metodyce szacowania przebijalności - sowieci
                  > przyjmowali przebicie płyty przez 50% pocisków, Niemcy - przez 25%, nie wiem,
                  > jak Amerykanie).
                  Porównaj tu
                  www.battlefield.ru/guns/defin_4.html
                  Chyba chodziło o % fragmentów pocisku który przeszedł przez płytę .

                  Swoją drogą faktycznie ciekawe przezwiska dla sprzetu.
                  Jeszcze p-panc 45mm miał: "muchobojka"

                  Pozdrowienia
                  • dreaded88 Re: Patmate do dreaded88 30.08.04, 15:04
                    patmate napisał:

                    > Cyt.: "...w balistyce, a raczej w metodyce szacowania przebijalności -
                    sowieci
                    > > przyjmowali przebicie płyty przez 50% pocisków, Niemcy - przez 25%, nie w
                    > iem,
                    > > jak Amerykanie).
                    > Porównaj tu
                    > www.battlefield.ru/guns/defin_4.html
                    > Chyba chodziło o % fragmentów pocisku który przeszedł przez płytę .

                    Nie sprawdziłem, ale przyznasz chyba, że jakościowo chodzi o to samo?

                    > Swoją drogą faktycznie ciekawe przezwiska dla sprzetu.
                    > Jeszcze p-panc 45mm miał: "muchobojka"

                    Na początku wojny 45-ka była jednak całkiem niezłą bronią...

                    Z fajnych określeń - włoscy czołgiści bardzo kochali swoje CV 3/33 i /35,
                    nazwywali je "puszkami na sardynki" lub wręcz "pudłami śmierci".

                    Pozdr.
                    • patmate Re: Patmate do dreaded88 30.08.04, 20:52
                      www.battlefield.ru/guns/defin_4.html - autor trochę inaczej to podaje,
                      muszę przepisać bo wklejenie nie idzie: Sowieci 75% fragmentów pocisku
                      przeszło , a dla Niemców 50%, czyli że wyniki rosyjskie powinny być lepsze mimo
                      podanych niższych wartości , kuriozalnie jednak autor dodaje, że podczas wojny
                      ze względu na niską jakość amunicji wartości były niższe. Pytanie tylko jakie?
                      Odpowiedzią powinny być niemieckie lub rosyjskie testy porównawcze z lat wojny.
                      Cała ta sprawa znakomicie współgra z wywodami Michulca w "Mitycznej Broni".
                      Jest jeszcze jedna sprawa, skuteczność (celność) działa ocenianio na podstawie
                      prowadzenia ognia do celu o RÓŻNEJ wielkości : w Rosji wys 2,5m i szer. 3,0m w
                      Niemczech wys. 2,0m i szer. 2,5m> I skuteczność praktyczna na dystansie 1000m
                      (z postoju) dla F-34 50% a dla Kwk 37 - 73%. Z kolei celność teoretyczna na
                      dystansie 1500m: ruskiej S-53 - 85mm to 63%, a Kwk42 (75mm Panthery)
                      teoretyczna 100%, praktyczna 72%.
                      No cóż podsumuję: żeby zniszczyć pojazd przeciwnika trzeba wcześniej zająć
                      dogodne stanowisko (taktyka walki, ciche podejście), zobaczyć go (dobre
                      przyrządy obserwacji+ergonomia pracy załogi), namierzyć (jakość celownika),
                      trafić (jakość działa), przebić pancerz (jakość amunicji)
                      Pozdrowienia
                      • dreaded88 Re: Patmate do dreaded88 31.08.04, 15:23
                        patmate napisał:

                        > www.battlefield.ru/guns/defin_4.html - autor trochę inaczej to podaje,
                        > muszę przepisać bo wklejenie nie idzie: Sowieci 75% fragmentów pocisku
                        > przeszło , a dla Niemców 50%, czyli że wyniki rosyjskie powinny być lepsze
                        mimo
                        >
                        > podanych niższych wartości , kuriozalnie jednak autor dodaje, że podczas
                        wojny
                        > ze względu na niską jakość amunicji wartości były niższe. Pytanie tylko
                        jakie?

                        Toż mówię, że jakościowo na jedno wychodzi ;-) Jak już wspominamy o jakości -
                        przywołajmy też dla porządku znaną sprawę obniżania się odporności pancerzy
                        niemieckich pod koniec wojny w wyniku braku manganu.

                        >
                        > Odpowiedzią powinny być niemieckie lub rosyjskie testy porównawcze z lat
                        wojny.
                        >
                        > Cała ta sprawa znakomicie współgra z wywodami Michulca w "Mitycznej Broni".
                        > Jest jeszcze jedna sprawa, skuteczność (celność) działa ocenianio na
                        podstawie
                        > prowadzenia ognia do celu o RÓŻNEJ wielkości : w Rosji wys 2,5m i szer. 3,0m
                        w
                        >
                        > Niemczech wys. 2,0m i szer. 2,5m> I skuteczność praktyczna na dystansie 100
                        > 0m
                        > (z postoju) dla F-34 50% a dla Kwk 37 - 73%. Z kolei celność teoretyczna na
                        > dystansie 1500m: ruskiej S-53 - 85mm to 63%, a Kwk42 (75mm Panthery)
                        > teoretyczna 100%, praktyczna 72%.

                        Tu T-34 można bronić o tyle, że miał od takiej Pantery sporo mniejszą sylwetkę.

                        Pozdr.
                  • Gość: Polak kumulacyjne procenty IP: *.crowley.pl 07.10.04, 14:29
                    > Porównaj tu
                    www.battlefield.ru/guns/defin_4.html
                    > Chyba chodziło o % fragmentów pocisku który przeszedł przez płytę .

                    A ile procent gazów pochodzących z wybuchu pocisku kumulacyjnego musiało
                    przejść przez dziurę w płycie pancernej, aby przebicie płyty było zaliczone????

                    Ile procent u Niemców, a ile u Rosjan?

                    I najciekawsze:
                    JAK liczono procent tego gazu przeszło przez płytę?
              • Gość: Kubeł Praszczajrodina IP: 156.17.253.* 07.10.04, 14:54
                no więc ja z kolei czytałem że tak nazywano Suczki czyli Su-76
                • dreaded88 I jeszcze "Ferdynand z gołą dupą" 08.10.04, 01:05
              • johndoe Re: Patmate 05.08.05, 11:08
                > > rozregulowywały ponownie..."
                > O wartości czołgu decyduje nie jeden parametr, ale całość, czyli od pancerza
                > poprzez działo, celowniki, amunicja, środki łączności (nie zawsze była
                > radiostacja), ergonomia. T-34 był pojazdem skonstruowanym w ZSRS i jakością
                > odpowiadającą tamtejszej kulturze technicznej.
                > „Praszczaj radina”- do tej pory sądziłem że był to przydomek dział
                > p-panc
                > 45mm , być może później przeszedł w LWP na Shermany.
                >
                > Pozdrowienia
                >
                kultura techniczna zsrr w latach 30 to np. katiusze, il-2, czy dziala artyleryjskie o jakich inni mogli pomarzyc. t-34 zostal wprowadzony do produkcji chyba w 1938 i porownujac go z tym co mieli inni, to byl o lata swietlne w przodzie. jakie silniki mialy czolgi niemiecki czy amerykanskie? i nie chodzi tylko o to, ze byl to diesel, ale o moc tego diesla, tak circa about 500 KM. w shermanach to chyba bylo nawet po kilka silnikow, nie? gdyby to stalin zazatakowal pierwszy, to dyskusij o tyrysach i panterach wogole by nie bylo.
                pzdr
                • Gość: Speedy Re: Patmate IP: *.stat.gov.pl 05.08.05, 11:53
                  > kultura techniczna zsrr w latach 30 to np. katiusze, il-2, czy dziala
                  artyleryjskie o jakich inni mogli pomarzyc

                  Kultura techniczna nie polega na tym że się projektuje i konstruuje genialne
                  maszyny tylko na tym że umie się je starannie wyprodukować i umiejętnie
                  obsługiwać.
                  Rakieta artyleryjska M13 była z pewnością udaną konstrukcja, pierwsza chyba na
                  świecie broń tego rodzaju produkowana seryjnie. A oznaką niskiej kultury
                  technicznej było wykonanie jej stateczników, bardzo często zamocowanych krzywo
                  i niestarannie albo pogiętych w czasie niestarannego transportu. Warto
                  przyjrzeć się filmom dokumentalnym z czaasów II wojny pokazującym salwę z
                  katiusz - bardzo często wśród równolegle lecących rakiet pojawia
                  się "outsiderka", lecąca w swoim własnym indywidualnym kierunku...
            • Gość: ed_ Ciekawy tekst o wadach i zaletach Shermana IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 29.08.04, 18:23
              jako wywiad z rosyjskim czołgistą z II WŚ.
              www.iremember.ru/tankers/loza/loza1.html
            • krzysiek.wa_wa Re: samozapłon Shermana 14.09.04, 15:16
              Gość portalu: Malkontent napisał:

              > Mój Ojciec skończył w 1951 roku szkołę pancerną w Poznaniu,następnie służył w
              > mieszanym pułku pancernym w Nysie.Ta jednostka miała na wyposażeniu T-
              > 34,Shermany(z dostaw amerykańskich, kilka ich było)i ciężkie działa
              > samobieżne.O Shermanach wypowiadał się bardzo krytycznie-łatwo,same z siebie
              > potrafiły się zapalić(nazywano je "praszczaj rodina"),

              A czy twój ojciec wspominał coś o wentylatorach nad silnikami Shermana?
              Rosyjski dowódca Loza (link na tym wątku) wspomina, że były tak potężne, że
              czołgiści mówili "otwórz usta, a wiatr wyleci ci dupą".

              MOŻE po kilku latach pracy te wentylatory się popsuły (tak jak po paru latach
              potrafi się zepzuć wentylatorek chłodzący procesor komputera), nie było skąd
              wziąść nowych i czołgi jeździły bez chłodzenia?
          • patmate Re: Patmate 28.08.04, 18:26
            wielki_czarownik napisał:

            > A co do Shermana, to nawet mokre komory nie zmieniły jego wizerunku jako
            jeżdżą
            > cej zapalniczki.
            >
            Wg badań Ordnance Dept podczas wojny przede wszystkim pożary amunicji po
            trafieniu były przyczyną pożarów, czołgi paliły się też z pustymi bakami.
            Załogi przeładowywały czołgi amunicją (zwłaszcza HE i WP-white phosphorus były
            niebezpieczne ze względu na dużą zawartość materiałów wybuchowych)dla
            uprawiania "terroru ogniowego". Mokre komory amunicyjne były rozwiązaniem, ale
            gdy nie brano nadprogramowej amunicji.
            Pozdrowienia
          • polak_pl Re: radziecka usterkowość 11.11.04, 11:13
            wielki_czarownik napisał:
            > Weźmy jeszcze poprawkę na warunki konstruowania T-34 i Shermana. W Rosji czołgi
            > robiono niemal w szczerym polu (produkcja wojenna).

            KŁAMIESZ komunistyczny_czarowniku

            Część zakładów cywilnych podjęła się produkcji wojskowej.

            Wiele zakładów ewakuowano za Ural, i w tych rzeczywiście produkowano pod gołym niebem, ale PRZEZ KRÓTKI CZAS!

            Uwarunkowane to było tym, że każda ewakuowana fabryka miałą kilka tygodni przerwy w produkcji (demontaż linii produkcyjnech, przewiezienie maszyn i ludzi parę tysięcy kilometrów na wschód, montaż linii produkcyjnych). Słowem radzecki przemysł wojenny dostał "czkawki".

            I w tej sytuacji, aby jak najszybciej wznowić doatawy na front, były sytuacje, że ściany fabryki już stały, dachu jeszcze nie było, a produkcja szła w pełnym toku.

            Ale to było przejściowe i kłamstwem jest sugerowanie, że trwało tak całą wojnę!


            PS.
            Polecam lekturę zeszytu "DRUGA WOJNA ŚWIATOWA" NR 7/2004 , aktualny numer - poświęcony sytuacji pod koniec września 1939 r. - str. 10 (to o armii radzieckiej robiącej inwazję na Polskę):

            "Według oficjalnych danych ponad 20% wozów bojowych wchodzących w skład jednostek pancernych i zmotoryzowanych było w bazach remontowych, nie znaczyło to bynajmmniej, iż pozostałe w całości były sprawne techniczne."

            Mowa tu o sprzęcie z radzieckiej produkcj POKOJOWEJ i jego usterkach w eksploatacji w warunkach POKOJU!
            • johndoe Re: radziecka usterkowość 05.08.05, 10:54
              >
              > "Według oficjalnych danych ponad 20% wozów bojowych wchodzących w skład jednost
              > ek pancernych i zmotoryzowanych było w bazach remontowych, nie znaczyło to byna
              > jmmniej, iż pozostałe w całości były sprawne techniczne."
              >
              > Mowa tu o sprzęcie z radzieckiej produkcj POKOJOWEJ i jego usterkach w eksploat
              > acji w warunkach POKOJU!

              czolg w bazie remontowej to niekoniecznie czolg popsuty. czolgi z czsow IIWS mialy okolo 150 godzin czasu zycia /do remontu kapitalnego/, wiec nie dziwota, ze klkadziesiat % bylo remontowanych. w 1941 z tego powodu niemcy nie mogli np.pojechac do moskwy przez leningrad. ich czolgi by tego nie wytrzymaly.
              pzdr
      • dreaded88 Sherman i zapalanie się 28.08.04, 18:57
        Były przecież, całkiem licznie produkowane, wersje Shermana M4A2 z dieslem GM
        6046. Też się tak chętnie paliły?

        Zdecydowanie większy hałas może poważnie wpływać na załogę, męczyć ją fizycznie
        i psychicznie, utrudniać komunikację, ergo obniżać efektywność bojową, temu
        chyba nikt nie zaprzeczy?
        • wielki_czarownik Re: Sherman i zapalanie się 28.08.04, 21:32
          1. Wersje z dieslem też się paliły - nie silnik ale amunicja (czasami). Choć silnik też.
          2. Nikt nie twierdzi, że ergonomia się nie liczy. Ja bym jednak wolał siedzieć na skrzynce ale w T-34 niż na foteliku w "Rollsonie".
          • krzysiek.wa_wa Re: Sherman i zapalanie się 01.09.04, 22:27
            wielki_czarownik napisał:

            > 1. Wersje z dieslem też się paliły - nie silnik ale amunicja (czasami). Choć
            > silnik też.

            "Rudy" 102 palił się dwa razy, mimo że to był wyjątkowy czołg z wyjątkową załogą.
        • Gość: Rezerwista Re: Sherman i zapalanie się IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 28.08.04, 23:43
          "Zdecydowanie większy hałas może poważnie wpływać na załogę, męczyć ją fizycznie
          i psychicznie, utrudniać komunikację, ergo obniżać efektywność bojową, temu
          chyba nikt nie zaprzeczy?".
          A byłeś kiedy "załogą" takiego czołgu? Teraz byłoby trudno. "Kaczek" czy
          też "taś-taś"iów nie uświadczysz, ale możesz popróbować i w nowszych. Bez
          hełmofonu i w nich nie pociągniesz zbyt długo... Ale generalnie dało się żyć, a
          i powalczyć można było. Jeszcze w 70-tym roku ganiałem takim po poligonach. I
          ani ja, ani moje załogi problemów z efektywnością bojową raczej nie miały. Bo
          nie w hałasie "kaczki" był problem. Było nim "kiwanie się" (stąd jej nazwa).
          Tak więc chyba Ci zaprzeczę...
          • patmate Witamy Rezerwistę! 29.08.04, 04:37
            Wreszcie ktoś kto zetknał sie z czołgiem osobiście. Ciekaw jestem jakiejś
            bardziej rozbudowanej opinii o Rudym, może w rozbiciu na wozy produkcji
            wojennej i polskiej powojennej.
            Sam miałem przyjemność odbycia przejażdżki na T-34 podczas zlotu pojazdów
            militarnych w Darłowie w 2003 i na BWP. Nie są to porównywalne wozy, ale
            utrzymanie się we włazie desantowym BWP wymagało dużo więcej uwagi i siły niż
            jazda na dachu wieży T-34 braci Kęszyckich.
            Pozdrowienia
          • dreaded88 Re: Sherman i zapalanie się 30.08.04, 14:58
            Dzięki za opinię z doświadczenia, ja sobie oczywiście teoretyzuję. Napisz
            więcej o tym kiwaniu się ;-)
    • Gość: Mariner Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 12.11.04, 13:58
      Były 2 szkoły użycia czołgów podczas II wojny. Jedna to produkcja stosunkowo
      prostych czołgów na masową skalę, np T34, Sherman itp, a druga doskonałych
      maszyn jak Panzer V i VI czyli Pantera i Tygrys. Skuteczniejsze okazało się
      uzycie prostszych, tanszych i szybszych w produkcji czołgów.
      M.
      • Gość: Misza Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: *.aaanet.ru 13.11.04, 10:07
        Gość portalu: Mariner napisał(a):

        > Były 2 szkoły użycia czołgów podczas II wojny. Jedna to produkcja stosunkowo
        > prostych czołgów na masową skalę, np T34, Sherman itp, a druga doskonałych
        > maszyn jak Panzer V i VI czyli Pantera i Tygrys. Skuteczniejsze okazało się
        > uzycie prostszych, tanszych i szybszych w produkcji czołgów.

        Zgadza sie. Tygrysy niszczyli najczesciej przy pomocy takiej taktyki: 2-3 T34 zachodzili z flangow na Tygrysa i starali sie trafic mu w gasienice. POtem szybko odjezdzali - wieza u Tygrysa ba wolno obracala sie i dlatego zwykle uzywano obracala sie wierza razem z kadlubem - po trafieniu w gasienice mozna bylo zniszczyc go od tyla czy w burte. Co prawda czesto w takiej atace na tygrys tracili czolgi, ale to byla najlepsza taktyka z mozliwych
        • patmate Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? 14.11.04, 20:10
          Nie wiem czy to była realna taktyka, od początku istnienia ciężkich batalionów
          Tygrysów działano w mieszanych składach (pół na pół Tygrysy i Pz III), potem
          przerodziło się to w tzw Panzerglocke (Dzwon pancerny), gdzie Tygrysy były
          rdzeniem formacji otoczonym mniejszymi pojazdami. Tak to wyglądało w ataku. W
          defensywie ukryty lub okopany Tygrys był trudnym przeciwnikiem. Niemniej w
          rezultacie górą była ilość czołgów użyta w boju.
          Pzdr
          • Gość: miki Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: *.dip.t-dialin.net 10.01.05, 20:06
            O celowaniu calym czolgiem(dzialem)czytalem w wspomnieniach o Wittmanie.Teraz
            Misza wyjasnil mi dlaczego tak W.mial taka technike.
    • Gość: Władca Pierścieni artykulik w "Odkrywcy" IP: *.crowley.pl 11.07.05, 13:35
      rozrywka.onet.pl/prasa/2196,1235655,index.html
      • Gość: maxikasek Re: artykulik w "Odkrywcy" IP: *.szczecin.mm.pl 11.07.05, 22:03
        Były jeszcze T-34/57 ale wyprodukowano kilkadziesiąt sztuk bodajże, bo zaczęto produkować T-34/85 z działem o porównywalnych do 57 parametrach przebicia pancerza ale za to skuteczniejszych pociskach odłamkowych.
        • jopekpl Re: artykulik w "Odkrywcy" 13.07.05, 06:46
          Gość portalu: maxikasek napisał(a):

          > Były jeszcze T-34/57 ale wyprodukowano kilkadziesiąt sztuk bodajże, bo
          zaczęto
          > produkować T-34/85 z działem o porównywalnych do 57 parametrach przebicia
          pance
          > rza ale za to skuteczniejszych pociskach odłamkowych.
          TO SIĘ TROCHE nie zgadza wersje z 57mm działem nie produkowano juz w 1942 a
          T34/85 zaczęto dopiero w 1944 ,rezygnacja z T34/57 wynikała z nie wprowadzenia
          na duzą skalę armat o tym kalibrze(póżniejsze 57-ki to całkiem inny model)
          • Gość: fgg Re: artykulik w "Odkrywcy" IP: *.chello.pl 13.07.05, 21:17
            były dwie wersje z 57mm - jedna ta wczesna, druga późna, z b.dobrą armatą 57mm ppanc. przebijalność jej była porównywalna z 85mm z T34-85 ale 85 miała tą przewagę że miała jak kolega wspomniał nabój odłamkowy. W tym czasie (44) nie był potrzebny ppanc t-34 (do tego służyły liczne już działa samobieżne) i po prostu nie opłacało się rozpoczynać produkcji.
            • jopekpl Re: artykulik w "Odkrywcy" 13.07.05, 22:47
              Gość portalu: fgg napisał(a):

              > były dwie wersje z 57mm - jedna ta wczesna, druga późna, z b.dobrą armatą
              57mm
              > ppanc. przebijalność jej była porównywalna z 85mm z T34-85 ale 85 miała tą
              prze
              > wagę że miała jak kolega wspomniał nabój odłamkowy. W tym czasie (44) nie był
              p
              > otrzebny ppanc t-34 (do tego służyły liczne już działa samobieżne) i po
              prostu
              > nie opłacało się rozpoczynać produkcji.
              DZIĘKI za wyjaśnienie CHOĆ O TEJ tz póżnej wersji nic nie wiem moze jakiś link
              podasz? wczesna wersja T34\57 ruwniez miała rewelacyjną armatę ponoć
              przebijalność wynosiła 90mm z 1000m jednak stwierdzono ze działo o tak
              wysokich parametrach nie jest z braku godnego przeciwnika poczebne.
    • Gość: PUSTYNNY RZEŹNIK Re: T 34 Mityczna Broń-czytaliście ? IP: *.siec.sandomierz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 22:16
      Na końcu drugiego tomu "T-34 mityczna broń" pisze, że ma się jeszcze ukazać suplement. Kiedy jest planowane jego wydanie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka