speedy13
06.03.22, 14:05
W ostatnich dniach w kolumnach wojsk rosyjskich coraz więcej widać samochodów cywilnych - białych vanów (furgonetek) GAZ Gazele, ciężarówek różnych typów, autobusów. Pojawiają się filmiki przedstawiające pociągi wiozące dziesiątki i setki cywilnych pojazdów z wymalowanymi inwazyjnymi "Z"-kami.
Czemu tak się dzieje? Wydawałoby się, że nowoczesna armia, w dodatku oparta na poborze a więc w razie wojny zakładająca znaczne powiększenie stanu poprzez mobilizację, powinna mieć w składach zmagazynowane wiele tysięcy samochodów ciężarowych i innych. I co, 10 dni walk i już im się skończyły?
Mam takie podejrzenie, że zgodnie z długoletnią miejscową tradycją stan owych magazynów na papierze przedstawiał się zadowalająco, ale kiedy wybuchła wojna i przyszło do nich sięgnąć, okazało się że w rzeczywistości tych zakonserwowanych w magazynach pojazdów zwyczajnie już nie ma - zostały rozkradzione, sprzedane na części lub przechowywane przez lata z złych warunkach skorodowały do stanu niezdatnego do użytku (albo wszystko to razem po trochu). I dlatego wojsko musi teraz w pośpiechu rekwirować samochody po państwowych firmach i instytucjach.
Gdyby tak było faktycznie, to ciekawe co z tymi 20 tysiącami czołgów, które Rosjanie mają zmagazynowane - czy kiedy sięgną po te rezerwy też okaże się, że wozy są w większości niezdatne do użytku (tylko czołgów nie będzie już gdzie zarekwirować)? I co z innym zmagazynowanym sprzętem...?