Gość: A.L.
IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl
27.02.05, 00:10
Ka-50 to niewątpliwie bardzo ciekawa konstrukcja.
Żal, że raczej bez szans na rozwój - zakup przez ZEA tych paru sztuk
raczej niczego nie zmieni.
Dlaczego?
Biuro Kamowa przegrywa w starciu z biurem Mila (wpływy, łapówki, rosyjskie
realia), czy też sama konstrukcja to ślepa uliczka?
Ka-50 to pierwszy śmigłowiec z jednoosobową załogą w układzie współosiowym.
Ma system ratunkowy z fotelem wyrzucanym. Koncepcja typowa dla konstrukcji
myśliwskich. Jest szybki. Cziornaja Akuła robi wrażenie.
Teraz wątpliwości.
Czy jedna osoba da radę? Reszta świata + ludzie od Mila twierdzi, że nie. (U
Kamowa chyba też doszli do tego wniosku -> Ka52 Alligator)
Działko 2A42 rodem z BWP-2 poruszające się tylko co nieco w pionie chyba
jednak bez sensu - gość w Apache czy w Mi-28 wskazując cel przy wykorzystaniu
nahełmowego celownika dla działka w obrotowej wieżyczce ma chyba b.komfortową
sytuację.
Dwie katastrofy jedna w 1985 (trochę ta przygoda już trwa!), druga w 1998 to
może do zaakceptowania w fazie rozwoju, ale przyczyna drugiej niepokojąca ->
wirniki w układzie wpółosiowym. I tu chyba mamy problem. Okazuje się, że co
dobre dla śmigłowca ZOP nie sprawdza się dla śmigłowca szturmowo-
myśliwskiego. Konieczne jest ustalenie zabronionych zakresów lotu,
których przekroczenie powoduje dużą aplitudę drgań i w konsekwencji zderzenie
przeciwsobnych wirników. Owe zakresy wykluczają gwałtowne manewry i np. taki
Lynx jest przy K-50 jest jak Su-35 przy Tornado.
Black Shark/Werewolf/Alligator pozostanie prawdopodobnie ciekawostką.
Powód -> skłonnść do wybierania konstrukcji mniej awangardowych (patrz YF-22
kontra YF-23) czy też chybiona koncepcja???
Szkoda.
Pozdrawiam