Dodaj do ulubionych

Czesi wcale lepsi nie są

IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 12.04.05, 17:17
Musze powiedziec ze czesto slysze slowa podziwu a nawet zazdrosci
wobec Czechow w naszym kraju.
Mysle ze to jest przesadne.
Czesto slysze ze wszystko co zrobi Czech jest madrzejsze od tego
co zrobi Polak. Mysle ze to smieszne.
To jest takie na sile szukanie ze cos jest lepsze od mojego.

Przykladowo fakt ze Czesi mieli o niebo lepsze wyposarzenie armii
niz Polacy przed II WŚ to nie znaczy ze my jestesmy jakies ulomki.
W czasach Austro- Wegier celowym zamyslem bylo lokowani i rozwoj
przemyslu na ziemiach czeskich. Po upadku tej mumii Austro-Wegier
po prostu przejeli rozwiniety przemysl jaki sami nigdy nie byliby
stworzyc.
Majac takie srodki mogli zarabiac kapital i lepiej wyposarzyc ich
o wiel mniejsza armie od polskiej.

I co z tego ze wyposarzyli armie jezeli tak musieli haniebnie
skapitulawac a caly ich wysilek poszedl na dozbrojenie okupanta
ktory tak nimi gardzil

To jest nawet smieszne bo oni sie napedalowali i nic to nie dalo
a Hitler tylko spil smietanke z ich tortu.
Co tu podziwiac?
Przeciez to jest wrecz okrutnie glupie ze strony Czech.
Skoro mieli sie zamiar poddawac to po co im ta armia byla.
Tyle poszlo na to funduszy.

Jakos dopatrzyc sie nie moge zdrowego pragmatyzmu u Czechow.
Moze to tak wyglada ze sa madrzy ale tak na prawde sa w takim
polozeniu ze nie musza sie wykazywac inicjatywa.
Siedza sobie w takim dolku w srodku Europy i ani me ani bee
znaczenia tez zadnego nie maja i miec nie beda choc aspiracje maja.
Zostali praktyczni w swoim czasie zniemczeni bo nie mieli takiego
ducha narodowego jak POlacy. Ich jezyk podobno zostal odtworzony
sztucznie z dialktu czeskich chłopow bo reszta mowila po niemiecku.
I co tu podziwiac?

Dla mnie Czesi to narod sympatyczny, spokojny i bracia slowanie.
ALe tak jak powiedzial to Chamberlain to nie jest wielki narod z gornej polki.

hej
Obserwuj wątek
    • grba Było Bohemistów wielu... 12.04.05, 17:44
      Jaki autorytet (Chamberlain) takie poglądy.
      • Gość: Eryk Re: Było Bohemistów wielu... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 12.04.05, 19:36
        nie autorytet
        tyś sie jakos nie wysilil autorytecie
        • grba Re: Było Bohemistów wielu... 12.04.05, 22:55
          Gość portalu: Eryk napisał(a):

          > nie autorytet
          > tyś sie jakos nie wysilil autorytecie


          "Machłeś" niepoważny tekst i masz pretensje, że się nabijam.
          Przeczytaj coś, np. Mariusza Szczygła opowieść o Tomaszu Bacie
          serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,874149.html.
          Znajdź coś na temat takich postaci jak: Emila von Skoda, Vaclav Klement, Vaclav
          Laurin. Jedź do Czech, poznaj Czechów. Potem pogadamy.
          • Gość: ez Re: Było Bohemistów wielu... IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 12.04.05, 23:25
            Kolego Eryk, wyrwales z kontekstu historycznego kilka epizodow i na nich
            opierasz jakies cokolwiek dziwne wynurzenia. Zwroc uwage, ze pokojowe oddanie
            Czech Niemcom zostalo wymuszone przez naciski miedzynarodowe i nie bylo w pelni
            suwerenna decyzja ich rzadu/narodu.
            Dodatkowo - po co wiklac sie w rozwazania czy lepiej unosic sie honorem i
            walczyc o ostatnia piedz ziemi, czy starac sie bronic ludzi i pokojowo
            koegzystowac? Zwlaszcza, ze w tym konkretnym przypadku w stosunkach z Niemcami
            miedzy Polska a Czechami od zawsze roznice byly znaczace. Po prostu inna
            mentalnosc, kultura, priorytety - ale czy gorsze?
    • grogreg Uwagi 13.04.05, 12:37
      1. Czesi nie sa sympatyczne. Szczegolnie dla Polakow. Wielokrotnie dano mi do
      zrozumienie, ze jestem turysta drugiej kategorii. Takie cos nie spotkalo mnie
      nigdy w "strasznych" Niemczech i Danii.
      2. Czesi maja uboga kuchnie. Tylko knedliczki i knedliczki, czesta z jakas
      obrzydliwa omaska.
      3. Piwo czeskie jest przereklamowane. Nasze jest lepsze.

      Jedyne co im wyszlo to czolg wz.38 i armata p.panc Skody 47mm.
      • Gość: Eryk Czesi sympatycznie ale pepiczki IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 13.04.05, 13:12
        ja nie wiem co POlacy widza w tych Czechach
        znam histori ich kraju - jest bardzo ciekawa
        jedan z najstarszych narodow słowiańskich

        Jednakze my POlacy nie mamy prawa miec zadnych komplaksow
        wobec tego narodu.
        Nie chodzi o wyrywanie z kontekstu historii subiektywnie
        faktow.
        Uwazam ze Polacy o wiele wiecej znaczyli zawojowali w historii.
        Faktem jest ze cywilizacyjnie sa bardziej rozwinieci ale nie
        mozna zapominac ze to byly silne wplywy niemiecki czesto
        niszczace kulture czeska. Cena za wysoka.
        Do dzisz na niemieckich forach slysze ze najstarszy niemiecki
        uniwersytet jest w Pradze a nie w Czechach jako takich.
        Wiec widzicie ze on kolonozowali Czechow tak jak to sie nigdy
        z Polakami nie mogla udac.

        WIelkie postaci z dziedziny rozwoju Czech jak np. von Skoda to fakt.
        Jednakze kazdy wie ze przemysl Czechom przypadkowo troche wybbudowali
        Austriacy i jako swoje zaplecze strategiczne. POwaznie watpie czy Czesi
        byli by w stanie sami taki stworzyc.

        Kazdy ma w swojej histori wielkich ludzi - my równiez. My np. Cegielski
        czy Łukaszewicz i inni.Wiec ich historia nie jest niczym szczegolnym.

        Ja rozumiem ze podczas II WS sie poddali i ze ma to znamiona pragmatyzmu.
        Lecz nie do konca.
        Z tego co widze ich polityka byla do niczego.
        Uzbroili armie, a ich strategia w polityce miedzynarodowej to totalan porazke.
        Pomijajac to ze haniebnie i smiedznie zostali podbici mogli o wiele lepiej
        postawic sie Niemcom.
        Ich niechec do wchodzenie w sojusz i ciche stanie w kacie w koncu sie na nich
        zemscila.
        Gdyby szukali sojusznikow tam gdzie byly realne szanse pomocy bardzo mozliwe
        ze historia potoczyla by sie bardziej przychylnie.
        Przykladowo sojusz obronny z Polsko to idealne rozwizanie.
        ALe oni mysleli ze jak beda cicho siedziec to ich nikt nie zauwazy i nie ruszy.

        Mysle ze rok 38 dobitnie pokazal ze takie stanie z boku jest tylko dobre
        podczas jak nic robic nie trzeba. Gdy przychodza czasy czynów nalezy jednak
        ruszyc tylek i wykazac sie odwaga czego Czechom brakuje.
      • koza16 Re: Uwagi 13.04.05, 13:51
        Ja sie z toba zgadzam grogreg! A powiem wiecej, takiego zlodziejstwa
        kieszonkowego jak tam to chyba nigdzie indziej nie ma! W zyciu juz wiecej tam
        nie pojade! Co do piwa tez masz 100% racji!
      • azyata Kwestia piwa 13.04.05, 14:31
        Chyba rzeczywiście przereklamowane.

        No i poniekąd pokutuje jeszcze odczucie z czsów minionych, czyli komuny, kiedy
        Czesi zachowali względną (w porównaniu z Polską) kulturę piwną i jego
        obfitość...

        pzdr
    • wielki_czarownik Czesi 13.04.05, 15:53
      Czesi nie mają żadnych aspiracji mocarstwowych, nie starają się wykreować na potęgę ale za to produkują Skody Superb, mają PKB o 50% większe od nas i bezrobocie na poziomie 7%. A my? Udajemy wielką potęgę, podskakujemy aby było nas widać w świecie i... bezrobocie 20% a produkujemy jeno Matiza.
      Czesi podczas II wojny siedzieli cicho i ich straty ludnościowe chyba nawet nie przekroczyły 1%. A Polacy? 24% narodu poszło do piachu. A efekt? I my i oni byliśmy pod sowiecką okupacją przez następne 45 lat
      I kto tu jest głupi?
      • Gość: Eryk mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 13.04.05, 17:23
        Czesi a i owszem ladnie sie uklonili i jakos mniej strat mieli
        Jednak jakby kazdy narod tak postepowal to juz zniknely by
        narody slowianskie az po Ural
        Czaem trzeba sie postawic i walczyc
        Czesi nie produkują Skody tylko Volkswagen ze znaczkiem smiesznym Skody
        Ich wklad techniczny w te auta jest mimimalny
        Wiec gdzie tu geniusz czeski?
        POnadto o ile pamietam VW ma juz okolo 90% akcji Skody wiec
        co tam jest czeskiego?

        Czesi maja aspiracje ale nigdy im nie wychodzilo.
        Biała Góra to taki sztandarowy przykład.
        Praga cudna jest ale zostala zbudowana glownie dzieki
        Karolowi Luxemburskiemu i Habsburgom.
        Wiec czasem warto spojrzec na to z innej strony.

        Ja lubie Czechów bo to nasi pobratyńcy ale wojownicy to to nie są.
        Raczej naród mieszczański lubiący chować sie za plecami innych.

        pozdro
        • grogreg Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 13.04.05, 18:53

          > Ja lubie Czechów bo to nasi pobratyńcy....

          Bez przesady. Polowa z nich ma niemieckie nazwiska.
        • wielki_czarownik Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 13.04.05, 20:59
          Gość portalu: Eryk napisał(a):

          > Czesi a i owszem ladnie sie uklonili i jakos mniej strat mieli
          > Jednak jakby kazdy narod tak postepowal to juz zniknely by
          > narody slowianskie az po Ural

          Nie zniknęły a zniemczyłyby się.

          > Czaem trzeba sie postawic i walczyc
          > Czesi nie produkują Skody tylko Volkswagen ze znaczkiem smiesznym Skody
          > Ich wklad techniczny w te auta jest mimimalny
          > Wiec gdzie tu geniusz czeski?
          > POnadto o ile pamietam VW ma juz okolo 90% akcji Skody wiec
          > co tam jest czeskiego?

          Nazwa - marka. Pamiętaj, że czasy narodowych koncernów minęły. VW nie jest już niemiecki bo jak spojrzysz na strukturę akcji to zobaczysz, że jest to koncern międzynarodowy. Czegoś takiego jak narodowy koncern już w zasadzi nie uświadczysz.

          >
          > Czesi maja aspiracje ale nigdy im nie wychodzilo.
          > Biała Góra to taki sztandarowy przykład.

          I po tym zmądrzeli.

          > Praga cudna jest ale zostala zbudowana glownie dzieki
          > Karolowi Luxemburskiemu i Habsburgom.
          > Wiec czasem warto spojrzec na to z innej strony.
          >
          > Ja lubie Czechów bo to nasi pobratyńcy ale wojownicy to to nie są.
          > Raczej naród mieszczański lubiący chować sie za plecami innych.
          >

          I dobrze na tym wychodzi bo głupi Polak wyciąga szabelkę i idzie walczyć za wolność waszą i naszą a Czech w tym czasie piwko popija.

          > pozdro

          Pozdr.
          • Gość: Eryk Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.04.05, 14:14
            odpowiadajac czarowniku na twoj post

            co za różńica czy by zniknely czy zniemczyly - i tak to śmierć

            VW jest głownie niemiecki jego miedzynarodowosc jest specjalnie
            ograniczana - udzialowcy z poza niemiec wiecej niz 30% nigdy miec nie beda

            Po bitwie pod Biala Gora Czesie wcale nie zmadrzeli bo wlasnie tam
            zgineli najwaleczniejsi i najwybitniejsi z ich nacji.
            Wiec tu madrosc raczej poszla do piachu.

            No nie powiedzialbym ze gdy Polak walczyl to Czech spokojnie pil piwko.
            Raczej w tym czasei byl germanizowany a jego kultura bladła.
            Czesi zagonieni do sluzenia Niemcom.
            Kraj kolonizowany maxymalnie.
            Nie ma czego tak zazdroscic.
            Jezeli nawet rozwijalo ich to cywilizacyjnie to nie wiem czy warto
            na to poswiecic tak bardzo swoja tożsamość narodowa - myśle że nie.

            Dla mnie Czesi to naród stłumiony. Pod Biała Górą obcięto im jaja :-)

            pozdr

            • wielki_czarownik Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 14.04.05, 16:06
              Gość portalu: Eryk napisał(a):

              > odpowiadajac czarowniku na twoj post
              >
              > co za różńica czy by zniknely czy zniemczyly - i tak to śmierć

              Czemu?

              >
              > VW jest głownie niemiecki jego miedzynarodowosc jest specjalnie
              > ograniczana - udzialowcy z poza niemiec wiecej niz 30% nigdy miec nie beda

              Nigdy nie mów nigdy. Kiedyś Nestle było dumą Szwajcarii a dziś jedynie jego siedziba podtrzymuje te więzy.

              >
              > Po bitwie pod Biala Gora Czesie wcale nie zmadrzeli bo wlasnie tam
              > zgineli najwaleczniejsi i najwybitniejsi z ich nacji.
              > Wiec tu madrosc raczej poszla do piachu.
              >

              Bądź poważny. Czesi doszli do słusznego wniosku, że nie ma po co ginąć za ideały.

              > No nie powiedzialbym ze gdy Polak walczyl to Czech spokojnie pil piwko.
              > Raczej w tym czasei byl germanizowany a jego kultura bladła.
              > Czesi zagonieni do sluzenia Niemcom.
              > Kraj kolonizowany maxymalnie.
              > Nie ma czego tak zazdroscic.

              Jak to nie? Żyli i żyją lepiej niż Polacy którym nie będzie Niemiec pluł w twarz.

              > Jezeli nawet rozwijalo ich to cywilizacyjnie to nie wiem czy warto
              > na to poswiecic tak bardzo swoja tożsamość narodowa - myśle że nie.
              >

              To postaraj się ubrać w tożsamość narodową, najeść patriotyzmem a potem wsiąść na honor i pojechać nim do pracy.

              > Dla mnie Czesi to naród stłumiony. Pod Biała Górą obcięto im jaja :-)
              >

              Jaja czy rozum? Oto jest pytanie. W polityce bez wątpienia to drugie.

              > pozdr
              >

              Pozdr.
              • Gość: Eryk Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.04.05, 16:37
                czarowniku

                bo gdy kolejne pokolenie zapomni kim jest i stanie sie niemcami
                to jest tak samo jak śmierć narodu - właśnie temu

                nie mowie nigdy nigdy ale obecnie zaden koncern niemiecki czy to Siemens
                czy Merceses nia ma prawa byc sprzedany. I watpie aby tak sie stalo.
                Wiec skupmy sie na obecnych faktach.

                Czesi nie doszli do wniosku ze nie warto ginac za idealy.
                Oni poprostu zostali złamani na wieki.
                Nie maja odwagi walczyc za idealy a nie sa tacy pragmatyczni.
                Bo widzisz tylko wielkie narody i wielkich ludzi cechuje walka
                o rzeczy wielkie. Malych interesuje tylko ich komfort.

                A tam zyja lepiej. Nie przesadzajmy ze u nich taka ameryka.
                Co prawda duze jest u nas bezrobocie
                ale Czesi tez wyjezdzaja za granice do pracy.
                Maly kraj wymaga mniejszego czasu na dojscie do siebie
                ale za to zawsze bedzie mial mniejszy potencjal.

                Nie najjesz sie patriotyzmem. Ale ten co sprzedaje swoja tradycje
                i godnosc za pare marek jest jeszcze gorszy.

                Mysle ze jaja im obcieli. Bo odnosnie rozumu czeskiego to kraza u nas mity.
                To jest taki stereotyp. Mozna by podac mase bledow czeskiej polityki
                i innych kroków. Nie dalo im wlazenie w tylek Breżniewowi i tak zostali
                stłumieni. Niby zrobili dobry zakup samolotów Grippena a zapomienli
                o uzbrojeniu i wychodzi ze bede musiali placic slono za te maszyny - za ich
                wynajecie a potem oddac. Glupi nieprzemyslany zakup. Ich glupota patrzenia
                na wszystki z pozycji Pragi spowodowala odłączenie sie Słowacji co automatycznie
                spowodowało że Czechy stały sie karłem politycznym z którym nikt sie nie liczy.
                I wiele wiele innych.

                • wielki_czarownik Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 14.04.05, 20:43
                  Gość portalu: Eryk napisał(a):

                  > czarowniku
                  >
                  > bo gdy kolejne pokolenie zapomni kim jest i stanie sie niemcami
                  > to jest tak samo jak śmierć narodu - właśnie temu

                  I co z tego?

                  >
                  > nie mowie nigdy nigdy ale obecnie zaden koncern niemiecki czy to Siemens
                  > czy Merceses nia ma prawa byc sprzedany. I watpie aby tak sie stalo.
                  > Wiec skupmy sie na obecnych faktach.
                  >

                  A Opel na ten przykład? A Mercedes teraz należy do USA - Daimler-Chrysler.

                  > Czesi nie doszli do wniosku ze nie warto ginac za idealy.
                  > Oni poprostu zostali złamani na wieki.
                  > Nie maja odwagi walczyc za idealy a nie sa tacy pragmatyczni.
                  > Bo widzisz tylko wielkie narody i wielkich ludzi cechuje walka
                  > o rzeczy wielkie. Malych interesuje tylko ich komfort.

                  Głupich interesują ideały. Mądrych konkrety.

                  >
                  > A tam zyja lepiej. Nie przesadzajmy ze u nich taka ameryka.
                  > Co prawda duze jest u nas bezrobocie
                  > ale Czesi tez wyjezdzaja za granice do pracy.

                  Oczywiście. Ale mają lepiej od nas.

                  > Maly kraj wymaga mniejszego czasu na dojscie do siebie
                  > ale za to zawsze bedzie mial mniejszy potencjal.
                  >

                  A po co komu potencjał? Przyjdzie Ruski, grzmotnie atomówką i koniec.

                  > Nie najjesz sie patriotyzmem. Ale ten co sprzedaje swoja tradycje
                  > i godnosc za pare marek jest jeszcze gorszy.

                  Czemu?

                  >
                  > Mysle ze jaja im obcieli. Bo odnosnie rozumu czeskiego to kraza u nas mity.
                  > To jest taki stereotyp. Mozna by podac mase bledow czeskiej polityki
                  > i innych kroków. Nie dalo im wlazenie w tylek Breżniewowi i tak zostali
                  > stłumieni. Niby zrobili dobry zakup samolotów Grippena a zapomienli
                  > o uzbrojeniu i wychodzi ze bede musiali placic slono za te maszyny - za ich
                  > wynajecie a potem oddac. Glupi nieprzemyslany zakup. Ich glupota patrzenia
                  > na wszystki z pozycji Pragi spowodowala odłączenie sie Słowacji co automatyczni
                  > e
                  > spowodowało że Czechy stały sie karłem politycznym z którym nikt sie nie liczy.
                  > I wiele wiele innych.
                  >

                  I co z tego? Co przeciętnego Czecha to obchodzi? On ma dom, samochód, pracę. A czy jego kraj ma milion czy tysiąc kilometrów? Co to za różnica?
                  • Gość: Eryk Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.04.05, 00:11
                    no jak cie nie interesuje istnienie twojeg narodu to tak możesz mówć - ok

                    Opel to jedyny koncern motoryzacyjny w Niemcech nie niemiecki.
                    A co do Mercedesa to sie pomyliłeś. To Mercedes sprytnie przejal
                    Chryslera i to sie nazywa Daimler - Chrysler.

                    Nie głupich interesują ideały a ludzi twórczych i ODWAŻNYCH.

                    Nie wszyscy Czesi maja lepiej. Można powiedzieć ze nawet niewielu.
                    Reszta ma to samo co my albo i mniej.

                    Ruski nie grzmotnie atomówką bo Rosja jak tak dalej pójdzie
                    będzie rozerbana za kilkadziesiąt lat.

                    Ano temu ze jak ktos sprzedaje wlasna tradycje za pare groszy
                    to jest Judasz i dziwka.

                    Każdego obchodzi choć troche czy może być dumnym z tego kim jest,
                    z kad pochodzi i jaka ma tradycje. Chyba że jest homosowietikus.

                    • wielki_czarownik Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 15.04.05, 15:59
                      Gość portalu: Eryk napisał(a):

                      > no jak cie nie interesuje istnienie twojeg narodu to tak możesz mówć - ok

                      A co to jest naród? Mnie interesuje mój dom. O ile jest bezpieczny, cały i stozunkowo zamożny to jest OK. I w obronie mojego domu jestem gotów zabić i zginąć. Jestem lokalnym patriotą.

                      >
                      > Opel to jedyny koncern motoryzacyjny w Niemcech nie niemiecki.
                      > A co do Mercedesa to sie pomyliłeś. To Mercedes sprytnie przejal
                      > Chryslera i to sie nazywa Daimler - Chrysler.
                      >

                      Z tego co się orientuję to większość akcji (nie głosów) nie należy do Niemców

                      > Nie głupich interesują ideały a ludzi twórczych i ODWAŻNYCH.
                      >
                      > Nie wszyscy Czesi maja lepiej. Można powiedzieć ze nawet niewielu.
                      > Reszta ma to samo co my albo i mniej.

                      Niestety nie. Przeciętny Czech zarabia 30-50% więcej niż Polak

                      >
                      > Ruski nie grzmotnie atomówką bo Rosja jak tak dalej pójdzie
                      > będzie rozerbana za kilkadziesiąt lat.
                      >

                      To przyjdzie Chińczyk.

                      > Ano temu ze jak ktos sprzedaje wlasna tradycje za pare groszy
                      > to jest Judasz i dziwka.
                      >

                      A co jest takiego cenego w tej tradycji? Najesz się nią? Ubierzesz się w tradycję?

                      > Każdego obchodzi choć troche czy może być dumnym z tego kim jest,
                      > z kad pochodzi i jaka ma tradycje. Chyba że jest homosowietikus.
                      >

                      Albo jest cosmopolitą i obywatelem świata.

                      No i pytanie czy można być dumnym z Polski?
                      • Gość: Eryk Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.04.05, 00:19
                        narod to jest wspolnota kulturowa, jezykowa ktora pomagala
                        przetrwac i tworzyc spolecznosci jej bezpieczenstwo i tradycje.
                        Dorobek ludzi (ojco, dziadow itd) nalezy pamietac bo oni
                        starali sie jak najlepiej abysmy my mogli zyc.

                        ZLe sie orientujesz. Mercedes przejol Chryslera.
                        Miala byc to niby fuzja ale wyszlo przejecie :)

                        Statystycznie moze i tak wychodzi. Jak znam Czechow to nie widza roznicy.

                        A tam odrazu przyjdzie Chińczyk. Może odrazu Japończyk a może Hindus.

                        Nie bede ci tlumaczyl co jest cennego w tradycji.
                        Mysle ze jak ktos ja ceni to sam to wie.
                        Nie samym chlebem zyje czlowiek.

                        Ja tam jestem dumny z Polski.
                        Moze teraz biedna ale tradycje ma rycerska.
                        Matki sie nie wybiera i kocha sie ja nawet jak biedna i brzydka.

                        hej


                        • wielki_czarownik Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho 16.04.05, 11:08
                          Gość portalu: Eryk napisał(a):

                          > narod to jest wspolnota kulturowa, jezykowa ktora pomagala
                          > przetrwac i tworzyc spolecznosci jej bezpieczenstwo i tradycje.

                          A co ma tradycja do bezpieczeństwa?

                          > Dorobek ludzi (ojco, dziadow itd) nalezy pamietac bo oni
                          > starali sie jak najlepiej abysmy my mogli zyc.
                          >

                          Jasne. Np. poprzel liberum veto.

                          > ZLe sie orientujesz. Mercedes przejol Chryslera.
                          > Miala byc to niby fuzja ale wyszlo przejecie :)
                          >

                          Zobacz na podział akcji w koncernie. Kto ma najwięcej. Akcji nie głosów.

                          > Statystycznie moze i tak wychodzi. Jak znam Czechow to nie widza roznicy.
                          >

                          Nie widzą różnicy w tym czy zarabiają 1000 czy 1500??

                          > A tam odrazu przyjdzie Chińczyk. Może odrazu Japończyk a może Hindus.

                          Nie chodzi o to kto przyjdzie. Chodzi o to, że my ze swoimi niecałymi 40 milionami nigdy nie będziemy potęgą z dużym potencjałem.

                          >
                          > Nie bede ci tlumaczyl co jest cennego w tradycji.
                          > Mysle ze jak ktos ja ceni to sam to wie.
                          > Nie samym chlebem zyje czlowiek.
                          >

                          No wytłumacz. Dlaczego to jest cenne. Człowiek nie samym chlebem żyje to fakt. Ale bez tradycji da się żyć a bez jedzenia już nie.

                          > Ja tam jestem dumny z Polski.
                          > Moze teraz biedna ale tradycje ma rycerska.

                          Głupią a nie rycerską. Zawsze mówiłem, że Polska to kraj zmarnowanych szans. Wzór głupoty politycznej.

                          > Matki sie nie wybiera i kocha sie ja nawet jak biedna i brzydka.
                          >

                          Dyskusyjna kwestia.

                          > hej
                          >
                          >

                          Jo
                          • Gość: Eryk Re: mysle ze nie mozna wiecznie siedziec cicho IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.04.05, 14:09
                            czarowniku

                            to co mialem powiedziec to juz powiedzialem

                            nie bede roprawial za szeroko
                            skoro masz takie poglady jak masz to twoja sprawa
                            nie bede Cie przekonywal

                            sorki
      • Gość: Radek Re: Czesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 19:35
        > mają PKB o 50% większe od nas

        Chyba cie pogielo.
    • Gość: pio Re: Czesi wcale lepsi nie są IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 19:36
      slowa podziwu dotycza terazniejszosci!obecnie tak pogardzani pepikowie
      zostawiaja nas daleko w tyle,spolecznie gospodarczo i kulturalnie.a my dumni
      polacy juz wkrotce w 85% zostaniemy pomywaczami w Anglii lub Niemczech. i nic
      nam nie pomoze.
    • dreaded88 Re: Czesi wcale lepsi nie są 14.04.05, 13:42
      Chłopski pragmatyzm Czechów od XIX wieku nie jest zbyt estetyczny, chociaż jego
      admiratorem był np. Dmowski.

      Nie zapominajmy, że do masakry pod Białą Górą i wyniszczenia lub germanizacji
      górnych warstw Czesi byli nacją pełną fantazji, nieźle mieszającą w Europie.
      Szkoda trochę, że w wiekach XIV/XV, kiedy była po temu koniunktura, nie udało
      się zawiązać Polski z ówczesnymi Czechami (Polacy pomagali husytom, husyci
      Polakom przeciw Krzyżakom) i przodkom naszym przypadło utrzymywanie przy życiu
      i cywlizowanie litewskiego barbarzyństwa, bez większych korzyści.

      A armia czeska w 1938 bynajmniej nie wyglądała tak pięknie, jak o tym mówią
      legendy.
      • hki Re: Czesi wcale lepsi nie są 14.04.05, 16:23
        Czytam wypowiedzi niektórych i się dziwię nad niektórymi zarzutami wobec
        Czechów. Praga powstala dzieki Luksemburczykom...a czy zauwazyles kolego ze
        ostatnia POLSKA dynastia (zreszta jedyna) to Piastowie?????Iod 1370 roku na
        tronie zasiadali- z wyjątkiem Korybuta,Leszczynskiego i Poniatowskiego-
        Szwedzi,Litwini,Węgrzy,CZesi,Francuzi,Sasowie...
        Pragmatyzm jest w cenie- ginąc za ojczyzne jest najprosciej,gorzej budować.
        Myslisz że gdyby Czechy w 38 bronily sie to cos by zmienilo?Zbombardowano by
        Pragę i zgineloby duuzo więcej ludzi. Ktoś cos pisal o sojuszach-Polska wyszla
        wprost fantastycznie na nich w 39. Zreszta prosze nie zapominac ze Czechy
        zostaly przehandlowanie przez W.Brytanię za "pokój".
        Co do piwa-polskie jest mocniejsze,lecz smakowo w obu krajach napć się kozna
        wysmienitego trunku.
        • Gość: Eryk hki IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.04.05, 16:43
          widzisz ...

          to wlasnie wynik byl głupiej polityki czeskiej.
          mysleli ze jak beda siedziec cicho to ich nikt nie ruszy.
          to ze musieli sie tak poddac i zostali przehandlowani
          ze pokój to wina ich głupiej polityki de facto.

          Liczyli na pomoc Anglii i Francji jednoczesnie bawiąc
          sie w ten ich glupii sceptyzycm otwarcie gardzili
          na przyklad premierem Anglii. Chyba im odbilo.
          Zamiast pojsc dalej w dialogu z Polakami odnosnie
          sojuszu obronnego oni nadal sie bawili w ten ich slynny
          glupi sceptycyzm i zostali na lodzie.

          Mysle ze nie sa tacy madrzy. Tyle klesk ponosili przez
          swoja glupote.
          Gdyby nie Solidarnosc i polska sklonnosc do czynów
          nadal bylby komunizm w tej czesci swiata.
          Kto go mial obalic? Czesi ??? :-)))))
          Gdybysmy wszyscy tacy byli jak Czesi to teraz nadal
          jeżdzilibyśmy trabantami.

          hej
        • Gość: wujcio Re: Czesi wcale lepsi nie są IP: *.exlog.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 18:04
          hki napisał:
          od 1370 roku na
          > tronie zasiadali- z wyjątkiem Korybuta,Leszczynskiego i Poniatowskiego-
          > Szwedzi,Litwini,Węgrzy,CZesi,Francuzi,Sasowie...

          1.A Sobieski to co? Murzyn?
          2.Węgrzy? Francuzi? Skąd ta liczba mnoga?
          3.Jacy Czesi zasiadali na polskim tronie?
          • Gość: Eryk Re: Czesi wcale lepsi nie są IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.04.05, 20:11
            Wacław zasiadał
            • pan_zajebista_psychika Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 00:58
              hki napisał:
              od 1370 roku na
              > tronie zasiadali- z wyjątkiem Korybuta,Leszczynskiego i Poniatowskiego-
              > Szwedzi,Litwini,Węgrzy,CZesi,Francuzi,Sasowie...

              Gwoli ścisłości: Wacław zasiadał, ale do 1305 roku. Chyba ze po 1370 byl jakis inny...? ;)
    • starymason Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 19:13
      jedyne obiektywne forum o czechach zapraszam jestem wspolzalozycielem
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23876&t=1113585070822 jest to paskudny
      naród, na pozor mily i fajny ale to pozory.
    • starymason Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 19:16
      za 30 lat wedle badan romowie maja stanowic 30% spoleczenstwa czeskiego.W
      czasie spisu ludności w 1991 roku jako Romowie w Republice Czeskiej
      zadeklarowało się jedynie 33,5 tysiąca Cyganów. Jednocześnie jednak do 1990
      roku rady narodowe prowadziły własną rejestrację Romów, opierając się na
      podaniach o zasiłki socjalne, których w 1990 roku wpłynęło 150 tysięcy (143
      tysiące w 1988 roku). Na tej podstawie szacuje się liczbę Romów mieszkających
      na stałe w Czechach na 300 tysięcy, natomiast MSW ocenia ją na 450 tysięcy i
      spodziewa się, że w 2005 roku przekroczy ona 0,5 miliona. Największe skupiska
      Romów istnieją w Czechach północnych; w okresie Sokolov przypada 1,05, w
      okresie Ústi - 0,88, a w okresie Dűczin - 0,82 Cyganów na sto mieszkańców.
      Trwa nieprzerwanie ich emigracja ze Słowacji, Węgier i Rumunii, choć nie
      można tego procesu ująć w liczbach. Drugim czynnikiem szybkiego wzrostu tej
      mniejszości jest wysoki przyrost naturalny, mimo dużej śmiertelności;
      przeciętna Cyganka ma 6 dzieci i żyje 59 lat (mężczyzna - 56), podczas gdy
      Czeszka żyje 76 lat (Czech - 76). Bezrobocie wśród CyganŰw w Republice
      Czeskiej sięga 95%.
    • starymason Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 19:18
      jako ze knedliczki sa forum zamknietym przytocze kilka ciekawszych postow
      zniego
      Wystarczy kilka zwycięskich meczów w mistrzostwach Europy w piłce nożnej
      i "wredne, tchórzliwe Pepiki" zmieniają się w godnych zazdrości odnoszących
      sukcesy Czechów. Potem wahadło wraca mniej więcej na swoje miejsce. Polski
      obraz Czech i Czechów jest jednowymiarowy, a do tego oparty na prostej
      opozycji gorszość- lepszość. Nic w tym zresztą dziwnego, bo narodowy
      autostereotyp, czego dowodzą badania socjologiczne, zawsze jest kształtowany
      w opozycji do najbliższych sąsiadów. I tak Czesi w potocznej opinii to
      konformiści, Niemcy są porządni, a my jesteśmy buntowniczymi bałaganiarzami.
      Stereotyp sąsiada mówi zatem więcej o naszym wyobrażeniu swoich cech niż o
      nim. Zwłaszcza że dopiero niedawno zaczęliśmy nadrabiać stracone pół wieku i
      wzajemne zaznajamianie się zajmie nam jeszcze kilkadziesiąt lat. Poza tym
      wszystko zależy od naszego aktualnego narodowego samopoczucia. Ostatnio nie
      jest ono za dobre, sporej więc części elit Czesi jawią się jako wzór do
      naśladowania. Skoro są lepsi w piłce nożnej, to zapewne i w polityce, i w
      gospodarce, i w kulturze (a Warszawa przy Pradze to, oczywiście, zapyziały
      grajdoł). Jak mówi znane góralskie powiedzenie, są trzy rodzaje prawdy:
      czysta prawda, cała prawda i g... prawda. To jest właśnie ten trzeci przypadek



      • Re: czechy moje zdanie
      starymason 15.12.2004 19:35 + odpowiedz


      Abstrahując od zgodności z rzeczywistością naszych wyobrażeń o Czechach, należy
      zaznaczyć, że ich stereotyp jest u nas właśnie w fazie dynamicznych zmian.
      Pokazały to niedawne badania opinii społecznej (podobnie zresztą dzieje się w
      Czechach ze stereotypem Polaka, ale o tym później). Jak zwykle wynikało z nich,
      że najbardziej kochamy Amerykanów, Niemcy nam podpadli (z powodu odszkodowań),
      ale wzrost sympatii do Czechów był zdecydowanie największy
      (kilkunastoprocentowy) i w efekcie awansowali do czołówki naszych ulubieńców.


      Podobnie dzieje się w kulturze. Na niedawno zakończony przegląd kina czeskiego
      lat 60. Filmy pod specjalnym nadzorem przychodziły tłumy. W ostatnim sezonie
      teatralnym najpopularniejszym obok Szekspira autorem stołecznych scen był
      trudno przekładalny na język sceny Bohumil Hrabal (Bambino di Praga we
      Współczesnym, Zbyt głośna samotność w Studio, Obsługiwałem angielskiego króla w
      Dramatycznym). Dynamicznie nadrabiamy zaległości literackie. Wspomniany już
      Hrabal to u nas wydawniczy pewniak, o czym świadczy szybkie sięgnięcie do
      szuflad po jego śmierci (Auteczko, Dobranocki dla Cassiusa) i sukces biografii
      pisarza autorstwa Aleksandra Kaczorowskiego (Gra o życie). Poza tym
      doczekaliśmy się premier książek mało znanych wcześniej autorów: Ivana Klimy,
      Arnošta Lustiga, Michala Viewegha, oraz pełnego wydania Oty Pavla.



      • Re: czechy moje zdanie
      starymason 15.12.2004 19:37 + odpowiedz


      Powinienem się z tego cieszyć, bo jako entuzjasta czeskiej literatury i filmu
      mam w tym swój skromny udział, ale zamiast tego chciałbym się grzmotnąć w
      piersi, że przyłożyłem rękę do tego, by jedno fałszywe wyobrażenie zostało
      zastąpione przez inne. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że
      naprawdę trudno nie ulec urokowi prozy Bohumila Hrabala, Milana Kundery, Oty
      Pavla czy filmów, poczynając od Czarnego Piotrusia Miloša Formana sprzed
      czterdziestu lat, a na Samotnych Davida Ondřička sprzed lat czterech kończąc.
      Jeśli ktoś nie dostrzega rangi tych zjawisk, winien być skazany na wieczne
      oglądanie Klanu albo Złotopolskich. No i jeszcze ta Praga. Nie trzeba nawet tam
      jechać. Każdy, kto widział teledysk INXS Never tear us apart, wie, o co chodzi.
      Most Karola we mgle to, oczywiście, kicz, ale chętnie zamieniłbym nań nasz
      stołeczny Pałac Kultury z Dworcem Centralnym na dokładkę.


      Tylko po co warszawiakom most w miejsce dworca? Lepiej niech wszystko zostanie
      po staremu.

      Entuzjazm dla czeskiej kultury nie usprawiedliwia jednak bezmyślności. Jej
      najjaskrawszym przykładem był tak zwany czeski numer tygodnika Wprost z lipca.
      Okazuje się, że do przebycia drogi "od uwielbienia do wzgardy", wedle słów
      Norwida, wystarczy jedno błahe w gruncie rzeczy zdarzenie, na przykład mecz
      piłki nożnej albo premiera filmu. W tym akurat wypadku chodzi o budowanie
      nieprawdziwego obrazu zdolnego, zaradnego, rozsądnego Czecha w opozycji do
      polskiego nieudacznika. W takim wywodzie zawsze pojawia się garść tych samych
      argumentów. Zacznijmy od najbardziej typowych.




      • Re: czechy moje zdanie
      starymason 15.12.2004 19:39 + odpowiedz


      Czesi mają marki znane na całym świecie (Bata, Pilsner, Škoda, Budweiser), a my
      nie". W domyśle: ich gospodarka świetnie funkcjonuje, nasza - beznadziejnie.
      Prawda, ale co z tego. Polska ma silne tradycje rolnicze, a Czechy już w XIX
      wieku mogły się pochwalić rozwiniętym przemysłem i to teraz procentuje. Na
      wypromowanie marki trzeba wiele czasu (którego nie mieliśmy) i pieniędzy
      (których nie mamy). Więc może lepiej porównać dynamiczny rozwój firm prywatnych
      w naszym kraju w ostatnich 15 latach i lansowanie nowych polskich marek z
      niemrawymi ruchami czeskich przedsiębiorców po 1989 roku.


      "Oni mają królewską Pragę, my zapyziałą Warszawę". W domyśle - jesteśmy ubogimi
      krewnymi cywilizowanych sąsiadów. Niby prawda. Choć i w Warszawie jest wiele
      urokliwych miejsc, to trudno się jej równać z dawną stolicą Cesarstwa
      Rzymskiego Narodu Niemieckiego (gdzie też sporo, swoją drogą, zapyziałych
      miejsc). Ano właśnie, historia ma w tym wypadku pewne znaczenie. Wystarczy
      porównać powstania: praskie i warszawskie.


      "Gdzie Wałęsie do Havla". W domyśle - oni mają wybitnych politycznych
      przywódców, my, w najlepszym wypadku, awanturników. Czeski przywódca,
      charyzmatyczny dysydent, wybitny pisarz przez dwanaście lat cieszył się
      niesłabnącym szacunkiem w swoim kraju i na całym świecie - twierdzą apologeci.
      Rozumiał prostych ludzi i był przez nich kochany. Może i tak było, choć czasem
      odnosiło się wrażenie, że Vaclava Havla traktowano jak listek figowy czeskiej
      polityki albo coś w rodzaju żywej skamieliny. Poza tym ponosił jedną polityczną
      klęskę za drugą, a największą był rozpad Czechosłowacji. Jego obóz przegrał, w
      polityce niemal nie ma już dziś byłych dysydentów. Z kolei Wałęsa jest
      niewątpliwie człowiekiem sukcesu. O Noblu nie wspominam, ale Okrągły Stół i
      wejście Polski (a także Czech) do NATO oraz UE to w znaczącej mierze jego
      zasługa



      • Re: czechy moje zdanie
      starymason 15.12.2004 19:42 + odpowiedz


      Dość już tej wyliczanki, bo, jak wiadomo, nawet największy debilizm powtarzany
      odpowiednio często może wrócić kamieniem. Więc tym bardziej półprawd, takich
      jak powyższe, lepiej nie powtarzać. Jak widać, każdemu tego rodzaju twierdzeniu
      można przyporządkować przeciwstawne, równie (nie)prawdziwe. Pół biedy kiedy
      podobne opinie wygłaszane są w odniesieniu do polityki czy gospodarki. Jednak
      najbardziej irytujące jest mierzenie tą samą miarą dziedziny tak z zasady
      nieporównywalnej, jak kultura
      "Czesi mają wspaniałą prozę, a nasza jest beznadziejna". Tego typu opinii
      nasłuchałem się w życiu wiele razy. I naczytałem w esejach oraz recenzjach.
      Ogromną rolę odgrywa w tym wypadku recepcja jednego tylko, za to niesłychanie u
      nas popularnego, czeskiego pisarza Bohumila Hrabala. znawca twórczości autora
      Pociągów pod specjalnym nadzorem Aleksander Kaczorowski odparł na to: "pokaż mi
      w Polsce pisarza, który by pisał książki wesołe, optymistyczne, pogodzone z
      życiem i światem. Hrabal po prostu wypełnia tę lukę". Kiedy więc kolejny raz
      słyszę, że czeska proza potrafi opisać zwykłych ludzi, że jej twórcy nie żyją w
      wieży z kości słoniowej (w domyśle - jak polscy), lecz traktują o prawdziwym
      życiu, a do tego dowcipnie, z czułością, pogodnie i z pozytywnym przesłaniem,
      robi mi się niedobrze
    • starymason Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 19:19
      ten artykul chyba najtrafniej charakteryzuje czeska mentalnosc
      lokajowprzedstawiam tutaj jedyny przypadek walki czechow z niemcami podczas 2
      wojny
      swiatowej , warto zwocic na postawe czeskiego spoleczenstwaBył 27 maja 1942
      roku. Otwarty czarny mercedes 320 o rejestracji SS-3, oznajmiającej, że jego
      pasażer jest osobą nr 3 (po Hitlerze i Himmlerze) w SS, a może nawet w całej
      Rzeszy, szybko przemierzał trasę z letniej rezydencji reichsprotektora w
      Panenskydch Brezanach na praski Zamek. Stamtąd Heydrich miał już bezpośrednio
      wyruszyć do führera. O 10.35, przejeżdżając na przedmieściach ulicą V
      Holesovickách, szofer oberscharfführer Johannes Klein zwolnił, aby łagodnie
      wejść w zakręt mający tu niemal 180 stopni. W tym momencie przed pojazd
      wyskoczył niepozorny mężczyzna. W pobliżu znajdował się przystanek, do
      którego właśnie dojeżdżał tramwaj. Wyglądało, że przechodzień biegnie do
      niego. Klein gwałtownie zahamował. Wtem w ręku nieostrożnego przechodnia
      mignął metalicznie wyciągnięty spod przewieszonego przez ramię prochowca
      pistolet maszynowy. Reichsprotektor i jego kierowca stanęli dosłownie oko w
      oko z zamachowcem. Ale ten nie strzelał. Chwilę szarpał się z zaciętym
      zamkiem broni, po czym odrzucił ją i zaczął uciekać.


      Uszkodzony wybuchem bomby samochód, którym jechał Reinhard Heydrich

      Zgodnie z wymogami bezpieczeństwa Klein powinien był w tej chwili szybko
      dodać gazu, aby jak najszybciej opuścić feralne miejsce. Nie postąpił tak,
      najprawdopodobniej na wyraźny rozkaz szefa. Ucieczka nie była w stylu
      Heydricha. Chcąc popisać się swą sprawnością, błyskawicznie sięgnął po
      pistolet, który trzymał w bocznej kieszeni w drzwiach auta. Nagle, jakby spod
      ziemi, z drugiej strony wozu wyrósł inny mężczyzna. Rzucił w kierunku
      Heydricha owalny przedmiot przypominający granat. Wydawało się, że i tym
      razem szczęście nie opuściło reichsprotektora. Bomba minęła kabinę samochodu.
      Spadła poniżej tylnego błotnika i eksplodowała. Poza przebitą oponą i nie
      większą od talerza dziurą w karoserii nie było widać zniszczeń. Heydrich
      zdołał wyjść przed samochód, skąd wystrzelał w kierunku drugiego napastnika
      cały magazynek.

      Zamachowcy uciekli z przekonaniem, że akcja się nie udała. Jak się okazało,
      niesłusznie. Odłamki przebiły fotel, na którym siedział Heydrich, i razem z
      kawałkami karoserii, trawą morską z poszycia i włóknami tapicerki wbiły się w
      jego plecy poniżej żeber. Reichsprotektor upadł na bruk ulicy. Już po
      dziesięciu minutach znalazł się w pobliskim szpitalu, zawieziony tam
      furgonetką przez jednego z Czechów. Od razu trafił na stół operacyjny, ale
      lekarze czekali z decyzją o wycięciu uszkodzonej śledziony aż do przybycia do
      Pragi osobistego lekarza Himmlera dra Karla Gebhardta. To najprawdopodobniej
      przesądziło o losie rannego. W ranę wdało się zakażenie. Niemcy, w
      przeciwieństwie do Brytyjczyków, nie mieli wtedy antybiotyków, było to więc
      jednoznaczne z wyrokiem śmierci. Heydrich skonał po ośmiu dniach męczarni
      wywołanych sepsą 4 czerwca o 7.30 rano.

      "Anthropoid" spada z nieba

      Reichsprotektora zgubiła nadmierna pewność siebie. Poruszał się bez eskorty,
      na dodatek odkrytym samochodem. Nie mieściło mu się w głowie, aby po rozbiciu
      ruchu oporu jakiś Czech odważył się podnieść na niego rękę. Była w tym doza
      prawdy. Ci z członków podziemia, którzy nie zostali ujęci, w większości
      sprzeciwiali się planom zamachu, sądząc, że ich jedynym skutkiem stanie się
      krwawy odwet. W Londynie, gdzie w czasie wojny odbudowano władze
      czechosłowackie z prezydentem Edvardem Beneszem na czele, rozumowano jednak
      inaczej. Otwarta kolaboracja czeskich władz Protektoratu z Niemcami podważała
      wiarygodność Czechosłowacji jako pełnoprawnego członka antyhitlerowskiej
      koalicji. Ważniejsze nawet niż wyeliminowanie Heydricha, współtwórcy i
      wykonawcy hitlerowskiej polityki terroru w krajach okupowanych, było dobitne
      zademonstrowanie światu woli walki.


      Heydrich i jego współpracownik Karl Hermann Frank na Zamku w Pradze, w dniu
      objęcia przez Heydricha stanowiska protektora Czech i Moraw

      Pomysłodawcą i głównym organizatorem zamachu był szef czechosłowackiego
      wywiadu płk Frantiszek Moravec, ściśle współpracujący z brytyjskim
      Kierownictwem Operacji Specjalnych (Secret Operations Executive, SOE).
      Wykonanie zadania powierzono cichociemnym. Do akcji przeciwko Heydrichowi
      wybrano początkowo rotmistrza Josefa Gabcíka oraz chorążego Karela Svobodę.
      Obaj mieli po bez mała trzydzieści lat. Należeli do ok. 3200 żołnierzy
      czechosłowackich, którzy nie pogodzili się z utratą niepodległości i uciekli
      z Protektoratu, aby walczyć o wolność ojczyzny. Do akcji zgłosili się na
      ochotnika. Przeszli wszechstronne przeszkolenie w jednym z obozów
      treningowych SOE w Szkocji. Planowano zrzucić ich między 7 a 10 października
      1941 roku (w czasie nowiu umożliwiającego nocny lot) tak, aby przeprowadzili
      zamach 28 października, w dniu narodowego święta Czechosłowacji. Niestety, na
      krótko przed wylotem Svoboda doznał poważnego urazu czaszki w trakcie
      treningu spadochronowego i został wyłączony z akcji. Na jego miejsce Gabcík
      zaproponował swego przyjaciela, o rok młodszego rotmistrza Jana Kubisia. Tak
      jak zdecydowana większość czechosłowackich żołnierzy na Zachodzie, był on
      Czechem, podczas gdy Gabcík - Słowakiem. Ich przyjaźń była dowodem, że czesko-
      słowacka jedność nie jest całkowitą fikcją, mimo że Słowacja walczyła po
      stronie Hitlera. Płk Moravec i Brytyjczycy zaakceptowali Kubisia, lecz musiał
      on odbyć niezbędne przeszkolenie. To zadecydowało o odłożeniu
      operacji "Anthropoid", jak nazwano desant zamachowców.





      • Re: obraz czeskiej chanby
      starymason 20.01.2005 17:48 + odpowiedz


      Gabcik i Kubiś zrzuceni zostali na terytorium Czech dopiero w nocy z 28 na 29
      grudnia 1941 roku wspólnie z dwiema innymi grupami cichociemnych - "Silver A"
      i "Silver B", których zadaniem było dostarczenie radiostacji ruchowi oporu.

      Ze względu na pomyłkę nawigatora, który wziął Pragę za Pilzno, wszystkie grupy
      wylądowały kilkadziesiąt kilometrów od wyznaczonych miejsc. Na ziemi Gabcík i
      Kubisˇ ukryli zasobnik z bronią oraz materiałami dywersyjnymi. Musieli
      przenocować w pobliskim kamieniołomie, bowiem Gab-cˇík skręcił przy lądowaniu
      nogę. Rano udali się do wioski. Spotkanemu księdzu skłamali, że są
      uciekinierami z Niemiec. Od niego też dowiedzieli się, że nie trafili tam,
      gdzie powinni, i wyruszyli w stronę Pilzna. To, że szczęśliwie tam dotarli,
      graniczyło z cudem - kulejący Gabcík na tyle rzucał się w oczy, że mógł ich
      zatrzymać pierwszy lepszy patrol! Służba nasłuchowa Luftwaffe z dużą
      dokładnością określiła trasę halifaksa (w tamtym czasie alianckie loty nad
      Czechy należały do rzadkości). Już 29 grudnia na biurko reichsprotektora trafił
      raport wskazujący miejsca, nad którymi krążył samolot. Na poszukiwania wysłano
      patrole Wehrmachtu, a posterunkom czeskiej i niemieckiej żandarmerii nakazano
      kontrolować wszystkich obcych. Cichociemnym dopomógł prawdopodobnie fakt, że
      zrzucono ich w trzech różnych, dość odległych miejscach, co zmyliło obławę.

      W Pilznie i jego okolicach nie zawiedli ludzie, których adresy zamachowcy
      otrzymali w Anglii jako punkty kontaktowe (jeden z nich był notabene
      inspektorem tajnej policji państwowej). Dzięki nim Gabcík i Kubiś nie tylko nie
      zostali schwytani w pierwszych dniach po skoku, kiedy ryzyko było największe,
      ale udało im się przedostać do Pragi i nawiązać tam kontakt z nieznaną w
      Londynie organizacją podziemną o kryptonimie "Jindra", której członkowie
      udzielali im od tej pory ogromnej pomocy.

      Wkrótce po wylądowaniu grupa "Anthropoid" rozpoczęła przygotowania do zamachu.
      Obserwacja reichsprotektora wykazała, że niezwykle trudno będzie zbliżyć się do
      niego na dystans umożliwiający akcję. Szansa pojawiła się dopiero w kwietniu,
      kiedy Heydrich przeprowadził się do podmiejskiej r
    • starymason Re: Czesi wcale lepsi nie są 15.04.05, 19:21
      dziwni kolaboranci adolfa h.
      15 marca 1939 r. Wehrmacht wkroczył do Czech i Moraw. Żołnierze rozdziawiali
      gęby na widok świetnie zaopatrzonych praskich sklepów i wytwornie ubranych
      ludzi. Nic dziwnego: zajmowali jeden z najbardziej cywilizowanych krajów
      Europy. Za chwilę objadali się rzadkimi już w socjalistycznych Niemczech
      cytrusami...

      Przez miesiąc (15 marca- 15 kwietnia) Ojczyzna naszych południowych sąsiadów
      znajdowała się bezpośrednio pod niemieckim zarządem wojskowym. Formalnie
      Wehrmacht nie stanowił substytutu rządu Protektoratu Czech i Moraw, ale-
      prawem kaduka- w praktyce zapewnił sobie możliwość wpływania bez ograniczeń
      na bieg spraw czeskich. Po bezpośrednich rządach w kolorze feldgrau,
      zezwolono wreszcie rządowi Protektoratu sformować własne, mikroskopijne siły
      zbrojne- „Armię Rządową”, czyli „Vladni Vojsko” z następującym wyposażeniem
      (stan na 1 lipca 1939 r.): 5.355 karabinów, 1.088 pistoletów, 360 karabinów
      maszynowych, niemal 1.800 szabel, 6.255 bagnetów, 1.355 rowerów, 64
      samochody, 199 ciężarówek, 240 motocykli. To był cały sprzęt i uzbrojenie
      plus 10% rezerw.

      Podług Niemców „Vladni Vojsko” miało stanowić siłę pomocniczą jednostek
      Wehrmachtu, które nadal w niemałej liczbie stacjonowały w czesko-morawskim
      Protektoracie. „Armia Rządowa” ponosiła odpowiedzialność za utrzymanie
      porządku w kraju, jej żołnierze strzegli linii kolejowych, likwidowali skutki
      klęsk żywiołowych, udawali się na wspólne patrole z okupantami. Od 1 lipca
      1939 r. do maja 1944 r. stan organizacyjny „armii” wyglądał następująco: I
      Generalny Inspektorat- Praga. Składały się na niego 3 Inspektoraty- w
      kolejności: Praga, Hradec Kralove, Brno. Przyporządkowano im 12 Batalionów
      Piechoty, w tym 1. Batalion stanowiący Gwardię Prezydencką. Bataliony
      ulokowano w następujących miastach (w kolejności od 1 do 12): Praga,
      Rakovnik, Pisek, Benesov, Kutna Hora, Hradec Kralove, Josefov, Jicin, Vysoke
      Myto, Bucovice, Kostelec nad Orlici, Lipnik nad Becvou.

      Dowództwo „Vladniego Vojska” stanowili doświadczeni oficerowie wywodzący się
      z armii czechosłowackiej. Szefem Generalnego Inspektoratu, czyli
      głównodowodzącym „Armią Protektoratu Czech i Moraw”, był Jarosław Eminger –
      od 1 sierpnia 1942 r. generał 1. klasy. W latach 1935-1936 Eminger szefował
      Sekcji I/2 Ministerstwa Obrony Czechosłowacji. W tragicznym dla Republiki
      roku 1938 stał na czele 3. Dywizji Zmotoryzowanej. W 1945 r. nowe władze
      oskarżyły go o kolaborację. Dożył sędziwego wieku, zmarł w 1964 r. Dowódcą 1.
      Inspektoratu mianowano gen. 3. klasy Franciszka Fabiana. Po przejściu na
      emeryturę (1 stycznia 1942 r.)zastąpił go gen. 3. klasy Karol Prazak.
      Dowódcą 2. Inspektoratu był urodzony w 1890 r. gen. 3. klasy Karol Prochazka
      ( w 1938 r. dowodził Brygadą Powietrzną). Wreszcie 3. Inspektoratem
      zawiadywał Edward Horak, generał 3. klasy od 13 sierpnia 1940 r.

      Wymienieni mieli do dyspozycji śmiesznie małą liczbę podkomendnych, chociaż
      szeregi „armijne” nieznacznie wzrastały w kolejnych latach wojny. I tak w
      1939 r. protektorowe wojsko liczyło 5.433 żołnierzy, natomiast w 1943 (a
      zatem długo po zamachu na Reinharda Heydricha) 6.912, w tym około 280
      oficerów.

      Czesi w okopach Stalingradu

      Kilka razy wydawało się (a raczej „wydawało się”), że „Vladni Vojsko”
      zostanie użyte do działań wojennych na froncie wschodnim. 3 lipca 1941 r.
      prezydent Protektoratu Czech i Moraw Emil Hacha oficjalnie zapytał protektora
      Czech i Moraw Konstantyna von Neuratha, czy Niemcy utworzą „Legion Czeski” do
      walki przeciwko Rosjanom. Oczywiście „Armia Rządowa” była jedyną instytucją
      władną oddać okupantowi większą ilość żołnierzy. Niemcy grzecznie odmówili,
      gdyż Czechom po prostu nie wierzyli. „Szczwany lis” Hacha, zewnętrznie uległy
      hitlerowcom, tak naprawdę jednak drżący o los małego narodu, któremu jeszcze
      150 –200 lat wcześniej groziło całkowite wymarcie (zgermanizowane elity ,
      niemiecka etnicznie- aż do początków XIX w.- Praga, język czeski sprowadzony
      do roli „chłopskiego narzecza”), postać, jako rzeczą
      postępowcy, „kontrowersyjna”, ale przede wszystkim tragiczna (w o ileż
      bardziej komfortowej, przynajmniej na płaszczyźnie moralnej, sytuacji był
      Edward Benes, który w 1938 r. dziarsko perorował o jakimś cudownym planie
      uratowania państwa, by w końcu wybrać- jak mawiali złośliwi Czesi- „aero-
      plan”) otrzymał w istocie odpowiedź, która nie mogła go nie zadowolić.

      Druga inicjatywa wykorzystania na froncie czeskich jednostek ochotniczych
      oraz „Armii Protektoratu” wyszła z Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu latem 1942
      r. Adolf Hitler zdecydowanie ją odrzucił. Fuehrer III Rzeszy nie był głupcem,
      doskonale, on- Austriak, znał prorosyjskie sympatie Czechów (przy okazji:
      mitem jest, że Hitler gardził Czechami; on ich zwyczajnie nie lubił;
      przypadłość tą wyniósł z Wiednia- w nieodległej przeszłości miasta tyleż
      niemieckiego, co słowiańskiego plus 10% „wkładka” żydowska. Zresztą na poły
      czesko- słowacki charakter grodu nad Dunajem widoczny jest do dnia
      dzisiejszego, wystarczy poczytać wiedeńską książkę telefoniczną lub skierować
      gałki oczne ku sklepowym szyldom, na których dumnie widnieją
      różni „Cernakowie, Pospischilowie, Blazkowie”). Jeszcze tylko, pośród innych
      kłopotów, brakowało mu propagandowej klęski w postaci masowych dezercji
      czeskich żołnierzy na froncie wschodnim.

      Ostatnia propozycja użycia Czechów do walk z bolszewikami (styczeń 1943 r.)
      była wręcz niepoważna. Hacha, naciskany przez ministra propagandy rządu
      Protektoratu Emanuela Moravca, oddawał Wehrmachtowi swych rodaków w zamian za
      uwolnienie czeskich więźniów. Nic z tego nie wyszło, bo wyjść nie mogło.

      Niesamowite Przygody „Szwejków” w Italii

      W maju 1944r. naciskani przez aliantów i partyzantów Niemcy potrzebowali
      żołnierzy do pilnowania ważnych strategicznie obiektów na Półwyspie
      Apenińskim. W tym celu posłużono się istną „zbieraniną” złożoną z jednostek
      włoskich, kozaków, Azjatów, niemieckiej policji i... lwiej części „Armii
      Protektoratu Czech i Moraw”, która dozorowała elektrownie, linie kolejowe,
      składy amunicji itp. W przypadku Czechów hitlerowcy nie mogli wybrać gorzej.
      Z niemal 5 tysięcy czeskich żołnierzy wysłanych do Włoch kilkuset, niemal „na
      dzień dobry”, zdezerterowało. Już w październiku Czechów rozbrojono i
      zapędzono do jednostek roboczych podporządkowanych- cóż za bombastyczna nazwa-
      „ Najwyższemu Sztabowi Zatrudnienia Armii Rządowej Protektoratu Czech i
      Moraw we Włoszech”. Gdy zbliżał się koniec wojny kopiący rowy w Italii Czesi
      zbuntowali się, przechodząc na stronę partyzantów (kwiecień 1945 r.).
      Zorganizowano ich w Samodzielną Brygadę Czechosłowacką (zwaną również 1.
      Samodzielną Czeską Brygadą Piechoty) i podporządkowano rządowi
      czechosłowackiemu. Latem 1945 r. żołnierze powrócili do domu, bo w
      przeciwieństwie do większości żołnierzy II Korpusu generała Andersa mieli
      jeszcze gdzie wracać. W gruncie rzeczy podobnie postąpili ich nieliczni
      koledzy, którzy po 1944 r. pozostali w kraju (Gwardia Prezydencka,
      żandarmeria itd.). Wielu z nich wzięło udział w Powstaniu Praskim, o czym
      zdawali się zapominać „beneszowcy”, a już na pewno komuniści po 1948 r.

      Karniowski „katzenjammer”
      W ubiegłym roku rozmawiałem sobie w granicznym, niegdyś sławnym Karniowie
      (Krnovie) z pewnym czeskim dziennikarzem piszącym dorywczo do lokalnych gazet
      w Opawie, do której (nawiasem pisząc) bliżej mi niż do Katowic Wielce
      Szanownego Pana Doktora Jerzego Gorzelika i innych „śląskich autonomistów”,
      drących „japy” („chcemy wolnego Śląska, konie



      R
      • Gość: Eryk he he he starymason IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.04.05, 00:40
        prawda prawda

        nawet jak czytam o tych Czechac to smiac mi sie chce

        i pojac nie moge jak mozna w Polsce stawiac sobie
        Czechow za wzro madrosci

        Gdyby nie pare szczesliwych przypadkow w historii
        juz by nie istnieli a ich jezyk bylby martwy.
        To znazcaca wina ze nie potrafili sie postawic
        i walczyc o swoje.

        hej
    • Gość: kawaleria podwodna Re: Czesi wcale lepsi nie są IP: *.kracen.hor.net.pl 15.04.05, 20:19
      Co tu duzo mowic sa lepsi czy nie.Oni maja CZ-75 juz o nowszych nie wspomne(CZ-
      100,ktora jesy tylko plastikiem),a my skladamy Walthera P-99 tez plastika
      tylko,ze na licencji.Wiec mi sie wydaje,ze my jestesmy dobrzy i oni tez sa
      dobrzy.A przytaczanie watkow z historii?No coz wydaje mi sie,ze wyszli na tym
      lepiej niz my dzielni Polacy:((Jest to przykre ale prawdziwe.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka