Dodaj do ulubionych

Wspolczesne granaty przeciwczolgowe

IP: *.futuro.pl 02.05.05, 12:53
Witam!

Czy w dzisiejszym czasach sa produkowane i uzywane granaty przeciwczolgowe?
Nie mowie o zniszczeniu czolgow, ale o ich np. uszkodzeniu.Wydaje mi sie ze w
dzisiejszych czasach ich funkcje przejely RPG.

Pozdr.
Arek
www.czekoladaklub.host24.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Speedy Re: Wspolczesne granaty przeciwczolgowe IP: 217.17.35.* 02.05.05, 16:07
      > Czy w dzisiejszym czasach sa produkowane i uzywane granaty przeciwczolgowe?

      Jeśli masz na myśli ppanc. granaty ręczne to generalnie nie. W tym sensie że
      owszem pozostają na uzbrojeniu w rozmaitych zacofanych armiach ale generalnie
      tak jak piszesz zostały wyparte przez wszelkiego rodzaju
      granatniki/pancerzownice.
      Reczny granat ppanc. byl zawsze bronią dość kontrowersyjną. Przy umiarkowanej
      skuteczności stanowił znacze, wręcz śmiertelne zagrożenie dla użytkownika
      (oczywiście czołg także jest poważnym zagrożeniem :) ).
      W zasadzie już w czasie II wojny sytuacja była taka, że aby zrobić kuku ciężko
      opancerzonym pojazdom, granat ppanc. musiał zawierać stosunkowo duży ładunek
      silnego m.w., co najmniej 0,5-1 kg. Wymuszało to całkowitą masę granatu co
      najmniej ok. 1 kg (zwykle więcej). Tak ciężkim przedmiotem trudno było rzucić
      daleko. Zmuszało to z jednej strony do podejścia blisko atakowanego czołgu (co
      jest ogólnie czynnością niezdrową i niewskazaną), z drugiej potężna eksplozja w
      niedalekiej odległości stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla rzucającego.
      Dodatkową atrakcją była kwestia zapalnika. W granatach ppanc. czesto występował
      zapalnik uderzeniowy; do granatu ręcznego trudno jest skonstruować z sensem
      taki zapalnik, bo z uwagi na małą prędkość rzucanego ręką przedmiotu, zapalnik
      musi być bardzo wrażliwy, żeby niezawodnie zareagował, z drugiej zaś strony
      musi być bezpieczny w użytkowaniu, aby rzucający sam z siebie nie wysadził się
      w powietrze. Jednoczesne spełnienie tych dwóch wymogów jest bardzo trudne i
      wiekszośc granatów z zapalnikiem uderzeniowym była generalnie bardzo
      niebezpieczna, powodując liczne wypadki (np. brytyjski Gammon Bomb)lub za
      bardzo bezpieczna regularnie dając niewybuchy (np. "filipinka" z Armii
      Krajowej, to akurat nie granat ppanc. ale też z zapalnikiem uderzeniowym).
      Problem zapalnika uderzeniowego był trudny do obejscia, w wielu krajach
      budowano granaty przyczepiające się do pancerza za pomocą magnesów lub/i
      substancji klejącej - wtedy teoretycznie można dac zapalnik czasowy, dużo
      bezpieczniejszy i powszechny we wszelkich granatach - ale to także był sredni
      pomysł, bo ani magnesy ani przylepce nie zawsze łapały a nawet częsciej nie niż
      tak, wobec czego taki granat odpadał od atakowanego pojazdu i był w związku z
      tym mało skuteczny :)
      • Gość: JOPEK Re: Wspolczesne granaty przeciwczolgowe IP: 83.168.104.* 03.05.05, 23:17
        ENERALNIE ZGADZAM SIĘZ PRZED MÓWCĄ, z małym wyjątkiem. Chodzi o"
        filipinke" .Był to granat domowej roboty idość prymitywny i o ile mi wiadomo za
        zapalnik najczęsściej robił zwykły lont .
        • Gość: Speedy Re: Wspolczesne granaty przeciwczolgowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.05, 00:22
          Być może niektórzy nazywali "filipinką" każdy granat domowej roboty. Mi jednak
          chodzi o to co w literaturze występuje pod tą nazwą, granat zaczepny - inna
          nazwa ET-40 - którego konstruktorem był Edward Tymoszek (Tymoszak?) ps."Filip"
          (stąd filipinka). Ten sam gość jeszcze przed wojną skonstruował prototypowy
          granat ppanc. ET-37 czy 38, własnie z zapalnikiem uderzeniowym. Więc i w swej
          konspiracyjnej konstrukcji zastosował taki zapalnik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka