Dodaj do ulubionych

Westerplatte.

IP: *.pl 14.10.02, 16:49
Zastanawia mnie jak to jest możliwe, że Niemcy tak długo nie mogli sobie
poradzić z załogą Westerplatte. Przecież dysponując tak ogromnym potencjałem
jaki miał pancernik SH i lotnictwem powinni załatwić to najdalej w ciągu 2
dni. Jeden dzień na rozpoznanie, a drugi na spokojne i metodyczne
rozstrzeliwanie wartowni. Z polskiej załogi logicznie rzecz biorąc po tym
czasie nie powinno nic zostać. Tymczasem oni wykazali się totalną ignorancją.
Stracili mnóstwo ludzi nie uzyskując żadnych efektów, bo Polacy poddali się
dopiero wtedy gdy praktycznie zabrakło amunicji i jakichkolwiek dalszych
perspektyw.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 14.10.02, 18:00
      Gość portalu: Maks napisał(a):

      > Zastanawia mnie jak to jest możliwe, że Niemcy tak
      długo nie mogli sobie
      > poradzić z załogą Westerplatte. Przecież dysponując tak
      ogromnym potencjałem
      > jaki miał pancernik SH i lotnictwem powinni załatwić to
      najdalej w ciągu 2
      > dni. Jeden dzień na rozpoznanie, a drugi na spokojne i
      metodyczne
      > rozstrzeliwanie wartowni. Z polskiej załogi logicznie
      rzecz biorąc po tym
      > czasie nie powinno nic zostać. Tymczasem oni wykazali
      się totalną ignorancją.
      > Stracili mnóstwo ludzi nie uzyskując żadnych efektów,
      bo Polacy poddali się
      > dopiero wtedy gdy praktycznie zabrakło amunicji i
      jakichkolwiek dalszych
      > perspektyw.

      Bedac na Westerplatte zadawalem sobie podobne pytanie
      jak to jest mozliwe przy tak ogromnych dysproporcjach
      bronic sie na takim skrawku ziemi przez 7 dni przy
      stratach wlasnych 15 zabitych i okolo 50 rannych
      (o ile dobrze pamietam)wydaje sie to niemozliwe a jednak.
      Nie posadzal bym Niemcow o ignorancje raczej nie
      spodziewali sie takiego oporu i byli zbyt pewni swojej
      przewagi.Tak na marginesie mam pytanie do fachowcow
      od marynarki wojennej dlaczego Schlezwig-Holstein przez
      niektorych jest klasyfikowany jako pancernik a przez
      innych jako krazownik?
      • Gość: grogreg Re: Westerplatte. IP: *.univ.szczecin.pl 14.10.02, 18:06
        Schlezwig-Holstein byl pancernikiem. Nieduzym, ale pancernikiem. Na krazownik
        to on byl zbyt nieruchawy.
        Co do Samej obrony Westerplatte. Przyczyna niezdobycia polskiej placowki byly
        doskonale zaprojektowane umocnienia i mistrzowskie dowodzenia Sucharskiego.
        • Gość: barnaba Re: Westerplatte. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 14.10.02, 18:14
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Schlezwig-Holstein byl pancernikiem. Nieduzym, ale pancernikiem. Na krazownik
          > to on byl zbyt nieruchawy.

          Zgadza się. Był to stary, pochodzący jeszcze sprzed I WŚ pancernik zaliczany do
          tzw. przeddrednotów. Faktycznie jest tu pewna niekonsekwencja w nazewnictwie.
          Uzbrojeniem ustępowal nowoczesnym pancernkikom (drednotom). Chyba najlepszym
          określeniem jego roli w II WŚ byłoby "pancernik obrony wybrzeża".

          > Co do Samej obrony Westerplatte. Przyczyna niezdobycia polskiej placowki byly
          > doskonale zaprojektowane umocnienia i mistrzowskie dowodzenia Sucharskiego.

          Właściwie to od drugiego (lub trzeciego - dokładnie nie pamiętam) dnia walk
          dowodził z-ca dowódcy kpt. Dąbrowski.

          pozdrawiam
          • Gość: grogreg Re: Westerplatte. IP: *.univ.szczecin.pl 14.10.02, 18:31
            Zwal sie jak zwal, ale dobra robote odwalil.
          • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 14.10.02, 19:01
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > Gość portalu: grogreg napisał(a):
            >
            > > Schlezwig-Holstein byl pancernikiem. Nieduzym, ale
            pancernikiem. Na krazow
            > nik
            > > to on byl zbyt nieruchawy.
            >
            > Zgadza się. Był to stary, pochodzący jeszcze sprzed I
            WŚ pancernik zaliczany do
            >
            > tzw. przeddrednotów. Faktycznie jest tu pewna
            niekonsekwencja w nazewnictwie.
            > Uzbrojeniem ustępowal nowoczesnym pancernkikom
            (drednotom). Chyba najlepszym
            > określeniem jego roli w II WŚ byłoby "pancernik obrony
            wybrzeża".
            Podaje za encyklopedia multimedialna ze zasadnicza roznica
            miedzy pancernikiem a krazownikiem to uzbrojenie,szybkosc
            i grubosc pancerza.Pancernik dysponowal dzialami
            kal.250-460mm,pancerzem burtowym do 500mm,szybkosc do
            31 wezlow i znacznie mniejsza manewrowoscia niz krazownik.
            Krazownik w mysl ustalen konferencji rozbrojeniowej w
            Waszyngtonie to okret dysponujacy artyleria glowna kalibru
            153-203 mm,wypornosc do 15000 ton i szybkosci do 36 wezlow

            > > Co do Samej obrony Westerplatte. Przyczyna
            niezdobycia >>polskiej placowki byly doskonale
            zaprojektowane >>umocnienia i mistrzowskie dowodzenia
            Sucharskiego
            > Właściwie to od drugiego (lub trzeciego - dokładnie nie
            pamiętam) dnia walk
            > dowodził z-ca dowódcy kpt. Dąbrowski.

            Tez o tym slyszalem ze Sucharski ze wzgledu na zalamanie
            nerwowe byl odsuniety od dowodzenia ,a faktycznym dowodca
            byl kpt.Dabrowski
            > pozdrawiam
            Rowniez pozdrawiam
        • Gość: Swarozyc Re: Grogreg IP: Telia:* / *.telia.com 16.10.02, 21:36
          Gość portalu: grogreg napisał(a):
          Przyczyna niezdobycia polskiej placowki byly
          > doskonale zaprojektowane umocnienia i mistrzowskie dowodzenia Sucharskiego.
          ***************
          Sucharski sie zalamal po 2 dniach i zostal pozbawiony dowodztwa przez swego
          zastepce kpt. Dabrowskiego.( o maly wlos a stracilby glowe, jak emisarjusz
          idacy do Niemcow z biala flaga. "swietnosc" dowodzenia to humoreska; przy
          takiej przewadze Niemcow tylko ich kompetencje lub brak takowych decydowaly o
          przebiegu walk.
      • dreaded88 Re: Westerplatte. 14.10.02, 18:08
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        Jeżeli chodzi o meritum można odwrócić pytanie - jaki sens miało trwanie przy
        takiej przewadze nieprzyjaciela tak długo ? Tylko moralny.


        > przewagi.Tak na marginesie mam pytanie do fachowcow
        > od marynarki wojennej dlaczego Schlezwig-Holstein przez
        > niektorych jest klasyfikowany jako pancernik a przez
        > innych jako krazownik?

        Ja nie fachowiec, ale spróbuję. Tylko jedno pytanie - kto "SH" klasyfikuje jako
        krążownik ? To był zupełnie zwyczajny pancernik, predrednot zbudowany w 1906
        roku, przed I wojną i w trakcie klasyfikowany jako Linienschiff. W końcu lat
        30. miał status pancernika szkolnego, ale krążownikiem w żadnym razie nie był.
        • Gość: DSD Re: Westerplatte. IP: 212.33.88.* 14.10.02, 19:13
          > Ja nie fachowiec, ale spróbuję. Tylko jedno pytanie - kto "SH" klasyfikuje jako
          > krążownik ? To był zupełnie zwyczajny pancernik, predrednot zbudowany w 1906
          > roku, przed I wojną i w trakcie klasyfikowany jako Linienschiff. W końcu lat
          > 30. miał status pancernika szkolnego, ale krążownikiem w żadnym razie nie był.

          Zgoda, SH nie mial nic z krazownika. W 1939 byl to po prostu zupelnie przestarzaly pancernik, ale do roli jaka spelnil
          na Westerplatte sie nadal.

          A co do meritum sprawy - jakos swita mi w glowie (ksiazka jakas? nie pamietam), ze Niemcy do ataku na
          Westerplatte uzyli raczej drugorzutowych jednostek, jacys pionierzy czy paramilitarne oddzialy z Danzig. Z ich punktu
          widzenia Westerplatte to byla zupelnie czwartorzedna sprawa. Moglo to ulatwic obrone naszym zolnierzom.

          W 'Malej flocie bez tajemnic' Sucharski pokazany jest zupelnie fatalnie, nawet nie jako dowodca chcacy sie poddac
          aby nie przelewac niepotrzebnie zolnierskiej krwi, ale jako mala szuja, martwiaca sie tylko ze podczas wojny moga
          przepasc uciulane pieniazki, histeryzujaca i przywiazywana przez zastepce do lozka. Jak bylo naprawde, wie jeden
          Bog. BTW, pamietam tez fragmenty dziennika pokladowego dowodcy SH z wrzesnia 1939, nisko oceniajace naszych
          zolnierzy - nie pamietam, z Westerplatte czy Helu.
          • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 14.10.02, 21:04
            Gość portalu: DSD napisał(a):
            >pamietam tez fragmenty dziennika pokladowego dowodcy
            >SH z wrzesnia 1939, nisko oceniajace naszych
            >zolnierzy - nie pamietam, z Westerplatte czy Helu.

            Jezeli on tych zolnierzy nisko ocenial to co powiedziec o
            zolnierzach niemieckich ktorzy przez tydzien nie mogli
            zdobyc skrawka chyba 0.5km2 ziemi, czy polwyspu helskiego
            przez ponad miesiac?

          • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 14.10.02, 23:04
            Gość portalu: DSD napisał(a):

            > ze Niemcy do ataku na
            > Westerplatte uzyli raczej drugorzutowych jednostek, jacys pionierzy czy
            paramil
            > itarne oddzialy z Danzig.
            Mając taką przewagę potencjału, tak prawdę mówiąc mogli równie dobrze
            dysponować tylko harcerzami (nie wiem czy u Niemców istnieli)
            jako piechotą. Przecież wystarczyło wysłać na pierwszą linię jednego
            obserwatora który przez radio pokierowałłby ogniem SH i wstrzeliwać się
            pojedyńczymi pociskami. Jedno trafienie pociskiem artylerii głównej zmieniłoby
            każdą z wartowni w kupę gruzu. Po zniszczeniu umocnień, wszystkich jeśli
            ktokolwiek by to przeżył, wystarczyło już tylko wyciągnąć z kryjówek i
            pozbierać rannych. Po co więc był ten tygodniowy szturm?
            • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 04:43
              Gość portalu: Maks napisał(a):

              > Gość portalu: DSD napisał(a):
              >
              > > ze Niemcy do ataku na
              > > Westerplatte uzyli raczej drugorzutowych jednostek,
              jacys pionierzy czy
              > paramil
              > > itarne oddzialy z Danzig.
              > Mając taką przewagę potencjału, tak prawdę mówiąc mogli
              równie dobrze
              > dysponować tylko harcerzami (nie wiem czy u Niemców
              istnieli)jako piechotą.
              Niemieckim odpowiednikiem polskich harcerzy bylo Hitlerjugend

              Przecież wystarczyło wysłać na pierwszą linię jednego
              > obserwatora który przez radio pokierowałłby ogniem SH i
              wstrzeliwać się pojedyńczymi pociskami.
              Nie takie to bylo proste dostep byl tylko z jednej strony
              od strony ladu poza tym duza ilosc drzew utrudniala
              dokladna obserwacje terenu

              Jedno trafienie pociskiem artylerii głównej zmieniłoby
              > każdą z wartowni w kupę gruzu. Po zniszczeniu umocnień,
              wszystkich jeśli
              > ktokolwiek by to przeżył, wystarczyło już tylko
              wyciągnąć z kryjówek i pozbierać rannych.
              Po co więc był ten tygodniowy szturm?
              latwo sie mowi siedzac przy komputerze trudniej jak ktos
              do ciebie mierzy i strzela.
              • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 15.10.02, 11:41
                Gość portalu: Marcin napisał(a):

                > latwo sie mowi siedzac przy komputerze trudniej jak ktos
                > do ciebie mierzy i strzela.
                Gdyby naprawdę brać to pod uwagę to nie byłoby żadnych wojen bo wojsko nigdy
                nie wyszłoby z okopów. Nie znam PRAWDZIWEJ wojny na której się wzajemnie do
                siebie nie mierzy i strzela. Wojna to niezbyt zdrowe zajęcie. Ale wracając do
                tematu - to z czego Polacy strzelali? Mieli tylko broń strzelecką, bo tą
                przedpotopową armatkę i cztery moździerze Niemcy błyskawicznie zniszczyli po
                paru strzałach. A aby się uchronić od broni strzeleckiej wystarczyłoby ustawić
                za jakimś ukryciem ((w okopie) lornetę nożycową i obserwator kierujący ogniem
                byłby prawie całkowicie bezpieczny.
                Pozdrowienia.
                • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 16:50
                  Gość portalu: Maks napisał(a):

                  > Gość portalu: Marcin napisał(a):
                  >
                  > > latwo sie mowi siedzac przy komputerze trudniej jak ktos
                  > > do ciebie mierzy i strzela.
                  > Gdyby naprawdę brać to pod uwagę to nie byłoby żadnych
                  wojen bo wojsko nigdy
                  > nie wyszłoby z okopów. Nie znam PRAWDZIWEJ wojny na
                  której się wzajemnie do siebie nie mierzy i strzela.
                  Nie zrozumiales co chcialem powiedziec chcialem
                  powiedziec ze jedyna mozliwa obserwacja placowki od
                  strony ladu nie gwarantowala dokladnej obserwacji
                  polwyspu a ostrzal dodatkowo utrudnial

                  Wojna to niezbyt zdrowe zajęcie. Ale wracając do
                  > tematu - to z czego Polacy strzelali? Mieli tylko broń
                  strzelecką, bo tą
                  > przedpotopową armatkę i cztery moździerze Niemcy
                  błyskawicznie zniszczyli po paru strzałach.
                  Zanim to zrobili przy pomocy tej przedpotopowej armatki
                  zniszczono latarnie morska w Nowym Porcie ktora sluzyla
                  do obserwacji polwyspu

                  >A aby się uchronić od broni strzeleckiej wystarczyłoby
                  >ustawić za jakimś ukryciem ((w okopie) lornetę nożycową
                  >i obserwator kierujący ogniem byłby prawie całkowicie
                  >bezpieczny.
                  Jak juz wczesniej Ci napisalem bylo to niemozliwe
                  poniewaz nie bylbys w stanie obserwowac calego terenu
                  > Pozdrowienia.
                  • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 15.10.02, 22:42
                    Gość portalu: Marcin napisał(a):

                    > >A aby się uchronić od broni strzeleckiej wystarczyłoby
                    > >ustawić za jakimś ukryciem ((w okopie) lornetę nożycową
                    > >i obserwator kierujący ogniem byłby prawie całkowicie
                    > >bezpieczny.
                    > Jak juz wczesniej Ci napisalem bylo to niemozliwe
                    > poniewaz nie bylbys w stanie obserwowac calego terenu

                    Obserwacja całego terenu jest bardzo wskazana ale niekonieczna. Obserwator art.
                    powinien w tym wypadku iść zaraz za pierwszą linią ataku i przez radio kierować
                    ogień artylerii na wykryte cele.
            • szarywilk Re: Westerplatte. 15.10.02, 11:35
              hehehehe a i od harcerzy niemcy łomot dostali ,hehehehe
            • mac.card Re: Westerplatte. 15.10.02, 20:57
              Gość portalu: Maks napisał(a):

              > Mając taką przewagę potencjału, tak prawdę mówiąc mogli równie dobrze
              > dysponować tylko harcerzami (nie wiem czy u Niemców istnieli)
              > jako piechotą. Przecież wystarczyło wysłać na pierwszą linię jednego
              > obserwatora który przez radio pokierowałłby ogniem SH i wstrzeliwać się
              > pojedyńczymi pociskami. Jedno trafienie pociskiem artylerii głównej
              zmieniłoby
              > każdą z wartowni w kupę gruzu. Po zniszczeniu umocnień, wszystkich jeśli
              > ktokolwiek by to przeżył, wystarczyło już tylko wyciągnąć z kryjówek i
              > pozbierać rannych. Po co więc był ten tygodniowy szturm?

              Zapominasz o odległości z jakiej strzelał "Schleswig". Pociski były
              płaskotorowe, co nie najlepiej nadaje się do niszczenia umocnień. Mogły
              niszczyć tylko infrastrukturę naziemną, ale stanowiły małe zagrożenie dla
              stanowisk zagłębionych. Żeby uzyskać stromy tor pocisku należałoby
              wyprowadzić "Schleswiga" na 10 - 20 Mm w zatokę. Z drugiej strony Niemcy bali
              się wyprowadzić pancernik na większą odległość, bo zdawali sobie sprawę z
              zagrożenia ze strony okrętów podwodnych.
              • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 15.10.02, 22:28
                mac.card napisał:
                > Zapominasz o odległości z jakiej strzelał "Schleswig". Pociski były
                > płaskotorowe, co nie najlepiej nadaje się do niszczenia umocnień. Mogły
                > niszczyć tylko infrastrukturę naziemną, ale stanowiły małe zagrożenie dla
                > stanowisk zagłębionych. Żeby uzyskać stromy tor pocisku należałoby
                > wyprowadzić "Schleswiga" na 10 - 20 Mm w zatokę.

                Całkowita zgoda w tej sprawie. Wykorzystywali pancernik głównie w roli drwala
                do karczowania lasu.

                Z drugiej strony Niemcy bali
                > się wyprowadzić pancernik na większą odległość, bo zdawali sobie sprawę z
                > zagrożenia ze strony okrętów podwodnych.

                Jeśli się bali to nie powinni rozpoczynać wojny. Ale przecież niemiecka flota
                swobodnie operowała na Bałtyku. Poza tym pancerniki SH i Sliesien (chyba tak
                się pisze)pływały po zatoce i nawet prowadziły pojedynek artyleryjski z baterią
                z Helu.
                • mac.card Re: Westerplatte. 16.10.02, 09:45
                  Gość portalu: Maks napisał(a):

                  > Jeśli się bali to nie powinni rozpoczynać wojny.

                  Widocznie nie bali się, aż tak bardzo.

                  >Ale przecież niemiecka flota
                  > swobodnie operowała na Bałtyku. Poza tym pancerniki SH i Sliesien (chyba tak
                  > się pisze)pływały po zatoce i nawet prowadziły pojedynek artyleryjski z
                  baterią
                  >
                  > z Helu.

                  Do 25 września "Schleswig Holstein" chodził raz czy dwa, co najwyżej na
                  wysokość Redłowa i to pod bardzo silną eskortą. Każde wyjście poprzedzało
                  staranne trałowanie trasy. Parokrotnie ostrzeliwał półwysep z portu gdańskiego,
                  będąc poza zasięgiem polskich dział cyplowych. Słynny pojedynek z baterią im.
                  Laskowskiego nastąpił dopiero 25 września, kiedy Niemcy byli już pewni braku
                  zagrożenia ze strony polskich OP. Zresztą do walki z baterią cyplową musiał
                  wyjść z portu bo odległość była zbyt wielka dla obu stron. Dystans wynosił ok.
                  220 hektometrów, przy zasięgu dział SH - 190 hm. Nie znam zasięgu dział 152 mm
                  baterii im. Laskowskiego, ale pewnie był porównywalny z 280 mm artylerią SH
                  (nowsze działa).
                • Gość: barnaba Re: Westerplatte. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 16.10.02, 17:41
                  Gość portalu: Maks napisał(a):

                  > >Z drugiej strony Niemcy bali
                  > > się wyprowadzić pancernik na większą odległość, bo zdawali sobie sprawę z
                  > > zagrożenia ze strony okrętów podwodnych.
                  >
                  > Jeśli się bali to nie powinni rozpoczynać wojny.

                  Bez przesady. Nie było sensu narażać cennego (także ze względów propagandowych)
                  okrętu w sytuacji, gdy upadek polskich punktów oporu był już tylko kwestią
                  czasu.

                  > Ale przecież niemiecka flota
                  > swobodnie operowała na Bałtyku.

                  Swobodnie- tzn. bez zagrożenia ze strony lotnictwa i okrętów nawodnych. Nie bez
                  powodu Niemcy wysłali na Bałtyk niewielką liczbę niszczycieli i ani jednego
                  krążownika.

                  pozdrawiam
                  • Gość: ryba Re: Westerplatte. IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 02:00
                    Gość portalu: barnaba napisał(a):

                    > Gość portalu: Maks napisał(a):
                    >
                    > > >Z drugiej strony Niemcy bali
                    > > > się wyprowadzić pancernik na większą odległość, bo zdawali sobie spra
                    > wę z
                    > > > zagrożenia ze strony okrętów podwodnych.
                    > >
                    > > Jeśli się bali to nie powinni rozpoczynać wojny.
                    >
                    > Bez przesady. Nie było sensu narażać cennego (także ze względów
                    propagandowych)
                    I tu sie mylisz.W walkach na Zatoce Gdanskiej Niemcy uzyli nie tylko "Schleswik
                    Holstein"lecz od Chyba 6,09 jego blizniaka "Schlesien"Ponadto dwa nowe
                    krazowniki(po trzech dniach przestraszyli sie i je wycofali)ponadto szereg
                    niszczycieli(z ktorych jeden(Leberecht Maas) zostal zatopiony.I szereg
                    mniejszych jednostek jak tralowce,kutry.
                    pozdrawiam
                    >
                    > okrętu w sytuacji, gdy upadek polskich punktów oporu był już tylko kwestią
                    > czasu.
                    >
                    > > Ale przecież niemiecka flota
                    > > swobodnie operowała na Bałtyku.
                    >
                    > Swobodnie- tzn. bez zagrożenia ze strony lotnictwa i okrętów nawodnych. Nie
                    bez
                    >
                    > powodu Niemcy wysłali na Bałtyk niewielką liczbę niszczycieli i ani jednego
                    > krążownika.
                    >
                    > pozdrawiam
                    • Gość: Flieger Re: Westerplatte. IP: proxy / 212.6.124.* 18.11.02, 10:02
                      Hi

                      Gość portalu: ryba napisał(a):
                      >
                      > Holstein"lecz od Chyba 6,09 jego blizniaka "Schlesien"Ponadto dwa nowe
                      > krazowniki(po trzech dniach przestraszyli sie i je wycofali)ponadto szereg
                      > niszczycieli(z ktorych jeden(Leberecht Maas) zostal zatopiony.

                      Po czym (pewnie z nudow) sam sie wydobyl na powierzchnie, zeby 22.02.1940
                      zatonac na minie po omylkowym zbombardowaniu przez wlasne bombowce.

                      Twoje zrodla szwankuja.

                      A co do wystraszenia sie, to po co narazac niepotrzebnie drogie jednostki,
                      jesli nie ma dla nich w danym akwenie zastosowania?

                      Pozdr.

                      F.
                    • Gość: Kuba Re: Westerplatte. IP: 217.97.129.* 20.11.02, 12:39
                      Niemcy nie stracil zadnego niszczyciela w czasie kampanii! Dwa tralowce poszly
                      na dno na minach i tyle...
                      Wiekszosc okretow trzymala sie z dala od miejsca walk na ladzie i po prostu
                      pilnowala szlakow komunikacyjnych i blokowala polska flote...
    • Gość: alfred Re: Westerplatte. IP: *.bmj.net.pl 15.10.02, 12:04
      Obawiam się, że odpowiedź jest taka, jak w innych polskich legendach (28 dni
      obrony Warszawy w 1939 r., 63 dni Powstania Warszawskiego i i.). Przy całym
      szacunku dla bohaterstwa obrońców i genialnego (...hm..) dowodzenia obroną :
      napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym zlikwidowaniem oporu.
      Używali niewielkich i nie najlepszych sił, wykrwawiali obrońców do skutku.
      A tak na marginesie: w jakiejś książce przeczytałem, że elementarnym błędem
      dowódcy jest czołowe atakowanie umocnionej pozycji (np. Monte Cassino, którego
      obronę Niemcy uważają za "ein Meisterstick unserer Falschirmjaeger")...
      Alfred
      • Gość: Jaxx Re: Westerplatte. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.02, 12:09
        I słusznie man, nie wiem czy się komus narażę, ale Polacy nie zdobyli Monte
        Cassino tylko je zajeli. Niemcy wycofali się w nocy bo przełamano linie
        Zygfryda w innym miejscu.

        Gość portalu: alfred napisał(a):

        > Obawiam się, że odpowiedź jest taka, jak w innych polskich legendach (28 dni
        > obrony Warszawy w 1939 r., 63 dni Powstania Warszawskiego i i.). Przy całym
        > szacunku dla bohaterstwa obrońców i genialnego (...hm..) dowodzenia obroną :
        > napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym zlikwidowaniem oporu.
        > Używali niewielkich i nie najlepszych sił, wykrwawiali obrońców do skutku.
        > A tak na marginesie: w jakiejś książce przeczytałem, że elementarnym błędem
        > dowódcy jest czołowe atakowanie umocnionej pozycji (np. Monte Cassino,
        którego
        > obronę Niemcy uważają za "ein Meisterstick unserer Falschirmjaeger")...
        > Alfred
        • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 17:27
          Gość portalu: Jaxx napisał(a):

          > I słusznie man, nie wiem czy się komus narażę,
          >ale Polacy nie zdobyli Monte Cassino tylko je zajeli.
          >Niemcy wycofali się w nocy bo przełamano linie Zygfryda
          >w innym miejscu.
          Cos ci sie kolego pomieszalo linia Zygfryda to tzw.wal
          zachodni system umocnien niemieckich od Holandi do
          Szwajcari,we Wloszech byla linia Gustawa a Monte Cassino
          bylo glownym bastionem i zostalo zdobyte przez zolnierzy
          Andersa bez wzgledu na to jak to sobie nazwiesz ,zadaj
          sobie moze pytanie dlaczego nie wycofali sie wczesniej po
          atakach aliantow?

          • maxikasek Re: Westerplatte. 05.12.02, 14:48
            Gość portalu: Marcin napisał(a):

            > Cos ci sie kolego pomieszalo linia Zygfryda to tzw.wal
            > zachodni system umocnien niemieckich od Holandi do
            > Szwajcari,we Wloszech byla linia Gustawa a Monte Cassino
            > bylo glownym bastionem i zostalo zdobyte przez zolnierzy
            > Andersa bez wzgledu na to jak to sobie nazwiesz ,zadaj
            > sobie moze pytanie dlaczego nie wycofali sie wczesniej po
            > atakach aliantow?
            >
            Ponieważ wcześniej alianci nie wysadzili desantu pod Anzio i tylko dzięki
            nieudolności generała dowodzącego tym desantem obrona Monte Cassino trwała tak
            długo. A prawdą jest że spadochroniarze wycofali się w nocy i rano nasi zajęli
            opuszczony klasztor. Nie umniejszam tu ich bohaterstwa choć tylko ambicjom
            Andersa mogą zawdzięczać tak wysokie straty. Nie będę porównywał tu stosunku
            sił (M. Cassino i okolicy bronił batalion spadochroniarzy i resztki innych
            oddziałów ok. 400-600 ludzi wg różnych źródeł) ponieważ na umocnionej pozycji w
            terenie górzystym można śmiało powstrzymywać przeciwnika i 6 razy liczniejszego.
      • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 15.10.02, 13:01
        Gość portalu: alfred napisał(a):

        > Obawiam się, że odpowiedź jest taka, jak w innych polskich legendach (28 dni
        > obrony Warszawy w 1939 r., 63 dni Powstania Warszawskiego i i.). Przy całym
        > szacunku dla bohaterstwa obrońców i genialnego (...hm..) dowodzenia obroną :
        > napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym zlikwidowaniem oporu.
        > Używali niewielkich i nie najlepszych sił, wykrwawiali obrońców do skutku.
        Całkowicie się z tym zgadzam, jednak przykład Westerplatte jest dokładnie
        odwrotny. To Niemcy prowadzili bezsensowne frontalne ataki i wykrwawiali siebie
        a nie obrońców. A kwestia nie najlepszych jednostek po stronie Niemieckiej? No
        cóż, Westerplatte nie miało żadnego znaczenia dla losów wojny, ot taki wrzód na
        d.... który trzeba było zlikwidować prędzej czy później. Tylko po co robili to
        takim kosztem i w tak idiotyczny sposób?
      • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 17:15
        Gość portalu: alfred napisał(a):

        > Obawiam się, że odpowiedź jest taka, jak w innych
        polskich legendach (28 dni
        > obrony Warszawy w 1939 r., 63 dni Powstania
        Warszawskiego i i.). Przy całym
        > szacunku dla bohaterstwa obrońców i genialnego
        (...hm..) dowodzenia obroną :
        > napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym
        zlikwidowaniem oporu.
        > Używali niewielkich i nie najlepszych sił, wykrwawiali
        obrońców do skutku.
        > A tak na marginesie: w jakiejś książce przeczytałem, że
        elementarnym błędem
        > dowódcy jest czołowe atakowanie umocnionej pozycji (np.
        Monte Cassino, którego
        > obronę Niemcy uważają za "ein Meisterstick unserer
        Falschirmjaeger")...

        A jak mozna bylo inaczej zaatakowac Monte Cassino jak
        nie od czola mozesz napisac?
        > Alfred
        • Gość: alfred Re: Westerplatte. IP: *.bmj.net.pl 16.10.02, 14:11
          Nie dowodziłem na froncie włoskim, więc nie moje zmartwienie, jak zdobywać
          (należało) Monte Casino, mogę tylko sobie myśleć, że nie trzeba było wcale
          zdobywać, ale obejść (co się w końcu stało). A napewno nie powinni tego robić
          Polacy (w maju 1944 r.!), ku chwale ambicji swego dowódcy. Gdy czytam o
          walkach na Zachodzie, odnoszę wrażenie, że wszystkie tamte kampanie były
          niedołężnie dowodzone i zwycięstwo osiągnięto miażdżącą przewagą techniczną
          (panowanie w powietrzu, nieograniczone dostawy itd.) Np.jak przebiegłaby
          niemiecka ofensywa w Ardenach, gdyby mieli oni paliwo i osłonę powietrzną?
          • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 16.10.02, 16:49
            Gość portalu: alfred napisał(a):

            > Nie dowodziłem na froncie włoskim, więc nie moje
            >zmartwienie, jak zdobywać
            > (należało) Monte Casino, mogę tylko sobie myśleć,
            >że nie trzeba było wcale zdobywać, ale obejść
            >(co się w końcu stało).
            Ale ktoredy obejsc?

            >A napewno nie powinni tego robić Polacy
            >(w maju 1944 r.!), ku chwale ambicji swego dowódcy.

            Mozna sie spierac powinni czy nie,po konferencji w
            Teheranie gdzie ustalono ze granice Polski beda
            przebiegac wzdluz tzw.lini Curzona pewnie pewna czesc
            zolnierzy mogla stracic motywacje bowiem tereny gdzie
            mieszkali przed wojna dostac sie mialy do Z.S.R.R
            Nie wiem czy Anders mial takie ambicje jednym z czynnikow
            ktore mogly zadecydowac ze podjol taka decyzje bylo ze
            Polacy byli posadzani o unikanie walki

            Gdy czytam o
            > walkach na Zachodzie, odnoszę wrażenie, że wszystkie
            tamte kampanie były niedołężnie dowodzone i zwycięstwo
            osiągnięto miażdżącą przewagą techniczną
            > (panowanie w powietrzu, nieograniczone dostawy itd.)

            Latwo sie mowi po fakcie gdy wiele szczegolow jest
            znanych a ci co te ksiazki pisza wydaja sie byc
            wojskowymi geniuszami pod kazdym wzgledem bitwa o
            Anglie,kampania libijska, bitwa o Narwik,ladowanie
            aliantow w Normandii wszystko bylo niedolezne?

            >Np.jak przebiegłaby niemiecka ofensywa w Ardenach,
            >gdyby mieli oni paliwo i osłonę powietrzną?
            Generalnie odbiegamy od tematu ,ale jak wygladalaby
            kampania wrzesniowa gdyby szanse byly wyrownane i nie
            byloby tak wielkich dysproporcji na nasza niekorzysc
            szczegolnie w powietrzu, ale to juz zupelnie inna
            historia.
            • Gość: alfred Re: Westerplatte. IP: *.bmj.net.pl 17.10.02, 09:54
              Gość portalu: Marcin napisał(a):

              > Gość portalu: alfred napisał(a):
              >
              > > Nie dowodziłem na froncie włoskim, więc nie moje
              > >zmartwienie, jak zdobywać
              > > (należało) Monte Casino, mogę tylko sobie myśleć,
              > >że nie trzeba było wcale zdobywać, ale obejść
              > >(co się w końcu stało).
              > Ale ktoredy obejsc?
              >
              > >A napewno nie powinni tego robić Polacy
              > >(w maju 1944 r.!), ku chwale ambicji swego dowódcy.
              >
              > Mozna sie spierac powinni czy nie,po konferencji w
              > Teheranie gdzie ustalono ze granice Polski beda
              > przebiegac wzdluz tzw.lini Curzona pewnie pewna czesc
              > zolnierzy mogla stracic motywacje bowiem tereny gdzie
              > mieszkali przed wojna dostac sie mialy do Z.S.R.R
              > Nie wiem czy Anders mial takie ambicje jednym z czynnikow
              > ktore mogly zadecydowac ze podjol taka decyzje bylo ze
              > Polacy byli posadzani o unikanie walki
              >
              > Gdy czytam o
              > > walkach na Zachodzie, odnoszę wrażenie, że wszystkie
              > tamte kampanie były niedołężnie dowodzone i zwycięstwo
              > osiągnięto miażdżącą przewagą techniczną
              > > (panowanie w powietrzu, nieograniczone dostawy itd.)
              >
              > Latwo sie mowi po fakcie gdy wiele szczegolow jest
              > znanych a ci co te ksiazki pisza wydaja sie byc
              > wojskowymi geniuszami pod kazdym wzgledem bitwa o
              > Anglie,kampania libijska, bitwa o Narwik,ladowanie
              > aliantow w Normandii wszystko bylo niedolezne?
              > Zboczenie z tematu, ale proszę: bitwa o Anglię? dowodzenie zapewne doskonałe
              ale nie wiem, czy konsekwentne jej kontynuowanie nie doprowadziłoby do
              umożliwienia Niemcom, inwazji kampania libijska? nieograniczone dostawy,
              osłona z powietrza, brak tego u Niemców, bitwa o Narwik- przegrana cała
              kampania, lądowanie w Normandii: to samo co o Libii. Ale to moje, zupełnie nie
              podbudowane wiedzą wrażenie: popatrzcie na front wschodni, w tym kampanie
              niemieckie: kliny pancerne, kotły, a na Zachodzie równo do przodu, przy oporze
              wzywa się B-17, które zasypują wszystko (łącznie z własnymi oddziałami)
              bombami, potem Moskity i inne Thunderbolty z rakietami, a gdy już wszystko
              płonie, ostrożnie do przodu do pierwszego oporu. Ale dobrze się stało, że
              alianci mieli tyle tych bomb i rakiet.
              > >Np.jak przebiegłaby niemiecka ofensywa w Ardenach,
              > >gdyby mieli oni paliwo i osłonę powietrzną?
              > Generalnie odbiegamy od tematu ,ale jak wygladalaby
              > kampania wrzesniowa gdyby szanse byly wyrownane i nie
              > byloby tak wielkich dysproporcji na nasza niekorzysc
              > szczegolnie w powietrzu, ale to juz zupelnie inna
              > historia.
      • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 18:00
        Gość portalu: alfred napisał(a):

        > Obawiam się, że odpowiedź jest taka, jak w innych
        polskich legendach (28 dni obrony Warszawy w 1939 r.
        Obrona Warszawy trwala od 8 do 27 wrzesnia czyli 20 dni

        , 63 dni Powstania Warszawskiego i i.). Przy całym
        > szacunku dla bohaterstwa obrońców i genialnego
        (...hm..) dowodzenia obroną :
        > napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym
        zlikwidowaniem oporu.
        > Używali niewielkich i nie najlepszych sił, wykrwawiali
        obrońców do skutku.
        Niewielkich i nie najlepszych -bzdury kolego piszesz na
        zachodzie Niemcy zostawili najgorsze jednostki a do
        Polski poszly pierwszorzutowe a ile ich kosztowala
        kampania wrzesniowa to najlepiej swiadczy fakt ze nie
        byli zdolni do dzialan wojennych na zachodzie wiec nie
        byl to spacerek
        jak niektorzy chcieliby to przedstawic

        > A tak na marginesie: w jakiejś książce przeczytałem, że
        elementarnym błędem dowódcy jest czołowe atakowanie
        umocnionej pozycji (np. Monte Cassino, którego
        > obronę Niemcy uważają za "ein Meisterstick unserer
        Falschirmjaeger")...
        Jak juz wczesnie zapytalem jak mozna bylo zaatakowac
        inaczej tzn. nie od czola mozesz napisac?

        > Alfred
        • Gość: barnaba Re: Westerplatte. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 15.10.02, 18:32
          Gość portalu: Marcin napisał(a):

          > Jak juz wczesnie zapytalem jak mozna bylo zaatakowac
          > inaczej tzn. nie od czola mozesz napisac?

          Od Anzio. Celem alianckich ataków było nie tyle samo Monte Cassino, co zajęcie
          Rzymu. Niestety, jeśli nawet sam desant pod Anzio został zrealizowany dobrze,
          to następne posunięcia alianckiego dowództwa sprawiły, że szanse na zajęcie
          Rzymu i odcięcie wojsk niemieckich broniących linii Gustawa zostały
          bezpowrotnie stracone.

          pozdrawiam
          • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 15.10.02, 19:26
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > Gość portalu: Marcin napisał(a):
            >
            > > Jak juz wczesnie zapytalem jak mozna bylo zaatakowac
            > > inaczej tzn. nie od czola mozesz napisac?
            > Od Anzio. Celem alianckich ataków było nie tyle samo
            Monte Cassino, co zajęcie Rzymu.
            Byl taki plan jak przelamanie lini Gustawa od tylu
            ale sie nie udal (desant pod Anzio).Wracajac do mojego
            pytania chodzilo mi jak mozna bylo inaczej zaatakowac
            Monte Cassino jak nie od czola?


            Niestety, jeśli nawet sam desant pod Anzio został
            zrealizowany dobrze,
            > to następne posunięcia alianckiego dowództwa sprawiły,
            że szanse na zajęcie
            > Rzymu i odcięcie wojsk niemieckich broniących linii
            Gustawa zostały
            > bezpowrotnie stracone.
            >
            > pozdrawiam
      • Gość: . Re: Westerplatte. IP: *.intranet.opi / 192.2.1.* 08.11.02, 20:27
        Gość portalu: alfred napisał(a):

        > napastnikom nie zależało na szybkim, a więc kosztownym
        zlikwidowaniem oporu.

        Sądzę, że to nie jest prawdą. Na miesiąc przed wybuchem
        wojny faktyczną władzę w Gdańsku na podstawie legalnych
        wyborów przejęła NSDAP. 1 wrzesnia gaulaiter A.Forster
        wyslał do Hitlera tryumfalną depeszę o przyłączeniu
        Gdańska do Rzeszy. Polski opór zadawał kłam temu
        stwierdzeniu. Z punktu widzenia propagandowego, należało
        zlikwidować polskie jednostki bojowe na terenie Gdańska
        jak najprędzej.
    • Gość: roberto Re: Westerplatte. IP: *.man.polbox.pl 17.10.02, 12:02
      , bo Polacy poddali się
      > dopiero wtedy gdy praktycznie zabrakło amunicji i jakichkolwiek dalszych
      > perspektyw.

      ja wsprawie formalnej:amunicji to mieli jeszcze spore zapasy ale prawdziwym
      problemem było brak wody do picia..
    • Gość: podroznik Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.dip.t-dialin.net 18.10.02, 00:04
      Czesc,
      Niemcy mieli dosc czasu zeby przygotowac sie do ataku na Westerplatte,, juz
      przed samym wybuchem wojny zaokretowani na "SH" zolnierze przebrani w cywilne
      ciuchy zolnierze chodzili wzdluz muru i rozpoznywali teren.Mimo to sposob
      przeprowadzenia ataku -> przez wyrwy w murze jest tak kretynski ze az zal tych
      ktorzy niczym na strzelnicy byli koszeni przez ckm-y.
      Okret ktory stal kanale portowym (polski pilot portowy - nazwiska NIESTETY nie
      pamietam ktory odmowil wprowadzenia "SH" do portu zostal przez Niemcow sciety)
      nie mogl trafic stanowisk na Westerplatte - zaden okret nie jest zbudowany do
      prowadzenia ognia artylerii glownej na odleglosc kilkuset metrow !
      O sile ognia moze swiadczyc fakt ze stojacy w poblizu stanowiska "SH" dom
      rozlecial sie od fali uderzeniowej pod koniec pierwszego dnia (wlasciciel
      najpierw wychodzil po kazdej salwie z miotla zeby zamiatac dachowki ...)
      Tak nawiasem mowiac "SH" ulegl calkowitej modernizacji i nie byl az takim
      gratem.
      Postawe mjr. Sucharskiego pokazal (wg. mnie) dobrze film - krecony wlasnie na
      Westerplatte przed zbudowaniem pomnika,Z.Hübner jako Sucharski bez zbytniego
      patosu przedstawil dowodce jako czlowieka ktory mial prawo aby watpic (w koncu
      po uplywie 12 h mial prawo sie poddac)w celowosc dalszej walki.
      Szkoda tylko ze nie udalo sie zrealizowac planu uzbrojenia Helu w dziala duzego
      kalibru - szkolono kadre -> W U.S.A.?,same dziala zamowiono podobno we Wloszech.
      Niemcy po zajeciu Helu ich szukali,obawa przed nimi nie pozwalala na blizsze
      podejscie pod Hel pancernikom.
      Pancernik "Schlesien" trafiony byl przez baterie helska (150 mm) pare
      razy,dziala wiekszego kalibru moglyby wesprzec obroncow Westerplatte !
      Ogladalem kiedys w niemieckiej TV program o wybuchu wojny (wypowiadal sie min.
      W.Szpilman)jeden z marynarzy "SH" opowiadal z trudem jak to pierwszy atak zostal
      odparty i pierwsi ranni zostali przyniesieni na okret - widac bylo ze mowienie
      o ataku ktory zostal odparty ciezko mu przeszlo przez gardlo.
      Inni nie wierzyli ze po otwarciu ognia pozostali przy zyciu jacys zolnierza
      (jeden z marynarzy zapytal sie bosmana na "SH" :"jak Pan mysli czy ktos tam
      zostal przy zyciu ?" na co ten "Z pewnoscia zaden")
      Cale siedem dni obrony Westerplatte bylo przykladem na fenomenalne wykorzystanie
      warunkow terenowych do obrony skladnicy tranzytowej i jak najbardziej
      efektownym przykladem obrony niskim kosztem strat wlasnych i przysporzenia
      wrogowi jak najwiekszych strat - bez wzgledu na wywody o roli kpt. Dabrowskiego
      i o zalamaniach mjr. Sucharskiego
      Pozdrawiam
      "podroznik"
      • Gość: DSD Westerplatte - sklad zalogi skladnicy IP: 212.33.88.* 18.10.02, 14:18
        Mam jeszcze jedno pytanie - czy Polacy nie zwiekszyli nielegalnie okolo dwukrotnie skladu liczebnego zalogi na
        Westerplatte? Nie bardzo pamietam, skad o tym slyszalem (ksiazka Flisowskiego?), zolnierze mieli byc nielegalnie
        przetransportowani na miejsce w lecie 1939. Nie tlumaczy to zupelnie problemow Niemcow, ale czesciowo chyba tak.
        • Gość: Marcin Re: Westerplatte - sklad zalogi skladnicy IP: *.sympatico.ca 19.10.02, 17:14
          Gość portalu: DSD napisał(a):

          > Mam jeszcze jedno pytanie - czy Polacy nie
          >zwiekszyli nielegalnie okolo dwukrot nie skladu
          >liczebnego zalogi na Westerplatte?
          Prawdopodobnie tak zgodnie z postanowieniami Ligi Narodow
          mieli prawo do stacjonowania oddzialu wartowniczego w sile
          88 zolnierzy(2 oficerow,20 podoficerow i 66 zolnierzy),
          w 1939 zaloge zwiekszono do 182 (w tym 5 oficerow i jeden
          lekarz).Wzmocniono rowniez znacznie uzbrojenie placowki.

          >Nie bardzo pamietam, skad o tym slyszalem (ksiazka
          >Flisowskiego?) , zolnierze mieli byc nielegalnie
          > przetransportowani na miejsce w lecie 1939. Nie
          tlumaczy >to zupelnie problemow Niemcow, ale czesciowo
          chyba tak.
          Zamiast przetransportowani nalezaloby uzyc slowa
          przemyceni ,kiedyc czytalem ze placowka byla pod stala
          obserwacja i wszystkie wizytujace osoby byly liczone, a
          pozniej osoby powracajace ,takze wzmocnienie placowki o
          blisko stu zolnierzy musialo byc niezauwazone
      • Gość: barnaba Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.10.02, 19:13
        Gość portalu: podroznik napisał(a):

        > Mimo to sposob
        > przeprowadzenia ataku -> przez wyrwy w murze jest tak kretynski ze az zal ty
        > ch
        > ktorzy niczym na strzelnicy byli koszeni przez ckm-y.

        Powtórka z I WŚ. Atak piechoty na umocnione pozycje :)

        > Tak nawiasem mowiac "SH" ulegl calkowitej modernizacji i nie byl az takim
        > gratem.

        Gratem nie był. Do wspierania wojsk lądowych nadawał się doskonale... i w
        zasadzie do niczego więcej. Prędkość i siłę ognia miał zbyt słabą by zmierzyć
        się choćby z ciężkim krążownikiem.

        > Postawe mjr. Sucharskiego pokazal (wg. mnie) dobrze film - krecony wlasnie na
        > Westerplatte przed zbudowaniem pomnika,Z.Hübner jako Sucharski bez zbytniego
        > patosu przedstawil dowodce jako czlowieka ktory mial prawo aby watpic (w koncu
        > po uplywie 12 h mial prawo sie poddac)w celowosc dalszej walki.

        Jego załamanie psychiczne i dążenie do kapitulacji placówki są faktem. Trudno
        go jednak nazwać tchórzem i defetystą.

        > Szkoda tylko ze nie udalo sie zrealizowac planu uzbrojenia Helu w dziala
        duzego
        > kalibru - szkolono kadre -> W U.S.A.?,same dziala zamowiono podobno we Wlosz
        > ech.
        > Niemcy po zajeciu Helu ich szukali,obawa przed nimi nie pozwalala na blizsze
        > podejscie pod Hel pancernikom.

        Brali naszą baterię 150 mm dowodzoną przez kpt. Przybyszewskiego za baterię
        dział ciężkiego kalibru.
        Pomysłów na ciężką artylerię na Helu było sporo, oprócz tych, o których
        wspomniałeś, próbowano zrealizować w Anglii zakup monitora uzbrojonego w
        ciężkie działa.

        > Pancernik "Schlesien" trafiony byl przez baterie helska (150 mm) pare
        > razy,dziala wiekszego kalibru moglyby wesprzec obroncow Westerplatte !

        Nie zmienia to faktu, że wielkiej krzywdy mu te pociski nie zrobiły. Powtarzane
        w niektórych publikacjach opowieści o uszkodzeniu obu niemieckich pancerników
        były raczej pobożnymi życzeniami.

        > Cale siedem dni obrony Westerplatte bylo przykladem na fenomenalne
        wykorzystani
        > e
        > warunkow terenowych do obrony skladnicy tranzytowej i jak najbardziej
        > efektownym przykladem obrony niskim kosztem strat wlasnych i przysporzenia
        > wrogowi jak najwiekszych strat - bez wzgledu na wywody o roli kpt.
        Dabrowskiego
        > i o zalamaniach mjr. Sucharskiego

        Zgadzam się. Szkoda tylko, że wpływ obrony Wybrzeża na losy kampanii
        wrześniowej był tylko psychologiczny.

        pozdrawiam
        • Gość: podroznik Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 02:50
          Czesc,
          nigdy bym nie posadzal mjr.Sucharskiego o tchorzostwo i defetyzm - krotko mowiac
          o to wszystko o co posadzano go w licznych artykulach jakie sie teraz ukazaly w
          naszej prasie probujacej naswietlic "nowe" fakty obrony.
          Zastanawiajacym jest fakt ze film o obronie (Westerplatte) skladnicy nie byl
          nigdy pokazywany w niemieckiej TV - czego nie mozna powiedziec o "Lotnej" Pana
          Andrzeja.Scena w ktorej ulan uderza szabla w lufe czolgu nie znalazla sie nawet
          w propagandowym niemieckim filmie o kampanii wrzesniowej - a tu prosze syn
          oficera zamordowanego w Katyniu wyreczyl propagandzistow Dr.Goebbelsa.
          Ja osobiscie czytajac o obronie wybrzeza dziwie sie ze lodzie podwodne odegraly
          tak mala role - zatopienie "SH" czy "Schlesien" byloby hitem kampanii w ´39.
          Co sie tyczy rzekomego wzmocnienia placowki to mysle ze Dowodztwo majac takie
          mozliwosci uzbroilo by zaloge w dzialka p-lot 40-mm i wiecej ciezkich mozdziezy.
          Tak naprawde to nikt chyba sie nie liczyl z mozliwoscia wybuchu wojny dzieki
          umowom Polski z Anglia i Francja ...
          Pozdrawiam
          "podroznik"
          • Gość: Marcin Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.sympatico.ca 19.10.02, 17:36
            Gość portalu: podroznik napisał(a):


            > Ja osobiscie czytajac o obronie wybrzeza dziwie sie ze
            lodzie podwodne odegraly
            > tak mala role - zatopienie "SH" czy "Schlesien" byloby
            hitem kampanii w ´39.
            Nie wiem czy zatopienia SH gdy ostrzeliwal Westerplatte
            byloby mozliwe poniewaz stal w kanale i stamtad prowadzil
            ostrzal placowki ,chyba ze pozniej gdy wyszedl w zatoke
            malo znana historia dotyczaca polskiej lodzi podwodnej
            Orzel www.greendevils.pl/historia/orzel/orzel.html

            > Co sie tyczy rzekomego wzmocnienia placowki to mysle ze
            Dowodztwo majac takie mozliwosci uzbroilo by zaloge w
            dzialka p-lot 40-mm i wiecej ciezkich mozdziezy .
            > Tak naprawde to nikt chyba sie nie liczyl z mozliwoscia
            wybuchu wojny dzieki umowom Polski z Anglia i Francja ...
            Mysle ze liczono sie ,wielu jednak ludzilo sie ze
            konflikt da sie zarzegnac.W sierpniu 39 na Westerplatte
            zbudowano
            szereg dodatkowych umocnien polowych
            > Pozdrawiam
            Rowniez pozdrawiam
            > "podroznik"
          • Gość: barnaba Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 19.10.02, 19:06
            Gość portalu: podroznik napisał(a):

            > Czesc,
            > nigdy bym nie posadzal mjr.Sucharskiego o tchorzostwo i defetyzm - krotko
            mowia
            > c
            > o to wszystko o co posadzano go w licznych artykulach jakie sie teraz ukazaly
            w
            > naszej prasie probujacej naswietlic "nowe" fakty obrony.

            Do tych właśnie publikacji się odniosłem- przepraszam, może nie napisałem tego
            jasno.

            > Ja osobiscie czytajac o obronie wybrzeza dziwie sie ze lodzie podwodne
            odegraly
            >
            > tak mala role - zatopienie "SH" czy "Schlesien" byloby hitem kampanii w ´39.

            Łodzie podwodne mogły wg idiotycznych wytycznych naszego dowództwa torpedować
            bez ostrzeżenia okręty od niszczyciela wzwyż- jak na złość Niemcy wysłali ich
            na bałtyk b. niewiele, statki handlowe uzbrojone lub idące w konwojach- Niemcy
            konwoje wysyłali b. rzadko, o napotkaniu wspomina jedynie d-ca "Sępa". Wszystko
            inne- po wynurzeniu się i zapewnieniu załodze możliwości ewakuacji, co w
            warunkach niemieckiej przewagi w powietrzu równało się samobójstwu.

            Dla małych jednostek niemieckich okręt podwodny nie był groźny, zwłaszcza że w
            ww. wytycznych nakazywano atakowanie ich w wynurzeniu ogniem artyleryjskim.

            Pancerników Niemcy dobrze pilnowali, jeśli ruszały się z portu to pod dobrą
            eskortą i pod koniec kampanii, gdy na Bałtyku pozostały zdążający do
            Szwecji "Ryś" i nie mający po ucieczce z Tallina większej wartości
            bojowej "Orzeł".

            Stan techniczny polskich okrętów podwodnych nie był najlepszy
            (przykładem "Wilk", "Żbik" i "Ryś"), "Sęp" nie był w pełni gotowy do akcji, a
            postępowanie d-cy "Orła" kmdra Kłoczkowskiego spełnało wszystkie kryteria
            tchórzostwa. Okretom nie pomagał brak urządzeń podsłuchowych oraz brak
            możliwości uzupełnienia paliwa. Nasze dowództwo wyznaczyło im rejon działania
            przy własnym wybrzeżu ("Orzeł" miał patrolować Zatokę Pucką!), gdzie większych
            okrętów nawodnych przeciwnika po prostu nie było.

            pozdrawiam
      • Gość: ryba Re: Westerplatte - rekord zalogi skladnicy IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 02:18
        Gość portalu: podroznik napisał(a):

        > Czesc,
        > Niemcy mieli dosc czasu zeby przygotowac sie do ataku na Westerplatte,, juz
        > przed samym wybuchem wojny zaokretowani na "SH" zolnierze przebrani w cywilne
        > ciuchy zolnierze chodzili wzdluz muru i rozpoznywali teren.Mimo to sposob
        > przeprowadzenia ataku -> przez wyrwy w murze jest tak kretynski ze az zal ty
        > ch
        > ktorzy niczym na strzelnicy byli koszeni przez ckm-y.
        > Okret ktory stal kanale portowym (polski pilot portowy - nazwiska NIESTETY nie
        > pamietam (Kptn Kosko) ktory odmowil wprowadzenia "SH" do portu zostal przez
        Niemcow sciety)
        > nie mogl trafic stanowisk na Westerplatte - zaden okret nie jest zbudowany do
        > prowadzenia ognia artylerii glownej na odleglosc kilkuset metrow !
        > O sile ognia moze swiadczyc fakt ze stojacy w poblizu stanowiska "SH" dom
        > rozlecial sie od fali uderzeniowej pod koniec pierwszego dnia (wlasciciel
        > najpierw wychodzil po kazdej salwie z miotla zeby zamiatac dachowki ...)
        > Tak nawiasem mowiac "SH" ulegl calkowitej modernizacji i nie byl az takim
        > gratem.
        > Postawe mjr. Sucharskiego pokazal (wg. mnie) dobrze film - krecony wlasnie na
        > Westerplatte przed zbudowaniem pomnika,Z.Hübner jako Sucharski bez zbytniego
        > patosu przedstawil dowodce jako czlowieka ktory mial prawo aby watpic (w koncu
        > po uplywie 12 h mial prawo sie poddac)w celowosc dalszej walki.
        > Szkoda tylko ze nie udalo sie zrealizowac planu uzbrojenia Helu w dziala
        duzego
        > kalibru - szkolono kadre -> W U.S.A.?,same dziala zamowiono podobno we Wlosz
        > ech.
        > Niemcy po zajeciu Helu ich szukali,obawa przed nimi nie pozwalala na blizsze
        > podejscie pod Hel pancernikom.
        > Pancernik "Schlesien" trafiony byl przez baterie helska (150 mm) pare
        > razy,dziala wiekszego kalibru moglyby wesprzec obroncow Westerplatte !
        > Ogladalem kiedys w niemieckiej TV program o wybuchu wojny (wypowiadal sie min.
        > W.Szpilman)jeden z marynarzy "SH" opowiadal z trudem jak to pierwszy atak
        zosta
        > l
        > odparty i pierwsi ranni zostali przyniesieni na okret - widac bylo ze mowienie
        > o ataku ktory zostal odparty ciezko mu przeszlo przez gardlo.
        > Inni nie wierzyli ze po otwarciu ognia pozostali przy zyciu jacys zolnierza
        > (jeden z marynarzy zapytal sie bosmana na "SH" :"jak Pan mysli czy ktos tam
        > zostal przy zyciu ?" na co ten "Z pewnoscia zaden")
        > Cale siedem dni obrony Westerplatte bylo przykladem na fenomenalne
        wykorzystani
        > e
        > warunkow terenowych do obrony skladnicy tranzytowej i jak najbardziej
        > efektownym przykladem obrony niskim kosztem strat wlasnych i przysporzenia
        > wrogowi jak najwiekszych strat - bez wzgledu na wywody o roli kpt.
        Dabrowskiego
        > i o zalamaniach mjr. Sucharskiego
        > Pozdrawiam
        > "podroznik"
    • maniek182 Re: Westerplatte. 08.11.02, 21:59
      To kolejny dowód na to,że Niemcy poprostu nieumieli walczyć.Niemieckie dowódctwo było jedynym w którym każdy rodzaj wojsk miał własne niezalęzne od drugiego dowództwo.I np.kiedy Wehrmacht potrzebował wsparcia Luftwaffe to musiał ładnie poprosić i jeżeli Goreingowi się zachciało to dawał rozkaz jeżeli nie to nie.Dobrym przykładem będzie,że podcas ataku na ZSRR drogi blokowały ciężarówki z kablami od łączności Luftwaffe,podczas gdy takie same były już rozwieszone przez Wehrmacht.
      Co do "tego wspaniałego Shlezwiga-Holstena"to był to pancernik szkolny zwodowany podczas I Wojny Światowej i był uzbrojony w zaledwie 4 przestarzałe działa kal.203mm.A Polacy poprosru umieją walczyć.
      • Gość: barnaba Re: Westerplatte. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 09.11.02, 18:19
        maniek182 napisał:

        > Co do "tego wspaniałego Shlezwiga-Holstena"to był to pancernik szkolny
        zwodowan
        > y podczas I Wojny Światowej i był uzbrojony w zaledwie 4 przestarzałe działa
        ka
        > l.203mm.A Polacy poprosru umieją walczyć.

        W kampanii wrześniowej wystarczyło. Najcięższy kaliber dział na Helu to 150 mm.
        W polskiej flocie nie było okrętu mogącego stoczyć z S-H równorzędną walkę.

        pozdrawiam
      • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.pl 09.11.02, 20:14
        maniek182 napisał:

        > To kolejny dowód na to,że Niemcy poprostu nieumieli walczyć.Niemieckie
        dowódctw
        > o było jedynym w którym każdy rodzaj wojsk miał własne niezalęzne od drugiego
        d
        > owództwo.I np.kiedy Wehrmacht potrzebował wsparcia Luftwaffe to musiał ładnie
        p
        > oprosić i jeżeli Goreingowi się zachciało to dawał rozkaz jeżeli nie to
        nie.Dob
        > rym przykładem będzie,że podcas ataku na ZSRR drogi blokowały ciężarówki z
        kabl
        > ami od łączności Luftwaffe,podczas gdy takie same były już rozwieszone przez
        We
        > hrmacht.

        Taaa...., absolutnie nie umiejąc walczyć i mając totalny bajzel na zapleczu
        podbili prawie całą Europę. Ciekawe nie?

        > Co do "tego wspaniałego Shlezwiga-Holstena"to był to pancernik szkolny
        zwodowan
        > y podczas I Wojny Światowej i był uzbrojony w zaledwie 4 przestarzałe działa
        ka
        > l.203mm.

        Skąd masz takie precyzyjne dane? Możesz podać źródła? Według moich SH miał 4
        działa 280mm i 12 - 150mm nie licząc plot.
        • maniek182 Re: Westerplatte. 18.11.02, 11:29
          Pobili Europe bo atakowali z zaskoczenia i z winy samej europy kturej wojska
          byly dowodzone na styl IWS...Patrz,że od od Barbarossy,kiedy wekrmacht stracjil
          rozped nadany jeszcze za 1940 skonczyly sie zwyciestwa a zaczely porazki.
          • Gość: Maks Re: Westerplatte. IP: *.acn.pl 18.11.02, 16:02
            maniek182 napisał:

            > Pobili Europe bo atakowali z zaskoczenia

            Jakie zaskoczenie? O zaskoczeniu możemy mówić w przypadku Polski i to też nie
            do końca, bo na wojnę zanosiło się już od aneksji Czech, ale w 40 czy 41 roku?
            Czyżbyś twierdził że UK i Francja nie zauważyła, że jest w stanie wojny z
            Niemcami od września 39r.

            >i z winy samej europy kturej wojska byly dowodzone na styl IWS...

            Więc wojska niemieckie umiały walczyć i były dobrze dowodzone czy nie?
            Zaprzeczasz sam sobie. Zawsze walczy się tak jak przeciwnik pozwala.

            Patrz,że od od Barbarossy,kiedy wekrmacht stracjil
            > rozped nadany jeszcze za 1940 skonczyly sie zwyciestwa a zaczely porazki.

            Czym innym są decyzje polityczne Hitlera i porywanie się z "motyką na słońce"
            a czym innym dowodzenie w skali taktycznej czy operacyjnej.
        • maniek182 Re: Westerplatte. 18.11.02, 16:37
          masz racje mial 4x280 i 10x150 no i jescze 6x105("Pancerniki drugiej wojny swiatowej"Cezary Szoszkiewicz)Wiec przepraszam za muj błąd...mea kulpa
          Pozdr
    • Gość: Marcin Re: Westerplatte. IP: *.sympatico.ca 13.11.02, 16:04
      Warto przeczytac jak czasami dziwnie ukladaja sie losy czlowieka
      (o jednym z ostatnich obroncow Westerplatte)
      www1.gazeta.pl/kraj/1,34317,1120968.html
      • Gość: Ryba Re: Westerplatte. IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 03:01
        Pancernik "Schleswik-Holstein"zwodowany w 1906 roku uzbrojony w 4 dziala 280
        mm,10 dzial 150 mm 6 plot 88mm.W dzialaniach przciw Polsce bral rowniez jego
        blizniak "Schlesien" 3 lekkie krazowniki;"Köln""Leipzig""Nürnberg"
        9 niszczycieli,1 Flotyla scigaczy (10 okretow)4 eskortowce,3 flotyle tralowcow.
        (21)okretow
        Okrety Niemiecki nie plywaly swobodnie w czasie dzialan wojennych.Po ustaniu
        obrony Gdyni oba pancerniki wyplywaly z Nowego Portu podchodzac nawet do Gdyni
        i prowadzily ogien w kierunku RU Hel.Zawsze trzymajac sie jak najblizej brzegu
        (prawdopodobnie glebokosci 10 m)i w otoczeniu tralowcow.
        Jak ktos zauwazyl artyleri 280 czy 150 mm nie buduje sie aby strzelac na
        odleglosc 300 m,poniewaz pocisk porusza sie wtedy plasko,i kosi jedynie to co
        wystaje nad ziemie.Dlatego pancernik przesunieto najdalej jak bylo mozna tj.do
        zakretu (pieciu gwizdkow)Prwdopodobnie jednak dlatego aby chronic okret przed
        Polska armatka.
        Ostrzal od strony morza byl wykluczony poniewaz bano sie Polskich okretow i
        podwodnych i ewentualnych min a ponadto pociski ktore nie trafilyby w
        cel,spadalyby na port i miasto.
        • Gość: barnaba Re: Westerplatte. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 18.11.02, 18:45
          Gość portalu: Ryba napisał(a):
          > [...]Dlatego pancernik przesunieto najdalej jak bylo mozna tj.do
          > zakretu (pieciu gwizdkow)Prwdopodobnie jednak dlatego aby chronic okret przed
          > Polska armatka.

          No bez przesady...
          Na Westerplatte było działo kal. 85 mm. Jedyna krzywda, jaką mogło zrobić
          pancernikowi (nawet staremu i mocno przestarzałemu) to odpryski farby :)

          pozdrawiam
    • Gość: Szef Re: Westerplatte. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 10:13
      SH był niepotrzebny do zdobycia Westerplatte w ciągu 24-48 godzin , do tego
      wystarczyło wysłać kilka niszczycieli i powiedzmy 1-2 samoloty do obserwacji
      półwyspu.
      Faktem jest że Niemcy pokazali na Westerplatte przykład jak NIE należy
      szturmować ale to już ich problem.
      Co do Monte Cassino , chyba innej drogi na Rzym nie było , bez zdobycia
      klasztoru nie można by było korzystać z głównej drogi z południa do Rzymu co
      przy istniejących siłach Luftwaffe mogło by być powtórką z wizyty niemieckich
      bombowców z Bari.
      Co do baterii na Helu , mieliśmy tam 4 152 mm boforsy a we Włoszech zamówione 2
      działa 320 mm ale tak samo jak dostarczenie wodnosamolotów ,sojusznicy Hitlera
      opóźniali dostawy.
      • Gość: erzcy Re: Westerplatte. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 10:45
        Włosi wcale nie opóźniali dostaw. po prostu zamówienia zostały złożone nazbyt
        póxno. A przy tym właskie tempo pracy. To jeszcze nie był FIAT. A co
        najciekawsze Włosi wcale nie byli tak zdeklarowanymi sojusznikami Hitlera, jak
        mogłoby sie wydawać. Przez pewien czas byli ich konkurentami (w końcu faszyzm
        to wymysł włoski - choć nie nazizm. Włosi byli całkiem przyjaźnie usposobieni
        do Polski (szczególnie Minister SZ hrabia Ciano. Nie bez przypadek Garland
        działał na M.Śródziemnym nie będąc w stanie wojny z Włochami. Ale Brytole byli
        a oni sprawowali dowództwo i widac bez Garlanda nie wyobrażali sobie
        osiagnięcia przewagi i potem zwyciestwa. Dopiero w 1940 roku, gdy Francja już
        właściwie padła uznali, że dobrze być w obozie zwycięzców. To samo zresztą
        pomysleli sobie we wrześniu 1943 wysyłając Benita daleko w góry. Cokolwiek by o
        nich sądzić, jakoś starali się sobie radzić w porę wplątując się i wyplątując
        w/i róznych opresji (I WW jest też tego przykładem).
        Westerplatte jest dobrym przykładem znakomitej obrony i fatalnego ataku. To
        była chyba ostatnia bitwa I-szej wojny światowej, kiedy sądzono, że masa
        atakujących zmiecie tę garstkę obrońców. Oczywiście wtedy, gdy sami nie pojmą
        bezrozumności swego oporu. Nasi nie przyjęli tego do wiadomości i dobrze się
        stało. Co prawda, miało to minimalny wpływ na losy wojny (a nawet zerowy) aleć
        zawsze pozostaje naszą piękną kartą w historii.
    • Gość: being28 Re: Westerplatte. IP: *.icpnet.pl 18.11.02, 21:41
      Gdyby na Westerplatte bronila sie kompania wojsk japonskich to jeszcze kilka
      kontratakow by wyprowadzili i pol Gdanska wycieli szabelkami.

      W rzeczywistosci obrona tego kawalka to taki maly Stalingrad. NIe bylo wtedy
      czolgow z miotaczami ognia, ciezkich dzial samobieznych, Polacy nie mieli
      gdzie uciec wiec Niemcy nie musieli wysilac sie.
      • Gość: Szef Re: Westerplatte. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 10:23
        Gdyby na Westerplatte byli japończycy to już się boje o wynik takiej walki ,
        ale chyba by z niemcami wygrali taką wojne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka