dreaded88
25.01.03, 16:16
Jest na ten temat info w najnowszym "Strzale". Wg tegoż doświadczenia z
Afganistanu są kiepskie dla Beretty i amunicji, którą strzela. Jednyną bronią
ocenianą przez żołnierzy niżej jest "świnia" M-60. M9 bywa nazywana blowpipe
albo peashooter, wojacy skarżą się, że aby położyć taliba trzeba weń władować
nawet 4 pociski. Bywają tacy, którzy zostawiają służbowe pistolety w domu i
zabierają na wojnę prywatne M 1911A1, nie żałując wcale potem swej decyzji. W
każdym razie z szeregów US Army rozlegać ma się wołanie o powrót kalibru 0.45
(byłby nawet dobry kandydat - Heckler Koch Mk.23).
To, że wojskowa amunicja FMJ jest niezbyt skuteczna można łatwo pojąć,
gorzej, że podobnie dzieje się z policyjną, czyli JHP i tak dalej. W tym
samym artykule opsiane jest zdarzenie z NY, rok 1999, w którym to policjanci
żeby unieszkodliwić osobnika rabującego bank musieli władować weń aż 19
(sic!) pocisków Para, przy czym sekcja wykazała, że tylko 3
poczyniły "znaczące szkody" a śmiertelne było jedno, ostatnie (w głowę).
Przypomina się słynna strzelanina z Miami'86 - Matix i Platt vs 6 agentów
FBI...
Ciekawe co z tego wyniknie, niby pistolet jest we współczesnej armii
marginesem marginesu - ale zdarzają się widać sytuacje, w których musi zostać
użyty - i lepiej, żeby wtedy zabijał wroga. Policjanci, z dostępem do 0.40
S&W, 10 mm Auto, 0.45 ACP mają lepiej.
Jeszcze jedno jest interesujące - jak w warunkach bojowych sprawdzałyby się
pistolety mikrokalibrowe, np. FN Five-SeveN na 5.7x28mm. Mam pewne
wątpliwości... W razie niskiej skuteczności amunicji cała zabawa w PDW może
okazać się chybiona, chyba, że nowe pmy (P90, MP 7) będą tak celne, że we
wroga będą ładować pełne serie. Rosyjska koncepcja wysokoenegetycznych
nabojów większego kalibru, koło 9 mm ( chyba 9x21 mm i 9x30 mm Grom ) może
być sensowniejsza. Tak samo szwajcarski 0.357 SIG.