Dodaj do ulubionych

Cassino i Kołobrzeg

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 10:11
Obiecałem wcześniej ten post. Ale od razu zaznaczam, że nie ma tutaj miejsca
dla wielbicieli kalibrów dział, ani także dla Gandalfa (i jego uczniów).
Inaczej mówiąc nie ma tu miejsca dla czarodziejów.
Monte Casino i Kołobrzeg (Kolberg)z punktu widzenia miltarnego nie miały
żadnego sensu. Obie te bitwy pochłonęły po ok. 1000 zabitych (nie licząc
rannych). Ale w pamięci powszechnej uchowało się tylko M. Cassino ( do
piosenki o Czerwonych Różach się nie tańczy). Ale co z Kołobrzegiem?
Czytałem, że była to bitwa specjalnie zdecydowana przez ówczesne
władze "polskie" (zauważcie cudzysłów) właśnie po to, aby pokazać, że także
na Wschodzie walczą Polacy i toczą swoje własne zwycięskie bitwy. Tylko po
jaką cholerę? Ale rzeczywiście tą bitwę stoczyli tylko Polacy (1AP)i żadnych
tam Rosjan nie było! A może się mylę. Proszę o komentarze, ale bez wyliczania
luf, ich kalibrów, a także używania słów typu "pindosi" czy "sowieci".
Obserwuj wątek
    • woytas Re: Cassino i Kołobrzeg 09.07.03, 10:51
      Moj komentarz:
      Jest piesn o Czerwonych Makach a nie rozach
      • Gość: Speedy Re: Cassino i Kołobrzeg IP: *.3w.pl 10.07.03, 00:05
        Hej

        Oooo o Kolobrzegu bylo z całą pewnością wiecej piosenek...!


        (dla niewtajemniczonych: przez sporą czesc czasu istnienia PRL w Kolobrzegu
        odbywal sie corocznie Festiwal Piosenki Zolnierskiej)
        • Gość: Zulu Re: Cassino i Kołobrzeg IP: *.telia.com 10.07.03, 05:38
          Erczy poruszyles dosc ciekawe zagadnienie.Pamietasz cyfre ile to ludzi zginelo
          i ile atakowalo Kolobrzeg.Aby dostac sie tam najpierw trzeba bylo pokonac
          umocniemnia Pommerstellung ,ilu ludzi bralo udzial w tym ? cos mi sie kolacze
          120tys. Ilu oddalo zycie.Czyzby tez chciano sie pozbyc wiekszej ilosci ludzi?
          Czy interesowaly ich osiagniecia techniczne w postaci roznych fabryk
          zbrojenowych,a bylo tego dosc duzo na tym, terenie?
          Pzdr.Zulu
          • fran Re: Cassino i Kołobrzeg 10.07.03, 07:51
            www.festungkolberg.prv.pl/
    • Gość: Fikoł Re: Cassino i Kołobrzeg IP: *.state.gov 10.07.03, 08:03
      Nie będę pisał o rozważaniach i potrzebach taktycznych, bo te są raczej
      cokolwiek kontrowersyjne i w obydwu przypadkach rodzą ogromne spory ( vide
      Powstanie Warszawskie ). Są to jednak ewidentne przypadki konieczności
      politycznych i historycznych, choć zupełnie odmiennych - Polacy bardzo chcieli
      zdobyć Monte Cassino, zaś Niemcy obronić Kołobrzeg.

      Na wiosnę 1944 roku wiadomo już było jak będzie wyglądała Europa po wojnie.
      Anders miał pełną świadomość, że znajdować się będzie za chwilę na drugo a może
      nawet trzeciorzędnym teatrze działań wojennych na Zachodzie. Za wszelką cenę
      chciał odegrać jakąś rolę militarną a tym samym i polityczną, choć tę drugą już
      tylko w formie niemego krzyku. Przy czym należy się jeszcze zastanowić na ile
      to była inicjatywa zmierzająca do uzyskania głównie korzyści dla Rządu
      Londyńskiego a na ile do uzyskania splendoru przez samego Andersa. No i
      nadarzyło się Monte Cassino do zdobycia którego zgłosiliśmy się niejako
      desperacko na ochotnika, bo była to ostatnia szansa aby w razie zwycięstwa
      zaistnieć jako znacząca siła militarna i polityczna na Zachodzie. Zdobyć,
      opuszczony zresztą, klasztor się udało, trochę sławy spłynęło na Andersa i
      wyższych ofocerów II Korpusu, ale za chwilę była już Normandia i nikt nie miał
      ani ochoty ani czasu na rozpamiętywanie naszego "sukcesu". Straty Polaków, o
      ile dobrze pamiętam, to 924 rannych, zabitych i zaginionych. Na warunki frontów
      zachodnich to przy tego typu działaniach - dużo, natomiast pozostając z całym
      szacunkiem dla ofiary złożonej tam przez żołnierzy II Korpusu, na froncie
      wschodnim zostały by one chyba skwitowane "zbyt małym zaangażowaniem siły żywej
      w zdobycie kluczowych pozycji wroga" - słowem można by je uznzć za małe.

      Kołobrzeg natomiast miał być broniony jak zwykle do ostatniego żołnierza i
      bynajmniej to akurat nie było tylko podyktowane mrzonkami Hitlera o tworzeniu
      wszędzie gdzie można "festungów" takich jak Królewiec, Poznań, Wrocław i wiele
      innych miast, nie nadających się do obrony. Kolberg był dla Niemców ( a
      właściwie Prusaków ) militarną legendą na miarę naszej Częstochowy. To właśnie
      twierdzy Kolberg bronił przed wojskami napoleońskimi w czasie kampanii 1806/07
      roku Graf Neithardt von Gneisenau (stąd nazwa okrętu). Po heroicznych walkach i
      przy miażdżącej przewadze Francuzów udało się obronić twierdzę, a tym samym
      utrzymać drogę z Prus Zachodnich do Królewca i dalej do Sankt Petersburga. Była
      to tak ważna i mistyczna dla Niemców sprawa, że w 1943 roku na wyrażne
      polecenie Ministerstwa Propagandy Rzeszy nakrecono nawet ówczesną
      hitlerowską "superprodukcję" pt. Kolberg ( reż. Veit Harlan ).

      PZDR

      • Gość: and Istota pytania... IP: 192.9.200.* 10.07.03, 09:21
        ...tkwi w sensie obu bitew.
        I w obu przypadkach decydowały o nim względy pozamilitarne.
        Anders chciał udowodnić światu, że Polacy - wbrew sowieckiej propagandzie - nie
        uchylają się od walki z Niemcami, że są godnym zaufania aliantem.
        Zdobycie Kołobrzegu miało zaś wzmocnić i uwiarygodnić roszczenia Polski do
        wybrzeża bałtyckiego i tzw. później Ziem Odzyskanych.
        Monte Cassino zaczęło życie symbolu, tym intensywniejsze, im władze w Kraju
        bardziej starały się zohydzić Andersa.
        O symbolicznym znaczeniu bitwy przekonywać miało rozumowanie, zawarte w książce
        Wańkowicza:
        "Co trzeba było zrobić, żeby wygrać wojnę?
        Inwazję.
        Co było konieczne dla inwazji?
        Zdobycie Rzymu.
        A dla zdobycia Rzymu?
        Zdobycie Klasztoru.
        A dla zdobycia Klasztoru?
        Zdobycie wzgórza 593.
        Kto zdobył 593?
        Batalion Karpacki (nie pamiętam, ktory - sorry, and).
        Kto dowodził batalionem?
        Mjr Melik Somchjanc.
        Kto więc wygrał wojnę?"

        Pozdrawiam
      • Gość: macek straty... IP: *.acn.waw.pl 10.07.03, 16:33
        Gość portalu: Fikoł napisał(a):

        > Nie będę pisał o rozważaniach i potrzebach taktycznych, bo te są raczej
        > cokolwiek kontrowersyjne i w obydwu przypadkach rodzą ogromne spory ( vide
        > Powstanie Warszawskie ). Są to jednak ewidentne przypadki konieczności
        > politycznych i historycznych, choć zupełnie odmiennych - Polacy bardzo
        chcieli
        > zdobyć Monte Cassino, zaś Niemcy obronić Kołobrzeg.
        >
        > Na wiosnę 1944 roku wiadomo już było jak będzie wyglądała Europa po wojnie.
        > Anders miał pełną świadomość, że znajdować się będzie za chwilę na drugo a
        może
        >
        > nawet trzeciorzędnym teatrze działań wojennych na Zachodzie. Za wszelką cenę
        > chciał odegrać jakąś rolę militarną a tym samym i polityczną, choć tę drugą
        już
        >
        > tylko w formie niemego krzyku. Przy czym należy się jeszcze zastanowić na
        ile
        Liczba, którą przytoczyłeś- 924 - to tylko polegli, rannych pod Monte Cassino
        było ok. 3000 (o ile dobrze pamiętam)



        > to była inicjatywa zmierzająca do uzyskania głównie korzyści dla Rządu

        > Londyńskiego a na ile do uzyskania splendoru przez samego Andersa. No i
        > nadarzyło się Monte Cassino do zdobycia którego zgłosiliśmy się niejako
        > desperacko na ochotnika, bo była to ostatnia szansa aby w razie zwycięstwa
        > zaistnieć jako znacząca siła militarna i polityczna na Zachodzie. Zdobyć,
        > opuszczony zresztą, klasztor się udało, trochę sławy spłynęło na Andersa i
        > wyższych ofocerów II Korpusu, ale za chwilę była już Normandia i nikt nie
        miał
        > ani ochoty ani czasu na rozpamiętywanie naszego "sukcesu". Straty Polaków, o
        > ile dobrze pamiętam, to 924 rannych, zabitych i zaginionych. Na warunki
        frontów
        >
        > zachodnich to przy tego typu działaniach - dużo, natomiast pozostając z
        całym
        > szacunkiem dla ofiary złożonej tam przez żołnierzy II Korpusu, na froncie
        > wschodnim zostały by one chyba skwitowane "zbyt małym zaangażowaniem siły
        żywej
        >
        > w zdobycie kluczowych pozycji wroga" - słowem można by je uznzć za małe.
        >
        > Kołobrzeg natomiast miał być broniony jak zwykle do ostatniego żołnierza i
        > bynajmniej to akurat nie było tylko podyktowane mrzonkami Hitlera o
        tworzeniu
        > wszędzie gdzie można "festungów" takich jak Królewiec, Poznań, Wrocław i
        wiele
        > innych miast, nie nadających się do obrony. Kolberg był dla Niemców ( a
        > właściwie Prusaków ) militarną legendą na miarę naszej Częstochowy. To
        właśnie
        > twierdzy Kolberg bronił przed wojskami napoleońskimi w czasie kampanii
        1806/07
        > roku Graf Neithardt von Gneisenau (stąd nazwa okrętu). Po heroicznych
        walkach i
        >
        > przy miażdżącej przewadze Francuzów udało się obronić twierdzę, a tym samym
        > utrzymać drogę z Prus Zachodnich do Królewca i dalej do Sankt Petersburga.
        Była
        >
        > to tak ważna i mistyczna dla Niemców sprawa, że w 1943 roku na wyrażne
        > polecenie Ministerstwa Propagandy Rzeszy nakrecono nawet ówczesną
        > hitlerowską "superprodukcję" pt. Kolberg ( reż. Veit Harlan ).
        >
        > PZDR
        >
    • Gość: barnaba Re: Cassino i Kołobrzeg IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 10.07.03, 15:56
      Monte Cassino - bitwa, którą powinno się wygrać pod Anzio. Stoczona głównie z
      powodów politycznych, by "wyzwolić" Rzym i pocieszyć Włochów, którzy po
      obaleniu Mussoliniego znaleźli się pod faktyczną niemiecką okupacją. Innej
      drogi do Rzymu nie było.

      Kołobrzeg - niepotrzebna bitwa, wystarczyło izolować miasto niewielkimi siłami,
      pozostawić jednostki lotnictwa szturmowego by zapobiec ewentualnemu
      niemieckiemu desantowi (w 1945r. taka możliwość była poważnie rozważana i stała
      się jednym z motywów podjęcia decyzji o szturmie miasta).

      Co do legendy- Anders bardziej pasował na bohatera niż pełniący obowiązki
      Polaka gen. Popławski.

      pozdrawiam
      • Gość: erczy Re: Cassino i Kołobrzeg IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 16:40
        Wychodzi na to, że obie bitwy były stoczone z uwagi na względy polityczne, bo
        militarnie do niczego właściwie nie prowadziły. Poza jednym - śmiercią wielu
        żołnierzy. Ale jest jeszcze coś innego - legenda. Monte Cassino czymś takim się
        stało, Kołobrzeg nie bardzo. Może dlatego "umiejscowiono" tam Festiwal Piosenki
        Żołnierskiej (pamiętacie Trubadurów z ich "Przyjedź Mamo na przysięgę" - dla
        młodszych podpowiadam, że to śpiewał niejaki K.Krawczyk, ten od Bregovica). Z
        podobnych powodów "umiejscowiono" Festiwal Pieśni Radzieckich w Zielonej Górze
        (w końcu Ziemie Odzyskane).
    • Gość: gaduła Kołobrzeg - po co było zdobywac ? IP: *.tera.com.pl 10.07.03, 16:48
      pytanie jest jedno - po co było zdobywać, nie wystarczała blokada z lądu i
      morza ?
      głód rozkłada każda armię !!

      • Gość: Zulu Re: Kołobrzeg - po co było zdobywac ? IP: *.telia.com 10.07.03, 17:12
        Chciano sie dobrac jak najszybciej do tego co niema na powierzchni i tak
        wczoraj tam byli rosjanie ,nawet polacy niewielke wiedzieli o tym.Pzdr.>Zulu.
        • Gość: erczy Re: Kołobrzeg - po co było zdobywac ? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 17:00
          Gość portalu: Zulu napisał(a):

          > Chciano sie dobrac jak najszybciej do tego co niema na powierzchni i tak
          > wczoraj tam byli rosjanie ,nawet polacy niewielke wiedzieli o tym.Pzdr.>Zulu
          > .
          O co właściwie chodzi? Co tam było takiego, że aż blisko 1000 żołnierzy
          zginęło. Ja o niczym takim nie wiem, ale chętnie uzupełnię swą wiedzę o nowe
          fakty.
          • Gość: Zulu Re: Kołobrzeg - po co było zdobywac ? IP: *.telia.com 11.07.03, 17:39
            Po wojnie odrazu rosjanie zajeli te tereny i niebyly dostepne dla polakow az
            do roku 89-92.Bylo duze zainteresowanie tymi obiektami przez wiele sluzb
            specjalnych z roznych panstw az do lat 80-tych.Polacy do dzisiaj sie nie
            dowiedzieli co tam bylo,rosjanie odchodzac wszystko zamaskowali i zniszczyli
            zawalili.Pzdr.Zulu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka